Reklama

Jasna Góra

Specjalne video-życzenia dla Radia Jasna Góra od przewodniczącego KEP

- Tym co odróżnia Radio Jasna Góra od wszystkich innych stacji jest charakter miejsca, z którego ono nadaje - zauważył abp Stanisław Gądecki w specjalnych video-życzeniach dla rozgłośni w 25.rocznicę rozpoczęcia jej działalności. Przewodniczący KEP wskazał na Maryjne przesłanie, które jest istotą jasnogórskiego radia.

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Radio Jasna Góra

bpjg/Marek Kępiński

Jak zauważył abp Gądecki radio jest wciąż skutecznym narzędziem komunikacji a misją radia katolickiego jest głoszenie Prawdy, którą jest Chrystus. - To misja przekazywania wiary, nadziei i miłości - podkreśla przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski i dodaje: „chodzi o to, by obraz Chrystusa wyłaniał się ze świata dźwięku w sposób coraz bardziej wyraźny, zachęcając do wiary albo prowokując do wiary drugiego człowieka”.

Reklama

Mówiąc o nadziei ks. Arcybiskup przypomniał, że chodzi nie o nadzieję, która skłania do przeżycia z dnia na dzień, ale o tę, która przekracza nawet życie człowieka i o miłość, która widzi przede wszystkim drugiego.

Zauważył, że Radio Jasna Góra, które jest stacją katolicką tym odróżnia się od wszystkich innych, że jego misję wyznacza także charakter miejsca. - Tym co je wyróżnia w tenorze przekazu jest osoba Najświętszej Maryi Panny, jest Jasna Góra z Cudownym Obrazem. To co je charakteryzuje, to Maryjne przesłanie - powiedział abp Gądecki.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w imieniu biskupów złożył wyrazy uznania i podziękowania za posługę Radia Jasna Góra: ojcom paulinom, dziennikarzom, pracownikom technicznym. Życzył, by „to radio mając bogate doświadczenie 25 lat mogło iść ku przyszłości z coraz większymi nadziejami, z rzeszą słuchaczy, którzy wokół tego radia się gromadzą”. Obchody srebrnego jubileuszu nadającego z „serca Polski” radia miały odbyć się właśnie dziś, 25 marca, bo dokładnie tego dnia w 1995r. Radio Jasna Góra rozpoczęło swoją działalność. Ze względu na pandemię koronawirusa uroczystości z udziałem zaproszonych gości zostały przełożone. Dzisiaj pod przewodnictwem przełożonego generalnego Zakonu Paulinów, o. Arnolda Chrapkowskiego odprawiona zostanie dziękczynna Msza św. z aktem zawierzenia.

2020-03-25 12:30

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bezpieczny sezon pieszych pielgrzymek

2020-09-03 15:49

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Radio Jasna Góra

Archiwum

Na Jasnej Górze zakończył się sezon wakacyjnego pieszego pielgrzymowania do Matki Bożej Częstochowskiej.

Tegoroczne pielgrzymki, z uwagi na trwający w kraju stan epidemii, odbywały się na sposób sztafetowy, hybrydowy, mobilny oraz duchowy. Podsumowując czas od czerwca, kiedy na szlak wyszli pierwsi pątnicy, do końca sierpnia, kustosz Jasnej Góry o. Waldemar Pastusiak podziękował pielgrzymom za okazanie wierności Matce Bożej i dochowanie tradycji. Pogratulował też przewodnikom i kierownikom grup za ich pomysłowość, kreatywność i odwagę.

„Gratuluję wszystkim przewodnikom grup pielgrzymkowych, którzy na różne sposoby, wręcz 'na gorąco' tworzyli pomysły, tak, żeby z jednej strony sprostać wszystkim wymaganiom sanitarnym, z drugiej strony, żeby te grupy pielgrzymkowe mogły przyjść - powiedział o. kustosz Waldemar Pastusiak w rozmowie z Radiem Jasna Góra - To logistyczne przedsięwzięcie, choć dla o wiele mniejszych grup, jednak wymagało wielkiego zaangażowania, bo przecież grupy sztafetowe, organizacja autokarów, pielgrzymi codziennie wracający do domów, wstający dużo wcześniej rano, żeby móc znowu wyruszyć na pielgrzymi szlak, i wiele różnych wspaniałych pomysłów na to, żeby przezwyciężyć tę pandemię i być tutaj, na Jasnej Górze”.

O. kustosz podkreślił, iż cieszy ogromnie fakt, że nie odnotowano żadnego przypadku Covid-19 ani na terenie samego klasztoru, ani też wśród pątników.

„Na pewno warto zauważyć, że te wszystkie nasze starania, nasza gorliwość w tej dezynfekcji, zaangażowanie wielu osób, też odpowiedzialność samych pielgrzymów, jak i przewodników pieszych pielgrzymek sprawiła, że na Jasnej Górze, dziękować Panu Bogu i Matce Najświętszej, nie zanotowano żadnego przypadku zakażenia koronawirusem - podkreślił o. Waldemar Pastusiak - Chcemy prosić Boga i naszą Jasnogórską Panią, aby chronili Jasną Górę przed zakażaniami, żebyśmy mogli czuć się tutaj bezpiecznie i modlić się”.

za: ib/ Radio Jasna Góra

CZYTAJ DALEJ

Szczęście w kolorze biało-czerwonym

2020-09-23 09:43

Niedziela Ogólnopolska 39/2020, str. 20-21

[ TEMATY ]

ludzie

Anna Bandura

Natalia Kostina, projektantka mody i jej 12-letnia córka Alina znalazły swój nowy, polski dom w Krakowie

Natalia Kostina, projektantka mody
i jej 12-letnia córka Alina znalazły
swój nowy, polski dom w Krakowie

Polska jest dla nich wzorem troski o rodzinę, strażnikiem chrześcijańskich wartości, a także doskonałą przestrzenią do pracy i rozwoju. Tutaj chcą budować swoje życie, na nowo.

Obywatelka Kirgistanu, etniczna Ukrainka, Natalia Kostina, z wykształcenia muzykoznawca i projektantka mody, od półtora roku mieszka w Krakowie. Artiom i Anastazja, młodzi rodzice z Białorusi, 2 miesiące temu osiedlili się w Białymstoku. Dzień Migranta i Uchodźcy, obchodzony w Kościele 29 września, jest doskonałą okazją, by poznać ich historie.

Z dalekiego kraju

– Moje serce jest tu, w Polsce – mówi Natalia Kostina, która w 2019 r. przeniosła się do stolicy Małopolski. Decyzja o przeprowadzce z Kirgistanu do kraju nad Wisłą poprzedzona była trudnymi doświadczeniami wywołanymi falą kulturowych, społecznych i politycznych przemian w ojczyźnie projektantki. Do niedawna Rodzina Kostinów prowadziła szczęśliwe życie w Kirgistanie. Natalia przez 20 lat zarządzała dobrze prosperującą firmą odzieżową w Biszkeku; zatrudniała 70 osób. Regularnie wyjeżdżała na targi mody do Moskwy, gdzie prezentowała swoje kolekcje. Po rozpadzie Związku Radzieckiego nastąpiły zmiany.

– Coraz częściej słyszałam od Kirgizów, żebym wracała do Rosji, chociaż nie jestem Rosjanką, bo urodziłam się w Kirgistanie – mówi Natalia. To przyniosło jej poczucie wyobcowania, które nasilało się w kolejnych latach. – Do Biszkeku przyjeżdżało coraz więcej muzułmanów, zaczęła się upowszechniać obca dla nas kultura. Zmienił się język, nie miałam w moim sklepie muzułmańskiej odzieży – dodaje. Przychody rodziny zaczęły spadać. Pracownicy firmy, ze względów ekonomicznych, wyjeżdżali do Rosji. Ostatecznie, 2,5 roku temu, projektantka sprzedała swój podupadający biznes. – Niestety, świat dookoła nas się zmieniał i nie potrafiliśmy tego zatrzymać – wyznaje Natalia.

Problemem był również poziom edukacji w kirgiskich szkołach. Na uniwersytetach szerzyła się korupcja – coraz częściej ostateczny wpływ na oceny z egzaminów miała nie zdobyta wiedza, a wysokość wręczonej łapówki. – To było trudne, bo chcieliśmy, żeby dzieci uzyskały dobre wykształcenie, a poziom nauczania w Biszkeku nie spełniał naszych oczekiwań – tłumaczy Natalia.

Nasz wybór

Gdy najbliższe osoby zaczęły wyjeżdżać za granicę, państwo Kostinowie również rozważali przeprowadzkę. Małżeństwo zastanawiało się nad zamieszkaniem w Europie. – Miałam przyjaciółki w Niemczech, ale dla mnie to bardzo odległy światopoglądowo kraj, zresztą jak wszystkie państwa Europy Zachodniej. Rozważaliśmy przeprowadzkę do Czech, ale gdy przeczytałam, że prawie wszyscy mieszkańcy są niewierzący, również skreśliłam je z listy. Pomyślałam też o ich północnym sąsiedzie. I... zatrzymałam się na dłużej – podkreśla.

Jak wyznaje, tym, co przeważyło o wyborze Polski, była silna wiara Polaków. – Co znaczy wiara? Wiara to znaczy Bóg; to wartości chrześcijańskie, rodzina. Wszystko, co jest nam bliskie – mówi z przejęciem.

Wybór nowego miejsca zamieszkania był dopiero początkiem. Aby otrzymać wizę, pani Natalia musiała podjąć starania o znalezienie polskiego pracodawcy, który zgodziłby się przejść przez żmudny proces wyrabiania dokumentów pracowniczych. Konieczna była również podróż rodziny do Kazachstanu, bo w Kirgistanie nie ma polskiej ambasady. – Przez pół roku zbierałam dokumentację i uczyłam się języka polskiego. Pojawił się człowiek, który chciał mnie zatrudnić. Pojechałam do ambasady i dostałam wizę – tylko ja. Moje dzieci i mąż – nie – opowiada.

Opatrzność czuwa

– Na szczęście Pan Bóg od początku o wszystko się zatroszczył – mówi Natalia. – Znalazłam pokoik na Ruczaju w Krakowie, u starszej pani, która przekazywała mi wiedzę o Polsce, opowiadała np. o czasach wojny. Przez Facebooka poznałam kobietę z Kirgistanu, która do dziś jest moją przyjaciółką, bratnią duszą, siostrą. Później, dzięki Bożemu prowadzeniu, zaczęłam nawet śpiewać w chórze w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Gdybym 3 lata temu próbowała wyobrazić sobie swoją przyszłość, to nigdy bym nie wpadła na coś podobnego – wyznaje z uśmiechem. Kurs języka polskiego okazał się źródłem największej radości. – Pokochałam język polski. Mam wrażenie, że lekcje zawsze trwają za krótko! – dodaje. Po 8 miesiącach przyszła upragniona wiadomość – zgoda na przyjazd 12-letniej córki, Aliny.

Obecnie Natalia realizuje się jako projektantka w luksusowej firmie odzieżowej. Tę możliwość otrzymała tuż po zakończeniu kwarantanny narodowej. Jej córka uczy się w szkole podstawowej; jest otoczona życzliwymi nauczycielami i uczniami. – Teraz czekamy na przyjazd męża i syna. Tu chcemy budować nasz nowy dom – podsumowuje.

Postawić na rozwój

Artiom i Anastazja, 25-latkowie z Białorusi, rodzice kilkumiesięcznego Andrzejka, w Polsce, kraju swoich przodków, poszukują nowych możliwości rozwoju. – Przeprowadziliśmy się do Białegostoku na początku sierpnia. Postanowiliśmy zamieszkać tutaj, bo miasto jest niewielkie, dobre na początek. Chcemy tu podszkolić język polski, a później przenieść się do Warszawy – mówi młoda mama.

Małżonkowie ukończyli studia prawnicze i marzą o tym, aby móc pracować w swoim zawodzie. Emocjonalne wsparcie okazują Artiomowi i Anastazji ich rodzice chrzestni, którzy mieszkają pod Białymstokiem. – Myśleliśmy o tym, żeby przyjechać tu już w czasach narzeczeństwa. W końcu po ślubie, a także po rocznym kursie językowym złożyliśmy stosowne dokumenty – mówi Artiom.

Tęsknota za polskimi korzeniami była jedną z motywacji do przeprowadzki. Aklimatyzacja nie przebiegała jednak bez przeszkód, dlatego że małżonkowie zostali niemalże sami – bez przyjaciół, rodziców i rodzeństwa, a bariera językowa utrudniała im budowanie nowych relacji. – Mnie jest trudniej, bo będąc na urlopie macierzyńskim, jestem codziennie w domu z synem. Mąż adaptuje się szybciej, gdyż chodzi do pracy. W wolnym czasie oglądamy filmy w języku polskim, aby jak najszybciej móc swobodnie rozmawiać. Staramy się nawiązywać relacje z sąsiadami, jeździmy do naszych chrzestnych – mówi nieśmiało Anastazja.

W wolnym czasie rodzina poznaje Białystok. Spacery po starówce i przystanki w maleńkich kawiarniach sprawiają rodzinie mnóstwo radości. Artiom gra też w piłkę ręczną z miejscową drużyną. W Polsce czują się bezpiecznie i widzą lepszą przyszłość dla swoich dzieci.

– Cieszymy się, że mogliśmy tu zamieszkać. Mamy to, co dla nas najważniejsze – Kościół. Mamy też przed sobą nowe doświadczenia i wyzwania, czyli naukę języka oraz wychowanie syna w dwujęzyczności. Wierzymy, że wszystko się ułoży – mówi Anastazja.

Imiona bohaterów z Białorusi zostały zmienione

CZYTAJ DALEJ

Tatry: Trwają poszukiwania 40-latki z Warszawy

2020-09-30 18:03

[ TEMATY ]

tatry

Bożena Sztajner

Od 10 dni w Tatrach prowadzone są poszukiwania zaginionej 40-latki z Warszawy, która wyszła z pensjonatu w Zakopanem kierując się w góry. Do poszukiwań wykorzystywany był śmigłowiec TOPR-u, policyjne drony oraz psy poszukiwawczo-ratownicze – poinformowało w środę biuro prasowe małopolskiej policji.

Patrole skupiają się na przeszukiwaniu niedostępnych terenów w pobliżu szlaków turystycznych oraz inne niebezpieczne miejsca w rejonie Hali Gąsienicowej w Tatrach. Tam bowiem poszukiwana została uchwycona przez kamery monitoringu schroniska Murowaniec 20 września ok. godz. 11.30.

Z informacji ratowników TOPR wynika, że kobieta ze schroniska ruszyła w kierunku rozwidlenia szlaków prowadzących na Czarny Staw, Kasprowy Wierch i w kierunku Kuźnic. TOPR apeluje do turystów, którzy w niedzielę 20 września byli w tym rejonie, aby prześledzili swoje zdjęcia. Być może ktoś uchwycił poszukiwaną 40-latkę o wzroście 175 cm i krótkich jasnych włosach. Kobieta wychodząc ze schroniska była ubrana w niebieską koszulkę i niebieską bluzę dresową. Miała przy sobie nieduży, niebieski plecak. Dzięki informacjom ratownicy będą mogli zawęzić rejon poszukiwań.

"W poszukiwaniach biorą udział policjanci z różnych wydziałów zakopiańskiej komendy policji wraz z Ratownikami Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego i policjantami Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. W działaniach oprócz policjantów udział biorą funkcjonariusze straży pożarnej oraz strażacy ochotnicy. Ponadto na apel o pomoc licznie odpowiedzieli ratownicy Grup Ratowniczo-Poszukiwawczych. Do działań wykorzystywane są specjalistyczne policyjne drony oraz śmigłowiec TOPR-u" – czytamy w komunikacie policji. Ekipy poszukiwawcze wspomagają także specjalnie wyszkolone psy tropiące wraz z przewodnikami.(PAP)

autor: Szymon Bafia

szb/ mark/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję