Reklama

Kapłani, którzy tworzyli przestrzeń wolności

60-lecie przybycia Ojców Jezuitów do Szczecina - jubileusz duszpasterstwa akademickiego (100. rocznica urodzin o. dr. Władysława Siwka TJ i 50. rocznica święceń kapłańskich o. Huberta Czumy TJ)

W listopadzie 2005 r. z inicjatywy Oddziału Miejskiego Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” odbyły się w parafii pw. św. Andrzeja Boboli w Szczecinie podniosłe uroczystości z tej okazji, na które złożyły się: poświęcenie obelisku, Msza św. i sympozjum popularnonaukowe. Niniejszym w dwóch artykułach pragniemy wspomnieć tamte dni, prezentując ciągle żywy obraz akademickich duszpasterzy Szczecina.
W uroczystościach wzięli udział m.in.: bp Marian Błażej Kruszyłowicz, bp Ignacy Jeż z Koszalina, o. Dariusz Kowalczyk TJ, prowincjał prowincji wielkopolsko-mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego, liczne duchowieństwo, radni Rady Miasta Szczecina, delegacje senatów uczelni szczecińskich: Politechniki Szczecińskiej, Pomorskiej Akademii Medycznej i Akademii Rolniczej, delegacje LO nr 1 i nr 6, SP nr 1 oraz Zespołu Szkół i Bursy Szkół Salezjańskich z ul. Ku Słońcu, liczna rzesza parafian i wychowanków duszpasterstwa akademickiego sprzed kilkudziesięciu laty - również z Poznania i innych miast. Gośćmi specjalnymi byli: bratanica o. Siwka - Alicja Grzymała z Krakowa oraz bratanek - Andrzej Siwek ze Szczecina.
Uroczystości rozpoczęły się przy rondzie o. dr. Władysława Siwka TJ u zbiegu ulic: o. Augustyna Kordeckiego, gen. Władysława Sikorskiego oraz al. Boh. Warszawy, gdzie miało miejsce poświecenie obelisku, oddanego w hołdzie temu wielkiemu kapłanowi.
Uczestnicząc w uroczystości, sięgnąłem myślami do tego miejsca w 1964 r., kiedy przyjechałem do Szczecina jako świeżo upieczony student I roku Wydziału Budowy Maszyn Politechniki Szczecińskiej. Wtedy jeszcze nikomu się nie śniło, że będzie tu nowe rondo. A o rondzie imienia o. Władysława Siwka nawet myśleć było niebezpiecznie. Przedstawiciele władz „życzliwie” przestrzegali przed kontaktami z o. Siwkiem. Każdej niedzieli o godz. 10.00, kiedy o. Siwek odprawiał Mszę św. dla studentów i głosił kazania, kościół św. Andrzeja Boboli „pękał w szwach”. Jak się później okazało, wśród uczestników byli również agenci Służby Bezpieczeństwa.
Na okazałym głazie, który podarowała rodzina Romana Chmury ze Szczecina, za co składamy serdeczne podziękowanie, umieszczono granitową tablicę o następującej treści:
„I nic nad Boga”
O. dr Władysław Siwek TJ „OŚ”
12 XI 1905 - 16 VII 1973
Diecezjalny Duszpasterz Akademicki Szczecina 1950-1969
Położył podwaliny pod nowoczesne duszpasterstwo akademickie oraz poradnictwo rodzinne na Pomorzu Zachodnim i przyszłą opozycję niepodległościową w Szczecinie.
Inwigilowany i szykanowany przez aparat bezpieczeństwa PRL-u.
Służył pomocą w każdej potrzebie.
Ukochany przez młodzież - Wielki Kapłan i Patriota.
Pochowany na Powązkach.
W setną rocznicę urodzin
Wychowankowie i społeczność akademicka Szczecina
Szczecin, 12 XI AD 2005.
Wspólnego poświęcenia i odsłonięcia obelisku dokonali księża biskupi Ignacy Jeż i Marian Błażej Kruszyłowicz, który powiedział m.in.: „O o. Władysławie Siwku słyszałem bardzo wiele poza Szczecinem, jeszcze w okresie studiów na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. A także tu na miejscu, w Szczecinie, w związku z tym, że przyczynił się do uformowania znacznej rzeszy inteligencji katolickiej (...) i w ogóle świadomych katolików. Czynił to w tym okresie, kiedy było to bardzo trudne. W okresie wzmagającego się prześladowania władzy totalitarnej”.
Kwiaty złożyli: bratanica o. Siwka - Alicja Grzymała, przedstawiciele Stowarzyszenia „Civitas Christiana”, wychowankowie i mieszkańcy Szczecina. Zapłonęły znicze. Przy obelisku p. Alicja wyznała: „Naprawdę wielka duma... Cieszę się, że w mojej rodzinie..., w naszej rodzinie był człowiek tak wybitny. Ja miałam to szczęście być z nim raz w Zakopanem. Utkwiła mi bardzo w pamięci jego miłość do młodzieży. On ich traktował po prostu jak swoje dzieci. Przekazywał im nie tylko prawdy duchowe, ale również piękno krajobrazu. Inaczej Słowo Boże głosi się wśród pięknej przyrody”.
Następnie, tak jak przed laty, w kościele Ojców Jezuitów rozpoczęła się niecodzienna Msza św. jubileuszowa w 100. rocznicę urodzin wielkiego duszpasterza akademickiego Szczecina o. Władysława Siwka i z okazji 50-lecia kapłaństwa o. Huberta Czumy, wielkiego następcy o. Siwka w latach 1973-78.
Mszy św. przewodniczył bp Kruszyłowicz, a wspaniałą jak zawsze homilię wygłosił bp Jeż z Koszalina, świadek czasów o. Siwka w duszpasterstwie akademickim Szczecina.
Podczas homilii bp Jeż, nawiązując na wstępie do swojego patrona, założyciela Zakonu Jezuitów - św. Ignacego Loyoli, którego duchowym synem był o. Siwek, powiedział m.in.: „Znając życiorys mojego patrona, zwróciłem uwagę na jeszcze jedno. Hasło, jakie cechuje jego zakon: Omnia ad maiorem Dei gloria - Wszystko na większą chwałę Boga. (...) A potem dopiero tutaj, w Szczecinie, spotkałem Jezuitów jako młody biskup. Od razu dał się zauważyć o. Władysław Siwek. Tak mi się zdawało, że jemu naprawdę zależało na tym, by wszystko, co robi, było na jeszcze większą chwałę Pana Boga (...). A już szczytem wymagań było, gdy pewnego dnia przyszedł do mnie z zapytaniem: «A nie wybrałby się ksiądz biskup do Zakopanego? Mamy tam obóz dla młodzieży akademickiej ze Szczecina. Przytoczyłby ksiądz biskup jakieś wspomnienia. Poszedłby z nimi w góry». (...) Jego (o. Siwka - przyp. E.G.) zasadą było dać im szansę. Niech wiedzą, że jest takie duszpasterstwo. Czy skorzystają, czy nie, ja będę miał spokojne sumienie - mówił do nas. Tak staje przed nami postać wspaniałego ucznia św. Ignacego”.
Na koniec Mszy św. zabrał głos o. prowincjał Dariusz Kowalczyk, który powiedział m.in.: „W centrum tych uroczystości stoi oczywiście postać o. Siwka. Dzisiaj dokładnie przypada setna rocznica jego urodzin. Modlimy się również za o. Czumę z okazji pięćdziesięciolecia jego święceń kapłańskich. (...) Potrafili ci jezuici bardzo pięknie i mądrze łączyć dwie rzeczy, o których dzisiaj Towarzystwo Jezusowe sporo mówi na świecie. Mianowicie: wiarę i sprawiedliwość. (...) W tamtych czasach oznaczało to tworzenie przestrzeni wolności. Wolności nie było. Sprawiedliwe było tworzenie przestrzeni wolności, gdzie można było mówić słowa prawdy, gdzie można było swobodnie się wypowiadać, dyskutować. Za to tworzenie przestrzeni wolności był prześladowany.
(...) Na tablicy upamiętniającej o. Siwka widnieje napis: «I nic nad Boga». To właśnie o to chodzi. Bóg był zawsze pierwszy”.

O. Władysław Siwek urodził się 12 listopada 1905 r. w Michałkowicach na Zaolziu. 24 czerwca 1934 r. został wyświęcony w Lublinie na kapłana. W latach 1936-39 kierował „Krucjatą Eucharystyczną”, „Sodalicją Mariańską” oraz Kołem Lekarzy na Uniwersytecie Warszawskim. Uczył się w sławnym liceum w Chyrowie, a maturę zdał w Pińsku. Na początku wojny 1939 r. był studentem Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie.
W latach 1939-45 pracował w Krakowie, Tuligłowach i Piotrkowie, a od 1945 do 1949 r. w Poznaniu, gdzie w latach 1949-51 studiował socjologię na UAM, zakończoną kolejnym tytułem doktora filozofii nauk społecznych.
W latach 1950-69 był diecezjalnym duszpasterzem akademickim Szczecina.
Od 1955 do 1957 r. wraz ze wszystkimi ojcami jezuitami wyrzucony został przez władze komunistyczne ze Szczecina. W 1969 r., pod presją władz komunistycznych, został ostatecznie przeniesiony do Bydgoszczy, a od 1971 r. do śmierci 16 lipca 1973 r. był przełożonym domu Ojców Jezuitów przy ul. Świętojańskiej w Warszawie. Pochowany w grobowcu zakonnym na Powązkach.
Na zaproszenie o. Siwka od 29 listopada do 1 grudnia 1952 r. przebywał w Szczecinie Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński. O. Siwek czynnie uczestniczył w przygotowaniach obchodów milenijnych w Szczecinie.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nowe cuda świętego stygmatyka

2020-09-23 09:43

Niedziela Ogólnopolska 39/2020, str. 12-13

[ TEMATY ]

O. Pio

pl.wikipedia.org

Jeszcze za swojego życia Ojciec Pio wzbudzał zarówno podziw, jak i kontrowersje. Przede wszystkim jednak pociągał wiernych do większej pobożności. Czy jego przesłanie jest nadal aktualne? 
Jakie cuda dzieją się obecnie za jego wstawiennictwem? Zapytaliśmy o to br. Romana Ruska, kapucyna, który niemal na co dzień spotyka się z ludźmi doznającymi łask za wstawiennictwem św. Ojca Pio.

Ireneusz Korpyś: Od śmierci Ojca Pio minęły 52 lata, a nadal mówi się o nim tak, jakby żył. Czy Brat dostrzega wpływ tego świętego na nasze życie?

Brat Roman Rusek, kapucyn: Ojciec Pio daje konkretne znaki swej obecności wśród ludzi. Sam kiedyś powiedział, że gdy Jezus wezwie go do siebie, on poprosi Boga, aby zostawił go na świecie, gdyż jako ojciec chce prowadzić do raju każdego, kto się do niego zwróci. Często bywam w San Giovanni Rotondo, prowadzę pielgrzymki do tego świętego stygmatyka i widzę, jak ludzie opuszczają to sanktuarium – są poruszeni, odmienieni. Mówią, że to miejsce zostawia niezatarty ślad w ich sercach; niektórzy czują zapach kwiatów, wielu doświadcza Bożego działania – i to są fakty.

CZYTAJ DALEJ

Wicepremier Emilewicz: podjęłam decyzję o opuszczeniu Porozumienia

2020-09-26 08:14

[ TEMATY ]

Jadwiga Emilewicz

PAP

Podjęłam decyzję o opuszczeniu Porozumienia; pozostaję w klubie PiS i będę wspierać Zjednoczoną Prawicę – poinformowała w rozmowie z PAP wicepremier minister rozwoju Jadwiga Emilewicz.

W bardzo poważnych kryzysach ostatnich miesięcy, które istotnie zagroziły trwaniu Zjednoczonej Prawicy, znaleźliśmy się z szefem Porozumienia Jarosławem Gowinem po przeciwnych stronach sporu. Nie jest to kwestia przypadku, ale zasadniczych różnic w rozumieniu politycznych celów i metod – argumentuje Emilewicz.

"Z Jarosławem Gowinem nie zgadzałam się ani w maju, kiedy wewnątrzkoalicyjny spór o termin wyborów postanowił on przenieść na forum publiczne. Ani w tej chwili, kiedy, w krytycznym dla prawicy głosowaniu nad ustawą o ochronie zwierząt, podjął decyzję o wstrzymaniu się od głosu, ponownie ryzykując stabilność i istnienie koalicji" - podkreśla.

PAP: W sobotę dojdzie do wspólnego oświadczenia liderów Zjednoczonej Prawicy i podpisania nowej umowy koalicyjnej. Jak Pani premier to ocenia?

Jadwiga Emilewicz: Myślę, że jest to bardzo dobra informacja dla Polski, bo ten stan niepewności nie powinien trwać zbyt długo. W moim przekonaniu obóz Zjednoczonej Prawicy jest dzisiaj najlepszą odpowiedzią na te trudne, niepewne czasy. Miejmy więc nadzieję, że umowa koalicyjna w sobotę będzie podpisana i nowy rząd rozpocznie pracę jak najszybciej.

PAP: A jaka w takim razie będzie Pani rola po rekonstrukcji rządu?

J.E.: W związku z ustaleniami liderów, na każdą z partii koalicyjnych przypadnie po jednym resorcie, a – jak wiadomo – do rządu postanowił wrócić Jarosław Gowin, zatem wkrótce skończy się moja misja.

Ale to niejedyny powód. Podjęłam decyzję o opuszczeniu Porozumienia.

To dla mnie bardzo trudna decyzja, ponieważ to Jarosław Gowin wprowadzał mnie do polityki, a partię razem zakładaliśmy i tworzyliśmy przez lata. Jednak, wśród wszystkich dostępnych możliwości, ta wydaje się najuczciwszą.

PAP: Jakie jest źródło tej decyzji?

J.E.: Fakt, że w dwóch bardzo poważnych kryzysach ostatnich miesięcy, które istotnie zagroziły trwaniu Zjednoczonej Prawicy, znaleźliśmy się z liderem Porozumienia – Jarosławem Gowinem – po przeciwnych stronach sporu. Nie jest to – w moim przekonaniu – kwestia przypadku, ale zasadniczych różnic w rozumieniu politycznych celów i metod.

Z Jarosławem Gowinem nie zgadzałam się ani w maju, kiedy wewnątrzkoalicyjny spór o termin wyborów postanowił on przenieść na forum publiczne. Ani w tej chwili, kiedy, w krytycznym dla prawicy głosowaniu nad ustawą o ochronie zwierząt, podjął decyzję o wstrzymaniu się od głosu, ponownie ryzykując stabilność i istnienie koalicji.

Wiem, że Jarosław Gowin inaczej dzisiaj rozumie i ocenia te działania i wiem, że chodzi tu o kwestie podstawowe. Mam też świadomość, że uzgodnienie wspólnych stanowisk nie jest możliwe. Jestem wiceprzewodniczącą Porozumienia, partii, w której nazwie znajduje się nazwisko Jarosława Gowina. W tej sytuacji uczciwość nakazuje mi – gdy przestaję utożsamiać się z linią jej lidera – opuścić tę partię.

PAP: Pozostaje Pani w klubie PiS?

J.E.: Oczywiście. Będę wspierać obóz Zjednoczonej Prawicy, bo dzisiaj najważniejszym celem jest stabilność rządu.

W ubiegłym roku zostałam wybrana na posłankę z Poznania, mam zobowiązania wobec swoich wyborców. W najbliższym czasie przedstawię bilans swojej rocznej aktywności w Poznaniu oraz dalsze plany dla regionu. W swojej pracy parlamentarnej będę też wspierać rządowe projekty. Zamierzam wspierać rząd w realizacji czekających nas, trudnych reform, które pozwolą Polsce wrócić na ścieżkę wzrostu gospodarczego. Jednocześnie będę nadal bardzo dobrze życzyć Porozumieniu – partii, którą miałam zaszczyt zakładać i współtworzyć.

PAP: Zostanie pani posłanką bezpartyjną?

J.E.: Będę posłanką bezpartyjną w klubie PiS.

PAP: Czy, Pani zdaniem, obecna koalicja utrzyma się przez trzy lata, które pozostały do kolejnych wyborów parlamentarnych?

J.E.: Z mojej perspektywy najważniejsze jest to, żeby projekty, nad którymi pracujemy, były realizowane bez zatrzymania.

Obóz Zjednoczonej Prawicy – w to wierzę – nie tylko przetrwa, ale i będzie gotowy do kolejnego zwycięstwa za trzy lata. Dzisiaj na pewno kolejne wybory nie byłyby najlepszym rozwiązaniem. Trzy lata bez wyborów, trudne, bo pokryzysowe, to perspektywa, w której możemy – zakładając stabilizację polityczną – nie tylko zapewnić bezpieczeństwo gospodarcze, ale też wynieść Polskę rozwojowo na wyższy poziom.

Na pewno praktyką powinno być to, że ustalamy pewien horyzont naszego działania i tego się trzymamy. Nie zaskakujemy się nawzajem projektami, które nie były uzgadniane, a które budzą poważne kontrowersje.

Dla mnie przykładem takiego wzajemnego zaufania, o którym mówię, jest przykład podejścia wszystkich koalicjantów do ustawy o działaniu w stanie wyższej konieczności. Moja opinia na jej temat jest absolutnie jednoznaczna. Gdy wybuchła pandemia codziennie uczestniczyłam w zespołach zarządzania kryzysowego. Na tym pierwszym etapie nie wszyscy ministrowie brali w nich udział.

Większość z nas pamięta podenerwowanie, wynikające z tego, że mogło brakować maseczek, płynów do dezynfekcji czy respiratorów. Odkrywaliśmy również wtedy, że żaden z ustawodawców nie przewidział takiej sytuacji.

W drugim tygodniu kwarantanny odkryliśmy, że aby Agencja Rezerw Materiałowych mogła zmienić swój plan finansowy – co było niezbędne do zakupu środków ochronnych – potrzebuje decyzji sejmowej Komisji Finansów Publicznych, która wówczas nie zbierała się.

Wszystkie inicjowane wtedy działania podejmowane były w stanie wyższej konieczności. Nie mam co do tego najmniejszej wątpliwości. W takim czasie należy podejmować decyzje w sposób absolutnie niestandardowy. Tak jak niestandardowa była pomoc dla przedsiębiorców, która teraz jest jednoznacznie dobrze oceniania, tak i niestandardowa musiała być pomoc w zakresie ochrony osobistej i takie trudne, niestandardowe decyzje były wówczas podejmowane.

PAP: A jak ocenia Pani swój bilans jako ministra odpowiedzialnego za gospodarkę?

J.E.: Z poczuciem satysfakcji z wykonanej pracy i jej efektów. Ministrem konstytucyjnym, odpowiedzialnym za gospodarkę, zostałam na początku 2018 roku. Od tego czasu minęły niespełna trzy lata. W tym czasie udało nam się przeprowadzić długą listę projektów.

Począwszy od wejścia w życie Konstytucji Biznesu, poprzez Polską Strefę Inwestycji, Pakiet MŚP, Mały ZUS, zarząd sukcesyjny, Pakiet Przyjazne Prawo, ustawę przeciwdziałającą zatorom płatniczym. Po ogromną reformę, jaką będzie wchodzące w życie 1 stycznia nowe Prawo zamówień publicznych.

Towarzyszyły temu działania proinnowacyjne, takie jak ulga na B+R, IP Box, program Start in Poland, czy Platforma Przemysłu Przyszłości. A także, bardzo dla mnie ważne, działania na rzecz walki ze smogiem i upowszechniania OZE, w tym Program Czyste Powietrze czy Mój Prąd.

Obecną kadencję – co oczywiste – zdominowało przeciwdziałanie gospodarczym skutkom pandemii. Czyli kolejne ustawy składające się na tarczę antykryzysową, w tym tarczę finansową PFR, które tworzyliśmy w absolutnie bezprecedensowym tempie i nadzwyczajnych warunkach.

W ostatnich miesiącach udało nam się również doprowadzić do uchwalenia m.in. ustawy dot. bonu turystycznego; podpisanej ostatnio przez prezydenta tarczy turystycznej; ustawy dot. Polityki Nowej Szansy czy nowelizacji Prawa budowlanego. A po pierwszym czytaniu w Sejmie jest już społeczna część pakietu mieszkaniowego.

Jestem przekonana, że to co udało się osiągnąć całemu mojemu zespołowi w ministerstwie realnie przyczyniło się do poprawy warunków gospodarczych w Polsce. Chciałabym także, żeby to co jest jeszcze w planach nie utonęło w doraźnych sporach.

PAP: A jak widzi Pani obecny stan polskiej gospodarki?

J. E.: Myślę, że możemy z umiarkowanym optymizmem patrzeć w przyszłość. Bezrobocie mamy niższe niż zakładaliśmy jeszcze w kwietniu, a dane z rynku pracy za sierpień pokazują, że liczba miejsc pracy rośnie. Od czerwca wzrasta produkcja przemysłowa, a także eksport. Zakładamy – w skali całego roku – spadek PKB na poziomie ok. 4 proc. i wzrost w przyszłym roku rzędu 4 proc.

Patrząc na całą Europę Środkową, rozwijające się gospodarki radzą sobie zdecydowanie lepiej, są bardziej elastyczne, mniej uzależnione od zglobalizowanych łańcuchów dostaw i, paradoksalnie dla nas, przyszły rok może być rokiem szybszego wychodzenia z zakrętu. Dodatkowymi impulsami dla polskiej gospodarki będą z pewnością środki unijne, nie tylko z Funduszu Spójności, ale przede wszystkim z Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności.

PAP: Ostatnio skierowała Pani do konsultacji propozycje MR dotyczące Krajowego Planu Odbudowy.

J.E.: Krajowy Plan Odbudowy to blisko 60 mld euro z UE na odbudowę polskiej gospodarki. Chcemy, by dzięki KPO udało się wzmocnić polskie firmy, unowocześnić gospodarkę i poprawić jakość życia Polaków. Celem jest jakość i podniesienie poziomu innowacyjności.

Ministerstwo Rozwoju do końca września poddaje pod konsultacje swoje kluczowe propozycje do Planu. Chcemy wykorzystać te środki m.in. na rozwój cyfryzacji, „zieloną” gospodarkę czy innowacje, w tym krajową produkcję leków, renowacje budynków mieszkalnych, energetykę prosumencką. Zachęcamy też do zgłaszania własnych pomysłów.

Unijne pieniądze muszą być przeznaczone na konkretne reformy i inwestycje, które wpisują się w obszary kluczowe dla UE. Są to: infrastruktura, transport, energia i środowisko, innowacje, cyfryzacja, zdrowie, społeczeństwo oraz spójność terytorialna. W programie mogą uczestniczyć państwowe i prywatne przedsiębiorstwa.

PAP: Pojawia się tu kwestia tego, czy Polska powinna wpisywać się w program zielonej transformacji, Nowego Zielonego Ładu europejskiego?

J.E.: Jeżeli spojrzymy na program zielonej transformacji jako na moment, w którym możemy dokonać świadomego wyboru na rzecz poprawy jakości życia, a nie jak na konieczność narzuconą przez UE, wówczas możemy realizować bardziej skuteczne reformy gospodarcze. A właśnie tego oczekują od nas obywatele.

Zaś tych, którzy wątpią w takie przesłanie, zapraszam do pogórniczych rejonów w Polsce i przekazanie ich mieszkańcom, stojąc twarzą w twarz: Przykro nam, ale nie możemy pozwolić, aby wasze otoczenie, miejsca pracy i zamieszkania, były na takim poziomie, jak w innych, lepiej rozwiniętych państwach.

Wybór zielonej transformacji jest więc naszym wyborem cywilizacyjnym. To coś, co powinniśmy zrobić, co jesteśmy winni kolejnym pokoleniom. Mając do tego możliwości finansowe, grzechem byłoby ich nie wykorzystać.

PAP: Kiedy Krajowy Plan Odbudowy będzie gotowy?

J.E.: Im szybciej Plan przygotujemy, tym szybciej unijne pieniądze trafią do polskiej gospodarki. Formalnie KPO należy przesłać do Komisji Europejskiej do końca kwietnia 2021 r. Chcemy to jednak zrobić możliwie szybko, po to, by pieniądze z funduszu odbudowy wpłynęły do Polski niezwłocznie. Po 15 października zręby KPO Polska może konsultować z Komisją Europejską.

Zakładamy, że Plan powinien być przyjęty po 3-4 miesiącach od przekazania, a w takiej sytuacji w II kwartale przyszłego roku pierwsza transza unijnych funduszy - zaliczka, czyli ok. 8 proc. z 23 mld EUR - będzie mogła do nas trafić. Plan będzie realizowany do 2026 r.

PAP: A jakie projekty przygotowane są w Ministerstwie Rozwoju?

J.E.: Mamy ich cały szereg. Mają one stanowić impuls do rozwoju gospodarki. Być „mieczem”, którego czas przychodzi po „tarczy”. To m.in. ulga na robotyzację – wzorowana na uldze na B&R, pakiet dla inwestycji, paszport inwestora strategicznego, czy fundacja rodzinna.

Chcemy zatem skupić się na reformach systemowych, które będą podnosić poziom inwestycji. Przedsiębiorcy mają zgromadzone na kontach oszczędności. Trzeba ich jednak zachęcić do inwestowania, zapewniając, że - mimo globalnej niepewności - warunki podatkowe, wspierające inwestycje, będą korzystne.

Poważnym wyzwaniem jest też poprawa warunków życia. Dlatego przygotowaliśmy pakiet mieszkaniowy. Jego społeczna część, jak już mówiłam, jest w parlamencie. Pakiet ma wyjść naprzeciw problemowi braku mieszkań - to m.in. nowa oferta stabilnego, długoterminowego najmu, bądź też możliwości najmu z opcją dojścia do własności.

Planujemy ten projekt w partnerstwie z samorządami. Ten pakiet docelowo ma poprawić jakość życia, ale z drugiej strony uruchamia kolejny impuls inwestycyjny w sektorze budowlanym.

Równocześnie w ministerstwie przygotowujemy się do czegoś, co w dokumentach europejskich nazwano nową falą renowacyjną. Chodzi o wsparcie w termomodernizacji, poprawę efektywności energetycznej. To doprowadzi do poprawy jakości życia, ale też spowoduje ożywienie w sektorze budowlanym. Dlatego też do Krajowego Planu Odbudowy jako jeden z projektów, który chcemy zdecydowanie wesprzeć finansowo, wpisujemy termomodernizację i remonty.

PAP: A czy w związku z podjętymi działaniami antykryzysowymi przedsiębiorcy, pracownicy powinni się liczyć z nowymi obciążeniami?

J.E.: Najlepszym sposobem wychodzenia z kryzysu – zamiast podnoszenia podatków czy wzrostu inflacji – jest szybszy wzrost gospodarczy. Po to – dzięki tarczy antykryzysowej, w tym tarczy finansowej PFR – dostarczyliśmy płynności, utrzymaliśmy firmy na rynku, a dziś pracujemy nad dalszymi reformami strukturalnymi, aby firmy wchodziły na ścieżkę wzrostu.

PAP: Co z zapowiadaną nowelizacją tzw. ustawy wiatrakowej?

J.E.: To projekt, który skończyliśmy konsultować wewnątrzresortowo, a za chwilę rozpoczniemy konsultacje międzyresortowe. Chcielibyśmy odblokować inwestycje wiatrowe na lądzie, ale przy pełnym poszanowaniu praw mieszkańców.

Są takie miejsca w Polsce, gdzie wiatraki stoją nawet w odległości 80 metrów od domów mieszkalnych i dlatego potrzebna była ustawa odległościowa. Dziś wprowadzamy korektę, która sprawi, że inwestycje wiatrowe będzie można lokować w odległości mniejszej niż 10H (10-krotność wysokości masztu), pod warunkiem, że zostaną one wpisane w miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego, a ich lokalizacja będzie poddana podwójnym konsultacjom społecznym – także z gminami, które 10H obejmie.

Zamówiliśmy też opracowanie nt. skutków oddziaływania wiatraków, tak abyśmy mogli wyznaczyć tę graniczną linię, której nie będzie można przekroczyć. Wydaje się, że tą nieprzekraczalną linią jest 500 metrów. Chcielibyśmy, żeby za tydzień, dwa projekt tej ustawy trafił pod obrady Rady Ministrów.

Rozmawiali: Magdalena Jarco, Patrycja Sikora, Grzegorz Bruszewski (PAP)

maja/ pat/ gb/ par/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję