Reklama

Miłosierdzie - drugie imię miłości

Lilianna Sicińska
Edycja wrocławska 15/2007

Nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopokąd nie zwróci się z ufnością do miłosierdzia mojego.
Słowa Pana Jezusa z Dzienniczka św. Faustyny, 300

Najpierw uwierz

Z Miłosierdziem Bożym jest tak, że najpierw człowiek musi pokonać w sobie ogromną przepaść nieufności - mówi pani Elżbieta, która przypisuje uzdrowienie męża po ciężkim wypadku łasce Miłosierdzia Bożego. - Kiedy okazało się, że nie ma szans na wyleczenie mojego męża, załamałam się, nie mogłam ani jeść, ani spać, ani modlić się. Z pomocą przyszła rodzina. W ciągu jednego dnia zorganizowali się i pojechali do Łagiewnik, do sanktuarium Miłosierdzia Bożego, a jej przed wyjazdem wcisnęli w rękę obrazek Miłosiernego Króla „Jezu ufam Tobie”. - Patrzyłam na ten obrazek, siedząc przy łóżku nieprzytomnego męża, nie mogłam nic mówić, tylko czytałam ten napis „Jezu ufam Tobie” - opowiada pani Elżbieta. To był początek, później przyszła nadzieja i siła do stałej modlitwy. Stan chorego polepszał się z dnia na dzień, choć lekarze sceptycznie patrzyli na wyniki badań. Po miesiącu wytrwałej modlitwy całej rodziny mąż pani Anny wrócił do domu. Po roku od dnia wypadku jego stan polepszył się, rehabilitacja przyniosła znakomite efekty, jakby nie było tych ciężkich obrażeń całego ciała. - Ale najtrudniej było nam uwierzyć na początku, kiedy sytuacja wyglądała najgorzej - mówią małżonkowie - bo jak tu uwierzyć wbrew nadziei i logice?
„To pocieszające przesłanie kierowane jest przede wszystkim do tego, kto poddawany jest szczególnie ciężkim doświadczeniom, lub jest przygnieciony ciężarem popełnionych grzechów; kto utracił sens życia, popadając w depresję. Jemu właśnie Chrystus ukazuje miłosierne oblicze. Do niego kierują się ożywcze strumienie Jezusowego serca umacniające nadzieję” - mówił Jan Paweł II w dniu kanonizacji św. Siostry Faustyny, sekretarki Bożego Miłosierdzia. Bo rzeczywiście, najtrudniej jest uwierzyć, że w sytuacji bez wyjścia, w ciężkiej chorobie, uzależnieniu, beznadziejnej sytuacji rodzinnej, czy po wielu latach życia bez Boga, On może zechcieć pomóc nam.

Proś o łaski miłosierdzia

Drugi etap to wytrwała modlitwa o Boże Miłosierdzie. Wskazówki zawarte są w „Dzienniczku” św. s. Faustyny. Pewien mężczyzna opowiada, jak przez 9 lat żył w grzechu, nie uczestniczył w Eucharystii, nie przystępował do sakramentów świętych. - Wiedziałem, że jestem wielkim grzesznikiem. W domu awanturowałem się, przeklinałem i trwało to całe lata. Po przeczytaniu książki pt. „Franciszkowi rycerze” dowiedziałem się, jak żyją zakonnicy, jak kochają Matkę Bożą, jak dla Niej się poświęcają. Wtedy wstyd mnie ogarnął, bo i ja od dzieciństwa też Ją kochałem. Zacząłem walczyć z grzechem, ale moje wysiłki nie przynosiły żadnego rezultatu. W tej beznadziejnej sytuacji zwróciłem się z prośbą do s. Faustyny, aby mi wyprosiła u Pana Jezusa łaskę pobożności na jeden tydzień.
Droga powrotu do Boga okazała się bardzo trudna. Mężczyzna trzy razy zwracał się do s. Faustyny o wyproszenie wytrwania w łasce uświęcającej. Za każdym razem pomoc przychodziła, jednak brakowało świadomości, że wszystko zawdzięcza łasce. - Od tamtej pory minęło już 11 lat, a ja regularnie chodzę do spowiedzi, codziennie uczestniczę we Mszy św., przyjmuję Pana Jezusa w Komunii świętej i wypraszam miłosierdzie duszom w czyśćcu cierpiącym. Jestem szczęśliwy, a wszystko zawdzięczam św. s. Faustynie. „Jak wiele dusz uzyskało pocieszenie, wypowiadając słowa «Jezu ufam Tobie!». (...) Ten krótki akt oddania się Jezusowi sprawi, że pierzchną najcięższe chmury i przedziera się promień światłą w życiu każdego człowieka: „Jezu ufam Tobie!” - mówił Jan Paweł II.

Kult Bożego Miłosierdzia

W archidiecezji wrocławskiej w wielu kościołach wierni oddają cześć Miłosierdziu Bożemu w systematycznej modlitwie. Jest to codzienne - np. o godz. 15.00, w Godzinie Miłosierdzia - odmawianie Koronki do Miłosierdzia Bożego. Tak jest np. w garnizonowej parafii pw. św. Elżbiety przy wrocławskim Rynku. W wielu parafiach nabożeństwo ku czci Miłosierdzia Bożego odprawiane jest raz w tygodniu, w stałe dni, jak np. we wrocławskich świątyniach pw. Stanisława Kostki na Hubach, gdzie zawsze we wtorki o 17.30 odprawiana jest Koronka przy wystawionym Najświętszym Sakramencie, a po niej zawsze Msza św. z kazaniem. Kapłani przyznają, że w te dni, kiedy szczególnie czczone jest Boże Miłosierdzie, wierni bardzo chętnie przychodzą do kościołów. Modlitwa Koronką do Miłosierdzia Bożego jest modlitwą powszechnie znaną i bardzo chętnie odmawianą.
Godzina 15.00 jest także zarezerwowana na Koronkę do Miłosierdzia Bożego w Radiu Rodzina - rozgłośni archidiecezji wrocławskiej.

Reklama

Uczynki miłosierdzia dla ciała

„Uczynkami miłosierdzia są dzieła miłości, przez które przychodzimy z pomocą naszemu bliźniemu w potrzebach jego ciała i duszy. Pouczać, radzić, pocieszać, umacniać, jak również przebaczać i krzywdy cierpliwie znosić - to uczynki miłosierdzia co do duszy. Uczynki miłosierdzia co do ciała polegają zwłaszcza na tym, by głodnych nakarmić, bezdomnym dać dach nad głową, nagich przyodziać, chorych i więźniów nawiedzać, umarłych grzebać. Spośród tych czynów jałmużna dana ubogim jest jednym z podstawowych świadectw miłości braterskiej...” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 2447).
Uczynki miłosierdzia co do ciała wypełniają siostry ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, w którym swoje powołanie realizowała także św. s. Faustyna Kowalska. - Prowadzimy Ośrodek Szkolno-Wychowawczy, tzw. Szkołę Życia dla opóźnionych w rozwoju dziewczynek w wieku od 10-20 lat, a także Dom Samotnej Matki - mówi Siostra Przełożona wrocławskiego domu Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Siostry pracują we Wrocławiu zgodnie ze swoim charyzmatem, pomagając kobietom w trudnych sytuacjach i chorym. W Szkole Życia w internacie mieszka 38 dziewcząt, codziennie na zajęcia dochodzi jeszcze dodatkowo kilkanaście osób. Dom Samotnej Matki siostry prowadzą we współpracy z wrocławskim MOPS-em, który kieruje tam kobiety potrzebujące pomocy. Często są to matki oczekujące potomstwa.
Na co dzień siostry dzielą się tym, co mają z potrzebującymi, którzy przychodzą do ich furty. Jest też w parafii kilka rodzin, którymi stale się opiekują.
Siostry często są zapraszane na wykłady, spotkania czy pogadanki, żeby opowiadać o św. Siostrze Faustynie i Miłosierdziu Bożym, które głosiła. Mieszkając w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa przy moście Grunwaldzkim uczestniczą w nabożeństwach ku czci Miłosierdzia Bożego. - Ludzie przychodzą na modlitwę ze swoimi intencjami, które są odczytywane w każdy piątek przed nabożeństwem. Modlimy się razem z nimi, i razem też dziękujemy za otrzymane łaski - mówi Siostra Przełożona.

Apostoł Bożego Miłosierdzia

Ksiądz Michał Sopoćko urodził się 1 listopada 1888 r. w Juszewszczyźnie, w powiecie oszmiańskim. W 1910 r. wstąpił do Seminarium Duchownego w Wilnie i w 1914 r. otrzymał święcenia kapłańskie. W 1927 r. został mianowany ojcem duchownym tegoż Seminarium. W czasie okupacji niemieckiej udało mu się szczęśliwie uniknąć aresztowania i przez dwa i pół roku ukrywał się w okolicach Wilna. W 1944 r. po wznowieniu działalności Seminarium Duchownego wykładał aż do jego zamknięcia i relegowania przez władze radzieckie w 1945 r. z Wilna do Białegostoku. Jednocześnie udzielał się w duszpasterstwie przy kościele św. Jana, katechizował, organizował potajemnie kurs katechetyczny. Całe swoje życie poświęcił Bogu i Kościołowi. W jego bogatym życiu dominujący i najpiękniejszy rys pozostawiła służba idei Miłosierdzia Bożego. Jemu to bez wątpienia przysługuje, obok św. Faustyny Kowalskiej, tytuł Apostoła Miłosierdzia Bożego. Jako jej spowiednik i kierownik duchowy z czasów wileńskich, zainspirowany objawieniami, oddał się całkowicie szerzeniu prawdy i kultu Miłosierdzia Bożego. Opublikował szereg dzieł o Miłosierdziu Bożym, zabiegał o ustanowienie święta, przyczynił się do namalowania pierwszego obrazu Jezusa Zbawiciela, współtworzył Zgromadzenie Zakonne Sióstr Jezusa Miłosiernego. W 1987 r. rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny. Z archidiecezją wrocławską ks. Sopoćko jest związany przez osobę kard. Henryka Gulbinowicza, którego był kiedyś spowiednikiem.

AB

Reklama

Komandosi w habitach

2019-01-23 11:27

Iwona Flisikowska
Niedziela Ogólnopolska 4/2019, str. 16-18

Niedawno zaskoczył wszystkich fakt brutalnego aresztowania czterech Szarych Braci z Bronksu za... wręczanie czerwonych róż kobietom przed kliniką aborcyjną Planned Parenthood w Trenton w stanie New Jersey, z prośbą, aby nie zabijały swoich dzieci, tylko je urodziły. „Nowe życie, jakkolwiek maleńkie, przynosi obietnicę niepowtarzalnej radości” – można było przeczytać na karteczce dołączonej do każdej róży

Jeffrey Bruno
Na ulicach Nowego Jorku z Matką Bożą z Guadalupe

W czasie cichego protestu zakonników jedna z par, która wypełniała dokumenty przed zaplanowaną aborcją, po rozmowie z braćmi opuściła budynek. – To było dla nas zwycięstwo. Nie wiemy, czy wrócą. Wszystko, co możemy powiedzieć, to to, że bardzo nas to zachęciło do dalszych protestów. Gdyby nas tam nie było, to dziecko pewnie już by nie żyło – powiedział aresztowany br. Fidelis Moscinski, którego dziadek był Polakiem. Kiedy policja zażądała, aby protestujący opuścili teren kliniki, bracia oznajmili, że nie mogą odejść. Powiedzieli: – Niewinne nienarodzone dzieci zaraz umrą, a my postanowiliśmy zostać razem z nimi.

Akcja „Czerwona Róża Ratuje” została rozpoczęta przez środowiska pro-life w 2017 r. Nie pierwszy raz członkowie tego zgromadzenia opuszczają siedzibę aborcyjnego molocha w policyjnych kajdankach. Inicjatywa ruchów pro-life od początku ma wsparcie „Braci z Bronksu”. W oficjalnym oświadczeniu przełożeni zakonu potwierdzili, że „(...) bracia nie wahają się uczestniczyć w aktach sprzeciwu sumienia wobec działań, które są wymierzone w nienaruszalność ludzkiego życia i niszczą wspólną więź ludzkiej solidarności”.

Nie dziwi więc fakt, że patronką Franciszkanów Odnowy jest Matka Boża z Guadalupe, opiekunka i patronka nienarodzonych.

Opowieść o Szarych Braciach

Pod tak swojsko brzmiącą nazwą bracia są znani w Polsce, zwłaszcza po ukazaniu się książki Luca Adriana pt. „Bracia z Bronksu”. Pełna nazwa zgromadzenia Szarych Braci to: Wspólnota Franciszkańskich Braci Odnowy (Community of the Franciscan Friars of the Renewal). Zostało ono założone w latach 80. ubiegłego wieku w Nowym Jorku. Bracia mieszkają m.in. w dzielnicach Harlem i Bronx i przebywają wśród najuboższych z ubogich – wyrzuconych, jak się często krzywdząco mówi, na „margines życia społecznego i nic więcej”.

O niezwykłych franciszkanach opowiada Roman Zięba, który razem z Wojtkiem Jakowcem przez pół roku pielgrzymował pieszo w misji „aCross America” przez Stany Zjednoczone:

– Nowojorscy (szarzy) Franciszkanie Odnowy gościli nas w swoim klasztorze na Manhattanie, gdzie kończyliśmy półroczną pielgrzymkę „Krzyż Ameryki”. Bracia zaczynają dzień o 5 rano od godzinnej adoracji, potem w planie dnia mają: Jutrznię, Mszę św., śniadanie i wyruszają na miasto, aby służyć bezdomnym. Byliśmy świadkami, jak przyprowadzili do klasztoru osobę o takim zapachu i w tak złym stanie, że wymagała pilnej interwencji medycznej. Od razu się o tego człowieka zatroszczyli...

Szarzy Bracia w swojej duchowości – kontynuuje Roman Zięba – odwołują się bezpośrednio do naszych współczesnych świętych: Matki Teresy z Kalkuty i Jana Pawła II. W większości nie mają prywatnych maili (posługują się zbiorczym) i korzystają z tradycyjnej centrali telefonicznej. Wielu zdobyczy cywilizacyjnych nie mają, ale za to są ciągle uśmiechnięci i mają drzwi cały czas otwarte dla potrzebujących. Jeżeli gdzieś w 6-miesięcznej pieszej drodze przez USA widziałem żywy Kościół Chrystusowy, to właśnie tam, na Manhattanie, w Harlemie. Nie mówią o reformach, oni są żywą reformą – opowiada Zięba.

Z wielką sympatią mówi też o Braciach z Bronksu ks. Piotr Wiśniowski, dyrektor EWTN Polska:

– Z Szarymi Braćmi z nowojorskiego Bronksu miałem okazję się spotkać w gościnnej parafii św. Bernadetty na Brooklynie. To było opatrznościowe spotkanie z prawdziwymi „Komandosami Pana Boga”, a wśród nich także z Polakiem, br. Sebastianem Marią Kajko, który jest praprawnukiem legendarnego Bartosza Głowackiego spod Racławic... Warto wiedzieć, że Szarzy Bracia z wielkim oddaniem zajmują się ludźmi będącymi w bardzo trudnych warunkach życiowych, materialnych czy moralnych. Pamiętajmy o nich w modlitwie i opowiadajmy o tych fantastycznych ludziach, powiedziałbym – Szarych Aniołach.

Stan Fortuna, rapujący Szary Brat

Wielu z nas na pewno słyszało niezwykle charyzmatycznego rapera Stana Fortunę – rodem z nowojorskiego Harlemu, gdzie powstał pierwszy klasztor Szarych Braci – i jego chyba najbardziej znany teledysk „Everybody Got 2 Suffer”. Miłą dla mnie niespodzianką w czasie przygotowywania tego artykułu była wiadomość, że br. Stan bardzo polubił Polskę i choć w swoim muzycznym grafiku ma mnóstwo spotkań i koncertów ewangelizacyjnych na całym świecie, to stara się do nas, a zwłaszcza do Częstochowy, przynajmniej dwa razy w roku przylecieć. Ostatnio gościł w Polsce jesienią – zaproszony przez znanego muzyka Marcina Pospieszalskiego brał udział m.in. w koncercie z okazji 40-lecia pontyfikatu św. Jana Pawła II w Rzeszowie i w koncercie promującym płytę „Dekalog” w Gdyni.

– Po raz pierwszy o niezwykłym rapującym franciszkaninie usłyszałem ponad 10 lat temu od braci Tadeusza i Macieja Syków, którzy mieli możliwość usłyszeć i zobaczyć br. Stana w czasie Światowych Dni Młodzieży w Toronto w 2002 r. – mówi dominikanin o. Andrzej Bujnowski, duszpasterzujący muzykom w Polsce, który od 27 lat tworzy Strefa Chwały Festiwal i współtworzy Song of Songs Festival oraz legendarny Magazyn Muzyczny „RUaH”. – Tadeusz i Maciej w tak entuzjastyczny sposób opowiadali o niezwykłym rapującym franciszkaninie, że kilka lat temu namówiłem dyrektora Song of Songs Festival, żeby zaprosić Stana do Polski. I tak się stało. Miłym akcentem dla naszego zespołu Deus Meus było to, że w jednym z utworów w czasie festiwalowego koncertu wystąpił gościnnie z nami „raper w habicie”, czyli Stan Fortuna! – wspomina o. Andrzej. Wśród Szarych Braci jest też br. Luis, który kiedyś był saksofonistą w zespole Bruce’a Springsteena i mimo że materialnie „miał świat u stóp”, porzucił swoje życie milionera i stał się ubogim wśród ubogich. Niebywałe, ale w szeregach Szarych Braci są także byli menadżerowie firm czy też osoby, które zajmowały się modą. To, co mnie najbardziej urzekło w tej niezwykłej opowieści o Komandosach z Harlemu i Bronksu, to wyjątkowość, a zarazem prostota ich życia, entuzjazm i szczery, niewymuszony uśmiech na twarzy w codzienności.

Specjalne podziękowania kieruję do Jeffreya Bruno – nowojorskiego fotografika, który towarzyszy Szarym Braciom i zapisuje ich życie obrazem.

Iwona Flisikowska
Dziennikarka, współpracuje z Aleteia i Catholic Journalists Association. Z zamiłowania fotograf, autorka wystaw zdjęć, m.in. „Dzieci z Betlejem” i „Shalom Salam. Pokój w oczach dziecka”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Amnesty International: tortury są zakazane, ale większość państw nadal je stosuje

2019-06-26 20:30

vaticannews / Rzym (KAI)

Tortury są praktyką powszechnie zakazaną, a zarazem niemal powszechnie stosowaną – przypominają obrońcy praw człowieka. Dziś przypada Międzynarodowy Dzień Pomocy Ofiarom Tortur. Oenzetowską konwencję zakazującą stosowania tortur podpisały i ratyfikowały 163 kraje. Jednakże ponad sto z nich nadal torturuje więźniów, używając przy tym coraz bardziej wyrafinowanych technik.

PublicDomainPictures/pixabay.com

W wielu krajach wciąż jeszcze uznaje się ważność zeznań złożonych pod wpływem tortur. Kwitnie przy tym produkcja narzędzi tortur, a mechanizmy ograniczające ich handel są bardzo ograniczone, również w Unii Europejskiej. Jest to wielki biznes - powiedział Radiu Watykańskiemu Riccardo Noury, rzecznik prasowy Amnesty International.

"Niestety nie mamy powodów do zadowolenia. Zdecydowana większość krajów, które ratyfikowały konwencje nadal stosuje tortury i nie przejmuje się jej zapisami. Oczywiście tortury najczęściej stosuje się na Wschodzie, zarówno bliskim, jak i dalekim. W wielu azjatyckich krajach są one stosowane w sposób systematyczny, należą niemalże do oficjalnej praktyki władz. Jednakże nie ma dziś kontynentu, w którym tortury zostały całkowicie wyeliminowane. Nadal stosuje najbardziej podstawowe metody tortur. Ale w niektórych krajach, zwłaszcza tych bardziej rozwiniętych, stosuje się metody, które nie przewidują nawet kontaktu pomiędzy katem i ofiarą. Myślę tu na przykład o długotrwałym odizolowaniu czy różnych technikach deprywacji sensorycznej stosowanych przez Stany Zjednoczone w Guantanamo, ale też przez wiele innych krajów, jak choćby Chiny w podejściu do więźniów politycznych” - powiedział Noury.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem