Reklama

Z zakonną posługą w Norwegii

Niedziela toruńska 45/2006

Helena Rykaczewska: - Zaledwie kilka lat po złożeniu wieczystych ślubów zakonnych podjęła Siostra decyzję o służbie Bogu w zagranicznej prowincji zakonu. Dlaczego wybrała Siostra Norwegię?

S. Blanka Dawidowska: - Powołanie wzrastało we mnie od najmłodszych lat. Dorastałam w kaszubskiej rodzinie, rodzice wychowywali nas w duchu religijnym i przygotowywali do samodzielności zgodnie z Dekalogiem, co zaowocowało podjęciem tej odważnej wówczas decyzji o wyjeździe. Propozycja ta wyszła od przełożonych zakonu prowincji toruńskiej. Rodzice również wyrazili zgodę na wyjazd. W latach sześćdziesiątych XX wieku nie było to jednak proste. Starałam się trzy lata, cztery razy otrzymywałam odpowiedź odmowną, jednak nie rezygnowałam. W chwili wręczania paszportu i udzielania przestróg dotyczących zachowania się za granicą, płakałam z radości i zmęczenia.

- Czy pamięta Siostra pierwsze dni po wyjeździe z kraju?

- Byłam radosna, dziękowałam Bogu. Jak wielu młodych ludzi, chciałam poznać świat, ale przez pryzmat habitu. Posługiwanie ludziom na obcej ziemi wśród elżbietanek było moim marzeniem. Nie zdawałam sobie jednak sprawy z bariery językowej; znałam tylko język polski, ze szkoły język rosyjski i kilka słów po niemiecku. Ponadto okazało się, że mój stan zdrowia nie jest najlepszy, ale nie będzie stanowił przeszkody. Leczenie zagwarantowano mi w Norwegii. Po długiej podróży pod wskazanym adresem w Oslo przywitały mnie po polsku siostry elżbietanki.

Reklama

- Jakie zadania poprzedzające pracę w prowincji norweskiej stanęły wówczas przed Siostrą?

- Priorytetową sprawą stało się przyswojenie języka. Ukończyłam państwowy kurs języka norweskiego dla obcokrajowców.
Potem zdałam egzamin z pielęgniarstwa. W Polsce, mimo że pracowałam przy chorych, uniemożliwiono mi zdanie takiego egzaminu, przeszkodą był habit. W Norwegii egzamin zdałam i otrzymałam dyplom wydany przez Królestwo Norwegii.
Zapoznałam się również z organizacją naszej prowincji i domami zakonnymi. Te miejsca rozsiane są wzdłuż kraju - na fiordach, poza Narwikiem, aż po Przylądek Północny.

- Co złożyło się na 37 lat posługi w kraju, który stał się drugą ojczyzną Siostry?

- W Oslo przebywałam 5 lat. Posługiwałam w domach opieki ludziom starszym i przewlekle chorym. W Trondheim, w środkowej Norwegii, przez 9 lat pracowałam w szpitalu zakonnym dla ludzi świeckich na oddziale chirurgicznym. Ze względu na brak personelu zakonnego szpital sprzedano państwu. Przeniesiono mnie do nowo wybudowanego domu opieki dla sióstr zakonnych w Lillestrřm. Tam pracowałam przez 10 lat do czasu sprzedania domu, który państwo przeznaczyło na klinikę dla narkomanów. Kolejną placówką było Tromsö na północy kraju. Pracowałam tam w kuchni, gdyż byłam jedną z młodszych i silniejszych sióstr, powierzono mi również obowiązki przełożonej. Sprawowałyśmy opiekę administracyjną w nowo wybudowanym przez siostry Domu Rencistów dla świeckich oraz prowadziłyśmy Dom Noclegowy dla turystów i innych gości. Tromsö to miasto turystyczne i uniwersyteckie, więc dom noclegowy ma rację bytu. Później był Hammerfest, miejscowość położona niedaleko Przylądka Północnego. Tam opiekowałyśmy się kościołem. Ze względu na małą liczbę sióstr, przez ponad 12 lat byłam przełożoną dwóch domów zakonnych: w Tromsö i Hammerfest. Mieszkałam w Tromsö, a kilka razy w roku wizytowałam Hammerfest. Posługiwałam się komunikacją telefoniczną i internetową. Te placówki są pięknie położone na fiordach w otoczeniu surowej, północnej przyrody. Od połowy maja do połowy lipca białe noce są atrakcją dla turystów.
Ostatnia kapituła prowincji norweskiej sióstr elżbietanek powierzyła mi obowiązki wikarii i znów podejmę pracę w Oslo.

- Jaka jest w tym protestanckim kraju sytuacja katolików i sprawa powołań zakonnych?

- W Norwegii katolicy stanowią niewielki procent społeczeństwa. Protestanci nie przeszkadzają katolikom w praktykach religijnych, są bardzo tolerancyjni. Przy każdym naszym domu zakonnym jest kościół lub kaplica publiczna. Kapłani katoliccy odprawiają nabożeństwa. Frekwencja wygląda różnie, np. w Oslo katedra wypełniona jest wiernymi, natomiast w Tromsö w kościele katolickim są Afrykanie i Azjaci, mało jest Europejczyków. W Norwegii nie ma wielu powołań zakonnych. 37 lat temu, gdy zaczęłam posługiwanie, w prowincji były 92 siostry różnych narodowości. Obecnie jest ich 20: przede wszystkim Polki, Norweżki i jedna Czeszka. Trzeba być mocnym duchowo i fizycznie oraz - jak mówi Benedykt XVI - „trwać mocno w wierze”.

Reklama

- Czy w Norwegii są miejsca kultu religijnego wsławione cudami?

- Nie ma tu kultu męczenników. Pamięć króla Olafa, który za wprowadzenie chrześcijaństwa do Norwegii został ścięty w 1000 r., Norwedzy czczą w nieco inny sposób. W Stiklestad 29 lipca odbywa się spektakl o jego śmierci. Widowisko to cieszy się popularnością wśród protestantów i katolików. Miejscem wypoczynku i modlitwy jest natomiast Mariaholm k. Oslo.

- Skąd czerpie Siostra siłę i wytrwałość, jak regeneruje siły duchowe?

- Najbardziej regeneruję się w Polsce, gdy w czasie nabożeństw widzę kościoły wypełnione wiernymi. Wówczas słyszę i odczuwam modlitwę rodaków. Chętnie uczestniczę w konferencjach i nabożeństwach rekolekcyjnych. W początkowym okresie pobytu w Norwegii mogłam przyjeżdżać do Polski co trzy lata. Później zgodnie z regulaminem przyjeżdżałam co dwa lata, a obecnie raz w roku. Tu wzmacniałam się duchowo, by tam dobrze służyć Bogu. Sprawę zakończenia misji pozostawiam Bogu. Kiedy sytuacja w Norwegii postawi mnie przed koniecznością opuszczenia tego kraju, wrócę do prowincji toruńskiej sióstr elżbietanek.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Człowiek różańca – o. Jerzy Tomziński wspomina św. O. Pio

2021-09-23 13:06

[ TEMATY ]

O. Pio

o. Jerzy Tomziński

Marian Sztajner/Niedziela

„Gapiłem się na Niego, ja nie dałem rady tak długo się modlić. Człowiek bardzo cierpiący i bez przerwy modlący się na różańcu” – do osobistych spotkań ze świętym, powraca wieloletni generał Zakonu Paulinów, 103-letni o. Jerzy Tomziński.

POSŁUCHAJ CAŁOŚĆ WYPOWIEDZI

CZYTAJ DALEJ

Polka pracująca przy odbudowie katedry Notre Dame: efekt tego co już zrobiliśmy cieszy

2021-09-24 07:18

[ TEMATY ]

katedra Notre‑Dame

Adobe Stock

Katedra Notre Dame

Katedra Notre Dame

Nasza praca ma głęboki sens, ponieważ obcujemy z oryginalnymi materiałami i odbudowujemy dzieło o najpiękniejszych proporcjach konstruowane dla Boga, co widać w każdym szczególe katedry. Polscy konserwatorzy zabytków wyróżniają się we Francji wiedzą z zakresu chemii i historii sztuki – mówi PAP Felicja Lamprecht, restauratorka zabytków pracująca przy odbudowie katedry Notre Dame.

„Nad rekonstrukcją XIX-wiecznych malowideł ściennych w kaplicy Św. Ferdynanda w katedrze Notre Dame w Paryżu pracujemy od września 2020 r. i można powiedzieć, że efekt naszej pracy cieszy. Kaplica została skończona i wygląda przecudnie. Jest jasna i rozświetlona” – mówi Lamprecht.

CZYTAJ DALEJ

200 lat temu urodził się Cyprian Kamil Norwid, patron roku 2021

2021-09-24 08:36

[ TEMATY ]

Cyprian Kamil Norwid

pl.wikipedia.org

Drzeworyt Józefa Łoskoczynskiego

Drzeworyt Józefa Łoskoczynskiego

Cyprian Kamil Norwid, poeta, dramatopisarz, malarz, myśliciel, uznawany za najwybitniejszego spadkobiercę romantyzmu, ale i jego namiętnego krytyka, przyszedł na świat 200 lat temu, 24 września 1821 r. Decyzją Sejmu RP obchodzimy właśnie Rok Norwida.

Urodził się 24 września 1821 r. w mazowieckiej wiosce Laskowo-Głuchy pod Radzyminem. Drugie imię - Kamil - przybrał podczas bierzmowania w Rzymie w 1845 r. Ojciec Cypriana, Jan, pochodził z rodziny szlacheckiej, herbu Topór. Przyszły poeta był dumny ze swoich korzeni, w twórczości podkreślał szczególnie powiązania rodziny matki z Sobieskimi oraz budował legendę o normandzkich przodkach ojca. Miał trójkę starszego rodzeństwa; po śmierci rodziców dziećmi opiekowała się dalsza rodzina. Naukę w warszawskim gimnazjum Norwid przerwał, nie ukończywszy piątej klasy, by wstąpić do prywatnej szkoły malarskiej. Malarstwo studiował też w Krakowie, we Włoszech i w Belgii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję