Reklama

Św. Melchior na nowo odkryty w Kłodzku

Jarosław Komorowski
Edycja świdnicka 40/2007

Jakże często dzieje się tak, że do wybuchu pożaru potrzeba zaledwie małej iskry. Ktoś powiedział, że mądremu człowiekowi do wyciągnięcia wielkiej nauki z jakiegoś nawet prostego wydarzenia nie potrzeba wiele - wystarczy mała iskierka, a on już potrafi się nią zachwycić, rozdmuchać i ciepłem ognia, który dzięki temu powstanie, ogrzać wielu. Z takim wydarzeniem mieliśmy do czynienia ostatnio w Kłodzku: kiedy w 2003 r. w związku z remontem jednej z sal w I Liceum Ogólnokształcącym im. Bolesława Chrobrego zostało odkryte zabytkowe malarstwo pochodzące z XVII wieku, nie musiało minąć wiele czasu, aby ten fakt wykorzystać dla utworzenia Sali Tradycji i Historii w tejże szkole. Popularne w Stolicy Hrabstwa Sudetów liceum, nazywane przez uczniów „Chrobry” znajduje się na terenie parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, a pomieszczenia szkolne to dawne kolegium jezuickie.
Młodzież zawsze potrzebuje wzorców do naśladowania, potrzebuje ukazania im drogi, którą mogliby kroczyć do osiągnięcia dojrzałości, doskonałości i świętości. Okazuje się, że młodzież Kłodzka nie musi takowych wzorców szukać daleko, gdyż przed czterystu laty w Kłodzku żył i uczył w tutejszym kolegium jezuita, od którego Bóg zażądał największej ofiary - ofiary z życia. Tym jezuitą był św. Melchior Grodziecki. Urodzony najprawdopodobniej w 1584 r. Melchior do Kłodzka trafił w 1609 r. Jak mówi historyk kłodzkiego liceum - p. Zdzisław Szczepaniak „jako jedyny kleryk wśród profesorów, uczył w niższej klasie gramatycznej początków języka łacińskiego i pewnych elementów greckiego. Podczas trzyletniego pobytu w Kłodzku przejawiał zainteresowanie bursą i jej kapelą”. W roku 1612 Melchior Grodziecki udał się z Kłodzka do Pragi, aby kontynuować przygotowanie do kapłaństwa. W 1619 r. w Koszycach poniósł śmierć męczeńską po okrutnych torturach. W 1995 r. został kanonizowany przez papieża Jana Pawła II.
23 października 2006 r. Rada Pedagogiczna Zespołu Szkół Ogólnokształcących w Kłodzku podjęła uchwałę w sprawie utworzenia Sali Tradycji i Historii Szkoły oraz nadania sali imienia św. Melchiora Grodzieckiego. Zainspirowana odnalezieniem barokowych malowideł ściennych uchwała stała się przyczyną do zorganizowania i przeżycia Dni św. Melchiora. 7 września w kościele parafialnym, w którym posługują ojcowie jezuici odbyła się uroczysta Msza św. pod przewodnictwem bp Ignacego Deca w intencji wszystkich uczniów i pracowników szkoły.
„Wybór patrona dla sali jest efektem ustaleń podjętych przez ojców jezuitów z parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kłodzku i Dyrektor I Liceum Ogólnokształcącego im. Bolesława Chrobrego w Kłodzku” - mówi uchwała Rady Pedagogicznej. „Jestem pełen uznania dla tego, co się tutaj wydarzyło i cieszę się, że Kłodzko ma tak piękną tradycję, historię, i cieszę się, że w tej historii odnajdujemy ludzi Kościoła” - w ten oto sposób Ordynariusz Świdnicki docenił starania wszystkich zaangażowanych w zorganizowanie Dni św. Melchiora.
Rzeczywiście - świętowanie nie było ograniczone do kilku godzin, czy choćby jednego dnia, lecz trwało kilka dni. Wszystko rozpoczęło się w czwartek 6 września w gmachu liceum. Wtedy to uczniowie wszystkich klas wraz z wychowawcami zostali zaproszenia do wejścia w ten moment historii, w którym żył św. Melchior i do poznania bliżej jego osoby. Zadanie to trudne, ponieważ od baroku dzieli nas już sporo lat, jednak przy wielkim wkładzie pracy, działaniu Ducha Świętego i świadomości celu wszystko zostało zorganizowane wspaniale.
Licealiści z „Chrobrego” „dotykali tajemnicy świętości Melchiora Grodzieckiego” w trzech odsłonach, jakby trzy razy pochylając się nad osobą świętego, wchodząc w realia jego czasów. Na pierwszym „przystanku” młodzież wsłuchiwała się w wykłady historyczne przygotowane przez p. Zdzisława Szczepaniaka (autora książki o św. Melchiorze) oraz s. Marlenę Rogowską OP. Zaraz po zapoznaniu się z życiem i drogą do świętości, którą uwieńczył proces kanonizacyjny, uczniowie wysłuchali prac nagrodzonych w konkursie literackim poświęconym świętemu, który przed czterystu laty żył w Kłodzku. Konkurs odbył się w ubiegłym roku szkolnym. Wśród nagrodzonych należy wymienić: Sarę Weber, która próbowała udowodnić, że św. Melchior Grodziecki może być autorytetem dla współczesnej młodzieży; Joannę Witkowską, która ułożyła piękną modlitwę za swoją szkołę przez wstawiennictwo św. Melchiora, oraz Annę Pietkiewicz, która wchodząc w rolę św. Melchiora, napisała pracę pt. „O jakim Kłodzku marzył św. Melchior, patrząc przez okno Kolegium”.
Drugą propozycją lepszego poznania świętego była starannie przygotowana prezentacja multimedialna pt. „Fascynacje barokiem”. Za część merytoryczną tegoż przedsięwzięcia odpowiedzialne były panie: Anna Olbińska oraz Danuta Korczyńska-Mikołajów, natomiast montażem i całą stroną techniczną zajął się p. Marcin Klimaszewski. Prezentacja miała na celu ukazanie architektury oraz różnych przejawów sztuki epoki baroku na płaszczyźnie europejskiej, polskiej oraz kłodzkiej. Ciekawa forma i wykorzystane piękne zdjęcia przeniosły widzów na moment do baroku, i pozwoliły umiejscowić w odpowiednim kręgu czasu oraz kultury osobę św. Melchiora.
Anna Pietkiewicz w swej konkursowej pracy wkładała niejako w usta świętego Męczennika marzenie o Kłodzku: „...niech Kłodzko pozostanie Kłodzkiem, w którym zawsze będzie miejsce dla staruszki z bochenkiem jeszcze ciepłego chleba i na radosne okrzyki młodzieży; miastem, gdzie starość i młodość nie będą wchodzić sobie w paradę, lecz żyć w zgodzie, ucząc się od siebie; niech pozostanie Kłodzkiem, w którym żaden budynek nie jest na tyle wysoki, żeby móc przesłonić ludziom niebo...”. Myślę, że wszyscy uczestnicy obchodów Dni św. Melchiora nie tylko mają nadzieję, ale wierzą w to bardziej. I tak jak wierzyliśmy w dniu śmierci sługi Bożego Jana Pawła II, że po życiu pełnym miłości i poświęcenia spogląda na nas z Domu Ojca, tak myślę, że i teraz możemy mieć nadzieję, że na nowo odkryty patron I Liceum i po części całego Kłodzka, stoi w „innym oknie”, lecz w tym samym Domu i spogląda z miłością na miasto, w którym zostawił cząstkę siebie.
Na podkreślenie i zauważenie zasługuje wiele detali, które sprawiły, iż uczta dla ducha, jaką przeżywaliśmy w Kłodzku w pierwszym tygodniu roku szkolnego 2007/2008 może stać się iskrą zapalną do jeszcze bardziej rzetelnego wypełniania swego życiowego powołania przez nauczycieli, pracowników oraz młodzież uczącą się w kłodzkich szkołach. „Bogu cześć i chwała za ten dzień uroczysty ku czci św. Melchiora; za tę wspólną myśl i za to przedsięwzięcie!” - w ten oto sposób dziękował na zakończenie Eucharystii proboszcz parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kłodzku o. Zbigniew Gubała. W Mszy św. pod przewodnictwem bp Ignacego Deca za to wydarzenie dziękowali również inni kapłani: m.in. socjusz Ojca Prowincjała o. Marek Wójtowicz SJ oraz o. Antoni Dudek OFM, były uczeń „Chrobrego”. Po Mszy św. miała miejsce „szkolna część” uroczystości. Po powtórzeniu części historyczno-artystycznej z dnia poprzedniego wszyscy wysłuchali informacji o zabytkowych malowidłach przekazanej przez panią konserwator Ewę Dzik oraz wypowiedzi wojewódzkiego konserwatora zabytków. Zebrani goście zostali upewnieni o unikatowości malarstwa ukrytego pod warstwami tynku i farby (jest ich aż osiemnaście), oraz o jego głębokim powiązaniu z podobnymi dziełami w Europie Zachodniej sprzed roku 1750.
Postać św. Melchiora zaczyna być odkrywana na nowo. Okazuje się, że wartości takie, jak wiara, miłość, przywiązanie do wyznawanych przez siebie zasad i trwanie przy nich mimo trudności, a nawet mimo okrutnych tortur, wciąż zachwycają nowe pokolenia. Do wychowawców i nauczycieli należy, aby tej wspaniałej spuścizny nie zmarnować, ale nadać jej nowy kształt i przekazać następnym pokoleniom. Aby „męczeństwo św. Melchiora Grodzieckiego, który naśladował Chrystusa i przelał krew ku Jego chwale, nauczyło nas całym sercem trwać z Jezusem w jedności”.
Módlmy się zatem razem z Asią Witkowską: „Św. Melchiorze Grodziecki, który mimo tortur ze strony nieprzyjaciół nie wyrzekłeś się wiary i przez to poniosłeś śmierć, módl się za nami, abyśmy my także trwali mocno w wierze i mimo przeciwności losu jeszcze bardziej się w niej utwierdzali...”.

Cuda uzdrowienia za wstawiennictwem kard. Wyszyńskiego!

2019-10-21 14:16

Znany jest cud uzdrowienia niedługo po śmierci Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego. Uzdrowione zostało wówczas dziecko, które uległo poparzeniom. To ten cud był badany na potrzeby beatyfikacji. Ale znane są także inne przypadki interwencji wstawienniczej kardynała. Pisze o tym Milena Kindziuk w biografii „Kardynał Stefan Wyszyński. Prymas Tysiąclecia”.

Pierwszy ślad cudownego uzdrowienia za wstawiennictwem Stefana Wyszyńskiego sięga dnia pogrzebu Prymasa w 1981 roku. Zrozpaczona matka modliła się wtedy o zdrowie dla swojej rocznej córki. Dziewczynka była tak mocno poparzona, że wszystko wskazywało na to, iż wkrótce umrze. Kobieta, wracając od dziecka ze szpitala, na dworcu kolejowym oglądała transmisję z pogrzebu Prymasa. Wówczas resztkami sił zaczęła go błagać o pomoc. Kiedy następnego dnia lekarz powiedział jej, że dziecko będzie jednak żyło, była niezwykle zdumiona.

Ten właśnie przypadek miał zostać zbadany pod kątem cudu potrzebnego do beatyfikacji Kardynała. Pogrzeb bowiem stanowi szczególny moment, w którym utrwala się sława świętości kandydata na ołtarze. Okazało się jednak, że zaginęła dokumentacja medyczna dotycząca dziewczynki.

Znane są przypadki innych uzdrowień za wstawiennictwem prymasa Wyszyńskiego.

Czterdziestopięcioletnia mieszkanka Łodzi zachorowała na nowotwór złośliwy narządów wewnętrznych. Lekarze mówili wprost, że nie ma dla niej ratunku. Diagnoza brzmiała jak wyrok.

„I wtedy zaczęłam prosić o pomoc prymasa Wyszyńskiego, o jego wstawiennictwo za mną u Boga” – wyznawała kobieta. W szpitalu miała ze sobą obrazek z wizerunkiem Prymasa. – „Patrząc na niego, dostrzegłam w pewnym momencie, jakby wyszły z niego promienie, które objęły mnie całą. Wszystko trwało około minuty. Miałam wrażenie, jakby ze mnie coś spływało, i od razu poczułam się lepiej na duchu”.

Tydzień później nowotwór się wchłonął. Lekarze byli zdumieni, gdyż z medycznego punktu widzenia stan zdrowia nie miał prawa się poprawić. Kobieta żyje. Uważa, że dzięki wstawiennictwu kard. Wyszyńskiego.

Inny przykład to ksiądz z archidiecezji częstochowskiej, który zachorował na raka prostaty. Po operacji lekarz uznał, że choroba w tym stadium jest nieuleczalna. Wtedy wiele środowisk zaczęło się modlić o zdrowie dla niego za wstawiennictwem Prymasa. Sam kapłan natomiast udał się na Jasną Górę i całą noc modlił się przed cudownym obrazem Matki Bożej – także za przyczyną Wyszyńskiego. Nagle usłyszał wewnętrzny głos: „Zostań w domu!”. „Następnego dnia miałem jechać do Katowic na kolejną operację. Nagle zostałem olśniony łaską zdrowia. Odczułem natychmiastowe, cudowne uzdrowienie. Organizm zaczął normalnie działać, a ból całkowicie ustąpił” – wspominał kapłan. Lekarz powiedział mu wtedy: „Jeżeli ksiądz przeżyje jeden tydzień, uznam to za cud”. Po upływie tygodnia ten sam lekarz stwierdził: „Uważam ten przypadek za cud Miłosierdzia Bożego”. A duchowny jest przekonany, że uratował go Prymas.

Materiały prasowe

Powyższy tekst jest fragmentem książki Mileny Kindziuk „Kardynał Stefan Wyszyński. Prymas Tysiąclecia”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Krzyżyk z drewna wraku „Titanica” sprzedany za 11600 euro

2019-10-21 21:14

ts / Wiltshire (KAI)

Na aukcji w Wielkiej Brytanii sprzedano krzyż, wyrzeźbiony z drewna pochodzącego z wraku legendarnego „Titanica”. Jak poinformowały media brytyjskie, prosty, 13-centymetrowy krzyżyk, sprzedano 19 października w Wiltshire w pobliżu kurortu Bath. Nabywca zapłacił za niego 10 tys. funtów (około 50 tys. zł). Dom aukcyjny oczekiwał, że będzie to cena około 12-18 tys. funtów.

F.G.O. Stuart (1843-1923)/pl.wikipedia.org

Krzyżyk wyrzeźbiono w zakładzie Samuela Smitha. Był on członkiem załogi statku SS „Minia”, który po katastrofie zbierał na swój pokład zwłoki zmarłych pasażerów. Członkowie załogi zbierali także wyrzucone przez morze przedmioty, w tym części wraku z drzewa dębowego. Z tego drzewa Smith wyrzeźbił później krzyżyk, upamiętniający ponad 1500 ofiar zatopionego „Titanica”. Do czasu aukcji znajdował się on w posiadaniu potomków byłego marynarza.

Luksusowy parowiec „Titanic”, swego czasu największy statek świata, podczas swego pierwszego rejsu z Wielkiej Brytanii do Nowego Jorku w kwietniu 1912 r. zderzył się z górą lodową i zatonął. Przedmioty z wraku odkrytego w 1985 r. osiągają wysokie ceny na aukcjach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem