Reklama

Niedziela Świdnicka

Bp Dec: oświecajmy drugich słowem prawdy

- Jezus nazywając nas światłem świata, uświadomił nam, że jako Jego uczniowie winniśmy być dla drugich światłem, które oświeca i ogrzewa. Oświecajmy drugich słowem prawdy, które jest darem przede wszystkim dla umysłu. Ogrzewajmy drugich czynami miłości, przebaczenia, poświęcenia, oddawania się na służbę – mówił bp Ignacy Dec.

[ TEMATY ]

Świdnica

bp Ignacy Dec

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Biskup świdnicki przewodniczył 9 lutego Mszy św. w kościele pw. NMP Królowej Polski w Świdnicy w 80. rocznicę pierwszej masowej wywózki Polaków na Sybir.

- Przed nami noc z 9 na 10 lutego. Odmierza ona 80 lat od tamtej straszliwej nocy z 9 na 10 lutego 1940 r., kiedy to z gniazd domowych, wyrwano z Kresów Wschodnich Najjaśniejszej Drugiej Rzeczpospolitej, naszych rodaków; wyrwano w strasznych warunkach, wywieziono w krainę śniegu, mrozu, głodu i śmierci. W łagrach sowieckich oczekiwali już wtedy na wykonanie wyroku śmierci nasi rodacy w liczbie ponad dwudziestu tysięcy, wzięci do niewoli przez Sowietów jesienią 1939 r. Stracono ich w kwietniu 1940 r. w Smoleńsku, Katyniu, Charkowie, Miednoje, Bykowni – mówił biskup.

Biskup przypomniał, że tej jednej nocy wywieziono 140 tys. osób. - Była to wywózka najliczniejsza, dokonana w najtrudniejszych, zimowych okolicznościach, w ostrą, mroźną zimę. Jedna trzecia deportowanych trafiła na północ europejskiej części Rosji, wielu wywieziono do Kraju Krasnojarskiego i obwodu omskiego na Syberii. Łącznie Sowieci przeprowadzili cztery masowe deportacje.

Reklama

Nawiązując do niedzielnej Ewangelii biskup zaznaczył, że jako uczniowie Chrystusa na wzór soli powinniśmy, po pierwsze: nadawać smak życiu naszych bliźnich, przez nasze prawdziwe i życzliwe słowo; po drugie: jako chrześcijanie, będąc solą ziemi, winniśmy chronić ludzi przed zepsuciem moralnym, chronić przed zepsuciem dobre tradycje, dobre obyczaje, ochraniać przed zepsuciem wartości duchowe i moralne.

10 lutego 1940 r. rozpoczęły się masowe deportacje ludności polskiej z terenów zajętych przez Sowietów w 1939 r. Kolejne deportacje obywateli polskich przeprowadzono w kwietniu i czerwcu 1940 r. Ostatnią rozpoczęto w przededniu wojny niemiecko-sowieckiej pod koniec maja 1941 r.

W sumie według danych NKWD w czterech deportacjach zesłano około 330-340 tys. osób.

2020-02-09 13:18

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prorok naszych czasów - św. Jan Paweł II - w stulecie urodzin

2020-05-20 11:44

[ TEMATY ]

bp Ignacy Dec

św. Jan Paweł II

ks. Mirosław Benedyk

bp senior Ignacy Dec, przewodniczył Mszy dziękczynnej w 100. urodziny św. Jana Pawła II

W setną rocznicę urodzin św. Jana Pawła II w katedrze świdnickiej uroczystą Eucharystię w koncelebrze bp Marka Mendyka i bp Adama Bałabucha, sprawował bp senior Ignacy Dec.

W okolicznościowej homilii pierwszy biskup świdnicki w trzech punktach zatrzymał się przed postacią najsławniejszego człowieka XX wieku. Przypominał osiem pielgrzymek św. Jana Pawła II do Polski. Przywołując słowa papieża Franciszka biskup Ignacy przypominał także charakterystyczne cechy św. Jana Pawła II: modlitwę, bliskość ludzi i sprawiedliwość połączoną z miłosierdziem.

ks. Mirosław Benedyk

Klerycy świdnickiego seminarium.

- Wszyscy podziwiali świętego papieża, że wśród tylu zajęć i przeróżnych spraw, które codziennie spadały na niego, zawsze znajdował czas na modlitwę. Co więcej modlitwa dla niego była najważniejszą czynnością każdego dnia. Każdy człowiek był dla niego ważny, z każdym rozmawiał. Szanował także wrogów. Modlił się o ich nawrócenie. Św. Jan Paweł II pokazywał sprawiedliwość o twarzy miłosierdzia. Sprawiedliwość to widzenia człowieka i świata w prawdzie. Miłosierdzie to miłość świadczona grzesznikom – tłumaczył biskup senior.

ks. Mirosław Benedyk

Kapłani koncelebrujący liturgię

- Dziękujmy w tej Eucharystii za dar św. Jana Pawła II, za jego świętość, za jego nauczanie, za jego styl życia. Prośmy Chrystusa, by wyostrzył nam wzrok naszej wiary, byśmy nie zwątpili, nie podcinali sobie korzeni, z których wyrastamy, byśmy ciągle na nowo otwierali Mu drzwi naszych serc i wszystkich sektorów naszego życia osobistego, rodzinnego i społecznego. Niech wiatr Ducha Świętego rozpędzi ciemne chmury nad światem, nad naszym kontynentem, nad Polską, nad diecezją świdnicką. Niech nam świeci Słońce prawdy, sprawiedliwości, uczciwości, miłości i pokoju. – zachęcał były ordynariusz

CZYTAJ DALEJ

Miliony od Trzaskowskiego dla byłej agentki

2020-05-23 18:19

[ TEMATY ]

polityka

komentarz

Facebook.com

Jolanta Lange wcześnie nazywała się Jolanta Gontarczyk i jako tajny współpracownik komunistycznego wywiadu TW Panna inwigilowała ks. Franciszka Blachnickiego. Jej fundacja nadal otrzymuje gigantyczne pieniądze z warszawskiego ratusza

W sierpniu 2019 roku odkryłem, że prezes jednej z warszawskich fundacji Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego Pro Humanum Jolanta Lange ma zmienione nazwisko. Do 2008 r. nazywała się Jolanta Gontarczyk TW Panna. Kobieta była jedną z ważniejszych agentek komunistycznej służby PRL, którą w latach 80-tych skierowano do inwigilacji twórcy Ruchu Światło Życie Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Obecna prezes stowarzyszenia Pro Humanum była więc płatnym i bardzo niebezpiecznym współpracownikiem reżimu komunistycznego, którą w latach 80. ścigał nawet kontrwywiad RFN.

O sprawie zrobiło się bardzo głośno i na jej temat rozpisywały się gazety, a o jej przeszłości informowały media internetowe i największe telewizje. Wydawałoby się, że po tych informacjach kierowany przez prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego urząd będzie unikał dalszej współpracy z fundacją Pro Humanum, na której czele nadal stoi "prezeska" Jolanta Lange vel Gontarczyk.

Niestety nic takiego się nie stało, bo 12 grudnia 2019 r. według zarządzenia "NR 1843/2019 PREZYDENTA MIASTA STOŁECZNEGO WARSZAWY" została przyznana dotacja 1 850 000 złotych na Prowadzenie Centrum Wielokulturowego w Warszawie, którego głównym operatorem jest właśnie fundacja Jolanty Lange. Prawie dwa miliony złotych publicznych pieniędzy przeznaczone jest na "działalność na rzecz integracji cudzoziemców, upowszechniania i ochrony wolności i praw człowieka oraz swobód obywatelskich, a także działań wspomagających rozwój demokracji w latach 2019-2022". Tych pieniędzy może być znacznie więcej, bo przeglądając umowy między Pro Humanum, a warszawskim ratuszem z poprzednich lat oprócz głównej umowy na prowadzenie "Centrum" były także dotacje na mniejsze projekty.

Czy znając przeszłość agentki służb komunistycznych można wnioskować, że prezes Jolanta Lange ma doświadczenie i zasługi dla upowszechniania i ochrony wolności oraz swobód obywatelskich, a także działań wspomagających rozwój demokracji? To retoryczne pytanie należy postawić kandydatowi na urząd prezydenta RP Rafałowi Trzaskowskiemu.

Sprawa może mieć ciąg dalszy. Jolanta Gontarczyk była bowiem jedną z ostatnich osób, która widziała ks. Franciszka Blachnickiego przed jego tajemniczą śmiercią. Na pewno będzie musiała znów zeznawać, bo 21 kwietnia 2020 r. "prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach podjął na nowo, umorzone w dniu 6 lipca 2006 roku, śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej, stanowiącej zbrodnię przeciwko ludzkości, polegającej na dokonaniu zabójstwa ks. Franciszka Blachnickiego w dniu 27 lutego 1987 roku w Carlsbergu przez funkcjonariuszy publicznych, poprzez podanie substancji, która spowodowała jego nagłą śmierć, co stanowiło prześladowanie pokrzywdzonego z powodów politycznych i religijnych".

Analizując treści ze strony internetowej Pro Humanum oraz na Facebooku można odnieść wrażenie, że stowarzyszenie jest mocno zaangażowane politycznie i światopoglądowo. Zapraszają na parady LGBT. Na fanpage można było znaleźć także sprofanowany wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej z tęczowym nimbem. Podczas uroczystości w Centrum Wielokulturowym zapraszany jest warszawski chór LGBT.

Więcej o współpracy Jolanty Lanego vel Gonatrczyk z warszawskim ratuszem oraz jej politycznej kariery w latach 90

CZYTAJ DALEJ

Dworczyk o wizycie szefa rządu w kawiarni: w takiej sytuacji trzeba powiedzieć "przepraszam"

2020-05-25 19:55

[ TEMATY ]

Mateusz Morawiecki

Dworczyk

żródło: wikipedia.org

Szef KPRM Michał Dworczyk

Trzeba powiedzieć w takiej sytuacji: przepraszam; jeżeli wkrada się błąd, to trzeba przeprosić - podkreślił w poniedziałek szef KPRM Michał Dworczyk, pytany o wizytę premiera Mateusza Morawieckiego w kawiarni w Gliwicach. Zapewnił, że kancelaria premiera wyciągnie z tej sytuacji wnioski.

W piątek szef rządu odwiedził Śląsk. W tym dniu zamieścił wpis na Twitterze dotyczący sytuacji w gastronomii. "+Dzięki Tarczy możemy tutaj siedzieć i patrzeć spokojnie w przyszłość+ - usłyszałem od właścicieli restauracji. Gastronomia to ważna dziedzina gospodarki i infrastruktura społeczna, wzmacniająca więzi między ludźmi. Korzystajcie ze swoich ulubionych, lokalnych restauracji" - napisał premier.

Do wpisu dołączono zdjęcia, na którym szef rządu siedzi przy stoliku z trzema osobami, w bliskiej odległości, bez maseczek. Po tym wpisie, premierowi stawiano zarzuty, że nie przestrzega przepisów mówiących, że w czasie wizyty w kawiarni czy restauracji z obcymi osobami m.in. trzeba zachować odległość 1,5 metra.

"Trzeba powiedzieć w takiej sytuacji: przepraszam. Jeżeli wkrada się błąd, to za ten błąd trzeba przeprosić" - oświadczył Dworczyk pytany w Polsat News o wizytę premiera w kawiarni. Jak zaznaczył, nie jest prawdą, iż władza może więcej niż przeciętny obywatel.

"Wewnątrz Kancelarii, bo to my zapewniamy obsługę pana premiera, wyciągniemy z tego wnioski" - zapewnił minister. Dworczyk pytany, czy będą wyciągnięte konsekwencje wobec osoby odpowiedzialnej za tę sytuacje ocenił, że "są to wewnętrzne sprawy kancelarii premiera". "Jestem pewny, że taka sytuacja nie powtórzy się" - zapewnił.

Na stwierdzenie, że zaistniała w piątek sytuacja mogła być spowodowana "niezbyt precyzyjnymi przepisami" Dworczyk ocenił, że "zawsze można postulować o to, aby przepisy były jaśniejsze, bardziej precyzyjne". "My, wprowadzając różnego rodzaju obostrzenia związane z pandemią, staraliśmy się formułować przepisy, aby one były jasne i zrozumiałe, ale oczywiście zdarzały się sytuacje, gdzie takie wątpliwości się pojawiały" - podkreślił szef KPRM.

Rzecznik rządu Piotr Müller w poniedziałek w TVN24 powiedział, że na posiedzeniu rządowego zespołu kryzysowego, gdy była omawiana sytuacja związana z gastronomią, była decyzja by zalecenie dotyczące liczby osób, które mogą siedzieć przy stoliku miało "charakter miękki". A ostatecznie - jak mówił rzecznik rządu - zostało wydane przez Głównego Inspektora Sanitarnego w formie zalecenia obowiązującego.

"Pan premier został przez swoje zaplecze, i ja chciałem za to przeprosić, źle poinformowany, po prostu miało być to zalecenie miękkie (...). Premier z naszej winy nie miał świadomości tego, że to zalecenie ma jednak charakter obowiązujący w myśl przepisów o inspekcji sanitarnej. I za to w imieniu zaplecza premiera chciałem przeprosić" - powiedział Müller.(PAP)

autor: Monika Zdziera

mzd/ par/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję