Reklama

Wiadomości

Zmarł minister Jan Szyszko

W środę nagle zmarł prof. Jan Szyszko, były minister środowiska. Polityk miał 75 lat. Według nieoficjalnych informacji, przyczyną zgonu mogła być zatorowość płucna.

Artur Stelmasiak

Odpowiedzialność polityka polega na tym, aby mądrze troszczyć się o to, co zostało mu powierzone – mówi min. Jan Szyszko

O śmierci ministra poinformował na Twitterze także prezydent Andrzej Duda. "Bardzo smutna, niespodziewana wiadomość. Dziś przed południem odszedł Pan Prof. Jan Szyszko. Naukowiec i polityk ale przede wszystkim dobry i życzliwy Człowiek, pasjonat przyrody, którego darzyłem wielką sympatią i szacunkiem. Fiat Voluntas Tua... RiP" - napisał prezydent.

Reklama

Prof. Szyszko kandydował z zbliżających się wyborach parlamentarnych z okręgu 20, tzw. obwarzanka warszawskiego.

Reklama

W latach 1997–1999 minister ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa w rządzie Jerzego Buzka, w latach 2005–2007 minister środowiska w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, w latach 2015–2018 minister środowiska w rządach Beaty Szydło oraz Mateusza Morawieckiego, poseł na Sejm V, VI, VII i VIII kadencji.

Prof. Jan Szyszko dąży do tego, aby Polska pochłaniała tyle samo dwutlenku węgla, ile go wypuszcza do atmosfery. Minister zapewnia, że już teraz jesteśmy liderami ochrony środowiska, bo nadal opieramy się na nauce, a nie na ideologii

W okolicy małej miejscowości Tuczno w Zachodniopomorskiem znajdują się tereny, które są niezwykle bogate w bioróżnorodne siedliska i gatunki określone jako priorytetowe w programie Natura 2000.

Od wielu lat specjalista nauk leśnych, entomolog i członek Komitetu Polskiej Akademii Nauk prof. Jan Szyszko, wraz z innymi wybitnymi naukowcami, prowadzi w Tucznie badania dotyczące zależności między zawartością węgla w systemie przyrodniczym a występowaniem w nim różnych gatunków. Na podstawie wyników tych doświadczeń odtwarza konkretne siedliska naturowe i gatunki, które w nich występują.

W stworzonej przez prof. Szyszko Terenowej Stacji Badawczej „D&B” w Tucznie kształcą się studenci, powstaje również wiele prac naukowych. Badane przez nich obszary przyrodnicze mogą być wzorem dla państw zachodnich, którym zależy na ochronie ginących gatunków i odtworzeniu siedlisk, które już z ich terenów zniknęły. Minister chce pomóc państwom wysokorozwiniętym, aby mogły mieć choćby namiastkę bioróżnorodności, którą możemy się chwalić w Polsce.

Ekologia to matematyka

Węgiel jest podstawowym składnikiem życia. W przyrodniczych obszarach na całym świecie żyją gatunki, których bytowanie na danym terenie zależne jest od konkretnej zawartości węgla na hektarze. – Zupełnie inne gatunki żyją na terenach, gdzie zawartość węgla wynosi 10 ton/ha, a jeszcze inne tam, gdzie zakumulowany jest w ilości nawet do 350 ton/ha – mówi min. Szyszko, który w Tucznie zorganizował warsztaty dla dziennikarzy.

Według niego, ekologia jest niemal czystą matematyką. Jest to jedyna nauka, która potrafi zrozumieć, co się dzieje w przyrodzie, ponieważ za jej pomocą można wszystko zmierzyć. – Dzięki gatunkom, które występują w poszczególnych systemach, odbywa się tam recykling – wyjaśnia minister i dodaje, że aby zrozumieć przyrodę i jej bogactwo, trzeba mieć wiedzę o gatunkach i ich sile dyspersji, czyli zdolności do przemieszczania się. Niektóre gatunki potrafią przelecieć setki kilometrów, aby skolonizować nowe tereny. Inne nie przemieszczą się nawet o kilka metrów ze swojego siedliska. Aby mogły osiedlić się gdzie indziej, człowiek musi je przenieść do stworzonego wcześniej odpowiedniego dla nich środowiska, w którym występuje optymalna dla danego gatunku zawartość węgla.

Przyroda chroni swoją bioróżnorodność przez katastrofy ekologiczne, a człowiek dzięki swojej działalności różnicuje zawartość węgla na danym terenie. Przykładem naturalnych obszarów, gdzie przyroda rządzi się swoimi prawami, bez ingerencji człowieka, jest Syberia. – Tam przez parę lat palą się lasy. Miejscowi ich nie gaszą, bo nie mają na to pieniędzy. A przecież pożar jest odbierany przez nas jako katastrofa ekologiczna – tłumaczy prof. Szyszko.

Jednak po katastrofie ekologicznej pojawia się na tych terenach nowa generacja. Tworzą się miejsca dla zasiedlenia przez nowe gatunki. Dlatego przyroda da sobie radę bez człowieka, ale tam, gdzie człowiek chroni ją przed katastrofami, trzeba zadbać o jej bioróżnorodność przez użytkowanie. – To jest matematyka, bo każdy z systemów ma inną zawartość węgla. Od tego, jakie gatunki będą żyły na danym obszarze, zależy, jakie metody zastosujemy. Trzeba znać gatunki, ich biologię i umieć liczyć, aby tym sterować – wyjaśnia minister.

Pewne gatunki potrzebują do życia przestrzeni otwartej, np. bocian czy motyl dzienny. One nie będą żyły w lesie. Sokół musi mieć dwa systemy – w innym się gnieździ, a w innym poluje. – Jedynym świadectwem dobrego użytkowania przyrody przez człowieka są gatunki, które mają prawo wyboru i wybierają. Tym się mierzy stan środowiska – podkreśla minister.

Tuczno jak laboratorium

Min. Szyszko nie jest nowicjuszem w dziedzinie ochrony przyrody. Był przecież nie tylko członkiem PAN ds. ochrony przyrody, ale także prezydentem konwencji klimatycznej ONZ, a z jego inicjatywy w Warszawie odbędzie się szczyt klimatyczny. Nauka jest jego pasją i dlatego w okolicach Tuczna, na terenach bagiennych, gdzie miejscowa ludność przez lata wywoziła własne nieczystości, odtworzył bioróżnorodne siedliska. Ten teren jest doskonałym przykładem ingerencji człowieka, który wykorzystał naukę po to, by chronić gatunki naturalne i dbać o czystość przyrody. Dlatego też w 2008 r., m.in. za badania na temat bioróżnorodności i roli lasów w ochronie klimatu oraz nad wymianą dwutlenku węgla między ekosystemem i atmosferą, profesorowi przyznano Nagrodę im. Ettore Majorany „Nauka dla Pokoju”, przyznawaną przez naukowców z całego świata, w tym noblistów i członków Papieskiej Akademii Nauk. Otrzymało ją dotąd 69 osób na świecie, Jan Szyszko jest drugim Polakiem – po Janie Pawle II – wśród laureatów.

W lasach w okolicy Tuczna na wielu obszarach prowadzone są również badania, które dotyczą m.in. sterowania dynamiką liczebności populacji, stanu gleby, ściółki, drzewostanu, występujących gatunków, ilości węgla na hektarze. Prof. Szyszko działa podobnie jak najwybitniejsi naukowcy XIX i XX wieku, którzy często sami budowali swoje laboratoria i przeprowadzali eksperymenty. – Tu powstają doktoraty, habilitacje, rozwija się nauka – podkreśla minister.

W Tucznie stoi też specjalna wieża do pomiarów pochłaniania dwutlenku węgla przez las, która dokonuje 10 tys. pomiarów na minutę. – Udowodniono, że średni drzewostan dla Polski pochłania 16 ton dwutlenku węgla z hektara. Na całym świecie jest 100 takich wież pomiarowych – dodaje profesor i przekonuje, że lasy są naturalnymi oczyszczalniami powietrza. Jego zdaniem, trzeba tworzyć takie systemy, które nie tylko chronią bioróżnorodność, ale też kumulują w nich całą zawartość węgla. – Dążymy do tego, żeby pochłaniać tyle dwutlenku węgla, ile emitujemy – wyjaśnia profesor. Według niego, w latach 2050-60, przy odpowiednim zalesianiu, Polska powinna stać się neutralna emisyjnie.

Ratuje Puszczę Białowieską

Podobne odtwarzanie bioróżnorodnych siedlisk dla gatunków priorytetowych rozpoczęto również na obszarach Puszczy Białowieskiej (nie mylić z rezerwatem). W 2016 r. grupa naukowców podzieliła puszczę na 30-metrowe powierzchnie doświadczalne i na każdej z nich przeprowadziła pełną inwentaryzację. Zbadano kompleksowo cały drzewostan i ponad 1000 występujących tam gatunków. Okazało się, że na wielu obszarach leży ponad 350 m3/ha zamarłego drewna świerkowego. Zwiększona wycinka drzew na tych terenach, spowodowana epidemią kornika, spotkała się ze sprzeciwem części organizacji ekologicznych, które postulują, by całą puszczę pozostawić procesom naturalnym i objąć statusem parku narodowego. Twierdzą, że jest to ostatni las Europy pierwotny nietknięty ludzką ręką. W efekcie Komisja Europejska prowadzi w tej kwestii procedurę przeciwko Polsce.

Zdaniem prof. Szyszko, spór dotyczący ochrony przyrody na terenie Puszczy Białowieskiej wynika ze starcia się dwóch wymogów prawnych. Z jednej strony zakazane jest użytkowanie lasów, można jedynie obserwować spontaniczne procesy natury (obszar dziedzictwa przyrodniczego UNESCO), a z drugiej – trzeba chronić gatunki, które tam występowały (Natura 2000), co należy do obowiązków resortu środowiska. – W tym obszarze przyrodniczym człowiek był obecny od wieków. Pierwsze mapy tych terenów pochodzą z XVI wieku i jest w nich podział na drogi czy rowy melioracyjne – zwraca uwagę min. Szyszko. – Badania przeprowadzone w 2016 r. na terenie całej puszczy wykazały istnienie kurhanów, cmentarzy, miedzy, miejsc wypalania drewna, produkcji smoły i potasu. Analiza pyłkowa wykazała, że człowiek uprawiał tu kiedyś proso i żyto. Z wyjątkiem bagien, gdzie ludzie nie mogli wejść, cała puszcza była użytkowana i zasadzona – dodaje.

Profesor podkreśla, że polskie dziedzictwo kulturowo-przyrodnicze jest ogromne, a wynika ono z naszego sposobu użytkowania zasobów przyrodniczych. – Nie zginął żaden gatunek w Polsce, na który Polak polował. Zginęło natomiast mnóstwo gatunków, które człowiek chronił. Niestety, w pewnym momencie zmieniono w Puszczy Białowieskiej model gospodarczy, który był oparty na pozyskiwaniu drewna. Gdy tego zaprzestano, to te drzewostany zaczęły się starzeć i uruchomił się proces masowego chorowania drzew – tłumaczy prof. Szyszko.

Minister i naukowiec próbuje wyjaśnić, dlaczego podjął się ochrony Puszczy Białowieskiej. Efektem tego może być spór w Trybunale UE ws. Puszczy Białowieskiej. Prof. Szyszko twierdzi, że przestrzega prawa Unii Europejskiej i prawda zwycięży, podobnie jak było w przypadku jego wygranych procesów ws. słynnej Rospudy.

Konkretne dane, które pochodzą z przeprowadzonych badań, świadczą o tym, że działania ochronne na terenie Puszczy Białowieskiej są konieczne i zgodne z programem Natura 2000. – Znam historię tych terenów, mam dokumenty, znam mieszkańców, którzy wiedzą, jaka jest historia puszczy i co w niej robili w przeszłości. Oni są zaniepokojeni tym, co się stało, a mianowicie, że ich dziedzictwo kulturowe zostało zniszczone, a teraz umiera las, który ich otacza – podkreśla prof. Szyszko.

2019-10-09 12:48

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

USA: Kolejna noc zamieszek i protestów, są zabici i ranni

2020-06-02 13:38

[ TEMATY ]

USA

PAP/EPA/ALBA VIGARAY

W całych Stanach Zjednoczonych przez noc z poniedziałku na wtorek kontynuowano protesty, przeradzające się często w gwałtowne rozruchy, którym towarzyszyła grabież sklepów. W Illinois zginęło dwoje protestujących. W Saint Louis i Las Vegas postrzelono policjantów.

Dwoje ludzi zginęło podczas protestów w Cicero na przedmieściach Chicago w Illinois - poinformowały w poniedziałek wieczorem czasu lokalnego władze miasta nie dodając w jakich okolicznościach doszło do ich śmierci. 60 osób aresztowano. Telewizja NBC informuje o starciach między policją a demonstrantami, spośród których niektórzy rabowali okoliczne sklepy. Aby opanować sytuację lokalne siły policyjne zostały wzmocnione przez policję regionalną i stanową.

W Saint Louis w stanie Missouri czterech policjantów zostało postrzelonych z broni palnej - przekazały we wtorek nad ranem władze policyjne na Twitterze dodając, że funkcjonariusze w śródmieściu miasta są nadal atakowani przy użyciu broni. Poszkodowani zostali przewiezieni do szpitala i ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Nie jest jasne skąd padły strzały, które dosięgły policjantów - relacjonuje agencja AP.

W poniedziałkowe popołudnie odbyła się tam pokojowa demonstracja, która zgromadziła kilkuset uczestników, ale wieczorem protestujący zebrali się przed komendą policji, a niektórzy z nich wybijali szyby i rabowali okoliczne sklepy, z których jeden został podpalony - opisuje AP.

Jeden funkcjonariusz policji został postrzelony w Las Vegas w Nevadzie podczas wymiany ognia, do której doszło w śródmieściu miasta - informuje tamtejsza policja. Uzupełniono, że na terenie Las Vegas doszło też do drugiej strzelaniny, ale nie podano więcej szczegółów. Przez trzy dni zamieszek w mieście zatrzymano 338 osób.

Samochód terenowy wjechał w grupę policjantów raniąc dwóch z nich podczas zamieszek w Buffalo w stanie Nowy Jork. Jak opisuje to zdarzenie AP powołująca się na film nakręcony przez naocznego świadka, grupa policjantów wspierana przez pojazd opancerzony rozpraszała tłum używając pałek i gazu łzawiącego, po chwili dało się słyszeć odgłosy wystrzałów, a w formację policjantów wjechał samochód terenowy. Na nagraniu widać, że co najmniej jeden z funkcjonariuszy został potrącony przez auto.

Burmistrz Buffalo powiedział, że dwoje ludzi znajdujących się w samochodzie zostało postrzelonych i przebywa w szpitalach. Władze policyjne informują o dwóch poszkodowanych funkcjonariuszach, którzy również leczeni są w szpitalach. W mieście obrabowano kilka sklepów, wybijano szyby i podpalano śmieci - donosi AP.

We wtorek nad ranem celowo potrącony przez samochód został również policjant na Bronksie w Nowym Jorku - poinformowały władze miasta dodając, że stan poszkodowanego jest poważny, ale stabilny.

Do przeradzających się często w gwałtowne zamieszki, trwających już od tygodnia protestów wymierzonych głównie w brutalność policji, szczególnie wobec Afroamerykanów, dochodzi już na terenie całych USA. Zarzewiem tych wydarzeń była śmierć 46-letniego mieszkańca Minneapolis George'a Floyda podczas zatrzymania policyjnego.

Protesty trwają w ponad 140 amerykańskich miastach, w 21 stanach w zaprowadzanie porządku zaangażowana jest Gwardia Narodowa - pisze we wtorek dziennik "The New York Times". Podczas zamieszek zginęło co najmniej pięcioro ludzi, tysiące zostały zatrzymanych, a straty materialne już teraz ocenia się na miliony dolarów - ocenia gazeta.

W poniedziałek wieczorem prezydent Donald Trump zapowiedział, że jeśli zamieszki nie zostaną opanowane przez lokalne siły policyjne i Gwardię Narodową, do przywrócenia spokoju zostanie skierowane wojsko.

Po kilku dniach gwałtownych rozruchów sytuacja uspokoiła się w Waszyngtonie. W poniedziałek do miasta skierowano tysiące dodatkowych funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa, którzy wymogli zakończenie zamieszek i przestrzeganie godziny policyjnej.(PAP)

adj/ kgod/

arch.

CZYTAJ DALEJ

Franciszek: Abraham nauczycielem modlitwy pełnej wiary

2020-06-03 11:14

Do uczenia się od Abrahama modlitwy z wiarą zachęcił papież podczas dzisiejszej audiencji ogólnej, transmitowanej przez media watykańskie z biblioteki Pałacu Apostolskiego. Ojciec Święty wskazał, że oznacza ona słuchanie, podążanie, prowadzenie dialogu z Bogiem oraz gotowość przyjęcia Słowa Bożego i wprowadzania go w życie.

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W życiu Abrahama nieoczekiwanie rozbrzmiewa pewien głos. Głos wzywający go do podjęcia drogi, która wydaje się szalona: głos popychający go do zerwania z korzeniami swej ojczyzny, korzeniami swej rodziny, by pójść ku nowej, innej przyszłości. A wszystko na podstawie obietnicy, której trzeba tylko zaufać. Nie jest łatwo zaufać obietnicy. Konieczne jest męstwo. A Abraham zaufał.

Biblia milczy na temat przeszłości pierwszego patriarchy. Logika rzeczy pozwala założyć, że czcił on inne bóstwa; może był człowiekiem mądrym, nawykłym do wpatrywania się w niebo i gwiazdy. Istotnie Pan obiecuje mu, że jego potomstwo będzie tak liczne, jak gwiazdy rozsiane na niebie.

Abraham wychodzi. Słucha głosu Boga i ufa Jego słowu. To ważne: ufa słowu Boga. Wraz z tym wyruszeniem rodzi się nowy sposób pojmowania relacji z Bogiem. Z tego właśnie powodu patriarcha Abraham jest obecny w wielkich tradycjach duchowych żydowskiej, chrześcijańskiej i islamskiej jako doskonały człowiek Boży, zdolny do podporządkowania się Bogu, nawet jeśli Jego wola okazuje się trudna, jeśli nie wręcz niezrozumiała.

Abraham jest więc człowiekiem Słowa. Kiedy Bóg mówi, człowiek staje się adresatem tego Słowa, a jego życie miejscem, w którym pragnie się ono zrealizować. Jest to wielka nowość na drodze religijnej człowieka: życie wierzącego zaczyna być pojmowane jako wezwanie, czyli powołanie, jako miejsce, w którym wypełnia się obietnica. A on porusza się w świecie nie tyle pod ciężarem jakiejś zagadki, ile mocą tej obietnicy, która pewnego dnia się zrealizuje. A Abraham uwierzył w obietnicę Boga i poszedł, nie „wiedząc, dokąd idzie”, jak mówi List do Hebrajczyków (11,8). Ale zaufał.

Czytając Księgę Rodzaju, odkrywamy jak Abraham żył modlitwą w nieustannej wierności temu Słowu, które regularnie pojawiało się na jego drodze. Podsumowując, możemy powiedzieć, że w życiu Abrahama wiara staje się historią, co więcej Abraham swoim życiem i swoi przykładem uczy nas tej drogi, tego pielgrzymowania, na której wiara staje się historią. Bóg jest już postrzegany nie tylko w zjawiskach kosmicznych, jako Bóg daleki, który może wzbudzać przerażenie. Natomiast Bóg Abrahama staje się „moim Bogiem”, Bogiem mojej osobistej historii, który kieruje moimi krokami, który mnie nie opuszcza; Bogiem moich dni, towarzyszem moich wydarzeń; Bogiem Opatrzności. Stawiam pytanie sobie i wam: czy mamy to doświadczenie Boga? Mojego Boga, Boga, który mi towarzyszy, Boga mojej historii osobistej, Boga, który kieruje moimi krokami, który mnie nie opuszcza; Boga moich dni. Czy mamy to doświadczenie? Pomyślmy o tym nieco.

O tym doświadczeniu Abrahama zaświadcza również jeden z najbardziej oryginalnych tekstów w historii duchowości: „Pamiątka” Blaise'a Pascala. Zaczyna się w następujący sposób: „Bóg Abrahama, Bóg Izaaka, Bóg Jakuba, a nie filozofów i uczonych. Pewność. Pewność. Uczucie. Radość. Pokój. Bóg Jezusa Chrystusa”. Ta pamiątka, napisana na małym skrawku pergaminu i odnaleziona po jego śmierci zaszyta w płaszczu filozofa, nie stanowi refleksji intelektualnej, na temat tego, co jakiś mądry człowiek, taki jak on, może sobie wyobrazić o Bogu, ale żywe, doświadczone poczucie Jego obecności. Pascal odnotowuje nawet dokładną chwilę, w której odczuł tę rzeczywistość, spotkawszy ją wreszcie: wieczór 23 listopada 1654 roku. Nie jest to Bóg „abstrakcyjny” czy „kosmiczny”, ale jest to Bóg danej osoby, Bóg powołania, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka, Bóg Jakuba, Bóg będący pewnością, uczuciem, radością.

„Modlitwa Abrahama wyraża się jednak najpierw w czynach: jako człowiek milczenia, w tych miejscach, gdzie się zatrzymuje, buduje ołtarz dla Pana” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 2570). Abraham nie zbudował świątyni, ale rozrzuca ścieżkę z kamieni, przypominających o przejściu Boga. Boga zadziwiającego, jak wówczas, gdy go odwiedza w postaci trzech gości, których On i Sara życzliwie przyjmują, a którzy zapowiadają im narodziny syna Izaaka (por. Rdz 18, 1-15). Abraham miał sto lat, a jego żona około dziewięćdziesiąt i uwierzyli, zaufali Bogu. zaś Sara, jego żona poczęła, w tym wieku! Oto Bóg Abrahama, nasz Bóg, który nam towarzyszy.

W ten sposób Abraham staje się domownikiem Boga, może z nim dyskutować, ale zawsze jest wierny. Rozmawia z Bogiem i dyskutuje, aż po najwyższą próbę, kiedy Bóg żąda od niego, aby złożył w ofierze swego syna Izaaka, syna poczętego w starości, jedynego, dziedzica. Tutaj Abraham przeżywa swoją wiarę jako dramat, jak chodzenie po omacku w nocy, pod niebem tym razem bez gwiazd. Bardzo często przydarza się także i nam podążanie w mroku, ale z wiarą. Sam Bóg powstrzyma rękę Abrahama, już gotową do zadania ciosu, ponieważ zobaczył jego prawdziwie całkowitą dyspozycyjność (por. Rdz 22, 1-19).

Bracia i siostry, uczmy się od Abrahama modlenia się z wiarą: słuchania Pana, podążania, prowadzenia dialogu aż po dyskusję, nie obawiajmy się dyskutowania z Bogiem, nawet powiedzenia czegoś, co mogłoby się wydawać herezją. Wiele razy słyszałem ludzi, którzy mi mówili: „Wiesz Ojcze, przydarzyło mi się coś takiego i pogniewałem się na Boga. – Miałeś odwagę pogniewać się na Boga?- Tak, pogniewałem się. – Jest to pewna forma modlitwy. Bowiem tylko syn może pogniewać się na ojca, a następnie spotkać go na nowo.

Uczmy się od Abrahama modlenia się z wiarą: słuchania, podążania, prowadzenia dialogu aż po dyskusję, ale zawsze będąc gotowymi na przyjęcie Słowa Bożego i wprowadzania go w życie. Nauczmy się rozmawiać z Bogiem jak syn ze swoim ojcem. Słuchać Go, odpowiadać, dyskutować, ale w sposób przejrzysty jak syn z ojcem. Takiej modlitwy uczy nas Abraham. Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję