Reklama

Proboszcz roku, parafia stulecia

Dominik Jabs
Edycja warszawska 51/2007

Grób ks. Jerzego Popiełuszki na warszawskim Żoliborzu odwiedziło ponad 17 milionów ludzi! Ale nie tylko dlatego parafia św. Stanisława Kostki jest wyjątkowa. Wystarczy przyjechać tu w dzień powszedni, aby przekonać się o aktywności tutejszego proboszcza i zaangażowaniu mieszkańców Żoliborza w życie parafii.

W Boże Narodzenie do żywej szopki przy parafialnym kościele ustawia się kilkudziesięciometrowa kolejka. Dzieci są już zniecierpliwione, jednak nie tylko one chcą zobaczyć kozy, osła, lamę, króliki czy ozdobne ptaki. W środku „Żoliborskiego Betlejem” rozbrzmiewają kolędy. Niektóre zupełnie nowe, pisane specjalnie do tej szopki. W żłóbku siedzi roczne dziecko. Wprawdzie za duże jak na Dzieciątko Jezus, ale Józef, Maryja i pastuszkowie są w sam raz. - Zapraszamy młode małżeństwa, najlepiej z dziećmi - zachęca ks. Cezary Smuniewski, tutejszy duszpasterz rodzin.
Ważnym wydarzeniem było dla funkcjonowania parafii powołanie do życia w 2000 r. fundacji „Bonum”. - Jednym z jej celów jest organizowanie koloni letnich dla ok. 200 dzieci. Część z nich otrzymuje dofinansowanie - mówi ks. proboszcz Zygmunt Malacki, założyciel fundacji. Środki na działalność fundacji pochodzą m.in. z „Amicusa”. Jest to dom pielgrzyma oferujący sale do wynajęcia, pokoje hotelowe i nastrojowe kolacje w restauracji „Serafino”. To właśnie tam odbywają się wieczorki „Jadłem z…”. - Są to spotkania ze znanymi ludźmi ze świata filmu, telewizji, estrady. Każdy, kto chce wziąć w nich udział, musi wykupić cegiełkę za 5 zł, a potem może zamówić np. kolację - mówi Iwona Cherubińska, dyrektor „Amicusa”. Do tej pory wśród gości, byli m. in. Gustaw Holoubek, Irena Kwiatkowska, Cezary Żak, Zbigniew Religa, Jerzy Połomski, Jose Cura…
W domu pielgrzyma działa też świetlica dla dzieci, również finansowana przez „Bonum”. - Jest całkowicie darmowa. Prowadzimy tu zajęcia z języków obcych, plastyki, muzyki. Pomagamy także przy odrabianiu lekcji - mówi Bożena Mossakowska, członek zarządu fundacji. - Jakie zajęcia zaoferujemy w nowym roku szkolnym, będzie zależało od tego jacy nauczyciele i studenci zgłoszą się jako wolontariusze - zapewnia Mossakowska. W „Amicusie” swoje spotkania integracyjne mają także seniorzy, wciąż liczni na Żoliborzu.
Rodziny w szczególnie trudnej sytuacji mogą liczyć na pomoc materialną w ramach „Ruchu Obrony Życia im. ks. Jerzego Popiełuszki”, powołanego przez ks. proboszcza Teofila Boguckiego. W parafii można też uzyskać bezpłatnie poradę od psychologa i prawników.

Fenomen na skalę światową

W parafii św. Stanisława Kostki działa Caritas, Akcja Katolicka, Kościół Domowy, Legion Maryi i inne wspólnoty modlitewne. Jest duszpasterstwo akademickie i Związek Harcerstwa Rzeczpospolitej. Księża mają pełne ręce roboty.
- To bardzo zobowiązująca parafia, patrząc zwłaszcza na postacie poprzednich proboszczów, i oczywiście na ks. Jerzego. Ale mnie to jednak nie przytłacza, tylko pomaga - mówi ks. Karol Oparcik, który u św. Stanisława Kostki pracuje od kilku miesięcy.- Poza tym tu ciągle coś się dzieje, choćby z racji pielgrzymów, którzy ciągną do grobu ks. Jerzego.
To miejsce, to prawdziwy fenomen. Powołano nawet specjalne grupy, które opiekują się grobem i pamięcią o ks. Jerzym, i to za darmo. - Tutaj dyżury trwają nieprzerwanie, także w nocy. Po śmierci ks. Jerzego obawialiśmy się, że ktoś może zdemolować to miejsce - wyjaśnia Jan Lewandowski, który w Kościelnej Służbie Porządkowej „TOTUS TUUS” jest od połowy lat 80. Niektórzy twierdzą, że służba zostanie rozwiązana, gdy nasz kandydat na ołtarze zostanie ogłoszony świętym. Pan Lewandowski przekonuje jednak, że będzie tu przychodził tak długo, dopóki starczy mu sił. Podobnie mówi wielu jego kolegów, którzy przyjeżdżają na dyżury z Radomia, Bydgoszczy czy z Zakopanego.
Działa też Służba Pomocnicza, której szefuje pani Jadwiga Janucik. To dzięki tej grupie przy grobie ks. Popiełuszki są wciąż świeże kwiaty. Jest też Służba Liturgiczna, pod kierownictwem pana Leona Łochowskiego, która dba o godną oprawę różnych uroczystości i wciąż odprawianych Mszy za Ojczyznę. Grupa Medyczna z dr Hanną Sulikowską nie pozwoli, by uczestnicy uroczystości byli bez opieki, gdy ktoś zasłabnie.

Parafia Proboszcza Roku

A gdy tylko pojawią się pielgrzymi, ten fakt odnotują członkowie Kościelnej Służby Informacyjnej. To oni zbierają materiały związane z ks. Jerzym i prowadzą księgi pamiątkowe. - Nasze archiwum zajmuje kilka szaf. Tworzymy je od śmierci księdza. Zgromadziliśmy kilkadziesiąt ksiąg. Posiadamy także informacje o łaskach uzyskanych dzięki jego wstawiennictwu - mówi Katarzyna Soborak, notariusz w procesie beatyfikacyjnym. O ks. Jerzym wie wszystko. Podobnie jak o każdej wizycie przy jego grobie. - Przybywały tu głowy państw, premierzy, kardynałowie, prymasi, arcybiskupi z całego świata - podkreśla K. Soborak. I przywołuje Jana Pawła II, który przybył tu 14 czerwca 1987 r. Wtedy władze komunistyczne nie zgodziły się na oficjalną wizytę, dlatego Papież nic nie powiedział do ludzi zgromadzonych wokół kościoła, ale jego obecność i modlitwa były wymowne. Przybył także Benedykt XVI, wtedy jeszcze kard. Joseph Ratzinger, którego przyjął ks. proboszcz Malacki. Gdy on nastał, w parafii naprawdę wiele się zmieniło. Został zresztą laureatem konkursu „Proboszcz Roku 2005” w archidiecezji warszawskiej. Przede wszystkim jednak utworzył „Muzeum Sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki”, nowoczesne i multimedialne. I wciąż ma nowe pomysły.

Reklama

Kształtujemy postawy patriotyczne

Ks. proboszcz Zygmunt Malacki, dziekan Dekanatu Żoliborskiego
Ta parafia w sposób szczególny naznaczona jest patriotyzmem. Gdy patrzę na jej historię z perspektywy 80. lat istnienia, to widzę przede wszystkim dwie wielkie postacie: ks. Teofila Boguckiego i ks. Jerzego Popiełuszko. Myślę też, że ks. prałat Stefan Ugniewski, który budował ten kościół, był również człowiekiem kochającym Ojczyznę, bo miłował człowieka. Bardzo dużo robił, jeśli chodzi o wymiar społeczny. Ks. Bogucki natomiast, nie tylko zapoczątkował Msze za Ojczyznę, ale także pozostawił po sobie ścianę „Bóg i Ojczyzna”, na której upamiętnił poległych i pomordowanych w czasie II wojny światowej i po jej zakończeniu. Dzisiaj także zależy nam, by kształtować postawy patriotyczne. Kościół nie zajmuje się polityką, ale musi się zajmować człowiekiem, jego moralnością, dlatego Kościół musi mieć odniesienie do Ojczyzny, w której żyje.

(dj)

Opoka zbudowana na rzece

Parafia św. Stanisława Kostki została erygowana w Boże Narodzenie 1927 r. przez kard. Aleksandra Kakowskiego. Pierwszym jej proboszczem był ks. Klemes Cyruliński, który rozpoczął budowę murowanej świątyni. Od początku napotykano na trudności, m. in. finansowe. Przy wykopach pod fundamenty odkryto podziemną rzekę, dlatego kościół postawiono na 300 ukośnych żelbetowych słupach. Prace wykończeniowe trwały nawet podczas okupacji, a ostateczny kształt uzyskała w latach 60-tych XX w. Konsekracji świątyni dokonał kard. Stefan Wyszyński. Projektantami byli inż. Łukasz Wolski (autor m. in. drewnianej kaplicy Matki Bożej Anielskiej w Laskach z 1925 r. i salezjańskiej Bazyliki Serca Jezusowego przy ul. Kawęczyńskiej na Pradze) oraz Edgar Norweth, wybitny polski architekt, urbanista i teoretyk architektury epoki modernizmu. (zaprojektował m. in. budynki dzisiejszego AWF na Bielanach i osiedle „Żoliborz Oficerski”).
Główne uroczystości związane z jubileuszem 80-lecia parafii odbędą się 25 grudnia o godz. 10 w kościele św. Stanisława Kostki. Weźmie w nich udział abp K. Nycz.

(dj)

Reklama

„Babcia pątniczka” z Włoch już na Jasnej Górze

2019-08-21 18:46

it / Jasna Góra (KAI)

95-letnia Emma Morosini, Włoszka, która wybrała się w samotną pieszą pielgrzymkę na Jasną Górą pokonując ok. 1 tys. jest już u celu. - Ostatnie owoce mojego życia: modlitwę o pokój na świecie, za kapłanów i młodych chciałam przynieść tutaj Matce Bożej - powiedziała pątniczka, która do częstochowskiego Sanktuarium dotarła późnym po południem. Pierwsze kroki skierowała przed Cudowny Obraz, gdzie długo się modliła a potem spotkała się z Paulinami. Przeor klasztoru ucałował jej ręce i podziękował za pielgrzymi trud ofiarując ryngraf Jasnogórskiej Pani i różaniec.

BPJG

Zapytana skąd pomysł na tak szaloną w jej wieku wyprawę odpowiedziała, że jest to realizacja jej postanowień. - Od 25 lat jestem w drodze, od dnia kiedy zostałam cudownie uzdrowiona. Postanowiłam sobie, że każdego roku przez trzy miesiące będę pielgrzymować i tak od 70. roku mojego życia trzy miesiące jestem w drodze - podkreśliła pątniczka. Pierwszym sanktuarium, które nawiedziła było Lourdes a potem Fatima. Teraz przyszła pora na Jasną Górę.

- Pomyślałam, że te ostatnie owoce mojego życia chcę przynieść Matce Bożej tutaj, modlitwę o pokój na świecie, za kapłanów i za młodzież. To są najważniejsze intencje, które możemy zawierzyć tylko Maryi - wyznała. Podkreśliła, że „to taka malutka kropelka, którą może dodać do oceanu”.

- To mnie uszczęśliwia, że mogę tu być, w tym Sanktuarium, które kocham – podkreśliła.

- Chcę podziękować Dziewicy Maryi za to, że mnie tu wezwała, to Jej wołanie sprawiało, że nawet kiedy byłam zmęczona wieczorem, to przychodził nowy dzień i znowu nowe siły. To jest piękne doświadczenie odkryć, że Matka Boża trzyma Cię za rękę i mówi „dawaj dalej”, jeszcze kroczek - wyznała Emma Morosini.

Pątniczka wyraziła wielką wdzięczność wszystkim, którzy się za nią modlili.

- To bardzo ważne, by mieć przyjaciół, którzy się za Ciebie modlą, nie ma pielgrzymowania, pokonywania drogi, trudności, bez modlitwy, bez niej to „nie wychodzi”.

Niestrudzona kobieta opowiadała o różnych „przeszkodach” w drodze. - Czasem było tak, że robiłam cztery kroki i musiałam się zatrzymać. Zawsze wtedy pojawiał się człowiek – anioł, który pomagał. Pytałam się mądrego kapłana czy mogę pielgrzymując tę pomoc przyjmować a on odpowiedział: „ty masz swoje lata, Matka Boża zna twój wiek i nie wolno ci odmawiać, gdy ktoś zaoferuje pomoc”.

- Ta pomoc była wielka – przekonuje i dodaje: „myślałam, że dotrę na Jasną Górę na koniec roku, robiąc te cztery kroki i postój, ale dzięki życzliwym ludziom udało się dotrzeć już teraz”.

Z uśmiechem wspomina, że dziękuje za pomoc wielu osobom, także polskim policjantom. - Kiedy pomyliłam drogę i poszłam w innym kierunku na trasie, to zaoferowali swoją pomoc przez podwiezienie służbowym samochodem i wyprowadzenie na właściwą drogę – podkreślała.

Wyznawała, że Maryja jest dla niej jak mama. - Nie mam już nikogo z bliskich na świecie i dlatego jestem Jej córką i Ona mnie prowadzi – stwierdziła.

Zapytana o przesłanie płynące z dziś z Jasnej Góry odpowiedziała z przekonaniem: „chciałabym byście mieli zaufanie i wiarę, że Matka Boża wszystkich kocha, mądrych i głupich, że jest Matką a Matka kocha bardziej trudne dzieci. Ufajcie, bądźcie pewni, że Matka Boża nas kocha”. – Zaufanie, wiara, módlcie się, módlcie się – mówiła.

Włoszka wyruszyła ze swego rodzinnego miasta Castiglione delle Stiviere nad jeziorem Garda. W samotnej pielgrzymce na Jasną Górę miała do pokonania ok. 1000 km. Jej znakiem rozpoznawczym jest pomarańczowa, odblaskowa kamizelka, jasny kapelusz i różaniec. Prowadzi za sobą niewielki wózek, w którym ma wszystko, co niezbędne w drodze. Na noclegi zatrzymywała się w różnych miejscach, domach prywatnych, parafiach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W siedem dni 1000 km!

2019-08-23 19:21

Marian Florek

Najdłuższa polska pielgrzymka jaka w tym roku dotarła na Jasną Górę liczyła 640 km. Na jej pokonanie pątnicy z Helu mieli 19 dni. A ile dni potrzebowali uczestnicy, liczącej ponad 1000 km. „Pielgrzymki Biegowej” wiodącej z Şumuleu Ciuc w Rumunii na Jasną Górę? 7 dni! I własnie po tygodniu od startu w dniu 23 sierpnia br. biegacze dotarli do Częstochowy.

Marian Florek

Idea takiej formy uczczenia Matki Bożej Jasnogórskiej zrodziła sie trzy lata temu – powiedział w rozmowie z „Niedzielą” pomysłodawca pielgrzymki Marian Płaszczyk, który corocznie organizuje pielgrzymki biegowe z miasteczka Knurów w woj. śląskim na Jasną Górę.

Trasa była ciężka, pełna niespodzianek i dramatycznych wydarzeń. Do pomocy w pokonywaniu trudności na szlaku poproszono rowerzystów, którzy osłaniali biegnących od np. watah bezpańskich psów – zwierzał się p. Plaszczyk. Czasami trzeba było się bronić i przed nieżyczliwymi ludźmi. Ale dzięki opiece Matki Najświętszej wszystko dobrze się skończyło – podkreślił w dalszej części rozmowy nasz interlokutor. Oczywiście było też sporo radości, zwłaszcza na postojach w poszczególnych miejscowościach, gdzie witali się z Matką Bożą o różnych obliczach ale zawsze o jednym sercu i gdzie ojcowie paulini okazywali wiele troski wobec zmęczonych pielgrzymów. Tę opinię potwierdziło w rozmowie z naszym tygodnikiem wielu młodych i starszych uczestników biegu.

Biegaczy było dziesięciu a rowerzystów dwóch. System biegu jaki obrali uczestnicy pielgrzymki był nie tyle sztafetowy co – jak określił pomysłodawca - „po sznurku”. Na Szczycie pielgrzymów powitał abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, który z serca ich pobłogosławił, odmówił wspólną modlitwę i chwilę życzliwie porozmawiał.

Hasłem Biegowej Pielgrzymki były słowa papieża św. Jana Pawła II: „Bóg dokonał już rzeczy niezwykłych, trzeba dalej iść w tym kierunku z ufnością i zapałem (…), wierząc w Chrystusa”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem