Reklama

Na synodzie o kreatywnym duszpasterstwie i świadectwie po męczeństwo

2019-10-16 14:59

vaticannews / Watykan (KAI)

Bożena Sztajner/Niedziela

Amazonia nie potrzebuje duszpasterstwa zachowawczego, ale kreatywnego. Nie można kurczowo trzymać się przestarzałych metod, tylko z misyjną odwagą należy stawiać czoło nowym wyzwaniom. Mówiono o tym na 12. kongregacji Synodu Biskupów. Wskazano zarazem, że wychodząc od przesłania Ewangelii, Kościół musi zatroszczyć się o swe miłosierne i misyjne oblicze, będąc głosem wyzyskiwanych i prześladowanych ludów Amazonii, nawet za cenę męczeństwa.

W auli synodalnej przypomniano, że wspierając ludność tubylczą, należy prowadzić takie działania, które będą motywować ją do współodpowiedzialności za przyszłość Amazonii i wzmacniać przekonanie, iż tubylcy nie są jedynie ofiarami systemu, ale prawdziwymi protagonistami swej przyszłości. Wskazano zarazem, że zachowanie tego regionu przed zniszczeniem jest obowiązkiem całej ludzkości. Zaproponowano m.in. zacieśnienie współpracy między naukowcami z całego świata zajmującymi się ochroną stworzenia i skutkami zmian klimatycznych oraz włączenie do tych działań Papieskiej Akademii Nauk.

Poruszając na synodzie kwestie duszpasterskie, zauważono, że nie można pozostać obojętnym na głos wspólnot, które chronicznie pozbawione są kapłanów. Przypomniano, że ta rzeczywistość dotyczy 70 proc. Amazonii, a katolicy nie mogą korzystać z sakramentów nie tylko w niedziele, ale nawet na Boże Narodzenie czy Wielkanoc. Ojcowie synodalni zauważyli, że brak księży powoduje odchodzenie wiernych do sekt, w których pastorzy są bardziej bliscy i pozostają na miejscu. Odnotowano też znaczące osłabnięcie zapału misyjnego szczególnie w najbardziej oddalonych wspólnotach, w których panują trudne warunki życia.

Reklama

„Amazonia potrzebuje misjonarzy, tylko im ludność tubylcza wciąż w pełni ufa” – mówiono na forum synodu. Kolejny raz pojawiała się propozycja tworzenia wędrownych grup misyjnych, co odzwierciedla styl życia i głoszenia Jezusa. W tym kontekście podkreślono, że bez zbędnej nostalgii trzeba zrezygnować z przestarzałych i niesprawdzających się już metod duszpasterskich, by z kreatywnością wypracować nowe, bardziej skuteczne na dzisiejsze czasy. Zwrócono tu uwagę na znaczenie ściślejszej współpracy ze świeckimi i docenienie ich zaangażowania.

Ojcowie synodalni przypomnieli zarazem, że wielkim wyzwaniem dla Kościoła w regionie Amazonii wciąż pozostaje duszpasterstwo w dużych metropoliach i dotarcie w nich m.in. do tubylców, którzy zostali wykorzenieni ze swej ziemi i zmuszeni do jej opuszczenia, co generuje nowe formy wykluczenia.

Tagi:
synod Amazonia

Kościół katolicki w Niemczech rozpoczyna proces „Drogi Synodalnej”

2019-11-30 19:29

ts, st / Monachium-Watykan (KAI)

Symbolicznym zapaleniem świec w wielu kościołach w pierwszą niedzielę Adwentu Kościół katolicki w Niemczech rozpocznie oficjalnie długo przygotowywaną „Drogę Synodalną”. Zaplanowany na dwa lata proces – dialog na temat przyszłości Kościoła katolickiego w tym kraju - ma na celu reformy wewnętrzne. Z dużym dystansem na temat tego projektu wypowiedzieli się wysocy przedstawiciele Stolicy Apostolskiej.

Omnidom 999/pl.wikipedia.org

W monachijskiej katedrze Najświętszej Marii Panny świece zapalą przewodniczący Niemieckiej Konferencji Biskupiej, kard. Reinhard Marx oraz wiceprzewodnicząca Centralnego Komitetu Katolików Niemieckich (ZdK), Karin Kortmann. Obydwoje są członkami prezydium „Drogi Synodalnej”. Pierwsze spotkanie tego zgromadzenia planowane jest w dniach 30 stycznia-1 lutego 2020 we Frankfurcie.

Wcześniej kard. Marx oraz przewodniczący ZdK, Thomas Sternberg we wspólnym liście zaapelowali do niemieckich katolików o otwartą dyskusję na temat przyszłości Kościoła w swej ojczyźnie. „Zapraszamy także tych z was, którzy przeżywają trudności z wiarą i z Kościołem, którzy utracili zaufanie, lub jako poszukujący są w drodze”, napisali przewodniczący episkopatu i przewodniczący organizacji katolików. „Zapraszamy do pójścia Drogą Synodalną w wolność i różnorodność” - podkreślili. Ich list dotarł do wszystkich parafii w Niemczech.

Przygotowane są cztery dokumenty robocze dotyczące moralności seksualnej, formy życia kapłańskiego, władzy i jej podziału oraz roli kobiet w służbie i urzędach Kościoła. Tematyka tych dokumentów będzie dyskutowana w czterech ok. 30-osobowych gremiach doradczych - forach Drogi Synodalnej.

Zdaniem agencji informacyjnej KNA forum na temat władzy i jej podziału obejmuje m.in. napięcia między nauczaniem a praktyką Kościoła, „ale także między sposobem, w jakim sprawowana jest władza w Kościele i standardami społeczeństwa pluralistycznego w demokratycznym państwie prawa”. Forum o „moralności seksualnej” ma się odnieść do różnic między nauczaniem a praktyką w tym zakresie. Jako „bardzo pilną” określono grupę roboczą poświęconą roli kobiet w Kościele. W oficjalnej informacji stwierdzono, że jest to „ważny sprawdzian dla autentyczności woli reform”, gdyż wiele kobiet traci zaufanie do instytucji Kościoła. Czwarte forum ma się zająć „formą życia kapłańskiego”; obejmie ono również duchowość, natomiast wyłączona została kwestia kapłaństwa kobiet w przyszłości.

Statut „Drogi Synodalnej” podkreśla, że proces służy „wspólnemu poszukiwaniu kroków służących umocnieniu świadectwa chrześcijańskiego”. To sformułowanie podejmuje myśl wypowiedzianą przez papieża Franciszka w wystosowanym 24 czerwca liście „Do pielgrzymującego Ludu Bożego w Niemczech”. W 19-stronicowym liście papież wyraził uznanie dla zaangażowania niemieckich katolików w dążeniu do reform. Jednocześnie przypomniał o jedności z Kościołem powszechnym i przestrzegł przed „jedną z pierwszych i największych pokus w Kościele, którą jest przeświadczenie, że rozwiązanie problemów możliwe jest przez reformy strukturalne, organizacyjne i administracyjne”.

Ojciec Święty zaproponował powrót do „prymatu ewangelizacji”. Poprzez ewangelizację odzyskujemy radość z Ewangelii, radość z bycia chrześcijanami, radzi niemieckiemu Kościołowi Franciszek, wskazując „duchowe środki lecznicze” w postaci modlitwy, pokuty i adoracji. List papieża w różny sposób interpretowali zwolennicy i przeciwnicy „drogi synodalnej”.

„Poszliśmy za wskazaniami, które dał nam Ojciec Święty na naszą drogę, rozważyliśmy też, jakie powinniśmy wyciągnąć konsekwencje”, napisali członkowie Niemieckiej Konferencji Biskupów i Centralnego Komitetu Katolików tego kraju (ZdK) we wspólnym liście do papieża. Przyznali, że poczuli się umocnieni, iż Franciszek podziela ich „troskę o przyszłość Kościoła w Niemczech” i że zachęcił ich do „poszukiwania szczerej odpowiedzi na aktualną sytuację”.

„Podobnie jak Ojciec Święty również i my widzimy, że na całej naszej drodze musimy kierować się «prymatem ewangelizowania». Jesteśmy zdecydowani, aby drodze synodalnej nadawać kształt «procesu duchowego»” - głosi list opublikowany w Fuldzie. Jego autorzy zapewniają papieża o swojej łączności z nim „w duchu kościelnym”, ponieważ - jak napisali - mają „na uwadze zarówno jedność Kościoła jako całości, jak i sytuację na miejscu, a także to, że wielkim naszym pragnieniem jest udział całego Ludu Bożego”.

Inicjatywa jest zaplanowana na dwa lata. Najwyższym organem jest Zgromadzenie Synodalne. W jego skład ma wejść ponad 200 osób, mających reprezentować jak najszerszą paletę życia religijnego w Niemczech. Są wśród nich m. in. przedstawiciele zakonów, nowych wspólnot kościelnych i diecezjalnych rad kapłańskich, a także tzw. obserwatorzy i goście z nuncjuszem apostolskim. Ostateczna lista uczestników zostanie skompletowana do połowy grudnia.

Tak samo jak synody, również Droga Synodalna ma charakter doradczy, podkreśliła KNA. Postanowienia tego gremium nie będą prawnie wiążące dla żadnego biskupa, co ma zagwarantować jedność z Kościołem powszechnym i zapobiec „specjalnej drodze niemieckiej”. Po Drugim Soborze Watykańskim (1962-1965) odbyły się w Niemczech liczne synody diecezjalne, mające wcielić postanowienia Soboru, obradowały też dwa synody krajowe: w ówczesnej RFN był to Synod w Würzburgu (1971-1975) , a w NRD Drezdeński Synod Duszpasterski (1973-1975). Niektóre z postanowień synodalnych zostały odrzucone przez Stolicę Apostolską, kilka nie doczekało się odpowiedzi.

We wrześniu, na zakończenie jesiennego zebrania episkopatu, jego przewodniczący, kard. Reinhard Marx zapewnił, że „w kwestiach istotnych dla Kościoła powszechnego nie istnieje specjalna droga niemiecka”. – Jesteśmy gotowi przekazać Kościołowi powszechnemu nasze głosy w dyskusji - dodał i podkreślił, że ten proces nie jest jego osobistą drogą, jak twierdzą krytycy, ale wspólną drogą Kościoła w Niemczech. Dlatego biskupi są zgodni co do tego, że centrum „Drogi Synodalnej” powinna stanowić ewangelizacja. Od dawna bowiem widać rozdźwięk między nauczaniem a realiami życia. „Właśnie dlatego przykładamy wagę do dialogu i jesteśmy pewni, że droga synodalna jako proces duchowy pomoże nam się na nowo połączyć i jako Kościół przesłać mocny znak do opinii publicznej”. Ta droga odmieni Kościół, gdyż nie można sobie wyobrazić Drogi Synodalnej bez reform, stwierdził kard. Marx.

Droga Synodalna w Kościele katolickim Niemiec ma wielu zwolenników, ale także i przeciwników, głosy nadziei, ale też sceptycyzm. Tuż przed jej rozpoczęciem wielu biskupów wyraziło nadzieję na „krok naprzód”, wśród nielicznych, którzy sceptycznie odnoszą się do tego procesu jest m.in. arcybiskup Kolonii, kard. Rainer Maria Woelki, a także kardynał Walter Kasper. Emerytowany przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan powiedział 29 listopada dla portalu domradio.de, że zamiast wymieniać poglądy na temat „ osiągnięcia maksymalnych stanowisk”, uczestnicy Drogi Synodalnej powinni rozmawiać o sprawach, „które można w Niemczech zmienić”. Jeśli się to nie uda, dialog skończy się frustracją.

Na 15 miejsc zaplanowanych dla delegatów stowarzyszenia młodzieżowych organizacji katolickich BDJK zgłosiło się 150 chętnych, poinformował 29 listopada dziennik „Süddeutsche Zeitung”. Przewodniczący tej organizacji Thomas Andinie powiedział gazecie, że „dla wielu młodych bardzo ważną sprawą jest obecność w tym miejscu. Ale jeśli okaże się to tylko gadaniną, rozczarowanie będzie ogromne”.

We wrześniu b.r. Stolica Apostolska wystosowała list to biskupów niemieckich przestrzegając ich, że plany tzw. „procesu synodalnego”, który miałby wypracować wiążące decyzje nie mają „ważności eklezjologicznej”. List w tej sprawie przesłał 4 września do wszystkich członków episkopatu niemieckiego prefekt Kongregacji ds. Biskupów, kard. Marc Ouellet. Dołączono do niego opinię opracowaną przez Papieską Radę ds. Tekstów Prawnych.

Prefekt Kongregacji ds. Biskupów, stwierdził, że plany Zgromadzenia Synodalnego muszą być zgodne z wytycznymi wydanymi przez papieża Franciszka 29 czerwca b.r., w których Ojciec Święty stwierdza, że synod w Niemczech nie może zmienić nauczania lub dyscypliny Kościoła powszechnego. Do listu dołączono czterostronicową ocenę prawną projektu statutu synodu niemieckiego. Podpisał ją przewodniczący Papieskiej Rady ds. Tekstów Prawnych, abp Filippo Iannone OCarm. W dokumencie stwierdzono, że plany biskupów niemieckich naruszają normy kanoniczne i faktycznie zmierzają do zmiany powszechnych norm i nauki Kościoła. Abp Iannone zauważył, że podejmowane w „procesie synodalnym” cztery tematy kluczowe: „władza, uczestnictwo i podział władzy”, „moralność seksualna”, „forma życia kapłańskiego” oraz „kobiety w posługach i urzędach kościelnych” dotyczą nie tylko Kościoła w Niemczech, ale całego Kościoła powszechnego i - z nielicznymi wyjątkami - nie mogą być przedmiotem obrad lub decyzji Kościoła partykularnego bez naruszenia tego, co wyraża Ojciec Święty w swoim liście” – napisał abp Iannone.

Watykańska ocena prawna podnosi szereg obaw dotyczących proponowanej struktury i uczestników niemieckiej „drogi synodalnej”. Stwierdzono, że niemieccy biskupi nie planują synodu prowincjalnego, ale synod Kościoła partykularnego, czego nie mogą przeprowadzić bez wyraźnej aprobaty Stolicy Apostolskiej.

Zauważono również, że proponowany skład Zgromadzenia Synodalnego jest „nieważny eklezjologicznie”. Przytaczano w nim propozycję partnerstwa biskupów z Centralnym Komitetem Katolików Niemieckich - grupą świeckich, która zajęła publicznie stanowisko sprzeczne z wieloma elementami nauczania Kościoła, w tym dotyczącymi święceń kobiet i moralności seksualnej.

Podkreślono, że Centralny Komitet Katolików Niemieckich zgodził się na zaangażowanie w ten proces, pod warunkiem, że Zgromadzenie Synodalne mogłoby opracować wiążącą politykę dla Kościoła niemieckiego.

„Jak Kościół partykularny może obradować w sposób wiążący, jeśli poruszane tematy mają wpływ na cały Kościół?” - pyta abp Iannone. „Konferencja Episkopatu nie może nadać mocy prawnej rezolucjom [w tych sprawach], leży to poza jej kompetencjami” – czytamy w liście. Abp Iannone zaznaczył, że „synodalność w Kościele, do której często nawiązuje Papież Franciszek, nie jest synonimem demokracji ani decyzji większości”, zauważając, że nawet gdy obraduje w Rzymie Synod Biskupów, to jego wyniki prezentuje papież. „Proces synodalny musi odbywać się w ramach wspólnoty zorganizowanej hierarchicznie, a wszelkie uchwały wymagałyby wyraźnej zgody Stolicy Apostolskiej. W ocenie prawnej stwierdzono, że niemieckie propozycje „pozostawiają wiele pytań, które zasługują na uwagę”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oczy Maryi żyją

2014-07-08 13:29

Bernadeta Grabowska
Niedziela Ogólnopolska 28/2014, str. 14-15

Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe, obecny na indiańskim płaszczu uplecionym z włókien agawy, od prawie pięciu wieków spędza sen z powiek zatwardziałym agnostykom i wielu naukowcom. O jego tajemnicy z Ewą Kowalewską rozmawia Bernadeta Grabowska.

Graziako/Niedziela

BERNADETA GRABOWSKA: - Czym jest acheiropoietos?

EWA KOWALEWSKA: - Wolę sformułowanie „nerukotvornyj”, a więc dzieło niewykonane ręką ludzką. Na świecie istnieją trzy takie wizerunki, ukazujące Zbawiciela i Niepokalaną: Całun Turyński, Chusta z Manoppello oraz Tilma św. Juana Diego, na której jest cudownie „zapisany” obraz Maryi Panny. Mówi się błędnie o tych dziełach, że nie mają one autora. Tymczasem ich pochodzenie jest niezwykłe, ponadnaturalne. Wpatrując się w nie, kontemplujemy oblicze samego Boga i jego Matki. To wielka, święta tajemnica. Obcujemy bowiem z czymś, co przekracza nasze ludzkie granice pojmowania. Obraz Matki Bożej z Guadalupe został namalowany ręką Matki Bożej na słabym jakościowo płótnie - z włókien agawy - niemal pięć wieków temu i trwa nienaruszony po dziś dzień...

- Jak doszło do jego powstania?

- 9 grudnia 1531 r. Matka Boża ukazała się prostemu człowiekowi, Indianinowi Juanowi Diego. Zwróciła się do niego w jego ojczystym języku nahuatl z prośbą o wybudowanie na wzgórzu Tepeyac świątyni ku Jej czci. Juan Diego udał się z tą prośbą do biskupa Juana de Zumárragi. Ten jednak - trudno się dziwić - nie uwierzył mu, ale poprosił Juana o jakiś znak. Podczas kolejnego objawienia Madonna kazała Indianinowi wejść na szczyt wzgórza Tepeyac. Jakież było jego zdziwienie, kiedy spostrzegł morze kwiatów - róż kastylijskich, niespotykanych o tej porze roku i w tym rejonie. Przepiękna Pani poleciła Juanowi nazbierać całe ich naręcze i schować do tilmy. Ten natychmiast udał się do biskupa i w jego obecności rozwiązał swój płaszcz. Na podłogę wysypały się kastylijskie róże, a biskup i otaczający go ludzie uklękli w zachwycie. Jednak to nie kwiaty zrobiły na nich takie wrażenie.

- Na tilmie ukazał się wizerunek Maryi...

- Tak, na rozwiniętym płaszczu uwidoczniona była jakby fotografia Madonny. Wszystkim zebranym ukazał się przepiękny wizerunek Matki Bożej ubranej w różową szatę. Jej głowę przykrywał błękitny płaszcz ze złotą lamówką i gwiazdami. Maryja miała złożone ręce, a pod Jej stopami był półksiężyc. Zebrani oniemieli, oniemiał również sam Juan Diego, który nie spodziewał się, że Matka Boża wykorzyta jego stary płaszcz, aby namalować na nim samą siebie...

- Czy naprawdę możemy wierzyć w to, że historia o cudownej Tilmie z Meksyku to nie ciekawa legenda, ale rzeczywistość sprzed prawie pięciu wieków?

- Jest wiele argumentów, które wskazują na to, że wizerunek Matki Bożej to obraz nieuczyniony ludzką ręką. Jednym z nich jest ten, że pomimo licznych naukowych badań nie można określić, jaką techniką obraz został wykonany, jakich barwników użyto przy jego powstaniu. Co więcej, zdjęcie w podczerwieni wykazało brak śladów pędzla, a sam wizerunek wskazuje bardziej na technikę wykonania zdjęcia polaroidem... Potwierdził to m.in. laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii - Richard Kuhn, który ustalił, że nie ma na obrazie śladu ani farb organicznych, ani mineralnych. Na uwagę zasługuje również niebywała trwałość materiału. Płaszcz utkany z liści agawy wytrzymuje nie więcej niż 20-30 lat. Tymczasem niemalże w 500 lat po „różanym cudzie” tkanina z wizerunkiem Madonny pozostaje tak mocna, jak tamtego grudniowego dnia.

- To nie jedyne cudowne znaki ukryte w wizerunku Matki Bożej z Guadalupe...

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe zawiera znacznie więcej ukrytych symboli i znaków, które przybliżają nas do Bożej Tajemnicy. Jesteśmy niczym Jan, który nawiedził grób po zmartwychwstaniu Chrystusa - „ujrzał i uwierzył” (J 20, 8). Podobnie i my, kontemplując ikonę Madonny z Meksyku, przyjmujemy wiarą, ale i rozumem prawdę o Boskim pochodzeniu obrazu.

- Trudno się oprzeć wrażeniu, że Bóg przychodzi z pomocą naszej wierze, która często potrzebuje wzmocnienia...

- Bóg zawsze wychodzi naprzeciw człowiekowi. Daje wiele możliwości „spotkania”. W wizerunku Morenity z Guadalupe jednym z bardziej fascynujących elementów są oczy Matki Bożej. Otóż przy pomocy silnie powiększającego szkła możemy zauważyć w źrenicach Madonny rzecz niebywałą - wizerunek brodatego mężczyzny, podobnego do tego z najstarszych wizerunków Juana Diego. Podobny obraz odnaleziono w drugiej źrenicy Matki Bożej. Podczas badania oftalmoskopem okazało się, że światło skierowane na źrenicę Madonny reaguje refleksem, dając wrażenie wklęsłej rzeźby. Takie zjawisko nie zostało zaobserwowane na żadnym innym obrazie świata. Oznacza to, że oczy Matki Bożej z Guadalupe załamują światło dokładnie tak, jak ludzkie, żywe oczy. Co więcej, dr José Aste Tönsmann, który poświęcił badaniu oczu Matki Bożej z Guadalupe połowę swojego życia, odkrył zadziwiające zjawisko. Otóż przy powiększeniu na źrenicach Madonny widoczna jest dokładnie scena z 12 grudnia 1531 r., kiedy na tilmie pojawił się wizerunek. Widać 13 osób, jak gdyby zastygłych w bezruchu - Indianina siedzącego ze skrzyżowanymi nogami, biskupa Zumárragę, jego tłumacza Gonzaleza, Juana Diego z otwartą tilmą, czarnoskórą dziewczynę i indiańską rodzinę. Oczy Maryi żyją.

- Jak my, katolicy, powinniśmy traktować ten obraz?

- Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe jest jednym z najbardziej znanych na całym świecie. Bez wątpienia nie jest on zwykłym wizerunkiem religijnym. Jest ikoną, niosącą ze sobą konkretny przekaz ewangelicznych treści. Maryja ukazana jest jako „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12,1). Świetliste promienie widoczne na ikonie to typowy krąg spotykany w ikonach, zwany mandorlą. Wiele mówi również symbolika kolorów - niebieski oznacza nieśmiertelność i wieczność mieszkańców nieba, różowy oznacza Bożą miłość i męczeństwo za wiarę. Królewskość Niewiasty wyraża się w pięknym, złotym oblamowaniu płaszcza. Wizerunek Madonny z Guadalupe to otwarta księga, pełna znaków i symboli... Im bardziej się w nie zagłębiamy, tym większe zdziwienie wobec dzieł Bożych pojawia się w naszym sercu.

- Dlaczego Maryja wybrała na miejsce swoich objawień w tamtym czasie Meksyk?

- Kiedy Maryja objawiła się Juanowi Diego, był to trudny czas ewangelizacji Meksyku. Do momentu inwazji konkwistadorów Aztekowie oddawali cześć różnym pogańskim bóstwom, pośród nich Quetzalcoatlowi w postaci węża. Ich przekonanie o potrzebie oddawania czci bożkom było wyjątkowo silne. Wierzono, że trzeba ich karmić krwią i sercami ludzkich ofiar. Oblicza się, że rocznie Aztekowie składali ok. 50 tys. ofiar z ludzi. Święta Panienka z Guadalupe miała prosić Juana Diego, aby nadał Jej wizerunkowi tytuł „Guadalupe”. Tymczasem „Guadalupe” jest przekręconym przez Hiszpanów słowem „Coatlallope”, które w nahuatl znaczy „Ta, która depcze głowę węża”. Indianie spostrzegli, że Maryja nie jest jakąś „zwykłą boginią”. Zrozumieli, że jest silniejsza od czczonych przez nich bóstw. Odczytując symbolikę obrazu z Guadalupe zgodnie z azteckim kodeksem, a więc dokumentem, który za pomocą obrazków miał przekazać najważniejsze prawdy Azteków, możemy być zaskoczeni ogromem indiańskich symboli zawartych w wizerunku. Dzięki temu Indianie rozpoznali w Maryi swoją największą Królową. W ciągu zaledwie 6 lat po objawieniach aż 8 mln Indian przyjęło chrzest. Dało to początek ewangelizacji całej Ameryki Łacińskiej. to był prawdziwy cud Matki Bożej, Jej wielkie zwycięstwo. Jan Paweł II nazywał Maryję z Guadalupe Gwiazdą Ewangelizacji.

- Dlaczego Morenitę z Guadalupe nazywa się patronką życia poczętego?

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe jest szczególnie bliski wszystkim broniącym ludzkiego życia. Na swoim cudownym autoportrecie Matka Boża przedstawiła się w stanie błogosławionym. W samym centrum wizerunku, na łonie Maryi jest widoczny czteropłatkowy kwiat, przez Meksykanów nazywany Nahui Olin - Kwiatem Słońca. To symbol pełni i nowego życia. Ten niezwykły kwiat, umieszczony na łonie Maryi, z całą pewnością oznacza, że była Ona brzemienna. Dodatkowo Niepokalana ma czarną szarfę na talii, która symbolizuje stan odmienny.

- Jakie było przesłanie Matki Bożej z Guadalupe, co Maryja chce nam powiedzieć dzisiaj?

- Maryja na przestrzeni wieków ukazywała się zawsze najbiedniejszym, odrzuconym. W Lourdes - biednej, niewykształconej Bernadetcie Soubirous, w Fatimie - trojgu portugalskim pastuszkom: Łucji, Hiacyncie i Franciszkowi, w Gietrzwałdzie - dwóm dziewczynkom: Justynce i Barbarze z warmińskiej wsi. Również w Meksyku przychodzi do prostego człowieka - Juana Diego, który sercem ufa Bogu jak dziecko. Przesłanie Matki Bożej zazwyczaj jest podobne. Maryja prosi o modlitwę, o nawrócenie.

- O co dzisiaj prosi Matka Boża z Guadalupe?

- Matka Boża tak jak kiedyś, również i dziś przychodzi bronić tych najbardziej wykluczonych, bezbronnych - nienarodzonych. Maryja prosi nas o poszanowanie każdego ludzkiego życia, które jest najcenniejszym darem Boga - jest ono święte i nienaruszalne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa: Nagrodzono młodych literatów

2019-12-16 12:22

Anna Cichobłazińska

Ostatnie słowa św. Jana Pawła II stały się mottem 20. Konkursu Literackiego im. prof. Zofii Martusewicz: „Szukałem was, a teraz wy przyszliście do mnie i za to wam dziękuję” – powiedział Papież Polak, gdy dowiedział się, że na Plac św. Piotra przybyły rzesze młodych ludzi.

Anna Cichobłazińska/Niedziela

Ostatnie słowa wypowiedziane tuż przed śmiercią mają szczególne znaczenie. To jak testament albo kwintesencja życiowych wędrówek, przemyśleń. Puenta, która spaja w całość wszystkie wypowiedziane wcześniej treści. Te słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane były do młodych. Uprzywilejowanych i ukochanych przez Papieża. Zawsze „było ich pełno” obok niego. I zawsze mogli na niego liczyć. Bo rzeczywiście całe swoje życie ich szukał”.

Do jubileuszowej edycji konkursu literackiego, któremu patronuje znana częstochowska polonistka Zofia Martusewicz, przystąpiło ponad 50 uczniów szkół średnich regionu częstochowskiego. Jury nagodziło pierwszym miejscem pracę Aleksandry Chazy z LO im. Kopernika, drugim Wiktora Dziwińskiego z LO im. Wł. Biegańskiego w Częstochowie, trzecim Martyny Sokołowskiej z ZS im. E. Kwiatkowskiego w Myszkowie. Wyróżniło prace: Daniela Jantosa z LO w Kłobucku, Kingi Wolbisz z LO Samorządowego i Wiktorii Marchewki z LO im. M. Kopernika w Częstochowie.

Wśród atrakcyjnych nagród dla młodzieży znalazło się również zaproszenie do Brukseli dla laureatki I miejsca wraz polonistą-opiekunem Szymonem Ziętalem, wystosowane przez europoseł Jadwigę Wiśniewską.

W czasie uroczystości wręczenia nagród, odbywającej się 11 listopada w auli parafii św. Zygmunta, głos zabrali uczniowie prof. Martusewicz i jednocześnie sponsorzy konkursu: dr Włodzimierz Chwalba i Stefan Rybicki, przypominając niezwykłą postać patronki. Organizatorem konkursu jest Stowarzyszenie Wspólnota Gaude Mater z jej przewodniczącymi: Romanem Krystem i Janem Szymą. Patronat nad konkursem sprawowała „Niedziela”.

Prof. Zofia Martusewicz

Była studentką prof. Ignacego Chrzanowskiego w Uniwersytecie Jagiellońskim. „Przedwojenna szkoła” – mówią o prof. Zofii Martusewicz jej uczniowie. Spotykają się na Mszy św. w jej intencji i zapalają świece na grobie należącym do rodziny Martusewiczów na cmentarzu św. Rocha. Ma w Częstochowie swoją ulicę i patronuje Konkursowi Literackiemu, który zainicjowali i sponsorują jej uczniowie już 20 lat. Do zamontowania przed Liceum Ogólnokształcącym im. Henryka Sienkiewicza, gdzie uczyła, czeka już jej sylwetka z brązu, która stanie obok prof. Stanisława Wieruszewskiego. - Szczupła, drobna, miała niezwykłe poczucie humoru. Była bardzo wymagająca, ale najwięcej wymagała od siebie – wspomina swoją polonistkę dr Włodzimierz Chwalba. – Zadziwiała wiedzą, była twórcza, bardzo oczytana, zanurzona w kulturze europejskiej: filozofii, literaturze, muzyce, historii. Ceniła samodzielne myślenie, własne oceny. Choć surowa, cieszyła się autorytetem wśród uczniów - podkreśla. Do samej śmierci utrzymywała kontakt ze swoimi wychowankami. Zapraszała ich do siebie na herbatki i dyskusje. Po cichu wspierała ich w codziennych zmaganiach, choć sama niewiele miała ze swojej skromnej emerytury. Wielu uczniów zawdzięcza jej szczególną opiekę w czasie stanu wojennego i trudnych lat 80. ubiegłego wieku.

Prof. Zofia Martusewicz była osobą głęboko wierzącą. Niełatwa to postawa w czasach zniewolenia. Szykanowana, nigdy się nie skarżyła, choć trudno jej było związać koniec z końcem. Związana była z częstochowskim Nazaretem, jej siostra, Władysława, była nazaretanką. W czasie II wojny światowej włączyła się w tajne nauczanie w szkołach sióstr nazaretanek (jako siostra Arnolda). Prof. Martusewicz była też autorką książki o matce Franciszce Siedliskiej, założycielce zgromadzenia - „Obcując ze świętymi”, wydanej w 1988 r. 12. rocznicę śmierci Pani Profesor staraniem Stowarzyszenia Przyjaciół Gaude Mater i jego ówczesnego prezesa Jana Szymy, również wychowanka Pani Profesor, książka została wznowiona. Jak podkreśla pan Szyma, książka ta przyczyniła się do beatyfikowania Franciszki Siedliskiej przez Jana Pawła II.

Przeczytaj także: I miejsce w XX Konkursie Literackim im. prof. Zofii Martusewicz

Zobacz nagrodzoną pracę

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem