Reklama

Nie noszę plakietki na czole

Solidne wykonywanie codziennych obowiązków jest najprostszą drogą do świętości - to zasadnicze przesłanie Opus Dei. W 100. rocznicę urodzin bł. Josemarii Escriva de Balaguera, założyciela Dzieła, rozmawiamy z Florance Robert z Opus Dei.
Edycja warszawska (st.) 1/2002

MILENA KINDZIUK: - Czy dla Pani, jako wiernej Opus Dei, ta rocznica urodzin Założyciela ma jakieś znaczenie?

FLORANCE ROBERT: - Przede wszystkim jest to dla mnie okazja do dziękczynienia za to, że bł. Josemaria pozostał wierny powierzonej mu misji. Przez całe swoje życie bowiem konsekwentnie przypominał ludziom o ich powszechnym powołaniu do świętości poprzez wypełnianie obowiązków codziennego życia. Rocznica ta stanowi również okazję do lepszego poznania jego myśli, pogłębienia nauki i wkładania większego wysiłku, by ją zrealizować.

- Jaki wpływ na Pani życie wywarł Escriva? Skąd fascynacja tą postacią? I skąd pomysł wstąpienia do Opus Dei?

- Postać bł. Josemarii, bardziej niż fascynuje, imponuje mi chyba miłością do Chrystusa. Napisał on zresztą w Drodze znamienne słowa: "Oby twoja postawa i rozmowy były takie, ażeby wszyscy, widząc i słuchając ciebie, mogli powiedzieć: ten człowiek czyta życie Jezusa Chrystusa".

Dlaczego zdecydowałam się wstąpić do tego ruchu? Chyba ze względu na odkrycie nauki o jedności życia - na co nasz Założyciel zwracał wielką uwagę. Choć zdaję sobie oczywiście sprawę, że przynależność do tej organizacji stanowi powołanie, jest darem nadprzyrodzonym, pochodzącym od Stwórcy, a nie moim wyborem.

- Co znaczy "jedność życia", o której Pani wspominała?

- Że każdy z naszych uczynków, nawet najbardziej błahy, może mieć ogromną wartość, jeżeli go wykonujemy z miłości do Boga. Nasze zadanie polega na tym, by odkryć w nas to, co jest Boże, jak zwykł mówić Założyciel Opus Dei, w każdej sytuacji naszego życia. Zwrócił na ten aspekt uwagę także następca Escrivy, prałat Opus Dei Alvaro del Portillo, który w swojej homilii z okazji beatyfikacji bł. Josemarii mówił o nim: "To jasny przykład, że codzienne zajęcia nie są przeszkodą stojącą na drodze rozwoju życia duchowego, lecz mogą i powinny przekształcić się w modlitwę. On sam z pewnym zdziwieniem zauważył w swoich osobistych zapiskach, że drży z miłości do Boga właśnie na ulicy, pośród wrzawy samochodów, miejskiej komunikacji, ludzi, nawet czytając gazetę".

Opus Dei pomaga uświadomić sobie, że jako chrześcijanie, nie możemy być schizofrenikami, to znaczy z jednej strony prowadzić życie wiary, na przykład gorliwie się modlić w niedzielę podczas Mszy św., a z drugiej prowadzić życie rodzinne, zawodowe, społeczne - ale już bez Boga. Mamy pozwolić, aby życie Chrystusa ukazało się w naszym w taki sposób, by każdy chrześcijan mógł powiedzieć, że jest już nie alter Christus, lecz ipse Chrystus, samym Chrystusem.

- Opus Dei uchodzi za organizację, która wywiera wpływ na życie społeczne i polityczne. Czy to właśnie jest głównym jej celem?

- To nie jest i nigdy nie będzie celem Opus Dei. W ruchu tym wiele mówi się o problemach życia publicznego, ale zawsze w kontekście wiary. Chodzi nam o umiejętność rozwiązywania różnych problemów zgodnie z zasadami chrześcijańskimi. Najważniejsza jednak jest formacja doktrynalno-religijna, by móc sumiennie kształtować kryteria wyboru w konkretniej sprawie i działać z osobistą odpowiedzialnością. Członkowie Opus Dei mają być kompetentni w swoich dziedzinach. Przez pracę, przez solidne wykonywanie codziennych obowiązków, człowiek się uświęca. By osiągnąć świętość, ta praca musi być wykonana fachowo, kompetentnie i rzetelnie. "Bycie świętym nie oznacza dziwactwa, lecz wewnętrzną walkę z samym sobą i bohaterskie, doskonałe spełnianie obowiązków" - pisał bł. Josemaria.

- Czy są obowiązki mniej i bardziej ważne? Czy Escriva wyróżniał jakieś zawody?

- Nie ma zawodów ważnych i mniej ważnych, tak zresztą jak nie ma zawodów zakazanych (chyba że nie są zgodne z nauką chrześcijańską) . Cenna jest praca matki, która oddaje się żmudnym, codziennym obowiązkom domowym, jak też praca lekarza, który ratuje ludzkie życie. Bł. Josemaria mówił, że wszystko, co człowiek czyni, jest ważne, dlatego winien czynić to dobrze. Najlepiej, jak umie. Rzetelnie przygotowywać się do pracy zawodowej, doskonalić swe umiejętności, wciąż się kształcić. Wtedy taka praca może być ofiarą złożoną Bogu i staje się święta. Także jest uczestniczeniem w stwórczym dziele Boga.

- Tym bardziej, że sam Bóg, gdy żył na ziemi jako człowiek, także pracował. Escriva wiele pisze na ten temat: "Nie rozumiem, jak możesz nazywać się chrześcijaninem, prowadzić życie bezużytecznego lenia. Czy zapomniałeś o pracowitym życiu Chrystusa?" - czytamy w "Drodze".

- Tak, praca powinna być wykonywana uczciwie, z miłością do Boga. Także z wdzięcznością, że pozwala nam daną pracę wykonywać. Ona jest przecież darem Boga. Stwórca pragnie, by nasza głowa sięgała nieba, ale nasze stopy mają dotykać ziemi. W Opus Dei kładziemy nacisk na tę prawdę. Wciąż uświadamiamy sobie, że Chrystus chce, abyśmy byli ludzcy i Boży zarazem. Autentyczne chrześcijaństwo nie wymaga nadzwyczajnych, bohaterskich czynów. Tam, gdzie jesteśmy na co dzień, mamy być świętymi. Świętość zatem nie jest zadaniem wyłącznie kapłanów i zakonników. Ma się ona realizować w świecie, jest więc dostępna dla wszystkich ludzi świeckich. Aby uświęcać świat, trzeba być w nim. Uświęcanie pracy jest więc zadaniem każdego wiernego Opus Dei. Wiążą się z tym daleko idące konsekwencje: jak choćby właściwe gospodarowanie czasem, nie marnowanie go, nie odkładanie niczego na później. Słowem, konieczność stawiania sobie wymagań.

- Znaczenie pracy w duchu Opus Dei odgrywa tak wielką rolę, że trudno nawet mówić o spełnieniu życiowego powołania bez rzetelnie wykonywanego zawodu. Czy tak rzeczywiście jest?

- Tego uczył nas bł. Josemaria. Gdy człowiek rzetelnie pracuje, jest użyteczny. Staje się współtwórcą świata. Przekształca świat. Powołanie chrześcijańskie, jak mówił bł. Josemaria, polega na układaniu wierszy z prozy dnia powszedniego. "Niebo i ziemia zdają się łączyć na horyzoncie, ale tak naprawdę łączą się w naszych sercach", gdy uświęcamy codzienne życie. Dlatego tak ważne jest, by trwać na swoim miejscu, nawet wtedy, gdy przychodzą trudności, załamania. Wtedy praca staje się ustawicznie modlitwą.

- Wynika z tego, że członkowie Opus Dei, którzy przeszli taką formację, są istotami niemal doskonałymi. Czy o to tutaj chodzi?

- Doskonałość osiąga się dopiero w niebie; tutaj na ziemi dążenie do świętości polega na walce, na ciągłym rozpoczynaniu od nowa. W ten sposób wzrastamy w pokorze i opieramy się bardziej na łasce, zdając sobie sprawę, że sami, bez pomocy Boga, nic nie możemy.

- Dlaczego wierni Opus Dei zazwyczaj nie chcą ogłaszać swej przynależności do organizacji?

- Zwykle wszystkie osoby ze środowiska konkretnego wiernego z Opus Dei wiedzą, że on należy do Prałatury. Każdy ujawnia tę przynależność w sposób i w momencie, który uważa za najbardziej stosowny. To zawsze wynika w sposób naturalny.

- Nie jest więc tak, że Opus Dei działa w konspiracji, bo takie zarzuty niekiedy padają.

- Naturalność wiernych Opus Dei jest ciągle związana z inną cechą ducha Dzieła, którą jest świeckość. Nie noszę plakietki na czole z napisem: "jestem dobrym chrześcijaninem", ani żadnych innych widzialnych znaków jak w przypadku osób w stanie zakonnym. Życie pierwszych chrześcijan chyba najlepiej ilustruje tę naturalność. " Chrześcijanie nie różnią się od innych ludzi ani miejscem zamieszkania, ani językiem, ani strojem. Nie mają bowiem własnych miast, nie posługują się jakimś niezwykłym dialektem, ich sposób życia nie odznacza się niczym szczególnym" - czytamy w liście do Diogneta.

- Założyciel Opus Dei zwracał też uwagę na wartość życia małżeńskiego i rodzinnego, które również stanowi drogę do świętości. Jakie są najważniejsze tezy jego nauki na ten temat?

- W czasach, gdy świętość wydawała się zastrzeżona dla zakonników i księży przypominał, że małżeństwo jest prawdziwym powołaniem i drogą ku świętości na ziemi. Napisał w Drodze: "Uśmiechasz się, gdy ci mówię, że masz powołanie do małżeństwa? A właśnie że je masz, tak jest to powołanie".

Małżonkowie uświęcają się poprzez wzajemną miłość, która się umacnia w trudnościach i w cierpieniu, poprzez przyjmowanie dzieci, które Pan Bóg im powierza i wychowanie ich w duchu chrześcijańskim. Bo jak podkreślił Escriva, każdy chrześcijański dom rodzinny powinien być "pełen światła i radości, które przepełniały dom Najświętszej Rodziny w Nazarecie".

- Wierni Opus Dei to w większości ludzie świeccy. Jakie są kryteria przyjęcia do tej organizacji?

- Wszyscy mężczyźni i kobiety, którzy ukończyli osiemnaście lat mogą być przyjęci do Opus Dei; stanu wolnego lub żonaci, owdowiali, zdrowi lub chorzy; świeccy lub księża, lecz nie zakonnicy; ci, którzy otrzymali od Boga specjalne powołanie.

- Praktyki duchowe wiernych Opus Dei obejmują codzienną Mszę św. i codzienną Komunię św., godzinę osobistej modlitwy, lekturę religijną, Różaniec, codzienny rachunek sumienia... Czy to nie za dużo, jak na ludzi żyjących w dzisiejszych, zapędzonych czasach? Czy możliwa jest realizacja tych założeń?

- Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że jest to niemożliwe i że nikt nie ma czasu, by prowadzić w życie taki plan. Jednak z doświadczenia wielu osób dzieje się dokładnie odwrotnie. Jeśli ktoś zaczyna prowadzić modlitwę osobistą piętnaście minut codziennie, zbliża się do Boga i zauważy, iż musi poprawić niektóre braki w swoim życiu. Zdaje sobie sprawę z tego, iż traci dużo czasu na niepotrzebne rzeczy i że to, co zwykle zajmuje mu tyle czasu, mógłby załatwić w mgnieniu oka dzięki małemu wysiłkowi. W ten sposób czas się rozmnaża, zamiast się skrócić, jak napisał założyciel Opus Dei w Drodze: "Gdy zachowasz ład, pomnoży się twój czas i dlatego będziesz mógł oddać większą chwałę Bogu". Przystępowanie do sakramentów, do regularnej spowiedzi i codzienna Msza św. dają potrzebną łaskę, by prowadzić codzienną walkę. Bł. Josemaria napisał w Kuźni: "Walcz o to, aby święta Ofiara Ołtarza stała się ośrodkiem i źródłem twego życia wewnętrznego; w ten sposób, żeby cały dzień zamienił się w ciągły akt kultu, przedłużenie Mszy św., w której uczestniczyłeś, i przygotowanie do następnej - który wyrazi się w ofiarowaniu twojej pracy zawodowej i twego życia rodzinnego".

- Walka o świętość osobistą nie może być egoistyczna, ale powinna otwierać człowieka ku innym - pisał Escriva. Formacja Opus Dei zakłada również apostolstwo. W czym ma się ono przejawiać?

- Apostolstwo jest czymś naturalnym u chrześcijanina, który zdaje sobie sprawę, że posiada skarb, którym chce podzielić się z ludźmi swojego otoczenia w rodzinie, w pracy. Czasami przy okazji zwykłej dyskusji na temat życia codziennego dochodzi się do głębszej rozmowy o wierze. To wymaga pracy nad sobą, by starać się być przykładem i wprowadzać w życie to, co mówimy. Jeśli jednak nie ma modlitwy i ofiarowania, nie ma skutecznego apostolstwa.

- Członkowie Opus Dei w Polsce wydali w jednym tomie najpopularniejsze książki Błogosławionego: "Droga", "Kuźnia", "Bruzda" . Czy 100. rocznica urodzin Założyciela jest okazją także do innych inicjatyw?

- Ukazał się też zbiór homilii na najważniejsze święta w roku liturgicznym oraz Rekolekcje z bł. Josemaria Escriva. Jest też dostępna kaseta wideo poświęcona postaci bł. Josemarii. Wkrótce pojawią się dwa pierwsze tomy obszernej biografii bł. Josemarii. Zostaną również podjęte różne inicjatywy społeczno-formacyjne, szczególnie skierowane do młodzieży. W styczniu odbędzie się w Warszawie inauguracja nowej siedziby Ośrodka Akademickiego "Filary", które umożliwia studentkom i licealistkom zdobywanie frmacji przydatnej w życiu rodzinnym, zawodowym i społecznym. Na październik planujemy inaugurację nowego ośrodka akademickiego "Skała" w Krakowie oraz Centrum Konferencyjnego i Formacyjnego Dworek w Siennicy. W rocznicę urodzin natomiast, 9 stycznia 2002 r., Prymas Polski odprawi w katedrze uroczystą Mszę św.

- Sądzę, że ta rocznica to ważny moment w życiu naszego ruchu.

- I również zachęta do rozpowszechniania nabożeństwa do Błogosławionego. Za jego pośrednictwem wciąż dokonuje się wiele cudów, nawróceń, łask związanych z pracą zawodową i jednością w rodzinie, uzdrowienia i ogromna liczba łask związanych z życiem codziennym. Za wstawiennictwem Escrivy mąż mojej przyjaciółki w sposób nieoczekiwany, w ciągu miesiąca znalazł pracę; ktoś inny nawrócił się w momencie śmierci, prosząc o spowiedź i namaszczenie chorych, podczas gdy wcześniej wiele razy odmawiał spotkania z księdzem.

- Dziękuję za rozmowę.

Reklama

Premier Morawiecki w expose: nie ma naszej zgody na rewolucje ideologiczne

2019-11-19 12:30

lk / Warszawa (KAI)

Rodzina, jak mówił prymas Stefan Wyszyński, to bastion całej Polski. Nie ma naszej zgody na eksperymenty społeczne i rewolucje ideologiczne. Kto chce bez zaproszenia wejść do szkół i pisać ideologiczne podręczniki, ten podkłada pod Polskę ładunek wybuchowy i chce wywołać wojnę kulturową. Nie dopuszczę do niej - powiedział premier Mateusz Morawiecki we wtorek w wygłoszonym przez siebie expose nowego rządu.

Artur Stelmasiak/Niedziela

Do Sejmu na przedstawienie planu prac Rady Ministrów tradycyjnie przybył korpus dyplomatyczny z jego dziekanem abp. Salvatore Pennacchio, nuncjuszem apostolskim w Polsce. Obecni byli także przedstawiciele Kościołów i związków wyznaniowych działających w Polsce.

- Polacy powierzyli PiS zadanie budowy państwa dobrobytu, bezpiecznego i nowoczesnego - rozpoczął swoje przemówienie premier Mateusz Morawiecki.

Przyznał, że przez 30 lat od upadku komunizmu wiele w Polsce udało się zrobić i za to należą się podziękowania wszystkim poprzednim rządom, jednak nie wszystko udało się naprawić i, zdaniem premiera, dopiero rządy PiS starają się znaleźć właściwe odpowiedzi na pytania o to, co do tej pory było niemożliwe, jeśli chodzi o reformy polskiego państwa.

Polska staje przed dziejową szansą, wyzwaniem - mówił premier. - Od naszych decyzji zależy, czy będziemy kształtować nowy porządek, czy ktoś ustali go za nas. Dlatego w obliczu globalnych wyzwań liczę na porozumienie wszystkich sił politycznych, dla Polski, dla rozwoju, w imię normalności - kontynuował.

Premier skrytykował panującą do tej pory mikromanię w odniesieniu do brania odpowiedzialności za rozwój kraju. - Potrzebujemy odważnej wizji Polski - stwierdził.

"Naszym głównym celem, celem celów, jest zbudowanie Polski jako najlepszego miejsca do życia. Polski codziennej normalności, dobrobytu, spokoju na ulicach i na jej granicach. To marzenie milionów Polaków" - zadeklarował szef rządu i podkreślił, że ostatnie lata pod względem gospodarczym były dla Polski dobre, przyspieszyły inwestycje, nastąpił rozwój projektów innowacyjnych, co zaczęły zauważać międzynarodowe instytucje finansowe jak Bank Światowy.

Premier pochwalił się też, że za rządów PiS Polacy zaczynają wracać do kraju, gdyż tu widzą swoją szansę na dalszy rozwój i bezpieczny byt dla swoich rodzin. Do Polski wróciło około 100 tys. osób, wreszcie Polacy walizki rozpakowują, a nie walizki pakują - powiedział.

Wyraził nadzieję, że wkrótce zacznie być realizowana skuteczna polityka demograficzna. Wspomniał o programach społecznych PiS: 500+, 13. emeryturze czy obniżonym PIT. Dodał, że te działania składają się na budowanie modelu "polskiego państwa dobrobytu". Premier zapowiedział dodatkowe wsparcie, w tym ulgi podatkowe, dla rodzin z co najmniej trójką dzieci.

Następnie przytoczył art. 1 Konstytucji, mówiący o Rzeczpospolitej jako dobru wszystkich obywateli i podkreślił, że program rządu PiS jest oparty na takich wartościach jak: wolność, sprawiedliwość, demokracja, poszanowanie własności i dialog społeczny, a także na kulturze budującej tożsamość narodową, na małżeństwie i rodzinie, podlegającej szczególnej ochronie.

Mówiąc szerzej o sytuacji polskich rodzin i planowanym dalszym ich wsparciu zaznaczył, że rodzina musi pozostać fundamentem społeczeństwa. - Wiem, że dziś jest traktowana jak przeżytek przez niektórych. Im głośniej mówi się o nowych modelach rodziny, tym bardziej pewne, że chodzi o mniejszościowe eksperymenty. Nie zgadzamy się, by wyjątki określały, co jest normą - stwierdził premier.

"Wierzymy, że przyszłość naszych dzieci powinna być budowana na stabilnym fundamencie rodziny. Kiedy człowiek przychodzi na świat, rodzina staje się jego pierwszym bastionem, ale rodzina to nie tylko bastion każdego Polaka. Rodzina, jak mówił prymas Stefan Wyszyński, to także bastion całej Polski" - podkreślił premier.

"Nie ma naszej zgody na eksperymenty społeczne i rewolucje ideologiczne" - zaznaczył szef rządu.

Jak podkreślił premier, "dzieci są nietykalne". - Kto podniesie na nie rękę, tę ideologiczną rękę, ten podnosi rękę na całą wspólnotę - powiedział Mateusz Morawiecki. - Kto chce rozbić więzi rodzinne, kto chce bez zaproszenia wejść do szkół i pisać ideologiczne podręczniki, ten podkłada pod Polskę ładunek wybuchowy, ten chce wywołać w Polsce wojnę kulturową. Nie będzie tej wojny, nie dopuszczę do niej. A jeśli znajdą się tacy, którzy ją wywołają, to my ją wygramy - wygra ją rodzina, bo rodzina to wartość arcypolska - dodał premier.

Przy kwestii wolności gospodarczej, którą chce wspierać rząd, premier wspomniał sprawę drukarza, który odmówił wydrukowania plakatów propagujących środowiska LGBT. Zdaniem premiera, ów drukarz już nie będzie zmuszany do tego, by drukował plakaty niezgodne z jego wartościami. - Jesteśmy narodem tolerancji. Polskość to wolność, solidarność, normalność - zaznaczył Mateusz Morawiecki.

Szef rządu zadeklarował ponadto inwestowanie w tych, którzy będą decydować o przyszłości Polski: nauczycieli i uczniów, czyli w system oświaty. - Od nowego roku szkolnego będą nowe środki na podwyżkę wynagrodzeń dla nauczycieli - zapowiedział Morawiecki.

Premier zapowiedział też w najbliższych latach szereg wielkich inwestycji poprawiających infrastrukturę naszego kraju: przekop Mierzei Wiślanej, budowę tunelu w Świnoujściu, Via Baltica i Via Carpatia, remonty setek szpitali i dworców, wybudowanie ponad 9 tys. torów kolejowych.

Premier zapowiedział też walkę z niekorzystnymi zmianami klimatycznymi, zapowiedział "transformację proklimatyczną" Polski, w tym rozwijanie rozpoczętego w poprzedniej kadencji programu "Czyste powietrze". - Polacy mają prawo, by ich dzieci oddychały czystym powietrzem. To nie jest temat tylko prawicy czy lewicy - powiedział.

Rozwijając plany w polityce europejskiej, szef rządu zaznaczył, że Europa potrzebuje powrotu do swoich korzeni, do chrześcijańskich wartości, które wnieśli ojcowie założyciele. - Nie żyjemy już w czasach bezpiecznej dominacji Zachodu. Na Dalekim Wschodzie, Bliskim Wschodzie i najbliższym Wschodzie są gracze, którzy chętnie skorzystają na słabości Unii. Dlatego chcemy ambitnej Unii Europejskiej, otwartej na przyjęcie nowych członków oraz UE blisko współpracującej z Wielką Brytanią po Brexicie - zapowiedział premier.

Premier zadeklarował też aktywne wspieranie Polonii. Zapowiedział m.in. tworzenie letnich szkół polonijnych dla dzieci i młodzieży o polskich korzeniach, żyjących ze swoimi rodzinami poza granicami kraju.

Na zakończenie premier powiedział, że Polska potrzebuje zgody, a jego rząd otwiera się na szeroką współpracę z różnymi środowiskami, chcąc w pełni wykorzystać potencjał narodu do tej pory niewykorzystany. Parlament złożony z 560 posłów i senatorów jest przecież reprezentacją całego narodu. - Wszyscy nosimy duchowe dziedzictwo, któremu na imię Polska. Polska jest tu, gdzie zostawili ją nasi przodkowie i zajdzie tam, gdzie zaniosą ja nasze wysiłki - zakończył premier Mateusz Morawiecki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Burkina Faso: rozpoczął się Afrykański Kongres Miłosierdzia Bożego

2019-11-20 07:46

mm (KAI Wagadugu) / Wagadugu

Stolica Burkina Faso, Wagadugu, stała się stolicą Bożego Miłosierdzia. Rozpoczął się tam Afrykański Kongres Bożego Miłosierdzia, który potrwa do 24 listopada.

Ks. Zenon Hanas

Podczas uroczystego rozpoczęcia w Międzynarodowym Centrum Konferencyjnym Ouaga 2000, legat papieski kard. Dieudonné Nzapalainga przekazał specjalne błogosławieństwo do papieża Franciszka dla uczestników Kongresu w Burkina Faso.

Metropolita Wagadugu kard. Philippe Ouédraogo w konferencji otwierającej kongres przypomniał bullę papieża Franciszka, „Misericordiae vultus”. Podkreślał, że Miłosierdzie Boże jest narzędziem – łaską daną przez Boga człowiekowi, by przeciwstawiał się wszelkim formom nędzy współczesnego świata, bez względu na rasę, wyznawaną religię czy pozycję społeczną. „Ta walka jest możliwa dzięki naszej indywidualnej duchowej dyspozycji do głoszenia Miłosierdzia” – podkreślił hierarcha. Zauważył, że papież Franciszek do dzieł miłosierdzia, które powinniśmy czynić, dodał „troskę o dzieło stworzenia”, która - szczególnie w dzisiejszym świecie - jest również bardzo ważnym przejawem ewangelicznej postawy chrześcijanina.

Konferencje pierwszego dnia kongresu mają za zadanie ukazać biblijne i ewangeliczne korzenie Bożego Miłosierdzia, a także pokazać, że jest nim przesiąknięta również katolicka nauka społeczna.

O 15.00 miała miejsce medytacja nad fragmentami „Dzienniczka” św. Faustyny. – To było przejmujące, kiedy podczas cytowania fragmentów „Dzienniczka” w języku francuskim co jakiś czas wybrzmiewało słowo „Pologne” - Polska. To promocja Bożego Miłosierdzia i swoista promocja Polski zarazem – mówi Monika Mostowska, wiceprezes Fundacji Salvatti.pl, uczestnicząca w kongresie.

Ważnym punktem programu było wprowadzenie na kongres relikwii św. Faustyny, przekazane przez siostry ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia z Łagiewnik. – To relikwie pierwszego stopnia, ex ossibus (z kości) – mówi s. Diana Kuczek, wiceprzewodnicząca Stowarzyszenia „Faustinum”, która przywiozła relikwie do Burkina Faso. Relikwie trafią do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Wagadugu, prowadzonego przez polskich misjonarzy – księży pallotynów.

W kongresie uczestniczy prawie 1000 osób, z całej Afryki, poza Burkina Faso - z Beninu, Togo, Nigerii, Tanzanii, Kongo, Madagaskaru, Senegalu, Wybrzeża Kości Słoniowej i Rwandy, gdzie trzy lata temu odbywał się poprzedni Afrykański Kongres Bożego Miłosierdzia. W gronie rwandyjskiej delegacji są księża rektorzy dwóch ważnych sanktuariów Rwandy: Jezusa Miłosiernego w Ruhango i Bożego Miłosierdzia w Kabuga. Obydwie placówki zostały założone przez pallotyńskich misjonarzy z Polski, którzy dzięki szerzeniu orędzia o Bożym Miłosierdziu przyczyniają się do wzajemnego pojednania po wojnie w 1994 r.

Kongres Miłosierdzia Bożego w Wagadugu ma nie tylko pomóc Afrykańczykom zrozumieć ideę Bożego Miłosierdzia i zachęcać ich do wprowadzania w życie miłosierdzia, ale także uświadomić światu, że Afryka potrzebuje dzisiaj miłosierdzia ze strony tzw. krajów rozwiniętych, by nie była kontynentem eksploatowanym, a jej mieszkańcy mogli godnie żyć.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem