Reklama

Bp Śmigiel: Dialog to szansa na zrozumienie, zbliżenie i współdziałanie

2019-11-09 07:53

rc / Toruń (KAI)

BP KEP
Bp Wiesław Śmigiel

- Wśród wielu skojarzeń o Toruniu jest jedno niezwykle zobowiązujące i stanowiące szansę na dziś i na jutro: to miasto dialogu. Dialog zaś to szansa na zrozumienie, zbliżenie, a nawet współdziałanie. Wszystko to powinno się odbywać w duchu poszukiwania i dojścia do prawdy - powiedział bp Wiesław Śmigiel w przemówieniu inaugurującym 24. Colloquia Torunensia.

Tematem tegorocznego colloquium są słowa: „Homo novus – w poszukiwaniu nowego człowieka”. O nowym człowieku z perspektywy religijnej, politycznej, filozoficznej i literackiej debatowali ks. prof. Henryk Paprocki, duchowny i teolog prawosławny, prof. Zbigniew Stawrowski z Instytutu Teologii UKSW, dr hab. prof. Piotr Duchliński z Instytutu Filozofii Akademii Ignatianum oraz prof. dr hab. Grażyna Halkiewicz-Sojak z Instytutu Filologii Polskiej UMK.

Na spotkaniu obecni byli przedstawiciele władz Uniwersytetu Mikołaja Kopernika z rektorem, prof. dr hab. Andrzejem Tretynem na czele, prezydent miasta Michał Zaleski, studenci uczelni, klerycy Wyższego Seminarium Duchownego, a także liczni słuchacze.

Tradycja spotkań nawiązuje do toruńskiego „colloquium charitativum” (braterskiej rozmowy) z 1645 r., kiedy to przy wspólnym stole zasiedli katolicy, luteranie i kalwini, by wspólnie rozmawiać o pokoju religijnym.

Reklama

- Z perspektywy lat i wieków dostrzegamy wyraźnie, że tamta debata miała wielką wartość ekumeniczną, ale także ogólnoludzką i pomogła znaleźć różne pokojowe rozwiązania, które pozwoliły mieszkańcom Torunia dobrze żyć - zaznaczył bp Śmigiel. Przypomniał również czasy, kiedy w toruńskiej katedrze spotykali się na modlitwie zarówno katolicy, jak i protestanci oraz fakt, że na obchody millenium chrztu Polski w katedrze św. Janów został zaproszony pastor Zygmunt Michelis, pionier ruchu ekumenicznego w Polsce.

Podczas kolejnych debat spojrzenie na temat „Człowiek i postczłowiek” przedstawią: prof. Jacek Kornacki (Instytut Podstaw Informatyki PAN), prof. Anna Gruszczyńska-Ziółkowska (Instytut Muzykologii UW), prof. Krzysztof Zanussi oraz ks. prof. Grzegorz Hołub (UPJP2).

Wykładom towarzyszy recytacja poezji oraz koncert muzyki poważnej.

Tagi:
Bp Wiesław Śmigiel

Bp Śmigiel: Bł. ks. Popiełuszko był sprawiedliwym pośród niesprawiedliwych

2019-10-20 15:26

xpb | Górsk | KAI

- Uderzony nie uderzył, okłamywany nie okłamał, a zdradzany nie zdradził – tak o bł. ks. Jerzym Popiełuszce mówił biskup toruński Wiesław Śmigiel podczas obchodów 35. rocznicy jego męczeńskiej śmierci.

Głos z Torunia

20 października w kościele w Górsku, nieopodal miejsca uprowadzenia bł. ks. Jerzego Popiełuszki, bp Wiesław Śmigiel przewodniczył Mszy św. o jego kanonizację oraz w intencji ojczyzny. Eucharystia sprawowana była z okazji 35. rocznicy śmierci bł. ks. Jerzego.

Zobacz zdjęcia: 35. rocznica śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki

Podczas homilii bp Wiesław przypomniał, że bł. ks. Jerzy Popiełuszko był jednym z wielu, często bezimiennych, duchownych niezłomnych. Pociągał ludzi nie błyskotliwością czy wyszukanymi metodami kaznodziejskimi, lecz autentycznym, pełnym zaangażowania głoszeniem Ewangelii. Jego wierność stawała się tym, co zachwycało, pociągało i mobilizowało do działania zgodnego z nauczaniem Chrystusa.

Ksiądz Biskup nawiązując do słów ks. Józefa Tischnera, wypowiedzianych przy grobie bł. ks. Jerzego, podkreślił, że bł. ks. Popiełuszko miał w sobie tę moc ducha, która pozwoliła na to, by był sprawiedliwym pośród niesprawiedliwych, prawdomównym pośród kłamców.

- Bł. ks. Jerzy uświadamiał, że to od człowieka zależy co tworzy: dobro czy zło. I to od człowieka zależy jak odpowie na zło: złem czy dobrem. Jeśli człowiek na zło odpowiada złem to powiększa jeszcze dramat tego świata – mówił ksiądz biskup. Zaznaczył, że bł. ks. Jerzy nauczał nas, że człowiek ma w sobie taką wolność i taką moc, że gdy zrozumie i przyjmie słowa wzywające do zwyciężania zła dobrem, "uderzony nie uderzy, okłamywany nie okłamie, a zdradzany nie zdradzi."

Po Mszy św. w Centrum Edukacji Młodzieży w Górsku odbyło się przedstawienie o życiu i działalności bł. ks. Jerzego przygotowane przez uczniów Szkoły Podstawowej w Górsku.

Niedzielne uroczystości wpisują się w wojewódzkie obchody 35. rocznicy śmierci bł. ks. Jerzego, które rozpoczęły się już 17 października we Włocławku i Bydgoszczy.

W ramach toruńskich obchodów 20 października o godz. 18.00 w toruńskiej katedrze zostanie odprawiona Msza św. o kanonizację bł. ks. Popiełuszki, w której uczestniczyć będą przedstawiciele Solidarności, a po Mszy św. nastąpi uroczysty przemarsz pod pomnik bł. ks. Jerzego i złożenie kwiatów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Żywy Bóg na Dworcu Głównym

2019-11-13 11:47

Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 46/2019, str. 1

Delikatna, szklana monstrancja z wizerunkiem Maryi tulącej i całującej Syna – w otwartych ramionach Matki kustodium z białą Hostią: Jezus eucharystyczny – to będzie centrum kaplicy na Dworcu Głównym we Wrocławiu, której otwarcie zaplanowano na koniec roku

Archiwum
Projekt kaplicy na wrocławskim Dworcu Głównym

Kaplica zostanie wpisana do prowadzonej przez Stowarzyszenie „Communita Regina della Pace” modlitwy o pokój na świecie.

Autorem projektu kaplicy św. Katarzyny Aleksandryjskiej jest biuro projektowe inż. Andrzeja Gacka. Monstrancję wymyślił i wykona gdański artysta Mariusz Drapikowski – znany na całym świecie autor „12 Gwiazd w Koronie Maryi Królowej Pokoju”.

Dworcowa kaplica funkcjonowała do stycznia 2010 r., wtedy odprawiono w niej ostatnią Mszę św. Po rewitalizacji dworca, w miejscu po niej urządzono komisariat policji. Starania o powrót kaplicy na dworzec trwały od 2012 r. Ks. Jan Kleszcz, proboszcz parafii pw. św. Jerzego Męczennika i Podwyższenia Krzyża Świętego we Wrocławiu-Brochowie i duszpasterz kolejarzy archidiecezji wrocławskiej, od siedmiu lat, krok po kroku, nie ustaje w zbudowaniu na dworcu miejsca modlitwy – dla kolejarzy i podróżnych. Dzięki porozumieniu zawartemu w 2016 r. między PKP SA a Kurią Metropolitalną Wrocławską prace na dworcu wreszcie mogły się rozpocząć. – Pomysł jest prosty: wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu w nowej kaplicy i konfesjonał z dyżurującymi kapłanami – mówi ks. Jan Kleszcz.

Prace w miejscu przeznaczonym na kaplicę już trwają, a w pozyskiwanie środków na realizację przedsięwzięcia włączyło się wiele osób. Aktywnie kwestują młodzi z brochowskiej parafii pod opieką ks. Arkadiusza Krzeszowca.

Chętni do włączenia się w budowę kaplicy mogą kupić cegiełki albo dokonywać wpłat na konto. Inicjatywa jest tak ważna, że warto mieć w niej swój udział, nawet, gdybyśmy swoją wpłatą przyczynili się do sfinansowania choćby kawałka podłogi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Eksper KEP ds. powołań: brakuje mistrzów życia duchowego

2019-11-19 11:09

Rozmawiał Tomasz Królak / Warszawa (KAI)

Cierpimy na bardzo poważny brak mistrzów życia duchowego - stwierdza w rozmowie z KAI ks. prof. Marek Tatar, krajowy duszpasterze powołań. Jego zdaniem w formacji seminaryjnej bardzo mocno akcentowany jest element formacji psychologicznej, intelektualnej i społecznej w pewnym oderwaniu od nadprzyrodzoności. Ks. Tatar zwraca tez uwagę, że nie można kierować się jedynie chęcią wychowania dobrych „fachowców” dla parafii.

Fotolia.com

Tomasz Królak (KAI): W tym roku do seminariów zgłosiło się o 20 proc. kandydatów do kapłaństwa mniej niż w ubiegłym. To poważne tąpnięcie, chyba niespotykane w ostatnim dziesięcioleciu i wygląda dość alarmistycznie...

Ks. prof. Marek Talar: – Na pewno to brzmi niepokojąco. I zmusza do refleksji w bardzo szerokim kontekście. Problem powołań, czy raczej powołania, jest dość złożony. Pojawiają się publikacje w mediach publicznych niekoniecznie sprzyjających Kościołowi, które mówią o krachu powołań czy o omijaniu seminariów przez młodych szerokim łukiem. Ich autorami często są ludzie, którzy mają niewiele wspólnego z Kościołem.
Statystyki za ostatnie 10 lat pokazują niewielkie tylko wahnięcia. Rzeczywiście poważne obserwujemy w dwóch ostatnich latach. Obserwujemy spadek, z faktami trudno dyskutować. W stosunku do roku 1999, kiedy to w seminariach diecezjalnych i zakonnych mieliśmy 6800 kleryków, obecnie jest ich około 2850. Ale trzeba mieć świadomość, że kompletnie zmienił się kontekst. Porównajmy na przykład rok 1999 i 2019 – dziś mamy zupełnie inną sytuację eklezjalną, społeczną, rodzinną. Także jeśli chodzi o formację, przygotowanie, rozumowanie, konstrukcję młodego człowieka.
Ogromną sekularyzację widać nie tylko w powołaniach, weźmy pod uwagę podejście do katechezy, traktowanie praktyk religijnych, następuje ogromne zindywidualizowanie i niebezpieczną relatywizację w podejściu do norm moralnych: to człowiek chce decydować o tym, co dobre i złe.
Oprócz liczb trzeba też uwzględnić problem spadku populacji. Nie można tym tłumaczyć całego zjawiska, ale też nie można go ignorować.

- W latach 80. liczba powołań rosła nawet mimo spadku demograficznego...

- – Zgoda. Ale tego czynnika nie można pomijać. Trzeba też pamiętać o kolejnej zmianie, mianowicie podwyższeniu średniego wieku kandydatów do kapłaństwa. Dobrze to widzę ucząc w kilku seminariach. Mamy sporą liczbę mężczyzn, którzy przychodzą już po skończonych studiach, po jakimś okresie pracy. Zmniejsza się liczba, przepraszam za wyrażenie, entuzjastycznych młodzików. Świadczy o tym choćby otwarcie seminarium 35 plus, które niedawno zostało przeniesione z Krakowa do Łodzi. Widać więc zainteresowanie kapłaństwem ze strony zupełnie innej kategorii ludzi.
Sposób myślenia młodego człowieka tuż po maturze a kogoś, kto skończył już jedne studia, pracował i decyduje się na seminarium dopiero wtedy – jest zupełnie inny. Dotyka tego problemu wydany 2016 r. istotny dokument Stolicy Apostolskiej „Ratio fundamentalis formationis sacerdotalis”, który jest podstawą do tworzenia nowego Ratio Studiorum dla Polski. Takie opracowanie zostało ostatnio przyjęte przez Episkopat i czeka na watykańskie zatwierdzenie.
Nie można widzieć seminarium i powołań tylko w kategoriach „akademickości” oraz funkcjonalizmu a więc przygotowywania ludzi do spełniania jakiejś "funkcji".

- A takiemu niebezpieczeństwu seminaria dziś ulegają?

- – Musimy się nad tym zastanowić. Niedawny mocno dyskutowany był synod dla Amazonii: czy wobec braku księży, nie należałoby udzielać święceń żonatym mężczyznom. Tymczasem chodzi o zupełnie inną rzecz, o odpowiedź na bardzo ważne pytanie: czy to, co kapłan wykonuje wynika z tego, kim jest, czy też to, kim jest wynika z tego, co wykonuje. W tym bardzo rozchwianym świecie widać ponowoczesny sposób myślenia i mentalności, mocno naznaczony sekularyzmem, indywidualizmem, utylitaryzmem, subiektywizmem i innymi „– izmami”. Chodzi o problem tożsamości - kapłańskiej, zakonnej.

- Która przeżywa kryzys?

- – Która staje dzisiaj wobec konieczności odpowiedzi na nowo, jak ta tożsamość wygląda i jak ją określić. Już w latach 80. w „Raporcie o stanie wiary” kard. Ratzinger pisał m.in. o radykalnym spadku powołań do żeńskich zgromadzeń zakonnych w Quebecu. Podał trzy bardzo ważne przyczyny, które jak mi się wydaje, można odnieść także do sytuacji w Polsce. Po pierwsze kryzys tożsamości; po drugie (co jest związane z poprzednim) wychowywanie tylko do zadaniowości; po trzecie: próba zastąpienia formacji duchowej - psychologiczną.

- Psychologia zaczęła dominować?

- – Psychologia bez wątpienia jest nam absolutnie konieczna w wielu wypadkach do rozeznania.

- Bardziej niż 30 lat temu?

- – Zdecydowanie i zaraz powiem dlaczego. Natomiast formacja nie może być formacją jedynie psychologiczną – bo jest formacją przede wszystkim duchową opartą na życiu łaską. Na gruncie teologii mówimy o formacji do życia w zjednoczeniu z Bogiem. Tymczasem bardzo mocno akcentowany jest element formacji psychologicznej, intelektualnej czy też społecznej w pewnym oderwaniu od nadprzyrodzoności.

- Kosztem kwestii duchowych?

- – Może nie kosztem, ale w obecnym klimacie kulturowym i mentalności pragmatyzmu, daje ona wymierne wyniki. Formacja duchowa to proces długofalowy, wymagający ogromnej dojrzałości, zarówno formowanych jak i formujących.

- A nie zawsze temu procesowi poświęca się tyle czasu, ile trzeba by poświęcić?

- – O to chodzi. I to jest bardzo ważne. A z czego to wynika? Zauważmy, że w okresie przełomu wieków XX i XXI bazowaliśmy jeszcze na w miarę zdrowej rodzinie. Jeśli sięgniemy do dokumentu Soboru „Presbyterorum ordinis” czy dwóch adhortacji Jana Pawła II „Pastores dabo vobis” i „Vita consecrata” to rodzina stanowi tam fundament. Jej obecny kryzys jest przyczyną bardzo mocnej destabilizacji młodego człowieka. Zastanówmy się choćby nad tym, jak taki mężczyzna ma pełnić funkcję swoistego ojca duchowego, kiedy on nie zna swojego ojca?
Mówiliśmy, że rodzina jest pierwszym nowicjatem, seminarium czy środowiskiem przygotowania do małżeństwa. Otóż ta rola drastycznie się zmniejszyła. Autorytet rodziny, rodziców mocno podupadł. Jest to podyktowane wieloma czynnikami, na przykład migracją ludności skutkującą zachwianiem tożsamości czy zaangażowaniem w pracę kosztem prowadzenia domu, wychowywania dzieci. Widać duże scedowanie wychowania dzieci na szkołę, na środowiska pozarodzinne.

- Rodzaj rodzicielskiej abdykacji?

- – Tak. I tu mamy bardzo poważny problem. Wychowawcza rola rodziny została nadwątlona. Dodałbym, że to nie zrobiło się samo: demontażu rodziny dokonano świadomie, z premedytacją i ten proces trwa. Najpierw uderzono w sacrum małżeństwa a później w rodzinę.
Odchodząc od kwestii powołaniowych dotyczących kapłaństwa i życia konsekrowanego: jakie wyobrażenie mają dziś młodzi ludzie przygotowujący się do małżeństwa, które w równym stopniu jest powołaniem niezwykle istotnym? Nie można nauczyć kogoś teoretycznie stworzenia domu i rodziny, jeśli nie ma wychowania i właściwej formacji! To jest podobnie jak z fałszywym twierdzeniem, że ktoś sobie wybierze religię jak dorośnie. To nie jest teoria czy ideologia, którą się wybiera – chodzi o dorastanie w klimacie szanującej się i kochającej rodziny.
Tak mocnemu zachwianiu tożsamości towarzyszą lęki, zwłaszcza lęk przed decyzją. Zwróćmy uwagę na skalę zjawiska singlostwa. To może być utylitaryzm, pragnienie wygodnego życia, ale w grę może wchodzić także podłoże lękowe: boję się wyboru, co więcej, boję się konsekwencji wyboru. Podejmowanie pewnych ostatecznych decyzji jest dla młodych ludzi dziś bardzo trudne.
Nie można też pominąć sprawy wizerunku Kościoła kreowanego przez media. Często autorami są ludzie spoza Kościoła, skoncentrowani tylko na kreśleniu jednobarwnego obrazu. To prawda, że w Kościele są błędy i słabości, które wynikają ze słabości i grzeszności człowieka. Ale nie można się zgodzić na tę generalizację, a przecież dominuje taki ton.

- I przynosi efekty.

- – Wystarczy spojrzeć na internetowe komentarze pod jakimkolwiek materiałem dotyczącym Kościoła. Jakimkolwiek! Przez 13 lat wspinałem się jako członek Polskiego Związku Alpinizmu i spotykałem także niewierzących alpinistów. Ale przecież nie nabrałem przekonania, że wszyscy alpiniści są niewierzący! Młody człowiek nie chce być utożsamiany z pewną grupą społeczną postrzeganą powszechnie wyłącznie negatywnie.

- Choć, być może on sam wie, że jest jednak inaczej. Ale efekt jest ten sam: dystans wobec Kościoła.

- – Trzeba powiedzieć i to, że kryzys powołań nie jest w historii Kościoła niczym nowym. „Nihil novi sub sole”. Wydaje się że o wiele trafniejszym stwierdzeniem jest to, że nie tyle mamy do czynienia z kryzysem powołań a bardziej z kryzysem człowieka. Powołujące działanie Chrystusa nie zakończyło się. Sięgnijmy do czasów Dominika czy Franciszka. Trudne dzisiejsze doświadczenia Kościoła powodują w nim także pewną polaryzację i mogą mieć charakter oczyszczający. Wedle mentalności świata dziś nie „opłaca się” wstępować do seminarium, zatem motywacja ulega oczyszczeniu.

- Skoro wybór drogi kapłaństwa dziś naprawdę kosztuje, to może „przełoży” się to na jakość posługi? Może ci księża będą owocniej towarzyszyć ludziom?

- – To jest wyzwanie zarówno dla kandydatów, bo to oni są tutaj pierwszoplanowi ale również dla tych, których Pan Bóg stawia jako formatorów: przełożonych, rektorów, zwłaszcza zaś mistrzów, mistrzynie, ojców duchownych. Dlaczego? Cierpimy na bardzo poważny brak mistrzów życia duchowego. Wykładowców jest bardzo dużo...
Niedawno miałem okazje przebywać wśród mnichów maronickich, którzy zachowali status życia mniszego. Tam jest mistrz i ten, który „dorasta”. Zachowało się coś, co kształtowało się od początku Kościoła. Dziś bardzo ważną sprawą jest przygotowanie mistrzów życia duchowego, spowiedników, kierowników duchowych. Święta Teresa z Avila mówi wprost: przez 20 lat niedouczeni kierownicy duchowi wyrządzili mi wiele krzywdy; jeśli masz do wyboru mądrego i pobożnego – wybierz mądrego – tak twierdziła.
Dzisiaj mistrzowie życia duchowego muszą mieć bardzo szerokie przygotowanie. Mistrz musi prowadzić bardzo głębokie życie duchowe, znać dynamikę rozwoju życia duchowego, mieć wiedzę z zakresu teologii dogmatycznej, moralnej i fundamentalnej oraz podstaw psychologii. To nie może być operacja na otwartym sercu, w której możemy pozwolić sobie na zawinioną ignorancję.
Kiedy patrzę na powołania, to widzę też, że wyzwania radykalizują. Do seminariów przychodzą kandydaci z naprawdę pięknymi ideałami. To są nieoszlifowane diamenty. Ale jeśli do szlifowania zabierze się formator nieprzygotowany, to materiał zostanie zniszczony.

- A może w Kościele w Polsce po prostu nie ma ludzi, którzy mogliby zapalić młodych ludzi do wspaniałej służby Bogu i ludziom i pomóc im stać się takimi?

- – Myślę, że nie. A mówię to także jako kierownik podyplomowych studiów formacji i życia duchowego. Przychodzi bardzo dużo ludzi, także świeckich, którzy są liderami formacji w ruchach i stowarzyszeniach, to jest niezwykła nadzieja. Mamy także ojców duchownych i mistrzynie z zakonów żeńskich. Wszyscy oni chcą się przygotować, by jak najlepiej pełnić te role.
Owszem, ma pan rację, że żyliśmy trochę w apoteozie sukcesu. Jestem „pokoleniem” drugiej pielgrzymki Jana Pawła II – wtedy, w 1983 roku poprosiłem o przyjęcie do Wyższego Seminarium Duchownego w przepięknym Sandomierzu. To była pewna euforia. Dziś atmosfera jest zupełnie inna.
Kolejna rzecz, którą trzeba mocno podkreślić to sztuka pracy w rozeznawaniu powołania i pomocy tym ludziom. Nie można rozumieć pracy nad powołaniami jako „łowienie” powołań. Czasami gdzieś czytam: Kościół już przestał „łowić” powołania.

- Nie chodzi o łowy?

- – W żadnym zgromadzeniu, zakonie, seminarium nie ma nad drzwiami napisu „Witamy cię” a z drugiej „Mamy cię”. Osobiście twierdzę, że Pan Bóg przyprowadza powołania, które są owocem dzisiejszego myślenia i życia religijnego i są adekwatne do dzisiejszych potrzeb. To znaczy takie powołania i w takiej liczbie, które są najlepsze w dzisiejszej sytuacji Kościoła.
Nie mamy problemu powołań, chodzi raczej o problem powołanych. Inaczej mówiąc: to nie jest tak, że Pan Bóg nie powołuje, tylko są problemy z odczytaniem tego powołania, rozeznania i określeniem go, na przykład tego czy mam pójść do seminarium diecezjalnego czy zakonnego.
Wracam do „Raportu o stanie wiary”. Kard. Ratzinger mówił: potrzeba nam pewnej charyzmatycznej przejrzystości, czytelności. W tym bardzo skomercjalizowanym świecie młody człowiek, w którym pali się iskierka powołania musi widzieć jasny punkt: tak, to jest to, tak chcę żyć.
Kard. Basil Hume, benedyktyn, o którym pisałem pracę habilitacyjną, powiedział kiedyś do nowicjuszy: nie wiem, czy chcemy was w zakonie i to pytanie nas nie interesuje, natomiast istotne jest to czy wy, którzy jesteście wśród nas i patrzycie na nas – chcecie tak żyć. Dziś jest wielka potrzeba jasnych przykładów, świadectwa.

- Wracając do tąpnięcia w licznie kandydatów do kapłaństwa. Czy to coś mówi o stanie wiary w Polsce?

- – Przede wszystkim to boję się oceniać czyjąś wiarę. Nazwałbym to inaczej: to jest pewien obraz wyzwań, wobec których staje dzisiaj Kościół, zwłaszcza w dziedzinie rozeznania i formacji powołaniowej. Nie zaryzykowałbym twierdzenia, że jest to obraz stanu wiary czy religijności Polaków.

- A jakie są te wyzwania, wobec tego?

- – Konieczność refleksji nad tym, w jaki sposób mamy budować nową kulturę powołań, jak wyjść do młodego człowieka mówiąc mu o sensie powołania i poszukiwania tego, kim on chce być w życiu kapłańskim, zakonnym czy małżeńskim. Sprawy duszpasterstwa powołań nie można dziś ograniczyć do powierzenia tej odpowiedzialności jednej osobie w zgromadzeniu czy w diecezji. To jest także duszpasterstwo rodzin, młodzieży, służby liturgicznej ołtarza czy katecheza, która jest niesłychanym potencjałem również w tym względzie.

- Trudno zakładać, że powołań będzie więcej (choć zgadzamy się, że liczby nie są najważniejsze), skoro rodzina, ich fundament, bardzo się dziś chwieje.

- – Proszę nie traktować tego jako ucieczkę w teologię, ale powołanie jest darem, łaską. Oczywiście, występują warunki bardziej lub mniej sprzyjające powołaniom ale im bardziej mamy do czynienia z antykatolickim, sekularystycznym sposobem układania świata, tym mamy większe wyzwania oczyszczające Kościół. Nie jest prawdą, że młodzi ludzie nie szukają dróg religijnie radykalnego sposobu życia. Przeżywamy moment bardzo ważny dla Kościoła w Polsce i dla tych, których Pan Bóg uczynił odpowiedzialnymi za rozeznawanie, prowadzenie i formowanie powołań. Z całą pewnością nie można kierować się jedynie chęcią wychowania dobrych „fachowców” dla parafii.

- Następuje oczyszczenie, którego efektem będzie mniejsza liczba „fachowców” a wzrost prawdziwych świadków wiary?

- – Trudno przewidywać. Niewątpliwie naszym zadaniem jest bardzo głęboka praca: wielokierunkowa, wieloaspektowa i bardzo otwarta. Po prostu, czego mamy się bać, tak naprawdę? Pamiętam modlitwę bohatera „Skrzypka na dachu”: „Panie Boże, mojej córce jest tak źle, że już gorzej być nie może. A właściwie to dobrze, bo może być jej już tylko lepiej”.
Rozmawiał Tomasz Królak
***
Ks. prof. dr hab. Marek TATAR – prezbiter diecezji radomskiej (święcenia kapłańskie przyjął w 1989 r.), kierownik Katedry Mistyki Chrześcijańskiej w UKSW w Warszawie, kierownik Podyplomowych Studiów Kierownictwa Duchowego UKSW. Krajowy duszpasterz powołań przy Konferencji Episkopatu Polski, Konsultant Komisji ds. Duchowieństwa Konferencji Episkopatu Polski. Autor wielu artykułów i wystąpień z zakresu duchowości chrześcijańskiej, w Polsce i poza jej granicami. Przestrzenie badawcze: duchowość chrześcijańska, mistyka, duchowość ontyczna, duchowość ekumeniczna. Zainteresowania: wspinaczka i narciarstwo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem