Reklama

Wakacyjna przygoda z KSM

Justyna Nędza
Edycja rzeszowska 31/2007

Od kilku lat Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Diecezji Rzeszowskiej zaprasza wszystkich młodych do uczestnictwa w obozach formacyjno-szkoleniowych odbywających się między innymi w Desznicy - małej miejscowości położonej w Beskidzie Niskim. W latach 50. kilkakrotnie Karol Wojtyła - nasz Papież - odprawiał Mszę św. w tutejszym kościele.

Turnusy dostosowane są do grup wiekowych oraz stopni szkoleniowych KSM. Właśnie dobiegł końca turnus stopnia „O”, w którym uczestniczyło ponad 50 młodych z różnych parafii diecezji rzeszowskiej. Opiekę duchową sprawują nad uczestnikami ks. Ryszard Dołek oraz ks. Jacek Tomaszewski.

Nasz dzień

Plan dnia może nie należał do wakacyjnych, bo nie pozwalał nam się wyspać do woli, ale już o 7.30 musieliśmy szybko wstać, aby o 7.45 uczestniczyć w modlitwach porannych oraz apelu. O 8 nasz niezastąpiony kucharz zapraszał wszystkich na bardzo dobre śniadanie. Potem czas na poranne porządki. O 9.30 księża głosili konferencje, w których zawsze starali się nam podpowiedzieć, na co zwrócić uwagę, pracując w grupach. Od godz. 10 do 12 mieliśmy czas na pracę w grupach, która niejednokrotnie zamieniała się w długą i żywą dyskusję. O godz. 13 był obiad. Po nim wolny czas. O 15.30 klerycy prowadzili szkołę modlitwy. Po niej liderzy KSM przybliżali nam historię, symbole, sztandar stowarzyszenia. Dawali także odpowiedź na pytanie: co można robić na co dzień w KSM oraz jaka jest rola księdza asystenta. O godz. 18 był najważniejszy punkt każdego dnia - Eucharystia. I tu wielu z moich kolegów doceniło to, że mogą we Mszy św. uczestniczyć każdego dnia. Po Liturgii szliśmy na kolację, a potem był czas na wieczorek pogodny, podczas którego bawiliśmy się przy ognisku. O godz. 21 modlitwy wieczorne oraz apel, a o 22 już powoli staraliśmy się zasypiać...

Praca w grupach

Podczas prac w grupach zastanawialiśmy się, jak zniwelować zagrożenia XXI wieku, a także poruszaliśmy temat przyjaźni oraz miłości. Jednak dla mnie osobiście najważniejszy był piątek. Dzień, w którym podczas pracy w grupach dyskutowaliśmy nad sakramentem pokuty. Na trudne pytania wiązane z tym tematem odpowiedzieli księża w czasie podsumowania. Po południu była Droga Krzyżowa, a potem czas na spowiedź. Dla mnie nie była to zwykła spowiedź. Wielu z nas zrozumiało, iż Pan Bóg jest zawsze, On czeka na każdego. Tylko w ciągłym zabieganiu mamy dla Niego coraz mniej czasu. Postanowiliśmy, że po powrocie z wakacji będziemy częściej klękać przy kratkach konfesjonału.

Reklama

I w góry...

Tego typu turnusy to nie tylko nieustanna modlitwa - w planie zawsze znajduje się miejsce na piesze wędrówki. My byliśmy w Skalniku. Jest on oddalony od Desznicy o kilka kilometrów. Znajduje się tam Sanktuarium Matki Bożej Królowej Gór. Nazywany też Sanktuarium Matki Bożej Skalnickiej. W tym miejscu uczestniczyliśmy we Mszy św. Ksiądz Proboszcz opowiedział nam między innymi historię obrazu oraz kościoła. Pozostawiliśmy tam swoje prośby i podziękowania. I zapewniliśmy Panią Gór, że wrócimy do Niej 9 września, kiedy to Ksiądz Biskup dokona koronacji obrazu. W tym dniu wszyscy, którzy wybrali wakacje z Bogiem, spotkają się w stóp Królowej Gór.
W czasie naszego turnusu został zorganizowany wyjazd do Dukli. Tam spotkaliśmy się z młodymi, którzy przebywają na obozie w Świątkowej, był to taki nasz Dzień Wspólnoty. W drodze powrotnej byliśmy w Nowym Żmigrodzie, w kościele w którym pracował bł. ks. Władysław Findysz. Choć księża na katechezach mówili nam o tym wielkim człowieku, ale teraz dopiero, kiedy mam możliwość „dotknąć tej historii”, wiem, jak wiele uczynił, aby bronić wiary.

Wakacje z Bogiem - atrakcyjne

Turnus jest tygodniowym okresem oderwania się od szarej monotonii. To czas zarówno rekolekcji, jak i rozrywki. Wielokrotnie można zobaczyć tu ludzi, którzy zmieniali swoje życie pod wpływem odczucia bliskości Boga. To idealne miejsce, by odkryć w sobie tę dobrze znaną, ale czasem zapominaną prawdę - Bóg Cię kocha! - niezależnie od tego, jaki jesteś, mniej czy bardziej uzdolniony, atrakcyjny fizycznie, bogaty czy biedniejszy. Tutaj nauczysz się, że tak naprawdę ważny jest ten drugi człowiek siedzący obok Ciebie podczas kolacji, marudzący, że góra, na którą się wspinacie, jest zbyt stroma, narzekający, że słońce za bardzo grzeje, czy okropnie fałszujący w czasie nauki śpiewu.

* * *

Te wakacje przemieniają nas

Agnieszka z Trzebowniska:
Każdy, kto przybywa na jakikolwiek turnus formacyjny organizowany przez Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, wyjeżdża stamtąd zmieniony. Zaczyna doceniać każdy moment swojego życia, który dał mu Pan, ludzi, którzy go otaczają i przez których przemawia sam Chrystus. Uczy się dostrzegać Pana w każdym Jego stworzeniu. Czasami trudno jest wierzyć, problemy zaczynają człowieka przytłaczać tak, że nie widzi on już żadnej szansy. Natomiast na takim obozie, jak ten w Desznicy, księża uczą, że nawet najcięższy krzyż dodaje otuchy i pomaga nam powstać. Dla mnie taki turnus jest wyjątkowym przeżyciem, człowiek ładuje tam swoje baterie, by potem owocnie przeżyć te jeszcze nieodkryte 365 dni i wrócić do Desznicy na kolejne wakacje z Bogiem.

Tomek z Rzeszowa:
Pojechałem na turnus KSM, ponieważ rodzicie mnie zapisali. Ten pomysł nie podobał mi się, i to bardzo. Przerażało mnie określenie „katolicki”. Już na samą myśl o tym, że będę cały czas spędzać w kościele i na modlitwach, odchodziła mi ochota na ten wyjazd. Postanowiłem się spakować na wyjazd w ostatniej chwili, licząc, że „coś się wydarzy” i nie pojadę! Kiedy już dojechałem do Desznicy i zobaczyłem ten ośrodek - przeraziły mnie namioty i perspektywa zamieszkania w nich. Pierwsze dni były dla mnie straszne. Chciałem wracać. Ale wyjście do Skalnika było momentem zmiany zdania. Kiedy szedłem z grupą moich rówieśników, doszedłem do wniosku, że to fajni ludzie. A i jak się okazało, modlitwy też nie było za dużo. Złamał mnie dzień piątku - kiedy mogłem podejść do kratek konfesjonału, po bardzo długiej przerwie, bez strachu, że ktoś na mnie nakrzyczy! Wyjechałem z Desznicy inny. I niech tak zostanie.

Ola z Jasła:
Przyjechałam tutaj za namową moich przyjaciół i rodziny. Poznałam wielu ciekawych ludzi, którzy pokazali mi, jak można żyć zgodnie z Bogiem i jak znaleźć czas w każdym dniu mojego życia. Ponadto można się tu naprawdę dobrze bawić, łącząc zabawę z nauką. Nie zapomina się tu o wartościach ważnych dla każdego Polaka, takich jak godło, hymn.

Maciek z Kolbuszowej:
Jestem tu po raz kolejny. To miejsce jest tak tlen - bez niego nie mogę już żyć. Wspólne posiłki, modlitwa, śpiewanie - bardzo mi się to podoba, a najbardziej chyba obecni tutaj ludzie, którzy są pełni tolerancji dla siebie i nastawieni na poznawanie nowych osób.
Na pewno przyjadę tu jeszcze raz. Poznałem fantastycznych ludzi, z którymi świetnie się dogaduję i już teraz wiem, że po powrocie nie zerwiemy kontaktu.

Reklama

Święty Mikołaj - „patron daru człowieka dla człowieka”

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 49/2004

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja - biskupa. Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj? Być może trochę usprawiedliwia nas fakt, że zachowało się niewiele pewnych informacji na jego temat.

pl.wikipedia.org

Wyproszony u Boga

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Święty Mikołaj okazał się wielkim dobroczyńcą ludzi i człowiekiem głębokiej wiary, gorliwie wypełniającym powinności wobec Boga.
Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli podczas zarazy, zostawiając synowi pokaźny majątek. Mikołaj mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, chciał dzielić się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi.
Mikołaj chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Doszedł do wniosku, że najlepiej służyć Mu będzie za klasztornym murem. Po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Wkrótce wewnętrzny głos nakazał mu wrócić między ludzi. Opuścił klasztor i swe rodzinne strony, by trafić do dużego miasta licyjskiego - Myry.

Biskup Myry

Był to czas, gdy chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie biskupa. Niełatwo było wybrać godnego następcę. Pewnej nocy jednemu z obradujących dostojników kościelnych Bóg polecił we śnie obrać na wakujący urząd człowieka, który jako pierwszy przyjdzie rano do kościoła. Człowiekiem tym okazał się nieznany nikomu Mikołaj. Niektórzy bardzo się zdziwili, ale uszanowano wolę Bożą. Sam Mikołaj, gdy mu o wszystkim powiedziano, wzbraniał się przed objęciem wysokiej funkcji, nie czuł się na siłach przyjąć biskupich obowiązków. Po długich namowach wyraził jednak zgodę uznając, że dzieje się to z Bożego wyroku.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj ofiarnie i z całkowitym oddaniem. Niósł Słowo Boże nie tylko członkom wspólnoty chrześcijańskiej. Starał się krzewić Je wśród pogan.
Tę owocną pracę przerwały na pewien czas edykty cesarza rzymskiego Dioklecjana wymierzone przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uczyniono obywatelami drugiej kategorii i zabroniono im sprawowania obrzędów religijnych. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Po latach spędzonych w lochu Mikołaj wyszedł na wolność.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku. W chwili śmierci miał ponad 70 lat (większość ludzi umierała wtedy przed 30. rokiem życia). Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł: zgon nastąpił między 345 a 352 r. Tradycja dokładnie przechowała tylko dzień i miesiąc tego zdarzenia - szósty grudnia. Podobno w chwili śmierci Świętego ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.
Mikołaj został uroczyście pochowany w Myrze.

Z Myry do Bari

Wiele lat później miasto uległo zagładzie, gdy w 1087 r. opanowali je Turcy. Relikwie Świętego zdołano jednak w porę wywieźć do włoskiego miasta Bari, które jest dzisiaj światowym ośrodkiem kultu św. Mikołaja. Do tego portowego miasta w południowo-wschodniej części Włoch przybywają tysiące turystów i pielgrzymów. Dla wielu największym przeżyciem jest modlitwa przy relikwiach św. Mikołaja.

Międzynarodowy patron

Biskup z Myry jest patronem Grecji i Rusi. Pod jego opiekę oddały się Moskwa i Nowogród, ale także Antwerpia i Berlin. Za swego patrona wybrali go: bednarze, cukiernicy, kupcy, młynarze, piekarze, piwowarzy, a także notariusze i sędziowie. Jako biskup miasta portowego, stał się też patronem marynarzy, rybaków i flisaków. Wzywano św. Mikołaja na pomoc w czasie burz na morzu, jak również w czasie chorób i do obrony przed złodziejami. Opieki u niego szukali jeńcy i więźniowie, a szczególnie ofiary niesprawiedliwych wyroków sądowych. Uznawano go wreszcie za patrona dzieci, studentów, panien, pielgrzymów i podróżnych. Zaliczany był do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Święty zawsze aktualny

Od epoki, w której żył św. Mikołaj, dzieli nas siedemnaście stuleci. To wystarczająco długi czas, by wiele wydarzeń z życia Świętego uległo zapomnieniu. Dziś wiedza o nim jest mieszaniną faktów historycznych i legend. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet w fantastycznie brzmiących opowieściach o św. Mikołaju tkwi ziarno prawdy.
Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Depo: Radio Maryja ocala chrześcijańską tożsamość Polaków

2019-12-07 22:23

Ewa Melerska

Już po raz 28. świętowano w Toruniu urodziny Radia Maryja, które niesie przesłanie ewangeliczne Polakom w kraju i za granicą. Założyciel radia o. Tadeusz Rydzyk CssR wielokrotnie wyrażał ogromną wdzięczność słuchaczom, za to, że od tak wielu lat wspierają to dzieło. Powitał również przybyłych gości, przedstawicieli władz rządowych i samorządowych, osoby duchowne oraz konsekrowane.

Ewa Melerska
Zobacz zdjęcia: 28. rocznica powstania Radia Maryja

Centralnym punktem rocznicowych obchodów była popołudniowa Eucharystia sprawowana pod przewodnictwem abpa Wacława Depo, metropolity częstochowskiego, który także wygłosił homilię.

Przed rozpoczęciem Mszy św. odczytano listy od Prezydenta RP Andrzeja Dudy oraz prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Swoje słowa pozdrowienia wygłosił prezydent Torunia Michał Zaleski oraz ordynariusz diecezji toruńskiej bp Wiesław Śmigiel. Zwrócił uwagę na wszystkie dzieła, które powstały w czasie istnienia Radia Maryja, jak m. in. Telewizja Trwam, Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej, sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II. - Takie inicjatywy edukują, kształtują patriotyzm, uczą wrażliwości społecznej i patriotycznej, ale również mają swoje zadanie ewangelizacyjne – mówił.

Bp Śmigiel dodał: „Dziękuję dziś Radiu Maryja za wszelkie dobre dzieła, które realizuje. Przede wszystkim jestem wdzięczny za konsekwentnie, cierpliwie i odważnie realizowane najważniejsze zadanie, a to jest zadanie, które jest hasłem tegorocznego spotkania: Radio Maryja głosi Chrystusa Pana z Maryją. Dziękuję za rzetelną informację i wielowymiarową formację”. Zwrócił uwagę na to, że działalność Radia Maryja opiera się na prawdzie, Ewangelii, Chrystusie, wzajemnej życzliwości i współpracy. Służy osobom samotnym, chorym, potrzebującym, ale także rodzinom, młodzieży i ludziom wszelkich stanów.

Abp Depo w homilii mówił o Radiu Maryja, które „rozmodliło Polskę, a Telewizja Trwam obudziła serca i sumienia Polaków poprzez prawdę w obrazie”. - Będąc darem Maryi i głosząc Chrystusa, jako naszego Pana i Zbawiciela wraz z Nią ono ocaliło i ocala chrześcijańską tożsamość Polski i Polaków w Ojczyźnie i poza jej granicami – dodał.

Hierarcha zauważył, że nie mamy się bać dążyć do prawdziwej wolności w świecie. Mamy jasno przeciwstawiać się złu, nieprawości, deprawacji sumień i wartości oraz szerzeniu zgorszenia. - Musimy pamiętać, że Ewangelia i Chrześcijaństwo nie są rodzajem ideologii narzuconej z zewnątrz człowiekowi. One są zaproszeniem do spotkania wiary z żywym Bogiem objawionym w Jezusie Chrystusie, który sam jest Prawdą, Drogą i Życiem, wyzwalającym człowieka od zła i bezsensu – zaznaczył.

W czasie trwania Adwentu abp Depo dał wskazówkę, jak dobrze przeżyć ten okres przygotowania do Bożego Narodzenia. - Mamy uczyć się wciąż na nowo spotkań z Bogiem, odkrywając Jego miłość, poprzez zwyczajność naszych powołań i życia – podkreślił.

Miejscem dziękczynienia była, jak w poprzednich latach, hala widowiskowo-sportowa „Arena Toruń”. Mszę św. poprzedziła medytacja pierwszosobotnia oraz różaniec odmówiony razem ze słuchaczami Radia Maryja. Następnie z koncertem wystąpiła Reprezentacyjna Orkiestra Marynarki Wojennej wraz z solistami i aktorami scen polskich. O godzinie 15:00 odmówiono Koronkę do Miłosierdzia Bożego, która była bezpośrednim przygotowaniem i wprowadzeniem do Eucharystii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem