Reklama

Kultura

„Śląsk” zdobywa Japonię

Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk” im. Stanisława Hadyny realizuje potężną trasę koncertową w Japonii. Artyści mają za sobą pierwsze koncerty przy pełnych salach, a podczas spotkań z japońską publicznością zbierają liczne wyrazy uznania i zachwytu polską kulturą. Tournée, które rozpoczęło się 14 października 2019 r. odbywa się w ramach obchodów 100-lecia nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Polską i Japonią, zostało dofinansowane ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

[ TEMATY ]

Śląsk

Archiwum Zespołu

Pierwszy koncert w mieście Takasaki poprzedziła wizyta artystów w Kataoka Junior High School. Uczniowie z zainteresowaniem oczekiwali gości i pieczołowicie przygotowali się do tego spotkania. Artystów powitały polskie barwy i symbole narodowe, banery w języku polskim i japońskim, a każdy z uczniów trzymał biało-czerwoną flagę. Za tak wzruszające przyjęcie dziękował w imieniu Zespołu „Śląsk”dyrektor Zbigniew Cierniak.

Specjalnie dla uczniów artyści przygotowali krótki koncert, balet wykonał trojaka, a chór zaśpiewał „Karolinkę” i ulubioną przez Japończyków polską piosenkę „Szła dzieweczka”. Euforię wśród młodych widzów wzbudziło jej odśpiewanie w języku japońskim. Uczniowie nie kryli podekscytowania tym niezwykłym spotkaniem, zachwycali się pięknymi strojami widzianymi po raz pierwszy w życiu. Padało wiele pytań o polską kulturę, pracę artystów i wszystko co dotyczy ojczystego kraju „Śląska”. W zamian uczniowie chętnie opowiadali o Japonii, zaśpiewali też kilka swoich piosenek. Wśród serdecznej gościnności nie zabrakło wspólnego posiłku. Szkoła przygotowała specjalne menu, które nawiązywało do polskich tradycji kulinarnych. Zanim artyści Zespołu „Śląsk” opuścili gościnne mury Kataoka Junior High School, uczniowie zdążyli się już nauczyć kilku słów w języku polskim. Wśród nowopoznanych słówek królowały: Polska, Japonia i Śląsk. Pierwsze spotkanie młodych mieszkańców Takasaki z polską kulturą i tradycją było niezwykle cenne. Już w przyszłym roku miasto będzie bowiem gościć polskich olimpijczyków, którzy przyjadą do Japonii na letnie igrzyska.

Pierwszy koncert w Kraju Kwitnącej Wiśni odbył się 19 października w Takasaki City Theater – nowym teatrze oddanym publiczności na miesiąc przed przyjazdem „Śląska” do Japonii. Zespół był pierwszym wykonawcą, który na deskach tego teatru zaprezentował program wokalno-baletowy. Publiczność mogła więc podziwiać nie tylko kunszt baletu i chóru, ale i przepiękną scenografię w postaci ręcznie malowanych ornamentów i tła nawiązującego do polskiej kultury, a skomponowanego z elementów florystycznych i architektonicznych. Dwa koncerty w Takasaki były pierwszymi podczas japońskiego tournée i odbyły się w wypełnionej po brzegi sali.

Reklama

21 października Zespół przemieścił się z wybrzeża wschodniego Japonii na zachodnie, do położonej nad Morzem Japońskim miejscowości Niigata. Podczas jednodniowego pobytu w tym mieście artyści wystąpili z dwoma koncertami, które podziwiał każdorazowo komplet widzów. Kolejnym przystankiem na trasie była Omiya. Przed koncertem kulisy zwiedziła grupa kilku opiniotwórczych blogerek, trendsetterek promujących wszystko co dotyczy kultury i sztuki. Panie z zainteresowaniem wysłuchały informacji na temat Zespołu, jego dokonań i repertuaru oraz z ciekawością przyglądały się strojom.

Obecnie Zespół „Śląsk” przebywa w Nagoi, które jest trzecim co do wielkości miastem w Japonii, gdzie przygotowuje się do kolejnych koncertów. Po pracowitych próbach najbliższe spotkanie z widzami odbędzie się 26 października, we wspaniałej sali koncertowej Forest Hall w Nagoi.

Jak relacjonują z Japonii artyści Zespołu „Śląsk”, na koncerty przychodzi wielopokoleniowa publiczność, która na początku nieco onieśmielona, potem w naturalny sposób ulega żywiołowości i energii płynącej ze sceny. Przełamują się bariery i różnice kulturowe powodując entuzjastyczne przyjęcie zespołu. Wykonywana przez artystów w języku japońskim pieśń „Jidai” jest za każdym razem wielkim finałem programu, a publiczność często włącza się do wspólnego śpiewu. Ogromna sympatia, podziw i szacunek z jakim spotykają się na koncertach artyści, znajduje także wyraz w dużym zainteresowaniu lokalnych władz oraz mediów. Widać wyraźnie, że dzięki tournée „Śląska” atmosfera świętowania jubileuszu 100-lecia nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Polską a Japonią, jest wyjątkowa.

Reklama

Podczas kilkutygodniowej trasy „Śląsk” wystąpi z trzydziestoma koncertami, odwiedzając 18. miast, wśród nich są m.in. Hiroshima, Kyoto, Osaka, Fukuoka, Sapporo, Yokohama i Tokio. Dwuczęściowy program, z którym artyści pojechali do Japonii, to głównie kompozycje Stanisława Hadyny i choreografie Elwiry Kamińskiej. Są wśród nich m.in. trojak, polka opolska i beskidzka, zwodzony, tańce narodowe czy tańce górali podhalańskich. W repertuarze pieśni znalazły się największe przeboje „Śląska”, m.in.: „Głęboka studzienka”, „Czary”, „Ondraszek” czy „Gdybym to ja miała”. Ulubiona przez Japończyków „Szła dzieweczka” wykonywana jest w języku polskim i japońskim, a w finale każdego koncertu „Śląsk” śpiewa w ojczystym języku gospodarzy japońską pieśń „Jidai”.

Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk” odwiedzał Japonię już w 2002, 2004, 2015 i w 2016 roku. Tegoroczna podróż ma wymiar szczególny, jest nie tylko promocją polskiej kultury w ramach obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości i w Roku Stanisława Hadyny, ale przede wszystkim elementem świętowania 100-lecia nawiązania oficjalnych stosunków dyplomatycznych między Polską i Japonią. Trasa zakończy się dwoma koncertami w Tokio. Powrót artystów do kraju zaplanowano na 22 listopada.

2019-10-25 17:42

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prezydent złożył wieniec pod Pomnikiem Powstańców Śląskich w Katowicach

2020-07-09 08:37

[ TEMATY ]

prezydent

Śląsk

Andrzej Duda

PAP/Hanna Bardo

Prezydent Andrzej Duda złożył w czwartek rano wieniec pod Pomnikiem Powstańców Śląskich, upamiętniającym trzy zbrojne zrywy z lat 1919-21, których celem było przyłączenie Górnego Śląska do Polski.

Pół godziny wcześniej prezydent złożył wieniec przy pomniku dyktatora III powstania śląskiego Wojciecha Korfantego, położonym w innej części miasta. W planie wizyty Dudy w Katowicach, który wcześniej tego odwiedził Jastrzębie-Zdrój, jest jeszcze spotkanie z mieszkańcami Katowic, później prezydent pojedzie do Dąbrowy Górniczej.

Pomnik Powstańców Śląskich od lat jest jednym z najważniejszych symboli Katowic. Powstały w 1967 r. monument znajduje się przy katowickim rondzie im. gen. Jerzego Ziętka, nieopodal Spodka. Składają się na niego trzy bryły w kształcie orlich skrzydeł, symbolizujących trzy śląskie powstania z lat: 1919, 1920 i 1921.

Na bastionie pomnika znajdują się napisy prezentujące nazwy miejscowości - powstańczych pól bitewnych. Są to m.in.: Siemianowice, Bogucice, Mysłowice, Ruda Śląska czy Góra Św. Anny. Autorami monumentalnej instalacji są rzeźbiarz prof. Gustaw Zemła i architekt prof. Wojciech Zabłocki.

Jak pisała przed laty regionalna prasa, odsłonięcie Pomnika Powstańców Śląskich w 1967 r. było wielkim wydarzeniem, które zgromadziło tysiące ludzi. Na archiwalnych fotografiach z uroczystości widać w tle powstającą konstrukcję Spodka. Do Katowic przyjechali przedstawiciele ówczesnych władz państwowych, a rolę gospodarza pełnił prezes Związku Weteranów Powstań Śląskich gen. Jerzy Ziętek, w czasach PRL wojewoda śląski i katowicki.(PAP)

autor: Krzysztof Konopka

kon/ krap/

CZYTAJ DALEJ

Warszawa: dziś uroczystości upamiętniające Rzeź Woli, największą jednorazową masakrę ludności cywilnej w Europie

2020-08-05 11:38

[ TEMATY ]

Warszawa

zabójstwo

ekai.pl

Marsz Pamięci, upamiętniający 76. rocznicę wymordowania 50 tys. cywilnych mieszkańców Woli przez Niemców w trakcie Powstania Warszawskiego, rozpocznie się dziś, 5 sierpnia, o godz. 19.00, u zbiegu ul. Leszno i al. Solidarności. W związku z sytuacją epidemiologiczną weźmie w nim udział ogranoczona liczba uczestników.

Rzeź Woli stanowiła bezpośrednią realizację rozkazu Adolfa Hitlera, nakazującego zburzenie Warszawy i wymordowanie wszystkich jej mieszkańców. W trakcie masakry, której punkt szczytowy przypadł w dniach 5–7 sierpnia 1944, zamordowano od 30 tys. do 65 tys. cywilnych mieszkańców Woli. Była to największa jednorazowa masakra ludności cywilnej dokonana w Europie w czasie II wojny światowej. Historyk Norman Davies uznał 5 i 6 sierpnia 1944 r. za „dwa najczarniejsze dni w historii Warszawy. Żaden ze sprawców ludobójstwa dokonanego na Woli nie został po wojnie pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

5 sierpnia 1944 od godzin porannych na Woli trwała rzeź polskiej ludności cywilnej. Wypełniając rozkaz Hitlera esesmani i policjanci mordowali bez względu na wiek i płeć każdego schwytanego Polaka. Masowo rozstrzeliwano mieszkańców zdobytych kwartałów. Zbiorowym egzekucjom towarzyszyły gwałty na kobietach oraz masowa grabież. Cywilów, których nie zamordowano od razu, pędzono w charakterze „żywych tarcz” na powstańcze barykady. Dzień ten przeszedł do historii Woli jako „czarna sobota”.

Początkowo ludność Woli mordowano w sposób chaotyczny i bezładny – w mieszkaniach, w piwnicach, na podwórzach kamienic, na ulicach. Szereg domów podpalono, a uciekającą w panice ludność ostrzeliwano z broni maszynowej. Ukrywających się w piwnicach cywilów zabijano przy użyciu granatów. Dochodziło także do zakłuwania bezbronnych bagnetami, zakopywania rannych żywcem, roztrzaskiwania głów niemowlętom, czy wrzucania małych dzieci wraz z matkami do płonących budynków.

W drugiej połowie dnia ludność dzielnicy w bardziej zorganizowany sposób spędzano do kilku wyselekcjonowanych miejsc egzekucji przy ulicach Wolskiej i Górczewskiej, gdzie ich mordowano zazwyczaj strzałem w tył głowy lub przy użyciu broni maszynowej. Nierzadko prowadzeni na stracenie ludzie byli zmuszani do wspinania się na stos ciał osób zamordowanych przed nimi. Świadkowie wspominali, że w takich miejscach zwały trupów sięgały niekiedy ok. 25-35 metrów długości, 15-20 metrów szerokości i 2 metrów wysokości.

5 sierpnia ofiarą rzezi padli także pacjenci i personel wolskich szpitali. W godzinach popołudniowych żołnierze niemieccy wkroczyli na teren Szpitala Wolskiego przy ul. Płockiej. Likwidacja Szpitala Wolskiego przyniosła ponad 360 ofiar. W gronie zamordowanych znalazło się 60 pracowników, w tym sześciu lekarzy, oraz 300 pacjentów.

W ręce Niemców wpadł też kompleks budynków Szpitala św. Łazarza. Żołnierze podpalili szpital, a większość przebywających w nim Polaków rozstrzelali lub wymordowali za pomocą granatów. Liczba ofiar masakry dokonanej przez Niemców w Szpitalu św. Łazarza jest szacowana na ok. 1200, gdyż schroniło się tam wielu mieszkańców. W gronie zamordowanych znalazło się m.in. jedenaście sanitariuszek z patrolu sanitarnego Obwodu AK „Wola” (w tym dziesięć nastoletnich harcerek z drużyny im. Emilii Plater), a także siedem sióstr benedyktynek.

W nocy z 5 na 6 sierpnia Niemcy otrzymali znaczne posiłki. W myśl rozkazu von dem Bacha mieli oszczędzać kobiety i dzieci, nadal obowiązywał ich rozkaz rozstrzeliwania wziętych do niewoli powstańców oraz polskich mężczyzn-cywilów. 6 sierpnia zamordowano na Woli około 10 tys. Polaków. Ofiarą masakry padli m.in. mieszkańcy zdobytych tego dnia domów przy ulicach Chłodnej, Leszno, Towarowej i Żelaznej. Kontynuowano także masowe rozstrzeliwanie cywilów w opanowanych uprzednio kwartałach. Zbiorowym egzekucjom nadal towarzyszyły gwałty, grabieże i palenie domów.

6 sierpnia głównym miejscem kaźni stał się skład maszyn rolniczych fabryki Kirchmajera i Marczewskiego na Wolskiej. W gronie ofiar znaleźli się m.in. mieszkańcy domów przy ulicach Krochmalnej, Płockiej i Towarowej oraz około 50 Żydów greckich, węgierskich i rumuńskich z obozu KL Warschau przy ul. Gęsiej, uwolnionych dzień wcześniej przez AK. W nocy 5/6 sierpnia na terenie składu zamordowano także ponad 20 redemptorystów przyprowadzonych z klasztoru przy ul. Karolkowej. Łącznie w czasie rzezi Woli zginęło 30 redemptorystów z tego klasztoru – w tym 15 ojców, 9 braci koadiutorów, 5 kleryków i 1 nowicjusz.

6 sierpnia masowe egzekucje mieszkańców Woli były przeprowadzane przez Niemców również w fabryce Franaszka, gdzie zginął m. in. ojciec i inni członkowie rodziny abp. Henryka Hosera. Po południu Niemcy oraz żołnierze jednego z batalionów azerbejdżańskich wtargnęli do Szpitala Karola i Marii przy ul. Leszno 136. Szpital został spalony, a od 100 do 200 ciężko rannych i chorych zostało zamordowanych.

6 sierpnia z kościoła św. Wojciecha skierowano pierwszy transport do obozu przejściowego w Pruszkowie. Znalazło się w nim około 5 tys. ocalałych z rzezi mieszkańców Woli, którzy pieszo musieli pokonać blisko piętnastokilometrową trasę. Transport dotarł do obozu 7 sierpnia w godzinach porannych. Tego dnia pognano również do Pruszkowa kilka tysięcy polskich cywilów przetrzymywanych dotąd w halach warsztatów kolejowych na Moczydle. Po drodze Niemcy wyciągali z tłumu młodych mężczyzn, których rozstrzeliwali na miejscu.

7 sierpnia Niemcy zdobyli gmach sądów na Lesznie, a także opanowali rejon ulic Chłodnej i Elektoralnej oraz Hale Mirowskie i plac Żelaznej Bramy, gdzie oddziały niemieckie dopuściły się szeregu mordów. Jednym z głównych miejsc kaźni stały się Hale Mirowskie, gdzie między 7 a 8 sierpnia rozstrzelano ok. 700 osób. Niemcy kontynuowali także egzekucje na opanowanych w poprzednich dniach terenach Woli – m.in. w okolicach kościoła św. Wawrzyńca. 7 sierpnia zamordowano na Woli w sumie ok. 3800 Polaków.

Trwało jednocześnie wysiedlanie ludności stolicy. Płonącymi ulicami, wśród stosów trupów, tysiące mieszkańców Woli, Powiśla i Śródmieścia Północnego pognano do kościoła św. Wojciecha, a stamtąd na Dworzec Zachodni lub do Włoch, skąd wysiedleńcy byli następnie wywożeni do obozu w Pruszkowie. Towarzyszyła temu masowa grabież oraz gwałty na kobietach. Prawdopodobnie 7 sierpnia zginął na terenie Woli ks. płk Tadeusz Jachimowski ps. „Budwicz”, naczelny kapelan Armii Krajowej. Nagminnie mordowano także osoby ranne, chore i niedołężne, które opóźniały marsz lub nie miały siły iść dalej.

Począwszy od 8 sierpnia tempo akcji eksterminacyjnej ludności cywilnej na Woli wyraźnie zmalało.

Po wojnie zinwentaryzowano miejsca straceń na Woli, oznaczając je w większości wypadków piaskowcowymi tablicami. Przez długi czas nie podejmowano jednak innych działań na rzecz uczczenia ofiar ludobójstwa. Co więcej, w czasach PRL zlikwidowano wiele stawianych oddolnie znaków pamięci, w szczególności zawierających elementy symboliki religijnej.

Działania na rzecz upamiętnienia dokonanego na Woli ludobójstwa nabrały intensywności na początku XXI wieku. Obecnie zamordowanych mieszkańców dzielnicy upamiętniają, m. in.: pomnik Ofiar Rzezi Woli dłuta Ryszarda Stryjeckiego, odsłonięty w 2004 r. przy rozwidleniu ulic Leszno i al. „Solidarności”; plac Męczenników Warszawskiej Woli – niewielki ogrodzony placyk przylegający do kościoła i klasztoru oo. redemptorystów przy ul. Karolkowej, poświęcony w sierpniu 2000 r. oraz ośmiometrowy stalowy krzyż przy Górczewskiej 32. Osobna ekspozycja nt. Rzezi Woli obecna jest w Muzeum Powstania Warszawskiego. Rzeź Woli upamiętnia też 49 piaskowych tablic, umieszczonych na murach budynków w różnych punktach dzielnicy.

W 2010 roku Rada m.st. Warszawy ustanowiła 5 sierpnia Dniem Pamięci Mieszkańców Woli.

Hołd ofiarom cywilnym Woli prezydent Andrzej Duda złożył 1 sierpnia.

CZYTAJ DALEJ

Groźny wypadek Holendra Fabio Jakobsena na finiszu pierwszego etapu kolarskiego Tour de Pologne

2020-08-05 18:55

[ TEMATY ]

Tour de Pologne

PAP

Do makabrycznej kraksy doszło na finiszu pierwszego etapu 77. Tour de Pologne w Katowicach, w której mocno ucierpiał Holender Fabio Jakobsen (Deceuninck-Quick Step).

Pierwszy linię mety minął inny Holender Dylan Groenewegen (Jumbo-Visma), ale tuż przed „kreską” zepchnął na barierki swojego rodaka. Jakobsen z ogromnym impetem wpadł na płotki i wyłamał je, uderzając w sędziego pomiaru czasu.

Po chwili odezwały się sygnały karetek pogotowia. Na miejsce przyleciał też helikopter, który zabrał poszkodowanych do szpitala.

Wszystko wskazuje na to, że Groenewegen zostanie zdyskwalifikowany, ale sędziowie nie podjęli jeszcze decyzji

Holenderski kolarz Fabio Jakobsen znajduje się w śpiączce farmakologicznej, a jego stan jest poważny - przekazano PAP z biura prasowego wyścigu.

Został on zwycięzcą pierwszego etapu wyścigu.

PAP
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję