Reklama

Polska

Arabistka o Dniu Islamu w Kościele: to inicjatywa bardziej dla katolików niż muzułmanów

"Moim zdaniem Dzień Islamu jest inicjatywą skierowaną przede wszystkim do członków wspólnot katolickich, nie do muzułmanów. Muzułmanie są gośćmi tych obchodów, ale to katolicy mają się w tych dniach zmierzyć ze swoimi uprzedzeniami, zdobyć doświadczenie spotkania i wiedzę" - mówi w rozmowie z KAI Anna Wilczyńska, arabistka i dziennikarka, autorka bloga IslamistaBlog.pl.

[ TEMATY ]

Dzień Islamu

islamistablog.pl

Anna Wilczyńska: Nie mamy dokładnych danych o tym, jak wielu muzułmanów mieszka w Polsce. Szacuje się, że jest to około 30 tysięcy osób - mniej niż 0,1% populacji Polski - rozsianych po całym kraju, ale nie mamy narzędzi, które pozwoliłyby dokładnie ustalić liczbę. W spisach powszechnych nie ma obowiązku podawania wyznania, gdyż tak samo jak w przypadku przynależności etnicznej czy poglądów politycznych, są to tak zwane dane wrażliwe, których przetwarzanie bez wyraźnej zgody jest zakazane.

KAI: Czy wiadomo, jakie rodzaje islamu wyznają?

- Z oficjalnych statystyk mamy tylko te dane, które do publicznej wiadomości przekazują związki wyznaniowe, wśród których największe w naszym kraju są związki sunnickie: Liga Muzułmańska w RP i Muzułmański Związek Religijny w RP, tradycyjnie utożsamiany z Tatarami. Ale muzułmanie nie mają obowiązku bycia zarejestrowanymi członkami związku religijnego, więc w statystykach organizacji religijnych uwzględnia się tylko część wyznawców islamu. Nie działa to tak, jak w Kościele, gdzie przy obrzędzie przyjęcia dziecka do wspólnoty religijnej, automatycznie rejestruje się nazwisko w księgach parafialnych.

- Zdecydowana większość muzułmanów w Polsce to sunnici, ale na terenie naszego kraju mieszkają także szyici zrzeszeni między innymi w Islamskim Zgromadzeniu Ahl-ul-Bayt oraz reprezentanci różnych szkół sufickich. Przez wieki wśród muzułmanów w Polsce przeważali Tatarzy - również sunnici - i w związku z tym największą organizacją religijną skupiającą muzułmanów był Muzułmański Związek Religijny w RP, oficjalnie zatwierdzony przez ustawę z 21 kwietnia 1936 roku.

- Dziś to się zmieniło?

- Tak, dziś proporcje wyglądają inaczej. Największą grupą wyznawców islamu w Polsce są muzułmanie o pochodzeniu migranckim. Ciężko coś więcej powiedzieć o tej grupie, gdyż składa się ona z osób pochodzących z różnych kultur i tradycji - od muzułmanów z Rosji i Ukrainy, przez Arabów, Afrykańczyków, aż po osoby pochodzące z subkontynentu indyjskiego i Azji Południowo-Wschodniej. Największe skupiska muzułmanów spotykamy w dużych miastach oraz tam, gdzie w Polsce znajdują się meczety: w Warszawie, Gdańsku, Poznaniu, w okolicach Kruszynian i Bohonik, ale także w Krakowie, Lublinie, Białymstoku, Wrocławiu.

- Jakie są relacje między wyznawcami tych różnych rodzajów islamu?

- Na poziomie instytucjonalnym relacje pomiędzy poszczególnymi związkami wyznaniowymi są poprawne, choć jak w każdej wspólnocie religijnej zdarzały i czasem wciąż zdarzają się konflikty. Bywało, że wszczynano spory także wewnątrz poszczególnych środowisk, czemu wiele osób się dziwi. Tymczasem jest to do pewnego stopnia naturalna sytuacja w każdej wspólnocie religijnej. Wystarczy, że spojrzymy na to, jaka niezgoda panuje między środowiskami związanymi z Kościołem katolickim. Ale jeśli chodzi o wymiar indywidualny, ludzki, wielokrotnie spotykałam się z tym, że członkowie różnych grup wyznawców islamu odnosili się do siebie bardzo serdecznie.

- Muftim Rzeczypospolitej Polskiej jest Tomasz Miśkiewicz, jednak z tym związane są pewne wewnętrzne kontrowersje. Możesz wyjaśnić, o co chodzi?

- Jest to jeden z najgłośniejszych sporów wewnątrz społeczności muzułmańskiej w Polsce. Kilka lat temu część muzułmanów związanych z Muzułmańskim Związkiem Religijnym w RP wypowiedziała się otwarcie, że powinna nastąpić zmiana na stanowisku muftiego, czyli najwyższego zwierzchnika tej organizacji. Wśród zarzutów wobec ówczesnego muftiego Tomasza Miśkiewicza wymieniano brak transparencji finansowej związanej z dochodami z wystawiania certyfikatów na żywność halal, wchodzenie w ugody z krajami muzułmańskimi - przede wszystkim z Turcją - które miały wspierać finansowo muzułmanów w Polsce oraz obsadzanie stanowisk Turkami przyjeżdżającymi do Polski zamiast lokalnymi członkami społeczności. Do tego doszły spory o przywództwo w meczecie w Warszawie oraz fakt, iż wyszło na jaw, że podczas wyborów na muftiego, w których zwyciężył Miśkiewicz, nie przestrzegano przepisów opisanych w ustawie o Muzułmańskim Związku Religijnym. Miśkiewicz nie spełniał kryteriów wykształcenia i wieku wymaganych do zostania muftim, a więc wybór był nieważny.
Dlatego w 2016 r. zgodnie z zapisami ustawy z 1936 r. zwołano w Kruszynianach Wszechpolski Elekcyjny Kongres Muzułmański, a na nowego muftiego wybrano Janusza Aleksandrowicza - imama z Kruszynian, osobę spełniającą kryteria wymienione w ustawie i pochodzącą z zasłużonej dla kraju rodziny tatarskiej z wielowiekowymi tradycjami. Za Miśkiewiczem jednak stanęło MSWiA, które do teraz ignoruje pełnoprawne wybory w gminie muzułmańskiej oraz nie odpowiada na pisma wystosowane przez członków społeczności. Polskie państwo, które na bazie ustawy z 1936 roku rości sobie prawo do ingerowania w sprawy związku religijnego, preferuje Miśkiewicza jako swojego człowieka na stanowisku muftiego. Na ile mi wiadomo, do tej pory sytuacja nie została rozwiązana. Pod koniec grudnia ubiegłego roku do prezydenta Andrzeja Dudy, Sejmu, Senatu i MSWiA wpłynęła kolejna petycja w sprawie odwołania Tomasza Miśkiewicza ze stanowiska muftiego, którą podpisali m.in. przewodniczący Gminy Wyznaniowej w Kruszynianach Bronisław Talkowski, imam tej gminy Janusz Aleksandrowicz, imamowie z Warszawy Nezar Charif i Bohoników Aleksander Ali Bazarewicz oraz prezeska Tatarskiego Towarzystwa Kulturalnego Róża Chazbijewicz. Wygląda na to, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zamiast prowadzić do zgody, woli zaogniać spory wewnątrz społeczności muzułmańskiej za cenę utrzymywania swoich interesów i wspierania “swojego” muftiego, który nie reprezentuje polskich muzułmanów.

- Co mogłabyś powiedzieć o relacjach Polaków i muzułmanów?

- Przede wszystkim nie zapominajmy, że część muzułmanów w Polsce jest Polakami i mówimy tu nie tylko o Tatarach, ale także o polskich konwertytach na islam, których każdego roku przybywa. W tych przypadkach nie ma sensu rozmawiać o żadnej integracji - to są nasi obywatele. Bardzo podobnie ma się sprawa z dużą ilością muzułmanów, którzy choć mają pochodzenie migranckie, mieszkają w Polsce czasem nawet od dziesiątków lat. Mowa tu o osobach, które w Polsce żyją, pracują, płacą podatki, mówią po polsku, zakładają wielokulturowe rodziny, mają dzieci, które są obywatelami polskimi, mają tu całe swoje życie i przyjaciół. To są osoby doskonale zintegrowane.

- A kiedy możemy mówić o integracji?

- O integracji możemy mówić w kontekście osób, które przyjechały do Polski w ostatnich kilku latach. Natomiast musimy pamiętać, że prawdziwa integracja po pierwsze jest procesem dwustronnym, w którym muszą aktywnie uczestniczyć i gospodarze i goście. A po drugie, nie zachodzi między społecznościami - np. między chrześcijanami i muzułmanami czy Żydami - czy między narodem polskim, a pojedynczym cudzoziemcem muzułmaninem. Integracja zachodzi między konkretnymi osobami: między Ahmadem i Dawidem, między Kasią i Hedą. Dlatego przykładów takiej postępującej integracji między muzułmanami a chrześcijanami jest tyle, ilu ludzi, którzy wychodzą z inicjatywą, są dobrymi pracodawcami, współpracownikami, współmieszkańcami miasta, sąsiadami, znajomymi. Jest ich mnóstwo. Integracja muzułmanów i chrześcijan na poziomie instytucjonalnym jest miłym dodatkiem, który może być inspirujący dla nieprzekonanych, ale kluczowa jest integracja indywidualna i to od niej zależy to, jak będzie wyglądało nasze społeczeństwo.

- Jesteś w stanie wymienić jakieś owoce Dnia Islamu w Kościele? Jak on jest traktowany przez muzułmanów?

- Muzułmanie bardzo przychylnie odnoszą się do inicjatywy Dnia Islamu w Kościele katolickim w Polsce. Odwzajemniają się nie tylko tym, że przyjmują zaproszenie, przychodzą na modlitwy do kościołów, biorą udział w spotkaniach i innych podejmowanych przy tej okazji inicjatywach. Poza tym organizują Dni Chrześcijaństwa już w dwóch wspólnotach w Polsce, a także Dni Judaizmu. Moim zdaniem jednak Dzień Islamu jest inicjatywą skierowaną przede wszystkim do członków wspólnot katolickich, nie do muzułmanów. Muzułmanie są gośćmi tych obchodów, ale to katolicy mają się w tych dniach zmierzyć ze swoimi uprzedzeniami, zdobyć doświadczenie spotkania i wiedzę. Dlatego najlepszymi owocami Dnia Islamu w kościele w Polsce jest to, że z roku na rok na te obchody przychodzi coraz więcej katolików sceptycznie nastawionych do islamu czy idei dialogu w ogóle, którzy mogą się na własne oczy przekonać jak muzułmanin w Polsce wygląda i jakie może mieć poglądy.

- Czy to prawda, że wśród wyznawców islamu występuje powszechnie antysemityzm? Czy możemy się spodziewać takich niepokojących obrazków jak np. we Francji?

- Trend antysemicki wśród muzułmanów oczywiście występuje i jest to trend globalny, wynikający nie tylko z zaszłości związanych historią współczesnych krajów muzułmańskich - przede wszystkim z kolonializmem, neokolonializmem i pozycją terenów dzisiejszych krajów muzułmańskich podczas II wojny światowej. Głównymi przyczynami jest oczywiście konflikt palestyńsko-izraelski i leżące u jego podstaw osadnictwo Żydów na terytoriach Palestyny, ale także, co bardzo istotne, kompletny brak edukacji na temat Holokaustu w niektórych krajach z większością muzułmańską. W systemach edukacji Egiptu czy Libanu nie ma wzmianki o tym, co spotkało Żydów w czasie II wojny światowej oraz o prześladowaniach, które nastąpiły po wojnie, a które zmusiły Żydów, którzy przetrwali Zagładę, do opuszczenia Europy. Dopóki systemy edukacji w krajach muzułmańskich nie uwzględnią tej tematyki w podstawie programowej, nie ma co liczyć na drastyczną zmianę nastrojów antyżydowskich w tych krajach.
Jednak wbrew incydentom antysemickim, które mają miejsce we Francji, migracje są nadzieją na to, że antysemityzm muzułmański zmniejszy swój zasięg. Migranci i uchodźcy mieszkający w Europie, a także ich dzieci, uczestniczą w systemie edukacji kraju goszczącego. Dzięki temu migranci z krajów muzułmańskich, w których obecny jest antysemityzm, mają szansę zdobyć edukację na temat obecności i historii Żydów w Europie oraz skonfrontować swoje poglądy z realnym obrazem społeczności żydowskich mieszkających w tych samych miastach co oni. Na przykład w Niemczech dzieci migranckie uczestniczą w wycieczkach do byłych obozów zagłady, a szkoły przywiązują wagę do tego, aby ten ważny historycznie temat z nimi wnikliwie przeanalizować.

- A jak wygląda kwestia tych antysemickich tendencji w Polsce?

- Nie martwię się o występowanie antysemityzmu wśród muzułmanów mieszkających w Polsce. O historii Polski nie sposób mówić bez wspomnienia judaizmu. Migranci z krajów muzułmańskich, żyjąc w polskich miastach, mają szansę nie tylko usłyszeć o historii pokojowego współżycia z wyznawcami judaizmu, ale też spotkać otwarte na dialog wspólnoty żydowskie. Wśród niektórych polskich muzułmanów obecna jest niechęć do politycznych posunięć władz Izraela, ale nie ma nienawiści do Żydów. Żydzi i muzułmanie w Polsce żyją w zgodzie. Owocną współpracę pod tym względem obserwujemy np. w Krakowie, gdzie Centrum Społeczności Żydowskiej JCC Kraków i lokalne centrum muzułmańskie organizowały wspólnie już niejedną inicjatywę. Niestety jedną z przyczyn tej zgody jest to, że mniejszości w Polsce doświadczają podobnych trudności: Żydzi przejawów antysemityzmu, a muzułmanie - islamofobii. Według badań przeprowadzonych w naszym kraju, przedstawiciele obu tych religii są negatywnie postrzegani przez społeczność większościową. Ta niechęć ze strony większości sprawia, że widzą w sobie nawzajem sprzymierzeńców, a nie wrogów.

- Opowiedz proszę o swoim blogu i działalności…

- Islamista (www.islamistablog.pl) jest inicjatywą edukacyjną i integracyjną. Przez nią przekazujemy rzetelne informacje na temat islamu i życia muzułmanów w różnych częściach świata, uczymy o integracji w teorii i sprawdzamy tę teorię w praktyce organizując wydarzenia i spotkania, prowadzimy warsztaty antydyskryminacyjne w szkołach i instytucjach, szkolimy straż graniczną, policję, aktywistów i pracowników organizacji pozarządowych. Tworzymy zarówno w internecie (www.facebook.com/islamistablog), jak i poza nim przestrzeń to merytorycznej i kulturalnej rozmowy na temat islamu oraz wyzwań związanych z migracjami, różnorodnością religijną i kulturową. Odpowiadamy na pytania, polecamy źródła wiedzy oraz pomagamy ofiarom aktów dyskryminacji i przestępstw z nienawiści w Polsce.

- Takie przejawy dyskryminacji czy przemocy wobec muzułmanów są u nas częstym zjawiskiem?

- Tym co mnie niepokoi w tej działalności od jakiegoś czasu, to obserwacja ciągłego wzrostu skrajnych postaw w stosunku do społeczności mniejszościowych w Polsce. Ciągle otrzymujemy zawiadomienia o przemocy słownej, fizycznej, a także systemowej wobec mniejszości. Polakom wciąż brakuje edukacji na temat mniejszości, a wszelkie próby promowania wiedzy i pokoju są odbierane jako atak na polskość, szczególnie wśród katolików.

- Jakie widzisz wyzwania dla dialogu z muzułmanami w Polsce?

- W mojej ostatniej rozmowie z jednym najwyższych przedstawicieli środowisk muzułmańskich w Polsce, muftim Ligii Muzułmańskiej w RP, Nedalem Abu Tabakiem (link do wypowiedzi: https://www.tygodnikpowszechny.pl/szlachetny-pan-161763), mufti ujął to w ten sposób: „Jako wyznawcy różnych religii powinniśmy pokazywać, jak Bóg zmienia nasze życie, a nie – jak możemy siłą zmienić życie innym”. Ja się z tym w pełni zgadzam. Moim zdaniem największym wyzwaniem w dialogu międzyreligijnym w Polsce jest to, że po każdej ze stron wciąż znajdują się osoby, które za wszelką cenę chcą mieć rację. W tych polskich debatach o wiele częściej chodzi o rację, o przewagę, o próbę udowodnienia czegoś komuś, o wygranie sporu niż o Boga, wiarę czy wspólne dobro. Czeka nas jeszcze długa droga w dialogu międzyreligijnym, ale jeśli zauważymy, że w dialogu chodzi o remis, a nie o zwycięstwo, to będzie już wielki sukces.

2020-01-24 09:05

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dziś obchody Dnia Islamu w Kościele katolickim w Polsce

[ TEMATY ]

Dzień Islamu

geralt/pixabay.com

Pod hasłem „Chrześcijanie i muzułmanie: w służbie powszechnego braterstwa” obchodzony jest dziś XX Dzień Islamu w Kościele katolickim w Polsce. Podczas centralnych obchodów, które odbędą się w Warszawie, przedstawiciele obydwu religii czytać będą Biblię i Koran, modlić się i dyskutować. Inicjatywa polskiego Episkopatu o ustanowieniu Dnia Islamu jest pionierską w skali światowej.

Tym razem, po ubiegłorocznym spotkaniu w Białymstoku, miejscem centralnych obchodów będzie jezuickie Collegium Bobolanum przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.

Obchody Dnia Islamu odbędą się także 28 stycznia w Katowicach.

„Idziemy za nauką soborową, także nauczaniem kolejnych papieży i wskazaniami Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego – powiedział KAI bp Ciereszko, przewodniczący Komitetu KEP ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi. - Deklaracja Soboru „Nostra aetate” o stosunku Kościoła katolickiego do religii niechrześcijańskich podkreśla, że należy z otwartością spojrzeć na to wszystko, co w innych religiach jest prawdziwe i święte. To nas motywuje ku temu, aby spotykać się z braćmi muzułmanami” - dodał duchowny.

Z kolei współprzewodniczący Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów, imam szyicki Rafał Berger wyraził nadzieję, że miejsc dialogu międzyreligijnego, nie tylko z islamem, będzie w Polsce przybywać „Mało tego: wierzę w to, że jest to coś, czego nie da się uniknąć, bo rozmowa z drugim człowiekiem jest najlepszym sposobem poznania jego intencji i uczuć” – powiedział KAI imam.

Tematykę obchodów Dnia Islamu wyznacza coroczne przesłanie kierowane do muzułmanów przez Papieską Radę ds. Dialogu Międzyreligijnego na zakończenie miesiąca postu, ramadanu. „Jesteśmy wezwani, zarówno chrześcijanie jak i muzułmanie, do otwartości na innych, do rozpoznania i uznania w nich braci i sióstr” – napisał w tegorocznym przesłaniu przewodniczący Rady, kard. Miguel Angel Ayuso Guixot MCCI. Wskazał, że w ten sposób można burzyć mury, które zbudowały ignorancja i strach oraz wspólnie starać się budować mosty przyjaźni. „Tak właśnie pielęgnujemy w naszych rodzinach i w naszych instytucjach politycznych, obywatelskich czy religijnych nowy sposób życia, oparty na odrzuceniu przemocy i na szacunku dla osoby ludzkiej” – wskazał kard. Guixot.

Idea dialogu chrześcijan i muzułmanów w Polsce, obecna wyraźniej pod koniec XX w., nawiązuje do ponad trzechsetletniej tradycji obecności muzułmanów i tolerancyjnej postawy ludności chrześcijańskiej wobec nich.

Pod koniec ubiegłego stulecia odbywało się wiele spotkań międzyreligijnych z udziałem wyznawców islamu.

Dzień Islamu w Kościele katolickim w Polsce obchodzony jest od 2001 r. z inicjatywy Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów zaaprobowanej przez Konferencję Episkopatu Polski. Organizację tego wydarzenia Episkopat powierzył Komitetowi ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi Konferencji Episkopatu Polski. Obecnie na jego czele stoi bp Henryk Ciereszko.

Na czele Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów stoją obecnie: prof. Agata Skowron-Nalborczyk, współprzewodnicząca ze strony katolickiej i Rafał Berger, współprzewodniczący ze strony muzułmańskiej.

Regularne obchody Dnia Islamu odbywają się także w Lublinie i Krakowie (od 2004 r.), a okazyjne w Olsztynie (2001), Opolu (2002) i Poznaniu (2008).

Od początku XVI do lat osiemdziesiątych XX wieku polskimi muzułmanami byli niemal wyłącznie Tatarzy – zwraca uwagę Muzułmański Związek Religijny. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX w. do mieszkających od wieków w Polsce Tatarów zaczęli dołączać nowi przybysze z krajów muzułmańskich, zwiększając liczebność wyznawców islamu w Polsce. Byli to głównie Arabowie podejmujący studia na polskich uczelniach, w mniejszym stopniu imigranci. Większość z nich po zakończeniu studiów wracała do rodzinnych stron, niektórzy jednak zostawali w Polsce na stałe.

W Polsce funkcjonują dwa religijne związki muzułmańskie wpisane do rejestru Kościołów i Związków Religijnych.

Muzułmański Związek Religijny w RP, uznany oficjalnie w 1925 r., liczy obecnie ok. 6 tys. członków, zrzesza przede wszystkim Tatarów Muzułmanów Polskich. Największe ich skupiska mieszkają w województwie podlaskim (w Białymstoku, Sokółce, Suchowoli i Dąbrowie Białostockiej). Zabytkowe meczety znajdują się w Bohonikach i Kruszynianach, gdzie mieszkają już tylko pojedyncze rodziny tatarskie.

Drugim związkiem wyznawców islamu jest zarejestrowana w 2004 r. Liga Muzułmańska w RP. Zrzesza ona muzułmanów przybywających do Polski na studia oraz do pracy, a także osoby przyjmujące islam za swoją religię. Według szacunków liczy ok. 25 tysięcy członków.

CZYTAJ DALEJ

Posty nakazane zachowywać

Niedziela warszawska 46/2003

Iwona Sztajner

Przykazania kościelne są zaproszeniem do współodpowiedzialności za Kościół
Zachęcają do przemyśleń, czy wiara ma wynikać z tradycji, czy z przekonania

Rozmowa z ks. Krzysztofem Koskiem, doktorem prawa kanonicznego, rzecznikiem archidiecezji warszawskiej

Milena Kindziuk: - Ostatnio media obwieściły, że Kościół zniósł post w bożonarodzeniową Wigilię. Czy rzeczywiście?

Ks. dr Krzysztof Kosek: - Przez to wprowadziły one sporo zamieszania, szczególnie u osób niezbyt dokładnie zorientowanych w tej kwestii. Przecież post w Wigilię należy jedynie do tradycji polskiej. Nigdy nie był nakazany w całym Kościele. I nadal zaproszeni jesteśmy, aby tej tradycji przestrzegać. Na marginesie dodam, że statuty zakończonego niedawno IV Synodu naszej archidiecezji stwierdzają, że w Wigilię Bożego Narodzenia należy zachować wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych.

- Ale list biskupów na temat nowej wersji przykazań kościelnych, który ma być czytany w Adwencie w kościołach, nie mówi, by zachowywać tradycję i nie spożywać pokarmów mięsnych w Wigilię.

- Bo to jest oczywiste. Wigilia z języka łacińskiego oznacza „czuwanie, oczekiwanie”. Pan Jezus często zapraszał swoich uczniów do zajęcia takiej właśnie postawy, ponieważ nie znają dnia ani godziny Jego przyjścia. Post religijny jest bowiem wyrazem panowania ducha nad ciałem, oczekiwania, pragnienia spotkania z Chrystusem, jedności z Nim. Przez to pomaga on przygotować się do danej uroczystości, głębiej ją przeżywać. Podobnie zresztą jest z postem w Wielką Sobotę. W niektórych domach spożywa się mięso już po poświęceniu pokarmów, w innych dopiero po Wigilii Paschalnej w Wielką Noc. Też jest to kwestia tradycji. Myślę jednak, że warto tu uświadomić sobie, czym jest post, jakie prawdy pomaga przeżywać. Każdemu, kto zastanowi się, jakie chwile z życia Jezusa przeżywamy w Wielką Sobotę, na pewno łatwiej będzie zachować wstrzemięźliwość w spożywaniu pokarmów.

- Jedno z przykazań w nowej wersji mówi, że należy zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od zabaw. Jakie są okresy „nakazane” w ciągu roku?

- Chodzi o piątki całego roku i o czas Wielkiego Postu. Wiele kontrowersji budzi czas Adwentu - nie ma on charakteru pokutnego - jest czasem radosnego oczekiwania. Ale oczekiwania, które ma być wypełnione prostowaniem ścieżek życia, przygotowaniem miejsca dla Pana w sercu - by mógł się tam narodzić. A ten proces nawrócenia wymaga ciszy, refleksji, skupienia. Już po Bożym Narodzeniu rozpoczyna się czas szczególnych zabaw - karnawał.

- Grzechem jest więc spożywanie mięsa w piątki?

- Tak, pod warunkiem, że czyni się to z wyboru. Jeśli ktoś stołuje się poza domem i w stołówce nie ma wyboru menu, może skorzystać z dyspensy od zachowania wstrzemięźliwości. Zaproszony jest do odmówienia modlitwy w intencji Ojca Świętego, złożenia jałmużny postnej.
Generalnie, powstrzymanie się od pokarmów mięsnych w piątki obowiązuje katolików, którzy ukończyli 14. rok życia. Ścisły post w Środę Popielcową i Wielki Piątek, czyli jeden posiłek do syta w ciągu dnia, obowiązuje katolików pomiędzy 18. a 60. rokiem życia.

- Można jednak nie jeść mięsa, ale w to miejsce kupić sobie inne przysmaki. Jaki sens ma wtedy taki post?

- Ważne jest właściwe rozumienie terminu: post. Nie chodzi tylko o to, aby nie jeść potraw mięsnych. Potrawy mięsne z reguły są droższe, dlatego odmawiając ich sobie jesteśmy zachęcani, aby zaoszczędzone środki przeznaczyć na potrzeby ludzi najuboższych. W wielu kościołach można spotkać puszki z napisem „Jałmużna postna”. Jeżeli na przykład ktoś jest wegetarianinem i normalnie nie je mięsa, jest zaproszony do tego, by w inny sposób narzucić sobie wstrzemięźliwość w jedzeniu i okazać swą łączność z Chrystusem, bo piątek to przecież dzień Jego męki i śmierci.

- Biskupi sugerują, że we wszystkie piątki w ciągu całego roku należy uszanować charakter pokuty, dlatego katolicy nie powinni w tym dniu uczestniczyć w zabawach. Znaczy, że nie powinno się iść na przykład na dyskotekę w piątek?

- Zdecydowanie nie powinno! Jeżeli piątek jest dniem solidarności z Chrystusem cierpiącym dla mojego zbawienia, to oczywiste jest, że nie mogę się w tym dniu bawić. Podobnie, jeśli obchodzę rocznicę śmierci bliskiej mi osoby, nie będę w tym dniu urządzał balu ani brał udziału w zabawie, to po prostu nie wypada.

- Nowością jest piąte przykazanie kościelne, zobowiązujące wiernych do troski o materialne potrzeby wspólnoty Kościoła. Nie występowało ono w poprzednich sformułowaniach. Co to znaczy w praktyce?

- Jest to odwołanie do coraz szerszego udziału wiernych świeckich w życiu Kościoła. Minęły czasy, kiedy Kościół posiadał wielkie dobra i w szerszym stopniu był mecenasem sztuki i kultury. Minęły czasy kolatorów, którzy troszczyli się o potrzeby materialne Kościoła. Z pewnym wzruszeniem można czytać opisy pierwszych Eucharystii, gdy wierni przynosili na nie dary. Po zakończeniu zanoszono chorym Komunię św., starano się także o zaspokojenie ich potrzeb materialnych.
Dziś wierni świeccy zaproszeni są do troski o potrzeby materialne Kościoła - by miał środki na sprawowanie kultu, prowadzenie działalności apostolskiej czy charytatywnej. Przecież tak prozaiczne sprawy jak oświetlenie świątyni, ogrzanie, utrzymanie w czystości czy wynagrodzenie świeckich pracowników wymaga pewnych środków. Pomijam tu sprawy związane z inwestycjami, konserwacją dzieł sztuki. W wielu parafiach działają już także - obok rad duszpasterskich - rady ekonomiczne; świeccy w bardzo konkretny sposób wspomagają swych duszpasterzy w sprawach związanych z zabezpieczeniem materialnych potrzeb parafii.
Przykazanie to mobilizuje do refleksji nad rozumieniem własności prywatnej - za pomocą dobrego użytku z pieniądza mamy zapewnić sobie wieczne szczęście. Pan Jezus mówił o niebezpieczeństwie bogactw, a Łazarz został odrzucony nie z powodu swego bogactwa, ale dlatego, że nie dostrzegał ludzi będących w potrzebie. Bardzo popularne jest obecnie słowo „sponsor” - wiele działań Kościoła nie byłoby możliwych, gdyby właśnie nie zaangażowanie materialne określonych osób, które bardzo konkretnie wypełniają normę V przykazania kościelnego.

- A po co w ogóle są przykazania kościelne, skoro jest 10 przykazań Bożych?

- Przykazania kościelne są próbą interpretacji, uszczegółowienia, przybliżenia powinności, które spoczywają na każdym wierzącym. Kościół posiada własne, przyrodzone prawo stanowienia prawa, na przykład kanonicznego, liturgicznego. Całe nauczanie Kościoła jest głoszeniem Dobrej Nowiny objawionej w Jezusie Chrystusie. W tym świetle należy odczytywać przykazania kościelne. Są one służbą temu najważniejszemu przykazaniu miłości Boga i bliźniego.

- Mogłoby ich więc na dobrą sprawę nie być?

- Oczywiście, mógłby istnieć sam Dekalog, bo on jest najważniejszy. Ale przykazania kościelne wyjaśniają pewne normy. Ważne jest, by pamiętać, że Kościół nie ma władzy nad Dekalogiem, bo pochodzi on od samego Boga. Stąd Dekalog jest niezmienny. Natomiast prawo kościelne ma charakter dynamiczny, podlega zmianom, stąd zmiana przykazań kościelnych. Najwyższym prawem w Kościele jest zbawienie dusz i temu celowi służą także zmiany w przykazaniach kościelnych.

- Czy nieprzestrzeganie przykazań kościelnych zatem jest grzechem?

- Jeżeli przykazanie kościelne mówi, żeby uczestniczyć we Mszy św. w niedziele i święta, to dotyka normy ustanowionej przez przykazania Boże. A ich nieprzestrzeganie zawsze pozostaje grzechem.

- A jeżeli nie dotyka Dekalogu?

- To jest radą, ma służyć dobru duchowemu człowieka a odrzucenie tych rad jest przynajmniej grzechem zaniedbania dobra, które mogłem uczynić.

- Czyli nie trzeba się z tego spowiadać...

- Dla przykładu: pierwsze i drugie przykazanie wyrażają minimalne oczekiwania Kościoła wobec człowieka wierzącego. Weźmy na przykład drugie przykazanie kościelne: „Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty”. Czym jest sakrament pokuty? Na spowiedzi mamy obowiązek wyznania grzechów ciężkich. Codziennie jednak doświadczamy ludzkich słabości, które są przyczyną grzechów określanych mianem powszednich. Zbyt długi odstęp między korzystaniem z sakramentu pokuty może prowadzić do pewnego zobojętnienia, znieczulenia sumienia na grzech, a więc do rozluźnienia relacji z Chrystusem. Kwestia częstotliwości w korzystaniu ze spowiedzi to sprawa osobistej wrażliwości, dobrze uformowanego sumienia. Życie przynosi tyle sytuacji, które chcemy przeżyć w sposób szczególny: święta, rocznice ślubu, śmierci, imieniny i urodziny własne czy bliskich - wszystkie one są także okazją do spotkania z Chrystusem w sakramencie pokuty.

- Podobnie w odniesieniu do sakramentu Eucharystii?

- Trudno chyba nazwać człowiekiem gorliwym w wierze kogoś, kto do Komunii Świętej przystąpi - jak wymaga tego Kościół w III przykazaniu - raz w roku w okresie wielkanocnym. Jest to minimum związku z Chrystusem, który ofiaruje się za nas w każdej Eucharystii i zaprasza nas na swoją ucztę.

- A dlaczego w przykazaniu zostały rozdzielone spowiedź od pokuty?

- Myślę, że chodzi o uzmysłowienie roli sakramentu pokuty i Eucharystii. Ludzie często spowiadają się: „Ostatni raz byłem u spowiedzi i Komunii św. wtedy i wtedy”. Panuje taki pogląd, że do Komunii przystępujemy tylko raz po spowiedzi. A jest to błędem.

- Jak długo zatem można przyjmować Komunię po ostatniej spowiedzi, jeżeli nie ma się grzechu ciężkiego?

- Nie ma tu wyznaczonej granicy. Każdy ocenia to według własnego sumienia.
Uczestnicząc w każdej Mszy św. słyszymy słowa: „Bierzcie i jedzcie”. Jesteśmy zatem zaproszeni, aby w sposób pełny brać udział w każdej Mszy. A pełny udział w niej polega także na przyjęciu Komunii. Oczywiście, był czas w historii Kościoła, gdy do Komunii przystępowano raz na kilka lat, i czynili tak nawet ludzie święci. Na fali posoborowej odnowy Kościoła jesteśmy zaproszeni do pełniejszego uczestniczenia i przeżywania Eucharystii. A że często nie czujemy się godni przyjmować Komunii? Pamiętajmy, że Msza św. rozpoczyna się aktem skruchy, pokuty. Stajemy przed Chrystusem w prawdzie o naszej słabości. Podobnie przed Komunią wyrażamy swoją niegodność słowami setnika: „Panie, nie jestem godzien...”. Św. Franciszek Salezy mówił, że potrzebują Komunii chorzy, aby wyzdrowieć, i silni, aby nie upaść. Bardzo głębokie wskazania na temat przystępowania do Komunii św. możemy znaleźć w Naśladowaniu Chrystusa Tomasza á Kempis. Jest to zresztą temat na osobną rozmowę.

- Pozostało jeszcze pierwsze przykazanie kościelne. W drugiej części mówi ono o powstrzymaniu się od prac niekoniecznych. Katechizm wyjaśnia: Są to „prace i zajęcia, które utrudniają oddawanie czci Bogu, przeżywanie radości właściwej dniowi Pańskiemu oraz korzystanie z należnego odpoczynku duchowego i fizycznego”. Co to znaczy w praktyce?

- W chrześcijaństwie niedziela jest „małą Wielkanocą”, pierwszym dniem tygodnia, w którym Kościół w szczególny sposób celebruje tajemnicę zmartwychwstania Chrystusa. Jest niedziela i Msza św. zadatkiem, antycypacją odpoczynku zbawionych w niebie, obrazem uczty, na którą Chrystus zaprasza w niebie. Dlatego Kościół przypomina, by powstrzymać się w tym dniu od prac niekoniecznych - od tego wszystkiego, co przeszkadza w pełnym bliskości obcowaniu z Bogiem. A więc takich, które z powodzeniem można wykonać przez sześć pozostałych dni. Mam na myśli: pranie, sprzątanie, robienie zakupów itp. Wydaje mi się, że w kontekście tego przykazania trzeba nam przeprowadzić namysł nad zdolnością świętowania - czy nie sprowadza się ono tylko do oglądania telewizji, mocno zakrapianego alkoholem biesiadowania przy stole, bez głębszej refleksji nad treścią przeżywanego święta. Czy chrześcijańskie świętowanie nie zakłada spotkania rodziny (na które w tygodniu nie zawsze jest czas), wspólnego posiłku, rozmowy - a nie wymiany informacji, jak dzieje się w codziennym zabieganiu - dzielenia się swoimi radościami i trudnościami, a wszystko to w atmosferze nadziei, jaką przynosi spotkanie z Bogiem przeżyte na modlitwie czy Eucharystii.

- Jesteśmy zwolnieni z obowiązku udziału w świętach, które są w Polsce dniami pracy: Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny - 8 grudnia, św. Józefa, świętych Piotra i Pawła. Nie jest to pójście na łatwiznę?

- Jest to wzięcie pod uwagę rzeczywistości. Zniesienie obowiązku udziału we Mszy św. w te święta jest realizacją uprawnień, które kodeks prawa kanonicznego przyznaje Konferencji Episkopatu. Ona, za zgodą Stolicy Apostolskiej, może znieść obowiązek udziału we Mszy św. w niektóre święta lub przenieść je na niedzielę. Mimo tego w dalszym ciągu katolicy zaproszeni są do udziału we Mszy św. w te dni. Np. wiele grup dziewczęcych szczególnie czci Maryję w tajemnicy Niepokalanego Poczęcia - one z pewnością będą tego dnia uczestniczyły we Mszy św.

- List pasterski o nowych przykazaniach mówi też o tzw. „świętach nakazanych”. Jakie to święta?

- Przesłanie biskupów ma ułatwić wiernym rozstrzyganie dylematów związanych z wymogiem uczestnictwa w liturgii w dni świąteczne, które nie są wolne od pracy. Biskupi poprosili Stolicę Apostolską o zgodę na przeniesienie uroczystości Wniebowstąpienia Pańskiego z czwartku na siódmą niedzielę wielkanocną. Świętem nakazanym pozostaje uroczystość Objawienia Pańskiego (Trzech Króli) i w tym wypadku biskupi wyrażają nadzieję, że „nadejdzie taki czas, kiedy to ważne święto stanie się dniem wolnym od pracy”. Nie ma natomiast obowiązku udziału we Mszy św. w uroczystość Niepokalanego Poczęcia, św. Józefa, świętych Piotra i Pawła - choć biskupi zachęcają, by zgodnie z tradycją uczestniczyć w liturgii w tych dniach.

- Przykazania kościelne wyrażają więc istotne treści dla wierzących.

- W sumie są one zaproszeniem do pogłębienia osobistej relacji z Bogiem, do wyrażenia jej w życiu codziennym, do podjęcia odpowiedzialności za dzieła prowadzone przez Kościół, ale zachęcają też do przemyślenia, czy wiara ma wynikać z tradycji, czy jest owocem osobistego wyboru, pochodzi z przekonania, doświadczenia w życiu miłości Bożej.

- Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Watykan: papież odprawił Mszę św. ale odwołał audiencje

2020-02-28 10:33

[ TEMATY ]

Franciszek

Grzegorz Gałązka

Papież Franciszek sprawował dziś rano Mszę św. a na jej zakończenie, jak zwykle pozdrowił jej uczestników, nie mniej jednak odwołał dzisiejsze audiencje oficjalne – poinformował dziennikarzy rzecznik prasowy Stolicy Apostolskiej, Matteo Bruni.

Dyrektor Watykańskiej Sala Stampa zaznaczył, że zgodnie z planem kontynuowane są planowane spotkania Ojca Świętego w Domu Świętej Marty. Wczoraj natomiast papież z powodu lekkiej niedyspozycji nie udał się do bazyliki św. Jana na Lateranie na nabożeństwo pokutne z duchowieństwem Wiecznego Miasta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję