Reklama

Wiadomości

Częstochowa apeluje o laboratorium testujące pod kątem koronawirusa

O uruchomienie w północnym subregionie woj. śląskiego laboratorium, w którym wykonywane byłyby testy na obecność koronawirusa zaapelował do ministra zdrowia prezydent Częstochowy. Jak argumentuje, oczekiwanie na wyniki testów trwa tam nierzadko kilka dni.

[ TEMATY ]

miasto

Adobe.Stock

O liście prezydenta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka do ministra zdrowia ws. laboratorium poinformowało w poniedziałek biuro prasowe częstochowskiego magistratu.

„W związku z dynamicznie rozwijającą się sytuacją epidemiologiczną zwracam się do Pana Ministra z prośbą o rozważenie możliwości uruchomienia dodatkowego laboratorium w północnym subregionie woj. śląskiego, w którym wykonywane byłyby badania w kierunku koronawirusa SARS-CoV-2” - napisał Matyjaszczyk.

Zaznaczył, że w woj. śląskim „uruchomiono „dotąd tylko dwa laboratoria badające próbki pod kątem obecności COVID-19, zlokalizowane w południowej części województwa”.

Reklama

„Taka sytuacja powoduje, że wydłuża się czas oczekiwania na wyniki badań pacjentów z naszego miasta i powiatów ościennych. Ponadto długie oczekiwanie, niekiedy w warunkach szpitalnych, stwarza duże zagrożenie rozprzestrzeniania się zakażenia koronawirusem” - zastrzegł prezydent Częstochowy.

„Obecna sytuacja jest niezrozumiała: w woj. śląskim, które jest po mazowieckim drugie pod względem liczby ludności w Polsce, są tylko dwa miejsca badania testów: Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Katowicach oraz Śląski Park Technologii Medycznych Kardio-Med Silesia w Zabrzu” - zaznaczył Matyjaszczyk.

Jak podał, jednocześnie zgodnie z ministerialnym wykazem z 3 kwietnia br. w woj. mazowieckim takich laboratoriów jest 11, w wielkopolskim – 8, w małopolskim – 6, a w pomorskim – 5. „Tylko instytucje rządowe mogą zdecydować o poszerzeniu listy laboratoriów w woj. śląskim” - podkreślił prezydent Częstochowy.

Reklama

Zdaniem władz tego miasta uruchomienie kolejnego laboratorium w północnym regionie woj. śląskiego jest „absolutnie konieczne”. Potwierdzać mają to przypadki z ostatnich dni, kiedy – według lokalnych samorządowców - osoby z podejrzeniem zakażenia oczekiwały w Częstochowie i okolicach na wyniki testów po cztery dni.

Zgodnie z publikowaną przez Ministerstwo Zdrowia listą laboratoriów COVID-19, zgodnie ze stanem na 3 kwietnia br., w woj. śląskim działały dwie takie placówki: Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Katowicach oraz Śląski Park Technologii Medycznych Kardio-Med Silesia w Zabrzu.

Według wcześniejszych informacji zabrzański Kardio-Med rozpoczął oficjalnie wykonywanie testów 1 kwietnia. 30 marca natomiast służby wojewody śląskiego badania podały, że testy na obecność koronawirusa przeprowadzane są też od tego dnia w laboratorium gliwickiego oddziału Narodowego Instytutu Onkologii im. M. Skłodowskiej-Curie.(PAP)

autor: Mateusz Babak

mtb/ mok/

2020-04-06 13:26

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wiara w wielkim mieście

Niedziela warszawska 8/2020, str. VI

[ TEMATY ]

wiara

Warszawa

miasto

religijność

Łukasz Krzysztofka

Mimo panującej anonimowości, tysiące warszawiaków uczestniczy w procesjach Bożego Ciała czy Drogach Krzyżowych na ulicach miasta

Dane na temat religijności mieszkańców warszawskich diecezji są podobne do tych z innych regionów Polski. I mogą być powodem i do radości, i do troski.

Informacje przedstawione przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego w Polsce wskazują, że liczba chodzących do kościoła za bardzo nie zmienia się. Dane opracowano na początku tego roku, ale oparte są na badaniach przeprowadzonych w 2018 r. Możliwe, że nie oddają całej prawdy: wszak ostatni rok był szczególnie trudny dla Kościoła, ataki szczególnie silne. Z pewnością miały wpływ na wiernych i ich zachowania.

W 415 warszawskich i podwarszawskich parafiach pracuje prawie 1400 księży.

Sekretarz Konferencji Episkopatu Polski bp Artur Miziński, oceniając podczas prezentacji ustaleń ISKK, stwierdził, że są one powodem i do radości, i do troski. Biskup mówił o danych ogólnopolskich; te dotyczące dwóch warszawskich diecezji raczej powinny być powodem do troski.

Słabo zaangażowani

Wskaźniki dominicantes (uczestniczących w niedzielnej Mszy św.) średnio dla Polski – 38,2% i communicantes (przystępujących do Komunii św.) – 17,3%, są niemal identyczne z danymi ISKK z poprzedniego badania. Dla diecezji warszawsko-praskiej wskaźnik dominicantes wyniósł w 2018 r. 31,7%, a communicantes 15,5%. W archidiecezji warszawskiej odnotowano jeszcze mniejsze odsetki: 27,6 i 14,3.

Ciekawe są, przedstawione po raz pierwszy przez ISKK, dane dotyczące tzw. participantes, czyli osób angażujących się w życie parafialne poprzez uczestnictwo we wspólnotach katolickich. Wskaźnik participantes w 2018 r. wyniósł 8,1% (i najwyższy był w diecezjach przemyskiej, tarnowskiej oraz rzeszowskiej). W obu naszych diecezjach był natomiast sporo niższy: 4,8% w diecezji warszawskiej i 5,8 w warszawsko-praskiej.

Podobnie jest z uczestnictwem w lekcjach religii. W roku szkolnym 2018/2019 w całym kraju uczęszczało 88% uczniów, podczas gdy w archidiecezji warszawskiej niecałe 75% dzieci.

Siły apostolskie

Przedstawione przez ISKK opracowanie, podaje informacje także o liczbie kapłanów, parafii, udzielanych sakramentów. Policzono zabytki nieruchome: kościoły, kaplice, cmentarze, a nawet przydrożne figury i krzyże. Dane pokazują, że siły apostolskie w naszych diecezjach mają się nieźle. W 415 warszawskich i podwarszawskich parafiach pracuje prawie 1400 księży.

Archidiecezja warszawska ma również największą liczbę alumnów – 130, diecezja praska – 50 kleryków. W tej dziedzinie jest znacznie lepiej niż w wielu innych diecezjach. W niektórych liczba seminarzystów jest tak mała, że trzeba się liczyć z koniecznością łączenia w przyszłości parafii.

Według danych ISKK, w obu warszawskich diecezjach w 2018 r. udzielono nieco ponad 29 200 chrztów. Tymczasem w samej tylko Warszawie urodziło się wtedy ponad 36 900 dzieci. – Spora część niemowląt, które przyszły na świat w Warszawie, chrzczona jest poza stolicą, w parafiach pochodzenia ich rodziców – zaznaczają naukowcy. Część, rzecz jasna, nie została ochrzczona, ale te dane wymykają się statystyce.

Razem i osobno

Coraz gorzej wyglądają liczby zawieranych małżeństw. Przybywa par rezygnujących z sakramentalnego małżeństwa na rzecz związku cywilnego. W archidiecezji warszawskiej zawarto w 2018 r. 4083 małżeństwa sakramentalne, w diecezji warszawsko-praskiej – 3039.

Te dane też wymykają się statystyce, ale ogólnie wiadomo, że to jedynie dwie trzecie z wszystkich zawieranych małżeństw. Tym bardziej nie wiemy, ile par rozpoczyna wspólne życie bez ślubu. Najpewniej, dużo więcej. W 2019 r. w 3400 aktach małżeństwa w Warszawie pojawiły się adnotacje dotyczące rozwodów, separacji i stwierdzeń nieważności małżeństw.

Ciągnie w dół

Skoro w warszawskich diecezjach jest tak dobrze – spore siły apostolskie, specjalna rola Warszawy w polskiej religijności – to dlaczego inne dane zebrane przez ISKK niepokoją? Prof. Sławomir Zaręba, socjolog z warszawskiego Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, zwraca uwagę, że w statystykach religijności stolica ciągnie w dół Mazowsze.

– Poziom religijności w ośrodkach wysoko zurbanizowanych zawsze był niższy niż na wsiach czy w małych miasteczkach. Z różnych przyczyn religijność to zjawisko złożone – zaznacza ks. prof. Zaręba. – To praktyki i wiedza religijna, parametr wspólnotowy.

Stolica ma swoją specyfikę, ściąga ludzi nie tylko z Mazowsza – ocenia ks. dr Wojciech Sadłoń, dyrektor ISKK.

– Religijność jest większa tam, gdzie jest ludność zasiedziała, silne społeczności lokalne. Duża migracja to najważniejszy czynnik, który tłumaczy niższe wskaźniki religijności w Warszawie – mówi.

– Ale obie diecezje obejmują tereny wiejskie, gdzie religijność wcale nie jest niższa niż w innych regionach.

Nie wypada

Stolica ciągnie resztę Mazowsza w dół, m.in. dlatego, że w małej miejscowości, na wsi kościół wciąż jest miejscem manifestacji wiary, kontaktu z nią, ale także miejscem, gdzie w niedzielę nie można, nie wypada nie być. – Na prowincji tworzona jest więź społeczna, której w Warszawie nie ma – mówi ks. prof. Zaręba.

W stolicy jest anonimowość, brak kontroli społecznej. W kamienicy, gdzie przyjmowanie księdza po kolędzie było powszechne, dziś drzwi otwiera rodzina albo dwie. Reszta mieszkań jest wynajętych, także cudzoziemcom, w innych ksiądz nie jest mile widziany.

Duża migracja to najważniejszy czynnik, który tłumaczy niższe wskaźniki religijności w Warszawie.

Brak jest też budującej wspólnotę więzi parafialnej. Ludzie albo stwierdzają, że skoro idą na Msze św. w niedzielę to wystarczy za całą więź albo wolą jeździć do innego kościoła, lepszego ich zdaniem kaznodziei. Są też – wskazuje ks. prof. Zaręba – katolicy sezonowi, którzy pojawią się w kościele w związku z chrztem, komunią, ślubem (rzadziej) i pogrzebem.

Z różnych badań wynika radykalny spadek potrzeby modlitwy indywidualnej – zaznacza ks. prof. Zaręba.

Na kanapie

To, co inni wykazują liczbami, ks. dr Zbigniew Godlewski, teolog i socjolog, proboszcz na Kole, obserwuje w swojej parafii. Widzi co tydzień w kościele i chodząc po kolędzie. Parafia się rozrasta, ale liczba praktykujących spada.

– Tłumaczymy sobie: wymiera stara gwardia, nowa nie jest z parafią związana. Zanim zapuszczą korzenie, poczują się mieszkańcami, trochę czasu minie. – Ale to kiepskie pocieszenie – mówi ks. Godlewski i dodaje, że słowa papieża Franciszka o tym, że trzeba wstać z wygodnej kanapy, pasują do sytuacji, jak jest w stolicy. – Dziś nie możemy czekać, aż ludzie przyjdą, musimy stale wychodzić do ludzi.

Czy dane ISKK są podstawą do namysłu, tworzenia programów? – Jest jeszcze dużo do zrobienia – mówi ks. dr Wojciech Sadłoń, ale jednocześnie zaznacza, że przejście między wiedzą a programowaniem duszpasterskim ma swoje granice. – Mówimy o skomplikowanej rzeczywistości, która musi się liczyć z nawróceniami, odejściami, zmianami obyczajowymi. Wiara nie jest jednowymiarowa.

CZYTAJ DALEJ

Wniebowstąpienie Pańskie

Niedziela podlaska 21/2001

[ TEMATY ]

wniebowstąpienie

Bożena Sztajner

Kamień w Kościele Wniebowstąpienia w Jerozolimie

Czterdzieści dni po Niedzieli Zmartwychwstania Chrystusa Kościół katolicki świętuje uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Jest to pamiątka triumfalnego powrotu Pana Jezusa do nieba, skąd przyszedł na ziemię dla naszego zbawienia przyjmując naturę ludzką.

Św. Łukasz pozostawił w Dziejach Apostolskich następującą relację o tym wydarzeniu: "Po tych słowach [Pan Jezus] uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: ´Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba´. Wtedy wrócili do Jerozolimy z góry, zwanej Oliwną, która leży blisko Jerozolimy, w odległości drogi szabatowej" (Dz 1, 9-12). Na podstawie tego fragmentu wiemy dokładnie, że miejscem Wniebowstąpienia Chrystusa była Góra Oliwna. Właśnie na tej samej górze rozpoczęła się wcześniej męka Pana Jezusa. Wtedy Chrystus cierpiał i przygotowywał się do śmierci na krzyżu, teraz okazał swoją chwałę jako Bóg. Na miejscu Wniebowstąpienia w 378 r. wybudowano kościół z otwartym dachem, aby upamiętnić unoszenie się Chrystusa do nieba. W 1530 r. kościół ten został zamieniony na meczet muzułmański i taki stan utrzymuje się do dnia dzisiejszego. Mahometanie jednak pozwalają katolikom w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego na odprawienie tam Mszy św.

We wspomnianym wyżej fragmencie Dziejów Apostolskich św. Łukasz opowiada, że obłok zabrał Pana Jezusa sprzed oczu Apostołów, kiedy Ten wstępował do nieba. Już w Starym Testamencie przez obłok rozumiano szczególną obecność Boga wśród Narodu Wybranego. W obłoku przecież Bóg prowadził Izraelitów do ziemi obiecanej, w obłoku Bóg zstąpił na Górę Synaj. Kiedy Ewangelista św. Łukasz opisuje, że obłok zabrał Pana Jezusa, chciał przez to podkreślić, że odtąd rozpoczęła się Jego chwała. Wniebowstąpienie było wielką radością dla nieba, gdyż Chrystus po zwycięskim boju powrócił do domu. W Ewangelii św. Jana czytamy, że "Jezus... od Boga wyszedł i do Boga idzie" (J 13, 3). Ewangelista Jan podaje również następujące słowa naszego Pana: " Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca" (J 16, 28). Tak więc do nieba powraca Syn Boży, wstępuje On w wielkim triumfie jako Król. Obłok ma podkreślać, że Chrystus przechodzi do zupełnie innego świata, który jest niewidzialny i trudno go sobie nawet wyobrazić.

Wniebowstąpienie to nie tylko dzień wielkiej radości dla nieba ale również dla całego rodzaju ludzkiego. Oto Pan Jezus wstąpił do nieba nie sam, ale zabrał ze sobą wszystkie dusze świętych. Ten dzień jest tym radośniejszy, że Chrystus powrócił do swojego Ojca wraz z naturą ludzką, w której walczył na ziemi i zwyciężył. Przyoblekł się w nią dla naszego zbawienia, kiedy począł się z Ducha Świętego w łonie Maryi Dziewicy. Teraz jako Bóg - Człowiek po pokonaniu śmierci w tajemnicy zmartwychwstania i w tej naturze odbiera dodatkową chwałę. Wniebowstąpienie to więc nie tylko osobisty triumf Chrystusa, ale także nasze zwycięstwo, najwyższa chwała naszej ludzkiej natury. Kiedy wyznajemy wiarę podczas Mszy św., odmawiamy wtedy takie słowa: " Wstąpił do nieba, siedzi po prawicy Ojca". Dla nas oznacza to, że zostaliśmy wyniesieni ponad wszystkie stworzenia, nawet ponad aniołów. W uwielbionej naturze Jezusa Chrystusa chwałę odbiera nie tylko człowiek, ale również całe stworzenie. O tych wszystkich prawdach przypominają słowa papieża św. Leona Wielkiego: "Po błogosławionym zmartwychwstaniu Pana naszego Jezusa Chrystusa, którego wskrzesiła moc Boża dnia trzeciego jako świątynię rozwaloną, dzisiaj najmilsi, upływa dzień czterdziesty, przeznaczony najświętszym wyrokiem dla naszego pouczenia, aby widokiem zmartwychwstałego ciała umocniła się wiara nasza... Apostołowie... napełnieni są radością. Bo zaiste wielka i nieopisana była przyczyna ich szczęścia, kiedy widzieli, jak na oczach tłumu wstępowała natura rodzaju ludzkiego ponad wszystkie stworzenia niebieski, bijące godnością chóry aniołów, nawet ponad zastępy archaniołów się wznosząc i dochodząc do granic Bóstwa - wiem Syn Boży ją sobie poślubił. Dlatego wyniesienie Chrystusa jest równocześnie i naszym także wyniesieniem: co bowiem pochodzi z Głowy, spada i na ciało. Dzisiaj bowiem nie tylko zostaliśmy umocnieni w posiadaniu nieba, lecz wznieśliśmy się wyżej dzięki łasce Chrystusa, niż utraciliśmy przez zazdrość szatana. Jak bowiem zawzięty nieprzyjaciel zrzucił nas z posiadłości niebieskich, tak nas jako braci swoich syn Boży społem po prawicy Ojca umieszcza".

Św. Łukasz w swojej Ewangelii podaje, że po tym jak Pan Jezus został uniesiony do nieba, Apostołowie z wielką radością powrócili do Jerozolimy. Zostali pouczeni o powtórnym przyjściu Chrystusa, który przybędzie na świat, aby go osądzić. Już przy Ostatniej Wieczerzy nasz Pan zapewniał: "W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem" ( J 14, 2-3). Uczniowie Chrystusa zostali poddani licznym, ciężkim próbom podczas Jego pobytu na ziemi. Widzieli cuda Pana Jezusa, słyszeli Jego nauki, które pociągały tłumy. Chociaż byli świadkami tego wszystkiego, jednak w momencie męki i śmierci Chrystusa opuścili Go. Nie łatwo im też przyszło uwierzenie, że ich Nauczyciel i Pan zmartwychwstał. Kiedy jednak Pan Jezus przez czterdzieści dni pokazywał się Apostołom, ich wiara w zmartwychwstanie Bożego Syna umocniła się do tego stopnie, że później mężnie znosili prześladowania i oddawali własne życie dla Niego. Tym trudniej było im się rozstać z Chrystusem, kiedy ten wstępował do nieba. Pan Jezus powiedział jednak, że Jego odejście jest konieczne, aby mógł przyjść Pocieszyciel. Tymi słowami zapowiadał On posłanie ludziom Ducha Świętego, który odtąd miał prowadzić Kościół aż do skończenia czasów.

Należałoby się zastanowić, do czego nasz Pan zobowiązuje nas w tajemnicy Wniebowstąpienia. Św. Augustyn zachęca wierzących w Chrystusa w taki sposób: "W dniu dzisiejszym nasz Pan, Jezus Chrystus, wstąpił do nieba: podążajmy tam sercem razem z Nim". Przypomina w tym miejscu słowa św. Pawła, który nawoływał: "Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi" (Kol 3, 1-2). Dalej św. Augustyn przypomina, że Pan Jezus chociaż wstąpił do nieba, nie odszedł od nas. Podobnie i my już jesteśmy razem z Nim w ojczyźnie niebieskiej, choć w naszym ciele nie spełniło się jeszcze to, co jest nam obiecane. Tajemnica Wniebowstąpienia nie każe jednak odrywać oczu od ziemi, lecz czynić ją sobie poddaną w ten sposób, aby budować "nową ziemię i nowego niebo". Tajemnica Wniebowstąpienia ukazuje sens pracy i ludzkich wysiłków, utwierdza chrześcijańską misję w świecie. Każdy człowiek powołany jest do tego, aby podporządkowując sobie ziemię, odnosił do Boga siebie i wszystkie rzeczy. Chodzi tu również o zwykłe, codzienne zajęcia, najdrobniejsze nawet prace, które rozwijają dzieło Stwórcy, zaradzają potrzebom swoich braci.

W naszej diecezji jest tylko jeden kościół parafialny, który nosi tytuł Wniebowstąpienia Pańskiego. Świątynia ta znajduje się w miejscowości Strabla. Natomiast w Mierzwinie znajduje się jeszcze kaplica pod tym wezwaniem.

CZYTAJ DALEJ

Matka Boża Świętorodzinna

2020-05-24 22:03

sanktuarium.rodzina.net

Wśród nadpilickich borów – z mogiłami tych, co w powstaniach i w czas wojny oddali życie za ojczyznę, wśród wsi o ciekawym folklorze ziemi opoczyńskiej, leżą obok siebie miejscowości Poświętne i Studzianna. „Miejsca ongiś liche i nieznane, teraz po całej sarmackiej ziemi nader sławne” – tak ocenił je ówczesny prymas Polski Mikołaj Prażmowski w roku 1671, w wyniku badań specjalnej komisji, sprawdzającej niezwykłość działania Matki Bożej poprzez święty obraz w Studziannej, który znany jest jako Matka Boża Świętorodzinna.

Historia obrazu nie jest znana i istnieje kilka wersji jego pochodzenia.

Obraz namalowany jest na płótnie i przyklejony do deski. Nie znamy ego autora ani daty jego namalowania. Od Potopu szwedzkiego najpierw znajdował się w tutejszym dworze.

Późną jesienią 1664 r. do remontu piecy w dworze studziańskim poproszony został murarz, zdun ze Smardzewic koło Tomaszowa Mazowieckiego. W czasie pracy w nieopalanym dworze ciężko zachorował. W izbie w której na ścianie wisiał ów obraz, przygotowano dla niego posłanie. W czasie bezsennych nocy, modlił się, by nie umrzeć bez spowiedzi św. W nocy z 12 na 13 grudnia podczas modlitwy nagle zobaczył rozjaśniony obraz i usłyszał głos: “Nie bój się nie będzie ci nic, ani temu urzędnikowi, tylko żebyś Mi kaplicę zbudował, bom godna poczciwszego miejsca. Za folwarkiem po prawej stronie idąc do tej wioski, niedługo ta kaplica będzie, bo tam będą i zakonnicy. Powstanie na wzgórku, gdzie spoczywają ukochane przez mego Syna oblubienice“. I tak też się stało w późniejszych latach. Cudowność Obrazu i jego kult zaaprobował Ksiądz Prymas Mikołaj Prażmowski

Cudowny obraz Świętej Rodziny - bo o tym wizerunku jest mowa namalowany jest farbami olejnymi na płótnie przez nieznanego autora. Rodzina nazaretańska zebrana jest przy stole podczas wieczornego posiłku, o czym świadczy paląca się świeca. Matka Boża siedzi po lewej stronie stołu na ławie. Św. Józef stoi, nieco pochylony ku Dzieciątku, które siedzi po prawej stronie na krześle. Najświętsza Panna wpatrzona w Jezusa podaje Mu gruszkę, a św. Józef oparty lewą ręką o krzesło, prawa podaje Dzieciątku kielich, z którego Ono pije, podtrzymując kielich obu raczkami.

Przez wieki obraz nazywany był „Obrazem Jezusa, Maryi i Józefa” albo „Obrazem Matki Bożej Wieczerzającej”. Nazywano go także „Obrazem Świętej Rodziny”. Dzisiejszy tytuł Matki Bożej Świętorodzinnej zawdzięczamy sugestii kardynała Stefana Wyszyńskiego, aby nazwy cudownych wizerunków nawiązywały do treści, a nie do nazw miejscowości, w których się znajdują.

Ważną data dla miejscowego sanktuarium był dzień 18 sierpnia 1968 roku, kiedy to na mocy indultu papieża Pawła VI prymas Polski, kard. Stefan Wyszyński w asyście kard. Karola Wojtyły oraz administratora apostolskiego diecezji sandomierskiej bp Piotra Gołębiowskiego i przy udziale ponad 200 tys. wiernych dokonał uroczystej koronacji cudownego obrazu.

Pragnijmy dziś w duchu wędrować do tego miejsca, o którym pięknie mówi napis na jednej z tablic umieszczonych na ścianie Bazyliki: “Dom ten jest słynny z życiodajnej krynicy studziennej – Wszelka nieprawość zostanie w niej utopiona. Dla strapionych – płynie tu fala potrójna, z nadmiarem. Ktokolwiek biegnie ku niej, wraca stąd radosny. To studnia przesłodkiego Jezusa, Maryi i Józefa. Niech (obfitością) ciekną te przedsionki dla nieszczęśliwego świata. Biegnijcie wszyscy: nieczyści, słabi, zmęczeni! Stąd serce, jakiekolwiek jest ono, Może czerpać wodę źródlaną”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję