Reklama

Siewierski, winny krzew

Agnieszka Lorek
Edycja sosnowiecka 31/2007

Wierni z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Siewierzu, w skład której przed 20 laty weszło osiedle Zachód w tym mieście oraz miejscowość Boguchwałowice, w ostatnim czasie byli świadkami i uczestnikami znaczących parafialnych rocznic, jubileuszy oraz inwestycji. Na uroczystość, która miała miejsce w sobotę, 23 czerwca, złożyło się kilka okoliczności - odpust parafialny, przyjęcie przez tutejszą młodzież sakramentu dojrzałości chrześcijańskiej, 20. rocznica istnienia parafii, 30-lecie posługi kapłańskiej proboszcza wspólnoty, ks. Emila Ilkowa oraz poświęcenie nowego domu Bożego. Uroczystościom w Siewierzu przewodniczył bp Piotr Skucha. Ksiądz Biskup dokonując aktu poświęcenia świątyni, która zakorzeniona jest w dwóch tysiącleciach, wyraził uznanie dla wielkich i znaczących przedsięwzięć, które się tutaj dokonały. „Najważniejsze jest jednak to, że coraz to nowe inwestycje materialne idą w parze z rozkwitającym tu życiem wspólnotowym” - zaznacza Ksiądz Proboszcz. - Dla mnie jako duszpasterza tej wspólnoty jest to niezwykle cenne i bardzo cieszy” - dodaje.

Śladami historii

6 czerwca abp Stanisław Nowak specjalnym dekretem erygował parafię Najświętszego Serca Pana Jezusa w Siewierzu. Została ona wydzielona z prastarej siewierskiej parafii św. Macieja Apostoła. Granicą stała się trasa szybkiego ruchu. Dla nowego proboszcza, ks. Emila Ilkowa nie był to teren obcy, ponieważ jako wikariusz parafii macierzystej od 1983 r. nad częścią dojazdową w Boguchwałowicach sprawował opiekę duszpasterską. Wierni z radością przyjęli wieść o utworzeniu nowej placówki, choćby ze względu na odległość, którą musieli pokonywać do kościoła w Siewierzu, znajdującego się w centrum miasta. Dlatego natychmiast przystąpiono do zorganizowania prowizorycznego miejsca, które przez jakiś czas będzie miejscem liturgicznych spotkań. „Zapał ludzi był ogromny, zaangażowanie wielkie i takiego życzyłbym sobie i teraz, kiedy wyrosły mury świątyni, ale wciąż dużo pracy jest jeszcze przed nami” - wyznaje ks. Emil. Na terenie siewierskiej parafii nieustannie trwają roboty, nad którymi czuwa sam Proboszcz oraz wspomagający go Komitet Budowy Kościoła, który powołany został do istnienia u progu budowy. Na początku w skład komitetu wchodziło 30 osób, obecnie stanowi go kilkoro parafian na czele z mgr. inż. Adamem Wyszyńskim. „Z budową jestem związany od pierwszego wykopu. Dla nas związanych bezpośrednio z powstawaniem świątyni uroczystość poświęcenia była bardzo wzruszającym przeżyciem. Przez wszystkie lata radość mieliśmy w sercach, gdy rosły mury naszego kościoła, teraz patrząc na zakończenie pierwszego etapu czujemy ogromną satysfakcję z dokonanego dzieła. Parafianie, którzy pierwszy raz uczestniczyli we Mszy św. w nowym kościele wychodzili ze łzami w oczach, z prawdziwym przejęciem, ze wzruszeniem” - opowiada kierownik komitetu A. Wyszyński.

Reklama

Bogato i intensywnie

Ostatnie 20-lecie było bardzo bogate i intensywne. W tym czasie powstało kilka ośrodków duszpasterskich. Ksiądz Proboszcz podkreśla, że gdy przyszedł na nową placówkę, miał do dyspozycji tylko niebo, ziemię i ludzi, ludzi bardzo życzliwych, dobrych, oddanych. Najpierw wybudowano garaż, który stanowił pierwsze miejsce liturgicznych zgromadzeń. Wiosną 1988 r. postawiono ołtarz polowy, tzw. Betlejemkę. „Traktowaliśmy ją wyjątkowo i wspominamy bardzo ciepło, gdyż była taką pierwszą naszą świątynią” - podkreślają parafianie. W tym samym roku wybudowano kaplicę, rok później rozpoczęto budowę plebanii. Założono też cmentarz grzebalny. W dalszych miesiącach trwały prace wykończeniowe tych obiektów. Dużym przedsięwzięciem była budowa kościoła filialnego w Boguchwałowicach, który wzniesiony został, w stylu góralskim, w latach 1983-1991. Przez cały ten czas w perspektywie była jednak budowa nowego kościoła. Niemałym utrudnieniem był teren, na którym miał stanąć. „Działki były nieforemne, a ponadto ich właścicielami było kilkanaście osób, z którymi należało dokonać zamiany albo zakupu. Właściwie przez wszystkie lata zmagaliśmy się z tym problemem. Dopiero kilka lat temu udało się wszystko scalić. W maju 2001 r. ruszyła budowa kościoła” - wspomina ks. Emil. 30 września ordynariusz sosnowiecki, bp Adam Śmigielski SDB wmurował kamień węgielny w fundamenty nowej świątyni.

Cud przełomu tysiącleci

Znany polski poeta, ks. Jan Twardowski w jednym ze swych liryków pyta: „Dlaczego Pan Jezus lubił mówić o krzewie winnym?” i odpowiada: „bo ten krzew przypomina Jego Kościół. Biblijny krzew winny na wiosnę jest niepozorny, mało obiecujący, ot, taki sobie, latem rozrasta się, liście jego stają się rozłożyste, rozkwita, by jesienią zrodzić wspaniałe owoce”. Nie sposób tego literackiego ujęcia nie odnieść do siewierskiej, kościelnej rzeczywistości. Wystarczy sięgnąć tylko wspomnieniami do wiosny 2001 r. Wówczas nowa świątynia miała tylko pozwolenie na budowę. Gdy nadeszło lato 2001 r. kościół począł rozrastać się w kolejne ławy, umacniać w fundamenty, a w następnych latach w mury. W dość szybkim czasie „zabetoniło się” tutaj, „zakościelniło” z Bożą pomocą, zaroiło na placu budowy. I uwidoczniło się jeszcze większe piękno tego miejsca. Wczesną jesienią, kiedy wokół pozłociło się, parafianie zbierali pierwsze owoce wspólnego trudu. Jednak nie jest to już literackie ujęcie lokalnej rzeczywistości, ale żywa Ewangelia wypisana na siewierskiej ziemi modlitwą we dnie i w nocy, pracą od rana do zmroku. „Niektórzy nie wierzyli w nasze przedsięwzięcie i nasze możliwości, a my trochę nieśmiało, ale z wielką radością i coraz odważniej zaczęliśmy pisać Ewangelię o krzewie winnym naszego nowego kościoła, ufając Jezusowemu Sercu” - zaznacza ks. Emil Ilków.
Warto zaznaczyć, iż nowa świątynia, jako jedyna w diecezji tak mocno zakorzeniona jest w dwóch tysiącleciach. Dzieło rozpoczęte w wieku XX, wzrasta i kształtuje się w trzecim tysiącleciu. Zmieniający się w szybkim tempie krajobraz jest cudem przełomu tysiącleci - czasu wielu cierpień i światowych tragedii, ale i nowych domów Boga, w których każdy odnaleźć może nadzieję na lepsze jutro.

Reklama

Abp Szal: orędownicy postępującej laicyzacji chcą usunąć religię ze szkół

2019-12-06 18:39

pab / Przemyśl, Ustrzyki Dolne (KAI)

Jednym z celów, jaki postawili przed sobą „orędownicy postępującej laicyzacji”, jest ograniczenie, a następnie całkowite usunięcie nauczania religii ze szkół – wskazuje abp Adam Szal. Metropolita przemyski wystosował list do wiernych, który w niedzielę 8 grudnia, ma być odczytany we wszystkich kościołach i kaplicach dekanatu Ustrzyki Dolne.

Joanna Trudzik
Abp Adam Szal

Burmistrz miasta i gminy Ustrzyki Dolne wysunął pomysł zmniejszenia liczby lekcji religii w szkołach gminnych, tłumacząc to szukaniem oszczędności. Samorząd miałby zyskać w ten sposób ok. 250 tys. zł rocznie.

Metropolita przemyski przypomina, że każdy chrześcijanin jest wezwany do coraz bardziej świadomego poznawania Słowa Bożego, a od prawie trzydziestu lat dokonuje się to również w szkole, na lekcjach religii. „Katecheza została bezprawnie usunięta stamtąd przez komunistów w 1961 r., powróciła zaś do szkół w 1990 r. Zdecydowana większość Polaków przyjęła ten fakt z radością i zadowoleniem” – zwraca uwagę.

Abp Szal podkreśla, że poznawanie „prawdziwej, Bożej nauki, staje się niezwykle istotne i dzisiaj”. „Jesteśmy świadkami negatywnych działań, których celem są dzieci i młodzież pochodzące z katolickich rodzin, a które mają zmienić myślenie i zburzyć ewangeliczną hierarchię wartości. Dowodem na to są coraz nachalniejsze próby wchodzenia do szkół – zwykle bez zgody rodziców – ludzi, którzy propagują ideologie sprzeczne nie tylko z wiarą katolicką, ale godzące również w ogólnie przyjęte normy społeczne i wartości narodowe. W związku z tym, potrzebne jest zaangażowanie i świadectwo ludzi wierzących, zwłaszcza katolickich rodziców, którzy przynosząc dziecko do chrztu, zobowiązują się przed Bogiem do wychowania go w wierze” – pisze metropolita przemyski.

Zdaniem hierarchy, jednym z celów, jaki postawili przed sobą „orędownicy postępującej laicyzacji”, jest ograniczenie, a następnie całkowite usunięcie nauczania religii ze szkół. „Uzasadniają to rzekomym poszanowaniem demokracji i wolą społeczeństwa. Otóż pragnę przypomnieć, że zgodnie z obowiązującym prawem, szkoły podstawowe organizują naukę religii na życzenie rodziców, a szkoły ponadpodstawowe – na życzenie rodziców lub samych uczniów, po osiągnięciu przez nich pełnoletności” – wskazuje abp Szal.

Metropolita przemyski wylicza zalety nauczania religii w szkołach. Wskazuje, że katecheza „rozwija, a niekiedy w ogóle umożliwia życie wiary i modlitwy; wychowuje do życia sakramentalnego i liturgicznego; kształtuje sumienia dzieci i młodzieży, uczy odróżniania dobra od zła; w niezastąpiony sposób pomaga rodzinie i szkole w procesie wychowania; uczy szacunku do narodowej i kulturowej tożsamości, uczy odpowiedzialności; dopełnia misję szkoły w zakresie rozwoju kulturalnego i społecznego; przywraca i uzdrawia właściwe relacje międzypokoleniowe oraz stwarza pole duszpasterskiego oddziaływania wobec wszystkich osób tworzących środowisko szkolne”.

„Katecheza szkolna stanowi nieocenioną wartość w procesie formacyjnym dzieci i młodzieży, także w całościowym systemie wychowawczym szkoły. Obecność katechety, który przypomina w środowisku szkolnym o wartościach najważniejszych, jest niezwykle potrzebna. Fakt ten próbuje się dziś podważać, manipulując przy tym opinią publiczną” – zaznacza abp Szal.

Metropolita przemyski zauważa, że szkoła jest instytucją formacyjną, a nauczanie religii, jest naturalnym uzupełnieniem procesu wychowawczego. „W czasach oszalałej konsumpcji, trzeba tym głośniej przypominać o tym, że wartości materialne nie są w życiu najważniejsze” – podkreśla.

Hierarcha w swoim liście przywołuje także słowa św. Jana Pawła II, który cieszył się, gdy w 1990 r. religia wracała do polskich szkół i który wskazywał, że „w wychowaniu bowiem chodzi właśnie o to, ażeby człowiek stawał się coraz bardziej człowiekiem - o to, ażeby bardziej był, a nie tylko więcej miał”.

Metropolita przemyski dziękuje „wszystkim, którym zależy na chrześcijańskim wychowaniu młodego pokolenia”, szczególnie rodzicom i katechetom. Jednocześnie zaznacza, że „ci którzy rezygnują z katechezy, popełniają grzech zaniedbania, a rodzice wypisujący swoje dzieci z katechezy wyrządzają im poważną krzywdę”. Zachęca także, aby przykład życia rodziców zachęcał dzieci i młodzież do aktywnego udziału w katechezie parafialnej i szkolnej. „Nie ustawajmy w poznawaniu prawdziwej, Bożej nauki w sposób systematyczny i nieskrępowany obłędem ideologii wrogich człowiekowi i chrześcijaństwu” – apeluje abp Szal.

List metropolity przemyskiego ma być odczytany we wszystkich kościołach i kaplicach dekanatu Ustrzyki Dolne w niedzielę 8 grudnia. W pozostałych parafiach archidiecezji przemyskiej księża mają w tym względzie dowolność.

Burmistrz Ustrzyk Dolnych Bartosz Romowicz (PSL) przed kilkoma dniami zwrócił się do metropolity przemyskiego abpa Adama Szala z prośbą o zgodę na zmniejszenie liczby lekcji religii do jednej godziny lekcyjnej w tygodniu oraz połączenia zajęć z religii w oddziałach, gdzie liczba uczniów jest mniejsza niż 13 osób. Argumentuje to szukaniem oszczędności w oświacie. Samorząd miałby zyskać w ten sposób ok. 250 tys. zł rocznie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gwatemala: beatyfikacja brata szkolnego Jakuba A. Millera – męczennika

2019-12-06 19:13

kg (KAI) / Huehuetenango

W sobotę 7 grudnia w mieście Huehuetenango w zachodniej Gwatemali biskup diecezji David w Panamie kard. José Luis Lacunza Maestrojuán ogłosi błogosławionym brata Jakuba Alfreda Millera, który poniósł tam śmierć męczeńską w wieku 37 lat. Był on amerykańskim bratem szkolnym, który ponad 10 lat swego życia zakonnego spędził w Ameryce Środkowej, głównie w Nikaragui, potem w Gwatemali i tam zginął z rąk niewykrytych do dzisiaj sprawców.


Brat Santiago czyli Jakub Alfred Miller

Oto krótki życiorys nowego błogosławionego.

Jakub (James) Alfred Miller urodził się 21 września 1944 w miasteczku Stevens Point w amerykańskim stanie Wisconsin. Był wcześniakiem i zaraz po urodzeniu ważył zaledwie nieco ponad 1,8 kg, później jednak szybko się rozwijał i jako dorosły mierzył prawie 2 metry i ważył 100 kg. W dzieciństwie i wczesnej młodości był bardzo porywczy, a nawet niesforny i rubaszny, co nieraz budziło lęk w jego otoczeniu.

Wielki wpływ na zmianę jego zachowania i na całe późniejsze jego życie wywarła nauka w szkole średniej, prowadzonej przez braci szkolnych w mieście Winona w sąsiednim stanie Minnesota. W 1959, mając 15 lat, rozpoczął juniorat w tym zgromadzeniu zakonnym, w 3 lata potem został postulantem, a następnie nowicjuszem. Przyjął wówczas imiona zakonne Leo William, później jednak powrócił do swych imion chrzestnych i tylko ich używał.

Jeszcze przed złożeniem ślubów wieczystych w sierpniu 1969 zaczął pracować jako nauczyciel języków angielskiego i hiszpańskiego i jako katecheta w szkole średniej Cretin w St. Paul – stolicy Minnesoty; uprawiał też amerykański futbol i trenował drużynę szkolną.

Po ślubach władze zgromadzenia wysłały go do pracy w mieście Bluefields w południowo-wschodniej Nikaragui, skąd w 1974 przeniesiono go do Puerto Cabezas na północny wschód kraju. Pracował tam nie tylko jako nauczyciel, ale również przy rozbudowie miejscowego kompleksu przemysłowo-kościelnego, a szkoła na jego terenie pod jego kierunkiem rozrosła się z 300 do 800 uczniów. Aby bardziej zbliżyć się do miejscowej ludności, zaczął używać hiszpańskiej wersji swego imienia – Santiago (Jakub) i pod nim był powszechnie znany.

Tę pomyślnie rozwijającą się działalność przerwało w lipcu 1979 polecenie władz zakonnych, aby opuścił Nikaraguę, gdy zwyciężyło tam lewicowe ugrupowanie sandinistów. Brat Santiago pozostawał bowiem w dobrych i bliskich kontaktach z dotychczasowym dyktatorem Anastasio Somozą, widząc w tym szanse na wypełnienie przez rząd zobowiązań co do rozbudowy szkolnictwa w tym regionie, złożonych jego poprzednikowi i współbratu zakonnemu Francisowi Carrowi. Ale niektórzy miejscowi mieszkańcy uważali te więzi za zbyt bliskie i to zaniepokoiło przełożonych zakonnika, tym bardziej że nowe władze umieściły jego nazwisko na liście tych, których należy „sprzątnąć”.

Brat Santiago wrócił więc bardzo niechętnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie znów zaczął uczyć w swej pierwszej szkole w St. Paul, nie przestając jednak marzyć o powrocie do Ameryki Środkowej. Robił tak wiele dla tej placówki, że uczniowie nazwali go „Bratem Złotą Rączką”.

W styczniu 1981 znów znalazł się w Ameryce Środkowej, tym razem w Gwatemali – w Huehuetenango na zachodzie kraju i tam od pierwszej chwili zaangażował się jako nauczyciel zawodu w poprawę położenia ludności tubylczej, uciskanej przez panujący w tym kraju reżym. Działania te z jednej strony zyskały mu wielką sympatię miejscowych mieszkańców, z drugiej ściągnęły nań nie mniejszą wrogość rządzących wojskowych i bardzo szybko zaczął otrzymywać ostrzeżenia i pogróżki, których jednak nie uląkł się i nadal prowadził swą działalność na rzecz najuboższych.

Już w rok później – wieczorem 13 lutego 1983 do prowadzonej przez braci szkolnych Szkoły Indiańskiej im. De La Salle wdarło się trzech zamaskowanych i uzbrojonych mężczyzn, oddając serię strzałów do brata Millera, zajętego pracami budowlanymi. Zakonnik zginął na miejscu, zabójcy natomiast od razu odjechali, a wszelki ślad po nich zaginął. Do dziś pozostali niewykryci i nieukarani.

Amerykańska diecezja La Crosse, na której terenie urodził się przyszły błogosławiony, ustanowiła nagrodę jego imienia za działalność na rzecz sprawiedliwości społecznej, a po jego śmierci powstała także fundacja, również nosząca jego imię, w celu kontynuowania jego dzieła na rzecz biednych i uciskanych. Brat Santiago nazywany jest „męczennikiem edukacji”.

Jego proces beatyfikacyjny toczył się w Huehuetenango w latach 2009-10, a w Watykanie zakończył się podpisaniem przez Franciszka dekretu o męczeństwie 7 listopada 2018.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem