Reklama

Chełm, parafia bł. Matki Teresy z Kalkuty

Otrzymaliśmy wielki dar

Niedziela lubelska 31/2006

W sobotę 8 lipca br. wierni, zgromadzeni wokół ołtarza polowego przy ul. Kochanowskiego w Chełmie, przeżywali uroczystość poświęcenia kaplicy parafialnej. Wspólnota pw. Matki Teresy z Kalkuty jest najmłodszą parafią, zarówno w dekanacie Chełm-Zachód, jak i w mieście. Została erygowana przez abp. Józefa Życińskiego 22 lutego br. jako wotum wdzięczności za Papieża Polaka. Proboszczem nowej parafii został ks. Dariusz Tkaczyk.
Poświęcenie kaplicy stało się świętem wdzięczności mieszkańców ziemi chełmskiej. Duchowy i materialny wzrost młodej parafii jest owocem współpracy i ofiarności abp. J. Życińskiego, kapłanów oraz ludzi dobrej woli. - Jako społeczność nowej wspólnoty wyrażamy głęboką wdzięczność za erygowanie parafii oraz za wszelką pomoc duchową i materialną, a szczególnie za zakup placu pod budowę kościoła - mówił ze wzruszeniem ks. Tkaczyk, kierując szczególne podziękowania do Metropolity. - Wśród nas są ci, którzy ofiarowali swoje serca i siły na budowę tego dzieła. Za okazaną pomoc wszystkim dziękuję. U progu Eucharystii, która jest dziękczynieniem, Ksiądz Proboszcz imiennie podziękował darczyńcom i wykonawcom robót, zarówno osobom prywatnym, firmom, instytucjom i urzędom, bez współpracy z którymi wzniesienie kaplicy w cztery miesiące od erygowania parafii byłoby niemożliwe. Zwieńczeniem wytężonej pracy była uroczystość poświęcenia domu Bożego, bo - jak uważa Ksiądz Proboszcz - „zesłane błogosławieństwo rodzi owoce w postaci pięknej wiary, miłości Bożej i wielkiej nadziei”, a także „przyczynia się do szlachetności serca i zacności umysłu”.
- Otrzymaliśmy wielki dar, jakim jest budowa nowego kościoła - mówili przedstawiciele parafian. - Osobę Jana Pawła II, z myślą o którym powstaje to wielkie dzieło, oraz postać Matki Teresy z Kalkuty, odczytujemy w bardzo symboliczny sposób, bowiem nowe czasy stawiają przed nami nowe wyzwania. Budować dom Boży w naszej epoce na pewno nie jest łatwo. Wierzymy jednak, że Patronka naszej wspólnoty i wielki autorytet Jana Pawła II są i będą dla nas zawsze wzorem postaw. Rodzina państwa Chudków w imieniu parafian złożyła deklarację, że zrobią wszystko, co w ich mocy, aby nowy kościół powstał jak najszybciej. Za Karolem Wojtyłą, który jako biskup Krakowa w Nowej Hucie powiedział: „zbudujemy kościół nasz”, chełmscy parafianie zgodnie mówili: zbudujemy tutaj kościół nasz! Wyrazem wielkiej troski parafian i ludzi dobrej woli były m.in. złożone dary. Procesja z paramentami liturgicznymi, których - jak podkreślał Metropolita - nie powstydziłaby się dobrze funkcjonująca parafia, trwała kilkanaście minut. Darczyńcy zakupili dla kościoła m.in. tabernakulum, monstrancję, baldachim oraz komplet szat, ksiąg i naczyń liturgicznych.
- Ojciec Święty Jan Paweł II towarzyszy naszym działaniom, a charyzmat Matki Teresy stanowi zachętę do podejmowania wielkich dzieł - mówił do wiernych Ksiądz Arcybiskup. Z kolei w homilii, w nawiązaniu do czytania z Księgi Amosa, Metropolita mówił: „Kiedy patrzę na wasz zapał i kiedy wsłuchuję się w wasze słowa, mam wrażenia, że fragment z Księgi Amosa napisany był do chełmian, bo to o was można powiedzieć, że w waszej żarliwości i zapale na pierwszym etapie budowy wyglądacie jak pracownicy w winnicy Pana. Modlę się w intencjach waszych rodzin, abyście związani z waszą małą ojczyzną czuli się zakorzenieni w Bogu i potrafili w III tysiącleciu dawać świadectwo wiary, której nauczał Papież Polak”. Wyraził nadzieję, że kościół, który powstaje, stanie się miejscem, skąd „nauczanie Jana Pawła II będzie promieniować na cały Chełm”. Metropolita podziękował także mieszkańcom miasta i władzom za „żywą i serdeczną odpowiedź” na potrzebę powstania nowej parafii, która „staje się źródłem nadziei i fundamentem przekonania, że świątynia i zespół działań charytatywnych będą przybliżać te idee Jana Pawła II, w których okazywał on dialog z kulturą współczesną, wrażliwość, mądrość i umiłowanie Boga”.
Uroczysta Msza św. z poświęceniem kaplicy - jak uważa Ksiądz Proboszcz - z pewnością przeszła do historii miasta. Za to wielkie wyróżnienie ks. Tkaczyk podziękował Pasterzowi archidiecezji, dzięki któremu „mieszkańcy tej części Chełma otrzymali wielką łaskę bycia budowniczymi”. Słowa wdzięczności Ksiądz Proboszcz skierował również do kapłanów, a w szczególności do ks. inf. Kazimierza Bownika, ks. prał. Tadeusza Kawali oraz ks. płk. Grzegorza Kamińskiego, w którego parafii wierni od „Matki Teresy” gromadzili się na niedzielnych Mszach św. Składając podziękowania tym, którzy z determinacją i poświęceniem pracowali na rzecz wspólnego dobra, prezydent Chełma Krzysztof Grabczuk podziękował ks. Dariuszowi Tkaczykowi za wszelki trud, życząc mu, by „nie opuściła go energia, pozytywne nastawienie i miłość, którą zaskarbił sobie wśród społeczności parafialnej”. Gospodarz miasta złożył także deklarację, że będzie wspierać ideę budowy kościoła, który będzie służył społeczności miasta i okolic. Na zakończenie Ksiądz Proboszcz z wielką radością poinformował wiernych, że od niedzieli 9 lipca Msze św. i nabożeństwa będą się odbywały w kaplicy parafialnej (w niedziele o godz. 8.00, 11.00 i 18.00, a w dni powszedni o godz. 18.00).

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Lekarze o Komunii św. na rękę

Z medycznego i higienicznego punktu widzenia, Komunia św. rozdawana do ust jest bezpieczniejsza niż ta udzielana w czasie pandemii na rękę.

To zdanie 21 austriackich lekarzy, którzy wystosowali swój apel do biskupów tego kraju, prosząc o przywrócenie tradycyjnej formy przyjęcia Ciała Chrystusa.

„Z punktu widzenia higieny absolutnie niezrozumiałe jest dla nas, dlaczego w Austrii zakazano rozdawania Komunii św. do ust. Uważamy, że ta forma udzielania Komunii św. jest bezpieczniejsza niż podawanie Jej na rękę” – twierdzą lekarze, którzy wystosowali specjalny list otwarty do Konferencji Episkopatu w Austrii. Do niedawna Komunia św. w tym kraju była rozdawana wiernym jedynie do ręki. Po fali protestów katolików i lekarzy biskupi wydali zgodę na udzielanie Komunii św. także w formie tradycyjnej tj. do ust.

Lekarze w swoim apelu do biskupów podkreślają, że nie ma wystarczających przesłanek medycznych i higienicznych do utrzymywania tego stanu. Co więcej, twierdzą, że to udzielanie Komunii św. do ust jest bezpieczniejsze. W apelu podkreślono również opinię prezesa Stowarzyszenia Lekarzy Katolickich we Włoszech. Profesor Filippo Maria Boscia – uznany autorytet w świecie medycyny także jest zdania, że pod względem higieny, o wiele bezpieczniejsza jest forma tradycyjna, tj. udzielanie Komunii św. do ust.

Komunikat wystosowany przez austriackich lekarzy odnosi się do sytuacji nie tylko w Austrii, ale również m.in. we Włoszech. Tam bowiem biskupi postanowili zobowiązać księży sprawujących obrzędy religijne do udzielania Komunii św. jedynie na rękę.

W apelu wskazano również, że księża sprawujący Mszę św. trydencką, zawsze rozdają ją do ust i potrafią udzielać sakramentu nie mając kontaktu z ustami wiernego. Dodają, że nawet gdyby do tego doszło, kapłan w poczuciu odpowiedzialności za innych, może przerwać udzielanie Komunii św.– czytamy na portalu LifeSiteNews.com .

CZYTAJ DALEJ

Szedł wiernie śladami Jezusa

2020-09-28 23:50

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

beatyfikacja kard. Wyszyńskiego

Archikatedra św.Jana Chrzciciela

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Jego wrogowie potrzebowali bardzo dużo czasu, aby zorientować się, że z nim nie można wygrać, bo jest osobą, która na co dzień żyje Bogiem i przesłaniem Ewangelii – mówił o kard. Stefanie Wyszyńskim w homilii w archikatedrze warszawskiej ks. prał. Bogdan Bartołd.

W czasie wieczornej Mszy św., jak każdego 28. dnia miesiąca, modlono się o dobre owoce beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia. W koncelebrowanej Eucharystii uczestniczyły członkinie Instytutu Prymasa Wyszyńskiego, Rycerze Jana Pawła II, przedstawiciele Archikonfraterni Literackiej oraz wiele osób, które co miesiąc wytrwale przychodzą prosić Boga o dar rychłej beatyfikacji kard. Wyszyńskiego.

W homilii proboszcz parafii archikatedralnej podkreślił, że Prymas Wyszyński zasłużył sobie jak mało kto na wszystkie zaszczytne tytuły, jakimi go jeszcze za życia obdarowywano, co potwierdzają wszyscy, którzy pamiętają jeszcze czasy reżimu komunistycznego. - Kim był Prymas Wyszyński dla wszystkich ludzi, żyjących w Polsce, pozbawionych godności, nadziei, perspektyw, tych, o których mówiono, że są pracującymi miast i wsi? Był przede wszystkim ojcem – zauważył ks. Bartołd. Odwołał się do dramatycznego okresu trzyletniego uwięzienie Prymasa i entuzjastycznego powitania po powrocie z więzienia do Warszawy, przez co kard. Wyszyński stał się ojcem narodu i najwyższym autorytetem. - To był punkt odniesienia, nasz przewodnik na drogach wiary. Komuniści już wtedy nie stosowali tak krwawych represji, ale wciąż używali całego wachlarza prześladowań i trzeba było przestawić się na długofalowy sprzeciw – przypomniał ks. Bartołd i przytoczył wielkie programy i akcje duszpasterskie Prymasa, jak Wielka Nowenna, Tysiąclecie Chrztu Polski czy peregrynacja Matki Bożej w Obrazie Nawiedzenia. Kard. Wyszyński w tamtym czasie, nie zważając na trudności walczył o budowę nowych kościołów, erygował nowe parafie, organizował katechizację dzieci i młodzieży, opiekował się rodzinami.

- Czyż nie byliśmy dumni, że mamy takiego pasterza? Mimo różnych przeciwności czuliśmy się bezpieczni – zaznaczył proboszcz archikatedry i przywołał swoje osobiste wspomnienia z momentu, gdy kard. Wyszyński przyjmował go do seminarium. - Wyprostowana sylwetka, twarz pięknie rozświetlona blaskiem, myśl bardzo logiczna, spokojna i wierność Prawdzie. To budziło respekt. Jak się pojawił Ksiądz Prymas Wyszyński, to od razu czuło się Boży pokój. On swoją obecnością dodawał sił do codziennych zmagań - wspominał.

- Jego wrogowie potrzebowali bardzo dużo czasu, aby się zorientować, że z nim nie można wygrać, bo jest to osoba, która na co dzień żyje Bogiem, przesłaniem Ewangelii. Ileż na Prymasa Wyszyńskiego nasyłano agentów, szpiegów. Naprzeciwko Pałacu Prymasowskiego na Miodowej zainstalowano komórkę Służby Bezpieczeństwa, która inwigilowała go 24 godziny na dobę i nic kompromitującego nie odkryli. Nic nie wskórali. W końcu wynieśli się stamtąd, uznali, że przegrali. Sami przyznali: przegraliśmy z człowiekiem Bożym – mówił ks. Bartołd.

Podkreślił, że Prymas Wyszyński, choć był pozornie człowiekiem słabym, wątłym, słabo uzbrojonym, jednak rozpoczął walkę z Goliatem, jakim był komunizm, wykazując się przy tym wielką odwagą. Wynikała ona z bezgranicznego zaufania Bogu. Nigdy nie cofnął się ani nie zdradził Chrystusa. - Ci, którzy go znają mówią, że źródłem jego siły była niezłomna wiara, wielkie zaufanie Bogu. Tajemnica zwycięstwa Prymasa Tysiąclecia tkwi w tym, że szedł wiernie śladami Mistrza – Jezusa. Był synem i niewolnikiem Matki Bożej. Gdy miał jakieś wątpliwości, gdy nieraz potrzebował jasnego światła, by podjąć dobrą decyzję, szedł do Maryi po radę, nie zważając na krytykę nawet sobie najbliższych bardzo mocno stawiał na każdego człowieka – zaznaczył ks. Bartołd i dodał, że ludzie prowadzeni przez kard. Wyszyńskiego nie zawiedli go. - W tych trudnych czasach pozostawali wierni, modlili się po domach, odmawiali różaniec. Mimo różnego rodzaju szykan uczestniczyli we Mszach św. w kościele. Wychowali dzieci wbrew koniunkturze i zakazom władz. A po nocach ludzie wychowani przez Prymasa Wyszyńskiego bez pozwolenia budowali świątynie, stawiali się na wszystkie uroczystości kościelne i tłumnie wypełniali kościoły – powiedział kaznodzieja.

Przypomniał, że gdy kard. Wojtyła został papieżem, to ci ludzie wyszli, policzyli się i przestali się bać. Założyli „Solidarność” i rozpoczęli swoją niesłychaną wędrówkę z niewoli do obiecanej ziemi wolności. – Kiedy umierał tuż po zamachu na Jana Pawła II Prymas Wyszyński, mieliśmy przekonanie, że umierał święty człowiek, który dzięki niezwykłej wierze i przymierzu z Matką Bożą i Jezusem stał się opoką i ocalił swój lud mieszkający na polskiej ziemi.

Po Komunii tradycyjnie fragment nauczania kard. Wyszyńskiego – tym razem poświęcony ochronie życia dzieci nienarodzonych – odczytała Barbara Dobrzyńska. Po Mszy św. celebransi i wierni przeszli do kaplicy, w której znajduje się grób Sługi Bożego. Tam modlitwę poprowadził ks. prał. Tadeusz Sowa, moderator wydziałów duszpasterskich Kurii Archidiecezji Warszawskiej i dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Ogólnego. Na zakończenie odśpiewano Apel Jasnogórski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję