Reklama

Włochy

Włochy: świecki dziennikarz szefem biura prasowego episkopatu

Po raz pierwszy świecki dziennikarz stanął na czele biura prasowego Włoskiej Konferencji Biskupiej. 43-letni Vincenzo Corrado jest długoletnim pracownikiem agencji prasowej włoskich biskupów SIR, której dyrektorem był w latach 2017-2019. W maju br. został wicedyrektorem biura prasowego episkopatu.

[ TEMATY ]

episkopat

Włochy

biuro prasowe

świecki dziennikarz

Episkopat Włoch

Vincenzo Corrado

Corrado jest żonaty, ma trzy córki. Jest ekspertem w sprawach kościelnych. Na stanowisku dyrektora biura zastąpił on ks. Ivana Maffeisa, który kierował nim od 2015 r. Włoski duchowny był jednocześnie zastępcą sekretarza generalnego i rzecznikiem episkopatu, które to dwie funkcje nadal zachowa.

2019-09-26 19:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dziennikarz nie może być leniwy

2020-06-17 11:09

Niedziela sandomierska 25/2020, str. VI

[ TEMATY ]

wywiad

dziennikarze

radio

dziennikarstwo

świecki dziennikarz

Ks. Wojciech Kania

Joanna Sarwa, dziennikarz radiowy, nauczyciel języka polskiego w szkole katolickiej oraz miłośniczka zwierząt

Z Joanna Sarwą o pracy dziennikarza radiowego, rzetelności przekazywanych informacji oraz miłości do wykonywanej pracy rozmawia ks. Wojciech Kania.

Ks. Wojciech Kania: – Jak zaczęła się Pani przygoda z dziennikarstwem?

Joanna Sarwa: – Odpowiedź jest bardzo prosta: byłam po studiach polonistycznych i szukałam pracy, więc wydawać by się mogło, że to był przypadek, ale że ja wierzę w Opatrzność, więc dla mnie to po prostu absolutnie nieprzewidywalne zrządzenie Opatrzności, o czym świadczy fakt, że właśnie mija 20 lat, od kiedy pracuję w Radiu Leliwa. Przygotowuję i czytam serwisy informacyjne, a od czasu utworzenia w Sandomierzu oddziału naszej stacji – także zajmuję się przygotowywaniem informacji z Sandomierza i powiatu sandomierskiego. Jestem odpowiedzialna za redakcję w Sandomierzu i muszę powiedzieć, że jest to praca, która daje mi bardzo dużo satysfakcji.

Dlaczego radio, a nie telewizja albo gazeta?

Jak mówię, z jednej strony to był przypadek. Z drugiej strony, ja jako osoba wierząca patrzę na to zdecydowanie jak na rękę Pana Boga. Więc do każdej mojej pracy czy to jakiegoś innego działania, które podejmuję, podchodzę w ten sposób, że są to okazje, które stwarza mi Pan Bóg, aby budować coś dobrego, przyczyniać się do tego, żeby ten świat był lepszy. Można to robić nawet, informując o rzeczywistości w sposób obiektywny, co jest dla mnie bardzo ważne. Dlaczego radio a nie telewizja? Tak trafiłam. Podoba mi się ta praca. Natomiast myślę, że gdybym pracowała w innym medium, też bym się odnalazła i też by mi się podobało.

Jakie cechy charakteru powinien mieć dziennikarz?

Po pierwsze, dziennikarz nie może być leniwy. Musi lubić swoją pracę, bo jeśli dziennikarz nie lubi swojej pracy, jest wyrobnikiem. A jak to się mówi – „Z niewolnika nie ma pracownika”. Jeśli chodzi o pracownika antenowego, dziennikarz musi cały czas pracować nad głosem, dykcją i poprawnością językową. Jeżeli chodzi o reportera, to na pewno musi go cechować ciekawość i kreatywność, bo tematy leżą na ulicy. W Sandomierzu i okolicach mnóstwo się dzieje. Wystarczy więc tak naprawdę dosłownie wyjść na ulicę i się rozejrzeć albo porozmawiać z napotkanym człowiekiem, aby znaleźć temat, ale jeśli ktoś tylko siedzi w pokoju w redakcji, to tego tematu nie zauważy. Kolejna cecha dobrego dziennikarza to kreatywność, a po trzecie obiektywizm. Do tego ostatniego przykładam szczególną wagę. Staram się podawać informacje, ale nie interpretować rzeczywistości. Oceniać rzeczywistość ma słuchacz, ja informować o tym, co się wydarzyło. Staram się więc, jak najwięcej wykorzystywać cytatów – nie można mi wtedy zarzucić, że np. „przekręciłam” czy źle zinterpretowałam czyjąś wypowiedź.

Czy w trakcie pracy dziennikarskiej dowiedziała się Pani czegoś o sobie samej?

Po pierwsze i ostatnie, że sama sobie zazdroszczę. Czego? Pracy – zarówno jednej, jak i drugiej – ponieważ oprócz pracy w radiu pracuję też w szkole – Katolickim Liceum Ogólnokształcącym i Katolickiej Szkole Podstawowej imienia św. Jadwigi Królowej. To moja druga praca w kolejności, ponieważ najpierw pracowałam w radiu, a później rozpoczęłam pracę w szkole i w tej szkole pracuję 19 lat i sama sobie zazdroszczę, że mogę wykonywać dwa tak wspaniałe, interesujące, fascynujące i niesamowicie twórcze zawody. O sobie nauczyłam się, że mam bardzo dużo energii. Wiele dowiedziałam się też o świecie: że ludzie są bardzo różni i tworzą fantastyczną różnorodną składankę, na którą patrzę jako na całość. Nauczyłam się też dystansu i pamiętania o tym, że ważne jest zachowanie obiektywizmu, bo każdy z nas jest człowiekiem, ale dziennikarz powinien być obiektywny.

CZYTAJ DALEJ

To jest CUD!

2020-07-07 10:03

[ TEMATY ]

Radio Maryja

Maryja

Tak skwitowała urzędniczka SANEPID-u wyniki testu na koronawirusa ojców franciszkanów z Niepokalanowa. 107 testów i wszystkie ujemne.

To nie możliwe, aby w tak dużej społeczności nikt nie miał pozytywnego wyniku. Wszystko zaczęło się w piątek, 26 czerwca 2020 r. Wieczorem karetka pogotowia zabrała jednego z braci do szpitala. Brat ten wrócił do klasztoru z urlopu 22 czerwca. Czuł się nie najlepiej dlatego pojechał do lekarza. Dostał antybiotyki i wrócił do klasztoru.

W klasztorze w ciągu tych kilku dni miał kontakt bezpośredni z około 30 braćmi. Według pracownika SANEPID-u kontakt bezpośredni, to taki, w którym dana osoba przebywała z zarażonym minimum 15 minut, w odległości mniej niż 2 metry.

Brat jest między innymi fryzjerem, ostrzygł w tym czasie kilku braci. Ponadto całą wspólnotą spotykamy się na posiłkach w refektarzu i kilka razy dziennie w kaplicy na modlitwie. Nieświadomi zagrożenia nikt nie unikał z nim kontaktu. W ciągu tych pięciu dni pobytu w klasztorze po urlopie brat ten był w wielu miejscach wspólnego przebywania.

Chory po wykryciu korona wirusa został przewieziony do szpitala jednoimiennego w Warszawie i przebywa tam do dnia dzisiejszego. Jest podłączony do respiratora. Jego płuca oddychają w 60 %. Jest utrzymywany w śpiączce farmakologicznej.

Do szpitala zakaźnego trafił jego rodzony brat i bratowa oraz 90-letnia mama, która jest na OIOMI-e. Stan naszego współbrata jest nadal poważny, ale stabilny. Kiedy w sobotę 27 czerwca dotarła do klasztoru informacja o koronawirusie naszego współbrata, strach padł na wszystkich. Zrozumieliśmy, że to nie żarty. Zostaliśmy natychmiast objęci przez SANEPID kwarantanną do 10 lipca. Została zamknięta bazylika dla udziału wiernych oraz wszystkie miejsca pracy, w których pracują osoby z zewnątrz. Wprowadziliśmy zalecenia SANEPIDU co do ograniczenia spotkań między sobą. Z twarzy zniknął uśmiech, usta zakryły maseczki. Przeszliśmy w internetowy reżym nabożeństw.

Od współbraci z innych klasztorów, parafian, sympatyków naszego sanktuarium, naszych rodzin i znajomych otrzymaliśmy wiele wsparcia duchowego i materialnego, za co z serca wszystkim dziękujemy. Wielu zapewniało nas o modlitwie.

Czekaliśmy z niecierpliwością na piątek, 3 lipca. W tym dniu zrobiono nam wymazy. Teraz pozostało tylko czekać na sobotę, jak na wyrok. Dzięki Bogu z piątku na sobotę było comiesięczne czuwanie modlitewne przed pierwszą sobotą. Tym razem byli tylko zakonnicy. Odmówiliśmy trzy części różańca przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. Na zakończenie była Msza św. Razem z nami przez internat modliło się kilkaset osób.

Przyszła pierwsza sobota, 4 lipca, a z nią comiesięczne spotkanie „Oddaj się Maryi”: konferencja, świadectwa, Msza św. z zawierzeniem wszelkich spraw Matce Bożej oraz nabożeństwo wynagradzające Niepokalanemu Sercu Maryi.

Wszystko jak co miesiąc ale bez udziału wiernych. Można nas było oglądać przez YouTube na kanale NIEPOKALANÓW oraz słuchać transmisji przez Radio Niepokalanów. Pomimo pustki w bazylice czuło się obecność ludzi, że są tu z nami, że tak jak my zawierzają się Niepokalanej. To św. Maksymilian nauczył nas, aby ze wszystkim przychodzić do Niej.

Była to najspokojniejsza pierwsza sobota od 4 lat. Nikt nie prosił o poświęcenie dewocjonaliów, chwilę rozmowy, spowiedź. Tak cicho jak nigdy. Spokojnie można było zjeść posiłek, odpocząć i dalej czekać na „wyrok”. Chyba już każdy w klasztorze brał pod uwagę różne scenariusze. Po południu okazało się, że wyniki będą dopiero w niedzielę.

Wieczorem, w trakcie codziennego różańca odmawianego w kaplicy św. Maksymiliana w intencji zakończenia epidemii, rozdzwoniły się dzwony na bazylice. Cóż to może być, czy nie daj Boże coś niedobrego się stało z naszym chorym bratem, ale w klasztorze nie ma takiego zwyczaju, a może Ojciec Święty zachorował?

Pytań było wiele.

Na Apel Maryjny wchodzi do kaplicy św. Maksymiliana gwardian klasztoru i ogłasza przez mikrofon: wyniki na koronowirusa wszystkich braci są ujemne. Według urzędniczki SANEPID-u: To jest CUD !!!

Przez cały okres epidemii nie zdarzyło się nigdzie w Polsce, a być może i na świecie, aby nikt, z tak dużej grupy mającej kontakt z osobą zarażoną, nie został zarażony. Zanim gwardian ogłosił wyniki wraz z pracownikiem SANEPID-u kilka razy sprawdzał listy. 100 % zdrowych.

Chwała Bogu!

Niepokalana po raz kolejny pokazała, że troszczy się o swój Niepokalanów. Odbieramy tę łaskę jako znak, że Matce Najświętszej podoba się to, co od kilku lat robimy: pierwsze soboty z zawierzeniem, wspólny Różaniec, nabożeństwa pokutne i Msze święte za grzechy aborcji, pielgrzymki pokutne, czuwania nocne, Wielkie Zawierzenie Niepokalanemu Sercu Maryi, które już za miesiąc odbędzie się po raz Czwarty, Sztafeta Różańcowa i wiele innych. Niech ta Boża interwencja będzie iskrą, która zapali nasz naród nową miłością do Boga i ludzi i wleje w nasze serca wiarę, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Tak jak 100 lat temu Maryja przyszła z pomocą naszym przodkom, ukazując się bolszewikom i przepędzając ich spod Warszawy, tak niech w naszych czasach przyjdzie nam z pomocą i zwycięży naszych wrogów.

Dziękujemy Wam, że z nami byliście. Polecamy każdego z Was Maryi i życzymy abyście doznali, jak dobra i czuła jest nasza MATKA.

Franciszkanie z Niepokalanowa

Ogłoszenie o. Grzegorza Szymanika - gwardiana Niepokalanowa o wynikach badań.

"Zawierz się Maryi, nasza Mama nigdy Ciebie nie zawiedzie."

CZYTAJ DALEJ

Zmarł ks. prałat prof. dr hab. Jan Związek

2020-07-09 10:16

[ TEMATY ]

śmierć

Ksiądz profesor

Ks. prof. dr hab. Jan Związek

Marian Florek/Niedziela

Zmarł ks. prałat prof. dr hab. Jan Związek, były Rektor Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Częstochowskiej, wieloletni Wykładowca w Wyższym Seminarium Duchownym, Wyższym Instytutcie Teologicznym im. NMP Stolicy Mądrości w Częstochowie, Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, Uniwersytetcie Humanistyczno-Przyrodniczym im. Jana Długosza w Częstochowie, nauczyciel i wychowawca wielu pokoleń kapłanów, osób życia konsekrowanego i świeckich.

Z okazji jubileuszu 50-lecia uzyskania przez ks. prof. dr hab. Jana Związka tytułu doktora historii Kościoła 27 lutego 2020 r. w auli Wyższego Instytutu Teologicznego w Częstochowie odbyła się promocja XII tomu serii wydawniczej „Veritati et Caritati” dedykowanego dostojnemu jubilatowi.

Na pytanie "Niedzieli", czym jest historia, ks. prof. Związek odpowiedział, że dla niego jest to przede wszystkim nauka, na której należy budować życie i postępowanie swoje i swoich wychowanków. W duchu definicji historii przekutej w motto życiowe jubilata, wypowiedział się również na wstępie uroczystości abp Wacław Depo: - Postać Księdza Profesora jest ciągle do odkrycia, ale ta pamiątkowa książka, którą dzisiaj będziemy mu wręczać, już jest jakimś odsłonięciem, znakiem jego ludzkich relacji z tymi, którzy z tego skarbca historii wydobywają prawdę, a nie jakieś interpretacje, które mogą okazać się fałszem. Jestem wdzięczny Panu Bogu, że najpierw spotkałem Księdza Profesora jako rektora Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie, kiedy sam pełniłem funkcję rektora w Radomiu. Później dopiero zacząłem go odkrywać jako skarb historyczny, nie ten z muzeum, ale po prostu konkretnego człowieka, który pomimo tytułów pozostał człowiekiem bardzo skromnym.

- Wyższy Instytut Teologiczny ma za co być wdzięcznym ks. prof. dr hab. Janowi Związkowi, który przez szereg lat był wykładowcą instytutu i wykształcił wiele pokoleń teologów. Można by powiedzieć, że Ksiądz Profesor nie tylko uczył historii Kościoła, ale ją też współtworzył, będąc tej historii znaczną częścią. Potrzeba takich uroczystości, takich podniosłych momentów w życiu uczelni, które przypominają, a jednocześnie honorują zasłużone dla Instytutu osoby - powiedział w rozmowie z "Niedzielą" ks. Mikołaj Węgrzyn, dyrektor częstochowskiego WIT.

Uroczystości pogrzebowe: Msza św. żałobna - przewodniczy ks. bp Andrzej Przybylski w kościele seminaryjnym w Częstochowie, 11 lipca godz. 11. Msza św. pogrzebowa - przewodniczy ks. bp senior Antoni Długosz w kościele św. Marii Magdaleny w Działoszynie, 12 lipca godz. 14. Po Mszy św. złożenie ciała ks. Związka na miejscowym cmentarzu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję