Reklama

Kościół

Spadek liczby kandydatów do kapłaństwa w Polsce

Do polskich seminariów wstąpiło w tym roku 498 kandydatów do kapłaństwa, o 122 mniej niż w roku 2018 – wynika z danych uzyskanych przez KAI. Jedną z przyczyn tego spadku jest niewątpliwie czynnik demograficzny – uważa ks. Wojciech Wójtowicz, przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych.

2019-11-04 12:33

[ TEMATY ]

kapłan

kapłan

kapłaństwo

kapłani

Magdalena Niebudek

Ocenia też, że zmniejszająca się liczba kandydatów do kapłaństwa jest konsekwencją osłabienia wiary wśród samej młodzieży oraz zwątpienie oraz dystans wobec Kościoła, wywołany natarczywym ukazywaniem przez media wyłącznie złych stron jego działalności.

Jak podaje sekretarz Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych w Polsce ks. Piotr Kot, rektor WSD w Legnicy, w 2019 roku drogę ku kapłaństwu rozpoczęło w Polsce 498 kandydatów – o 122 mniej niż rok wcześniej (było ich wówczas 620). Do seminariów diecezjalnych przyjęto 324 mężczyzn, o 91 mniej niż przed rokiem (wówczas – 415). W seminariach zakonnych formacje rozpoczęły 174 osoby, o 31 mniej niż w roku 2018 (wówczas – 205).

W sumie, na wszystkich latach kształcenia bieżący rok akademicki rozpoczęło 2853 alumnów, co oznacza, że w ciągu dwóch dekad nastąpił około 60 procentowy spadek powołań do kapłaństwa – informuje ks. Wójtowicz. Zdaniem duchownego zanim z tego kolejnego spadku zaczniemy wyciągać wnioski odnoszące się do szeroko pojętego kryzysu wiary czy religijności, albo też do sfery motywacyjnej kandydatów, trzeba uwzględnić czynniki demograficzne.

Reklama

Ks. Wójtowicz przypomina, że dwadzieścia lat temu, tj. w 1999 roku w polskich seminariach formowało się blisko 6800 kandydatów do kapłaństwa. Większość z nich urodziła się w drugiej połowie lat 70., a więc wówczas, gdy w Polsce na świat przychodziło rocznie około 660–690 tysięcy dzieci.

Odnosząc się do najnowszych danych, a więc liczby 2853 alumnów, którzy rozpoczęli obecny rok akademicki w seminariach ks. Wójtowicz przyznaje w komentarzu dla KAI, że oznacza to około 60 procentowy spadek w ciągu dwóch minionych dekad. „Spoglądając jednak na statystykę urodzin w drugiej połowie lat 90., gdy na świat przyszła większość dzisiejszych seminarzystów, zauważamy, że w kraju rodziło się wtedy 420-380 tysięcy dzieci rocznie. Gdy idzie o potencjalnych kandydatów do formacji, wkraczamy więc właśnie w lata najgłębszego dołka demograficznego – zaznacza duchowny. Choćby z tego tytułu może być niestety jeszcze trudniej” – dodaje.

Jednocześnie rektor seminarium w Koszalinie nie wyklucza także innych przyczyn spadku powołań. „Wydaje się, że jest on także prostą konsekwencją osłabienia wiary wśród samej młodzieży. Inny aspekt dotyczy kontekstów społecznych, w których ta młodzież funkcjonuje. Coraz częściej młody człowiek rozważający możliwość wstąpienia na drogę powołania spotyka się z formami negacji ze strony tych, od których miałby prawo oczekiwać wsparcia” – wskazuje ks. Wójtowicz.

Zdaniem duchownego nie bez znaczenia pozostaje również obraz Kościoła, który dociera do młodych. „O ile słuszna krytyka nadużyć, grzechów czy braku wiarygodności może wspomóc procesy oczyszczenia, a nawet wzmocnić motywacyjnie kandydatów marzących o pięknym Kościele, o tyle natarczywe i celowe eksponowanie tylko złych stron zasiewa pośród rozeznających powołanie zwątpienie oraz dystans. Z trudem bowiem poświęca się życie dla idei czy wartości, które w przestrzeni publicznej stają się przedmiotem ciągłej krytyki czy niekiedy wręcz złośliwej ironii” ocenia ks. Wójtowicz. - Gdy Bóg wzywa, a wciąż bez wątpienia to czyni, niełatwo w takim kontekście rodzi się pozytywna odpowiedź” – dodaje.

Zdaniem rektora koszalińskiego seminarium szczególnie ważny w tej perspektywie wydaje się ciągły apel o modlitwę i apostolstwo powołań. „Być może przyczyną spadków jest także pewna obojętność wielu katolików, którzy albo przyzwyczaili się, że księży mamy pod dostatkiem, albo zbyt słabo zależy im na Kościele. Tymczasem Pan Bóg błogosławi hojnie wszędzie tam, gdzie pragnienia i modlitwy są gorące, a dobre i święte powołania wzrastają tylko wtedy, gdy towarzyszy im szczere wsparcie wspólnoty” – dodaje ks. Wójtowicz.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Watykan: abp Gänswein ubolewa z powodu generalnego podejrzenia wobec księży i biskupów

2019-12-22 17:07

[ TEMATY ]

kapłaństwo

kapłani

Bożena Sztajner/ Niedziela

Arcybiskup Georg Gänswein, prywatny sekretarz papieża-seniora Benedykta XVI, ubolewa z powodu „generalnego podejrzewania księży i biskupów”. „Kościół w wolnym świecie nie miał jeszcze tak złej prasy jak dzisiaj” - napisał 63-letni prefekt Domu Papieskiego na łamach niemieckiej gazety „Welt am Sonntag”.

„Jako biskup i ksiądz katolicki należę do tej grupy zawodowej, której reputacja została w ostatnim czasie okrutnie podważona” - stwierdził abp Gänswein i przyznał, że ma to związek z grzechami i przestępstwami wielu księży, a kryzys spowodowany wykorzystywaniem seksualnym nieletnich przez duchownych idzie w parze z ”rozmywaniem rdzenia naszej kultury”.

Mimo to, od dwóch tysięcy lat Kościół w sposób wiarygodny zachował przesłanie o Bogu, który stał się człowiekiem, podkreślił watykański hierarcha. Zwrócił uwagę, że nie jest urojeniem fakt, iż swoją wiarą Kościół katolicki „jak żadna inna siła” w ciągu dwóch tysięcy lat „przemienił cały świat dla dobra, piękna i tego, co jest prawdziwe”.

W swoim eseju abp Gänswein przypomniał też święta Bożego Narodzenia ze swego dzieciństwa w niemieckim Schwarzwaldzie, związane z tym obrzędy pielęgnowane w rodzinie oraz piękno liturgii tych świąt. Podkreślił, że centralnym wydarzeniem świąt Bożego Narodzenia jest radość z Narodzenia Syna Bożego. „Dlatego, jeśli ktoś chce zobaczyć, co nasze strony rodzinne i Europa uczyniły pięknym, wielkim i godnym miłości, musi spojrzeć na żłób w jaskini betlejemskiej i na Dzieciątko, które w nim się urodziło”.

CZYTAJ DALEJ

ks. Piotr Pawlukiewicz - Marka: Chrześcijanin

2020-01-17 08:06

[ TEMATY ]

duchowość

ks. Pawlukiewicz

ks. Piotr Pawlukiewicz

freelyphotos.com

Co znaczy w dzisiejszym świecie być chrześcijaninem? Co właściwie deklaruje osoba, która przykleja sobie rybkę na samochodzie albo zawiesza na szyi krzyżyk? Deklaruje ona, że będzie uczniem Chrystusa. Nie zawsze zdolnym, nie zawsze zdającym egzaminy, czasem skazanym na poprawki, ale uczniem.

Jestem chrześcijaninem to znaczy jestem w szkole Pana Jezusa i Jego program jest moim programem. On wypełnił go w sposób doskonały – ja będę go realizował najlepiej, jak potrafię, i będę się wpatrywał w mojego mistrza.

Kiedy słyszę pytanie o to, jaką marką dla świata powinien być chrześcijanin, mam przed oczami Matkę Bożą. Ona była – jak to się czasem mówi – marką samą w sobie. Nie tylko wpatrywała się w niebo, nie tylko recytowała Magnificat, ale przede wszystkim nieustannie wspierała innych, jak wtedy w Kanie Galilejskiej, kiedy pomagała przy organizacji wesela.

Zastanówcie się przez chwilę… Gdybyście mieli zorganizować przyjęcie weselne, kogo wzięlibyście do pomocy? Pewnie postawilibyście na człowieka obrotnego, co to się zna na orkiestrze, tańcach, wystroju sali, orientuje się w wódkach, w koniakach, prawda?

Matka Boża nie była pobożna w tym znaczeniu, jaki czasem nadajemy temu słowu – kogoś totalnie oderwanego od rzeczywistości, z innego świata (niektórzy jak patrzą na księdza, wyobrażają sobie, że jest tak pobożny, iż nie odróżnia klawiatury od monitora. Tak jest „wniebowzięty”!).

Maryja była absolutnym przeciwieństwem tak pojmowanej „wniebowziętości”. Choidziła twardo po ziemi – wszak to właśnie ona uratowała wesele w Kanie od kompletnej klapy.

Niektórzy twierdzą, że Matka Boża była w Kanie Galilejskiej jako pomoc kuchenna. Nie zgadzam się z tym. Pomoc kuchenna nie miałaby wglądu w zapasy alkoholu. Nawet starosta nie wiedział, że go brakuje, a ona już się orientowała, że jeszcze chwila i pana młodego spotka kompromitacja w oczach gości. I co robi? Rozkazuje sługom (czy pomoc kuchenna by rozkazywała?). Nie mówi: „Drodzy panowie, gdybyście byli tak łaskawi, to zróbcie, proszę, to, co powie wam mój Syn”. Nie. Ona przychodzi do sług i rzuca (krótka piłka!): „Uczyńcie wszystko, co wam powie…”. W czasach Maryi nie do pomyślenia było, żeby kobieta – w dodatku nie gospodyni – wydawała polecenia facetom. To jest marka sama w sobie!

My, katolicy, często oddzielamy życie świeckie od życia religijnego. Składamy ręce w kościele, a już w poniedziałek wynosimy z pracy jakieś tam deski czy śrubki. Bo i tak się zmarnuje… Tymczasem dobrze by było, żebyśmy czasem pomyśleli nad propagowaniem marki chrześcijaństwa przez solidne wypełnianie swojej roboty.

Byłem kiedyś na zastępstwie w kościele w jednym z warszawskich szpitali. I tak się stało, że się zaziębiłem. Mówię do pielęgniarki:

– Chyba muszę iść do lekarza. – Bo patrzę, siedzi akurat w pokoju dyżurnym lekarz. A ona mi na to:

– Niech ksiądz do niego nie idzie.

(Zdziwiłem się trochę, ale w porządku, posłuchałem rady).

– To pójdę do tej drugiej lekarki.

– Do tej też niech ksiądz nie idzie.

– To do kogo mam iść?

– O szesnastej zaczyna dyżur taki, co się zna…

Zrozumiałem wtedy, że nie wystarczy mieć dyplom lekarski, kitel i słuchawki, tylko trzeba być dobrym w swoim fachu.

Nie wystarczy, że mam święcenia kapłańskie i prawo noszenia sutanny. Powinienem być księdzem, co się trochę zna na psychologii, na teologii, na historii Polski. Powinienem umieć opowiedzieć dowcip, zabawić ludzi, ale i się z nimi pomodlić, zorganizować wspólnotę.

Człowiek musi się po prostu znać na swojej robocie i być dobrym w tym, co robi. Trzeba się więc niestety ciągle doskonalić i kształcić. A jeśli jakieś złe nawyki wejdą w krew, to umieć je u siebie zdiagnozować, a potem wyplenić.

Artykuł zawiera treści pochodzące z książki ks. Piotra Pawlukiewicza „Ty jesteś marką”, wyd. RTCK. Więcej o książce: Zobacz

rtck.pl

CZYTAJ DALEJ

Przewodniczący Episkopatu po śmierci bp. Stefanka: jego życie opisują słowa „We wszystkim Chrystus”

2020-01-17 19:49

[ TEMATY ]

kondolencje

abp Stanisław Gądecki

bp Stanisław Stefanek

episkopat.news

abp Stanisław Gądecki

In omnibus Christus. We wszystkim Chrystus – słowa biskupiego zawołania śp. biskupa Stanisława opisują szczególny rys nie tylko jego pasterskiej posługi, ale całego jego życia – napisał abp Stanisław Gądecki, Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w liście kondolencyjnym po śmierci bp. Stanisława Stefanka, biskupa seniora diecezji łomżyńskiej.

Przewodniczący Episkopatu w liście kondolencyjnym przesłanym 17 stycznia 2020 r. na ręce bp. Janusza Stepnowskiego, biskupa łomżyńskiego wyraził smutek z powodu śmierci bp. Stanisława Stefanka, biskupa seniora diecezji łomżyńskiej.

„W imieniu Konferencji Episkopatu Polski składam wyrazy współczucia wszystkim, których dotknęła ta śmierć – rodzinie, znajomym, kapłanom oraz diecezjanom, którym zmarły biskup Stanisław służył najpierw jako biskup pomocniczy diecezji szczecińsko-kamieńskiej, a później jako biskup i biskup senior diecezji łomżyńskiej” – czytamy w liście.

Abp Gądecki nawiązał do słów zawołania biskupiego Zmarłego Biskupa „In omnibus Christus. We wszystkim Chrystus”. Podkreślił, że opisują one szczególny rys nie tylko jego pasterskiej posługi, ale całego jego życia. Wspomniał tu drogę jego posługi od alumna Niższego Seminarium Duchownego Księży Chrystusowców w Ziębicach, poprzez studenta Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i doktoranta Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, wykładowcę i dyrektora Instytutu Studiów nad Rodziną aż po biskupa pomocniczego diecezji szczecińsko-kamieńskiej oraz biskupa i biskupa seniora diecezji łomżyńskiej.

„Słowa zawołania śp. biskupa Stanisława charakteryzowały również styl jego służby w ramach Konferencji Episkopatu Polski jako członka, a następnie przewodniczącego Komisji ds. Rodziny, członka Komisji ds. Misji, członka Komisji ds. Zakonnych, Komisji ds. Liturgii oraz – w wymiarze Kościoła powszechnego – członka Papieskiej Rady ds. Rodziny” – napisał abp Gądecki.

Podkreślił też, że słowa „We wszystkim Chrystus” przede wszystkim wyrażały charakterystyczny rys człowieczeństwa bp. Stefanka, „o czym mógł przekonać się każdy, kto zwrócił się do niego z prośbą o radę lub pomoc”.

Na zakończenie listu Przewodniczący Episkopatu przywołał Słowa z Ewangelii wg św. Mateusza: „Rzekł mu pan jego: +Dobrze, sługo dobry i wierny! W małej rzeczy byłeś wierny, nad wieloma cię postawię. Wejdź do radości twojego pana+” (Mt 25, 21).

Bp Stanisław Stefanek TChr, biskup senior diecezji łomżyńskiej, zmarł 17 stycznia, ok. godz. 17.30 w Szpitalu w Lublinie. Miał 84 lata, w tym 60 lat kapłaństwa i prawie 40 lat biskupstwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję