Reklama

Benedykt XVI

„Il Messaggero”: winnica Benedykta XVI została wykarczowana

Niewielka winnica, założona za pontyfikatu Benedykta XVI w dawnej rezydencji papieży Castel Gandolfo, została wykarczowana. Jak poinformował 14 stycznia rzymski dziennik „Il Messaggero”, winnica z uprawami tradycyjnych gatunków Trebbiano i Cesanese d’Affile musiała ustąpić miejsca na budowę drogi. Zlikwidowanie plantacji zarządziła nowa administracja rezydencji papieskich. Watykan nie skomentował tej decyzji.

[ TEMATY ]

Benedykt XVI

Kościół parafialny w Oleszycach – polichromia Eugeniusza Muchy (XX wiek)/fot. Graziako

Według „Messaggero” zaprowadzona na obszarze 1 000 m. kwadratowych winnica była darem związku rolników Coldiretti jako wyraz wdzięczności za słowa, które wypowiedział Benedykt XVI po jego wyborze na papieża w 2005 roku: ”Jestem tylko prostym robotnikiem winnicy Pańskiej”. Na jego prośbę winnicę założono w letniej rezydencji papieży pod Rzymem w pobliżu figury Jezusa Dobrego Pasterza. Podczas pobytów w Castel Gandolfo Benedykt XVI spacerował pośród winorośli i modlił się. Jest to więc „symboliczne miejsce mijającego pontyfikatu”, podkreślił rzymski dziennik.

2020-01-16 09:25

Ocena: +2 -3

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Watykan potwierdza: "tymczasowe inne zadania" dla abp Gänsweina

2020-02-05 17:09

[ TEMATY ]

papież

Benedykt XVI

papież Franciszek

Georg Gänswein

Grzegorz Gałązka

Arcybiskup Georg Gänswein będzie nadal koncentrował się na swojej roli prywatnego sekretarza papieża-seniora Benedykta XVI - podało watykańskie biuro prasowe potwierdzając doniesienia medialne o zmianie zakresu obowiązków prefekta Domu Papieskiego. Jak poinformowano, fakt, że abp Gänswein nie był widziany podczas papieskich audiencji w minionych tygodniach, ma związek z „normalną redystrybucją różnych zadań i funkcji”. Należy do tego „dobrze znana jego rola prywatnego sekretarza papieża-seniora”. W odpowiedzi biura nie ma mowy o zwolnieniu z funkcji.

Wcześniej niemiecka gazeta „Die Tagespost” donosiła, że abp Gänswein jest urlopowany w ramach funkcji prefekta Domu Papieskiego. Obecnie zamiast pełnić publiczne obowiązki podczas audiencji, na życzenie Franciszka, ma więcej czasu poświęcić Benedyktowi XVI.

Możliwą przyczyną tymczasowego urlopu jest, według gazety, „niefortunna prezentacja” książki kard. Roberta Saraha, prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów o kapłaństwie i celibacie pt. "Des profondeurs de nos coeurs” (Z głębi naszych serc), w której papież-senior zamieścił swój tekst.

Autorom zarzucono, że zajęli postawę przeciwko niedawnemu synodowi dla Amazonii, który wypowiedział się za święceniami w wyjątkowych przypadkach sprawdzonych żonatych mężczyzn – „viri probati” i poprzez publikację książki chcieli wywrzeć wpływ na papieża. Publikacja posynodalnej adhortacji, w której papież Franciszek odniesie się do postanowień synodu, być może nastąpi niebawem.

Po gorącej medialnej dyskusji papież-senior oświadczył, że współautorem książki nie jest, a w publikacji został jedynie wykorzystany jego tekst napisany latem 2019 roku. W kolejnych wydaniach książki Benedykt XVI nie jest już wymieniany jako współautor. Informując o tym niemiecki portal katholisch.de zwraca uwagę, że między abp. Gänsweinem i kard. Sarahem istniały różnice poglądów, sprzecznie też informowali o okolicznościach powstania książki.

Abp Gänswein był ostatnio widziany publicznie 15 stycznia na audiencji ogólnej Franciszka. Jako prefekt Domu Papieskiego 63-letni hierarcha od 2012 r. towarzyszy papieżowi w cotygodniowej audiencji ogólnej. Koordynuje również prywatne audiencje, na przykład dla głów państw i szefów rządów oraz wita innych gości w Pałacu Apostolskim.

CZYTAJ DALEJ

Od 223 lat mamy oficjalny hymn Polski

2020-02-26 07:47

[ TEMATY ]

komentarz

hymn

gashgeron/pl.fotolia.com

Mazurek Dąbrowskiego – utwór patriotyczny oparty na motywach ludowych, od 26 lutego 1927 r. jest oficjalnym hymnem Rzeczypospolitej Polskiej. Rocznice skłaniają do refleksji.

Mazurek Dąbrowskiego powstał w północnych Włoszech, w trudnym momencie dziejów Polski. Naszego państwa nie było wówczas na mapie świata. Istniała jednak nadzieja na restaurację niepodległości dzięki Napoleonowi Bonaparte, który usiłował potęgą militarną porewolucyjnej Francji zaprowadzić nowy porządek w Europie. W jego kampanię włączyły się polskie siły militarne – Legiony, którymi dowodził generał Jan Henryk Dąbrowski. Gdy powstawał hymn, liczono na przywrócenie niepodległości. Słowa napisane zostały pod wpływem wzruszenia, jakie ogarnęło Wybickiego, gdy po raz pierwszy zobaczył polskie mundury, sztandary i insygnia narodowe legionistów. Energia patriotyzmu zawarta w tekście i melodii spowodowała, że utwór jeszcze długo zanim stał się hymnem narodowym, cieszył się popularnością w całej Europie jako swego rodzaju wyznanie wiary w wolność.

Rocznice skłaniają do refleksji. Jeśli hymn polski jest wyznaniem wiary, to w takim razie w jaką Polskę wierzymy? Zgodnie z rękopisem Wybickiego pierwsze słowa pieśni brzmią:

Jeszcze Polska nie umarła,
kiedy my żyjemy.
Co nam obca moc wydarła,
szablą odbijemy.

Dla mnie osobiście poruszające jest tu utożsamienie kraju z żywą osobą. Ojczyzna jak człowiek – może umrzeć, jednak żyje, dopóki żyją jej obywatele i są zdeterminowani, by bronić własnej tożsamości za cenę krwi. Dopóki żyją Polacy dopóty istnieje Polska. Wydaje mi się, że obecnie gdy naszej niepodległości nie wydaje się zagrażać zewnętrzna agresja, czasem zapominamy, że nie terytorium ani dobrobyt ekonomiczny są najważniejszym atrybutem polskości, lecz duch jej obywateli (przypomniał o tym ostatnio w Warszawie prezydent USA).

Kolejne dwie zwrotki przywołują momenty chwały oręża polskiego w czasie zaboru szwedzkiego, a także wiarę w powodzenie kampanii napoleońskiej. Potem następuje część, która obecnie nie jest już śpiewana (a szkoda):

Niemiec, Moskal nie osiędzie,
gdy jąwszy pałasza,
hasłem wszystkich zgoda będzie
i ojczyzna nasza.

Tekst ten wskazuje na priorytetową wartość, od której zależy polska niepodległość. W obecnej chwili trudno być zadowolonym z poziomu dialogu w polskim społeczeństwie. Zgoda nie jest aktualnie naszą mocną stroną. Przywołując tą zapomnianą zwrotkę, warto na nowo pochylić się nad naszą historią i zobaczyć jak wiele straciliśmy poprzez nasze wewnętrzne kłótnie i jak wiele możemy zyskać budując porozumienie narodowe.

Ostatnia zwrotka hymnu ma wydźwięk najbardziej ludowy i przez to tak bardzo porywa autentyzmem:

Już tam ojciec do swej Basi
mówi zapłakany:
„słuchaj jeno, pono nasi
biją w tarabany”.

Nadzieja jest polską cechą. Mimo największych prób dziejowych nigdy nie straciliśmy wiary w przyszłość. Jednak w wolnej Polsce nie oczekujemy już pomocy „z ziemi włoskiej” czy innych kierunków geograficznych. Owe „tarabany” (bębny) należą do nas samych i to my mamy w nie uderzyć. Uderzyć w dobrą pracę, szacunek do człowieka, wspierać rodzinę, strzec wiary, przekazywać młodemu pokoleniu wartości na których zbudują swoją przyszłość. Czas na świadome życie w pięknej Polsce. Ona nie umrze kiedy my ŻYJEMY.

CZYTAJ DALEJ

Post? – szukajcie w „Słowniku Wyrazów Bardzo Obcych”

2020-02-26 22:13

Agnieszka Bugała

Mszę świętą rozpoczynającą Wielki Post we wrocławskiej katedrze odprawił abp Józef Kupny. W koncelebrze wzięli udział kapłani z Ostrowa Tumskiego a w liturgii uczestniczyli alumni Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego. Po homilii, którą wygłosił ks. Aleksander Radecki, rozpoczął się obrzęd posypania głów popiołem.

Homilia była jednocześnie pierwszą nauką rozpoczynających się dziś w katedrze rekolekcji wielkopostnych, które głosi właśnie ks. Radecki. We wstępie kapłan zapowiedział, że rozważania mają oscylować wokół treści książek „Eucharystyczny savoir-vivre katolika-Polaka” i „Adoracyjna Miejska Droga Krzyżowa”.

Zobacz zdjęcia: Środa Popielcowa w katedrze

Kaznodzieja zdecydowanie stwierdził, że my, współcześni, nie rozumiemy znaczenia słowa post.

- Post? – szukajcie wyjaśnienia w „Słowniku Wyrazów Bardzo Obcych” – mówił. – Aby zrozumieć, co powinniśmy robić przez najbliższe 40 dni konieczne jest odkurzenie samego pojęcia.

- Nie obejdziemy się już bez wyjaśnienia terminu post. Nie wierzycie?! Proszę zrobić wywiad z dowolnie wybranymi osobami i zapytać o post, a okaże się, jak termin ten jest niezrozumiały i daleki od naszej współczesności. To, co w szczątkowej postaci przetrwało w piątki każdego tygodnia - niejedzenie mięsa, jakże często zresztą ignorowane – zakrawa na kpinę i świadczy o naszej duchowej nędzy – mówił ks. Radecki.

Przypomniał też, że jeszcze nie tak dawno w Polsce posty były bardzo surowe: nie spożywano potraw mięsnych przez cały okres Wielkiego Postu, wypalano patelnie i inne naczynia kuchenne, by nie pozostała w nich nawet odrobina tłuszczu zwierzęcego – o zabawach i weselach w piątki już nie wspominając.

- „Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w czasie Wielkiego Postu powstrzymywać się od udziału w zabawach”. Takie brzmienie ma obecnie czwarte przykazanie kościelne – mówił kaznodzieja i zachęcił do krótkiej powtórki nauki Kościoła o postach, bo ta wiedza dla katolików nie jest już wcale powszechna.

- W Środę Popielcową i w Wielki Piątek osoby od 18. do 60. roku życia zachować powinny post ścisły, czyli spożywają jeden posiłek w ciągu dnia do syta i dwa małe posiłki oraz powstrzymują się od pokarmów mięsnych. Wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych obowiązuje od 14. roku życia do końca życia we wszystkie piątki roku – chyba, że w jakiś piątek wypada uroczystość lub biskupi udzielą specjalnej dyspensy. Dodajmy jeszcze przy okazji, że istnieje jeszcze post eucharystyczny; polega na powstrzymaniu się od spożywania pokarmów na godzinę przed przyjęciem Komunii św. Do jego zachowania nie są zobowiązani chorzy, a posty nie obejmują wody i leków. Zwyczajowo w Polsce powstrzymujemy się od spożywania potraw mięsnych w Wigilię Bożego Narodzenia – przypominał kapłan i pytał, czy to jest aż takie trudne, że niewykonalne.

- Obawiam się – stwierdził - że dla coraz większej liczby ludzi – zbyt trudne, a przede wszystkim niezrozumiałe. Dlaczego mielibyśmy sobie czegokolwiek odmawiać? Zrobiliśmy sobie kpiny z postu piątkowego. Bo co to za post, skoro wprawdzie nie zjem w piątek mięsa, ale wprowadzę do swojego organizmu 25 pierogów ruskich, czyli postnych, albo 15 przepysznych placków ziemniaczanych – że o słodyczach już nie wspomnę? Co to za post, skoro po jego zakończeniu jemy i pijemy niemal bez opamiętania, aby „nadrobić” zaległe posiłki? – pytał słuchaczy.

Podzielił się też przeczytaną na szybie jednej z krakowskich restauracji intrygującą sentencją: „W walce rozumu z sercem najczęściej wygrywa żołądek”. - I tak chyba jest… A dodajmy, że opanowanie się w dziedzinie jedzenia jest zadaniem najprostszym do wykonania. Jak więc poradzimy sobie z trudniejszymi wyzwaniami – choćby opanowaniem języka, czy przestrzeganiem przepisów o ruchu drogowym? – pytał.

Przytoczył też myśl Sokratesa, który mawiał, że „mali ludzie żyją, by jeść i pić; wartościowi jedzą i piją, by żyć” i opisy dotyczące posty zawarte w Biblii.

- O praktykach postnych i ich owocności czytać możemy z ksiąg Starego Testamentu. W Nowym Testamencie sam Pan Jezus pokazuje swoim przykładem 40-dniowego postu, jak zwalczać pokusy, a współcześnie znana w Polsce lekarka od lat proponuje leczenie postem twierdząc, że jest to najskuteczniejsza forma leczenia chorób współczesnych. Niestety, ta jej metoda jest ze wszystkich stron atakowana, wywołuje lęk u chorych i ich otoczenia. „Dziś zrozumiałam – pisze nawet pani doktor – że jest to metoda uzdrawiana nie tylko ciała, ale i ducha” – cytował ks. Radecki.

- Rozpoczynając dziś czas Wielkiego Postu słyszymy wezwanie do nawrócenia i pokuty. Jak to robić? Jasno wykładał to obecny papież-senior Benedykt XVI. „Post powinien być odejściem od własnego egoizmu. Jeśli celem różnorodnych postów: medycznych, estetycznych i innych jest tylko własne 'ja', taki post nie może wystarczyć człowiekowi, gdyż nie uwalnia go od siebie samego. Człowiek zaś potrzebuje takiego postu, który uwolniłby go od samego siebie i uczynił wolnym dla Boga, a przez to dla innych ludzi”. Zauważmy: człowiek niezdolny do postu – nie jest człowiekiem wolnym! Uwaga: nie chodzi tylko o przewód pokarmowy, o jedzenie. Ktoś, kto potrafi sobie odmówić rzeczy dozwolonej i dobrej – będzie w stanie odmówić sobie rzeczy niedozwolonej i złej – uczył św. Jan Paweł II. Czy tak nie jest? Czy tak pojętej ascezy nie warto przyjąć? – podpowiadał w homilii.

Pytał też co się z nami stanie, gdy odrzucimy wezwanie do postu. Posługując się artykułem Marcina Jakimowicza pt. „Przeinformowani” spróbował naszkicować „czarną listę” naszych współczesnych uzależnień:

- Nasz Jan Kowalski codziennie bombardowany jest 34. gigabajtami danych, czyli odpowiednikiem stu tysięcy słów. Kto jest w stanie – pyta autor – wytrzymać takie tsunami i nie zwariować? Następuje „przeciążenie poznawcze” (jak nazywają tę sytuację neurolodzy), porównywane z okrutną chińską torturą polegającą na pozbawieniu człowieka powiek. „Szyby niebieskie od telewizorów” - jeśli nasz Kowalski 69 dni w roku wpatruje się w telewizyjny ekran, wiecznie będzie narzekał, że nie ma czasu (i sił) na modlitwę – cytował felietonistę. - Żyjemy w czasach, w których więcej ludzi umiera z powodu otyłości i przejedzenia, niż w wyniku wojen i ataków terrorystycznych. Wiemy, że nadwaga i nieodpowiednia dieta nas zabijają – i nic sobie z tego nie robimy. Jemy, bo jedzenie jest dostępne. Śmiem przypuszczać – mówił, że stokroć groźniejsze od koronawirusa jest obecnie FOMO, czyli nierozerwalny sojusz, zwłaszcza młodych ludzi, a nawet dzieci, z urządzeniami elektronicznymi. A ilu z nas oswoiło się do tego stopnia z paleniem papierosów, że żadnego wrażenia nie robią już na nałogowcach ostrzeżenia, apele i grafika na opakowaniach tej trucizny… „Muszę (!) zapalić!” Przecież to są kpiny ze zdrowego rozumu! – mówił zdecydowanie ks. Radecki i pytał kto uratuje 12 milionów rodaków, niszczonych pornografią? Kto wesprze (choćby usunięciem reklam napojów alkoholowych) tonących w nałogu? W internecie wykpiono wezwanie do abstynencji od napojów alkoholowych, proponując, by podjąć się takich działań w dwa dni roku – uwaga: 30 i 31 lutego. Kto poda rękę zabijanym przez narkotyki?

- Przyznajmy: Słowo „post” nie należy już do podstawowego słownika dzisiejszego pokolenia, i nie znajduje potwierdzenia w praktyce życia Kościoła domowego. Postaraliśmy się (jako rodzice, wychowawcy, właściciele mass mediów), by młodym „wszystko się należało”, by „nie musieli musieć”, by „mieli lepiej, niż poprzednie pokolenia”, i „pełną gębą” korzystali z życia, nie oglądając się na innych (starszych, chorych, naiwniaków, „nawiedzonych” i frajerów). Ktoś napisał, że dla bardzo wielu ludzi na statku życia najważniejszy jest… kucharz i pytanie: co będzie do zjedzenia na obiad? Nieważne, gdzie płynie owa łódź, za jaką cenę „sprzedamy” swoją tożsamość… Słychać wtedy echo skargi Narodu Wybranego, który przebywając na pustyni w drodze do Ziemi Obiecanej, szemrał przeciw Panu Bogu, wspominając pełne garnki mięsa, pory, cebulę… Że spożywane w niewoli? To zdawało się być już bez znaczenia – dowodził kapłan.

- Pościć znaczy: odmówić sobie rzeczy (jakiejkolwiek!) dozwolonej i dobrej ze względu na Pana Boga. W świecie przeróżnych bożków, jakich sobie ludzie namnożyli, zasłaniając tym samym obraz Boga prawdziwego, post jest bardzo potrzebny jako sposób przywracania porządku w myśleniu i działaniu. Jeśli potrafię pościć – potrafię w każdej sytuacji Boga postawić na pierwszym miejscu, a wtedy wszystko znajdzie się na swoim miejscu - to św. Augustyn. Jest w tym wyrzekaniu się rzeczy dozwolonych i dobrych także aspekt pokuty i zadośćuczynienia za grzechy swoje i bliźnich – wyjaśniał ks. Radecki.

Przypomniał też wymowne zdanie św. Jana Pawła II „Musicie od siebie wymagać”.

- Nie stawiając sobie żadnych wymagań – poza tymi narzuconymi czy wymuszonymi – słabniemy i upadamy. Tak, jak organizmowi potrzebna jest gimnastyka, by utrzymać się w dobrej kondycji, tak i nasz duch potrzebuje ascezy – ćwiczeń duchowych, bez których ów duch marnieje. Ilu z nas zasługuje zatem na tytuł pani/pan, dlatego, że nad sobą panuje, że umie sobie coś kazać i coś zakazać? – pytał kaznodzieja i zachęcił do tego, by uczyć się wybierać i odmawiać tego, co nie jest dla nas dobre.

- Trzeba odważyć się i sporządzić własny katalog artykułów na „nie”: nie każdy film, nie każdy strój, rozrywka, towarzystwo, lektura, itd. - tak uczył wrocławski „Wujek”, kandydat na ołtarze ks. Aleksander Zienkiewicz - aby ocalić to, co w nas, ludziach, najświętsze, najważniejsze. Trzeba umieć przymknąć drzwi świata, aby w ciszy serca spotkać się z Bogiem, ale i z sobą samym – podpowiadał.

- Post sam dla siebie nie ma sensu. św. Piotr Chryzolog bardzo jasno pokazuje praktykę postu w kontekście modlitwy i miłosierdzia. Czytając jego słowa odnajdziemy w nich echo ewangelii, ogłaszanej nam w Kościele w każdą Środę Popielcową mówił i przytoczył obszerny fragment z nauczania ojca i doktora Kościoła:

„Istnieją trzy rzeczy, bracia, na których stoi wiara, wspiera się pobożność i trwa cnota. Są to: modlitwa, post i uczynki miłosierdzia. To, o co kołata modlitwa, zjednywa post, a osiąga miłosierdzie. Modlitwa, uczynki miłosierdzia i post – te trzy rzeczy – stanowią jedno i dają sobie wzajemnie życie.

Duszą bowiem modlitwy jest post, a życiem postu – miłosierdzie. Niech ich nikt nie rozłącza, gdyż nie znają podziału. Jeśli ktoś ma tylko jedno z nich lub nie posiada wszystkich razem, ten nic nie ma. Kto się więc modli, niech pości, a kto pości, niech spełnia uczynki miłosierdzia, niech wysłucha proszącego, który chce być słyszany. W ten sposób otwiera dla siebie uszy Boga, który nigdy się nie zamyka na głos błagającego. [...] Człowieku, niechże miłosierdzie będzie twoją naturą! Wtedy i ty dostąpisz miłosierdzia tak, jak tego pragniesz, ile tylko pragniesz i tak szybko, jak tylko pragniesz. Bądźże w taki sam sposób miłosierny dla innych. [...]

To, co stracimy przez wykroczenia, starajmy się odzyskać postem, w którym składamy w ofierze nasze dusze, ponieważ nic godniejszego Bogu ofiarować nie możemy. [...] Jeśliby ktoś odmówił Panu swego daru, nie będzie usprawiedliwiony, ponieważ nikt nie może nie posiadać siebie jako daru do ofiarowania. [...] Post nie zaowocuje, jeżeli nie będzie użyźniony miłosierdziem. Posucha miłosierdzia powoduje uschnięcie postu. Czym dla ziemi jest deszcz, tym miłosierdzie dla postu. Chociaż bowiem post kształci serce, oczyszcza ciało, wykorzenia grzechy, zasiewa cnoty, to jednak gdy zabraknie orzeźwiających wód miłosierdzia, poszczący nie zbierze żadnych owoców. [...] Dając ubogiemu, daj samemu sobie, ponieważ czego nie zostawisz drugiemu, tego i sam nie będziesz miał”.

- Zaczynamy Wielki Post – czas wielkiej szansy. „Panie Jezu Chryste, Synu Boga żywego – ulituj się nad nami…” – zakończył rekolekcyjne rozważani ks. Aleksander Radecki.

CZYTAJ DALEJ
Projekt Niedzieli na Wielki Post
#ODKUPIENI

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję