Reklama

Polska

Bachledówka: powstaje Dom Pamięci kard. Stefana Wyszyńskiego

Dla upamiętnienia wakacji spędzanych przez Prymasa Tysiąclecia na Podhalu paulini z parafii Matki Bożej Jasnogórskiej w Bachledówce budują Dom Pamięci kard. Stefana Wyszyńskiego. – To będzie muzeum nowoczesne, multimedialne i interaktywne – zapowiada o. Jerzy Kielech OSPPE.

2020-01-14 11:42

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

górale

wikipedia.org

Kard. Stefan Wyszyński spędzał u paulinów w Bachledówce wakacje w latach 1967-1973.

- Odwiedzali go tu nie tylko wielcy tego świata. Lubił spotykać się z tutejszymi ludźmi. Były wieczornice przy ognisku, oni przychodzili pięknie ubrani, w strojach góralskich, grała kapela góralska, ludzie recytowali wiersze, prymas głosił katechezę. Miejscowi do dziś pamiętają te letnie wieczory - opowiada o. Kielech.

- Chcemy uwiecznić to, co tu się dokonywało i przekazać kolejnym pokoleniom nauczanie kard. Wyszyńskiego o ojczyźnie, patriotyzmie, o rodzinie, o problemach społecznych, bo to wszystko jest niezmiennie aktualne - podkreśla proboszcz kościoła w Bachledówce. W tym celu paulini wznoszą Dom Pamięci, który będzie pełnił funkcję edukacyjną. Ma też służyć pielgrzymom i turystom jako miejsce odpoczynku.

Reklama

Dom Pamięci będzie wpisany w krajobraz Podhala. Konstrukcja nawiązuje do tradycyjnej architektury góralskiej. Przykryty dwuspadowym stromym dachem, posadowiony na stoku budynek będą okalały tarasy widokowe, - Projekt powstał długo. Swoją „podróż” rozpoczęliśmy od form najprostszych, nawiązujących do chochołowskich szałasów pasterskich, ale efektem końcowym zbliżyliśmy się do twórczości Stanisława Witkiewicza - wyjaśnia architekt Piotr Chuchacz.

Mieszkańcy okolicznych miejscowości przekazują sobie opowieści o spotkaniach z przyszłym błogosławionym. Uzbierało się sporo pamiątek z tego czasu. Są zdjęcia, wspomnienia, poezje, zapis homilii głoszonych w Bachledówce przez Prymasa Tysiąclecia. Wszystko to będzie eksponowane w nowym muzeum.

Prymas mieszkał w drewnianej, piętrowej willi w stylu zakopiańskim, nazywanej „Tebaibą” (od pustyni, na której przebywał św. Paweł Pustelnik). W 1955 r. willę objęli jasnogórscy paulini, zakładając tam kaplicę. W 1984 r. metropolita krakowski kard. Franciszek Macharski erygował tam ośrodek rekolekcyjny, a w 1988 r. parafię pw. Matki Bożej Jasnogórskiej.

Ocena: +2 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ludźmierz: światowa premiera hymnu Górali Polskich

2020-01-05 20:06

[ TEMATY ]

górale

Anna Krupka

Łukasz i Paweł Golcowie na koncercie w Sosnowcu-Pogoni

W wykonaniu młodych artystów z Fundacji Braci Golców oraz zespołu "Podhalanie" zabrzmiał 5 grudnia w ludźmierskiej bazylice pierwszy raz na świecie hymn Górali Polskich. Hymn został napisany i skomponowany przez braci Łukasza i Pawła Golców z okazji setnej rocznicy Związku Podhalan. Największa organizacja zrzeszająca górali polskich z całego świata podsumowała obchody 100-lecia, które odbywały się w 2019 r.

Spotkanie członków Związku Podhalan rozpoczęła uroczysta Msza św. w ludźmierskiej bazylice. Wszystkich licznie zgromadzonych członków Związku Podhalan powitał ks. kustosz Jerzy Filek, zaś modlitwie przewodniczył ks. prałat Władysław Zązel, a kazanie wygłosił ks. Jacek Gacek. Duchowni są kapelanami Związku Podhalan. - Pochylamy się przed Maryją nad Bożym Dziecięciem. Chciejmy wszystkie dary zabrać do swoich serc i iść pod prąd wszystkich uzależnień, które funduje nam świat. My, górale mamy z czego się cieszyć, co pielęgnować - mówi ks. Gacek.

Liturgię uświetniły delegacje ZP z pocztami sztandarowymi, zajęły one całe główne przejście przez świątynię, bo tyle ich było. Na zakończenie Mszy św. była światowa premiera hymnu Górali Polskich w wykonaniu młodych muzyków z Fundacji Braci Golców oraz dzieci z zespołu "Podhalanie" z Ludźmierza. Hymn nawiązuje w swoich słowach m.in. do postaci św. Jana Pawła II.

Jak przypomina w rozmowie z KAI prezes ZP Andrzej Skupień na napisanie hymnu Górali Polskich został ogłoszony konkurs w ubiegłym roku, z okazji 100-lecia organizacji. Wygrali go bracia Golcowie, Łukasz napisał tekst i wspólnie z Pawłem skomponowali muzykę. To właśnie w Ludźmierzu hymn został pierwszy raz zaprezentowany na świecie.

Druga część spotkania opłatkowego miała miejsce w Domu Podhalan, gdzie pojawił się zespół Zakopower na czele z Sebastianem Karpiel-Bułecką. W imieniu ministra kultury, z rąk marszałka małopolski Witolda Kozłowskiego muzycy odebrali Medal za Zasługi dla Kultury Polskiej, o który wnioskował Związek Podhalan z racji obchodów 100-lecia w ubiegłym roku. Jednak do tej pory napięty terminarz zespołu nie pozwalał na jego odebranie.

Na spotkaniu górali w Ludźmierzu podjęto też ważną decyzję na przyszłość. Otóż Związek Podhalan podpisał umowę o współpracy z Małopolskim Centrum Kultury "Sokół" w Nowym Sączu. Ciesząc się z tego faktu marszałek Kozłowski zapowiedział, że w Domu Podhalan powstanie oddział nowosądeckiego "Sokoła". - W ten sposób będą biły dwa ważne płuca dla kultury w naszym województwie - zapewniał Witold Kozłowski. Zapowiedział również odnowienie ludźmierskiego obiektu.

Prezes ZP Andrzej Skupień symbolicznie z poprzednikami otworzył także galerie wszystkich prezesów ZP od początki istnienia tej najstarszej góralskiej organizacji. Wielu jeszcze żyje i pełni ważne funkcje, np. senator Jan Hamerski, który razem z posłanką Anną Paluch i posłem Andrzejem Gutem - Mostowym uczestniczyli w spotkaniu w Ludźmierzu.

Związek Podhalan bo to najstarsza i największa organizacja górali polskich z całego świata. Ma swoje oddziały nawet poza granicami naszej ojczyzny, m.in. w Stanach Zjednoczonych czy Kanadzie. W 2019 r. ZP świętował jubileusz 100-lecia. Program obchodów miał wiele punktów, jednym z nich była wizyta w Nowym Targu, stolicy regionu prezydenta RP Andrzeja Dudy. Kapelanem ZP był m.in. zmarły w 2000 r. ks. prof. Józef Tischner.

CZYTAJ DALEJ

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Niedziela łowicka 6/2003

[ TEMATY ]

ksiądz

kapłan

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Oświęcim: modlitwy i hołd ofiarom w 75. rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau

2020-01-27 19:43

[ TEMATY ]

Auschwitz

Andrzej Duda

Grzegorz Jakubowski/KPRP

Złożenie zapalonych zniczy i wspólna modlitwa zakończyły obchody 75. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau, które odbyły się 27 stycznia na terenie byłego obozu niemieckiego. W poniedziałkowych uroczystościach wzięło udział około 200 byłych więźniów i ocalałych z Holokaustu oraz przedstawiciele około 60 krajów, w tym reprezentanci europejskich monarchii, prezydenci i premierzy oraz dyplomaci.

Odezwał się szofar, tradycyjny barani róg pasterski, który według tradycji żydowskiej wzywa do pokuty. Urodzony w 1926 roku w Sochaczewie David Wiśnia, były więzień KL Auschwitz, który w czasie II wojny światowej stracił niemal całą najbliższą rodzinę w getcie warszawskim zaintonował modlitwy w języku hebrajskim – „El Male Rachamim” i kadisz.

Zobacz zdjęcia: 75. rocznica wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau

Pod gigantycznym namiotem przy Bramie Śmierci na terenie Auschwitz II-Birkenau rabini i duchowni chrześcijańscy modlili się, stojąc obok siebie. Modlitwę „Wieczny odpoczynek” odmówił po łacinie nuncjusz apostolski abp Salvatore Pennacchio. Powtórzył ją po polsku bielsko-żywiecki biskup pomocniczy Piotr Greger. Zmarłych więźniów obozu polecał ks. dr Mikołaj Dziewiatowski z Autokefalicznego Kościoła prawosławnego w Polsce, który wzniósł modlitwę „Boże Duchów” w języku cerkiewnosłowiańskim. Modlitwę „Wspomnienie zmarłych” odmówił także zwierzchnik diecezji cieszyńskiej Kościoła ewangelicko-augsburskiego bp Adrian Korczago.

Znicze pod pomnikiem ustawili m.in. byli więźniowie obozu Auschwitz oraz innych miejsc kaźni, ocaleni z Holokaustu. Hołd oddały delegacje państwowe. Wśród przedstawicieli był m.in. kard. Zenon Grocholewski, specjalny wysłannik papieża Franciszka na uroczystości w Oświęcimiu.

Wcześniej uczestników rocznicowych obchodów powitał gospodarz uroczystości, prezydent RP Andrzej Duda. Jak podkreślił, „Holokaust, którego Auschwitz jest głównym miejscem i symbolem, był zbrodnią wyjątkową w całych dziejach ludzkości”. „Nigdy indziej ani nigdzie indziej nie przeprowadzono eksterminacji ludzi w podobny sposób” – dodał i przypomniał, że Żydzi „z Polski, Węgier, Francji, Holandii, Grecji i innych okupowanych krajów w całej Europie byli tu przywożeni bydlęcymi wagonami, poddawani selekcji i pozbawiani całego mienia”.

„I w ogromnej większości natychmiast zabijani w komorach gazowych. I spalani w krematoryjnych piecach. Wszystko to trwało zaledwie godziny, kwadranse, minuty. Fabryka śmierci przez lata pracowała z pełną mocą. Dymiły kominy, przetaczały się transporty. Ludzie szli i szli, tysiącami. Na śmierć” – kontynuował i zachęcił, by „nie odwracać od niej oczu” od przerażającej historii. „Nie wolno nam nigdy o niej zapomnieć” – zaapelował.

Prezydent wezwał jednocześnie do ponowienia szczególnego zobowiązania, by „pielęgnować pamięć i strzec prawdy” o tym, co się wydarzyło w Auschwitz. Andrzej Duda zaprosił wszystkich ludzi dobrej woli do udziału w tym dziele. Przestrzegł zarazem przed fałszowaniem historii II wojny światowej, zaprzeczaniu zbrodniom ludobójstwa i negowaniu Holokaustu oraz instrumentalnym wykorzystywaniu Auschwitz dla jakichkolwiek celów.

„To bezczeszczenie pamięci ofiar, których prochy są tutaj rozsypane. Prawda o Holokauście nie może umrzeć. Pamięć o Auschwitz musi trwać, żeby Zagłada nigdy więcej się nie powtórzyła” – zakończył.

Podczas uroczystości przemówiło czworo byłych więźniów. Była więźniarka Auschwitz Batszewa Dagan z Izraela, poetka, psycholog i pedagog, twórczyni metody pomagającej przekazywać dzieciom i młodzieży wiedzę o zagładzie, wspominała:

„Nie miałam pasiaka, bo nie starczyło i dali mi mundur rosyjskiego żołnierza. Wydaje mi się, że najdotkliwszą dla mnie rzeczą na początku była utrata włosów - dawały mi poczucie bycia kobietą”.

„Po moich chorobach dostałam się do komanda „Kanada”. Na górach różnych ubrań z całego świata spotkałam fotografię moich nauczycieli z Łodzi, bo w 1944 roku była likwidacja getta łódzkiego” – kontynuowała i zaapelowała, by nie przestawać mówić o Auschwitz.

Głos zabrał były więzień Auschwitz Marian Turski – dziennikarz i współtwórca Muzeum Historii Żydów Polskich. Zaapelował, by nie być obojętnym wobec niesprawiedliwości i przejawów dyskryminacji. Ten imperatyw określił jako „11. przykazanie”.

„Nie bądźcie obojętni, jeżeli widzicie kłamstwa historyczne. Nie bądźcie obojętni, kiedy widzicie, że przeszłość jest naciągana do aktualnych potrzeb polityki. Nie bądźcie obojętni, kiedy jakakolwiek mniejszość jest dyskryminowana. Istotą demokracji jest to, że większość rządzi, ale demokracja na tym polega, że prawa mniejszości muszą być chronione. Nie bądźcie obojętni, kiedy jakakolwiek władza narusza przyjęte umowy społeczne, już istniejące. Bądźcie wierni przykazaniu. Jedenaste przykazanie: nie bądź obojętny” – powtórzył.

O ignorowanym przez lata ludobójstwie na Sinti i Romach przypomniała była więźniarka Auschwitz Else Baker. Przedstawicielka Sinti podziękowała Polakom za utrzymywanie byłego obozu oraz za przekształcenie go w znane na całym świecie Miejsce Pamięci.

Baker opowiedziała własną historię, gdy w 1944 r. jako ośmioletnia dziewczynka z domu w Hamburgu trafiła do KL Auschwitz-Birkenau, do tzw. obozu cygańskiego, w którym Niemcy więzili około 23 tys. osób.

„Słyszeliśmy rozdzierające krzyki. Nie przestrzegano zakazu opuszczania zamkniętych na klucz baraków. Widzieliśmy przepastny teren, a na nim otwarty ogień. Ja, 8-letnia dziewczynka, słyszałam, jak dorośli rozmawiali, że musiał się im skończyć gaz, skoro palili ludzi żywcem” – kontynuowała opowieść. „Ja przeżyłam Auschwitz wyłącznie dzięki szczęściu oraz wielkodusznym czynom niektórych z moich towarzyszy niedoli” – przyznała ocalona, która przeżyła w obozie dzięki Romce Wandzie Fischer. 2 sierpnia 1944 r. z jedną z sióstr trafiła do KL Ravensbrück.

Zaapelowała o pamięć o ofiarach, ocalonych i katach. „Mam nadzieję, że to miejsce pamięci oraz muzeum będą działać przez wiele kolejnych lat jako ostrzeżenie, by chore ideologie oparte na takich zgubnych naukach, jak na przykład eugenika, nigdy więcej nie doszły do władzy” – podkreśliła.

Stanisław Zalewski, prezes Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych, odczytał słowa, jakie wypowiedział Benedykt XVI w 2006 r. podczas wizyty w Auschwitz-Birkenau: „Nie potrafimy przeniknąć tajemnicy Boga. Widzimy tylko jej fragmenty i błądzimy, gdy chcemy stać się sędziami Boga i historii”.

Wyjaśnił, że te słowa papieża stały się dla niego wskazaniem. „Nie wolno grzebać w sumieniach ludzi, którzy przeżyli czas, kiedy człowiek celowo zapomniał o prawie drugiego człowieka do życia” – wytłumaczył, odwołując się do własnej historii. Opowiedział, jak po pobycie w warszawskiej siedzibie gestapo, na Pawiaku, trafił do KL Auschwitz-Birkenau, a następnie do obozów koncentracyjnych Mauthausen, Gusen I i Gusen II.

„Pamiętam wożenie żyjących nagich kobiet samochodami ciężarowymi z baraku do komory gazowej. Ich krzyki słyszę w mojej podświadomości, kiedy wracam myślami do tych wydarzeń” – relacjonował i przyznał, że niektóre wspomnienia boleśnie wracają. „Odmawiając modlitwę Pater Noster, wypowiadam werset: ‘Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom’. Czy odpuszczenie winy oznacza zapomnienie o wyrządzonej krzywdzie, odstąpienie od wymierzenia kary, zaniechanie zadośćuczynienia?” – pytał i wskazał jednocześnie dwa przykłady postaw wśród więźniów, które, jak zauważył, „wyzwalały nowe siły, wzmacniały poczucie więzi, pobudzały do działania wbrew własnemu poczuciu bezsilności i utraty nadziei”.

Wymienił w tym kontekście o. Maksymiliana Marię Kolbego, który w 1941 r. dobrowolnie poszedł na śmierć w miejsce innego skazanego, oraz rtm. Witolda Pileckiego, który w 1940 r. dobrowolnie dał się uwięzić w KL Auschwitz, by organizować i działać w obozowym ruchu oporu, następnie przekazać światu prawdę o Auschwitz.

W imieniu prywatnych darczyńców wspierających Fundację Auschwitz-Birkenau i misję zachowania autentyzmu Miejsca Pamięci – Filarów Pamięci – głos zabrał Ronald S. Lauder. Przewodniczący Światowego Kongresu Żydów zwrócił uwagę, że „praktycznie każdy inny kraj europejski pomagał nazistom wysyłać Żydów do obozów”. „Zbyt wiele osób i krajów pozwoliło, żeby Auschwitz wydarzyło się” – podkreślił, zaznaczając, że Ameryka nie wpuściła wtedy żadnego uchodźcy żydowskiego.

„Hitler testował świat i z każdym kolejnym krokiem widział, jaka jest prawda - świata to nie obchodziło. I wtedy wiedział, że może zbudować tę fabrykę śmierci, Auschwitz” – stwierdził, przestrzegając przed antysemityzmem, który, jak zaznaczył, „doprowadził do Auschwitz”. Lauder zaapelował o piętnowanie wszelkich przejawów antysemickich i antysyjonistycznych w dzisiejszym świecie.

Dyrektor Miejsca Pamięci Auschwitz dr Piotr M.A. Cywiński podziękował za świadectwo ocalonych więźniów obozu. „Na waszym doświadczeniu budowaliśmy powojenny świat. Jesteśmy wam zatem coś winni. My wszyscy. Świat miał przecież wyglądać inaczej. Organizacja Narodów Zjednoczonych miała być gwarantem pokoju. Zbrodnie przeciwko ludzkości miały być ścigane bez końca” – dzielił się swą refleksją, wskazując na współczesne zjawiska, jak antysemityzm, rasizm, ksenofobia. „W mroku odradzającego się populizmu i demagogii wzmacniają się ideologie pogardy i nienawiści” – dodał, przestrzegając przed obojętnością i biernością.

„Nie widzimy i nie chcemy widzieć. Nie mówimy i nie chcemy mówić. Większość milczała, gdy tonęli Syryjczycy, w ciszy odwróciliśmy się od Kongijczyków, nie wydusiliśmy z siebie niemalże słowa, gdy dwa lata temu mordowano Rohindża, ciszą dziś okrywamy tragiczny los Ujgurów. Cisza po Holokauście nie jest ludzka i nigdy już ludzką nie będzie. Po Holokauście nasze dzisiejsze milczenie jest naszą dotkliwą klęską, naszym własnym odczłowieczeniem. Tak, właśnie: samo-odczłowieczeniem” – stwierdził i wskazał na postawę Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, którzy, jego zdaniem, „dokonywali nieskończonego dobra w dramatycznych warunkach, ratując konkretnego człowieka”.

Nawiązał do motta tegorocznych uroczystości rocznicowych „Mamy straszne przeczucie, gdyż wiemy” pochodzące z odnalezionych na terenie Birkenau notatek więźnia Załmena Gradowskiego.

„My także wiemy i przeczuwamy. Czym stał się nasz świat? Gdzie i dlaczego roztrwoniliśmy nasze podstawowe, fundamentalne wartości? Gdzie jest nasza własna indywidualna odpowiedzialność? Każdego z nas!” – zaznaczył i stwierdził, że w samej istocie krzyku „Nigdy więcej” „wyzwolenie Auschwitz dzieje się także dziś”. „Tu i teraz, codziennie” – dodał.

Znicze pod pomnikiem ofiar ustawiły m.in. delegacje byłych więźniów KL Auschwitz, którym towarzyszyli opiekunowie, a następnie delegacje państwowe.

Podczas wzruszającej ceremonii, która zgromadziła kilka tysięcy osób, wielu nie kryło łez. Ubranym w pasiaki byłym więźniom towarzyszyli opiekunowie, pomagając im w poruszaniu się.

Przed południem byli więźniowie wraz z władzami Muzeum Auschwitz i prezydentem RP złożyli wieńce pod Ścianą Straceń na dziedzińcu bloku 11. Dzień wcześniej w pobliskim Centrum Dialogu i Modlitwy odprawiona została Msza św. dla byłych więźniów pod przewodnictwem bp. Piotra Gregera.

Niemiecki nazistowski obóz zagłady wyzwolili żołnierze 100. Lwowskiej Dywizji Piechoty 60. Armii I Frontu Ukraińskiego, dowodzonej przez gen. mjr. Fiedora Michajłowicza Krasawina.

Ze względu na znaczenie miejsca i wagę symbolu, jakim dla całego świata jest były obóz Auschwitz-Birkenau, Zgromadzenie Ogólne ONZ w listopadzie 2005 r. ustanowiło dzień 27 stycznia - rocznicę wyzwolenia obozu - Międzynarodowym Dniem Pamięci o Holokauście.

Obóz Auschwitz powstał w 1940 r. Kompleks obozowy składał się z trzech części. W 1940 roku powstał obóz Auschwitz I (tzw. Stammlager - obóz macierzysty). Pierwszy transport więźniów dotarł do Auschwitz 14 czerwca 1940 r. Składał się z 728 mężczyzn z więzienia w Tarnowie. Dwa lata później pierwszy transport więźniów przybył do Auschwitz II, czyli do Birkenau. Masowe uśmiercanie Żydów rozpoczęto tu już w pierwszych miesiącach 1942 r. Auschwitz III stanowiło ok. 40 podobozów (Aussenlager), spośród których największy znajdował się w Monowicach (Monowitz).

W obozie Auschwitz-Birkenau w latach 1940-1945 hitlerowcy zgładzili co najmniej 1,1 mln osób, głównie Żydów, ale także ok. 75 tys. Polaków oraz tysiące Romów, jeńców sowieckich i przedstawicieli innych narodów.

Wśród więźniów Auschwitz przeważali wyznawcy judaizmu, z których większość – ok. 900 tys. – została zgładzona tuż po przywiezieniu. Wśród pozostałych wyznań najwięcej było katolików. Byli tu także chrześcijanie innych wyznań, ale też Świadkowie Jehowy, muzułmanie oraz buddyści.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję