Reklama

Pielgrzymka Rodzin do Matki Bożej Szkaplerznej

Danuta Kawałko
Edycja zamojsko-lubaczowska 31/2007

Szczególną wymowę miał tegoroczny odpust w tomaszowskim sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej, bowiem włączony został w obchody Roku Rodziny, który pod hasłem „Rodzina kolebką powołań” ogłosił Ordynariusz diecezji zamojsko-lubaczowskiej bp Wacław Depo. Centralnym punktem obchodów Roku Rodziny była Diecezjalna Pielgrzymka Rodzin do sanktuarium w dniu odpustu. Jak napisał w liście do parafian kustosz sanktuarium ks. prał. Eugeniusz Derdziuk - „Pasterz naszego Kościoła pragnie zawierzyć rodziny Matce Niepokalanej i niejako okryć je wszystkie płaszczem Jej szkaplerza”. Na odpust przybyły rodziny z każdej parafii w diecezji.
Tradycyjnie w wigilię uroczystości odpustowych, z sanktuarium Matki Bożej w Tomaszowie Lubelskim do kaplicy św. Wojciecha wyruszyła procesja różańcowa ze świecami. Kaplica św. Wojciecha stoi na miejscu, gdzie przed wiekami - najpierw w przydrożnej kapliczce, a później w kościele trynitarzy - odbierała cześć Matka Boża Tomaszowska. W procesji, z kopią obrazu niesioną przez kapłanów, siostry zakonne, strażaków, ojców rodzin, matki, młodzież, wspólnoty działające przy parafii, wierni odmawiali tajemnice chwalebne Różańca świętego. Rozważania różańcowe prowadził ks. Stanisław Mika, wieloletni duszpasterz rodzin z archidiecezji krakowskiej. Przy kaplicy św. Wojciecha przedstawiona została krótka historia objawień Matki Najświętszej w Tomaszowie. Kapłani pobłogosławili zgromadzonych wiernych wizerunkiem Matki Bożej. Przy akompaniamencie tomaszowskiej orkiestry strażackiej procesji różańcowej towarzyszył śpiew Litanii Loretańskiej i pieśni maryjnych oraz Koronka do Bożego Miłosierdzia. W procesji uczestniczył bp Mariusz Leszczyński, który o północy przewodniczył Pasterce Maryjnej z udziałem kapłanów rodaków tomaszowskich i pracujących w parafii. Homilię wygłosił ks. Stanisław Mika.
W dniu odpustu na Kalwarii przy sanktuarium odprawiona została Droga Krzyżowa w intencji rodzin - „Rodzinna droga miłości”. Nabożeństwo z udziałem Ordynariusza diecezji prowadził ks. dr Marian Pokrywka. „Każda miłość ma swoje ślady i swoją drogę. Prawdziwa miłość idzie po śladach i drogą Boga. Rodziny, idąc po śladach Boga, życiem piszą drogę miłości”. Mszę św. poprzedził, przygotowany przez parafialną scholę, montaż słowno-muzyczny poświęcony rodzinie.
Uroczystą Sumę odpustową koncelebrowali biskup zamojsko-lubaczowski Wacław Depo i biskup pomocniczy Mariusz Leszczyński. W wygłoszonej homilii ks. prał. Zbigniew Suchy, wykładowca Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Przemyskiej, przedstawił rodzinę jako „miejsce wsłuchiwania się w głos Pana”. Dom rodzinny nie może być tylko adresem. Ma być miejscem wrażliwości na Boży głos. „Dom każdy przesycony jest miarą duchowości człowieka, który go stworzył”. Wskazując na zagrożenia, jakie niesie współczesny świat dla rodziny, kaznodzieja zachęcał, aby rodzice nauczyli się powierzać dzieci Bogu: „Ja Ci go oddaję, aby był w twojej bliskości”. Do tego potrzebna jest determinacja i wielka wiara, o czym często rodzice zapominają i kreują dziecko, jakby było ono tylko ich dziełem. Zachęcał rodziców, aby z niespokojnymi o dzieci sercami przychodzili do Matki Bożej Szkaplerznej ze słowami: „Matko, urodziłam go, oddałam Ci, weź go jeszcze mocniej”. Ksiądz prałat zwrócił uwagę na potrzebę tworzenia „domu życzliwości” przez rodziny osób duchownych. Na zakończenie Mszy św. Biskup Ordynariusz dokonał Aktu Zawierzenia Matce Najświętszej rodzin z diecezji. W modlitwie przed wizerunkiem Matki Bożej Tomaszowskiej Pasterz prosił, aby „strzegła każdej rodziny przed wszelkim złem. Dopomagała stawać się Kościołem domowym, miejscem uwielbienia Pana Boga i pełnienia Jego woli. Czuwała, by w każdej rodzinie kwitła wspólna modlitwa, by każda rodzina uczestniczyła w niedzielnej Mszy św. oraz pomagała w miarę możliwości biedniejszym od siebie...”.
Po Procesji Eucharystycznej, rodzinom kapłanów i sióstr zakonnych oraz wytypowanym przez parafie rodzinom legitymującym się szczególnym przykładem bożego życia, biskupi wręczyli wizerunki Matki Bożej Tomaszowskiej ze świadectwami uczestnictwa w pielgrzymce rodzin. Na zakończenie uroczystości bp Wacław Depo zwrócił uwagę, że Matka Boża Szkaplerzna z Tomaszowa odbiera cześć niejako w sercu diecezji - między Zamościem i Lubaczowem. Diecezji, która jest jedną rodziną.
Po tegorocznej uroczystości odpustowej Kościół jeszcze raz potwierdza szczególną obecność Matki Najświętszej w łaskami słynącym obrazie. Do Matki Bożej Tomaszowskiej pielgrzymują kolejne pokolenia rodzin. Przybywają, aby powierzać Jej swoje radości i problemy. Aby kłaść przed Nią swoje drogi miłości. Temu pielgrzymowaniu towarzyszy radość przebywania w zasięgu wzroku Matki. Każdy czuje się tu jak u siebie, jakby był osobiście zaproszony i wezwany po imieniu. W sercach rodzi się radość i dziękczynienie za rodziny, z których Bóg powołał do swojej służby kapłanów i siostry zakonne.
Obecność w tym miejscu, w tym czasie, po wysłuchaniu nauk, rozważań i homilii, ukazuje aktualność przedstawianych tematów. Uświadamia, że w rodzinie wszystko ma swój początek i właśnie tu jest kolebka powołań. Skłania do refleksji nad własną rodziną. Zachęca, aby powierzać Bogu swoje rodziny, zarówno w modlitwie dziękczynnej jak i błagalnej. Aby przyprowadzać łaską wiary wszystkich tych, którzy tu przyjść nie mogli, albo... jeszcze nie chcieli.

Święty Mikołaj - „patron daru człowieka dla człowieka”

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 49/2004

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja - biskupa. Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj? Być może trochę usprawiedliwia nas fakt, że zachowało się niewiele pewnych informacji na jego temat.

pl.wikipedia.org

Wyproszony u Boga

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Święty Mikołaj okazał się wielkim dobroczyńcą ludzi i człowiekiem głębokiej wiary, gorliwie wypełniającym powinności wobec Boga.
Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli podczas zarazy, zostawiając synowi pokaźny majątek. Mikołaj mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, chciał dzielić się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi.
Mikołaj chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Doszedł do wniosku, że najlepiej służyć Mu będzie za klasztornym murem. Po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Wkrótce wewnętrzny głos nakazał mu wrócić między ludzi. Opuścił klasztor i swe rodzinne strony, by trafić do dużego miasta licyjskiego - Myry.

Biskup Myry

Był to czas, gdy chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie biskupa. Niełatwo było wybrać godnego następcę. Pewnej nocy jednemu z obradujących dostojników kościelnych Bóg polecił we śnie obrać na wakujący urząd człowieka, który jako pierwszy przyjdzie rano do kościoła. Człowiekiem tym okazał się nieznany nikomu Mikołaj. Niektórzy bardzo się zdziwili, ale uszanowano wolę Bożą. Sam Mikołaj, gdy mu o wszystkim powiedziano, wzbraniał się przed objęciem wysokiej funkcji, nie czuł się na siłach przyjąć biskupich obowiązków. Po długich namowach wyraził jednak zgodę uznając, że dzieje się to z Bożego wyroku.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj ofiarnie i z całkowitym oddaniem. Niósł Słowo Boże nie tylko członkom wspólnoty chrześcijańskiej. Starał się krzewić Je wśród pogan.
Tę owocną pracę przerwały na pewien czas edykty cesarza rzymskiego Dioklecjana wymierzone przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uczyniono obywatelami drugiej kategorii i zabroniono im sprawowania obrzędów religijnych. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Po latach spędzonych w lochu Mikołaj wyszedł na wolność.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku. W chwili śmierci miał ponad 70 lat (większość ludzi umierała wtedy przed 30. rokiem życia). Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł: zgon nastąpił między 345 a 352 r. Tradycja dokładnie przechowała tylko dzień i miesiąc tego zdarzenia - szósty grudnia. Podobno w chwili śmierci Świętego ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.
Mikołaj został uroczyście pochowany w Myrze.

Z Myry do Bari

Wiele lat później miasto uległo zagładzie, gdy w 1087 r. opanowali je Turcy. Relikwie Świętego zdołano jednak w porę wywieźć do włoskiego miasta Bari, które jest dzisiaj światowym ośrodkiem kultu św. Mikołaja. Do tego portowego miasta w południowo-wschodniej części Włoch przybywają tysiące turystów i pielgrzymów. Dla wielu największym przeżyciem jest modlitwa przy relikwiach św. Mikołaja.

Międzynarodowy patron

Biskup z Myry jest patronem Grecji i Rusi. Pod jego opiekę oddały się Moskwa i Nowogród, ale także Antwerpia i Berlin. Za swego patrona wybrali go: bednarze, cukiernicy, kupcy, młynarze, piekarze, piwowarzy, a także notariusze i sędziowie. Jako biskup miasta portowego, stał się też patronem marynarzy, rybaków i flisaków. Wzywano św. Mikołaja na pomoc w czasie burz na morzu, jak również w czasie chorób i do obrony przed złodziejami. Opieki u niego szukali jeńcy i więźniowie, a szczególnie ofiary niesprawiedliwych wyroków sądowych. Uznawano go wreszcie za patrona dzieci, studentów, panien, pielgrzymów i podróżnych. Zaliczany był do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Święty zawsze aktualny

Od epoki, w której żył św. Mikołaj, dzieli nas siedemnaście stuleci. To wystarczająco długi czas, by wiele wydarzeń z życia Świętego uległo zapomnieniu. Dziś wiedza o nim jest mieszaniną faktów historycznych i legend. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet w fantastycznie brzmiących opowieściach o św. Mikołaju tkwi ziarno prawdy.
Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Olga Tokarczuk odebrała dyplom i medal noblowski z rąk króla Szwecji

2019-12-10 20:13

wpolityce.pl

Laureatka Literackiej Nagrody Nobla za rok 2018, Olga Tokarczuk, odebrała dyplom i medal noblowski z rąk króla Karola XVI Gustawa. Ceremonia noblowska odbywa się we wtorek w filharmonii sztokholmskiej.

wikipedia.org

Laureaci Nagrody Nobla dostają złote medale z wygrawerowanym wizerunkiem fundatora Alfreda Nobla oraz łacińską inskrypcją „Inventas vitam iuvat excoluisse per artes”. Są one wykonane ręcznie z 18-karatowego złota i ważą 175 gramów. Dyplomy są wykonane ręcznie przez artystów, jest na nich zdjęcie, imię i nazwisko laureata oraz cytat z uzasadnienia przyznania Nagrody Nobla.

Olga Tokarczuk została poproszona o odebranie wyróżnienia przez Pera Waesterberga z Akademii Szwedzkiej, który wcześniej wygłosił laudację na cześć noblistki.

Pani Tokarczuk, Akademia Szwedzka gratuluje wam. Proszę o odebranie Literackiej Nagrody Nobla z rąk jego królewskiej mości króla Szwecji — powiedział Waesterberg po polsku.

Polska pisarka - ubrana w czarną, aksamitną suknię do ziemi - wyszła na scenę sztokholmskiej filharmonii jako dziesiąty noblista. Ceremoniał ma związek z kolejnością dziedzin nagrody zapisanych w testamencie Nobla.

Podczas odbierania przez polską noblistkę medalu i dyplomu wszystko przebiegło zgodnie z planem, także zapisany w protokole trzykrotny ukłon, który nie udał się w 1996 r. Wisławie Szymborskiej. Poetka w tym właśnie momencie ceremonii pomyliła się. Olga Tokarczuk swoje trzy ukłony wykonała bez pomyłek.

Polska literatura błyszczy w Europie – ma w swoim dorobku już kilka Nagród Nobla, a teraz przyszła pora na kolejną, tym razem dla pisarki o światowej renomie i niezwykle rozległym wachlarzu zainteresowań, łączącej w swej twórczości elementy poezji i humoru. Polska, rozdroże Europy, być może nawet jej serce – Olga Tokarczuk odkrywa historię Polski jako kraju będącego ofiarą spustoszenia dokonanego przez wielkie siły, lecz również posiadającego swoją własną historię kolonializmu i antysemityzmu. Olga Tokarczuk nie ucieka od niewygodnej prawdy, nawet pod groźbą śmierci — mówił Per Waesterberg z Akademii Szwedzkiej w laudacji na cześć Olgi Tokarczuk.

Jego zdaniem twórczość Tokarczuk cechuje „połączenie twardej rzeczywistości z ulotną nierealnością, wnikliwa obserwacja i zafascynowanie mitologią”. Cechy te „czynią z niej jednego z najbardziej oryginalnych prozaików naszych czasów, postrzegających rzeczywistość na nowe sposoby”.

Olga Tokarczuk jest wirtuozem w kreowaniu postaci, potrafi uchwycić je w momencie ich ucieczki od codziennego życia. Pisze o tym, o czym nie pisze nikt inny: „o nieznośnej i ogromnej osobliwości tego świata” — wyjaśnił Waesterberg.

Jej powieść „Bieguni” to niezwykle różnorodny opis podróży, poruszania się po pasażerskich poczekalniach i hotelach, to spotkanie z bohaterami, o których wiemy bardzo niewiele, a także zbiór pojęć ze słowników, baśni i dokumentów. Tokarczuk wzajemnie przeciwstawia naturę i kulturę, rozum i szaleństwo, męskość i kobiecość, z prędkością sprintera przekracza społecznie i kulturowo wytworzone granice — podkreślił.

Jej mocna i bogata w idee proza to nomadyczna wędrówka przez około 15 książek. Wioski będące w nich miejscem akcji stają się centrum wszechświata, miejscem, w którym losy poszczególnych bohaterów wplatane są w wątki baśniowe i mitologiczne. Żyjemy i umieramy w opowieściach innych osób, gdzie na przykład Katyń raz może być zwykłym lasem, a raz miejscem masakry — ocenił Waesterberg.

„Księgi Jakubowe” laudator nazwał „największym dziełem” pisarki. Dodał, że „z podtekstu utworu przebija się żydowskie pochodzenie Tokarczuk oraz jej nadzieja na Europę bez granic”.

Przyszłe pokolenia będą sięgać po owe tysiącstronicowe arcydzieło autorstwa Tokarczuk i odkrywać w nim nowe bogactwo, którego dziś jeszcze wystarczająco nie dostrzegamy. Widzę, jak Alfred Nobel kiwa z uznaniem głową w swoim niebie — podsumował Per Waesterberg.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem