Reklama

Europa

Kard. Sarah: edukacja antidotum na zranienia człowieka

Na Uniwersytecie CEU San Pablo w Madrycie zaprezentowano XXI Kongres Katolicy i Życie Publiczne. Odbędzie się on w przyszłym tygodniu (15-17.11.2019) pod hasłem „Wolność edukacji, wolność wyboru” (Libertad para educar, libertad para elegir). Specjalnym gościem był kard. Robert Sarah, prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, a jego wystąpienie spotkało się z ogromnym zainteresowaniem.

[ TEMATY ]

edukacja

misja

kard. Robert Sarah

antidotum

Vatican News

Kard. Robert Sarah

Miejsca w auli zajęło ponad 600 osób. Organizatorzy musieli udostępnić także inne pomieszczenia, w których wystąpienie kard. Saraha można było śledzić na przygotowanych ekranach.

Kard. Robert Sarah wygłosił konferencję na temat: „Znaczenie edukacji w dzisiejszej misji Kościoła” (Importancia de la educación en la misión de la Iglesia hoy). Bezprecedensowy kryzys antropologiczny i moralny, który dotyka nasze czasy wymaga od Kościoła większej odpowiedzialności i zaangażowania, aby mógł zaproponować swoje nauczanie w sposób jasny, precyzyjny i mocny. „Dzisiaj niektórzy chcieliby, aby Kościół skoncentrował się wyłącznie na praktykowaniu miłosierdzia, na pracy, by zredukować lub wykorzenić ubóstwo, na przyjmowaniu imigrantów, na towarzyszeniu i przyjmowaniu «zranionych życiem»”. To wszystko jest konieczne, mówił kard. Sarah, ale dzisiaj trzeba o „wiele bardziej pracować pod prąd, aby nie pozwolić, by tyle osób zostało zranionych na duszy, ciele, w inteligencji i afektywności. Czyż edukacja nie jest najlepszą prewencją? Chodzi tutaj o realizację sprawiedliwości i miłosierdzia”.

Dzisiaj większość uczniów i studentów żyje „w klimacie zarażonym ideologią gender, prometejską ideologią transhumanizmu, dążeniem do tego, aby człowiek zajął miejsce Boga. Musimy być zdolni do oceny powagi kryzysu” biorąc pod uwagę „ateistyczną atmosferę i obojętność na kwestie religijne bądź moralne, którymi nasiąknięta jest edukacja i struktury szkolne”. Kolejnym wyzwaniem jest „społeczne przyzwolenie na homoseksualizm”.

Reklama

„Kościół i uniwersytet przechodzą przez bardzo poważny kryzys, kryzys społeczeństwa laickiego, zsekularyzowanego i bez Boga”. Ten kryzys ma swoje korzenie w „nieustannym kwestionowaniu podstawowych wartości, które przez tysiące lat wspierały, uczyły i kształtowały człowieka wewnętrznie”. W procesie wychowania „pierwszą komórką jest rodzina, która może dodać wielkiej siły wśród pomieszania idei, ideologii, dezinformacji i wrażeń, które atakują młodzież ze wszystkich stron”.

Kard. Sarah odniósł się również do kwestii ekologii. Wskazał, że „aktualna troska o środowisko naturalne, w którym człowiek żyje jest uzasadniona, alenie może się ograniczać jedynie do niego. Musi także wziąć pod uwagę środowisko społeczne i kulturowe, w którym wychowują się dzieci”. Wystąpienie watykańskiego dostojnika zostało przyjęte długimi i gorącymi brawami.

2019-11-08 17:42

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Mocny głos kard. Saraha przed ogłoszeniem „Querida Amazonia”

2020-02-11 13:31

[ TEMATY ]

celibat

kard. Robert Sarah

Kard. Sarah

Bożena Sztajner/Niedziela

Kard. Robert Sarah

„Atakując celibat księży, atakujecie Kościół i jego misterium” - powiedział kard. Robert Sarah przed zaplanowaną na środę publikacją posynodalnej adhortacji apostolskiej „ Querida Amazonia” w rozmowie z „National Catholic Register”.

Kard. Robert Sarah oświadczył, że kapłaństwo katolickie znajduje się „w śmiertelnym niebezpieczeństwie” i „przechodzi poważny kryzys”, z powodu nacisków wielu osób w łonie Kościoła, aby znieść celibat kapłanów. Afrykański hierarcha, zwracając się do tych, którzy chcą uczynić celibat dobrowolnym wyrzeczeniem, powiedział:

Atakując celibat księży, atakujecie Kościół i jego misterium.

Słowa te padły na dzień przed zaplanowaną na 12 lutego publikacją posynodalnej adhortacji apostolskiej „Querida Amazonia”, o której mówi się, że ma otworzyć drzwi do kapłaństwa dla żonatych mężczyzn. Kard. Sarah powiedział ponadto Edwardowi Pentinowi z „National Catholic Register”, że wierni katolicy nie proszą o uchylenie celibatu księży.

Wyświęcanie żonatych mężczyzn to fantazja zachodnich akademików, którzy poszukują pogwałceń. Chciałbym z całą mocą podkreślić: Ubodzy, prości, szeregowi katolicy nie domagają się skończenia z celibatem — zauważył.

Prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, powiedział, że są głosy wewnątrz Kościoła, które chciałyby „relatywizować celibat kapłanów”.

To byłaby katastrofa! Jako że celibat jest najbardziej oczywistą manifestacją, że ksiądz przynależy do Chrystusa, i że nie należy już do samego siebie. Celibat jest znakiem życia, które ma znaczenie jedynie przez Boga i dla Niego — wyjaśniał.

Chcieć wyświęcić żonatych mężczyzn to wskazywać, że kapłaństwo nie jest w pełnym wymiarze czasu, że nie wymaga całkowitego daru, że pozostawia daną osobę wolną dla innych zobowiązań, jak wykonywany zawód, że pozostawia czas dla życia prywatnego. Ale to jest nieprawda. Kapłan pozostaje kapłanem w każdym czasie. Święcenia kapłańskie nie są przede wszystkim hojnym zobowiązaniem; to jest konsekracja całej osoby w jej istocie, niezacieralne formowanie duszy dla Chrystusa, księdza, który domaga się od nas trwałego nawrócenia naszej duszy w celu odpowiedzenia Jemu. Celibat jest niepodważalnym znakiem, że bycie księdzem zakłada bycie całkowicie opanowanym przez Boga. Podważanie tego w sposób poważny zaostrzyłoby kryzys kapłaństwa — dodał.

Sarah wskazał na Niemcy, gdzie od dłuższego czasu dyskutuje się o możliwości wyświęcania żonatych mężczyzn na księży, zdecydowanie bardziej intensywnie od czasu wprowadzenia „synodalnej ścieżki”.

Jestem niespokojny. W Niemczech dziwny synod najwyraźniej przewiduje kwestionowanie celibatu. Chciałbym wykrzyczeć moją troskę: Nie rozdzierajcie Kościoła! Poprzez atakowanie celibatu księży, atakujecie Kościół i jego misterium — wskazywał po raz kolejny.

Wyjaśniając, że ci, którzy atakują celibat chcą uczynić Kościół czysto ludzką instytucją „w obrębie naszej mocy, w obrębie naszego zasięgu” - kontynuował. - To oznacza wyrzeczenie się misterium Kościoła jako daru Boga

W ocenie kard. Saraha jeżeli żonaci mężczyźni z regionu Amazonii otrzymają pozwolenie, aby zostać księżmi, „uniemożliwi to wzrost powołań nieżonatych księży”.

Wyjątek stanie się stanem permanentnym — przewidywał.

Zapytany o księży w Kościele katolickim, którzy mają żony, głównie dlatego że przeszli z obrządku anglikańskiego czy przynależą do kościołów wschodnich, kard. Sarah wyjaśnił, że te wyjątki stanową „nawias w normalnym i naturalnym stanie rzeczy”.

W tym samym czasie brak księży nie stanowi wyjątku, w szczególności w rodzących się czy umierających kościołach — stwierdził.

Kard. Sarah usiłował również rozwiać wiele mitów narosłych wokół kwestii żonatych księży. Przypomniał, że nawet jeżeli żonaci księża w rzeczywistości istnieli w pierwszych wiekach Kościoła, po święceniach „wymagano od nich, aby powstrzymywali się od stosunków seksualnych ze swoimi żonami”.

Odnosząc się do Synodu w Elwirze w 305 roku, kard. Sarah jasno dał do zrozumienia, że jedną z głównych trosk Kościoła po wieku męczenników było „stwierdzenie, że księża muszą wstrzymywać się od seksualnych stosunków ze swoimi żonami”. Przytoczył ustalenia Synodu, które stwierdzały:

Zgodzono się jednogłośnie, że biskupi, księża i diakoni, a co za tym idzie wszyscy duchowni pełniący posługę, powinni wstrzymywać się od swoich żon i nie powinni posiadać dzieci; ktokolwiek by to uczynił (miał stosunek seksualny) powinien być pozbawiony swojej duchownej funkcji.

W styczniu kard. Gerhard Müller powiedział, że poprzez zezwolenie księżom na małżeństwa kościoły Wschodu odeszły „od tradycji wczesnego Kościoła”. W tym samym duchu wypowiedział się również kard. Sarah, wskazując na „skażenie tekstów, które wyewoluowały na Wschodzie w dyscyplinie tamtejszych obrządków, bez wyrzeczenia się ontologicznych powiązań między kapłaństwem a wstrzemięźliwością”.

Kard. Sarah wskazał również na praktyczne problemy związane z zezwoleniem na wyświęcanie żonatych mężczyzn:

Jeżeli ksiądz jest żonaty, wówczas prowadzi prywatne życie, wspólne i rodzinne. Jest zatem niezdolny, aby pokazać, że przez całe swoje życie jest totalnie i absolutnie oddany Bogu i Kościołowi — zauważył.

Obalił przy tym twierdzenia, jakoby zniesienie celibatu miało zapobiec nadużyciom wśród księży i kleryków, również tym o charakterze pedofilskim, wskazując, iż przyczyną, dla której dochodzi do tych ostatnich są „poważne mankamenty formacji”.

Chcą uczynić z księży ludzi takich, jak inni. Niektórzy księża byli formowani bez stawiania Boga, modlitwy, celebracji Mszy, gorliwego dążenia do świętości w centrum ich życia — ubolewał kard. Sarah.

Jeżeli ksiądz nie uważa się na co dzień za narzędzie w ręku Boga, jeżeli nie staje stale przed Bogiem, aby Mu służyć całym swoim sercem, ryzykuje, że stanie się skażony poczuciem władzy. Jeżeli życie księdza nie jest życiem konsekrowanym, jest on w wielkim niebezpieczeństwie popadnięcia w iluzję i odwrócenia się od Boga — przestrzegał afrykański hierarcha.

Wcześniej kard. Robert Sarah nie bez udziału papieża emeryta Benedykta XVI opublikował książkę, w której staje w obronie celibatu księży.

CZYTAJ DALEJ

Czterdzieści dni szansy

Pościć czy nie pościć? Oglądać telewizję czy z niej zrezygnować? Modlić się więcej, ale o ile... Czyli co zrobić, żeby nie przegapić Wielkiego Postu.

Nie będę: jeść słodyczy, oglądać telewizji, słuchać muzyki rozrywkowej, czytać gazet, „siedzieć” całymi wieczorami w internecie; nie będę pić kawy i alkoholu; nie będę chodzić do kina ani na mecze ukochanej drużyny; nie będę opowiadać dowcipów, nie będę czytać kryminałów, nie będę tańczyć, malować paznokci. Nie będę... Nie będę... Nie będę...

Będę: więcej się modlić, chodzić na Mszę św., Drogę Krzyżową (może nawet pójdę na tę ekstremalną) i Gorzkie żale; będę codziennie czytać Pismo Święte i pobożne lektury; będę pościć o chlebie i wodzie w wybrane dni tygodnia; będę poważny, skupiony w sobie, zamyślony. Będę... Będę... Będę...

Jeśli...

Idealny przepis na dobre przeżycie Wielkiego Postu? Niekoniecznie. Dlaczego? Bo to wszystko okaże się funta kłaków warte, jeśli: nadal będę żyć w nieprzyjaźni z sąsiadem; dalej „kisić” w sercu wieloletni żal do rodzeństwa o nierówny podział majątku po rodzicach; jeśli będę nieczułym mężem, kłótliwą żoną, ojcem jak zwykle tak zapracowanym, że niemającym pięciu minut na zabawę z dziećmi, matką uciekającą od poważnej rozmowy z dorastającą córką, bratem traktującym młodszą siostrę jak istotę niższego gatunku; jeśli będę „trudnym” kolegą w pracy, bezlitosnym przełożonym stosującym mobbing, leniwym podwładnym, który kombinuje, jak się nie napracować, a dobrze zarobić, kierowcą nagminnie przekraczającym przepisy ruchu drogowego, nieżyczliwym nauczycielem, studentem przypominającym sobie o swoich obowiązkach na tydzień przed sesją, uczniem wiecznie nieprzygotowanym do lekcji, urzędasem, który traktuje petentów z góry, „smutasem” bez ikry, wigoru, chęci do życia... Jeśli... Jeśli... Jeśli....

Co zrobić (a czego nie), aby za 40 dni się nie okazało, że pozostawiam za plecami kolejny zmarnowany Wielki Post?

Znaleźć czas dla Boga

Po pierwsze – muszę się zatrzymać, zwolnić szalone tempo życia, znaleźć czas na skonfrontowanie się z prostymi, fundamentalnymi pytaniami: kim jest dla mnie Pan Bóg? Jaki Jego obraz noszę w sercu? Surowego Sędziego, który czyha na każdy mój błąd? Wielkiego Nieobecnego, który przygląda się obojętnie z oddali, jak borykam się ze swoim losem? Jeśli właśnie tak Go postrzegam, jeśli mam do Niego dystans, jeśli Mu nie dowierzam, to daleko mi do miana chrześcijanina!

Modlitwa – rozmowa dwóch osób

A zatem – potrzebuję modlitwy, podczas której odkryję prawdziwego Boga, czyli Ojca: zatroskanego o mój los na każdym wirażu mego życia, kochającego mnie bezwarunkowo, również wtedy, kiedy po uszy tkwię w bagnie grzechów, zawsze gotowego mi przebaczyć, który niezmiennie czeka, aż przyjdę do Niego, tak szalonego z miłości do mnie, że oddał za mnie życie.

Potrzebuję modlitwy, która będzie nie wyliczanką moich żądań, życzeń, skarg i zażaleń, lecz wsłuchiwaniem się w to, co On ma mi do powiedzenia, poszukiwaniem Jego woli, uzgadnianiem z Nim swoich planów i pomysłów na życie.

Potrzebuję modlitwy, która będzie nie bezmyślnym recytowaniem formułek, lecz spotkaniem z Bogiem żywym, z Bogiem-Osobą. Potrzebuję modlitwy, która bardziej niż mówieniem będzie słuchaniem tego, co Bóg ma mi do powiedzenia.

Od niewolnika do syna

Owocem takiej modlitwy będzie nowa jakość naszej wzajemnej, Bosko-ludzkiej relacji: przestanę zachowywać się jak niewolnik, który kombinuje bez przerwy, jak oszukać swego pana, a przyjmę postawę syna: zacznę unikać grzechu i czynić dobro z miłości do Niego, a nie ze strachu; z pragnienia pozostawania blisko Niego, a nie z obawy przed karą, gdy zostanę „przyłapany”. Nie będę się bał Boga, lecz Go kochał. Pójdę na Mszę św., Drogę Krzyżową czy Gorzkie żale nie dlatego, że muszę, lecz dlatego, że CHCĘ, bo tam Go spotkam.

Post – zrobić miejsce dla Boga

Potrzebuję postu. Postu, który nie będzie polegał na zdobywaniu sprawności według własnego widzimisię. Postu, u progu którego przestanę jak co roku powtarzać: „Panie Boże, teraz Ty się odsuń, nic nie rób, a ja zakaszę rękawy i zabiorę się do pracy nad sobą. Zobaczysz, jak się zmienię!”, po czym zacznę z kopyta realizować wielki projekt duchowej przemiany, skrojony na moją modłę, z góry skazany na porażkę, gdyż nieliczący się z tym, czego oczekuje ode mnie Bóg. W tym roku postąpię inaczej: zapytam Go o zdanie. Uznam, że tylko On może mi pokazać, co mnie od Niego oddziela, co w moim życiu jest lub bywa ważniejsze od Niego, co zamiast Niego jest w moim życiu bożkiem. I wreszcie uwierzę, że tylko On może mi dać siłę do podźwignięcia się z moich zniewoleń.

Dopiero teraz – z oczyszczonymi motywacjami – mogę powrócić do listy wyrzeczeń przedstawionych na początku niniejszych rozważań. Być może od Boga oddziela mnie łakomstwo i faktycznie „przykrócenie” sobie uciech stołu będzie dobrym pomysłem. Jeszcze częściej będą to media z całym ich zgiełkiem i promowaniem pogańskiego stylu życia – i wtedy ograniczenie czasu spędzonego przy komputerze lub przed telewizorem okaże się „strzałem w dziesiątkę”. Dzisiaj prawdziwą plagą jest uzależnienie od internetu. Może najwyższa pora, aby do wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych dodać wielkopostną wstrzemięźliwość od www? Może trzeba się wreszcie zerwać ze smyczy smartfona – Facebooka, Messengera, YouTube’a? Ograniczyć ilość „wirtualu” na rzecz „realu”? A alkohol? Może nie wyobrażam już sobie dnia bez lampki wina lub butelki piwa, a jeśli mi tego zabraknie, to czuję się niespokojny, nerwowy. Może boję się odmówić, kiedy ktoś częstuje mnie alkoholem, balansując na granicy przymuszania. Jeśli tak, to znaczy, że nad moją głową bije alarmowy dzwon, wzywający do abstynencji. A co dopiero mówić o skłonności do plotkowania, o skwapliwości, z jaką wytykam innym ich prawdziwe lub wyimaginowane wady, o braku odwagi w mówieniu prawdy, o obmawianiu, oczernianiu. Grzechy języka – idealny materiał na wielkopostne postanowienie, że skoro mam dwoje uszu i jedne usta, to będę dwa razy więcej słuchał niż mówił. A gdy już będę mówił, to przede wszystkim dobrze, konstruktywnie, w zgodzie z prawdą.

Jałmużna – nie tylko pieniądze

Po uporządkowaniu obrazu Boga i relacji z Nim czas na korektę w relacjach z drugim człowiekiem. Nie z jakimś abstrakcyjnym bliźnim, nie z całą ludzkością in gremio, tylko konkretnie: z żoną, mężem, dziećmi, teściami, rodzeństwem; z koleżanką z biura, z kolegą z klasy, z tym wstrętnym Maćkiem, z tą wredną Kaśką, z tą klepiącą biedę rodziną z piątego piętra, z tą samotną wdową, moją sąsiadką. Dziś wielkopostna jałmużna to nie tylko pieniądze, lecz również (a wręcz przede wszystkim) dar czasu. Samotność w sieci zbiera straszliwe żniwo – choć smartfon pęka od setek kontaktów, to brakuje przyjaciół. Osób gotowych poważnie, od serca porozmawiać, a przede wszystkim słuchać.

A zatem celnym postanowieniem może się okazać gotowość do cierpliwego słuchania tego, czym chciałby się ze mną podzielić drugi człowiek.

Może postanowię, że w tegorocznym Wielkim Poście codziennie znajdę czas na pozbawioną rutyny rozmowę z żoną, na zainwestowanie w naszą przykurzoną nieco relację, na randkę raz w miesiącu, jak za dawnych, dobrych lat? A może przestanę żałować dzieciom czasu i uwagi, o które – zazwyczaj bezskutecznie – wręcz żebrzą?

Wracając do pieniędzy (jak wiadomo – stosunek do nich bardzo dużo mówi o naszej kondycji duchowej), to Wielki Post gromko wzywa do poszerzenia hojności serca i przewietrzenia portfela. Odmawianie sobie drobnych przyjemności ma sens wtedy, gdy nie stanowi sztuki dla sztuki, lecz generuje oszczędności, które następnie można przeznaczyć na rzecz potrzebujących.

Nawróć się!

Powyższe propozycje wielkopostnych praktyk to tylko skromna próbka z szerokiej gamy możliwości. Czytelnicy z łatwością „zaordynują” sobie inne środki, skrojone na miarę własnych potrzeb i – przede wszystkim – na miarę rozeznania, czego Bóg oczekuje od nich „tu i teraz”. Konsekwentnie, z wiarą podjęte, w dłuższej perspektywie mogą zaowocować trwałą przemianą życia, czyli nawróceniem, zaś w krótszej – nieporównanie głębszym niż do tej pory przeżyciem Triduum Paschalnego, tych najważniejszych dni w liturgicznym kalendarzu chrześcijanina.

CZYTAJ DALEJ

Testament miłości

2020-02-27 20:24

[ TEMATY ]

Częstochowa

siostry

muzeum

spektakl

ośrodek

Józefitki

Anna Przewoźnik/Niedziela

Widowisko muzyczne „Po śladach Ojca ubogich”

W ramach obchodów jubileuszu 100 rocznicy śmierci świętego kapłana Zygmunta Gorazdowskiego, założyciela zgromadzenia sióstr św. Józefa, 27 lutego br. w Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie, odbyła się premiera widowiska muzycznego „Po śladach Ojca ubogich”.

W spotkaniu jubileuszowym udział wziął bp Andrzej Przybylski, biskup diecezji częstochowskiej. Obecne były siostry z różnych placówek, na czele z generalną zakonu, s. Wandą Matysik, ks. Andrzej Sobota, proboszcz parafii pw. Krzyża św. na terenie której znajduje się Ośrodek Wychowawczy, kapelan ośrodka, dyrektor Radia Jasna Góra o. Andrzej Grad, poseł Lidia Burzyńska, prezydent Ryszard Stefaniak, przedstawiciele Kuratorium Oświaty.

- Postanowiliśmy radować się z gośćmi tym jubileuszem wspólnie z dziećmi, siostrami, pracownikami oraz naszymi przyjaciółmi. Wszystko to, by uczcić jubileusz dla nieba - mówi dyrektor Ośrodka s. Ezechiela Wolak. W roku jubileuszowym, w którym obchodzimy stulecie narodzin dla nieba św. Zygmunta Gorazdowskiego, pochylamy się nad tą szczególną dla nas postacią. Staramy się zgłębić jego życie i drogę do świętości, na nowo odkryć duchowe dziedzictwo, jakie nam pozostawił. - Obchodzimy ten jubileusz w całym zgromadzeniu i przez cały rok. Nasz dom przyjął formę dziękczynienia, poprzez przypominanie świętego na różne sposoby, również poprzez widowisko.

Dziewczynki z ośrodka, poprzez spektakl teatralny, pokazały życie św. Zygmunta Gorazdowskiego i jego bliskość z Bogiem. Wszystko poprzez muzykę i ruch. Jedyne słowa, które padły ze sceny, to słowa świętego Zygmunta:

„Wszechmogący zmiłuj się nad kornym sługą Twoim, użycz mi siły abym mógł wypełnić posłannictwo twe, a całe życie poświecę dla dobra bliźnich”.

Słowa te były życiowym przesłaniem świętego, który chciał służyć Bogu. Siostry, na wzór założyciela, pełnią takie miłosierdzie wobec drugiego człowieka.

- Staramy się odpowiadać na znaki czasów właśnie na wzór św. Zygmunta – mówi s. Ezechiela Wolak. Na co dzień, opiekując się dziewczętami, które posiadają orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego, realizujemy swoje powołanie, wspierając dziewczynki i ich rodziny.

W ośrodku mamy pod opieką 52 dziewczynki. Na scenie wystąpiły niemal wszystkie.

Siostra Aurelia Mokrzan - inicjatorka i pomysłodawczyni przedstawienia - zaznacza, że taniec jest jej pasją. - Kocham taniec i stąd przez klika miesięcy rodziło się pragnienie, w sercu i na modlitwie, by przygotować spektakl, który poruszy widzów. Zależało mi, by poczuli, że Pan Bóg jest dobry, jest blisko każdego człowieka, że kocha i daje nam świętych.

- Długo pracowałyśmy nad tym przedstawieniem, ale to, co dzisiaj zobaczyłam, przerosło moje oczekiwania. Dziewczynki dokładnie wiedziały co przekazują. Modliłyśmy się przy każdej próbie, wiedziałam, że czują duchowość tego świętego i to poruszało. Ważne jest to, że światła, muzyka, nagłośnienie, prezentacja tekstowa – wszystko było wspaniałe! To też zasługa Krzysztofa Witkowskiego, dyrektora muzeum – dodaje siostra.

Ks. Zygmunt Gorazdowski ogłoszony został świętym w 2005 roku przez papieża Benedykta XVI, wcześniej w 2001 r. został ogłoszony błogosławionym przez św. Jana Pawła II. Dlatego miejsce nie jest przypadkowe - mówi siostra dyrektor. To dwaj polscy święci. W tym roku splatają się setne urodziny św. Jana Pawła II i 100 urodziny dla nieba św. Zygmunta Gorazdowskiego. To nie przypadek, tym bardziej, że w zbiorach Muzeum znajduje się medal św. Zygmunta Gorazdowskiego – mówi dyrektor Ośrodka s. Ezechiela.

Zobacz zdjęcia: Testament miłości

Skoro jubileusz to podczas świętowania pojawił się tort, podziękowania i dyplomy dla osób zaprzyjaźnionych z ośrodkiem.

Do sióstr Józefitek szczególne podziękowania za niesienie miłości bliźnim, skierował Prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki. List od Premiera przeczytała posłanka Lidia Burzyńska (PIS).

Na zakończenie spotkania wszyscy goście otrzymali perełki„Czyli duchowe myśli św. Zygmunta”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję