Reklama

Ksiądz Andrzej - przyjaciel, druh, nauczyciel... biskup

Agnieszka Bugała
Edycja dolnośląska 7/2006

5 stycznia Papież Benedykt XVI nominował ks. prof. Andrzeja Siemieniewskiego na biskupa pomocniczego archidiecezji wrocławskiej. 11 lutego o godz. 11.00 abp Marian Gołębiewski, metropolita wrocławski, dokonał konsekracji Biskupa nominata. To nowy czas dla wrocławskiego Kościoła, nowa epoka dla parafii, które Ksiądz Biskup będzie odwiedzał, dla diecezjan, którym będzie głosił Słowo Boże, dla młodych, których będzie bierzmował. Zanim jednak Biskup Andrzej dotrze do wielu miejscowości, warto, aby diecezjanie dowiedzieli się, jakim jest człowiekiem, jak widzą go przyjaciele, studenci, nauczyciele...

Nasz Księże Andrzeju, Biskupie...

Jak tu opisać w kilkunastu zdaniach lata przeżyte blisko człowieka, z którym spędziło się setki godzin na modlitwie, liturgii, rozmowach, rekolekcjach, ewangelizacjach, duchowych poszukiwaniach i przyjacielskich spotkaniach?
Ks. Andrzej Siemieniewski, dzisiaj już biskup, został wyznaczony na asystenta kościelnego naszej wspólnoty po to, aby pomóc nam odnaleźć się w Kościele i dla Kościoła w trudnym dla nas czasie. Przez ostatnie 10 lat przewodniczył naszym niedzielnym Eucharystiom i wspólnie modliliśmy się w czasie środowych spotkań modlitewnych. W tym czasie poznaliśmy go jako człowieka o niezwykłej sile przekonywania, bezlitośnie konfrontującego rzeczywistość z Pismem Świętym, człowieka o naturze badacza, pełnego entuzjazmu i poszukiwacza Prawdy, wyrozumiałego i pełnego ciepła powiernika naszych bolesnych tajemnic, łagodnego, a kiedy trzeba było i stanowczego pasterza Kościoła.
Wymieniłem tylko nieliczne cechy, które do dzisiaj możemy w nim dostrzec i docenić, ale dane nam było widzieć Księdza Andrzeja, we wspólnocie i na stopie przyjacielskiej, w tak wielu sytuacjach, że nie byłbym ich w stanie zliczyć. Był na naszych ślubach i weselach, chrztach i Komuniach św. naszych dzieci, żegnał naszych bliskich w ich ostatniej drodze. Tłumaczył zawiłości Słowa Bożego i nieraz pozwalał na to, aby się spierać i gorąco dyskutować. Na ile czas mu pozwalał, spacerowaliśmy razem po górach i pływaliśmy w zimnym polskim morzu, chodziliśmy do Mc’Donalds’a i wyjeżdżaliśmy do miejsc bliskich i dalekich, zarówno w kraju, jak i za granicą.
Z jednej strony ogromnie się cieszymy, że został naszym biskupem, ale z drugiej jest nam trochę przykro, ponieważ straciliśmy tego, który do tej pory był tylko dla nas... Wierzymy w Boże zamysły, pomysły i plany, dlatego z niecierpliwością czekamy na dobro, które z tego wszystkiego wyniknie.
Co jeszcze ważnego powiedzieć na koniec? Życzymy Ci Andrzeju, Biskupie, wielkiej miłości do owieczek twojej diecezji, żarliwości pożerającej twojego ducha i duszę dla Ewangelii, oraz wytrwałości w dążeniu do Dobra i Prawdy.

Andrzej, w imieniu wspólnoty „Hallelu Jah”

Nadaje się na biskupa!

Od 1991 r. dane nam było razem pełnić funkcje ojców duchownych we wrocławskim Seminarium Duchownym. Mieszkając pod jednym dachem przez 8 lat, mogliśmy się dobrze poznać i niejedno przeżyć.
Ten kontakt był bliski, także później, bo nie tylko jedliśmy w jednym refektarzu, ale ks. prof. A. Siemieniewski stanął przede mną jako wykładowca na Papieskim Wydziale Teologicznym - więcej nawet: jest promotorem mojej pracy naukowej!
Jaki jest Biskup Nominat po 20 latach swojej kapłańskiej służby? Skromny, opanowany, wrażliwy, pogodny, oczytany, błyskotliwy, rzeczowy, konkretny, prosty, „ogólnodostępny”, z poczuciem humoru, samokrytyczny, dyskretny, spolegliwy, wierzący (!), rozmodlony... Za tymi przymiotnikami stoi bardzo konkretna rzeczywistość, która każe powiedzieć krótko: nadaje się na biskupa i Bogu dzięki, że został na tę drogę w Kościele powołany!
Zwykle przy takich nominacjach księżowskie otoczenie mówi wybrańcowi: „Gratulujemy i współczujemy!”. Dlaczego? Bo mamy świadomość, że za insygniami biskupimi i wielką godnością kryje się krzyż - może i pozłacany czy srebrny, ale jednak autentyczny krzyż. Oznacza on choćby to, że definitywnie kończy się prywatność, wzrasta w niezwykły sposób odpowiedzialność, wymagana będzie pełnia i nieustanna dyspozycyjność, nastawić się trzeba na niekończące się wymagania... Trzeba się cieszyć, że są ludzie, którzy taki ciężar przyjmują w duchu wiary.
Każdy biskup ma jedno bardzo zasadnicze prawo: do naszej modlitwy i wsparcia we wszelkich sytuacjach. I to powinniśmy mu obiecać w imię życzliwości, braterstwa, przyjaźni.

Ks. Aleksander Radecki, ojciec duchowny w MWSD we Wrocławiu

Człowiek, który kocha to, co robi

Ks. prof. Andrzej Siemieniewski jest współtwórcą i opiekunem strony internetowej „Apologetyka” (www.apologetyka.katolik.net.pl), poświęconej obronie wiary katolickiej. To świadczy o jego otwartości na wykorzystanie nowego medium, jakim jest Internet, do głoszenia słowa i doktryny katolickiej. Jako że od wielu lat jest zaangażowany w Odnowę w Duchu Świętym, głównym obszarem jego zainteresowań są zagadnienia charyzmatyczne i ekumeniczne. Z punktu widzenia zatroskanego duszpasterza dostrzega pewne problemy, analizuje je w swoich licznych artykułach i stawia teologiczne diagnozy - często zupełnie odkrywcze. Pisze książki, zarówno naukowe, jak i przeznaczone dla szerokiego grona czytelników, w których przystępnym językiem, jasno i klarownie wykłada podstawy naszej wiary. Współpracuje z wieloma innymi ruchami kościelnymi, jak Ruch Światło-Życie czy neokatechumenat. Niestrudzenie głosi liczne rekolekcje dla wszystkich: dla kapłanów, sióstr zakonnych, parafii i swojej wspólnoty „Hallelu Jah”. Zwykle jest także głównym prelegentem dorocznych sesji apologetycznych, organizowanych przez naszą redakcję.
Jest człowiekiem skromnym, otwartym na innych ludzi, który zawsze ma czas, służy spowiedzią lub rozmową, nigdy nie odmawia pomocy. Lubi rozmawiać ze wszystkimi ludźmi poszukującymi Boga, np. ze świadkami Jehowy czy chrześcijanami z wolnych kościołów. Cierpliwie odpowiada na wszystkie listy elektroniczne, zawsze z wielką dobrocią i mądrością. Nigdy nie mówi o nikim źle, jest lojalnym przyjacielem. Przekonaliśmy się o tym nieraz, gdy stawał w naszej obronie wobec różnych zewnętrznych zarzutów. Jest wyjątkowym przykładem człowieka, który kocha to, co robi, który spełnia się w swoim powołaniu.

Reklama

Aleksandra Kowal

Był moim najlepszym studentem

Cieszę się z tej decyzji Ojca Świętego. Biskup Nominat był jednym z najzdolniejszych moich magistrów. Stąd też zabiegałem, by po krótkim stażu duszpasterskim skierować go na studia specjalistyczne. Wysłanie go na studia rzymskie przez kard. Henryka Gulbinowicza okazało się bardzo pożyteczne. Po powrocie ze studiów byliśmy razem w zespole wychowawców w MWSD, a potem był przez jedną kadencję „moim” prorektorem. Modlę się, by był dla Kościoła wrocławskiego dobrym pasterzem, a dla PWT nadal twórczym i aktywnym profesorem.

Bp Ignacy Dec, promotor pracy magisterskiej ks. A. Siemieniewskiego

Andrzej Siemieniewski biskupem - radość wielka w Kościele Wrocławskim!

Przyszedł do mnie razem ze swoim bratem. Patrząc na nich można było pomyśleć, że nie są braćmi - byli inni w zachowaniu. Jaś, świętej pamięci, był jak „pistolet” - dynamiczny, eksplodował radością. Andrzej był opanowany, choć to nie znaczy, że nie potrafił się srebrzyście śmiać. Tak właśnie ich poznałem, na początku szkoły średniej. Od samego początku byli bardzo ze sobą związani. Widziałem, że są także związani z Panem Bogiem. To oni mnie namówili, żebyśmy się przyjęli do Rodziny Skaplerza, to była inicjatywa Siemieniewskich. I nie miałem chyba nigdy z nimi dyskusji o mocnych chwilach zwątpienia. Owszem, lubili dyskutować, ale trzymali się mocno Kościoła. Myślę, że to wpływ mamy.
No i tak lata szły, robiliśmy wiele rzeczy, np. wyjazd do Częstochowy w latach 70. Jedziemy, Jasiu był już kierowcą i złapała nas milicja, przy wjeździe do Wrocławia. Andrzej jak kobra spał zwinięty w bagażniku, a w sumie nas w dużym fiacie jechało 8 osób. Pamiętam, milicjant kazał otworzyć bagażnik, a tam Andrzej.
I na jego pytanie „Co pan tu robi?” odpowiada: „Podróżuję”. No, ale jakoś milicjant był ludzki. Następna nasza wspólna pielgrzymka, zupełnie zwariowana, była wtedy, gdy jechaliśmy po wyborze papieża. Starymi samochodami jakimiś, jednego przez popych ruszaliśmy. Andrzej był wtedy znakomitym studentem Politechniki Wydziału Podstawowych Problemów Techniki. Pewnie tam zaczynał karierę profesorską, bo tak mówiono, że jak ktoś idzie na PPT, to ma zamiar robić karierę profesorską.
Jest trzeci rok, Andrzej w pewnym momencie powiada tak: „No, Orzechu, doszedłem do wniosku, że sensowniej będę żył, jak będę żył w Kościele”. Ja dobrze nie zrozumiałem o co mu chodzi, ale on już myślał o pracy w Winnicy, pracy jako ksiądz. Postrzegałem go wtedy jako wielkiego indywidualistę, więc myślałem sobie o seminarium: czy on się w tym futerale zmieści, mając takie błyski intelektualne? Ale wtedy była dobra obsada profesorska, więc z nauką źle nie było. Był za to problem z przyjęciem. Okazało, że Ksiądz Rektor zareagował roztropnie i powiada: „Czy nie lepiej by było, żeby on skończył tę Politechnikę, bo a nuż się rozmyśli i co potem, taki rozgrzebany będzie?” Po kilku dniach odwiedziłem go znowu a on pyta: „Czy możemy tak próbować to powołanie?” - „Niech przyjdzie!” I tak Andrzej nie musiał kończyć Politechniki tylko po trzecim roku mógł zacząć swoje studia.
O Andrzeju można mówić i mówić...
Andrzej jako profesor - kiedyś go przyłapałem: koniec września, rozpoczyna się rok akademicki, jestem u niego w pokoju. Patrzę, a tu maszyna do pisania i mówię: „Co to? Już wykłady?” A on: „Tak, dzisiaj skończyłem ostatni.” I okazało się, że on przygotował wykłady już na cały rok akademicki! Tu jest potrzebna dyscyplina, solidność. Owocowało to tym - a jestem spowiednikiem seminaryjnym już ponad 30 lat - że przy okazji spowiedzi okazywało się, że klerycy lubili słuchać wykładów ks. Andrzeja, dobrze przygotowanych.
Andrzej - człowiek niezwykle radosnej modlitwy. Jeszcze jako student spotkał się z początkiem Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej i śledząc jego życie - a jestem jego spowiednikiem - zauważyłem, że Andrzej ma niezwykły dar modlitwy. Wiem, że to się stało dzięki jego doświadczeniu Ducha Świętego. Nauczył się szczególnej modlitwy. Pierwsze seminarium on tutaj prowadził, aby mnie, swojego katechetę, „odnowić”. To dzięki niemu przeżyłem chrzest w Duchu Świętym.
Zresztą, Odnowa to jest jego ogromna przygoda duszpasterska. Odnowa przechodziła próby, w wielu miastach grupy odchodziły od Kościoła. U nas we Wrocławiu też taka sprawa była, że wspólnota „Hallelu Jah” na Karłowicach zaczęła mieć trudności. Oni jednak - na szczęście - mieli jedno pragnienie - chcieli asystenta kościelnego i nim został właśnie Andrzej. Ja patrzyłem na to z boku, podziwiając jego cierpliwość i mądrość. To duszpasterz, który potrafił zdać egzamin z posługi grupie, która wcale nie chciała go specjalnie słuchać. Ale od tamtego czasu, widząc w jaki sposób on potrafi służyć, słuchać, tłumaczyć, pomagać, zacząłem się modlić o biskupstwo dla niego. Wydawało mi się, że on „wystrzeli” po swojemu - studia, które skończył, podróże, prace duszpasterskie. Pracował językiem francuskim, angielskim, włoskim, niemieckim, hiszpańskim - ma niezwykły warsztat pracy. Bardzo często czytam jego opracowania, bo wiem, że czerpie z pełni wiedzy, która jest w Kościele.
Ja początkowo trochę żartowałem, ale ogromnie się ucieszyłem, gdy on z tą wiadomością o powołaniu do biskupstwa zawitał. On sam bardzo to przeżywał, był bardzo wzruszony - nie spodziewał się. Ja się też siliłem, aby być dość „obojętnym”, ale towarzyszę mu od tamtej chwili modlitwą, bo to będzie bardzo dużo pracy, ogromna odpowiedzialność. A znając jego solidność - będzie pracował, potrzebna mu będzie tylko siła. Ale wiem też, że Pan Bóg go do tej roli długo przygotowywał.
Andrzej nie jest ani trochę triumfalistyczny. Jan Paweł II mówił: „To nie są czasy triumfalizmu Kościoła, to są czasy dialogu.” A Andrzej potrafi prowadzić dialog. On umie przemawiać - prostym, obrazowym językiem. Dziś nikt nie będzie słuchał Kościoła posługującego się dekretami i strukturami. Musi być podjęty i podejmowany dialog. Andrzej to potrafi, to jest biskup odpowiedni na te czasy i potrzeby Kościoła.

Ks. prał. Stanisław Orzechowski, duszpasterz akademicki

Zmarł 11-miesięczny Szymonek, który został odłączony od aparatury podtrzymującej życie

2019-06-18 13:58

wpolityce.pl/polsat

Sprawa Szymonka z Radomia poruszyła całą Polskę. Niespełna 11-miesięczny chłopczyk w styczniu trafił do szpitala. Rodzice walczyli o jego życie. Dziś dziecko zostało odłączone od aparatury podtrzymującej życie. Taką decyzję po wtorkowym konsylium podjęli lekarze. Dziecko zmarło. Przed szpitalem odbył protest przeciwników tej decyzji. Mówi się, że polski przypadek Alfiego Evansa.

Rano 18 czerwca pojawiły się informacje o odłączeniu Szymonka od aparatury. Trwało wówczas konsylium, w którym uczestniczyli lekarze i rodzice. Szpital zgodził się na podjęcie rozmów i współpracy z lekarzami z zagranicy, o co prosiła rodzina dziecka.

Około godziny 11 dnia 18 czerwca pojawiła się informacja, że Szymon zmarł. Informację potwierdzono na facebookowej stronie „Szymonku walcz”, prowadzonej przez rodzinę chłopca.

„16 stycznia chłopiec został zaszczepiony przeciwko pneumokokom. Cztery dni później wystąpiła u niego gorączka oraz drgawki. Ostatecznie 21 stycznia dziecko zostało przyjęte do szpitala. Było reanimowane, wykonano kolejną tomografię komputerową głowy, powstał obrzęk mózgu” — informował tygodnik „Wprost”.

Po badaniach okazało się, że obrzęk mózgu jest poważny, a jego stan jest krytyczny. Lekarze chcieli odłączyć Szymonka od respiratora, ale matka nie wyraziła na to zgody. Rodzice mieli też zostać poinformowani, że nastąpiła śmierć mózgu. Całą sprawę opisała na Facebooku ciocia Szymona. Zrozpaczona matka chłopczyka poinformowała lekarza, że ona nie wyraża zgody na odłączenie.

Szymonek trafił na OIOM w szpitalu dziecięcym w Warszawie przy ul. Niekłańskiej. Lekarze nie dawali chłopcu żadnych szans, rodzina chciała spróbować terapii alternatywnej zaproponowanej przez kilku specjalistów z całego świata. Rozpoczęła się zbiórka pieniędzy na leczenie. Lekarze ze szpitala nie godzili się na niekonwencjonalne leczenie, a chłopiec słabł z dnia na dzień.

Na OIOM-ie lekarze leczyli chłopca już tylko paliatywnie

– Usłyszałam też od lekarzy, że nie będą wentylować zwłok — opowiada matka Szymona.

Przez kolejne miesiące trwała walka o uratowanie chłopczyka…

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Twórcza praca dzieci i młodzieży

2019-06-19 22:03

Muza Dei

Doświadczeni trenerzy, blisko 80 uczestników, 55 godzin warsztatowych, 5 dni razem - tak zapowiadają się warsztaty ArtStrefa, które odbędą się na przełomie czerwca i lipca w Starym Sączu.

Muza Dei

ArtStrefa to specjalna przestrzeń wykorzystująca różne formy ekspresji, rozwijająca kreatywność i umiejętności twórcze dzieci i młodzieży. Stanowi ona integralną część Strefa Chwały Festiwal - Spotkania Ludzi Nowej Kultury, które jest cyklicznym wydarzeniem realizowanym na Placu Papieskim w Starym Sączu i w tym roku odbędzie się w terminie od 27 czerwca do 2 lipca. W ramach ArtStrefa realizowane będą różnorodne warsztaty o charakterze integracyjnym, oparte na współdziałaniu różnych grup wiekowych i społecznych. Dla realizacji projektu powstaną specjalny namiot dla dzieci i specjalny namiot dla młodzieży. Będą to miejsca warsztatów: tańca nowoczesnego, tańca hip-hop, muzyczne dla dzieci, rękodzieła artystycznego, cyrkowe, fotograficzne, graffiti. Wśród prowadzących m.in. Alicja Libura /warsztaty tańca współczesnego/, Joanna Wojno /warsztaty fotograficzne/. Grażyna Winiarz /warsztaty muzyczne dla dzieci/, Julia Starzyk /taniec hip-hop/, Dominik Iżyk /warsztaty cyrkowe/ czy Mgr Mors z FPS /warsztaty graffiti/ .

ArtStrefa dzieli się na poszczególne sekcje tematyczne. Wszystkie zajęcia ukierunkowane są na budowanie silnych więzi, przyjaźni oraz synergii pomiędzy dziećmi, młodzieżą i dorosłymi. Warsztaty realizowane będą w czasie 5 dni. Na koniec uczestnicy warsztatów będą mieli możliwość prezentacji swoich osiągnięć warsztatowych, efekty kilkudniowej pracy zobaczy publiczność zgromadzona na Strefa Chwały Festiwal.

Do 25 czerwca można jeszcze się rejestrować na Zobacz Organizatorem warsztatów ArtStrefa jest stowarzyszenie Muza Dei. Projekt dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury”
Andrzej Dubiel, 609 688 566

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem