Reklama

Kościół

Bp Kamiński dziękuje za inicjatywy wspierające lekarzy w walce z koronawirusem

Bohaterami, którzy zasługują na najwyższe laury są lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, diagności laboratoryjni, farmaceuci, kapelani i wolontariusze - wszyscy pracownicy placówek medycznych i im pokrewnych. Z narażeniem życia i bezpieczeństwa swojego i swoich najbliższych troszczą się i opiekują, niosą pomoc i wsparcie – napisał bp Romuald Kamiński, przewodniczący Zespołu KEP ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia.

[ TEMATY ]

lekarz

pielęgniarka

koronawirus

Artur Stelmasiak

Bp Romuald Kamiński

Bp Kamiński podziękował za różnorodne inicjatywy wsparcia personelu medycznego, a także chorych, zainicjowane w wielu środowiskach, m.in. przez ogólnopolską Caritas i poszczególne Caritas diecezjalne. Zwrócił również uwagę na takie formy wsparcia duchowego jak pallotyńska akcja modlitewna „Wasze imiona zapisane są w niebie”, franciszkańska „Adoptuj medyka” czy inicjatywa Krajowego Duszpasterstwa Służby Zdrowia, Polskiego Towarzystwa Opieki Duchowej w Medycynie oraz Apostolstwa Chorych „Zaadoptuj medyka i chorego”.

„Bardzo dziękuję za ich podjęcie. Proszę Chrystusa Najlepszego Lekarza o ich obfite i błogosławione owoce; Matce Bożej z Lourdes zawierzam ich realizację” – napisał bp Romuald Kamiński.

Publikujemy pełną treść pisma:

Reklama

Warszawa, 01 kwietnia 2020 roku

Polska doświadcza realiów batalii z wirusem Covid-19 od pierwszych dni marca. Z prawdziwym podziwem, uznaniem, wdzięcznością patrzymy na tych, którzy stają na pierwszych liniach frontu troski o nasze życie i zdrowie, o zachowanie maksymalnej, dostępnej w zmieniających się warunkach, normalności życia codziennego.

Ten czas ma wielu bohaterów, bo jak zawsze w sytuacjach granicznych – a z taką mamy do czynienia – ujawnia się prawda o głębi ludzkiego serca.

Reklama

Bohaterami, którzy zasługują na najwyższe laury są lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, diagności laboratoryjni, farmaceuci, kapelani i wolontariusze - wszyscy pracownicy placówek medycznych i im pokrewnych. Z narażeniem życia i bezpieczeństwa swojego i swoich najbliższych, przełamując wewnętrzne lęki i obawy, wbrew niepokojom, zmęczeniu, ludzkiemu zniechęceniu: są, trwają, służą, ratują, troszczą się i opiekują, niosą pomoc i wsparcie.

Codzienne informacje odsłaniają także prawdę o wciąż rosnącej grupie osób chorych w szpitalach i w domach, osób oczekujących na rozpoznanie ich stanu zdrowia, osób pozostających w kwarantannie, przeżywających często osamotnienie i lęk.

W całej Ojczyźnie, w wielu środowiskach, pojawiają się różnorodne inicjatywy mające wspierać najbardziej utrudzone walką z koronawirusem grupy i środowiska zawodowe. Wystarczy wspomnieć działania ogólnopolskiej Caritas i poszczególnych Caritas diecezjalnych.

Zainicjowane zostały również formy wsparcia duchowego, takie jak pallotyńska akcja modlitewna Wasze imiona zapisane są w niebie, franciszkańska Adoptuj medyka i inicjatywa Krajowego Duszpasterstwa Służby Zdrowia, Polskiego Towarzystwa Opieki Duchowej w Medycynie oraz Apostolstwa Chorych Zaadoptuj medyka i chorego i wiele innych.

Jako Przewodniczący Zespołu KEP ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, we współpracy z Krajowym Duszpasterstwem Służby Zdrowia, bardzo dziękuję za ich podjęcie. Proszę Chrystusa Najlepszego Lekarza o ich obfite i błogosławione owoce; Matce Bożej z Lourdes zawierzam ich realizację.

Wszystkim, którzy angażują się w walkę z pandemią, wszystkim ich wspierającym, wszystkim chorym i objętym kwarantanną z serca błogosławię

+ Romuald Kamiński Przewodniczący Zespołu KEP ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia

2020-04-03 08:19

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Turcja: na koronawirusa zmarł lekarz chrześcijański, opiekujący się ubogimi

2020-05-06 21:04

[ TEMATY ]

zmarły

lekarz

Turcja

koronawirus

Wojciech Dudkiewicz

W niedzielę 3 maja zmarł w Stambule wskutek zarażenia się koronawirusem 78-letni Murat Dilmener, chrześcijanin syryjski, powszechnie znany jako "lekarz ubogich". Jego pogrzeb zgromadził, mimo ograniczeń, związanych z zarazą, ponad stu jego kolegów, studentów i pracowników wydziału medycznego Uniwersytetu Stambulskiego, którzy w ten sposób chcieli uczcić tego niezwykłego człowieka.

Dilmener zaraził się wirusem Covid-19 na początku kwietnia, ale mimo kilkutygodniowych wysiłków lekarzy i pozostałego personelu szpitala na oddziale intensywnej terapii zmarł w miesiąc później.

Urodził się on w Mardinie w południowo-wschodniej Turcji w rodzinie chrześcijan syryjskich, którzy od wieków mieszkają w tym regionie. Od dziecka pragnął służyć innym i wspierał wszelkie inicjatywy wolontariackie zarówno w swej wspólnocie wyznaniowej w Mardinie, jak i później w Stambule, dokąd się przeniósł na studia medyczne. Specjalizował się w medycynie wewnętrznej (internie) i stał się pierwszym członkiem swego Kościoła, który został profesorem na wydziale medycznym w Turcji.

W 2004 władze państwowe wszczęły dochodzenie przeciw niemu i 135 innym lekarzom, którzy bez zezwolenia i bezpłatnie opiekowali się chorymi z biednych rodzin w jednym ze szpitali publicznych Stambułu. Zarzucano im, że wykorzystywali środki publiczne do prowadzenia swej działalności. Szybko jednak okazało się, że zarzuty te są bezpodstawne, a dr. Dilmenera nawet media tureckie zaczęły nazywać «lekarzem ubogich».

Klasztory syryjskie (lub syriackie) z rejonu Mardinu, w tym słynny monaster Mor Gabriel, stanowią podstawowe dziedzictwo Syryjskiego Kościoła Prawosławnego (tzw. niechalcedońskiego), którego patriarcha z tytułem antiocheńskiego urzęduje obecnie w Damaszku. Ale od XIII wieku do przymusowego opuszczenia go w 1933 siedziba patriarchy znajdowała się w monasterze Mor Hananyo koło Mardinu. W ostatnich latach niewielka liczebnie społeczność chrześcijan syryjskich w Turcji znacznie się powiększyła wraz z napływem uchodźców ze zniszczonej wieloletnią wojną Syrii.

CZYTAJ DALEJ

„Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”

2020-05-20 11:37

Niedziela Ogólnopolska 21/2020, str. IV

[ TEMATY ]

homilia

Adobe.Stock.pl

Kiedy pielgrzymi odwiedzają Ziemię Świętą i przybywają na Górę Oliwną, do miejsca, które upamiętnia Wniebowstąpienie, zachowują się różnie. Jedni dotykają kamienia mającego przypominać to zdarzenie, a inni rozglądają się po wnętrzu niewielkiej kaplicy, dziwiąc się surowości miejsca, obecnie zamienionego na meczet. Jeszcze inni spoglądają w górę, w kierunku sklepienia, jakby chcieli przez nie zobaczyć otwarte niebo...

Ci ostatni są trochę podobni do Apostołów, o których dzisiaj słyszymy, że stali i wpatrywali się w niebo. Trzeba było dopiero interwencji aniołów, aby przypomnieć im, że: „Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba” (Dz 1, 11). A przecież zostawił im zadanie do wypełnienia, jak słyszeliśmy w Ewangelii: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (Mt 28, 19-20). To jest zadanie dla każdego z nas. Zachowywać naukę Pana i dawać o niej świadectwo całym swoim życiem, aby osiągnąć cel naszego życia, którym jest niebo.

O jednym z braci z Zakonu Jezuitów napisano, że kiedy był bliski śmierci, poprosił, aby podać mu igłę. Kiedy z niemałym zdziwieniem mu ją podano, powiedział: „Oto mój klucz do nieba”. Był bowiem krawcem i uświęcał się wykonywaną pracą. Kiedy spotykamy się z postaciami świętych, a więc tych, którzy już osiągnęli niebo, często rozpoznajemy ich po tzw. atrybutach. Jedni trzymają w ręku Biblię, inni kielich, lilie, miniatury kościołów, przy jeszcze innych pojawiają się samotna wieża, koło zębate czy rozpalona krata... Po nich rozpoznajemy świętych, bo charakteryzują one ich szczególny rys i działalność, z której słynęli za życia.

Jako ochrzczeni, jako dzieci Boże, wszyscy jesteśmy zaproszeni do osiągnięcia radości wiecznej w niebie, do świętości. Ale nie dostaniemy się tam z „pustymi rękami”. Przede wszystkim mamy jak najlepiej wypełnić swoje życiowe powołanie, zadania, i być świadkami Chrystusa tam, gdzie żyjemy, aby wejść do nieba z jakimś swoim osobistym „atrybutem”. Co nim może być? Może będzie to płaczące dziecko, może postać kogoś, komu wyprosiliśmy łaskę nawrócenia? A może – na dzisiejsze czasy – odstąpiony komuś respirator, zegar odmierzający czas posługi wobec chorych, przekazana maseczka? Jaki czas, taki „atrybut”.

I nie bójmy się, bo przecież: „Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” – mówi Pan (Mt 28, 20).

CZYTAJ DALEJ

Matka Boża Świętorodzinna

2020-05-24 22:03

sanktuarium.rodzina.net

Wśród nadpilickich borów – z mogiłami tych, co w powstaniach i w czas wojny oddali życie za ojczyznę, wśród wsi o ciekawym folklorze ziemi opoczyńskiej, leżą obok siebie miejscowości Poświętne i Studzianna. „Miejsca ongiś liche i nieznane, teraz po całej sarmackiej ziemi nader sławne” – tak ocenił je ówczesny prymas Polski Mikołaj Prażmowski w roku 1671, w wyniku badań specjalnej komisji, sprawdzającej niezwykłość działania Matki Bożej poprzez święty obraz w Studziannej, który znany jest jako Matka Boża Świętorodzinna.

Historia obrazu nie jest znana i istnieje kilka wersji jego pochodzenia.

Obraz namalowany jest na płótnie i przyklejony do deski. Nie znamy ego autora ani daty jego namalowania. Od Potopu szwedzkiego najpierw znajdował się w tutejszym dworze.

Późną jesienią 1664 r. do remontu piecy w dworze studziańskim poproszony został murarz, zdun ze Smardzewic koło Tomaszowa Mazowieckiego. W czasie pracy w nieopalanym dworze ciężko zachorował. W izbie w której na ścianie wisiał ów obraz, przygotowano dla niego posłanie. W czasie bezsennych nocy, modlił się, by nie umrzeć bez spowiedzi św. W nocy z 12 na 13 grudnia podczas modlitwy nagle zobaczył rozjaśniony obraz i usłyszał głos: “Nie bój się nie będzie ci nic, ani temu urzędnikowi, tylko żebyś Mi kaplicę zbudował, bom godna poczciwszego miejsca. Za folwarkiem po prawej stronie idąc do tej wioski, niedługo ta kaplica będzie, bo tam będą i zakonnicy. Powstanie na wzgórku, gdzie spoczywają ukochane przez mego Syna oblubienice“. I tak też się stało w późniejszych latach. Cudowność Obrazu i jego kult zaaprobował Ksiądz Prymas Mikołaj Prażmowski

Cudowny obraz Świętej Rodziny - bo o tym wizerunku jest mowa namalowany jest farbami olejnymi na płótnie przez nieznanego autora. Rodzina nazaretańska zebrana jest przy stole podczas wieczornego posiłku, o czym świadczy paląca się świeca. Matka Boża siedzi po lewej stronie stołu na ławie. Św. Józef stoi, nieco pochylony ku Dzieciątku, które siedzi po prawej stronie na krześle. Najświętsza Panna wpatrzona w Jezusa podaje Mu gruszkę, a św. Józef oparty lewą ręką o krzesło, prawa podaje Dzieciątku kielich, z którego Ono pije, podtrzymując kielich obu raczkami.

Przez wieki obraz nazywany był „Obrazem Jezusa, Maryi i Józefa” albo „Obrazem Matki Bożej Wieczerzającej”. Nazywano go także „Obrazem Świętej Rodziny”. Dzisiejszy tytuł Matki Bożej Świętorodzinnej zawdzięczamy sugestii kardynała Stefana Wyszyńskiego, aby nazwy cudownych wizerunków nawiązywały do treści, a nie do nazw miejscowości, w których się znajdują.

Ważną data dla miejscowego sanktuarium był dzień 18 sierpnia 1968 roku, kiedy to na mocy indultu papieża Pawła VI prymas Polski, kard. Stefan Wyszyński w asyście kard. Karola Wojtyły oraz administratora apostolskiego diecezji sandomierskiej bp Piotra Gołębiowskiego i przy udziale ponad 200 tys. wiernych dokonał uroczystej koronacji cudownego obrazu.

Pragnijmy dziś w duchu wędrować do tego miejsca, o którym pięknie mówi napis na jednej z tablic umieszczonych na ścianie Bazyliki: “Dom ten jest słynny z życiodajnej krynicy studziennej – Wszelka nieprawość zostanie w niej utopiona. Dla strapionych – płynie tu fala potrójna, z nadmiarem. Ktokolwiek biegnie ku niej, wraca stąd radosny. To studnia przesłodkiego Jezusa, Maryi i Józefa. Niech (obfitością) ciekną te przedsionki dla nieszczęśliwego świata. Biegnijcie wszyscy: nieczyści, słabi, zmęczeni! Stąd serce, jakiekolwiek jest ono, Może czerpać wodę źródlaną”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję