Reklama

Wiadomości

Belgia: eutanazja po raz pierwszy na wokandzie

W Belgii toczy się proces trzech lekarzy oskarżonych o złamanie norm regulujących zasady przeprowadzania eutanazji, a w konsekwencji zabicie 38-letniej Tiny Nys. W wypadku udowodnienia winy grozi im dożywocie. Ten symboliczny proces może poważnie wpłynąć na system opieki zdrowotnej w Belgii, która w 2003 r. zalegalizowała eutanazję i mocno lansuje „słodką śmierć”.

[ TEMATY ]

eutanazja

Belgia

proces

Vatican News

Eutanazja Tiny Nys miała miejsce 27 kwietnia 2010 r. i została przeprowadzona na jej prośbę. Rodzice i rodzeństwo kobiety wnieśli jednak sprawę do sądu, oskarżając lekarzy o sfałszowanie historii jej choroby oraz o działanie w sposób niekompetentny i pozbawiony szacunku.

Tina Nys, która

była całkowicie zdrowa poprosiła o eutanazję po rozstaniu z narzeczonym.
Psychiatra, do której się udała, i która już wcześniej miała ją pod opieką, stwierdziła jednak, że nie ma mowy u niej o „chronicznej i nieuleczalnej chorobie”, która wymagana jest do wydania zgody na śmiertelny zastrzyk. Nys zwróciła się więc z pozytywnym skutkiem do słynnej psychiatry, która, jak piszą belgijskie media, autoryzowała 1/3 wszystkich przypadków eutanazji przeprowadzonych w tym kraju z powodów psychicznych.

Rodzice informują, że Lieve Thienpont zaledwie po dwóch, trzech spotkaniach z ich córką nagle zdiagnozowała u niej Zespół Aspergera, tę samą lekką postać autyzmu, na którą cierpi Greta Thunberg, i na tej podstawie autoryzowała przeprowadzenie eutanazji. Następnie uczyniła wszystko, co w jej mocy, by utrudnić rodzicom otrzymanie dokumentacji medycznej (dostali ją po 51 dniach, zamiast po czterech dniach przewidzianym prawem). Lekarka uciekła się nawet do stwierdzenia: „jest to rodzina głęboko straumatyzowana, zraniona i anormalna o niewielkiej empatii i szacunku do innych. Zaczynam teraz lepiej rozumieć cierpienia Tiny”.

Reklama

Wśród powodów, dla których rodzice wnieśli sprawę na wokandę był też sam sposób przeprowadzenia eutanazji. Lekarz, który przyjechał do domu Tiny, by podać jej kroplówkę ze śmiertelnym lekiem, nie miał nawet plastra do przyklejenia igły i kazał ją podtrzymywać ojcu, podczas gdy sam podawał truciznę. Po śmierci kobiety dał stetoskop komuś z rodziny, by sprawdził, czy jej serce przestało bić. Wychodząc porównał śmierć Tiny ze „śmiertelnym zastrzykiem, które podaje się domowemu zwierzęciu, by ulżyć mu w cierpieniu”.

Proces toczy się za zamkniętymi drzwiami, a adwokaci mają zakaz informowania o jego przebiegu mediów. Lekarzom grozi dożywocie, co budzi poważne obawy w świecie medycznym. „Jeśli nawet w niewielkim wymiarze zostanie skazany choćby jeden z trzech oskarżonych medyków, zagrozi to całemu systemowi” – pisze flamandzki dziennik „De Morgen”, wskazując, że w takiej sytuacji lekarze zaczęliby zrzucać na innych odpowiedzialność za decyzję o przeprowadzeniu eutanazji.

Obrońcy życia w Belgii są zadowoleni z dyskusji o końcu życia, którą sprowokował proces. Nie liczą jednak na wygraną. Przypominają, że w ub.r. w Holandii po raz pierwszy lekarz stanął przed sądem za przeprowadzenie eutanazji kobiety, która nie prosiła o to, by umrzeć. Mimo że komisja ds. kontroli norm dotyczących eutanazji stwierdziła, że „lekarz przekroczył procedury”, sędzia uniewinnił go motywując, że potwierdzenie woli pacjenta „jest niekoniecznym środkiem ostrożności” w przeprowadzaniu eutanazji. Wyrok w trwającym w Gandawie procesie ma zapaść za dwa tygodnie.

2020-01-16 17:27

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Proces po zamachu na katedrę Notre-Dame, „test dla sądownictwa”

[ TEMATY ]

proces

zamach w Paryżu

katedra Notre‑Dame

islamistki

Ks. Zbigniew Chromy

Katedra Notre Dame (Naszej Pani) w Paryżu (przed pożarem)

W Paryżu trwa proces czterech islamistek, które w 2016 r. przygotowały samobójczy zamach na katedrę Notre-Dame. Zamach nie doszedł do skutku, ponieważ kobiety zamiast benzyny użyły jako zapalnika oleju napędowego. W ostatniej chwili zrezygnowały też z samobójstwa i opuściły zaparkowany obok katedry samochód-pułapkę. Zdaniem katolickiego dziennika La Croix, proces jest testem dla francuskiego wymiaru sprawiedliwości.

La Croix przypomina, że do tej pory kobiety-islamistki były traktowane przez sądy łagodniej, bo pełniły zazwyczaj jedynie rolę wsparcia. Tym razem to kobiety był organizatorami i wykonawcami zamachu na katedrę, choć jak się przypuszcza został on zlecony przez Rachida Kassima, islamistę zamieszanego w inne zamachy we Francji, w tym w zabójstwo ks. Jacquesa Hamela. Kassim w 2015 r. wyjechał do Syrii i najprawdopodobniej zginął dwa lata później w Iraku.

Trzem islamistkom grozi dożywocie, a jednej 30 lat więzienia. Sędziowie chcą zrozumieć, jak doszło do radykalizacji i zwerbowania francuskich muzułmanek przez środowiska terrorystyczne. Wszystkie oskarżone są bowiem stosunkowo młode, najmłodsza ma 22 lata, a najstarsza, matka trojga dzieci 33 lata. Wczoraj zeznawały przed sądem ich rodziny. Przyznały, że oskarżone znajdowały się pod wpływem propagandy dżihadystów.

CZYTAJ DALEJ

Wielki Tydzień w rodzinie chrześcijańskiej

Niedziela legnicka 12/2002

Dla nikogo nie ulega wątpliwości, iż większe znaczenie przypisujemy obchodom świąt Bożego Narodzenia niż Wielkanocy. Więcej znamy miłych sercu tradycji. Lepiej rozumiemy, co stało się w Betlejem niż na Golgocie. Łatwiej zrozumieć żłóbek niż pusty Grób. Również i dzieciom jakoś łatwiej opowiadać o Dzieciątku Jezus niż o Jezusie cierpiącym na krzyżu i o Jezusie Zmartwychwstałym. Tymczasem w roku kościelnym Wielkanoc uważana jest za święto świąt. "Jaśnieją jako szczyt całego roku liturgicznego" - stwierdza się w "Konstytucji o liturgii" ostatniego Soboru o trzech świętych dniach paschalnych. Dlaczego? Ponieważ odkupienie nasze dokonało się na krzyżu, kiedy to Chrystus, umierając, zniweczył naszą śmierć, a zmartwychwstając, dał nam życie wieczne.

Wiele rodzin polskich przeżywa Święta Wielkanocne, zubożając ich treść. W Wielkim Tygodniu robi się porządki i zakupy. Jest to jeden z koszmarniejszych tygodni w roku, szczególnie dla dzieci. Popychane, odganiane, wyrywane do pomocy od swych zajęć w sposób chaotyczny. Często brak czasu i sił nawet na pójście do kościoła w Wielki Czwartek i w Wielki Piątek. Zachowała się tradycja święcenia pokarmów. Tak więc dzieci, nawet te, które przez cały rok nie zostaną zaprowadzone do kościoła przez rodziców, idą w Wielką Sobotę z koszyczkami. Z wypiekami na twarzy oglądają barwny Grób Chrystusa. Ale wiele z nich nie rozumie, skąd on się wziął. Są zaskoczone tą zmianą dekoracji w kościele. Jeżeli przyszły do kościoła z rodzicami, mają się kogo zapytać. Jeśli nie, po powrocie do domu zastają najczęściej zapracowaną mamę, wykańczającą świąteczne potrawy, i tatę odkurzającego przy głośno nastawionym telewizorze, który stara się połączyć przyjemne z pożytecznym. Nie jest to atmosfera do ważnych pytań - rezygnuje. Wreszcie Poranek Wielkanocny - dzielenie się jajkiem przy stole, Msza św., a dalej to już tak jak przy każdej uroczystości rodzinnej. Stół z jedzeniem i piciem, telewizja, goście, coraz głośniejsze rozmowy, śpiewy. Rodzice się bawią, a dzieci...?

Spróbujmy przeżyć te święta inaczej. Spróbujmy nadać im właściwy religijny i bardzo radosny charakter. Szczególnie dzieci powinny przeżywać tego dnia radość tak wielką, by można było ją porównać do radości Apostołów spotykających Chrystusa po zmartwychwstaniu.

Jak więc włączyć dzieci w obchody Świąt Wielkanocnych w rodzinie? Im lepiej sami zrozumiemy tajemnicę pustego Grobu, tym bardziej będziemy mogli otworzyć naszym dzieciom dostęp do przeżyć Świąt Zmartwychwstania. Zupełnie inaczej przeżywa się Poranek Wielkanocny, gdy poprzedziło go uczestnictwo w liturgii Triduum Paschalnego. Trzeba sobie uzmysłowić, że święta rozpoczynają się w Wielki Czwartek wieczorem. I od tej pory uwaga wszystkich członków rodziny powinna się skupić na tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.

Wielki Czwartek

Już powinno się zakończyć wszelkie porządki w domu. Jeżeli pomyśleliśmy wcześniej o dobrym rozplanowaniu prac domowych, łącznie z zaangażowaniem w to nawet najmłodszych dzieci, to już od godzin wieczornych możemy świętować Wielki Czwartek. Przed pójściem na wieczorną Mszę św. porozmawiajmy z dziećmi. Rozmowę tę można przeprowadzić w drodze do kościoła, jeżeli wcześniej nie udało nam się wygospodarować na nią czasu. Powiedzmy, że ksiądz będzie ubrany na biało, ponieważ jest to dzień ustanowienia Najświętszego Sakramentu oraz sakramentu kapłaństwa. Opowiedzmy im, że w kościołach katedralnych rano odprawiana jest Msza św., w czasie której kapłani ponawiają ślubowanie złożone w dniu święceń. Następuje również poświęcenie olejów świętych, które potem używane są przy liturgii sakramentu chrztu, bierzmowania, namaszczenia chorych i kapłaństwa. Niech dzieci same przypomną, co stało się w Wieczerniku w czasie Ostatniej Wieczerzy. Wyjaśnijmy im, że to na tę pamiątkę odprawia się dziś w kościele Mszę św. Zwróćmy uwagę na bicie dzwonów podczas Gloria. Dzwony te zamilkną aż do Gloria w Wigilię Paschalną. W niektórych kościołach po homilii następuje obrzęd obmywania nóg dwunastu mężczyznom, tak jak to czynił Chrystus, dając przykład pokory i miłości. Po Mszy Wieczerzy Pańskiej przenosi się Najświętszy Sakrament do bocznego ołtarza, gdzie wierni przez całą noc adorują Pana Jezusa. Zostańmy przez chwilę z dziećmi przy tym ołtarzu adoracji. Przypomnijmy im, że hostia to żywy Pan Jezus. Trudna powiedzieć, ile czasu powinno dziecko poświęcić na adorację. Zależy to między innymi od jego religijności i potrzeby rozmowy z Bogiem. Myślę, że czas adoracji powinno dziecko odczuć jako poświęcony tylko Bogu, często kosztem przyjemności. Na pewno jednak nie powinien być zbyt długi.

Po przeniesieniu Pana Jezusa do bocznego ołtarza następuje ceremonia obmywania ołtarza. W tym czasie przeważnie ludzie opuszczają kościół, spiesząc do domu. Poczekajmy z dziećmi w ławce, pozwólmy, niech zobaczą, jak przebiega ta ceremonia. Mogą ją zaobserwować tylko raz w roku. Wyjaśnić trzeba dzieciom, że zawsze w Wielki Czwartek oczyszcza się w kościołach ołtarze, lichtarze, kropielnice, by na Święta Zmartwychwstania wszystko lśniło. Ma nam to przypominać, że Chrystus, zmartwychwstając, otoczył nasze życie nowym blaskiem. Przypomnijmy dzieciom, że dlatego właśnie tak szczególnie dużo uwagi poświęciliśmy porządkom w domu. Ale jeszcze ważniejsze są porządki w naszej duszy. Namówmy dzieci, by zastanowiły się, czy nie wyrządziły komuś krzywdy, niech pomyślą, jak ją naprawić tak, aby Święta przeżyć z czystym sumieniem. Tak spędzony wieczór w kościele pełen wrażeń i przeżyć religijnych nastroi nasze dzieci i nas samych do spożycia wspólnej wieczerzy rodzinnej. Stwórzmy taki nastrój, aby wieczór spędzony w rodzinie stanowił całość z tym, co miało miejsce w kościele.

Wielki Piątek

Dzień Męki i Śmierci Chrystusa. Niech będzie w naszym domu cisza pozwalająca przeżyć Misterium Męki i Śmierci Jezusa. O godzinie 15.00, godzinie śmierci Pana Jezusa, uklęknijmy z dziećmi na chwilę przed domowym ołtarzykiem. Może to właśnie będzie najodpowiedniejszy moment, by przedłożyć Bogu największą prośbę rodziny. Jeżeli jest to możliwe, warto tego dnia uczestniczyć w parafialnej Drodze Krzyżowej. W domu wyeksponujmy krzyż na białym obrusie w centralnym miejscu. Warto tego dnia wyłączyć radioodbiorniki, magnetofony czy telewizory. Można też puszczać z magnetofonu muzykę wielkopostną, już dziś dostępną szeroko w sprzedaży. Co robić, gdy nasze dzieci przyzwyczajone są do telewizji, radia, gier komputerowych, jak wypełnić ten czas, by był do zniesienia? Zaproponujmy dzieciom, by narysowały ilustracje do Drogi Krzyżowej, a może ulepią stacje z plasteliny. Starszym dzieciom można zaproponować, by poszukały wśród bohaterów Drogi Krzyżowej czy opisu Męki Pańskiej postaci najbardziej do siebie podobnych i zastanowiły się nad swą postawą wobec Chrystusa. Pomysły pojawią się spontanicznie, gdy tylko otworzymy dzieci na takie myślenie.

Wieczorem w kościele ludzie gromadzą się na liturgii wielkopiątkowej. Trwa ona długo i warto dzieci przygotować do tego przeżycia. Wyjaśnijmy im, że tego dnia nie ma Mszy św. Uprzedźmy dzieci, co będzie się działo w kościele, by przeżywały rozumnie tę liturgię. Powiedzmy więc dzieciom przed pójściem do kościoła, że liturgia dzisiejsza będzie składała się z trzech części. Liturgia Słowa poprzedzona jest procesją i leżeniem krzyżem przez kapłanów przed obnażonym ołtarzem. Kapłani są ubrani w czerwone szaty, czerwień symbolizuje męczeństwo. Po powstaniu kapłan modli się i rozpoczyna się liturgia Słowa Bożego. Po odczytaniu proroctwa Izajasza i fragmentu Listu do Hebrajczyków czytany jest opis Męki Chrystusa z Ewangelii św. Jana. Liturgię Słowa Bożego kończy modlitwa powszechna.

Uroczysta adoracja krzyża poprzedzona jest jego odsłonięciem. Ponieważ ta część liturgii trwa długo, zadbajmy o to, by dzieci miały wcześniej przygotowane teksty śpiewanych pieśni. Są to: Ludu, mój ludu, Krzyżu święty i Święty Boże. Wspólna komunia jest ostatnią częścią liturgii. Po jej zakończeniu procesjonalnie zanosi się Najświętszy Sakrament do Grobu Pańskiego i wystawia do adoracji.

Po powrocie do domu zbieramy się na krótką liturgię domową. Na stole w centralnym miejscu powinno ustawić się krzyż, który ojciec daje do pocałowania wszystkim zebranym. Następnie odczytuje Ewangelię. Jeżeli wszyscy byli w kościele tego dnia, nie ma potrzeby odczytywania tekstu Męki Pańskiej, można wybrać inny stosowny fragment.

Należałoby również, jeżeli kościół jest w pobliżu, udać się na adorację do Grobu Pańskiego. Warto dzieciom opowiedzieć, skąd wziął się zwyczaj tego wielkopostnego pielgrzymowania. A ma on swe korzenie w Jerozolimie, gdzie gromadzono się w miejscach Męki Chrystusa, aby Mu duchowo towarzyszyć od Wieczernika i Góry Oliwnej, aż do miejsca jego Grobu. W Polsce ten zwyczaj jest pielęgnowany od XIV w.

Wielka Sobota

Jest dniem spoczynku Pana w Grobie. To nie jest dzień żałoby, ale powinien być wypełniony zadumą nad cudem zmartwychwstania. Jutro już będą śpiewy Alleluja, dzwony, petardy, goście, stół suto zastawiony - taka atmosfera nie sprzyja zadumie. To właśnie dzisiaj można pójść z dziećmi święcić pokarmy. Dzieci, które są przyprowadzane do kościoła tylko raz w roku, właśnie z koszyczkiem "do pokropienia", pytają, dlaczego Jezus leży w grobie i niewiele rozumieją z odpowiedzi. Dla tych dzieci Bóg nie żyje, ale ustawicznie jest w grobie. Ukazanie martwego Boga małemu dziecku jest wielką dla niego krzywdą. W każdej rodzinie przygotowujemy wraz z dziećmi pokarm do poświęcenia. Pozwólmy dzieciom na aktywność w tym względzie. Nasza rola sprowadza się do wyjaśnienia symboliki pokarmu. Najpierw wkładamy chleb, który symbolizuje " chleb żywy, który zstąpił z nieba" i w Komunii św. daje życie światu. Jajka są symbolem budzącego się nowego życia - Chrystus przez swą śmierć i zmartwychwstanie daje nam swe życie. Mięso, wędliny czy baranek z cukru ma nas myślami przenieść w żydowską Noc Paschalną. Można to wydarzenie biblijne dzieciom opowiedzieć. Nasze przyprawy symbolizują biblijne zioła. Po powrocie do domu stawiamy koszyczek w widocznym miejscu. Tego dnia dekorujemy wszystko wiecznie zielonym bukszpanem.

Nie można nie uczestniczyć w liturgii Wigilii Paschalnej tego dnia. Jest to najbardziej uroczysty wieczór w roku liturgicznym. Trzeba koniecznie wyjaśnić dzieciom przed pójściem do kościoła, że obchód Wigilii Paschalnej składa się z czterech części. Liturgii światła, w czasie której kapłan przed Kościołem poświęca ogień, odpala paschał, wnosi uroczyście światło do ciemnego kościoła i śpiewa Orędzie Paschalne. W drugiej części są czytane fragmenty Pisma Świętego, w których rozważamy, co Bóg uczynił dla nas od początku świata. Podczas liturgii chrzcielnej kapłan dokonuje poświęcenia wody, a wierni odnawiają przyrzeczenia chrzcielne. Odnowieni biorą udział w Mszy Paschalnej, podczas której zabrzmią wszystkie dzwony i dzwonki. Tradycja każe zabrać do domu wodę święconą, by rano pokropić nią dom i domowników.

Wieczór w rodzinie tego dnia też powinien zgromadzić rodzinę przy świątecznym stole. Ojciec wygasza wszystkie światła w domu, błogosławi rodzinny paschał, zapala go i odmawia modlitwę. Wszyscy zapalają swoje świece od paschału i włączają się w modlitwę. Po odczytaniu odpowiedniego fragmentu Ewangelii zasiadamy do wspólnej wieczerzy.

Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielka Sobota z Niedzielą Paschalną są dniami szczególnie bogatymi w obchody liturgiczne. Warto w pełni z tego bogactwa skorzystać. Jest to wspaniały dar Kościoła, skorzystanie z niego w pełni ubogaci naszą rodzinę i zbliży nas do Chrystusa. Życzę Państwu odkrycia bogatej treści Tajemnicy Paschalnej.

CZYTAJ DALEJ

Sandomierz: W jedności z sobą i Ludem Bożym

2020-04-09 14:26

ks. Wojciech Kania

Biskup Krzysztof Nitkiewicz w bazylice katedralnej w Sandomierzu w trakcie Mszy Krzyżma dokonał poświecenia olejów świętych, które są wyrazem jedności Kościoła. Ze względów epidemicznych kapłani oraz wierni mogli uczestniczyć w liturgii dzięki transmisji on-line.

Przedpołudniowa liturgia Mszy Krzyżma jest wyrazem jedności duchowieństwa diecezjalnego i zakonnego, które posługuje w Kościele Sandomierskim. Wraz z Biskupem Ordynariuszem Krzysztofem Nitkiewiczem Mszę św. celebrowali: Biskup Pomocniczy senior Edward Frankowski, ks. Prał. Jerzy Dąbek oraz ks. Kan. Roman Janiec, Kanclerz Kurii.

Na początku liturgii życzenia Biskupowi Ordynariuszowi w imieniu prezbiterium diecezji złożył ks. Prał. Jerzy Dąbek, Wikariusz Generalny.

Na początku homilii Bp Krzysztof Nitkiewicz przywołując słowa z Księgi Izajasza zwrócił się do kapłanów.

Któż z nas Drodzy Bracia Kapłani nie czuł Ducha Pańskiego zstępującego z Nieba w momencie święceń. Jego żar rozpalał nasze serca podczas Mszy prymicyjnej i przy podejmowaniu kolejnych misji oraz zadań duszpasterskich. Nasi wierni, a pewnie i starsi współbracia w kapłaństwie reagowali podobnie jak słuchacze Pana Jezusa. Cieszyli się, mieli swoje oczekiwania, swój ideał księdza, trudny czasami do zrealizowania. Nie ważne czy ktoś jest biskupem, proboszczem, wikariuszem, czy księdzem emerytem. Dla ludzi wierzących każdy kapłan jest człowiekiem posłanym od Boga z Jego słowem i mocą. Dlatego ich oczy są w nas utkwione za każdym razem gdy stajemy przy ołtarzu, siadamy do konfesjonału, załatwiamy sprawy biurowe. To nie tyle nobilituje, daje przywileje, co zobowiązuje. „Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli” – mówi Pan Jezus do mieszkańców Nazaretu.

Biskup Nitkiewicz przywołując słowa Prymasa Wyszyńskiego, nawiązał także do obecnej sytuacji epidemii i posługi kapłanów, którzy stosując się do zaleceń sanitarnych nie pozostawili swoich wiernych.

Tak samo dzieje się w przypadku naszej misji pasterskiej, choć wypełniamy ją od kilku tygodni inaczej. „Kościół to nie tylko działanie, ale i trwanie, i cierpienie” – mówił kardynał prymas Stefan Wyszyński w czasach, gdy komunistyczny reżim zadawał duchownym i świeckim cios po ciosie. Dzisiejsze ograniczenia wynikają z innych powodów, mają na celu walkę z epidemią, ratowanie życia. Wiem, że wasza odpowiedzialność za ich przestrzeganie w parafiach łączy się z wieloma osobistymi dylematami. Mam świadomość tego, jak nieraz jest trudno. Może o takie trwanie i cierpienie chodziło prymasowi Wyszyńskiemu. Tym bardziej jestem wdzięczny za to, że surowa dyscyplina sanitarna, nie zamknęła waszej pasterskiej miłości w areszcie domowym. Rany zadane przez epidemię nie powstrzymały was od opatrywania ran innym. Podobnie, jak Pan Jezus czyni to względem każdego nas, On, który „w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo, abyśmy przestali być uczestnikami grzechów, a żyli dla sprawiedliwości” – „Krwią Jego zostaliście uzdrowieni” - dodaje św. Piotr. Nie słyszałem, żeby którykolwiek proboszcz albo wikariusz parafialny naszej diecezji zamknął się dobrowolnie na plebanii, myśląc bardziej o ratowaniu swojego życia doczesnego, niż o potrzebach duchowych i materialnych wiernych.

Biskup Ordynariusz zaznaczył również, że obok posługi sakramentalnej i charytatywnej, którą spełniają kapłani udało się stworzyć diecezjalną telewizję internetową, która na różnych płaszczyznach umożliwia uczestnictwo we wspólnej modlitwie.

Obok niesienia posługi sakramentalnej i charytatywnej, które są najważniejsze, udało się stworzyć diecezjalną telewizję internetową z dziesiątkami oddziałów w różnych parafiach. Było to konieczne, żeby zapewnić transmisję Mszy św. oraz innych nabożeństw. Zorganizowaliśmy medialną katechezę dzieci, młodzieży i narzeczonych, czy rekolekcje. Mógłbym jeszcze długo wyliczać różnorodne inicjatywy, a to i tak mała cząstka tego, co robicie wspólnie z siostrami zakonnymi i świeckimi. Dziękuję za wasz trud, za poświęcenie i zapewniam razem z biskupem Edwardem, że są one dla nas zachętą do jeszcze gorliwszej służby. Modlę się, żeby to wspólne świadectwo przyniosło jak najobfitsze owoce. Bardzo bym pragnął, aby były pośród nich nowe powołania kapłańskie. Módlcie się o nie, nie żałujcie czasu młodym, szczególnie ministrantom, których podobnie jak was, zabrakło dzisiaj w sandomierskiej katedrze.

ks. Wojciech Kania

Zwracając się do kapłanów Bp Krzysztof powiedział: – Moi drodzy – nie upadajcie na duchu. Wypełniając każdy akt posługi kapłańskiej – nawet pojedynczo, przy fizycznej nieobecności wiernych – jesteśmy z całym Kościołem, razem z diecezjanami oraz parafianami i wszystko czynimy dla nich. Pamiętajcie o tym, kiedy celebrujecie Eucharystię w pustym kościele i nie ma nikogo, kto by wam odpowiedział na modlitewne wezwania. Niedostrzegalny gołym okiem koronawirus wywrócił, co prawda do góry nogami świat w którym żyjemy, obezwładnił działające dotąd perfekcyjnie mechanizmy i systemy, prawne, ekonomiczne, lecz Bóg jest ten sam i na wieki, Alfa i Omega. Podobnie trwa Kościół oraz kapłaństwo, a nasza wspólnota, chociaż komunikuje się ze sobą za pomocą mediów społecznościowych, pozostaje prawdziwa i rzeczywista.

Na zakończenie Bp Nitkiewicz podziękował kapłanom za ofiary na zakup sprzętu medycznego, potrzebnego do walki z epidemią oraz zachęcał ich do bycia dalej z Chrystusem oraz Ludem Bożym.

Pozwólcie, że wspomnę na koniec o aspekcie doczesnym, tak bardzo eksponowanym przez niektóre środowiska, zarzucające nam, że w ogóle o tym mówimy. Tymczasem zarówno kuria, jak i parafie muszą wypłacać pensje, uiszczać opłaty za prąd i ogrzewanie. Wierzę jednak, że dzięki naszym osobistym wyrzeczeniom i ofiarności wiernych, poradzimy sobie również z tymi sprawami.

Biskup wspomniał również o zbiórce pieniędzy na zakup urządzeń medycznych, a nawiązując do powtarzanego przez media wezwania Jałmużnika Papieskiego, aby przełożeni Kurii Rzymskiej przeznaczyli jedną swoją pensję na walkę ze skutkami epidemii, powiedział, że sandomierscy księża dawano już to zrobili.

Jestem wam wdzięczny drodzy Księża za udział w zbiórce pieniędzy na zakup urządzeń medycznych, a wcześniej jeszcze na inne potrzeby z jakimi przyszło się mierzyć diecezji. Nieświadomie rywalizowaliście ze sobą w hojności, która przeszła najśmielsze oczekiwania. Wzruszyłem się, gdy niektórzy z was przeznaczyli na to całą pensję za katechezę w szkole, a księża emeryci oddali na sprzęt medyczny całą swoją emeryturę. Dziękując za to z całego serca, chcę was zapewnić, że stojący przed wami biskupi nie pozostali w tyle. Dodam jeszcze, że zaraz po świętach zostaną podjęte decyzje odnośnie zakupu sprzętu medycznego.

Zaprawdę Pan „wybawia złamanych na duchu”. Drodzy bracia kapłani, również my bądźmy dalej z Chrystusem i z całym Ludem Bożym. Pan Jezus nas potrzebuje i ciągle posyła.

W trakcie sprawowanej Mszy św. bp Nitkiewicz dokonał poświęcenia olei świętych (chorych, krzyżma i katechumenów), które przez kolejny rok służyć będą przy udzielaniu sakramentów chrztu, namaszczenia chorych i święceń kapłańskich oraz przy poświęceniu kościoła i ołtarzy.

Na zakończenie Mszy św. Biskup Krzysztof Nitkiewicz podziękował wszystkim, którzy uczestniczyli w liturii dzięki transmisji on-line, kierując szczególne pozdrowienia do kleryków Wyższego Seminarium Duchownego oraz do ministrantów i scholanek. Wyraził nadzieję, że nadejdzie taki dzień kiedy znowu będzie możliwość osobistego spotkania.

ks. Wojciech Kania

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję