Reklama

Jesteś najdroższym kamieniem w koronie Maryi

2019-09-08 18:54

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

- Wasza rodzina parafialna, wspólnota parafialna, od początku gromadziła się wokół Matki. I nich tak pozostanie! Bo w rzeczywistości każdy z was jest najdroższym kamieniem w Jej koronie – mówił abp Józef Kupny w Sanktuarium Opiekunki Małżeństw i Rodzin przy Kruczej.

Reklama

Dziś (8 września) franciszkańska parafia p.w. Św. Karola Boromeusza przy ul. Kruczej we Wrocławiu świętowała jubileusz 25 – lecia koronacji obrazu Matki Bożej Łaskawej. Eucharystii, w której licznie wzięli udział ojcowie franciszkanie a także dziekan ks. Jan Suchecki i o. Mirosław Bijata OSPPE, proboszcz parafii paulińskiej, przewodniczył wrocławski metropolita abp Józef Kupny.

Proboszcz, o. Marek Augustyn OFMConv podziękował parafianom za gorliwą, wspólną modlitwę, którą już od czwartku przygotowywano się do niedzielnych uroczystości

- Przez cztery dni uczestniczyliśmy we Mszach św., słuchaliśmy koncertów pieśni maryjnych i wykładów. Zrobiły nam się z tego rekolekcje maryjne – mówił w podsumowaniu. Rzeczywiście, program duchowego przygotowania do jubileuszu, był imponujący. Wierni mieli szansę nie tylko przypomnieć sobie historię obrazu Matki Bożej Łaskawej (w sobotę), ale wysłuchali konferencji o „Poświęceniu się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi” (w piątek) i o „Matce Kościoła orędowniczce powołań” (w czwartek). W czasie przygotowań każdego dnia Eucharystię sprawował inny z wrocławskich biskupów – w piątek o. bp Jacek Kiciński CMF, a w sobotę bp. Andrzej Siemieniewski. Każdy z nich podkreślał rolę Maryi nie tylko w życiu człowieka, ale również samego Boga, Jezusa Chrystusa. Bp Jacek wskazywał, że to Maryja najlepiej uczy wierności, a wierność jest gwarantem przetrwania małżeństwa. Bp Andrzej mówił, że Maryja uczy nas, jak zwycięsko przejść przez życie, jak nie przegrać codzienności i przyszłości, którą jest wieczność.

relacja z czwartku:

Zobacz zdjęcia: Jubileusz 25-lecia koronacji obrazu Matki Bożej Łaskawej na Kruczej - pierwszy dzień świętowania

relacja z piątku:

Zobacz zdjęcia: O. bp Jacek Kiciński CMF: Maryja uczy nas dotrzymywać wierności

relacja z soboty:

Zobacz zdjęcia: Maryja uczy nas, jak zwycięsko przejść przez życie

relacja z niedzieli:

Zobacz zdjęcia: Abp Józef Kupny: To wy jesteście drogimi kamieniami w koronie Maryi


W czasie niedzielnej Mszy św. jubileuszowej homilię wygłosił abp Józef Kupny. Słowo skierowane do zebranych było poruszające, pełne głębokich myśli i wskazówek, które każdy powinien mieć szansę usłyszeć, lub przeczytać, dlatego zamieszczamy pełną treść homilii metropolity:

Często możemy spotkać się ze spostrzeżeniami, że Słowo Boże jest dla współczesnego człowieka niezrozumiałe, za trudne, zbyt wymagające. Wezwania Chrystusa są przedstawione jako nieżyciowe i niemożliwe do zrealizowania, zaś te osoby, które chcą żyć Słowem Bożym, nim się kierować w podejmowaniu swoich decyzji, szybko otrzymują miano fanatyków, czy radykałów. Być może sami czytając Pismo święte ulegliśmy przekonaniu, że wezwania Pana Jezusa, chociażby te z dzisiejszej Ewangelii – choć być może brzmią atrakcyjnie, być może nam się podobają – ale są nie na nasze siły. Niewątpliwie do takich trudnych fragmentów Biblii należy czytany dziś fragment z Ewangelii św. Łukasza.

Jezus wzywa do wyrzeczeń a ludzie, z reguły, nie chcą się wyrzekać tego, co zrobili swoja pracą, co ułatwia im życie, co zapewnia zabezpieczenie ich przyszłości. Dlatego pobieżne spojrzenie na tę Ewangelię może nawet zniechęcać, może sprawić, że człowiek będzie raczej unikał Pisma świętego, niż przyjmował je jako Dobrą Nowinę o zbawieniu.

Zwróćmy uwagę do kogo Pan Jezus wypowiada te wymagające słowa. Są tu tłumy ludzi, które za Nim idą, idą, bo widzieli jak uzdrowił kobietę w szabat, idą, bo podoba im się to, co Jezus mówił, są w jakiś sposób zaciekawieni Osobą Chrystusa. Ale pewnie są i tacy, którzy są niesieni przez tłum, idą, bo wszyscy za Nim podążają – tego nie wiemy, możemy się tylko domyślać, że tych intencji pójścia za Jezusem było tyle, ile osób liczył opisywany przez ewangelistę tłum.

Pan Jezus nikogo nie odrzuca, każdy ma prawo za Nim iść, każdy ma prawo Go słuchać. Zwraca jednak uwagę, że jeśli ktoś z tego tłumu chciałby stać się Jego uczniem, musi niejako oczyścić swoją motywację. Aby być uczniem Jezusa nie wystarczy być blisko Niego – bo tak wypada, bo wielu idzie za Nim. Uczeń Jezusa nie idzie za Nim z ciekawości, albo dlatego, że liczy na konkretne korzyści. Uczeń Jezusa chce być blisko swojego Mistrza, tylko dla Niego samego.

Papież Benedykt XVI często w swoich wystąpieniach mówił o tym, czym jest wiara i tłumaczył, że wiara to nie jest teoria, to nie jest światopogląd, to nie jest zbiór takich, czy innych obrzędów, zwyczajów, tradycji. Wiara jest relacją z Osobą Jezusa Chrystusa. Postawmy sobie pytanie, czy myśmy już dzisiaj spotkali się z Chrystusem, czy żyjemy z Nim w bliskiej relacji? Jesteśmy w kościele, ale czy spotkaliśmy się z Chrystusem? Czy z Nim już rozmawialiśmy? Czy po przebudzeniu się pierwsze słowa skierowaliśmy do Jezusa?

Łatwiej nam będzie zrozumieć tę Ewangelię, kiedy uświadomimy sobie, że z podobną relacją mamy do czynienia między ludźmi. Weźmy na przykład osoby żyjące w małżeństwie, czy przygotowujące się do małżeństwa, a wiem, że ta grupa ludzi szczególnie sobie upodobała to wrocławskie sanktuarium i tutaj prosi o wstawiennictwo Matkę Bożą Łaskawą Opiekunkę małżeństw i rodzin. Otóż ci ludzie z całą pewnością nie wyobrażają sobie, aby serce osoby, którą kochają było podzielone. Żaden mąż i żadna żona, żaden narzeczony i żadna narzeczona nie chcieliby, aby ich współmałżonek, albo kandydat na współmałżonka, kochał ich za coś, albo tylko częścią swojego serca, a pozostałą oddając innej osobie. To zrozumiałe, że każdy chce mieć pewność, że ten drugi kocha go całym swoim sercem, że jest szczery w tej miłości, że bez względu na to, co się wydarzy, ten człowiek przy nim będzie, taki ma być ten związek, takie chcą żony mieć mężów, a mężowie żony. Jezusowi wcale nie chodzi o to, byśmy się odwracali od tego świata, byśmy pozbyli się tego, co posiadamy. Jezus nie pyta, kto dla nas jest ważny, nie jest zazdrosny o naszych przyjaciół, ani o to co posiadamy. Boga nie interesują te rzeczy. Jego interesuje to, do kogo należy nasze serce. Czy całym sercem jesteśmy blisko Niego? Czy idziemy za Nim dla Niego, czy może bardziej dla siebie, przekonani, że przy Bogu zawsze możemy coś uzyskać?

Warto zauważyć, że gdy Jezus uzdrawiał, wskrzeszał, rozmnażał chleb, to szły za Nim tłumy. Ale kiedy Jego Ciało zdjęto z krzyża, został złożony w rękach Matki. Gdzie były te tłumy? Gdzie byli ci ludzie?

Dopóki mogli coś zyskać, byli blisko. Ale Jezus, który nie mógł im nic dać, stał się dla nich mało atrakcyjny. I kto przy Nim pozostał? Jedynie Maryja była przy swoim Synu, do samego końca, do krzyża. Bo była przy Nim dla Niego… Nie dla siebie. Oddała Mu całe swoje serce. Pod tym sercem Go nosiła, całe swoje życie oddała właśnie dla Niego, niczego sobie nie zostawiając. I gdy tak spojrzymy na Ewangelię, to okaże się, że chociaż jest trudna i wymagająca, to jednak jest nam potrzebna, to jednak jest w nie coś, co nas przyciąga, co nam się podoba, podpowiada jakimi chcielibyśmy być i jacy możemy być.

Chrystus dawał różne rady swoim uczniom. Na pewno pamiętamy jak ich posyłał i mówił: Idźcie, jak owce między wilki i głoście: przybliżyło się do was Królestwo Boże. I dodał: nie bierzcie ze sobą trzosa, torby, ani sandałów. Nikogo też w drodze nie pozdrawiajcie, tzn. nie szukajcie też lepszych warunków, tzn. nie przechodźcie z domu do domu.

Jak się przyjrzymy tym radom, to zobaczymy pewną dysproporcję. Pan Jezus w jednym zdaniu zamknął co uczniowie mają głosić. Powiedział bardzo krótko jaką treść mają przekazywać. Natomiast wiele razy mówił jakimi mają być, jak mają postępować, w jaki sposób mają gościć Jego orędzie. I dlatego dziś musimy wrócić do rad Chrystusa, bo człowiek może swoją postawą zablokować orędzie, które głosi, może swoim stylem życia sprawić, że słowa Pisma świętego staną się niewiarygodne. Co z tego, że będzie głosił i pięknie mówił, skoro jego życie będzie dalekie od tego, co wypowiadają usta?

Papież Franciszek często powtarza, że ludzie nie mają dziś problemów z przyjęciem Ewangelii, większy problem jest w wiarygodności współczesnych świadków. Człowiek może zamknąć innych na Słowo, z którym został posłany.

Drodzy Bracia i Siostry! Dobrze się stało, że akurat ten fragment Pisma świętego został przewidziany na dzisiejszą niedzielę, kiedy świętujemy 25 rocznicę koronacji obrazu Matki Bożej Łaskawej, lub – jak mówiono o nim wcześniej – Matki Bożej Radosnej, czy też Łagodnej. Te tytuły Maryi nie są przypadkowe, one nam wyraźnie wskazują jaką postawę powinien przyjąć uczeń Jezusa, by nie blokować orędzia Ewangelii – ma być łagodny, łaskawy a przy tym radosny. To nie jest teoria, to nie jest utopia, tak można żyć! Takim sposobem życia jesteśmy w stanie prowokować innych do pytania o Boga. Łagodność zamiast złośliwości, przemocy i hejtu.

Łaskawość, czyli otwartość na człowieka potrzebującego, gotowość pójścia mu z pomocą, zamiast chciwości i myślenia jedynie o sobie, a przy tym radość z faktu, że właśnie w taki sposób żyję.

Papież Franciszek wzywa często chrześcijan do pełnienia uczynków miłosierdzia. One zawsze wiążą się z pewnym wysiłkiem, z dawaniem, z dawaniem siebie. Co mówią? Nakarmić głodnych, dać pić spragnionych, ubrać nagich, przyjąć podróżnych, ofiarować jałmużnę. To wszystko nas w jakiś sposób kosztuje, ale papież zauważa, że nie tylko czyny są ważne, ale także nastawienie z jakim te czyny podejmujemy, motywy. Można rzucić ubogiemu pieniądze, żeby zbierał i schylił się przed nami, ale to nie jest właściwa postawa. Musimy zawsze pytać siebie o to, co nosimy w naszym sercu, jaka jest motywacja tych czynów, które powinniśmy podejmować.

Dobrze by było, abyśmy dziś zapatrzyli się w Maryję, w to, w jaki sposób Ona przeżywała relację z Bogiem, w jaki sposób Ona objawiała co oznacza konkretna miłość i byśmy przejmowali Jej postawy, tak, jak przejmujemy pewne postawy od naszych matek. To w rodzinie się uczymy, tam się przyglądamy. Kochani, jesteście rodzicami, wychowywaliście, wychowujecie swoje dzieci, wiecie, jak ważna jest dla waszych dzieci wasza postawa, wszystko to, co mówicie, co czynicie. Jakie to jest ważne! My bierzemy to od naszych rodziców, rodzicom to zawdzięczamy – i miłość do Pana Boga i świat wartości, który nam przekazują. Ileż to razy rodzice mówili swoim dzieciom: podziel się z bratem, z siostrą, poczęstuj kolegę, koleżankę i to w trudnych czasach, w czasach mojego dzieciństwa, kiedy nie było tego wszystkiego, co dziś. Rodzice uczyli dawania, dzielenia się, pokazywali co oznacza konkretna miłość i przyjmowaliśmy ich postawy – naszych mam, ojców, dziadków. My, wpatrując się dzisiaj w oblicze Matki Bożej, chcemy uczyć się od Niej miłości do Syna. Chcemy się uczyć od Niej dawania, czynienia ze swojego życia daru dla Pana Boga i dla drugiego człowieka.

Ten wizerunek Maryi został ukoronowany w 1994 r., ale pojawił się w tym miejscu znacznie wcześniej. Jak podają źródła, kiedy ojcowie franciszkanie przybyli do powojennego Wrocławia, wybrali sobie zniszczony, przeznaczony do rozbiórki kościół św. Karola Boromeusza. Po kilku latach udało się im odbudować małą kaplicę, podobną do Porcjunkuli i wówczas pojawił się pomysł, aby poświęcić ją szczególnej czci Matki Bożej. To było w 1950 r., sprowadzono ten właśnie obraz i można powiedzieć, że przy nim organizowało się życie, zarówno klasztorne, zakonne jak i duszpasterskie. Ten obraz był u początków tworzenia się tej wspólnoty parafialnej, później dopiero został odbudowany kościół.

Wasza rodzina parafialna, wspólnota parafialna, od początku gromadziła się wokół Matki. I nich tak pozostanie! Bo w rzeczywistości każdy z was jest najdroższym kamieniem w Jej koronie. I dziś nie tyle chcemy świętować jubileusz nałożenia koron ze złota na ten wizerunek Matki Bożej. Bardziej chcemy świętować to, że jako wspólnota parafialna wy jesteście częścią tej korony, a to zobowiązuje. Pozostańcie całym sercem przy Matce i przy Jej Synu. Amen.

Cała Polska zapłakała

2012-12-17 13:16

Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 52/2012, str. 8-9

„Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom” - przestrzegał proroczo 180 lat temu Zygmunt Krasiński

BOŻENA SZTAJNER

Przeor Jasnej Góry na wieść o profanacji dokonanej w drugą niedzielę Adwentu w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej powiedział: - Cała Polska zapłakała, również w sposób fizyczny. Wielu ludzi zwróciło swoje przerażone serca ku Jasnej Górze. Dziękujemy za tę troskę naszego narodu o klasztor, o sanktuarium, o Jasną Górę. Dziękujemy za modlitwy, za słowa wsparcia, a wszystkim służbom - za ich profesjonalną i sprawną akcję spieszenia z pomocą ochrony Jasnej Góry przed tymi, którzy nie wiedzą, co czynią. Wielu z nas atak na Cudowny Obraz odczytuje jako atak na samą istotę polskości.

Przebieg wydarzeń

Przypomnijmy fakty, które nami wszystkimi wstrząsnęły w niedzielę 9 grudnia 2012 r. Otóż tego dnia o godz. 7.45, tuż po zakończeniu Mszy św. wspólnotowej konwentu jasnogórskiego, miała miejsce próba zniszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Mężczyzna rzucił w Obraz bańkami w kształcie żarówek, wypełnionymi czarną substancją, która rozprysła się na cały ołtarz, dosięgła nawet róży ofiarowanej Matce Bożej przez Ojca Świętego Jana Pawła II. Sprawcę natychmiast ujął br. Paweł Bryzek, paulin, a straż porządkowa przekazała go policji. Po incydencie Kaplica została zamknięta. Na miejsce przybyli abp senior Stanisław Nowak oraz bp Jan Wątroba, aby sprawdzić stan ikony i podjąć modlitwę ekspiacyjną. Obraz nie został naruszony, gdyż chroni go kuloodporna szyba. O godz. 11.45 Kaplicę Matki Bożej otwarto i udostępniono pielgrzymom. Pod przewodnictwem o. Sebastiana Mateckiego, podprzeora Jasnej Góry, rozpoczęło się nabożeństwo przebłagalne z udziałem obecnego generała Zakonu Paulinów o. Izydora Matuszewskiego.

Sprawcą zbezczeszczenia Cudownego Obrazu okazał się 58-letni mieszkaniec Świdnicy. Po jego przesłuchaniu do Sądu Rejonowego w Częstochowie został skierowany wniosek o aresztowanie podejrzanego na trzy miesiące. Prokuratura postawiła mu zarzuty zniszczenia dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury i obrazy uczuć religijnych. Jerzy D. przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw, złożył obszerne wyjaśnienia i nie wykazał skruchy. Grozi mu do dziesięciu lat więzienia. Prokurator zlecił opracowanie opinii psychiatrycznej.

Obudź się, Polsko!

W południe o. Józef Płatek przewodniczył Mszy św. ekspiacyjnej. W homilii zauważył, że obecnie w Polsce atakuje się kolejno trzy najświętsze znaki chrześcijaństwa: Krzyż, Biblię oraz Ikonę - te trzy symbole wiary były uroczyście niesione przez młodych ludzi z całego świata na Szczyt Jasnogórski i adorowane na VI Światowym Dniu Młodzieży w 1991 r., podczas modlitwy pod przewodnictwem Jana Pawła II. - Widzimy, jak kolejno dokonuje się w naszej Ojczyźnie profanacja tych świętych dla nas, chrześcijan, znaków - mówił. Zacytował słowa Henryka Sienkiewicza dotyczące potopu szwedzkiego: „Dziwnie szatan jest na to miejsce zawzięty. I dokłada wszelkich starań, aby nabożeństwu tu przeszkodzić i wiernych jak najmniej do udziału w nim dopuścić. Bo nic tak do takiej desperacji piekielnego dworu nie przywodzi, jak widok czci dla Tej, która głowę węża starła”.

O. Płatek sięgnął też do słów poety Zygmunta Krasińskiego, który 180 lat temu przestrzegał w proroczej wizji: „Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom. Podłość będzie nagradzana orderami lub zaszczytami. Lud ogłupiać będą wódką lub innymi elementami, elity szlifami i stanowiskami, a za głowę tych, co będą stawiać opór, wystawi się watahy, cenę, aby się rozprawić z nimi w stosownej chwili”.

- Trzeba nam wszystkim dużo rozsądku, rozwagi i powagi. Może Pan Bóg dał ten znak nam, stróżom, i wszystkim czcicielom Jasnogórskiej Bogarodzicy, że nadeszła pora i czas przebudzić się w Adwencie. Niedawno wołano: Polsko, obudź się! Jest to kolejny sygnał dla nas, żeby nie zejść na manowce, nie stoczyć się w dół, ale też nie zmarnować swojego życia - mówił o. Płatek.

Modlitwa ekspiacyjna za znieważenie Obrazu trwała na Jasnej Górze przez cały dzień. Na zakończenie każdej Mszy św. śpiewany był błagalny hymn „Święty Boże, Święty Mocny”.

Charakter ekspiacyjny miał także 9 grudnia Apel Jasnogórski w Kaplicy Matki Bożej, któremu przewodniczył przeor Jasnej Góry o. Roman Majewski. Mieszkańcy Częstochowy i pielgrzymi, przedstawiciele zakonów męskich i żeńskich oraz kapłani z abp. Wacławem Depo bardzo licznie przybyli na tę wieczorną modlitwę Polaków. (Tekst rozważania apelowego, będącego formą przebłagania za dokonaną profanację, wydrukowany jest w całości na stronach 9 i 10 bieżącego numeru „Niedzieli”).

Ekspiacja Częstochowy

Metropolita częstochowski abp Wacław Depo na wiadomość o próbie uszkodzenia Cudownego Obrazu Matki Bożej zwrócił się z prośbą do wszystkich diecezjan, aby wraz ze swoimi duszpasterzami przybywali na Jasną Górę na modlitwę przebłagalną. Zaprosił na comiesięczne jasnogórskie czuwanie nocne z 11 na 12 grudnia - na wielką modlitwę ekspiacyjną całego Kościoła częstochowskiego „za wszystkie profanacje i świętokradztwa, jakie mają miejsce w tych dniach i miesiącach na terenie archidiecezji. Są one skutkiem trwającej od dłuższego czasu antykościelnej i antychrześcijańskiej nagonki niektórych ugrupowań politycznych i mediów” - stwierdził.

Metropolita Częstochowski powiadomił, że modli się także za dopuszczających się wszelkich aktów wandalizmu. Zauważył, iż są oni z jednej strony ich sprawcami, a z drugiej - ofiarami skrzętnie prowadzonej manipulacji antyreligijnej, a czasem ludźmi pogubionymi, którym należy pomóc. „Proszę Boga o łaskę obudzenia sumień wszystkich Polaków, a w sposób szczególny rządzących zarówno naszym miastem, jak i Ojczyzną” - wyznał.

Zgodnie z zapowiedzią abp. Depo, w nocy z 11 na 12 grudnia odbyło się na Jasnej Górze czuwanie modlitewne archidiecezji częstochowskiej, wynagradzające Bogu za próbę zniszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. W rozważaniu apelowym rozpoczynającym czuwanie Metropolita Częstochowski mówił: - Dzisiaj, przychodzimy do Ciebie, aby obok słów: JESTEM, PAMIĘTAM… wypowiedzieć w Apelowej przysiędze mocne CZUWAM. To słowo wypowiadamy z mocą, aby obudzić uśpione sumienia. Wypowiadamy je nad tymi, którym grozi utrata duchowego słuchu i duchowego wzroku, a tym samym i dziedzictwa dzieci Bożych. Czuwaj nad nami wszystkimi, abyśmy nie zagubili dróg do Twojego Syna, Jedynego Pośrednika między Bogiem a ludźmi.

Abp Depo zwrócił uwagę, że to kolejne zranienie oblicza Matki i Syna, na podobieństwo profanacji Obrazu przez husytów w 1430 r., nie może być odbierane wyłącznie w kategoriach odejścia od rozumu czy aktu niewiary. - Ewangelie i Dzieje Apostolskie dostarczają nam aż nadto dowodów, że ludzie chorzy garnęli się do Jezusa, aby u Niego znaleźć pomoc i obronę - podkreślił. - Oni nigdy nie wystąpili przeciw Niemu! Przychodzimy dzisiaj do Ciebie, Maryjo, aby wsłuchać się w bicie Twojego Serca, które wzięło w siebie ten cios, aby przetworzyć go w siłę i jedność dla Narodu i Kościoła, bo przecież jesteś naszą przedziwną pomocą i obroną - mówił z ufnością.

Metropolita Częstochowski zarządził, aby w niedzielę 16 grudnia w kościołach archidiecezji zorganizowano nabożeństwa ekspiacyjne, z odmówieniem Aktu Wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny i odśpiewaniem suplikacji. Ogłaszając to zarządzenie, przypomniał słowa Ojca Świętego Benedykta XVI z 12 września 2012 r., które wobec profanacji Obrazu stały się bardzo aktualne: „Często w obliczu zła mamy poczucie, że nic nie jesteśmy w stanie zrobić, ale to właśnie nasza modlitwa jest pierwszą i najskuteczniejszą odpowiedzią, jaką możemy dać i która umacnia nasz codzienny wysiłek, by chronić dobro”.

Niemiecki protestant przyczynił się do zabezpieczenia Cudownego Obrazu

Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został uratowany dzięki zabezpieczającej go szybie kuloodpornej. O. Józef Płatek, na prośbę „Niedzieli”, podał ważne szczegóły. Uznał, że chcąc mówić o szybie ochraniającej Obraz, trzeba sięgnąć do dnia 23 lutego 1981 r., kiedy to był on generałem Zakonu Paulinów. Właśnie wtedy członkowie Komisji ds. Konserwacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej podczas spotkania z nim, z o. Konstancjuszem Kunzem - ówczesnym przeorem Jasnej Góry oraz z o. Melchiorem Królikiem - referentem ds. konserwacji Obrazu, przy okazji proponowanych prac remontowo-konserwatorskich przy hebanowym ołtarzu w Kaplicy Matki Bożej, wysunęli propozycję zabezpieczenia Cudownego Obrazu kuloodporną szybą. Miało to zapewnić Obrazowi ochronę, a także przemawiały za tym racje konserwatorskie. O. Józef Płatek nawiązał wtedy kontakt z o. Janem Wiesławem Bochenkiem - przeorem klasztoru paulińskiego w Mainburgu w Niemczech i poprosił o pomoc w realizacji tej inicjatywy.

Do prac konserwatorskich przy ołtarzu Matki Bożej przystąpiono na początku 1984 r. W tym czasie o. Jan Bochenek powiadomił o możliwości zakupienia odpowiedniej szyby w Niemczech, jednak jej cena przerastała możliwości Zakonu Paulinów. Ojciec Generał zobowiązał o. Jana Nalaskowskiego - wikariusza generalnego, władającego doskonale językiem niemieckim, i o. Konstancjusza Kunza oraz ojców pracujących w Niemczech do poszukiwania sponsorów dla tej fundacji. Podjęto różne próby zorganizowania funduszu, a o. Jan Nalaskowski dotarł z prośbą do Caritas Konferencji Episkopatu Niemiec, która przeznaczyła na ten cel dużą, lecz mimo wszystko niewystarczającą kwotę. Znaleźli się wkrótce nowi ofiarodawcy. Ze znaczącą pomocą dołączył prof. Helmut Seling, protestant, dyrektor muzeum w Monachium.

Ostatecznie dzięki trosce ówczesnego zarządu jasnogórskiego: o. Rufina Abramka - przeora Jasnej Góry, o. Jana Golonki - kuratora jasnogórskich zabytków, o. Leona Chałupki - administratora Jasnej Góry, o. Izydora Matuszewskiego - kustosza oraz pomocy prof. Helmuta Selinga udało się doprowadzić do końca konserwację jasnogórskiego ołtarza poświęconego Bogarodzicy i umieścić w nim szybę kuloodporną, ochraniającą Cudowny Obraz. Odrestaurowany ołtarz wraz z wmontowaną szybą został poświęcony 8 grudnia 1986 r. przez kard. Józefa Glempa, prymasa Polski.

O. Józef Płatek podał jeszcze inny ważny fakt. Okazuje się, że w 1981 r., na dwa dni przed swoją śmiercią, kard. Stefan Wyszyński, prymas Polski, na ręce generała Zakonu Paulinów przekazał znaczną ofiarę na odnowę Ołtarza Ojczyzny i Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze, jako swój jubileuszowy dar dla Dziewicy Wspomożycielki. On również bardzo zabiegał o bezpieczeństwo Obrazu Jasnogórskiego.

Tak udało się odtworzyć okoliczności, w jakich doszło do wzmocnienia ochrony Obrazu, ze znaczną pomocą niemieckiego protestanta. Dzięki temu 9 grudnia 2012 r. Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został nienaruszony mimo brutalnego ataku.

Modlitwa ekspiacyjna trwa w całej Polsce i poza jej granicami. A w jasnogórskiej zakrystii wyłożono księgi, do których pielgrzymi wpisują słowa żalu i zadośćuczynienia za publiczne znieważenie Najświętszej Ikony Jasnogórskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Decyzja Prokuratury ws. obrazu Matki Bożej z tęczową aureolą

2019-10-23 12:09

red/wpoloityce.pl

Osoby, które podczas czerwcowego Marszu Równości w Częstochowie niosły wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej z tęczową aureolą nie dopuściły się przestępstwa obrazy uczuć religijnych - uznała częstochowska prokuratura, umarzając postępowanie w tej sprawie.

youtube.com

Postępowanie umorzono ze względu na brak znamion czynu zabronionego — powiedział w środę PAP prok. Piotr Wróblewski z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Dochodzenie toczyło się w Prokuraturze Rejonowej Częstochowa-Północ. Trafiło do niej kilka doniesień osób, które obserwowały marsz i poczuły się urażone zachowaniem organizatorów i uczestników zgromadzenia.

Uczestnicy zorganizowanego 16 czerwca marszu mieli tęczowe flagi i elementy odzieży – skarpetki, czapki czy torby; nieśli także tęczową flagę z wizerunkiem orła białego, a także pojawiającą się także w innych miejscach kopię obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, na którym aureola otaczająca głowy Maryi i Dzieciątka miała tęczowe barwy. To właśnie obraz niesiony przez uczestników marszu rozpalił emocje wśród kontrmanifestantów. Krzyczeli: „Oddać obraz!” i na chwilę zablokowali trasę przemarszu.

Postępowanie toczyło się pod kątem art. 196 Kodeksu karnego. Stanowi on, że „kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Jak wyjaśnił prok. Wróblewski, zgodnie z wykładnią, musi to być czyn, który nosi znamiona wulgarności i ma na celu ubliżenie osobom wyznającym religię.

Z argumentacji postanowienia o umorzeniu wynika, że sama tęcza, symbol tęczy, takiego charakteru ubliżającego czy wulgarnego nie ma; brak też dowodów, że organizatorzy marszu mieli na celu obrazę uczuć religijnych — wskazał prokurator.

W II Marszu Równości w Częstochowie brało udział ok. 600 osób. Legalny marsz był zakłócany przez kontrmanifestantów, rekrutujących się m.in. ze środowiska kibiców, którzy nie mieli zgody władz miasta na manifestację. Policja informowała po imprezie, że nie odnotowała poważniejszych zdarzeń i naruszeń prawa, na kilka osób nałożono mandaty.

Częstochowska prokuratura prowadziła wcześniej podobne postępowanie, dotyczące transparentu z białym orłem na tęczowym tle, niesionym na wcześniejszym Marszu Równości w tym mieście. Także w tamtym przypadku nie dopatrzyła się przestępstwa i umorzyła śledztwo. Biegły, który wypowiedział się w tej sprawie ocenił, że niesiony podczas manifestacji przedmiot trudno uznać za flagę, był to jedynie transparent z aluzyjną interpretacją flagi, a intencją jego twórców nie było znieważenie symboli państwowych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem