Reklama

Abp Kupny: Potrzebowaliśmy takiej inicjatywy, jak „Polska pod krzyżem”

2019-09-14 21:01

rk / Trzebnica (KAI)

Agnieszka Bugała
Abp Józef Kupny

Potrzebowaliśmy takiej inicjatywy jak „Polska pod krzyżem”, która nas wszystkich prowadzi pod krzyż, abyśmy z niego czerpali moc do obrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci, do obrony małżeństwa – mówił abp Józef Kupny w sanktuarium św. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy, przewodnicząc Mszy św. na zakończenie ogólnopolskiej pielgrzymki osób niewidomych i słabo widzących. Spotkanie zgromadziło ponad tysiąc uczestników.

W homilii arcybiskup zauważył, że strach stał się nieodłącznym elementem życia współczesnego człowieka, który – jak nauczał hierarcha – chciałby mieć wszystko pod kontrolą i o wszystkim sam decydować. – Każdy chciałby kontrolować swoje życie, zdrowie, pracę, szkołę, przyszłość – mówił pasterz Kościoła wrocławskiego, dodając: – Już na etapie planowania pojawia się strach. Boimy się, że coś stracimy, że spotka nas coś złego, a życie nie ułoży się tak, jak byśmy tego chcieli. Taka sytuacja – zdaniem księdza arcybiskupa – sprawia, że człowiek niemal bez przerwy wpatruje się w swoje problemy. – Wielu pyta: „Dlaczego mnie to spotkało?” Jako księża często słyszymy pytania: „Jak ja mam się z tym zmierzyć?” lub „Dlaczego Pan Bóg mnie tak doświadcza?” – mówił abp Kupny.

W tym kontekście arcybiskup nawiązał do opisu wędrówki Narodu Wybranego do Ziemi Obiecanej. – W pewnym momencie naród ten zaczął narzekać na pokarm, który dostawał od Boga – mówił ksiądz arcybiskup, dodając, że reakcją Boga na zachowanie Izraelitów było zesłanie jadowitych węży, które kąsały Żydów. – Ktoś mógłby pomyśleć, że to kara za złe zachowanie, ale węże są narzędziem, którym Bóg się posługuje, żeby oderwać uwagę tych ludzi od skupiania się na sobie - tłumaczył metropolita wrocławski. – Pan Bóg poprzez różne sytuacje chce oderwać naszą uwagę od nas samych, powiedzieć nam: „Spójrz na mnie”. Jadowite węże nie były karą zesłaną przez Boga. Patrząc całościowo widzimy, że posłużyły paradoksalnie jako ratunek dla tych ludzi, którzy zaczynali ulegać pokusie strącenia Boga z miejsca, które się Jemu należy – dopowiedział.

Arcybiskup podkreślił, że człowiek współczesny, który – podobnie jak Izraelici – chce mieć wpływ na Boga i dyktować Bogu co jest dobre, a co złe potrzebuje podobnej lekcji.

Reklama

W dalszej części homilii abp Kupny nawiązał do przeżywanej w całym kraju akcji „Polska pod krzyżem”. - Potrzebowaliśmy takiej inicjatywy jak „Polska pod krzyżem”, która nas wszystkich prowadzi pod krzyż, abyśmy z niego czerpali moc do obrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci, do obrony małżeństwa - jako trwałego związku jednego mężczyzny i jednej kobiety - do promocji polityki rodzinnej, wspierającej dzietność, gwarantującej prawo rodziców do wychowania własnego potomstwa zgodnie z wyznawaną wiarą i przekonaniami moralnymi – mówił, tłumacząc, że w święto Podwyższenia Krzyża Świętego w całym kraju Polacy stają pod Chrystusowym krzyżem także, by przepraszać za rosnącą w kraju liczbę ataków na Kościół, na kapłanów i na wiernych, którzy odważnie dają świadectwo swojej wiary.

Przepraszamy Boga za coraz częstsze profanacje i bluźnierstwa, za mowę nienawiści, za szerzenie kłamstwa, fałszywych ideologii i upadek moralności – mówił metropolita.

Na zakończenie arcybiskup przytoczył słowa św. Jana Pawła II, wypowiedziane w 1987 r. na Wawelu. – Pan Bóg nie chce mieć nad nami innej władzy, jak tylko takiej, jaka jest w miłości. Chrystus na krzyżu do niczego cię nie zmusi, nigdy cię nie złamie, on cię tylko kocha tak, że oddaje życie dla ciebie – mówił, dodając, że to nie człowiek, ale Bóg ma mieć wszystko pod kontrolą. – Czasem wydaje nam się, że milczy albo że został pokonany przez zło. Ale to On ostatecznie zwycięża - podsumował.

Ogólnopolska pielgrzymka osób niewidomych i słabowidzących organizowana jest co 2 lata w różnych miastach naszego kraju. Do Trzebnicy przyjechali wierni m.in. z Gdańska, Poznania, Tarnowa, Wejherowa, Warszawy, Siedlec, Częstochowy, Łodzi, Suwałk i Białegostoku.

Tagi:
pielgrzymka abp Józef Kupny

Serce domu już bije

2019-09-25 10:32

Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 39/2019, str. 5

– Nie widziałem fotografii przedwojennej kaplicy w Małkowicach – mówił abp Józef Kupny – ale chciałem, aby wnętrze tej odnowionej kierowało myśli ku Panu Bogu, ku niebu

Agnieszka Bugała
Eucharystia w odnowionej kaplicy

W dniu 16 września abp Józef Kupny pobłogosławił kaplicę i poświęcił ołtarz w Domu św. Józefa w Małkowicach. Wszyscy – w wystąpieniach oficjalnych i poza nimi – podkreślali, że kaplica to dar abp. Józefa Kupnego, powstała z jego troski, zaangażowania i funduszy.

– Odkąd Caritas rozpoczęła w Małkowicach swoją działalność, kaplica była konieczna. Ona funkcjonowała już troszkę wcześniej, ale dopiero teraz otrzymała właściwy wystrój i jest już miejscem godnym tego miana – mówił w rozmowie z „Niedzielą” abp Kupny. – Wnętrze kieruje myśli ku Panu Bogu, ku niebu. Cieszymy się bardzo, że w tym domu jest serce, miejsce, w którym można z Panem Jezusem rozmawiać i nabierać sił. Zależało mi na tym, aby wystrój kaplicy tworzył określony klimat, dlatego konsultowałem kolejne kroki podejmowane przy powstawaniu tego miejsca.

Arcybiskup podkreślił, że autor projektu kaplicy, artysta plastyk Jerzy Masternak był otwarty na wszystkie sugestie i odczytywał rolę, jaką to miejsce ma spełniać. – Starałem się, aby wnętrze kaplicy pomagało modlącym się, dlatego mamy obraz Matki Bożej w Częstochowskiej Ikonie, obraz Jana Pawła II, wielkiego świętego i w głównej nawie kaplicy obraz św. Józefa, który opiekuje się Jezusem. Tak było w Izraelu, że we wczesnym okresie dziecko było pod opieką matki, ale gdy chłopak dorastał, to uczeniem pism zajmował się ojciec. I tu mamy obraz Józefa zajmującego się dorastającym Jezusem – mówił pasterz. – Zwykle w tych przedstawieniach ich obojga – Jezusa i Józefa – Jezus trzyma krzyż. Ja poprosiłem artystę, aby Jezus trzymał baranka. Z jednej strony symbol – to przecież sam Jezus jest Barankiem, który składa siebie w ofierze – ale jednocześnie z tego obrazu bije wielkie ciepło, Jezus niesie baranka, którym mógłby być każdy z nas – to wyobrażenie dodaje otuchy, koi serce – dzieli się abp Józef i dodaje, że św. Józef naprawdę pomaga. – Siostry zakonne oddają świętemu wielką cześć – w każdym zakonie jest figura albo obraz św. Józefa i one się do niego zwracają. Mają też taki zwyczaj, że swoje prośby piszą na karteczkach, albo dają świętemu małą torbę i tam je umieszczają – wyjaśnia metropolita. Może i w Małkowicach mieszkańcy Domu św. Józefa zechcą śmielej powierzać mu swoje potrzeby?

Kaplica powstawała przez ostatnich 5 lat. Była nieużywana od 1950 r., kiedy komunistyczne władze odebrały Siostrom Elżbietankom budynek, a kaplicę zamieniono na magazyn i suszarnię prania.

W czasie Mszy św. pokropiono wodą wnętrze i ołtarz, poświęcono go i okadzono, następnie na ołtarzowej desce zagościły białe obrusy, wniesiono świece i krzyż. Homilię, pełną radości i wdzięczności za dar kaplicy dla podopiecznych Caritas, wygłosił ks. Dariusz Amrogowicz, dyrektor wrocławskiej Caritas. Podkreślił rolę św. Józefa, który realnie opiekuje się Domem w Małkowicach. – Przez ostatnie 5 lat budynek w Małkowicach bardzo się zmienił. Wymieniono wszystkie okna, odremontowano drugie piętro, odnowiono poddasze, zainstalowano drugą windę, a teraz trwają prace przy odświeżaniu elewacji. Prace idą bardzo dynamicznie, dzieje się to dzięki wsparciu św. Józefa, a ta kaplica ma być sercem całego domu – mówił.

Niespodzianką na zakończenie Eucharystii był odczytany przez ks. Adama Łuźniaka dekret arcybiskupa wrocławskiego nadający ks. Dariuszowi Amrogowiczowi godność kanonika gremialnego Kapituły Metropolitalnej Wrocławskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najlepszy rząd w historii III RP

2019-10-15 12:55

Artur Stelmasiak

Polacy podsumowali czteroletnią pracę polityków. Ich zdaniem rząd Prawa i Sprawiedliwości jest najlepszy w historii III RP, bo nikt wcześniej nie miał takiego poparcia. Zwycięstwo PiS w wyborach parlamentarnych nikogo nie dziwi. Pytanie było raczej o to, jak duża będzie przewaga partii rządzącej nad konkurencją polityczną i czy będą mogli samodzielnie rządzić?

Facebook/pis

Okazuje się, że PiS nie tylko będzie samodzielnie rządzić, ale poprawiło swój wynik wyborczy z 2015 roku o ok. 6 punktów procentowych. - Żadna partia nigdy nie miała tak wysokiego wyniku wyborczego. Te miliony Polaków którzy nam zaufali, to wielkie zobowiązanie do spełnienia ich nadziei, by kolejne cztery lata były kluczowym etapem dla Polski jako państwa dobrobytu dla wszystkich - powiedział premier Mateusz Morawiecki.

O wiele bardziej stonowaną radość z historycznego zwycięstwa pokazał prezes PiS. - Przed nami kolejne 4 lata rządzenia, ale najpierw czeka nas refleksja nad tym co się nie udało, że wielu ludzi nas nie popiera, mimo oczywistych naszych osiągnięć - podkreślił Jarosław Kaczyński. Jego słowa jak zwykle były kierowane do Polaków, ale także do członków partii, by nie ulegali triumfalizmowi. - To co było naszą główną siłą, czyli wiarygodność, musi dalej trwać - mówił do członków PiS.

Jednostronna kampania

Kampania wyborcza, która wyniosła Prawo i Sprawiedliwość do kolejnego sukcesu była spokojna i merytoryczna. Koalicja Obywatelska zachowywała się tak, jakby już po wiosennych wyborach do europarlamentu wiedziała, że nie ma szans. Nie było więc prezentacji programu, a w kampanii co chwila zmieniano zdanie np. w sprawie programu 500plus. Walka polityczna ograniczyła się do przepychanek wewnątrzpartyjnych. - Zaletą tej kampanii wyborczej jest fakt, że pojawiła się dyskusja na temat opieki zdrowotnej, czy walki ze smogiem. Liczę na to, że teraz skończą się emocje i polaryzacja, a zacznie się minimum współpracy - mówi prof. Norbert Maliszewski, politolog z UKSW.

Niektórzy twierdzą nawet, że kampania była nudna w porównaniu do tej wiosennej, gdy emocje były rozpalone przez ataki środowisk LGBT na Kościół i wartości chrześcijańskie. Tym razem mieliśmy do czynienia jedynie z programową ofensywą PiS, który merytorycznie podkreślał swoje osiągnięcia, skutecznie ukrywał potknięcia i jednocześnie składał nowe obietnice. Skalę przewagi nad konkurencją najlepiej pokazały badania IBRiS, w którym prawie 60 proc. Polaków uznało, że najlepszą kampanię wyborczą miała partia rządząca. Na drugim miejscu była Koalicja Obywatelska tylko z 4,8 proc., a na Lewicę wskazało 3,5 proc. ankietowanych.

Kampanijnym ciosem dla Koalicji Obywatelskiej bez wątpienia były taśmy Sławomira Neumanna, w których dzień po dniu ujawniano kompromitujące kulisy partyjnej kuchni jednego z czołowych polityków Platformy Obywatelskiej. Rezygnacja z funkcji przewodniczącego klubu KO na niewiele się zdała, bo uznano ją za nic nie warty gest na końcu kadencji sejmu.

Wygrani przegrali

Natomiast w wyborach do Senatu większym sprytem wykazała się opozycja. W jednomandatowych okręgach wyborczych nie wystawiali konkurencyjnych dla siebie kandydatów. W ten sposób wszystkie partie opozycyjne były przeciwnikami PiS, który procentowo uzyskał do Senatu wyższy wynik niż do Sejmu, ale w gruncie rzeczy przegrał.

Efekt jest taki, że w 100 osobowym senacie PiS ma obecnie tylko 48 senatorów, a w poprzedniej kadencji było ich aż 61. Przyczyną tej porażki jest zmowa opozycji, ale także zlekceważenie przez partię rządzącą wyborów do wyższej izby parlamentu. - Było za małe wsparcie polityczne szczególnie w okręgach dla nas „trudnych” okręgach. Okazuje się wystarczyło zaniedbać dwa okręgi, które zdecydowały, kto ma większość w obecnym Senacie - mówi dla portalu Wpolityce senator Jan Maria Jackowski.

W kilku okręgach senackich zaszkodziły też wewnętrzne walki personalne w PiS. Albo struktury partyjne nie chciały pracować w kampanii senatora, albo dochodziło do "bratobójczych" walk, gdy byli senatorowie PiS zdecydowali o stracie z własnego komitetu. - Na przykład pan senator Bąkowski, startując ze swojego komitetu, wykluczony z Prawa i Sprawiedliwości, odebrał część elektoratu naszemu kandydatowi, panu wojewodzie Drelichowi, i to spowodowało, że skorzystał trzeci kandydat z Platformy Obywatelskiej - tłumaczy Jackowski.

Teraz trwają rozmowy i próby przeciągania pojedynczych senatorów na stronę PiS, bo gra toczy się o większość oraz kształt prezydium Senatu. Oczywiście utrata Senatu przez partię rządzącą nie jest katastrofą, ale może poważnie utrudnić legislację, a na pewno ją spowolni. Każdą ustawę Senat może blokować przez 30 dni, a przez ten czas dawać paliwo polityczne dla mediów i opozycji w Sejmie. - Ale Senat nie zatrzyma nas w realizacji naszego programu. Będzie zrealizowany w 100 procentach - zapewnia wicepremier Jacek Sasin.

Konkurencja po prawej stronie

Z dwucyfrowego wyniku wyborczego do Sejmu zadowolona jest lewica, Konfederacja z wejścia do Sejmu, a także o wiele lepszy niż sondażowy wynik ma PSL z Pawłem Kukizem na pokładzie. Sumując w miarę konserwatywne elektoraty PiS, PSL i Konfederacji okazuje się, że ok. 60 proc. Polaków ma tradycyjne preferencje wyborcze.

Polacy pokazali, że są konserwatystami, co zauważają także zagraniczne media. - Sukces PiS jest rezultatem bazowania na wartościach wyznawanych przez w przeważającej mierze konserwatywne społeczeństwo oraz na wyrównywaniu głębokich nierówności społecznych. PiS zapowiadał też obronę tradycyjnych wartości katolickich przed ofensywą zwolenników praw gejów i innych liberalnych haseł napływających z Zachodu - czytamy w komentarzach Amerykańskiej Agencji Associated Press.

W tej kadencji sejmu PiS będzie miał opozycję zarówno po lewej stronie sceny politycznej, jak i po prawej. Dobry wynik Konfederacji oznacza, że część konserwatywnych i młodych wyborców odchodzi od partii rządzącej, co może być efektem buntu, ale także zaniedbań ws. ochrony życia dzieci nienarodzonych i zbyt uległej postawy wobec agresji środowisk LGBT. - Zapewne politycy Konfederacji będą podnosić teraz temat amerykańskiej ustawy 447, czy postulat ochrony dzieci przed aborcją, a władze PiS będą musiały się do tego odnieść - mówił w studiu wyborczym red. Cezary Krysztopa z Tygodnika Solidarność.

Pierwszy raz od 2007 r. w Sejmie będzie formacja na prawo od PiS, a przecież sprawdzoną strategią Jarosława Kaczyńskiego była taktyka polityczna, by po prawej stronie od PiS nic znaczącego nie było. Jeśli politycy Konfederacji nie pokłócą się miedzy sobą i wygenerują spójny przekaz, to w kadencji 2019-2023 rządząca partia będzie musiała się z nimi liczyć, by nie stracić jeszcze większej liczby konserwatywnych wyborców.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Japonia: huragan Hagibis nie ma wpływu na papieską wizytę

2019-10-16 13:14

tom (KAI) / Tokio

Niszczycielski huragan Hagibis nie ma wpływu na planowaną wizytę papieża Franciszka w Japonii pod koniec listopada. - Miejsca, które odwiedzi papież: Tokio, Nagasaki i Hiroszimę, nie poniosły żadnych szkód - powiedział rzecznik japońskiego episkopatu azjatyckiej agencji katolickiej „Ucanews”. „Nie spodziewamy się zmiany planów. Harmonogram wizyty jest tak napięty, że nie wyobrażam sobie żadnych zmian” - dodał.

youtube.com

W minioną sobotę huragan Hagibis z prędkością wiatru dochodzącą do 216 kilometrów na godzinę i ulewnymi deszczami, przetoczył się przez część Japonii. Dwadzieścia jeden rzek wystąpiło z brzegów i zalało całe połacie ziemi. Według ostatnich informacji w wyniku kataklizmu śmierć poniosło ponad 70 osób.

Najwięcej ofiar śmiertelnych z powodu powodzi odnotowano w prefekturze Fukushima. To w Fukushimie, w trzech blokach elektrowni jądrowej, w wyniku trzęsienia ziemi i tsunami doszło w 2011 r. do awarii. Wyciek materiałów radioaktywnych spowodował zanieczyszczenie powietrza, gleby, wody i żywności. Ok. 150 tys. mieszkańców musiało opuścić cały region czasowo lub na stałe.

Prawdopodobnie konsekwencjom katastrof nuklearnych papież Franciszek zajmie się podczas swoich wizyt w miastach Nagasaki i Hiroszima zniszczonych przez bomby atomowe w 1945 r. podczas II wojny światowej oraz podczas spotkania z ofiarami katastrofy w Fukushimie.

19 listopada papież Franciszek wyrusza z Rzymu do Tajlandii. Po wizycie w Bangkoku od 20 do 23 listopada odleci do Japonii, gdzie będzie gościł do 26 listopada. Hasłem podróży Franciszka do Japonii są słowa: „Chronić każde życie”. Pochodzą one z "zielonej" encykliki papieża „Laudato si`”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem