Reklama

Europa

Hiszpania: burmistrz Madrytu wsparł stołeczną parafię w dystrybucji żywności dla biednych

Burmistrz Madrytu Jose Luis Martinez-Almeida wsparł stołeczną parafię Jezusa i Maryi w dystrybucji żywności prowadzonej przez lokalnych działaczy katolickich. Hiszpański samorządowiec przenosił m.in. paczki z towarami spożywczymi, które w tej parafii rozdzielane są wśród bezdomnych oraz najbiedniejsze rodziny.

[ TEMATY ]

Madryt

koronawirus

pixabay.com

W ostatnim transporcie do magazynu należącego do parafii napłynęło 5 ton produktów spożywczych pochodzących z darów, m.in. mleka, ryżu, ciastek i pomidorów. - Wasza praca jest wspaniała. Uzupełniacie działania administracji miejskiej tam, gdzie ona nie jest w stanie teraz dotrzeć – powiedział do działaczy ze stołecznej parafii Martinez-Almeida, tłumacząc trudności w dotarciu urzędników miasta do potrzebujących nasilającą się epidemią Covid-19.

Wspólna autonomiczna Madrytu jest najbardziej doświadczonym przez epidemię koronawirusa regionem Hiszpanii, w którym do czwartku zmarło 4175 osób, a 32,1 tys. zostało zainfekowanych. W związku z wysoką liczbą ofiar śmiertelnych od poniedziałku na terenie tej wspólnoty obowiązuje żałoba.

2020-04-03 08:47

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rada UE - Polityka klimatyczna

[ TEMATY ]

Madryt

szczyt klimatyczny

Rada UE

Jadwiga Wiśniewska

Szczyt klimatyczny COP25 w Madrycie miał dokończyć wysiłki COP24 w Katowicach, podczas którego wypracowano zasady wdrażania Porozumienia Paryskiego, tzw. Katowicką Księgę Zasad. Pozostał do uzgodnienia mechanizm rozliczania uprawnień do emisji wynikających z projektów robionych wspólnie przez różne państwa tak, aby zgodnie z Art. 6 Porozumienia Paryskiego nie powodowało to podwójnego rozliczenia tego samego projektu.

W Katowicach okazało się to niemożliwe głównie ze względu na opór Brazylii, która ma najwięcej takich uprawnień. Brazylia miała zorganizować COP25, a po jej wycofaniu organizację przejęło Chile. Po wybuchu zamieszek w Santiago organizację szczytu przejęła Hiszpania, ale Chile utrzymało prezydencję. Niestety to zamieszanie odbiło się nie tylko na organizacji, ale również znacząco spowolniło tempo prac. Prawdopodobnie nie uda się uzgodnić zasad działania Art. 6. Delegaci na COP25 zwracają uwagę na zachowanie właściwych proporcji w działaniach w skali globalnej, tak by strony Konwencji Klimatycznej podejmowały działania zgodnie ze swoimi możliwościami.

Drugim głównym zagadnieniem na COP25 jest transfer pieniędzy między państwami rozwiniętymi, a państwami rozwijającymi się. Te ostatnie domagają się więcej pieniędzy od państw rozwiniętych, choć niektóre z nich (jak Arabia Saudyjska) są bogate. A poza tym polityka ta opiera się na założeniu, że państwa rozwinięte emitują więcej, niż rozwijające się. A prawda jest taka, że od kilku lat role odwróciły się.

Prawdziwym problemem okazały się jednak Chiny, które nagle zerwały negocjacje nad poprawą przejrzystości sprawozdawczości. To kluczowa sprawa by ocenić, czy strony faktycznie wywiązują się ze swoich zobowiązań. Gdy wydawało się, że do uzgodnienia pozostają już tylko bardzo techniczne szczegóły, takie jak format składania sprawozdań, delegacja chińska nagle zerwała rozmowy wprowadzając powszechną konsternację. Widać jak na dłoni, że jest problem z wdrożeniem Porozumienia Paryskiego.

Tymczasem Unia Europejska na COP25 tradycyjnie gra rolę prymusa. Frans Timmermans, który oficjalnie reprezentuje UE wraz z prezydencją fińską, chwali się Zielonym Ładem (Green Deal), którego głównym założeniem jest osiągniecie neutralności klimatycznej do 2050 r. , a także zwiększenie celu redukcji emisji na 2030 r. Obawiam się, że Green Deal jest nie tylko sposobem na ratowanie klimatu, ale także na stworzenie rynków dla nowych technologii, których promotorami są głównie państwa zachodnie.

Podczas spotkania z delegacją Parlamentu Europejskiego Fatih Birol, szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej, powiedział że bardzo podoba mu się Green Deal, ale globalnie niczego on nie zmieni. Na innym spotkaniu dowiedzieliśmy się, że Japonia buduje 22 elektrownie węglowe.

W międzyczasie dobiegł końca Szczyt Rady Europejskiej poświęcony neutralności klimatycznej. Przed Szczytem Premier Mateusz Morawiecki podkreślał: „Nie możemy zgodzić się na taki model transformacji gospodarczej, aby polskie społeczeństwo na tym ucierpiało”.

Twarda postawa Premiera przyniosła efekty. Brukselski szczyt to ogromny sukces Polski. Polska uzyskała zwolnienie z zasady zastosowania polityki neutralności klimatycznej już w 2050 r. Będziemy dochodzić do niej w swoim tempie. Ten wyjątek został wpisany do konkluzji szczytu.

We wnioskach ze szczytu znalazł się również zapis o utworzeniu Funduszu Sprawiedliwej Transformacji z budżetem 100 mld euro, który ma wspomagać proces dochodzenia do neutralności klimatycznej. Znaczna część tego funduszu przypadnie Polsce na sprawiedliwą transformację. Podczas szczytu podjęto również decyzję o przeznaczeniu przez Europejski Bank Inwestycyjny dużych środków na transformację energetyczną, a we wnioskach pojawiło się także bezpośrednie odniesienie do energetyki jądrowej, co wsparła Polska. Dzięki skutecznym zabiegom Premiera Morawieckiego będziemy dochodzić do neutralności klimatycznej w sposób bezpieczny i korzystny gospodarczo.

CZYTAJ DALEJ

USA: prezydent D. Trump uważa, że „Ameryka potrzebuje więcej modlitwy, nie mniej”

2020-05-24 13:43

[ TEMATY ]

Donald Trump

Ameryka

wPolityce.pl /PAP/EPA

Donald Trump

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump powiedział 22 maja, że kościoły oraz synagogi i meczety powinny zostać jak najszybciej otwarte, jeśli oczywiście sytuacja na to pozwoli. Dodał, że kraj "potrzebuje obecnie więcej modlitwy, nie mniej". Podczas krótkiego spotkania z dziennikarzami w Białym Domu złożył w tej sprawie krótkie oświadczenie, aprobując przy tym wskazania Ośrodków Kontroli i Zapobiegania Chorobom.

Jednocześnie ostro skrytykował niektórych gubernatorów, którzy „przez cały ten czas mają u siebie otwarte sklepy monopolowe i kliniki aborcyjne, podczas gdy pozostają tam zamknięte kościoły”. Stwierdził, że „nie jest to w porządku”, dodając, że ta „niesprawiedliwość” wymaga poprawy. „Jeśli [gubernatorzy] mieli jakieś pytania w tej sprawie, powinni zadzwonić do mnie” – oświadczył szef państwa i rządu, dodając, że „w Ameryce potrzebujemy więcej modlitwy, a nie mniej”.

W tym samym dniu podczas obchodów Dnia Pamięci (upamiętniającego obywateli USA, którzy zginęli, służąc krajowi) prezydent Trump wyraził podobny pogląd: „Chcemy, aby nasze świątynie i inne miejsca związane z wiarą i kultem religijnym zostały wkrótce otwarte. Uważam, że ma to zasadnicze znaczenie. Wiecie, że są miejsca uważane za niezbędne, choć takimi nie są. A jednak są one otwarte, a kościoły i synagogi nie”.

Media amerykańskie zwróciły też uwagę na nieco humorystyczną wymianę zdań między rzeczniczką Białego Domu Kayleight McEnamy a dziennikarzami, już po wyjściu prezydenta z sali konferencyjnej. Na pytanie „na podstawie jakich uprawnień prezydent może żądać otwarcia kościołów?”, odparła wymijająco, że są one „hipotetyczne”. Po czym dodała spontanicznie od siebie: „Panowie, jak ciekawie jest być w tym pokoju, w którym wszyscy chcą, aby te wszystkie kościoły i miejsca modlitwy były nadal pozamykane”.

W odpowiedzi dziennikarz z agencji Reutera Jeff Mason oświadczył: „Kayleight, protestuję. Ja sam chodzę do kościoła i bardzo pragnę, aby były one otwarte. Chcę jednak zapytać prezydenta, czy bezpiecznie jest otwierać je teraz, do czego próbuje zachęcać”. Na to rzeczniczka przytoczyła wykaz warunków, które trzeba spełnić, aby ponownie otworzyć kościoły i dodała, że jest dumna z prezydenta, który korzysta z 1. poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych, dotyczącej wolności w wyrażaniu swych poglądów. I dodała: „To samo prawo pozwala wam wszystkim zadawać takie pytania”.

CZYTAJ DALEJ

Meksyk: ksiądz w czasie Mszy św. odebrał telefon od papieża

2020-05-24 21:49

[ TEMATY ]

telefon

Free-Photos/pixabay.com

W Meksyku szerokim echem odbiła się niecodzienna sytuacja podczas Mszy św., kiedy odprawiający ją kapłan nagle przerwał czytanie Ewangelii, aby odebrał telefon. Okazało się, że dzwonił Franciszek – poinformował 20 maja hiszpański magazyn katolicki „Vida Nueva”. Na filmiku wideo, który umieściła na Facebooku parafia z Jalostotitlán w zachodniomeksykańskim stanie Jalisco, widać, jak ks. Miguel Dominguez czyta przy pulpicie tekst Ewangelii, gdy nagle zadzwoniła jego komórka; celebrans natychmiast przerwał czytanie, przeprosił wiernych i wyszedł do zakrystii, skąd po chwili przez głośnik przekazał swoją rozmowę z papieżem „na żywo” uczestnikom liturgii.

Następnie kapłan stanął ponownie przy pulpicie, poprosił wiernych o oklaski dla Ojca Świętego i powrócił do czytania Ewangelii. Do chwili ukazania się wiadomości o zdarzeniu na portalu nagranie wideo miało ponad 90 000 wejść. Według mediów ksiądz jest przyjacielem obecnego papieża.

Zaraz też w sieci pojawiły się pytania, czy można przerwać liturgię, aby odebrać telefon, nawet wtedy, gdy dzwoni sam papież. Liturgista z Miasta Meksyku ks. José Alberto Medel Ortego powiedział w rozmowie z „Vida Nueva”, że wprawdzie kapłan nie złamał zasady, jednak przerwanie liturgii jest – jego zdaniem – „poważnym naruszeniem modlitwy”.

Liturgista wyraził ubolewanie, że wielu ludzi uważa, iż liturgia jest stosowną realizacją serii obrzędów, które są ściśle określone w tzw. rubrykach czy normach liturgicznych i że dana osoba okazuje jej szacunek, gdy przestrzega tych ustaleń. „Jeśli trzymamy się tych norm rybrycyzmu czy rytualizmu, to nie ma tam żadnych przepisów, które zabraniałyby przerwania Eucharystii z jakiegokolwiek powodu lub choćby tylko wspominałyby o takiej możliwości” – stwierdził meksykański liturgista. Wyjaśnił, że w tym sensie ksiądz z Jalostotitlán nie naruszył żadnej normy, zrobił jedynie przerwę w czytaniu Ewangelii i na tym się skończyło.

Jednakże dla prezbitera, jeśli nawet brakuje mu świadomości tego, czym jest liturgia, istnieje przede wszystkim modlitwa i liturgia jest modlitwą opartą na obrzędzie, który jest środkiem, podporządkowanym swemu znaczeniu, swej racji i swej istocie, a jest nią modlitwa. „I w tym znaczeniu popełniono tu zło, ponieważ jest oczywisty brak szacunku dla modlitwy” – podkreślił rozmówca magazynu.

Wyjaśnił, że w modlitwie eucharystycznej, zwłaszcza w Ewangelii, głosi się to, co Bóg „rzeczywiście i naprawdę mówi” w danej chwili. Znaki towarzyszące temu przepowiadaniu uświadamiają nam to: stanie (nie siedzenie), śpiew Alleluja, aby uwielbić zmartwychwstałego Chrystusa, który przemawia, kapłan lub diakon, który pozdrawia zgromadzony lud Boży, aby wezwać go do uważnego słuchania, bo to sam Chrystus mówi; czasami nawet towarzyszą temu zapalone świece i okadzanie. Księga, z której czyta się Ewangelię, jest zwykle bogato zdobiona, bo wszystkie te znaki mówią, że to Jezus przemawia. Dlatego w rubrykach mszalnych nazywa się tę część liturgii „Słowem Bożym” – przypomniał ks. Medel Ortega, dodając, że „głoszenie Ewangelii zawsze jest uroczyste”.

Stwierdził, że kapłan, odbierając telefon w czasie Mszy, okazał brak szacunku dla liturgii, ulegając próżności, „mile połechtany tym, że jego przyjaciel papież zadzwonił do niego w tej chwili”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję