Reklama

Niedziela w Warszawie

Archidiecezja Warszawska: “Moja niedziela” z kard. Stefanem Wyszyńskim

Archidiecezja warszawska wznawia cotygodniowe video-komentarze pt. “Moja niedziela”. W związku z przygotowaniami do beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego, księża - autorzy komentarzy liturgicznych będą odnosili się również do myśli i posługi Prymasa Tysiąclecia.

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

Narodowe Archiwum Cyfrowe

– Miałem to szczęście, że słuchałem go osobiście jako kleryk warszawskiego seminarium – wspomina ks. Bogdan Bartołd, proboszcz archikatedry warszawskiej, gdzie zrealizowano pierwsze odcinki.

“Wiele jest spraw, które na ziemi wydają się nielogiczne i niezrozumiałe, ale w tych trudnych wydarzeniach czy problemach, wierzę w to mocno, Bóg nas kocha” – przywołuje w pierwszym odcinku zapamiętane przez siebie słowa Prymasa Wyszyńskiego przemawiającego z ambony w tej samej archikatedrze.

Reklama

Video-komentarze “Moja niedziela” pojawiły się w 2015 roku na odnowionej stronie internetowej archwwa.pl. W zamyśle są to komentarze liturgiczne dotyczące niedzielnej Liturgii Słowa, przygotowywane przez księży pracujących w archidiecezji warszawskiej.

Pierwsze video-komentarze w nowej edycji przygotowali m. in. proboszcz parafii archikatedralnej ks. Bogdan Bartołd, ks. Piotr Markisz oraz ks. Jerzy Jastrzębski. Pierwszy odcinek nowej edycji dostępny jest na stronie internetowej archidiecezji warszawskiej oraz kanale You Tube https://www.youtube.com/watch?v=5waJgbJHvvA

2019-11-15 15:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kardynał Wyszyński: wielki i normalny - rozmowa z ks. Bronisławem Piaseckim, osobistym sekretarzem Prymasa

2020-07-14 13:44

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

rozmowa

Bożena Sztajner/Niedziela

Kardynał Wyszyński był jednocześnie wielki i normalny - wspominał w majowej rozmowie z KAI ks. prałat Bronisław Piasecki, który zmarł dziś rano we Włoszech w wieku 79 lat. Osobisty sekretarz Prymasa Polski i wicepostulator w procesie jego beatyfikacyjnym mówił m.in. o tym, co zawdzięcza spotkaniu z kard. Wyszyńskim.

Przypominamy treść wywiadu, który został opublikowany w serwisie KAI 28 maja br.

Tomasz Królak (KAI): Księże Prałacie, prymas Wyszyński to dla ludzi średniego i starszego pokolenia postać pomnikowa, wielka, legendarna. Jak pomnik zachowywał się na co dzień?

Ks. prałat Bronisław Piasecki: - Prawdziwa wielkość to skromność i prostota. On był skromny do tego stopnia, że niekiedy wręcz nieśmiały. Ale wiedział, jak działa na innych, bo sam kilka razy słyszałem, jak mówił: mój autorytet ciąży rozmówcy.

KAI: Miał tego świadomość.

- Tak, dlatego tym bardziej starał się być jak najbardziej prosty, zwyczajny i nie onieśmielać, a wręcz zachęcać rozmówcę do rozmowy. Kiedy w 1974 r. przyszedłem do pracy w Domu Arcybiskupów Warszawskich zapytałem, co będzie należało do moich obowiązków. Odpowiedział: będziesz w moim imieniu na progu tego domu przyjmował wszystkich wchodzących. Nie wszystkim uda się załatwić sprawę, ale każdy ma być wysłuchany i uszanowany, żeby wychodził stąd z poczuciem godności. Tak mnie instruował.

Po kilku dniach, kiedy już trochę ochłonąłem, poprosiłem: księże prymasie może jakiś dekret nominacyjny, żeby pozostał w archiwum rodzinnym?... Spojrzał na mnie ciepło i powiedział: w tym domu jest się i pracuje na zaproszenia, a nie "z dekretu". Myślę, że to bardzo dobrze go charakteryzuje.

W domu, przy stole podawał sąsiadowi wazę z zupą czy półmisek, nalewał herbatę, żartował. Bardzo chciał tworzyć klimat bliskości. O sprawach biurowych czy tym podobnych nie rozmawiało się przy stole. Tu panowała prywatność, rodzinność.

KAI: Towarzyszył mu Ksiądz także w czasie wakacji.

- Kiedy graliśmy w piłkę, to on sam co prawda nie grał, ale chętnie nam ją podawał, kiedy potoczyła się poza boisko.

KAI: Uczestniczył w zabawie?

- Oczywiście! To były takie drobne gesty, którymi mówił: tu też jestem z wami. Nigdy żadnego wywyższania się, to było księdzu Prymasowi obce.

KAI: Czy nie odnosi Ksiądz wrażenia, że rola, jaka przypadła kard. Wyszyńskiemu - prawdziwego przywódcy narodu, na tle komunistycznych pierwszych sekretarzy, którzy byli oczywistymi uzurpatorami - przysłoniła Wyszyńskiego - człowieka, kogoś, kto "po prostu" zawsze chciał być wierny Ewangelii?

- Władza w Polsce nie pochodziła od suwerena – narodu, lecz była z importu, z Moskwy. Nie miała umocowania społecznego, tylko zewnętrzny, moskiewski nadzór.

Słynne "non possumus" Prymasa było odpowiedzią na dekret rządu z 9 lutego 1953 r. o obsadzaniu stanowisk kościelnych. Największą karierę urzędnicy robili na walce z Kościołem. To było uciążliwe dla Kościoła, bo urzędnik z Urzędu ds. wyznań w Poznaniu w tej samej sprawie decydował odwrotnie niż urzędnik w Krakowie. Prymas proponował jakąś regulację, żeby strona kościelna miała do czego się odwołać (bo pamiętajmy, że po wojnie konstytucję przyjęto dopiero w 1952 r.).

Rząd zgodził się na porozumienie w kwietniu 1950 r., oczywiście licząc na to, że będzie to punkt wyjścia do podporządkowania sobie Kościoła. Niecałe trzy lata później uchwalono wspomniany dekret. Najkrócej mówiąc polegał on na tym, że biskupów mianuje premier, a proboszczów wojewoda. Możemy sobie wyobrazić istnienie Kościoła w takich "normach"...

Cztery miesiące po dekrecie, 4 czerwca 1953 r., odbyła się w Warszawie procesja Bożego Ciała. W latach powojennych na tę uroczystość przyjeżdżało wielu ludzi z całej Polski, 80-100 tys., bo chcieli posłuchać Prymasa. I wtedy, przemawiając przed fasadą kościoła św. Anny, powiedział wobec "ludu pracującego miast i wsi" (jak komuniści określali naród): "non possumus" - „nie możemy pozwolić”, bo to jest ingerencja w kanoniczną strukturę Kościoła. Odwołał się do ludzi, narodu, suwerena. To te słowa stały się przyczyną aresztowania Prymasa. Wcześniej słano protesty i petycje, ale władza nic sobie z tego nie robiła. Prawdziwie groźne okazało się odwołanie się do narodu.

Kiedy po uroczystości przyjechał do domu, powiedział: Nie wiadomo, czy aresztują mnie przede wakacjami czy dopiero po.

KAI: Pełna świadomość.

- Przemawiał z pełnym przekonaniem, jakie to może mieć konsekwencje, ale nie robił tego, by prowokować, ale jasno zaprezentować swoje przekonania.

Przyjechali... po wakacjach, 25 września, tuż przed północą. Pułkownik, który dowodził grupą operacyjną odczytał postanowienie rządu podpisane przez Cyrankiewicza, że: "Ze względu na szkodliwość działania wobec Polski zostaje odsunięty od urzędu arcybiskupa w Gniezna i Warszawy oraz izolowany".

Kilka miesięcy po wyjściu z więzienia spotkał się z Gomułką. Rozmawiał z nim zresztą kilka razy. Za którymś razem dyskutowali do czwartej nad ranem. Gomułka, co sam słyszałem od Prymasa, oświadczył: „Jeszcze 20 lat i problem Kościoła w Polsce przestanie istnieć. Na co Kardynał odpowiedział: „Panie sekretarzu, 20 lat w Polsce to wy jesteście, a Kościół jest tu tysiąc lat.”

KAI: Ktoś, kto rzuca wyzwanie wszechpotężnej i - mogłoby się wydawać wówczas - wiecznej władzy, w oczach narodu staje się pomnikiem. Zwykli ludzie mogli czuć się maleńcy...

- Trzeba pamiętać, że w 1950 r. Prymas szukał kontaktu z władzą. Podpisane wówczas porozumienie okazało się jednak nietrwałe. Ratunkiem dla zagrożonego Kościoła był naród, więc wypowiadając w 1953 r. "non possumus" odwołał się do narodu. Nie po to, żeby walczyć z władzą, ale żeby Kościół mógł działać i wypełniać swoją misję zbawczą.

Użył pan, w odniesieniu do władz słowa "uzurpatorzy. Lepiej byłoby nazwać ich figurantami. Uzurpator musi być jakoś umocowany, a oni nie byli decydentami, lecz odbiorcami decyzji płynących z Moskwy.

Kościół i jego przywódca był zawsze z narodem i bardzo starał się, żeby ludzie mieli tego świadomość. Ale, uwaga, naród to nie tylko "Solidarność". Naród to i ludzie "Solidarności" i ludzie partii, PZPR-u.

Pamiętamy przecież, jak w sierpniu 1980 r. "Solidarność" oczekiwała od Prymasa jednoznacznego poparcia. Tymczasem on mówił o narodzie, nie o "Solidarności". Niektórzy oceniali, że: "Staruszek nie wie, o czym mówi", że się "rozminął z nastrojami", itd. A on pojmował to inaczej i tu widzę jego geniusz: po prostu naród to Polacy, wszyscy. Także ten, który jest uwikłany, złamany lub z jakiejkolwiek innej racji jest po tamtej stronie.

Prawdziwym reprezentantem suwerena, czyli narodu był Kościół, a w Kościele - prymas. Dlatego, o czym się nie mówi, a czego byłem świadkiem, wszyscy ambasadorzy państw zachodnich, rozpoczynając misję w Polsce, składali wizytę Prymasowi. Po pięciu latach, bo zazwyczaj tyle trwała ich kadencja, przed wyjazdem przybywali, żeby się pożegnać, bo dla nich to on reprezentował polski naród.

Kiedy we wrześniu 1967 r. przyjechał do Polski generał de Gaulle, chciał spotkać się Prymasem. Ale w niedzielę, gdy miało do tego dojść, władze uniemożliwiły to, "wywożąc" generała do Gdańska. To dobitnie pokazuje, jak kard. Wyszyński był odbierany za granicą i co znaczył dla świata.

Liberalni katolicy mieli mu za złe, że rozmawia tylko z pierwszym sekretarzem i z premierem. Tak, on tego bardzo przestrzegł. Mówił: Jeśli nie dopilnuję, to mi każą rozmawiać z dzielnicowym i wtedy nic nie załatwię. Nie robił więc tego z poczucia wielkości. To był po prostu przejaw pragmatyzmu i zdrowego rozsądku.

KAI: Co nam dziś, w zupełnie innych czasach, mówi kard. Wyszyński? Jakie wątki jego nauczania czy postawy w ogóle wydają się dziś najbardziej aktualne?

- Myślę, że ciągle aktualne pozostaje to, co podkreślał za życia: Człowiek, naród i Kościół. Człowiek, a więc szacunek dla drugiego. Każdy człowiek kocha, chce być kochany, cierpi, ma nadzieję... Wielkim zadaniem także na dziś jest autentyczne budowanie narodu i Kościoła. Poza tym: troska o rodzinę.

Moskwę zastąpiła dziś Bruksela, stąd deficyt polskości.

KAI: Myśli Ksiądz, że kard. Wyszyński zwracałby dziś uwagę na pogłębianie świadomości narodowej i troskę o zachowanie polskiej tożsamości?

- Z pewnością. Śluby narodu z 1956 r. zrodziły pierwszą solidarność Polaków. Na Jasną Górę przyjechało wtedy ponad milion pielgrzymów. Na dworcu kolejowym w Warszawie nie sprzedawano biletów do Częstochowy, jeden z biskupów w drodze z Warszawy był zatrzymywany siedem razy. Jak zebrał się tam ten milion, z całego kraju? I tam Polacy rozpoznali się po raz pierwszy: jesteśmy razem. A Śluby były skierowaną do wszystkich Polaków, zachętą do gruntownej refleksji wokół takich pojęć, jak: człowiek, osoba, rodzina, społeczeństwo, etyka, moralność, praca, odpowiedzialność.

KAI: A obchody milenijne były dobitną "powtórką".

- Tak, inspiracją dla obchodów tysiąclecia chrztu Polski były Śluby zorganizowane 10 lat wcześniej. Cały projekt moralnej odnowy narodu w "formie" dziewięcioletniej nowenny, dał Kościołowi program duszpasterski. To była nie tylko pobożność, ale i formacja. Dalszym etapem tej formacji był program Społecznej Krucjaty Miłości, zawarty w 10 punktach i impuls do budowania cywilizacji miłości.

KAI: Zastanawiamy się dziś często nad tym, co epidemia powiedziała o naszym Kościele oraz jaki będzie po jej ustaniu. Jak patrzyłby na to kard. Wyszyński?

- Pandemia w dramatyczny sposób obnażyła myślenie niektórych ludzi Kościoła. Zamknąć kościół? Uciec, schować się...

KAI: Sugeruje Ksiądz, że Prymas Wyszyński reagowałby na zagrożenie epidemiczne inaczej? Wobec tego jak?

- Oczywiście, że inaczej, bo przecież człowiek jest zagrożony! A kto ma być blisko przy takim człowieku? Lekarz i kapłan!

KAI: Kościół się wystraszył?

- Przypomnę tylko co powiedział kilka dni temu prezydent Trump: w Stanach Zjednoczonych sklepy alkoholowe są otwarte, kliniki aborcyjne czynne, a kościoły wszystkich wyznań zamknięte. W Polsce na Wielkanoc w świątyniach obowiązywał limit pięciu osób.

KAI: A jak postrzega Ksiądz obecność myśli kard. Wyszyńskiego w przestrzeni publicznej? Czy potrafimy z niego czerpać - w życiu indywidualnym, w Kościele, w życiu społecznym, w praktyce politycznej?

- Dwa pokolenia Polaków, a może nawet trzy, wychowano w atmosferze walki klas. Nie zastanawiano się nad tym, jak pomnożyć dobro wspólne i dobro indywidualne, a cały wysiłek był skierowany na to, jak zabrać temu, kto ma, o ile jeszcze miał. Jakie to krótkowzroczne! Po kilkudziesięciu latach społeczeństwo nie miało już nic lub prawie nic. Całe dobro wspólne przejęła wąska grupa oligarchów. Dlatego Kardynał opracował Społeczną Krucjatę Miłości, która wyrosła z obchodów milenijnych.

KAI: Pierwszy punkt Krucjaty brzmi: "Szanuj każdego człowieka, bo Chrystus w nim żyje. Bądź wrażliwy na drugiego człowieka, twojego brata (siostrę)". Gdyby choć część spuścizny Kardynała była traktowana poważnie, to chyba żylibyśmy w innej Polsce?

- Przecież i dziś wciąż mówimy o walce, a nie o szukaniu wspólnego dobra i budowaniu tego, co będzie służyło przyszłym pokoleniom. Zamiast tego rozgrywamy wszystko partyjnie. Powróciła walka klas.

KAI: A wskazania Prymasa Wyszyńskiego?

- Cóż, one przecież są, można ich słuchać, można je przeczytać. Ale nie robimy tego. Dlaczego? Dlatego, że utknęliśmy w walce klas. Najwyższą wartością społeczną jest dobro wspólne, ale nim nikt się nie przejmuje. Liczy się interes grupy. Mnie się wydaje, że społeczeństwo myśli prawidłowo, problem tkwi w stylu myślenia oligarchii politycznej. Ludzie mają naturalny zmysł wartościowania, wyczuwają, co jest dobre, a co złe, na czym trzeba się skoncentrować, co można poświęcić dla większego dobra, itd. Natomiast media zostały zdominowane przez interesy polityczne i jest to, co jest.

KAI: Może to, że czas oczekiwania na beatyfikację kardynała Wyszyńskiego nam się wydłużył powinniśmy wykorzystać na doczytanie jego nauk?

- W Kościele nie ma przypadków. Dostaliśmy czas na refleksję. Myślę, że wszystkie te doświadczenia społeczne i polityczne będą temu sprzyjały. Może przyjdzie jakieś opamiętanie. Kiedyś mówiło się o "stylu parlamentarnym", to coś znaczyło…

KAI: Wiosna tego roku jest wyjątkowa poprzez splot wydarzeń związanych z dwoma wielkimi postaciami Kościoła w Polsce w XX wieku: Jana Pawła II z okazji 100. rocznicy jego urodzin i Prymasa Wyszyńskiego w związku z oczekiwaną beatyfikacją.

- Obaj stanowili wielkie zagrożenie dla komunistów i liberałów. Zawsze byli razem, jak przy ołtarzu: jeden odprawiał, drugi przemawiał. Częściej przemawiał Stefan. Pamiętam ostatnią Mszę św., przed tym, jak obydwaj udali się na konklawe. To było w rzymskim kościele św. Stanisława. Odprawiał Stefan, a mówił Karol. Omawiał fragment z pytaniem Jezusa: „Piotrze, czy mnie miłujesz?” Do dziś pamiętam, jak zmagał się z tym pytaniem, jakby to było pytanie do niego. Za kilkadziesiąt godzin był już papieżem.

KAI: Władze PRL próbowały ich sobie przeciwstawiać, a nawet skłócić.

- Zawsze byli razem, więc żeby ich osłabić, usiłowali ich podzielić lub unicestwić. Jeden umierał w Warszawie, drugiego trzeba uśmiercić. Opatrzność znalazła rozwiązanie, co potwierdza dziś Kościół, że obaj są świętymi.

KAI: Prymas musiał wiedzieć, że próbuje się go skłócić z kard. Wojtyłą. Cierpiał z tego powodu, czy się tym nie przejmował?

- Poza konferencją episkopatu czy Radą Główną spędzili ze sobą dziesiątki godzin, rozmawiając w cztery oczy: w ogrodzie, w pokoju, w czasie wakacji w Bachledówce i wielu innych miejscach. Prymas przygotowywał go na swego następcę. Dlatego uzgadniali stanowiska, wyjaśniali argumentacje, a kiedy kard. Wojtyła został wybrany na papieża zwrócił się do Prymasa: co mam robić. "Wybór przyjąć".

Dla mnie kluczową sprawa, jeśli chodzi o ich relacje, była wizyta polskich biskupów w Niemczech, jesienią 1978 r. Zaczęło się to od słynnego listu biskupów polskich do niemieckich ze słowami: „Wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. Jak wiadomo Niemcy odpowiedzieli na to dość powściągliwie, niemniej szybko zorientowali się, że trzeba wykazać się postawą bardziej otwartą. Dlatego przez kolejne lata przyjeżdżali do Polski kardynałowie i biskupi niemieccy, uczestnicząc w uroczystościach religijnych, m.in. w Gnieźnie, Warszawie i Częstochowie. Zaczął narastać problem proceduralny związany z rewizytą. Prymas powtarzał co roku, że jeszcze nie czas.

Po wyborze Jana Pawła I Prymas wrócił z Watykanu i pojechał do Fiszora pod Wyszkowem na odpoczynek. Po powrocie poprosił na rozmowę sekretarza Episkopatu bp. Bronisława Dąbrowskiego i powiedział mu, że nadszedł czas na rewizytę w Niemczech. Wizyta okazała się wielkim sukcesem. Rozpoczęła się w Fuldzie, u grobu św. Bonifacego, patrona Niemiec. Pierwszego wieczoru Prymas powiedział mi: "Chciałbym, żeby ktoś tym wiedział. Presja wojującego komunizmu rodzi głęboką erozję w polskim Kościele. Jeżeli to potrwa dłużej, to sami tego nie udźwigniemy. Trzeba szukać kontaktu, oparcia w innych Kościołach. Hiszpanie są daleko; Włosi są tacy, jacy są; na Francuzach nie można polegać, zostają nam Niemcy".

W katedrze w Kolonii stałem za Prymasem, nagrywałem jego przesłanie. Powiedział wtedy, że: „Europa ma być Betlejem dla świata, to znaczy rodzić Chrystusa dla świata.„ Kardynał Karol słuchał tego, siedząc w stalli. Myślę, że to przemówienie mogło być jakąś inspiracją dla papieża Wojtyły, który jeździł od krańca do krańca Europy i świata, "rodząc Chrystusa".

Po powrocie z Niemiec, Prymas pojechał na kilka dni do Fiszora i tam zastała go wiadomość o śmierci Jana Pawła I. Znowu trzeba było jechać na konklawe. Ale tym razem już nikt nie miał wątpliwości, kto zostanie wybrany.

KAI: Śmiertelnie już chory Prymas rozmawiał telefonicznie z rannym w zamachu Papieżem. Ksiądz był tego świadkiem. Pierwsza próba, gdy z rzymskiego szpitala zadzwonił Jan Paweł II, nie powiodła się z prozaicznych powodów: zbyt krótkiego kabla telefonicznego w domu Kardynała...

- Prymas niczego w swoim pokoju nie miał: telefonu, telewizora, radia. Trzeba było wykorzystać telefon, który stał na parterze, w sekretariacie. Rzeczywiście, przewód był zbyt krótki, więc trzeba było trochę czasu i umówiono rozmowę na następny dzień, 25 maja, w południe. Opuściłem pokój, nie było mnie przy tej rozmowie. Ale wiem, że mówił do Papieża: „Ojcze, całuję Twoje dłonie... Łączy nas cierpienie.”

KAI: A jaki był Prymas w ostatnich godzinach życia?

- Bardzo opanowany, powściągliwy, a jednocześnie świadomy swojej sytuacji.

KAI: Co dało Księdzu spotkanie z Prymasem – wielkim, a jednocześnie skromnym?

- Właśnie, w nim były te dwa wymiary. Z jednej strony miał świadomość, że reprezentuje Kościół w zmaganiach z ideologią wojującego ateizmu. Wiedział, że jest stroną i tu rzeczywiście był "pomnikowy". W tamtych warunkach trzeba było być monumentem: inaczej oni nie rozumieli. Człowiek ciepły, znaczy - słaby, więc trzeba było pokazać moc. Natomiast gdy był księdzem Stefanem to z nami żartował i podawał piłkę. Wielki i normalny.

Służyłem do Mszy św., kiedy nie było koncelebry. Później on to robił, gdy ja odprawiałem: polewał wodą moje ręce, podawał ręczniczek. Jak prawdziwy ministrant. Uważał to za zupełnie normalne.

Co mi dało spotkanie z nim? Stojąc u Jego boku nauczyłem się odprawiać Mszę świętą, mimo, że miałem "kwalifikacje". On nie czytał tekstu mszału, lecz tekstem wołał do Pana. Każda jego modlitwa: różaniec, Anioł Pański czy litania - to było wielkie wołanie. A nie gadanie…

***

Ks. Bronisław Piasecki (ur. 1940) przyjął święcenia kapłańskie w 1963 r. W latach 1974-1981 był osobistym sekretarzem kard. Stefana Wyszyńskiego, a następnie wicepostulatorem w Jego procesie beatyfikacyjnym. Jest doktorem teologii moralnej, prałatem Jego Świątobliwości, byłym proboszczem parafii Najświętszego Zbawiciela w Warszawie.

CZYTAJ DALEJ

Zmiany wikariuszy i proboszczów w 2020 r.

Niedziela warszawska 28/2004

Adobe.Stock

Czerwiec to miesiąc personalnych zmian wśród duchownych. Biskupi kierują poszczególnych księży na nowe parafie. Przedstawiamy bieżące zmiany księży proboszczów i wikariuszy w poszczególnych diecezjach.

•Zmiana księży w archidiecezji BIAŁOSTOCKIEJ
• Zmiana księży w diecezji BIELSKO-ŻYWIECKIEJ
• BYDGOSKA – diecezja
• CZĘSTOCHOWSKA – archidiecezja
• DROHICZYŃSKA diecezja
• ELBLĄSKA diecezja
• EŁCKA diecezja
• Zmiana księży w archidiecezji GDAŃSKIEJ
• Zmiana księży w diecezji GLIWICKIEJ
• Zmiana księży w archidiecezji GNIEŹNIEŃSKIEJ
• KALISKA diecezja
• KATOWICKA archidiecezja
• KIELECKA diecezja
• KOSZALIŃSKO – KOŁOBRZESKA diecezja
• Zmiany księży w archidiecezji KRAKOWSKIEJ
• Zmiana księży w diecezji LEGNICKIEJ
• Zmiana księży w archidiecezji LUBELSKIEJ
• ŁOMŻYŃSKA diecezja
• ŁOWICKA diecezja
• Zmiana księży w archidiecezji ŁÓDZKIEJ
• Zmiana księży w diecezji OPOLSKIEJ
• PELPLIŃSKA diecezja
• Zmiana księży w diecezji PŁOCKIEJ
• Zmiana księży w archidiecezji POZNAŃSKIEJ
• PRZEMYSKA archidiecezja
• RADOMSKA diecezja
• RZESZOWSKA diecezja
• SANDOMIERSKA diecezja
• SIEDLECKA diecezja
Zmiana księży w diecezji SOSNOWIECKIEJ
• SZCZECIŃSKO-KAMIEŃSKA archidiecezja
• ŚWIDNICKA diecezja
• Zmiana księży w diecezji TARNOWSKIEJ

• TORUŃSKA diecezja
Zmiana księży w archidiecezji WARMIŃSKIEJ
Zmiana księży w archidiecezji WARSZAWSKIEJ
Zmiana księży w diecezji WARSZAWSKO-PRASKIEJ
Zmiana księży w diecezji WŁOCŁAWSKIEJ
• WROCŁAWSKA archidiecezja
Zmiana księży w diecezji ZAMOJSKO-LUBACZOWSKIEJ
Zmiana księży w diecezji ZIELONOGÓRSKO-GORZOWSKIEJ

CZYTAJ DALEJ

Muzea diecezjalne latem otwarte dla zwiedzających

2020-07-14 17:55

Ks. Zenon Czumaj

Nowa ekspozycja Lucjana Boruty w Muzeum Diecezjalnym w Drohiczynie

Otwarte ponownie od początku maja po antyepidemicznych obostrzeniach muzea diecezjalne oferują w czasie wakacyjnym do zwiedzania wiele atrakcyjnych wystaw, eksponatów i przestrzeni artystycznych. Wciąż jednak obowiązują precyzyjne ograniczenia sanitarne, a placówki nastawione są bardziej na turystów indywidualnych lub małe grupy rodzinne. Zwiedzający są zdyscyplinowani i korzystają z możliwości obejrzenia jedynego obrazu El Greco w Polsce czy zbiorów najstarszego polskiego muzeum diecezjalnego w Tarnowie.

Zgodnie z zarządzeniem rządu, w ramach poluźniania restrykcji związanych z pandemią koronawirusa, od 4 maja po blisko dwumiesięcznej przerwie mogły wznowić działalność instytucje kultury, w tym galerie sztuki, muzea, biblioteki, księgarnie i archiwa. Większość placówek nie była od razu przygotowana do wymagań reżimu sanitarnego i potrzebowała nieco czasu na przyjęcie odwiedzających. Tak było także w przypadku muzeów diecezjalnych.

El Greco dostępny

W pełni otwarte jest m.in. Muzeum Diecezjalne w Siedlcach, w którym można obejrzeć wiele wspaniałych dzieł sztuki, w tym galerię 47 portretów biskupów włodzimierskich, łuckich i podlaskich oraz przede wszystkim słynny obraz El Greco "Ekstaza Świętego Franciszka" - jedyny obraz hiszpańskiego malarza w Polsce.

Na terenie muzeum obowiązują zasady sanitarne związane z trwającą epidemią. Nie można m.in. korzystać z toalety, a wewnątrz po zdezynfekowaniu rąk należy nosić maseczkę. Placówkę może jednorazowo zwiedzać maksymalnie 5 osób. - Jeszcze się tak nie zdarzyło, że musielibyśmy komuś odmówić i musiałby poczekać na zewnątrz na swoją kolej zwiedzania. Ale turystów jest coraz więcej, chcą zwiedzać nasze zbiory - mówi KAI Dorota Pikula, kustosz Muzeum Diecezjalnego w Siedlcach.

Turyści nie skarżą się na obostrzenia. - Są posłuszni, przychodzą w maseczkach, dezynfekują ręce. Oprócz sklepiku, gdzie można zakupić pamiątki, nie dotykają obiektów. Jest zauważalna wewnętrzna dyscyplina i odpowiedzialność - dodaje kustosz siedleckiego muzeum.

Z wyjątkiem sal wydzielonych czasowo do fotografowania obiektów, wszystkie inne sale są dostępne do zwiedzania. - Oczywiście najbardziej przyciąga obraz El Greco, ale zapraszamy do zwiedzania wszystkich innych wystaw - powiedziała Dorota Pikula.

Tak grupy zorganizowane, jak i zwiedzający indywidualni proszeni są o wcześniejsze ustalenie dnia i godziny spotkania telefonicznie. Bilety trzeba jednak kupować na miejscu, nie ma możliwości zamówienia ich online.

Wejścia do muzeum odbywają się wyłącznie o pełnych godzinach: 10.00, 11.00, 12.00, 13.00 i 14.00. Od wtorku do soboty placówka jest czynna w godz. 10.00-15.00, a w niedzielę 12.00-16.00.

Wejść na Wzgórze Lecha

Od 4 maja ponownie jest możliwe zwiedzanie Wzgórza Lecha, obejmujące Katedrę w Gnieźnie i jej podziemia, Drzwi Gnieźnieńskie, wieżę oraz Muzeum Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Z uwagi na sytuację epidemiologiczną czasowo skrócone były godziny zwiedzania, ale od 19 czerwca Wzgórze Lecha powróciło do dawnych godzin pracy - od poniedziałku do soboty 9.00-17.00. W niedzielę od 9.00 do 16.00 czynny jest skarbiec Katedry w Muzeum Archidiecezji Gnieźnieńskiej, od godz. 13.00-15:00 oraz 16:00-17:30 otwarte jest wejście na taras widokowy – wieża Katedry.

Przed rozpoczęciem obowiązkowa jest dezynfekcja rąk, a podczas zwiedzania zakładanie maseczki. Poruszanie się po obiektach dozwolone jest tylko z audio-przewodnikiem. Kolejność zwiedzania następuje ściśle według wskazań pracowników. Muzeum prosi turystów o dostosowanie się do nowych wytycznych.

Włocławek: dwa tysiące eksponatów

Można też udać się do Muzeum Diecezjalnego we Włocławku, które jak inne tego typu placówki prezentuje zbiory sztuki sakralnej z różnych epok. Muzeum gromadzi ponad 2 tys. eksponatów prezentowanych w ośmiu salach i korytarzu, w układzie epok historycznych, m.in. szaty liturgiczne (ornaty renesansowe i barokowe) iluminowane inkunabuły, naczynia liturgiczne z pracowni augsburskiej z XVII w., obrazy (Ukrzyżowanie Cerrea de Vivar, Modlitwa w Ogrójcu), rzeźby (Piety i grupy Świętej Anny Samotrzeć, Madonny), rokokowe meble, pamiątki po św. Janie Pawle II i portrety biskupów kujawskich.

Muzeum jest czynne dla zwiedzających krócej niż zwykle, od wtorku do piątku w godz. 10.00-13.00. ZWiedzać można rodzinnie lub indywidualnie. W innym przypadku jest to niemożliwe, gdyż dzieła sztuki są zgromadzone w małych salach, co ze względów sanitarnych wyklucza obecnie możliwość wpuszczania liczniejszych grup turystów. - Prosimy o założenie maseczek, przy wejściu jest płyn dezynfekujący ręce, wszędzie o utrzymaniu 2-metrowego dystansu przypominają odpowiednie naklejki.

Mt 5,14

Z kolei zamknięte czasowo z powodu epidemii Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego w Warszawie zostało ponownie otwarte 10 maja. Ekspozycja główna Muzeum znajduje się w pierścieniu okalającym kopułę Świątyni Opatrzności Bożej na wysokości 26 metrów. Zajmuje około 2 tys. metrów kwadratowych powierzchni.

Wystawa opowiada historię dwóch patronów Muzeum – Jana Pawła II i prymasa Stefana Wyszyńskiego – na tle stulecia, w którym żyli. Jej ramy chronologiczne obejmują okres od 1901 r. (rok urodzin Stefana Wyszyńskiego) do 2005 r. (śmierć Jana Pawła II). Ekspozycja ukazuje wpływ obu bohaterów Muzeum na losy Kościoła i Polski, ich wkład w zachowanie wiary i tożsamości narodowej, kulturowej Polaków oraz obalenie komunizmu.

Muzeum zaprasza do rezerwacji i zakupu biletów online. Placówka jest czynna w dniach: poniedziałek – niedziela od 12.00 do 19.00 (ostatnie wejście o godz. 18.00). We wtorek muzeum jest nieczynne. Natomiast czwartek jest dniem indywidualnego wstępu na podstawie bezpłatnych biletów wydawanych na określoną godzinę, ale ich liczba jest limitowana.

Muzeum Karola Wojtyły z "Pasterzem"

Otwarte dla zwiedzających od 5 czerwca są też Muzeum Archidiecezjalne Kardynała Karola Wojtyły w Krakowie (ul. Kanonicza 19-21) i Muzeum Archidiecezjalne – Mieszkanie Rodziny Wojtyłów (ul. Tyniecka 10), które na co dzień prezentują sztuki sakralnej i religijnej, promują współczesnych artystów szukających inspiracji w religii, a także eksponują osobiste przedmioty oraz pamiątki po papieżu Janie Pawle II i rodzinie Wojtyłów.

Do obejrzenia jest m.in. wystawa pt. "Pasterz" przygotowana na 100. rocznicę urodzin Jana Pawła II we współpracy z Instytutem Dialogu Międzykulturowego im. Jana Pawła II. Składają się na nią przedmioty osobiste Karola Wojtyły, pochodzące szczególnie z okresu biskupiego, arcybiskupiego i kardynalskiego, dary, które otrzymywał od wiernych w tych latach, a także przedmioty wpisujące się w okres pontyfikatu Papieża Polaka.

Wystawa przybliża również sylwetki postaci, które wywarły ogromny wpływ na drogę kapłańską i całe życie Karola Wojtyły: kard. Adama Stefana Sapiehy, abp. Eugeniusza Baziaka oraz Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego. Zlokalizowana jest w miejscu wyjątkowym – w domu, w którym najdłużej w Krakowie (w latach 1951-1967) mieszkał Karol Wojtyła. To właśnie tam powstawała książka "Miłość i odpowiedzialność", tam też abp Wojtyła prowadził z młodymi dyskusje o wierze, filozofii, sztuce i kulturze, które przez cały jego późniejszy pontyfikat i życie były mu niezwykle bliskie.

Wszyscy planujący wizytę w Muzeum Archidiecezjalnym proszeni o zapoznanie się z aktualnym regulaminem zwiedzania, dostępnym na stronie internetowej. Za pośrednictwem systemu rezerwacji można zarezerwować online bilety i usługi przewodnickie.

Od "Sacrum i profanum" do Łemkowszczyzny

Muzeum Archidiecezji Warszawskiej po przerwie wywołanej pandemią zostało otwarte dla zwiedzających 19 maja. Czynne jest w godz. 13.00-17.00 (wtorek–piątek) i 12:00-16:00 (sobota-niedziela). Dostępna jest cała przestrzeń ekspozycyjna: wystawa stała oraz wystawy czasowe.

Wystawa stała „Sacrum i profanum” gromadzi imponujące zbiory tkanin liturgicznych, złotnictwa, rzeźby, malarstwa, rysunku i grafiki. Na szczególną uwagę zasługują drzeworyty Albrechta Dürera z lat 1498-1511 („Apokalipsa”, „Żywot Marii” i „Pasja”). Ozdobą kolekcji malarstwa dawnego jest „Pokłon pasterzy” z 1575 r. włoskiego malarza Francesco Bassano. Malarstwo polskie reprezentują m.in. Matejko, Rustem, Simmler, Wyspiański, Pankiewicz, Malczewski, Vlastimil Hoffmann. Osobne miejsce w zbiorach zajmuje polskie malarstwo współczesne, a zwłaszcza sztuka niezależna z lat 80. XX wieku, w tym dzieła artystów emigracyjnych (Józef Czapski, Jan Lebenstein, Adam Kossowski).

W okresie wakacji można też obejrzeć wystawę rysunków Aleksandra Chylaka "Cerkwie na Łemkowszczyźnie". Na wystawie znajduje się ok. 60 prac wykonanych w różnorodnych technikach (węgiel, tusz, ołówek i akwarele). Chylak, z wykształcenia architekt związany z Warszawą, ale urodzony w Krynicy, w rodzinie grekokatolickiej, od lat 60. do dziś utrwala na papierze urokliwe drewniane świątynie z południowo-wschodnich rejonów Polski. Prace artysty były już prezentowane w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych.

Z kolei Rok świętego Jana Pawła II, ustanowiony przez Sejm w 100. rocznicę urodzin wybitnego Polaka, Muzeum Archidiecezji Warszawskiej uczciło wystawą prac medalierskich poświęconych świętemu Papieżowi. Jej tytuł "Życie ZaDane" nawiązuje do papieskiego nauczania: Jan Paweł II traktował życie jako dar, który mocą swej wewnętrznej dynamiki, dopomina się twórczego podjęcia. Życie najpierw zostaje „dane”, później staje się zadaniem. Dopiero takie rozpoznanie życia umożliwia podjęcie go w sposób odpowiedzialny i twórczy a zarazem pozwala odkryć jego znaczenie.

Na wystawie zaprezentowano prace prawie 50 polskich artystów medalierów, ale ewenementem wśród zaprezentowanych medali dedykowanych Janowi Pawłowi II jest seria 27 medali autorstwa Józefa Stasińskiego. Gdy po wyborze kard. Wojtyły na Stolicę Piotrową ta radosna wieść dotarła do Ojczyzny, uznany już wówczas medalier powziął postanowienie, by każdy kolejny rok pontyfikatu uczcić realizacją medalu. Powstał w ten sposób, swoisty polski komplet medali annualnych, który prezentowany jest na wystawie.

Muzeum dokładnie informuje o zasadach zwiedzania. Jednorazowo może w nim przebywać do 50 osób zwiedzających. W sali wystaw czasowych na I piętrze podczas zwiedzania może przebywać do 10 osób. Zwiedzanie jest możliwe tylko indywidualne lub rodzinnie, rekomendowane jest płacenie za wstęp kartą.

Na terenie placówki obowiązuje przestrzeganie zasad bezpieczeństwa, w tym: zakrywanie ust i nosa (maską ochronną lub przyłbicą, noszenie rękawiczek oraz zachowanie dystansu społecznego (1,5 - 2 metry) oraz samodzielne pozostawianie dużych rzeczy (plecaki, torby), parasoli i odzieży wierzchniej w szatni. Szczegółowy regulamin zwiedzania muzeum obowiązujący w czasie epidemii widnieje na stronie muzeum (www.maw.art.pl).

Bogaty skarbiec w Płocku

Po przerwie spowodowanej pandemią, w maju na nowo otwarto Muzeum Diecezjalne w Płocku, jedno z najstarszych takich muzeów w Polsce. W ciągu roku zwiedza je kilkanaście tysięcy osób. Obecnie jest możliwe zwiedzanie indywidualne, bez przewodnika. Na terenie jednego budynku może przebywać w tym samym czasie 30 osób, w maseczkach i rękawiczkach ochronnych. Na ekspozycjach zostały też umieszczone pojemniki z płynem dezynfekującym. Na każdej ekspozycji ustalony został nowy kierunek zwiedzania, tak, aby osoby wchodzące i wychodzące nie miały ze sobą kontaktu. Zwiedzających prosi się o zachowanie odpowiednich odstępów.

Muzeum posiada wiele cennych zbiorów. Są wśród nich m.in. rzeźba, malarstwo, archeologia, grafika, tkaniny, złotnictwo, wyroby metalowe, filatelistyka, falerystyka (medale, odznaczenia itp.), kartografia, rękopisy, starodruki oraz zbiory misyjne z Ameryki Południowej.

Placówka posiada jeden z pięciu najbogatszych skarbców muzealnych w Polsce. Do najważniejszych eksponatów należą: kielich i patena Konrada Mazowieckiego I z XIII w., herma św. Zygmunta z XIV wieku (patrona miasta Płocka), zdobiona diadem piastowskim z XIII wieku; tzw. Puszka Czerwińska z XIII-wieczną czarą; kielich fundacji Karola Ferdynanda Wazy, królewicza i biskupa płockiego i wrocławskiego z XVII w.

Godziny otwarcia muzeum są następujące: od wtorku do piątku w godz. 10:30-14:00, a w sobotę w godzinach 10:00-16:00 (w niedzielę i poniedziałek muzeum jest nieczynne).

"Zgoda Sandomierska"

Czynne jest też m.in. Muzeum Diecezjalne w Sandomierzu, mieszczące się w późnogotyckim Domu Jana Długosza. Na początku lipca z udziałem m.in. biskupa sandomierskiego Krzysztofa Nitkiewicz i bp. Jerzego Samca, zwierzchnika Kościoła Ewangelicko – Augsburskiego w RP i prezesa Polskiej Rady Ekumenicznej, otwarto w nim wystawę "Zgoda Sandomierska. Zgoda Panów – Zgoda Braci”. Ekspozycja nawiązuje do porozumienia podpisanego 14 kwietnia 1570 r. przez przedstawicieli Kościołów protestanckich. Nakreśla też tło społeczne, religijne i artystyczne ówczesnego Sandomierza, który w okresie Odrodzenia znajdował się u szczytu rozwoju gospodarczego i kulturalnego.

W sandomierskim muzeum można zwiedzić wiele innych wystaw i eksponatów. Więcej informacji na stronie www.domdlugosza.sandomierz.org/

Muzeum jest czynne od wtorku do soboty w godz. 9.00-15.30, a w niedzielę od godz. 13.30 do 15.30.

Najstarsze muzeum diecezjalne też otwarte

Najstarsze w Polsce muzeum diecezjalne, założone w 1888 r. w Tarnowie przez ówczesnego rektora Seminarium Duchownego ks. Józefa Bąbę, jest również otwarte dla zwiedzających. W jednej sali może przebywać jednorazowo do 10 osób, w maseczkach i po dezynfekcji rąk. Można przyjechać w większej grupie, ale wtedy część zwiedzających wejdzie do muzeum, a reszta w tym czasie np. do pobliskiej katedry. Zdaniem pracowników muzeum, zwiedzający są zdyscyplinowani i w pełni stosują się do sanitarnych zaleceń.

Najważniejszy dział zbiorów tarnowskiego muzeum stanowią zabytki sztuki cechowej - gotyckiej rzeźby i malarstwa z terenu Małopolski, reprezentujące tzw. szkołę krakowsko-sądecką. Są to zabytki bardzo ważne dla poznania poziomu i dziejów polskiej kultury średniowiecznej. Drugi dział obejmuje tkaniny kościelne (ornaty, kapy itp.) od czasów średniowiecza aż po wiek XIX.

Muzeum posiada także dział sztuki ludowej, gdzie na szczególną uwagę zasługują obrazy ludowe malowane na szkle, pochodzące z terenu Europy i innych kontynentów.

Z okazji 100-lecia Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie zbiory wzbogaciły się o kolekcję dzieł sztuki z około r. 1900. Są to płótna kilku malarzy polskich, jak np. Jacek Malczewski, Vlastimil Hofman, Kazimierz Sichulski, Wojciech Weiss, a także zbiór porcelany i zegarów.

Godziny otwarcia: w dni powszednie w godz. 10.00 - 15.00, w poniedziałki nieczynne. W lipcu w soboty i niedziele placówka jest zamknięta dla zwiedzających.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję