Reklama

Niedziela Małopolska

Pomóżmy siostrom ze Staniątek

W minionym tygodniu s. Stefania Polkowska OSB, ksieni Opactwa sióstr Bernardynek w Staniątkach (koło Niepołomic) napisała list:

bernardynki.eu

Drodzy Przyjaciele Opactwa,

Opactwo Świętego Wojciecha Mniszek Benedyktynek w Staniątkach koło Niepołomic jest najstarszym klasztorem benedyktynek w Polsce fundowanym około 1210 roku. Stanowi swego rodzaju skarbiec narodowy, pełen bezcennych dóbr kultury - literatury, malarstwa, rzeźby oraz przedmiotów sakralnych. Przyklasztorny kościół pochodzący z XIII wieku sam w sobie jest dziełem sztuki, a przede wszystkim jest miejscem Maryjnego kultu, gdyż znajduje się w nim słynący łaskami obraz Matki Bożej Bolesnej.

Życie naszej wspólnoty biegnie od wieków utartym torem. Modlitwa przeplata się z pracą, praca z modlitwą, są chwile wytchnienia i odpoczynku, są chwile intensywnego wysiłku. Proza benedyktyńskiego życia daleka jest od monotonii, bowiem Opactwo tętni życiem - tym dla Boga, a także tym dla ludzi.

Reklama

Grube mury, które oddzielają nas od świata pozwalają skupić nasze myśli i wysiłki na Bogu. Zaczynamy każdy dzień modlitwą w chórze zakonnym i z tą modlitwą podejmujemy wszystkie działania w ciągu dnia. Przeorysza naszej wspólnoty siostra Benedykta krząta się przy furcie, tuż obok w kuchni siostra Julia przygotowuje dla nas i naszych gości posiłki. Siostra Barbara, która jest zakrystianką dba o kościół i pomaga w pracach domowych. Biblioteką i domem gości zajmuje się siostra Zacharia. Siostra Antonina pracuje w ogrodzie, prowadzi sklepik - jest właściwie wszędzie, gdzie coś się dzieje. Gospodarstwem zarządza siostra Bogusława, która dogląda także pola i pszczół. Siostra Józefa wykonuje dewocjonalia, sprząta, opiekuje się starszymi siostrami. Ja zaś, s.Stefania, jako przełożona Wspólnoty czuwam nad wszystkim i wszystkimi zarówno wewnątrz, jak i w otoczeniu klasztoru.

Na każdym kroku widoczne jest piętno ośmiu wieków istnienia opactwa – bo wszystko w nim jest historią, tworzoną mozolnie dzień po dniu przez siostry. Uderza w nim cisza oraz wyjątkowy klimat właściwy dla miejsc poświęconych Bogu. I w tym wszystkim dwanaście mniszek sprawujących pieczę nad tym niezwykłym Dziedzictwem Narodowym, jakim jest opactwo.

Wielka historia, duchowość i Sacrum, a w ich cieniu ludzkie zabieganie i troski. Bo trzeba ogrzać klasztor i kościół, zapłacić rachunki za energię elektryczną, gaz i wodę, kupić węgiel na zimę, gdyż do ogrzania blisko ośmiu tysięcy kubatury zabudowań klasztornych i kościelnych potrzeba około 70 ton węgla. Do tego opieka medyczna i lekarstwa dla starszych sióstr. Nie mówiąc o czymś do garnka i na stół. Ponad 40 000 złotych, które trzeba wydać miesięcznie na to wszystko może przyprawić o zawrót głowy.

Reklama

Codziennie ciężko pracujemy, by pozyskać środki na utrzymanie klasztoru, kościoła i naszej Wspólnoty. To dlatego prowadzimy gospodarstwo, uprawiamy warzywa i owoce, hodujemy karpie, robimy przetwory i pieczemy ciasta, mamy dom gości i muzeum, opiekujemy się kościołem. Za każdą z tych rzeczy kryje się ogromny trud i wyrzeczenie, biorąc pod uwagę, że większość naszych sióstr czasy młodości ma już dawno za sobą. Chociaż czasem jest bardzo ciężko i łza kręci się w oku, nie narzekamy. Podejmujemy ten trud, bo wiemy, że tak trzeba…

Aktualnie za sprawą koronawirusa sytuacja naszego opactwa staje się z dnia na dzień coraz bardziej dramatyczna. Zamiast rzeszy wiernych w kościele tylko pojedyncze osoby nawiedzające świątynię, a co za tym idzie brak ofiar z tacy, zamknięty dom gości oraz nasz sklepik w opactwie w Tyńcu, w którym sprzedawane były przetwory i wypieki, nie pozwalają nam pozyskiwać funduszy na utrzymanie kościoła i klasztoru.

Mam pełną świadomość, że nasze opactwo nie jest tutaj wyjątkiem, bo wiele firm i podmiotów oraz poszczególnych ludzi dotknął wywołany tym wirusem kryzys. Dlatego w tej ogólnie złej sytuacji nie jest łatwo prosić o pomoc.

Mimo to pukam do ludzkich serc, bo wiem, że są one otwarte i wrażliwe na potrzeby innych. Wierzę, że znajdą się osoby, które zechcą wesprzeć nasze opactwo w tej ciężkiej chwili.

Z głębi serca dziękuję za wszelkie wsparcie i zapewniam o modlitwie, którą każdego dnia nasza wspólnota otacza wszystkich naszych Darczyńców.

Z wyrazami czci i szacunku oraz z serdeczną modlitwą

s. Stefania Polkowska OSB, ksieni Opactwa sióstr Bernardynek

Znam opactwo w Staniątkach i warunki tam panujące. Poznałam rozmodlone i zapracowane siostry. I myślę, że warto im teraz przyjść z pomocą. A gdy to już będzie możliwe, to koniecznie trzeba się do Staniątek wybrać i kupić przepyszny miód, a także inne smaczne i zdrowe produkty żywnościowe!

Na stronie: www.benedyktynki.eu w zakładce Wspieraj można poznać różne sposoby wspierania sióstr. Zachęcamy do niesienia im pomocy w tym trudnym dla nas wszystkich czasie.

2020-04-06 14:12

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Meksyk: ksiądz w czasie Mszy św. odebrał telefon od papieża

2020-05-24 21:49

[ TEMATY ]

telefon

Free-Photos/pixabay.com

W Meksyku szerokim echem odbiła się niecodzienna sytuacja podczas Mszy św., kiedy odprawiający ją kapłan nagle przerwał czytanie Ewangelii, aby odebrał telefon. Okazało się, że dzwonił Franciszek – poinformował 20 maja hiszpański magazyn katolicki „Vida Nueva”. Na filmiku wideo, który umieściła na Facebooku parafia z Jalostotitlán w zachodniomeksykańskim stanie Jalisco, widać, jak ks. Miguel Dominguez czyta przy pulpicie tekst Ewangelii, gdy nagle zadzwoniła jego komórka; celebrans natychmiast przerwał czytanie, przeprosił wiernych i wyszedł do zakrystii, skąd po chwili przez głośnik przekazał swoją rozmowę z papieżem „na żywo” uczestnikom liturgii.

Następnie kapłan stanął ponownie przy pulpicie, poprosił wiernych o oklaski dla Ojca Świętego i powrócił do czytania Ewangelii. Do chwili ukazania się wiadomości o zdarzeniu na portalu nagranie wideo miało ponad 90 000 wejść. Według mediów ksiądz jest przyjacielem obecnego papieża.

Zaraz też w sieci pojawiły się pytania, czy można przerwać liturgię, aby odebrać telefon, nawet wtedy, gdy dzwoni sam papież. Liturgista z Miasta Meksyku ks. José Alberto Medel Ortego powiedział w rozmowie z „Vida Nueva”, że wprawdzie kapłan nie złamał zasady, jednak przerwanie liturgii jest – jego zdaniem – „poważnym naruszeniem modlitwy”.

Liturgista wyraził ubolewanie, że wielu ludzi uważa, iż liturgia jest stosowną realizacją serii obrzędów, które są ściśle określone w tzw. rubrykach czy normach liturgicznych i że dana osoba okazuje jej szacunek, gdy przestrzega tych ustaleń. „Jeśli trzymamy się tych norm rybrycyzmu czy rytualizmu, to nie ma tam żadnych przepisów, które zabraniałyby przerwania Eucharystii z jakiegokolwiek powodu lub choćby tylko wspominałyby o takiej możliwości” – stwierdził meksykański liturgista. Wyjaśnił, że w tym sensie ksiądz z Jalostotitlán nie naruszył żadnej normy, zrobił jedynie przerwę w czytaniu Ewangelii i na tym się skończyło.

Jednakże dla prezbitera, jeśli nawet brakuje mu świadomości tego, czym jest liturgia, istnieje przede wszystkim modlitwa i liturgia jest modlitwą opartą na obrzędzie, który jest środkiem, podporządkowanym swemu znaczeniu, swej racji i swej istocie, a jest nią modlitwa. „I w tym znaczeniu popełniono tu zło, ponieważ jest oczywisty brak szacunku dla modlitwy” – podkreślił rozmówca magazynu.

Wyjaśnił, że w modlitwie eucharystycznej, zwłaszcza w Ewangelii, głosi się to, co Bóg „rzeczywiście i naprawdę mówi” w danej chwili. Znaki towarzyszące temu przepowiadaniu uświadamiają nam to: stanie (nie siedzenie), śpiew Alleluja, aby uwielbić zmartwychwstałego Chrystusa, który przemawia, kapłan lub diakon, który pozdrawia zgromadzony lud Boży, aby wezwać go do uważnego słuchania, bo to sam Chrystus mówi; czasami nawet towarzyszą temu zapalone świece i okadzanie. Księga, z której czyta się Ewangelię, jest zwykle bogato zdobiona, bo wszystkie te znaki mówią, że to Jezus przemawia. Dlatego w rubrykach mszalnych nazywa się tę część liturgii „Słowem Bożym” – przypomniał ks. Medel Ortega, dodając, że „głoszenie Ewangelii zawsze jest uroczyste”.

Stwierdził, że kapłan, odbierając telefon w czasie Mszy, okazał brak szacunku dla liturgii, ulegając próżności, „mile połechtany tym, że jego przyjaciel papież zadzwonił do niego w tej chwili”.

CZYTAJ DALEJ

50 Róż dla dzieci

2020-05-24 21:57

krasnobrod-sanktuarium.pl

W przeciągu 6 lat przy sanktuarium Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Krasnobrodzie powstało 50 Róż Różańcowych Rodziców. Choć idea modlitwy rodziców za dzieci powstała w Gdańsku, to na Roztoczu przyjęła się ona z ogromnym entuzjazmem.

- W trakcie tej modlitwy prosimy Pana Jezusa, przez wstawiennictwo Jego Matki i świętych patronów, o uzdrowienie relacji rodzice-dzieci, o to aby skutki naszych, czyli rodziców, grzechów, nie dotykały dzieci oraz o pełnię błogosławieństwa Bożego dla naszych dzieci. Przez lata modlitwy ukształtowały się intencje tej modlitwy, potwierdzone licznymi świadectwami. Kilkoro rodziców z Krasnobrodu, usłyszawszy świadectwa ogromnej mocy tej modlitwy i mając świadomość licznych zagrożeń czyhających dziś na dzieci, zapragnęło zapoczątkować i rozpowszechnić taki rodzaj modlitwy na naszej Roztoczańskiej ziemi w domu naszej Matki, Pani Krasnobrodzkiej. Pomysł ten z radością pobłogosławił gospodarz tego miejsca ks Eugeniusz Derdziuk obejmując tym samym duchową opiekę nad tym dziełem – wyjaśniła inicjatorka dzieła, Marzena Kałuża.

Szczególnym patronem Róż Różańcowych w Krasnobrodzie jest Jan Paweł II. Jak przyznają inicjatorzy oraz członkowie Róż, opieka Matki Bożej nad ich dziećmi doskonale wpisuje się w charakter krasnobrodzkiego sanktuarium. Współczesność jest dla młodych ludzi niebezpieczna i bardzo niepewna. To właśnie modlitwa ma dać im nie tylko poczucie opieki Maryi i Opatrzności Bożej, ale i stanowi rodzicielski wymiar miłości.

- Wierzę że modlitwa potrafi zdziałać cuda. A matka nie może dać dziecku cenniejszego daru niż modlitwą za niego – przyznała Agnieszka Kostrubiec, członkini Róży Różańcowej, która obecnie w modlitwie powierza piątkę swoich dzieci.

50 Róża powstała 13 maja 2020 roku podczas Nabożeństwa Fatimskiego, sprawowanego tradycyjnie przy kaplicy objawień w Krasnobrodzie czyli tak zwanej Kaplicy na wodzie.

- Z wielką radością mogliśmy przyjąć przyrzeczenie rodziców, którzy utworzyli 50 Różę. W każdej Róży jest dwadzieścia osób, czyli tysiąc rodziców modli się za swoje dzieci. W Różach modlą się także rodzice chrzestni. Nie wszyscy mamy dzieci, ale chyba każdy z nas jest rodzicem chrzestnym. Rodzice ofiarowali 50 białych róż, które złożyli przed ołtarzem przy Kaplicy na wodzie. Niech wszystkim rodzicom modlącym się w Różach Bóg błogosławi a Niepokalana Matka, która tak prosi o różaniec, otula te dzieci – powiedział kustosz sanktuarium, ks. prał. Eugeniusz Derdziuk.

Nie dla wszystkich modlitwa różańcowa jest prosta, jednak z każdym dniem umożliwiała zgłębianie tajemnic miłości.

- Różaniec do tej pory nie był mi szczególnie bliski. Mając świadomość swoich słabości jako człowiek i jako matka chciałam, żeby ktoś zaopiekował się moimi dziećmi. Bałam się tylko tego zobowiązania, codziennego odmawiania dziesiątki różańca. Okazało się jednak, że to wciąga. Kto jak nie Ona, jak Maryja, zaopiekuje się moimi dziećmi. Miałam już małego Dominisia i byłam w ciąży oczekując na Madzię. To właśnie wtedy postanowiłam przyłączyć się do Róży – wyjaśniła Dominika Burak, obecnie mama trójki wspaniałych dzieci i inicjatorka Róży Różańcowej modlącej się za swoich współmałżonków. Aktualnie przy krasnobrodzkim sanktuarium powstaje druga tego typu Róża.

Apel Matki Bożej, by Jej dzieci odmawiały różaniec jest wciąż żywy. Z radością i nadzieją należy spoglądać w te miejsca, gdzie wierni w imię Boga poświęcają swoją modlitwę w intencji swoich bliskich.

- Nie ma silniejszej modlitwy od tej, gdy rodzice modlą się za swoje dzieci – powiedział ks. prał Eugeniusz Derdziuk.

Ewa Monastyrska

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję