Reklama

Jesteś najdroższym kamieniem w koronie Maryi

2019-09-08 18:54

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

- Wasza rodzina parafialna, wspólnota parafialna, od początku gromadziła się wokół Matki. I nich tak pozostanie! Bo w rzeczywistości każdy z was jest najdroższym kamieniem w Jej koronie – mówił abp Józef Kupny w Sanktuarium Opiekunki Małżeństw i Rodzin przy Kruczej.

Reklama

Dziś (8 września) franciszkańska parafia p.w. Św. Karola Boromeusza przy ul. Kruczej we Wrocławiu świętowała jubileusz 25 – lecia koronacji obrazu Matki Bożej Łaskawej. Eucharystii, w której licznie wzięli udział ojcowie franciszkanie a także dziekan ks. Jan Suchecki i o. Mirosław Bijata OSPPE, proboszcz parafii paulińskiej, przewodniczył wrocławski metropolita abp Józef Kupny.

Proboszcz, o. Marek Augustyn OFMConv podziękował parafianom za gorliwą, wspólną modlitwę, którą już od czwartku przygotowywano się do niedzielnych uroczystości

- Przez cztery dni uczestniczyliśmy we Mszach św., słuchaliśmy koncertów pieśni maryjnych i wykładów. Zrobiły nam się z tego rekolekcje maryjne – mówił w podsumowaniu. Rzeczywiście, program duchowego przygotowania do jubileuszu, był imponujący. Wierni mieli szansę nie tylko przypomnieć sobie historię obrazu Matki Bożej Łaskawej (w sobotę), ale wysłuchali konferencji o „Poświęceniu się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi” (w piątek) i o „Matce Kościoła orędowniczce powołań” (w czwartek). W czasie przygotowań każdego dnia Eucharystię sprawował inny z wrocławskich biskupów – w piątek o. bp Jacek Kiciński CMF, a w sobotę bp. Andrzej Siemieniewski. Każdy z nich podkreślał rolę Maryi nie tylko w życiu człowieka, ale również samego Boga, Jezusa Chrystusa. Bp Jacek wskazywał, że to Maryja najlepiej uczy wierności, a wierność jest gwarantem przetrwania małżeństwa. Bp Andrzej mówił, że Maryja uczy nas, jak zwycięsko przejść przez życie, jak nie przegrać codzienności i przyszłości, którą jest wieczność.

relacja z czwartku:

Zobacz zdjęcia: Jubileusz 25-lecia koronacji obrazu Matki Bożej Łaskawej na Kruczej - pierwszy dzień świętowania

relacja z piątku:

Zobacz zdjęcia: O. bp Jacek Kiciński CMF: Maryja uczy nas dotrzymywać wierności

relacja z soboty:

Zobacz zdjęcia: Maryja uczy nas, jak zwycięsko przejść przez życie

relacja z niedzieli:

Zobacz zdjęcia: Abp Józef Kupny: To wy jesteście drogimi kamieniami w koronie Maryi


W czasie niedzielnej Mszy św. jubileuszowej homilię wygłosił abp Józef Kupny. Słowo skierowane do zebranych było poruszające, pełne głębokich myśli i wskazówek, które każdy powinien mieć szansę usłyszeć, lub przeczytać, dlatego zamieszczamy pełną treść homilii metropolity:

Często możemy spotkać się ze spostrzeżeniami, że Słowo Boże jest dla współczesnego człowieka niezrozumiałe, za trudne, zbyt wymagające. Wezwania Chrystusa są przedstawione jako nieżyciowe i niemożliwe do zrealizowania, zaś te osoby, które chcą żyć Słowem Bożym, nim się kierować w podejmowaniu swoich decyzji, szybko otrzymują miano fanatyków, czy radykałów. Być może sami czytając Pismo święte ulegliśmy przekonaniu, że wezwania Pana Jezusa, chociażby te z dzisiejszej Ewangelii – choć być może brzmią atrakcyjnie, być może nam się podobają – ale są nie na nasze siły. Niewątpliwie do takich trudnych fragmentów Biblii należy czytany dziś fragment z Ewangelii św. Łukasza.

Jezus wzywa do wyrzeczeń a ludzie, z reguły, nie chcą się wyrzekać tego, co zrobili swoja pracą, co ułatwia im życie, co zapewnia zabezpieczenie ich przyszłości. Dlatego pobieżne spojrzenie na tę Ewangelię może nawet zniechęcać, może sprawić, że człowiek będzie raczej unikał Pisma świętego, niż przyjmował je jako Dobrą Nowinę o zbawieniu.

Zwróćmy uwagę do kogo Pan Jezus wypowiada te wymagające słowa. Są tu tłumy ludzi, które za Nim idą, idą, bo widzieli jak uzdrowił kobietę w szabat, idą, bo podoba im się to, co Jezus mówił, są w jakiś sposób zaciekawieni Osobą Chrystusa. Ale pewnie są i tacy, którzy są niesieni przez tłum, idą, bo wszyscy za Nim podążają – tego nie wiemy, możemy się tylko domyślać, że tych intencji pójścia za Jezusem było tyle, ile osób liczył opisywany przez ewangelistę tłum.

Pan Jezus nikogo nie odrzuca, każdy ma prawo za Nim iść, każdy ma prawo Go słuchać. Zwraca jednak uwagę, że jeśli ktoś z tego tłumu chciałby stać się Jego uczniem, musi niejako oczyścić swoją motywację. Aby być uczniem Jezusa nie wystarczy być blisko Niego – bo tak wypada, bo wielu idzie za Nim. Uczeń Jezusa nie idzie za Nim z ciekawości, albo dlatego, że liczy na konkretne korzyści. Uczeń Jezusa chce być blisko swojego Mistrza, tylko dla Niego samego.

Papież Benedykt XVI często w swoich wystąpieniach mówił o tym, czym jest wiara i tłumaczył, że wiara to nie jest teoria, to nie jest światopogląd, to nie jest zbiór takich, czy innych obrzędów, zwyczajów, tradycji. Wiara jest relacją z Osobą Jezusa Chrystusa. Postawmy sobie pytanie, czy myśmy już dzisiaj spotkali się z Chrystusem, czy żyjemy z Nim w bliskiej relacji? Jesteśmy w kościele, ale czy spotkaliśmy się z Chrystusem? Czy z Nim już rozmawialiśmy? Czy po przebudzeniu się pierwsze słowa skierowaliśmy do Jezusa?

Łatwiej nam będzie zrozumieć tę Ewangelię, kiedy uświadomimy sobie, że z podobną relacją mamy do czynienia między ludźmi. Weźmy na przykład osoby żyjące w małżeństwie, czy przygotowujące się do małżeństwa, a wiem, że ta grupa ludzi szczególnie sobie upodobała to wrocławskie sanktuarium i tutaj prosi o wstawiennictwo Matkę Bożą Łaskawą Opiekunkę małżeństw i rodzin. Otóż ci ludzie z całą pewnością nie wyobrażają sobie, aby serce osoby, którą kochają było podzielone. Żaden mąż i żadna żona, żaden narzeczony i żadna narzeczona nie chcieliby, aby ich współmałżonek, albo kandydat na współmałżonka, kochał ich za coś, albo tylko częścią swojego serca, a pozostałą oddając innej osobie. To zrozumiałe, że każdy chce mieć pewność, że ten drugi kocha go całym swoim sercem, że jest szczery w tej miłości, że bez względu na to, co się wydarzy, ten człowiek przy nim będzie, taki ma być ten związek, takie chcą żony mieć mężów, a mężowie żony. Jezusowi wcale nie chodzi o to, byśmy się odwracali od tego świata, byśmy pozbyli się tego, co posiadamy. Jezus nie pyta, kto dla nas jest ważny, nie jest zazdrosny o naszych przyjaciół, ani o to co posiadamy. Boga nie interesują te rzeczy. Jego interesuje to, do kogo należy nasze serce. Czy całym sercem jesteśmy blisko Niego? Czy idziemy za Nim dla Niego, czy może bardziej dla siebie, przekonani, że przy Bogu zawsze możemy coś uzyskać?

Warto zauważyć, że gdy Jezus uzdrawiał, wskrzeszał, rozmnażał chleb, to szły za Nim tłumy. Ale kiedy Jego Ciało zdjęto z krzyża, został złożony w rękach Matki. Gdzie były te tłumy? Gdzie byli ci ludzie?

Dopóki mogli coś zyskać, byli blisko. Ale Jezus, który nie mógł im nic dać, stał się dla nich mało atrakcyjny. I kto przy Nim pozostał? Jedynie Maryja była przy swoim Synu, do samego końca, do krzyża. Bo była przy Nim dla Niego… Nie dla siebie. Oddała Mu całe swoje serce. Pod tym sercem Go nosiła, całe swoje życie oddała właśnie dla Niego, niczego sobie nie zostawiając. I gdy tak spojrzymy na Ewangelię, to okaże się, że chociaż jest trudna i wymagająca, to jednak jest nam potrzebna, to jednak jest w nie coś, co nas przyciąga, co nam się podoba, podpowiada jakimi chcielibyśmy być i jacy możemy być.

Chrystus dawał różne rady swoim uczniom. Na pewno pamiętamy jak ich posyłał i mówił: Idźcie, jak owce między wilki i głoście: przybliżyło się do was Królestwo Boże. I dodał: nie bierzcie ze sobą trzosa, torby, ani sandałów. Nikogo też w drodze nie pozdrawiajcie, tzn. nie szukajcie też lepszych warunków, tzn. nie przechodźcie z domu do domu.

Jak się przyjrzymy tym radom, to zobaczymy pewną dysproporcję. Pan Jezus w jednym zdaniu zamknął co uczniowie mają głosić. Powiedział bardzo krótko jaką treść mają przekazywać. Natomiast wiele razy mówił jakimi mają być, jak mają postępować, w jaki sposób mają gościć Jego orędzie. I dlatego dziś musimy wrócić do rad Chrystusa, bo człowiek może swoją postawą zablokować orędzie, które głosi, może swoim stylem życia sprawić, że słowa Pisma świętego staną się niewiarygodne. Co z tego, że będzie głosił i pięknie mówił, skoro jego życie będzie dalekie od tego, co wypowiadają usta?

Papież Franciszek często powtarza, że ludzie nie mają dziś problemów z przyjęciem Ewangelii, większy problem jest w wiarygodności współczesnych świadków. Człowiek może zamknąć innych na Słowo, z którym został posłany.

Drodzy Bracia i Siostry! Dobrze się stało, że akurat ten fragment Pisma świętego został przewidziany na dzisiejszą niedzielę, kiedy świętujemy 25 rocznicę koronacji obrazu Matki Bożej Łaskawej, lub – jak mówiono o nim wcześniej – Matki Bożej Radosnej, czy też Łagodnej. Te tytuły Maryi nie są przypadkowe, one nam wyraźnie wskazują jaką postawę powinien przyjąć uczeń Jezusa, by nie blokować orędzia Ewangelii – ma być łagodny, łaskawy a przy tym radosny. To nie jest teoria, to nie jest utopia, tak można żyć! Takim sposobem życia jesteśmy w stanie prowokować innych do pytania o Boga. Łagodność zamiast złośliwości, przemocy i hejtu.

Łaskawość, czyli otwartość na człowieka potrzebującego, gotowość pójścia mu z pomocą, zamiast chciwości i myślenia jedynie o sobie, a przy tym radość z faktu, że właśnie w taki sposób żyję.

Papież Franciszek wzywa często chrześcijan do pełnienia uczynków miłosierdzia. One zawsze wiążą się z pewnym wysiłkiem, z dawaniem, z dawaniem siebie. Co mówią? Nakarmić głodnych, dać pić spragnionych, ubrać nagich, przyjąć podróżnych, ofiarować jałmużnę. To wszystko nas w jakiś sposób kosztuje, ale papież zauważa, że nie tylko czyny są ważne, ale także nastawienie z jakim te czyny podejmujemy, motywy. Można rzucić ubogiemu pieniądze, żeby zbierał i schylił się przed nami, ale to nie jest właściwa postawa. Musimy zawsze pytać siebie o to, co nosimy w naszym sercu, jaka jest motywacja tych czynów, które powinniśmy podejmować.

Dobrze by było, abyśmy dziś zapatrzyli się w Maryję, w to, w jaki sposób Ona przeżywała relację z Bogiem, w jaki sposób Ona objawiała co oznacza konkretna miłość i byśmy przejmowali Jej postawy, tak, jak przejmujemy pewne postawy od naszych matek. To w rodzinie się uczymy, tam się przyglądamy. Kochani, jesteście rodzicami, wychowywaliście, wychowujecie swoje dzieci, wiecie, jak ważna jest dla waszych dzieci wasza postawa, wszystko to, co mówicie, co czynicie. Jakie to jest ważne! My bierzemy to od naszych rodziców, rodzicom to zawdzięczamy – i miłość do Pana Boga i świat wartości, który nam przekazują. Ileż to razy rodzice mówili swoim dzieciom: podziel się z bratem, z siostrą, poczęstuj kolegę, koleżankę i to w trudnych czasach, w czasach mojego dzieciństwa, kiedy nie było tego wszystkiego, co dziś. Rodzice uczyli dawania, dzielenia się, pokazywali co oznacza konkretna miłość i przyjmowaliśmy ich postawy – naszych mam, ojców, dziadków. My, wpatrując się dzisiaj w oblicze Matki Bożej, chcemy uczyć się od Niej miłości do Syna. Chcemy się uczyć od Niej dawania, czynienia ze swojego życia daru dla Pana Boga i dla drugiego człowieka.

Ten wizerunek Maryi został ukoronowany w 1994 r., ale pojawił się w tym miejscu znacznie wcześniej. Jak podają źródła, kiedy ojcowie franciszkanie przybyli do powojennego Wrocławia, wybrali sobie zniszczony, przeznaczony do rozbiórki kościół św. Karola Boromeusza. Po kilku latach udało się im odbudować małą kaplicę, podobną do Porcjunkuli i wówczas pojawił się pomysł, aby poświęcić ją szczególnej czci Matki Bożej. To było w 1950 r., sprowadzono ten właśnie obraz i można powiedzieć, że przy nim organizowało się życie, zarówno klasztorne, zakonne jak i duszpasterskie. Ten obraz był u początków tworzenia się tej wspólnoty parafialnej, później dopiero został odbudowany kościół.

Wasza rodzina parafialna, wspólnota parafialna, od początku gromadziła się wokół Matki. I nich tak pozostanie! Bo w rzeczywistości każdy z was jest najdroższym kamieniem w Jej koronie. I dziś nie tyle chcemy świętować jubileusz nałożenia koron ze złota na ten wizerunek Matki Bożej. Bardziej chcemy świętować to, że jako wspólnota parafialna wy jesteście częścią tej korony, a to zobowiązuje. Pozostańcie całym sercem przy Matce i przy Jej Synu. Amen.

O. Buttet: dlaczego katolicy nie wierzą w obecność Jezusa w Eucharystii?

2019-10-15 20:12

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Kościół musi powrócić do Eucharystii. Gdyby to zrobił, gdyby adoracja Najświętszego Sakramentu rzeczywiście stała się, jak chciał Jan Paweł II, sercem i życiem Kościoła, to spełniłoby się proroctwo świętego papieża co do przyszłości Kościoła, nie byłoby rzeczy niemożliwych – uważa o. Nicolas Buttet, założyciel Wspólnoty Eucharistein – Eucharystia.

Weronika Grishel

Ten szwajcarski mnich właśnie dzięki spotkaniu z Eucharystią przeżył przed laty głębokie nawrócenie. Pod jego wpływem najpierw przez pięć lat żył jako pustelnik w małej grocie. Z czasem, kiedy zaczęło się wokół niego gromadzić grono młodych ludzi, założył wspólnotę, w której centrum znajduje się właśnie kult Najświętszego Sakramentu. Jej trzon stanowi 30 osób konsekrowanych.

Rozmawiając z Radiem Watykańskim, o. Buttet odniósł się szokujących danych, które dwa miesiące temu wstrząsnęły Kościołem w Stanach Zjednoczonych. Okazało się, że jedna trzecia tamtejszych katolików nie wierzy w realną obecność Jezusa w Najświętszym Sakramencie.

- Myślę, że to nie jest w pierwszym rzędzie kwestia niewiedzy, lecz doświadczenia. Można bardzo dobrze poznać w sposób spekulatywny teologię Eucharystii i wszystko, co na przykład napisał na ten temat Tomasz z Akwinu. Ale ostatecznie tylko święci mogą nas nauczyć, czym jest Eucharystia – mówi Radiu Watykańskiemu o. Buttet. – To dlatego na zakończenie encykliki „Ecclesia de Eucharistia”, Jan Paweł II zachęca, byśmy uczyli się od świętych, którzy pokazują nam, czym jest prawdziwa pobożność eucharystyczna. I tego dziś brakuje. Bo potrzeba „zasmakować” w Eucharystii. A zamiłowanie do Eucharystii zaszczepiają w nas, ci którzy nią naprawdę żyją. Kiedy widzimy Teresę z Kalkuty przed Najświętszym Sakramentem, kiedy widzimy, jak Jan Paweł II sprawuje Eucharystię, to nagle rozumiemy, że dzieje się coś ważnego, i sami zaczynamy tego pragnąć.

O. Buttet podkreśla, że nie należy się bać, że przesadzimy z kultem Najświętszego Sakramentu, że stanie się on na przykład ważniejszy niż lektura Pisma Świętego. Jak uczy Sobór Watykański II, Eucharystia jest rzeczywiście źródłem i szczytem.

- Choć Biblia jest przesłaniem Boga, Jego słowem, to jednak nie jest Bogiem. Eucharystia natomiast, to Bóg we własnej osobie. Czym innym jest słyszeć słowo, a czym innym jest spotkać osobę. Czym innym jest słuchać kogoś w radiu, a czym innym spotkać się z nim twarzą w twarz. Pewien młody podsunął mi kiedyś piękny obraz. Wyobraźcie sobie, mówił, dwoje narzeczonych, którzy rozmawiają ze sobą przez telefon. To oczywiście coś wspaniałego. Ich głos jest w stanie przekazać całą głębię uczucia, wzajemną czułość. Ale kiedy się spotykają, kiedy się obejmują, to jest to jeszcze coś innego. Tak też można zrozumieć różnicę między Słowem Bożym i Eucharystią. Eucharystia, to spotkanie dwóch ciał, dwóch serc, rzeczywiste, z Bogiem żywym - zaznaczył założyciel Wspólnoty Eucharistein.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kenia: zamordowano katolickiego księdza

2019-10-16 17:53

tom (KAI) / Nairobi

Tydzień po zaginięciu katolickiego księdza w Kenii znaleziono jego ciało. Sprawcy zabójstwa pochowali ks. Michaela Maingi Kyengo w pobliżu rzeki w mieście Makima, 100 km na północ od stolicy Nairobi. Jak informują kenijskie media policja prowadzi dochodzenie w sprawie morderstwa.

Unsplash/pixabay.com

„Ekshumujemy ciało w celu przeprowadzenia śledztwa, abyśmy mogli rzucić więcej światła na okoliczności zbrodni” - słowa rzecznika miejscowych władz cytuje gazeta "Daily Nation". Zabójstwo kapłana nazwał „nikczemnym aktem”.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że ks. Kyengo był ostatnio widziany tydzień temu, kiedy odwiedził swoich rodziców. Po tym, jak podrzucił do domu swego współpracownika, późno w nocy, udał się do swojej parafii. Tam nieznany człowiek porwał ks. Kyengo, a później obrabował jego konto bankowe. Jak dotychczas dwóch podejrzanych zostało aresztowanych i to wskazali śledczym miejsce, gdzie zostało pochowane ciało kapłana.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem