Reklama

Kościół

Ludźmierz: światowa premiera hymnu Górali Polskich

W wykonaniu młodych artystów z Fundacji Braci Golców oraz zespołu "Podhalanie" zabrzmiał 5 grudnia w ludźmierskiej bazylice pierwszy raz na świecie hymn Górali Polskich. Hymn został napisany i skomponowany przez braci Łukasza i Pawła Golców z okazji setnej rocznicy Związku Podhalan. Największa organizacja zrzeszająca górali polskich z całego świata podsumowała obchody 100-lecia, które odbywały się w 2019 r.

[ TEMATY ]

górale

Anna Krupka

Łukasz i Paweł Golcowie na koncercie w Sosnowcu-Pogoni

Spotkanie członków Związku Podhalan rozpoczęła uroczysta Msza św. w ludźmierskiej bazylice. Wszystkich licznie zgromadzonych członków Związku Podhalan powitał ks. kustosz Jerzy Filek, zaś modlitwie przewodniczył ks. prałat Władysław Zązel, a kazanie wygłosił ks. Jacek Gacek. Duchowni są kapelanami Związku Podhalan. - Pochylamy się przed Maryją nad Bożym Dziecięciem. Chciejmy wszystkie dary zabrać do swoich serc i iść pod prąd wszystkich uzależnień, które funduje nam świat. My, górale mamy z czego się cieszyć, co pielęgnować - mówi ks. Gacek.

Liturgię uświetniły delegacje ZP z pocztami sztandarowymi, zajęły one całe główne przejście przez świątynię, bo tyle ich było. Na zakończenie Mszy św. była światowa premiera hymnu Górali Polskich w wykonaniu młodych muzyków z Fundacji Braci Golców oraz dzieci z zespołu "Podhalanie" z Ludźmierza. Hymn nawiązuje w swoich słowach m.in. do postaci św. Jana Pawła II.

Jak przypomina w rozmowie z KAI prezes ZP Andrzej Skupień na napisanie hymnu Górali Polskich został ogłoszony konkurs w ubiegłym roku, z okazji 100-lecia organizacji. Wygrali go bracia Golcowie, Łukasz napisał tekst i wspólnie z Pawłem skomponowali muzykę. To właśnie w Ludźmierzu hymn został pierwszy raz zaprezentowany na świecie.

Reklama

Druga część spotkania opłatkowego miała miejsce w Domu Podhalan, gdzie pojawił się zespół Zakopower na czele z Sebastianem Karpiel-Bułecką. W imieniu ministra kultury, z rąk marszałka małopolski Witolda Kozłowskiego muzycy odebrali Medal za Zasługi dla Kultury Polskiej, o który wnioskował Związek Podhalan z racji obchodów 100-lecia w ubiegłym roku. Jednak do tej pory napięty terminarz zespołu nie pozwalał na jego odebranie.

Na spotkaniu górali w Ludźmierzu podjęto też ważną decyzję na przyszłość. Otóż Związek Podhalan podpisał umowę o współpracy z Małopolskim Centrum Kultury "Sokół" w Nowym Sączu. Ciesząc się z tego faktu marszałek Kozłowski zapowiedział, że w Domu Podhalan powstanie oddział nowosądeckiego "Sokoła". - W ten sposób będą biły dwa ważne płuca dla kultury w naszym województwie - zapewniał Witold Kozłowski. Zapowiedział również odnowienie ludźmierskiego obiektu.

Prezes ZP Andrzej Skupień symbolicznie z poprzednikami otworzył także galerie wszystkich prezesów ZP od początki istnienia tej najstarszej góralskiej organizacji. Wielu jeszcze żyje i pełni ważne funkcje, np. senator Jan Hamerski, który razem z posłanką Anną Paluch i posłem Andrzejem Gutem - Mostowym uczestniczyli w spotkaniu w Ludźmierzu.

Związek Podhalan bo to najstarsza i największa organizacja górali polskich z całego świata. Ma swoje oddziały nawet poza granicami naszej ojczyzny, m.in. w Stanach Zjednoczonych czy Kanadzie. W 2019 r. ZP świętował jubileusz 100-lecia. Program obchodów miał wiele punktów, jednym z nich była wizyta w Nowym Targu, stolicy regionu prezydenta RP Andrzeja Dudy. Kapelanem ZP był m.in. zmarły w 2000 r. ks. prof. Józef Tischner.

2020-01-05 20:06

Ocena: +22 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Premiera hymnu Górali Polskich na Żywiecczyźnie i diecezji bielsko-żywieckiej

2020-02-03 07:14

[ TEMATY ]

górale

hymn

diecezja.bielsko.pl

Po raz pierwszy na Żywiecczyźnie i na terenie diecezji bielsko-żywieckiej zabrzmiał 2 lutego, w święto Ofiarowania Pańskiego, w Ujsołach hymn Górali Polskich. Uroczystą premierę w wykonaniu kapeli Fundacji Braci Golec oraz śpiewaków z oddziału Górali Żywieckich Związku Podhalan poprzedziła Msza św. w oprawie góralskiej pod przewodnictwem bp. Romana Pindla.

Opłatkowe spotkanie góralskie rozpoczęła Eucharystia koncelebrowana w kościele pw. św. Józefa Robotnika w Ujsołach – miejscowości położonej u źródeł Soły. Wśród gości byli m.in. parlamentarzyści, samorządowcy różnego szczebla z terenu pogranicza polsko-słowackiego, władze Związku Podhalan i poczty sztandarowe Związku Podhalan i innych organizacji.

W kazaniu wygłoszonym gwarą góralską ks. Wojciech Pal z bielskiej parafii w Leszczynach zachęcił do szczerości w postawie wobec Boga. „Człowiek się nieraz - jak mawiał Jegomość Tischner - wadzi z Bogiem. I dobrze. Bo lepiej mówić Bogu, co nas boli, co nie pasuje, niż sztucznie udawać, że życie bezproblemowe, i fałszywie przyklaskiwać: ej Pon Bócku, jakie to wszystko i całe pikne. Jeśli nie, to się zrobi temat tabu, a człowiek będzie nieprawdziwy przed Bogiem, zaś jego modlitwa nieszczera” – podkreślił i przypomniał, że nie warto „mieć zwady z Bogiem”.

„Nasi ojcowie dobrze to rozumieli: nie wadzili się z Bogiem, że wieje halny, że biją pioruny, że kto umiera, ale palili gromnicę. Bo nie chcieli mieć w sercu zwady z Bogiem, ale przez Maryję ufność do Boga!” – zaznaczył i wskazał na Maryję. „Ona podobnie: usłyszała, że jej serce miecz przebije. Nie wadziła się, ale słuchała, co z tym cierpieniem zrobić. I dzięki temu na końcu - na krzyżowej drodze - nie atakowała żołnierzy, bo Bóg rozświetlił Jej serce miłością i prawdą” – dodał kaznodzieja.

Duchowni koncelebrujący liturgię z biskupem składali się w większości z kapelanów górali oraz proboszczów parafii na Żywiecczyźnie. Liturgię słowa sprawowano w języku polskim i słowackim. Także intencje odczytano w gwarze góralskiej – w dwóch językach. Odbyło się ślubowanie 12 nowych członków Związku Podhalan. Ceremonię poprowadzili kapelan górali żywieckich Adam Ciapka i prezes żywieckiego oddziału ZP Tadeusz Fiedor.

Przed zakończeniem Eucharystii głos zabrał kapelan Związku Podhalan ks. prałat Władysław Zązel, który nawiązał do słów papieża Franciszka o tym, że pasterz powinien czuć zapach swoich owiec. „O to idzie, żeby pasterze czuli swe owce: współczuli, przeczuwali, wyczuwali. Takie piękne słowo, kryjące głęboką treść” – zauważył i zachęcił do twórczego podejścia do tradycji. „Sztandar sprawić jest dość łatwo, już gorzej go nosić, a co dopiero jeszcze być sztandarową postacią” – stwierdził i przypomniał, że stulecie Związku Podhalan to także okazja spojrzenia w przyszłość. „Dajze Boze, aby była świetlana” – zakończył.

Bp Pindel zwrócił z kolei uwagę, że hymn Górali Polskich zawiera odwołania do ważnych wartości. „To są wartości religijne, moralne, narodowe. Ta tradycja ma być twórcza. Dobrze się stało, że muzycy świetnie wykształceni w muzyce współczesnej wygrali ten konkurs. Życzę, żeby ta tradycja, której chcecie być wierni, was kształtowała, żeby ta tradycja była żywa, aby pomagała zachować właściwą postawę” – zachęcił.

Po liturgii odbył się specjalny koncert wypełniony kolędami w wykonaniu polskich i słowackich górali. Na koniec hymn Związku Podhalan wykonali muzycy Fundacji Braci Golec p/k Rafała Bałasia oraz śpiewacy z oddziału Górali Żywieckich Związku Podhalan.

Na napisanie hymnu Górali Polskich został ogłoszony konkurs w ubiegłym roku, z okazji 100-lecia organizacji. Wygrali go bracia Golcowie. Łukasz napisał tekst i wspólnie z Pawłem skomponowali muzykę. Po raz pierwszy na świecie zabrzmiał 5 stycznia br. w Ludźmierzu.

Związek Podhalan to najstarsza i największa organizacja górali polskich z całego świata. Ma swoje oddziały nawet poza granicami naszej ojczyzny, m.in. w Stanach Zjednoczonych czy Kanadzie. W 2019 r. ZP świętował jubileusz 100-lecia. Program obchodów miał wiele punktów, jednym z nich była wizyta w Nowym Targu, stolicy regionu prezydenta RP Andrzeja Dudy. Kapelanem ZP był m.in. zmarły w 2000 r. ks. prof. Józef Tischner.

Hymn Związku Podhalan

tekst Łukasz Golec, muzyka Golec uOrkiestra

Wierni tradycji górale som
Wiara i męstwo to nasa broń
Dume i honor krzewimy haw
W ojcyźnie nasej strzec bedziemy góralskich prawd

Broń nos łod złego i zawse chroń
Związek Podhalan z róznyk świata stron
Nasi ojcowie za wiarom śli
Błogosław Boze nasym sprawom po syćkie dni.

Refren:
Górale syćkik świata stron
Przychodzom dzisiok przed Twój tron
Matko Bosko Ludzimiersko
Ej wstawioj sie za nami
U Boga w niebie
Gazduj nom (x2)

Świynty Janie Pawle
Błogosław nom
Tyś nasym Bacom
Stada swego chroń
Obiecujemy dzisiok i my
Zachować miłoś do ojcyzny po syćkie dni.

Ref.

Górole syćkik świata stron
Przychodzom dzisiok przed Twój tron
Matko Bosko Ludzimiersko
Ej wstawioj sie za nami
U Boga w niebie
Gazduj nom

CZYTAJ DALEJ

Dystrybutor filmu o Najświętszym Sercu Jezusa: ten kult ma gigantyczny potencjał duchowy

2020-02-28 10:44

[ TEMATY ]

film

Materiał prasowy

Dziś na ekrany kin wchodzi film „Najświętsze Serce”. O tym, dlaczego w tym roku dla Polaków ma to wielkie znaczenie i jak odnaleźć sens kultu Najświętszego Serca Jezusa, mówi w rozmowie z KAI Andrzej Sobczyk, prezes Stowarzyszenia Rafael.

Łukasz Kaczyński (KAI): Dlaczego postanowiliście dystrybuować ten film w Polsce?

Andrzej Sobczyk: - Inspiracja wzięła się bezpośrednio z zagranicy od jego hiszpańskich twórców, którzy pokazali nam swoje dzieło. Poruszeni jego treścią z marszu stwierdziliśmy, że chcemy uczestniczyć w upowszechnianiu poprzez ekrany kinowe historii kultu Serca Jezusowego wiernym, a zwłaszcza pomóc im zrozumieć przesłanie, które płynie z objawień Małgorzaty Marii Alacoque.

KAI: O czym opowiada film i jaka jest jego budowa?

- Film jest historią fabularną z elementami dokumentu, w której poznajemy pisarkę przeżywającą kryzys twórczy. Ma napisać kolejne książki, jednak nie jest w stanie, mimo, że zbliża się koniec terminu wyznaczonego przez wydawcę. W tym momencie znajoma proponuje jej, by zainteresowała się osobą św. Małgorzaty Marii Alacoque. Pisarka zaczyna zgłębiać temat - samej świętej, której ciało przez kilkaset lat po śmierci pozostało nietknięte, objawień Serca Jezusa oraz 12 obietnic, które Chrystus dał ludziom, którzy czczą Jego serce. W toku dzieła zostają przedstawione losy pisarki, która dociera nawet do Watykanu. W filmie pojawia się też wątek polskich Łagiewnik. Zdradzę jeszcze tylko, że końcówka dzieła szczególnie porusza, gdyż dotyka cudów eucharystycznych, a więc rzeczy, których nie można pojąć rozumem, a które bardzo uwrażliwiają serce i ducha.

- Dlaczego film dokumentalno-fabularny to dobry sposób na przypomnienie kultu Najświętszego Serca Jezusa?

- Z mojego doświadczenia wiem, że sale kinowe to bardzo dobre miejsce ewangelizacji. Dobrze wyprodukowany film może z wielką mocą trafić do osób, które może na co dzień nie są blisko Kościoła. Tym razem chcemy trochę uporządkować ten element naszej wiary, o którym na pewno każdy słyszał, choćby w postaci uczestnictwa w 9 pierwszych piątkach miesiąca, co przecież wynika bezpośrednio z 12 obietnic Chrystusa, które przekazał On Małgorzacie Marii Alacoque czy też chodzenia na nabożeństwa czerwcowe. Co więcej, na pewno większość z nas pamięta z rodzinnych domów obrazy Jezusa z rozpalonym sercem. Ale czy wiemy co jest z nim związane? Nie da się ukryć, że w życiu duchowym naszych przodków ten kult był bardzo istotny. Dlatego warto poznać jego korzenie, a teraz można to zrobić w przystępny sposób - po prostu idąc do kina.

- Jakie przesłanie może wynieść widz z takiego religijnego seansu?

- Jeśli przyjdzie na niego z otwartym sercem, to na pewno zostanie ono poruszone. Najmocniejszy przekaz tego filmu to odkrycie tego, że Serce Jezusa zawsze przyjmuje człowieka. I że kieruje się względem nas niepojętą głębią miłosierdzia Boga. Osobiście dla mnie najbardziej przejmującym fragmentem dzieła było, kiedy główna bohaterka odkrywa jak ludzie odwrócili się od Serca Jezusowego, w tym także papież, który początkowo, wbrew prośbom św. Małgorzaty Marii Alacoque nie chciał poświęcić świata Sercu Jezusa i że miało to swoje konsekwencje w postaci tragicznych zdarzeń. Zacząłem się wtedy zastanawiać jak w przyszłości nas - którzy żyjemy w niełatwych czasach - ocenią następne pokolenia. Jak będą patrzeć na naszą wiarę i przyjmowanie takich objawień, jak tych dotyczących Najświętszego Serca Jezusa. Czy zobaczą głębokie zaufanie, czy ich odrzucenie.

- Polacy już kiedyś pokazali, że wierzą Sercu Jezusowemu. To znak na współczesne czasy, które są niełatwe już nie tylko światopoglądowo?

- Tak, to prawda. W tym roku przypada 100. rocznica zawierzenia losów naszej ojczyzny Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Miało to miejsce w 1920 r., kiedy bolszewicy stali u granic Warszawy. Jak wiemy Polska została wtedy ochroniona, wydarzył się Cud na Wisłą. A papież Benedykt XV ten gest zawierzenia naszych rodaków ocenił jednoznacznie, pisząc, że nic stosowniejszego nie można było zrobić w celu naprawienia zła tamtych czasów. Sądzę, że te słowa są cały czas aktualne i obowiązujące - że na zło każdych czasów, którego również współcześnie nie brakuje, doskonałą odpowiedzią jest powierzanie się z ufnością Sercu Jezusa. Jednocześnie obchodzimy również 100. rocznicę kanonizacji św. Małgorzaty Marii Alacoque, co także zachęca do zapoznania się z objawieniami, których doświadczyła.

- Film „Najświętsze Serce” wchodzi do kin tydzień po premierze w Hiszpanii. To bardzo szybka reakcja.

- Tak. Było z tym trochę trudności, bo czasu było niewiele. Jednak jego wydźwięk jest na tyle istotny, że uznaliśmy, że trzeba podjąć wszelkie możliwe kroki, by polscy widzowie nie musieli za długo czekać. Jesteśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni, gdyż w Polsce jest około 130 kin, które zdecydowały się wyświetlić dzieło. Adresy tych kin można znaleźć na stronie rafaelfilm.pl.

- Jak zachęcić ludzi, by wybrali się do kin?

- Ten film buduje wiarę. Naprawdę przybliża do dobrego i kochającego Boga, który zawsze czeka na człowieka. I jedno wiem na pewno - pomoże zrozumieć nam kult Serca Jezusowego, w którym większość z nas wyrosła, ale być może nie zdaje sobie sprawy z jego gigantycznego potencjału duchowego, wynikającego z objawień św. Małgorzaty Marii Alacoque. To jest swego rodzaju wyjątkowy testament duchowy, który otrzymaliśmy i bardzo konkretne obietnice Pana Jezusa. Warto z nich skorzystać.

CZYTAJ DALEJ

Indie: fanatyk hinduski został chrześcijaninem

2020-02-28 19:40

[ TEMATY ]

chrześcijanin

Indie

hinduski fanatyk

Internet

Niladri Kanhara

Były członek radykalnego ugrupowania hinduistycznego Rashtriya Swayamsevak Sangh (RSS), 53-letni obecnie Niladri Kanhara od kilku lat jest chrześcijaninem.

Wcześniej był jednym z tych, którzy w stanie Orissa bezcześcili kościoły i znęcali się nad wyznawcami Chrystusa, i to jeszcze przed pamiętnymi pogromami w tym wschodnioindyjskim stanie w sierpniu 2008. Później zaczął pokutować, nawrócił się i dziś to on jest prześladowany z powodu swej wiary.

Niladri pochodzi z miasteczka Phiringia w dystrykcie Kandhamal w Orissie, zamieszkanego przez 90 rodzin hinduskich. Jest to główna kolebka skrajnie prawicowej grupy nacjonalistycznej RSS. Jak sam wspomina, w 1980 ukończył 6. klasę szkoły w Chokapadzie – Tiakali Block, bedącej aśramem [rodzaj klasztoru hinduistycznego], założonym przez nieżyjącego już przywódcę VHP Swamiego Laxamananandę. Tamtejsi nauczyciele „wbijali mi do głowy od dzieciństwa truciznę nienawiści”. „Nauczyłem się nienawidzić i torturować chrześcijan w myśli idei przewodniej szkoły: «Aby uratować hinduizm, trzeba wyeliminować chrześcijan z Kandhamalu»” – powiedział były radykał.

Przyznał, że gdy został szefem VHP i RSS, znęcał się nad wieloma chrześcijanami, groził Ghar Wapsi, czyli zmuszaniem nowo nawróconych wyznawców Chrystusa do ponownego przejścia na hinduizm oraz zbezcześcił wiele kościołów. W 2005 jego żona Usharani miała widzenia Boże. „Zakazała mi jeść mięso i pić alkohol. W tym czasie zachorowało pięcioro naszych dzieci. Chodziłem do świątyni i składałem «puja» [rytualne prośby o przychylność bóstw – KAI], poświęciłem kozy i wydałem mnóstwo pieniędzy” – wspominał Kanhara.

Tymczasem pewnego dnia odwiedził go ks. Pavitra Mohomo Kata i powiedział jego żonie: „Jeśli wierzycie w Boga, wasza córka się uratuje”. Sam Niladri nienawidził duchownego, bo był chrześcijaninem, ale – dodał –

„Jezus Chrystus uzdrowił moją córeczkę dzięki nieustannym modlitwom pastora”.
Jego koledzy byli wściekli, gdy dowiedzieli się o zdarzeniu, i porwali jego syna Bantu, „aby dać nauczkę ojcu” oraz pobili jego samego i pastora.

Niladri Kanhara jako chrześcijanin zaangażował się entuzjastycznie w odwiedzanie rodzin potrzebujących pomocy i w modlitwy, mimo nieustannie otrzymywanych gróźb. Kilka osób doświadczyło różnych korzyści dzięki sile jego modlitwy, przede wszystkim uzdrowień zarówno fizycznych, jak i duchowych.

CZYTAJ DALEJ
Projekt Niedzieli na Wielki Post
#ODKUPIENI

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję