Reklama

Zdrowie

Co musisz wiedzieć o koronawirusie?

W piątek 28. lutego Główny Inspektorat Saniterny zamieścił na swojej stronie internetowej materiały o koronawirusie SARS-CoV-2.

[ TEMATY ]

plakat

koronawirus

Główny Inspektorat Sanitarny

Główny Inspektorat Sanitarny

Są tam różne materiały do pobrania i wydrukowania, między innymi plakat, ulotka i film.

Zobacz także: Co musisz wiedzieć o koronawirusie?

Są też zamieszczone rekomendacje Ministra Edukacji Narodowej dla dyrektorów przedszkoli, szkół i placówek oświatowych w zakresie profilaktyki zdrowotnej w związku z pojawiającymi się w niektórych krajach przypadkami zachorowań na koronawirusa.

2020-02-28 20:39

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Święto lokalnej sztuki

Niedziela toruńska 4/2020, str. V

[ TEMATY ]

wystawa

Toruń

Muzeum Diecezjalne

plakat

Ewa Melerska

Wystawa plakatów cieszyła się zainteresowaniem

W Toruniu jest miejsce, w którym można zobaczyć średniowieczne rzeźby, bogato zdobione kielichy mszalne i monstrancje oraz dzieła malarskie.

Muzeum Diecezjalne zostało powołane do życia 2 kwietnia 2006 r. Jego uroczyste otwarcie miało miejsce kilka lat później, dokładnie 20 grudnia 2014 r. Po wielu latach starania, pozyskiwania funduszy, pracach konserwatorskich udało się odrestaurować budynek, w którym miało powstać. Pierwszą stałą ekspozycję pt. „Na początku było…” wypełniły m.in. dzieła sztuki gotyckiej toruńskiej i pomorskiej, pochodzące z obszarów dawnej diecezji chełmińskiej, rzeźby o tematyce religijnej oraz świeckiej, np. obraz Cud nad Wisłą 15 sierpnia 1920 r. Jerzego Kossaka.

Funkcja ochronna

Wchodząc do szarej kamienicy mieszczącej się przy ul. Żeglarskiej 7 w Toruniu, zastanawiamy się, jakie historie może kryć w sobie ten piękny budynek. Kręte schody, u których początku stoi barwna figura rycerza starorzymskiego, dekorowany drewniany strop belkowo-wsuwkowy pokryty polichromią to pierwsze, co przykuwa uwagę odwiedzających i zapiera dech w piersiach. Dalej duża obudowa wnękowej szafy i pozostałości hypocaustum, czyli dawnego systemu grzewczego, którego serce, czyli piec mieściło się w piwnicy. Na kolejnych dwóch piętrach muzeum możemy zobaczyć bogate zbiory dzieł sztuki sakralnej, wyrobów złotniczych, rzeźb i obrazów. Muzeum przechowuje również dawne naczynia liturgiczne, kielichy mszalne i zabytkowe monstrancje.

Diecezja, która ma swoje muzeum, jest kompletna.

Funkcja edukacyjna

Bp Wiesław Śmigiel zauważył, że „diecezja, która ma swoje muzeum, jest kompletna”. Warto doceniać istnienie tej instytucji, ponieważ jest to miejsce, gdzie można wracać do przeszłości. Podziwiać dawne osiągnięcia i zachwycać się nimi. – Muzeum nie tylko ewangelizuje, przechowuje zabytki, które przekaże następnym pokoleniom, ale tez spełnia funkcję naukowo-badawczą, co jest niezwykle ważne. Opisuje obiekty, które tutaj są badane i edukuje ludzi, którzy przez kontakt ze sztuką zostają ubogaceni – podkreślił podczas obchodów 5. rocznicy istnienia Muzeum. Wyraził ogromną wdzięczność za to, że w tym miejscu odbywają się różne lekcje i zajęcia edukacyjne oraz spotkania kulturalne. Podczas obchodów biskup senior Andrzej Suski powiedział: - Życzę, aby to muzeum spełniało swoją funkcję – z jednej strony, by zachowywało to, co jest naszą chwalebną przeszłością, a z drugiej, aby dzieła, które są tu zgromadzone mówiły nam o Panu Bogu, ponieważ właśnie temu one służyły od początku.

Funkcja społeczna

Podczas spotkania można było usłyszeć wiele słów życzliwości i uznania wobec pracowników muzeum za oddaną pracę i promocję kultury na najwyższym poziomie. – Profesjonalizm w tej dziedzinie jest bardzo ważny, ale jest on tu połączony z duchem, człowieczeństwem i serdecznością, z próbą zaakceptowania i pomocy temu, kto tu przychodzi – ze wzruszeniem mówiła o swoich częstych odwiedzinach w Muzeum Małgorzata Musiałowska, toruńska poetka. Podkreśliła, że Muzeum Diecezjalne w Toruniu to miejsce spotkań, odpoczynku i obcowania z dziełami sztuki. Zaprezentowano również kronikę w formie plakatów wydarzeń, które się już odbyły w Muzeum Diecezjalnym.

CZYTAJ DALEJ

Kościół mnie uratował

2020-06-17 11:08

Niedziela Ogólnopolska 25/2020, str. 14-15

[ TEMATY ]

świadectwo

Adobe Stock.pl

Miałam kilka lat. Nie wiem, kiedy „to” się zaczeło. Pamiętam od zawsze. Pamiętam też, że nikt nie kiwnął palcem, żeby pomóc.

Przykro mi, że moim oprawcą był mój ojciec. Przykro mi, że był tylko wiecznie bezrobotnym murarzem, alkoholikiem. Gdyby to był ktoś inny, być może pan Sekielski by mnie wysłuchał. Gdyby moim oprawcą był ksiądz, każdy by mi współczuł. Ojciec nie wzbudza już żadnej sensacji, nikogo nie obchodzi... Takich jak ja jest wiele i czujemy się gorsze od najgorszych.

Gehenna

Urodziłam się w bardzo dysfunkcyjnej rodzinie. Byłam dla wszystkich ogromnym rozczarowaniem. Moja mama spodziewała się syna, a urodziły się bliźnięta. Był to stan wojenny, zima. Półtora kilograma nieszczęścia, które każdemu w mojej rodzinie na całe życie pokrzyżowało plany. Ciągle chora i ciągle płacząca. Kula u nogi, jak to zwykle mawiali moi rodzice. Moja mama nigdy mnie nie przytuliła, nie wzięła na ręce. Nie usłyszałam od niej, że mnie kocha. Zwracała się do mnie zawsze bezosobowo – w najlepszym wypadku. Zawsze, kiedy ojciec wracał pijany do domu, brała mojego brata i uciekała.

Miałam kilka lat. Nie wiem, kiedy „to” się zaczęło. Pamiętam od zawsze. Nie miało znaczenia, czy był pijany czy trzeźwy. Ja ze swoim oprawcą i katem mieszkałam przez 13 lat pod jednym dachem. Wiedziałam, że nie mogę o tym nikomu powiedzieć. Raz próbowałam. Moja matka wyciągnęła mnie wtedy za włosy z wanny i skatowała. Wielokrotnie razem z moim ojcem przekonywali znajomych, że jestem kłamczuchą, że wymyślam, że sprawiam kłopoty. Myślę, że każdy wiedział, co się działo w naszym domu – łącznie z matką, ale każdy udawał, że tego nie widzi. Na początku płakałam, później zrozumiałam, że to gorzej, że moje cierpienie wzbudza w moim ojcu jeszcze większą agresję, że wszystko trwa przez to dłużej.

Tak samo było z biciem. Katowali mnie na zmianę, kijem od szczotki, smyczą, kablem od grzałki... Miałam ciągle powyrywane włosy, poprzecinane dłonie, którymi zakrywałam twarz, ponadrywane uszy.

Spadłam na samo dno

Kiedy byłam starsza, liczyłam w myślach od jednego do dziesięciu. To pozwoliło mi przetrwać w ciszy. Było szybciej... Kiedy ojciec miał wrócić do domu, ulgę sprawiało mi wyrywanie włosów z głowy i wykręcanie palców. Wiedziałam, że za chwilę znów „to” będzie. Byłam małą dziewczynką. Kiedy sytuacja stawała się niebezpieczna dla matki, zabierała mojego brata i uciekała. Ja sama musiałam uspokoić ojca. Na Boga, miałam tylko kilka lat!

Kiedy miałam ok. 13 lat, moja matka ostatecznie wyrzuciła ojca z domu. Było to krótko przed moją pierwszą próbą samobójczą. W wieku 14 lat byłam już uzależniona od alkoholu, a gdy miałam 17 lat, zaczęłam się leczyć psychiatrycznie na depresję. Później doszły narkotyki, leki, kolejne próby samobójcze... Spadłam na samo dno. Zatrudniłam się w nocnym klubie jako telefonistka, czyli ogólnie rzecz biorąc, jako stręczyciel. W tamtym czasie czułam się bardzo dobrze w takim środowisku. Kiedy nie było pracy, siedziałyśmy razem z dziewczynami w moim „biurze” i opowiadałyśmy sobie wzajemnie o swoim tragicznym, parszywym życiu. Prawie każda z nas przeszła to samo. Tatuś, wujek, dziadziuś, prokurator, przyjaciel rodziny... Tabletki gwałtu i gwałty... Chleb powszedni. Znam dziewczynę, która wraz z siostrą rodziła swojemu ojcu dzieci. Każdy się domyślał, cała wieś, wiedziała matka. Nikt nie kiwnął palcem, żeby pomóc. Nikt nie chciał się wtrącać...

Kiedy poznałam tę dziewczynę, jej ojciec był już bardzo chory. Prosiłam ją, żeby mimo wszystko zawiadomiła policję. Odmówiła. Powiedziała, że bardzo kocha ojca. To właśnie robi z głową molestowanie. Znam dziesiątki, jeśli nie setki podobnych historii, z wieloma dziewczynami utrzymuję kontakt, ale nigdy nie słyszałam, żeby którakolwiek z nich była molestowana przez księdza.

Ocalone życie

Rok 2012. Pierwsza Komunia św. mojego syna. Byłam wtedy daleko od Boga, bo to Jego obwiniałam za całe to bagno. Po tej uroczystości mój syn zdecydował, że zostanie ministrantem. Bałam się. Poprosiłam znajomą, żeby prowadzała go do kościoła i pilnowała. Płaciłam jej za to, z czasem jednak musiałam zacząć chodzić z nim sama. Dla mnie nieważne było, czy to ksiądz, kościelny czy nawet organista – każdy był podejrzany, każdy był wrogiem. Zaczęłam jednak się modlić, korzystać z tego, co ofiarowuje Kościół. Przez wcześniejsze lata bezskutecznie szukałam terapii dla ofiar pedofilii.

Swoją pracę rzuciłam w czasie pobytu na Jasnej Górze. Zadzwoniłam do szefowej i powiedziałam, że więcej tam nie wrócę. Za ostatnie pieniądze kupiłam sobie Pismo święte i wróciłam do domu.

Dalej jednak nie potrafiłam przebaczyć. Nie chciałam. To mnie rujnowało, ale podejmowałam walkę. Rekolekcje, rekolekcje, rekolekcje... Msza św. z modlitwą o uzdrowienie wspomnień, relacji rodzice – dzieci, dzieci – rodzice. Wyjechałam do Medjugorie. Przebaczyłam. Korzystałam również z pomocy księży egzorcystów. Wiem, że moje koleżanki znalazły pomoc w Magdalence podczas rekolekcji uzdrowienia wspomnień. Dziś też śmiało mogę powiedzieć, że mojego syna wychował Kościół. Częste rekolekcje, wyjazdy w góry, ogniska, wycieczki, podczas których spał również w seminarium. Dużo rozmawiamy o pedofilii, mój syn nigdy nie był jej ofiarą, świadkiem, nie słyszał wśród swoich kolegów o molestowaniu. Dziś jest prawie dorosłym, zrównoważonym człowiekiem. Nie pije, nie pali, nigdy nie sprawiał żadnych problemów wychowawczych. Po pierwszym filmie Sekielskiego przestał chodzić w tygodniu do kościoła, bo bał się, że będzie napiętnowany przez rówieśników. W gimnazjum wielokrotnie był prześladowany za wiarę. Brzydzę się kłamstwem i manipulacją, którymi posłużył się pan Sekielski w swoich filmach. Mnie, ofierze pedofilii, i mojej rodzinie Kościół uratował życie! Dzięki niemu dziś, od 7 lat, jestem normalnym człowiekiem. Jestem matką. Pracuję i wychowuję dzieci. Staram się pomagać w wielu fundacjach działających na rzecz obrony życia i pomocy dzieciom. W ten sposób pragnę podziękować Bogu za łaski, które otrzymałam. Zawsze będę chodzić do kościoła. Pedofil to nie ksiądz, pedofil to pedofil! Pójdzie zawsze tam, gdzie są dzieci pozostawione bez opieki. I bez względu na to, jaką pełni funkcję, należy mu się kara.

Przykro mi tylko, że wszyscy ci, którzy obrzucają kamieniami Kościół, słysząc za ścianą krzywdę innego dziecka, mówią, że to nie ich sprawa.

CZYTAJ DALEJ

Od modlitwy za kapłanów nie ma wakacji

2020-07-07 09:16

[ TEMATY ]

Matka Boża Paradyska

Michał Sobociński

Od 2. października 2019 r. kopia łaskami słynącego obrazu Matki Bożej Paradyskiej peregrynuje w parafii Ducha Świętego w Słubicach.

Pomysł tego niecodziennego nawiedzenia narodził się we wspólnocie Przyjaciół Paradyża w związku z planowaną koronacją obrazu. Wizerunek Matki Bożej jest uroczyście przekazywany w każdy czwartek miesiąca podczas Mszy Świętej. Słubickie rodziny goszcząc Królową Powołań Kapłańskich w swych domach modlą się o powołania do naszego diecezjalnego seminarium oraz w intencji kapłanów, osób konsekrowanych i o duchowe przygotowanie do koronacji obrazu Matki Bożej Paradyskiej. W każdy pierwszy czwartek miesiąca odbywają się spotkania modlitewne w ramach formacji wspólnoty wraz z rodzinami, które przyjęły obraz. W jednym z takich spotkań uczestniczył ks. Wojciech Lisiewicz, odbywający praktykę w naszej parafii. Neoprezbiter po wspólnej modlitwie dał świadectwo o swoim powołaniu i dokonał uroczystego przekazania obrazu kolejnej rodzinie. Ks. Wojciech podziękował obecnym za modlitewne wsparcie w trakcie jego formacji kapłańskiej w seminarium. Podkreślając jak ważną rolę pełnią Przyjaciele Paradyża dla alumnów w czasie przygotowań do święceń. Wielokrotnie zwrócił uwagę jak ważne dla kleryka jest poczucie obecności duchowej drugiej osoby wspierającej w powołaniu. Wspólnota Przyjaciół Paradyża funkcjonuje przy parafii już 15. lat i jak co roku nie robi przerwy letniej w comiesięcznych spotkaniach kierując się przesłaniem, że od modlitwy za kapłanów nie ma wakacji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję