Reklama

Wiadomości

Południowe Kiwu zmaga się z powodziamiPołudniowe Kiwu zmaga się z powodziami

Demokratyczna Republika Konga zmaga się z żywiołem. Ulewne deszcze spowodowały powódź w Południowym Kiwu. Najdramatyczniejsza sytuacja jest w mieście Uvira, gdzie woda zerwała mosty, pozostawiając część ludności bez żywności i opieki medycznej.

[ TEMATY ]

powódź

Afryka

Kongo

Vatican News

Jak mówi miejscowy biskup Sébastien Muyengo Mulombe co najmniej 11 tys. rodzin pozostaje bez dachu nad głową.

Bp Muyengo: zostaliśmy odcięci od wody, żywności i szpitali

„Sytuacja nie jest dobra. Wiele rodzin straciło cały swój dobytek. Staramy się im pomóc, ale miasto Uvira podzielone jest na dwie części, ponieważ wszystkie mosty zostały zerwane. Co gorsza, zniszczone też zostało ujęcie wody pitnej. Obawiamy się, że kiedy zabraknie wody może nam grozić epidemia cholery - powiedział Radiu Watykańskiemu bp Muyengo Mulombe. - Ale grozi nam również głód, ponieważ miasto zostało odcięte od terenów wiejskich, które zaopatrują nas w żywność. Zostaliśmy też odcięci od Bujumbury, burundyjskiego miasta, do którego udawaliśmy się w przypadku choroby, bo tam są lekarze i szpitale. Teraz, kiedy pojawił się koronawirus, jest to bardzo niebezpieczne. Sytuacja jest zatem katastrofalna.“

2020-04-24 16:40

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Afrykańczycy zmieniają oblicze Kościoła w Chinach

2020-08-03 19:28

[ TEMATY ]

modlitwa

Afryka

Adam Szewczyk

Na rosnącą i coraz bardziej zauważalną obecność młodych katolików afrykańskich w Kościele w Chinach zwrócił uwagę w swym najnowszym wydaniu dwutygodnik włoskich jezuitów „La Civiltà Cattolica”. O zjawisku tym, występującym w różnych regionach kraju, rozmawiał na przykładzie miasta Guangzhou z prowincji Guangdong w południowo-wschodnich Chinach dyrektor pisma o. Antonio Spadaro z francuskim teologiem-antropologiem Michelem Chambonem.

W każdy weekend katedra katolicka w mieście zapełnia się tysiącami ludzi zarówno miejscowymi, jak i przybyszami z wielu krajów, a Msze sprawowane są w miejscowym dialekcie kantońskim i ogólnochińskim mandaryńskim, po angielsku, koreańsku i w innych językach.

Młodzi Afrykańczycy, jacy przybyli do Państwa Środka na studia czy w poszukiwaniu pracy, pochodzą głównie z Nigerii, Kenii, Kamerunu i Ugandy. Ci spośród nich, którzy są katolikami, zaczynają chodzić do kościołów w miastach, w których mieszkają.

W Guangzhou (czyli dawnym Kantonie) uczęszcza do katedry średnio od 500 do 800 przybyszów z Czarnego Lądu.

Według rozmówcy pisma ludzie ci przychodzą tam wczesnym popołudniem, modlą się lub rozmawiają z przyjaciółmi przy Grocie Matki Bożej z Lourdes i tam czekają na Mszę św. Inni w kościele ćwiczą śpiewy i przygotowują się do służby przy ołtarzu. W odpowiedzi na narastający napływ turystów, Nigeryjczycy zorganizowali służbę porządkową, surową i skuteczną, aby zachować atmosferę modlitwy w czasie liturgii w języku angielskim.

W ciągu tygodnia wierni afrykańscy przychodzą do katedry na katechezy biblijne i spotkania modlitewne, utrzymane najczęściej w duchu charyzmatycznym. Ożywili też działalność Legionu Maryi, który kwitł tam przez cały okres rządów komunistycznych, mimo utrudnień ze strony władz, niezadowolonych zwłaszcza z powodu „wojskowej” nazwy tego ruchu. Według Chambona, przez cały dzień „przed Panią z Lourdes klęczą zawsze jacyś Afrykańczycy”, inni klęczą też w pobliskiej kaplicy Najświętszego Sakramentu, „pochyleni w geście adoracji lub ze wzniesionymi rękoma”.

Ale występują również napięcia między wspólnotą przybyszów z Afryki a miejscową społecznością katolicką, mające podłoże głównie materialne. W Guangzhou po kryzysie finansowym z 2008 roku udział imigrantów z Czarnego Lądu w działalności przestępczej zrodził ogólną podejrzliwość do wszystkich „Czarnych”. Dzielnicę Xiaobei na północy miasta, w której mieszka większość Afrykańczyków, wielu Chińczyków postrzega jako miejsce przeklęte, rządzone przez gangi kryminalne. Imigranci afrykańscy to w większości młodzi samotni mężczyźni i po całym kraju krążą opowieści o młodych Chinkach, które zaszły w ciążę z niektórymi z nich, a później zostały przez nich porzucone. Zdarza się, że takie kobiety przychodzą potem do katedry, „żądając odszkodowania” – powiedział Chambon.

Z drugiej strony podkreślił szczególny „zapał misyjny” – elastyczny i ekstrawertyczny – cechujący obecność afrykańską w Kościele chińskim. Przejawia się to, zdaniem badacza, w tym, że jeśli Afrykanin zaręczy się z Chinką, to zwykle prowadzi ją do kościoła, gdzie odbywa ona kurs katechumenatu i przyjmuje chrzest. Dodał, że w ostatnich latach znacząco wzrosła liczba ochrzczonych kobiet. W mieście są już rodziny chińsko-afrykańskie, co było nie do pomyślenia jeszcze kilka lat temu – podkreślił rozmówca dwutygodnika.

Według niego katolicy afrykańscy, którzy zjawili się w najludniejszym państwie świata sami, bez „mandatu misyjnego” i wsparcia, „są znacznie bardziej elastyczni i łatwiej przystosowują się do miejscowych warunków niż wiele zgromadzeń i zakonów misyjnych”. Po przybyciu na miejsce musieli usilnie szukać kontaktów z miejscowym społeczeństwem, aby móc przeżyć fizycznie i finansowo. A imigranci katoliccy „przynieśli z sobą także swą wiarę, którą dzielili się z każdym, z kim się zetknęli”.

Także ich sposób nawiązywania więzi z miejscowym duchowieństwem jest szczególny i np. w odróżnieniu od wielu Chińczyków Afrykanie są bardziej otwarci, przedstawiając kapłanom swe potrzeby duchowe i duszpasterskie. Jako „nowi przybysze” proszą o dostęp do sakramentów i miejsc spotkań, pomagając tym samym także miejscowym duchownym rozszerzać ich własne horyzonty duszpasterskie.

Swe rozważania i spostrzeżenia uczony francuski kończy uwagą, iż podczas gdy wielu analityków roztrząsa w nieskończoność uwarunkowania polityczne, które uczyniłyby bardziej znośnymi sytuację ochrzczonych, „również w Chinach Kościół wzrasta bez proszenia o zezwolenie tzw. «ekspertów», bezinteresownie, w sposób «niezorganizowany», bez konkursu na jakąś misyjną strategię ewangelizacji”. Wpisuje się to w wątek żywotnych i konkretnych interesów zwykłych ochrzczonych, którzy prawdopodobnie nie wiedzą nawet nic o tymczasowym układzie watykańsko-chińskim z 2018 roku o mianowaniu biskupów w tym kraju.

CZYTAJ DALEJ

Abp Hoser dla „Niedzieli”: potrzeba nam miłości ojczyzny na wzór bohaterów Bitwy Warszawskiej

„Bolszewizm zatruł zachodnią cywilizację, a jego pochodną są wszystkie dzisiejsze ideologie” - mówi w wywiadzie dla Tygodnika „Niedziela” abp Henryk Hoser.

O cudownym zwycięstwie w 1920 r., bohaterskiej śmierci ks. Ignacego Skorupki, zjednoczeniu Polaków ponad podziałami i białej plamie w historii, jaką była przez lata była Bitwa Warszawska, z biskupem seniorem diecezji warszawsko-praskiej i wizytatorem apostolskim parafii w Medjugorie, rozmawia Magdalena Wojtak.

Sto lat temu na przedmieściach Warszawy nastąpił cud. Bolszewicy zaczęli się wycofywać, a plan podbicia przez nich serca Europy "po trupie Polski" legł w gruzach. Jak powinniśmy patrzeć na to wydarzenie? 

Abp Henryk Hoser SAC: - To był potrójny cud - jedności narodowej, wspólnoty modlitwy oraz działań militarnych. Zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej zawdzięczamy ogromnej mobilizacji całego społeczeństwa, które szturmowało niebo i odpowiedziało na apel biskupów, aby stanąć w obronie ojczyzny. 19 czerwca 1920 r. stolicę zawierzono Najświętszemu Sercu. Episkopat Polski na czele z prymasem kard. Edwardem Dalborem, na Jasnej Górze trzy tygodnie przed kulminacyjnym atakiem bolszewików ponowił ten akt, zawierzając Najświętszemu Sercu Pana Jezusa całą Polskę. W świątyniach miały miejsce całodzienne adoracje. Od 6-15 sierpnia odbywała się ogólnopolska krucjata modlitewna w intencji ojczyzny odmawiana w formie nowenny.
W stolicy trwały czuwania modlitewne, a z kościołów w kierunku pl. Zamkowego wyruszały procesje pokutno-błagalne. Lud Warszawy zawierzał się Matce Bożej Łaskawej, Strażniczce Polski i patronce stolicy. Modlono się także przed relikwiami św. Andrzeja Boboli.

Jaką rolę w obliczu bolszewickiej ekspansji odegrał Kościół? 

- Polscy biskupi w liście do narodu, papieża Benedykta XV oraz Konferencji Episkopatów Świata prosili o pomoc i modlitwę w intencji zagrożonego nawałą bolszewicką państwa. Pisali, że jeżeli Polska zginie, klęska grozi całemu światu, który zaleje nowy potop - potop mordów, nienawiści, pożogi i bezczeszczenia Krzyża. Pisali, że bolszewizm jest wykwitem wszelkich zasad negacji, które godzą w rodzinę, religię, system społeczny oraz ubóstwianą przez siebie wiedzę. 

14 sierpnia 1920 r. na polach walk w Ossowie, gdzie zginął z krzyżem w ręku ks. Ignacy Skorpuka, sowieci zobaczyli na niebie jasną postać. Nazajutrz Matka Boża objawiła się także w Wólce Radzymińskiej. 

- Uczestnikom Bitwy Warszawskiej, jak relacjonowali bolszewiccy jeńcy, objawiła się Matka Boża. W nocy widzieli wielką postać Maryi na tle stolicy, która ochraniała płaszczem Warszawę, a wystrzeliwane w Jej kierunku pociski odbijały się.
Od tego momentu nastąpił przełom w Bitwie Warszawskiej. Rosjanie zaczęli panikować i wycofywać się. Siły ludzkie były zbyt słabe, aby sprostać wrogowi. Objawienie się Matki Bożej załamało morale Armii Czerwonej, a skuteczne okrążenie bolszewików przez polskie wojsko od strony Wieprza przechyliło szalę zwycięstwa. Cud dokonał się 15 sierpnia 1920 r. w Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Przepowiednia Lenina, aby po trupie Polski bolszewicy dostali się serca Europy była o krok od spełnienia się. W Wyszkowie czekali już komunistyczni komisarze: Feliks Dzierżyński, Julian Marchlewski i Feliks Kon. Nie mogli doczekać kapitulacji stolicy i przejęcia władzy. Po zwycięstwie bolszewików triumfalnie planowani wjechać do Warszawy, a sowieckim żołnierzom obiecano dwudniowy rabunek stolicy Polski. Kraje europejskie nie miały świadomości zagrożenia i wykazywały się wobec naszego kraju niechętną postawą, próbowały nawet dogadać się z bolszewikami. Czesi na przykład chcieli zatrzymać pociągi z zakupioną przez nasz rząd amunicją. 

Klęska Polaków wydawała się nieunikniona. 

- Tak, ale wydarzył się cud zjednoczenia narodu polskiego. Mimo wszelkich sporów i waśni, które miały miejsce wówczas na scenie politycznej, wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że niepodległa ojczyzna jest najwyższą wartością. Zjednoczono się wobec nadchodzącego zagrożenia. Dokonała się powszechna mobilizacja. Młodych chłopców powoływano do wojska i wysyłano na front. Powstała Armia Ochotnicza, na czele z gen. Józefem Hallerem, która wydała odezwę do narodu zachęcającą do dobrowolnego wstępowania w szeregi armii. 
 

Bohaterem wojny polsko-bolszewickiej stał się młody, 27-letni kapłan, duszpasterz Legii Akademickiej. 

- Swoją ostatnią Mszę Świętą ks. Ignacy Skorpuka przed wyruszeniem na front sprawował w cmentarnej kaplicy na warszawskim Kamionku. Stamtąd wraz z młodzieżą, wśród której byli liczni uczniowie Gimnazjum im. Władysława IV, wyruszył do Ossowa. Tam z krzyżem w ręku zginął od bolszewickiej kuli. 

Według świadków tego wydarzenia kapłan śpiewał pieśń ku czci Matki Bożej, a w testamencie ks. Skorupka pisał: ,,Dług za szkołę spłacam swym życiem. Za wpojoną mi miłość do Ojczyzny – płacę miłością serca... Proszę mnie pochować w albie i stule...”. 

- Młodzież, która brała udział w walkach 1920 r. była wychowywana w wielkim patriotyzmie. Bój był wzmacniany uformowanym duchem tych młodych ludzi. 
 Wychowanie patriotyczne odgrywa bardzo dużą rolę. Wierność własnym korzeniom, a więc własnej historii, tożsamości jest gwarantem przetrwania. Powinniśmy uczyć się nie tylko na błędach naszej przeszłości, ale także umieć dostrzegać wiele dobra dokonującego się na przestrzeni dziejów, poczynając od chrztu Polski, który był początkiem polskiej państwowości. Dzisiaj potrzeba nam miłości ojczyzny na wzór bohaterów Bitwy Warszawskiej. Musimy pamiętać, że wolność i suwerenność nie są nam dane raz na zawsze. Powinniśmy umieć stanąć ponad wszelkimi podziałami, które rozdzierają polskie społeczeństwo i bronić ojczyzny poprzez sprawnie działające państwo, które zapewnia suwerenność kraju. 

Księże Arcybiskupie, dziś nie zagraża nam komunizm, ale inne ideologie, które uderzają w życie i rodzinę. Jak się bronić przed nimi? 

- Żyjemy w epoce postmodernizmu, która odchodzi od racjonalizmu i kieruje się różnymi ideologiami mającymi neomarksistowskie korzenie. To tworzenie nowoczesnego człowieka, który ma być pozbawiony tożsamości i pamięci historycznej. Widać dziś dewaloryzację człowieka, zwłaszcza słabego i bezbronnego. Potrzeba dziś wrócić do dobrze pojętej antropologii, która bierze pod uwagę nie tylko ciało, ale i duszę. Zauważmy, że zwycięstwem bolszewizmu okazał się pakt Ribbentrop-Mołotow i czwarty rozbiór naszego kraju, który został podzielony przez ateistycznych przywódców. Bolszewizm zatruł zachodnią cywilizację, a jego pochodną są wszystkie dzisiejsze ideologie. 

Przez wiele lat Bitwy Warszawskiej nie można było nazywać „Cudem nad Wisłą”. Cenzura miała wpływ na wypaczanie obrazu tego wydarzenia? 

- Oczywiście. Przez wiele lat Bitwa Warszawska była białą plamą w społecznej świadomości. W czasach komunizmu w szkołach nie mówiło się o klęsce bolszewików pod Warszawą. Akcentowano układ ryski i dowodzono, że to Lenin upomniał się o granice Polski.

Jednak miejscowa ludność pamiętała o historycznym zwycięstwie polskiego oręża. Już dekadę później zaczęły powstawać w stolicy kościoły będące wotum za Cud nad Wisłą.

Wśród wiernych była ogromna potrzebna budowania tych świątyń stanowiących wdzięczności narodu za ocalenie przed bolszewikami w Bitwie Warszawskiej. Konkatedra Matki Bożej Zwycięskiej na Kamionku, kościół Chrystusa Króla na Bródnie oraz kościół Matki Bożej Zwycięskiej w Rembertowie powstały z potrzeby serca warszawiaków i dzięki ich ofiarności. 

W Radzyminie powstaje także świątynia, wotum wdzięczności za życie i pontyfikat Jana Pawła II i zwycięską Bitwę Warszawską. Pod budowę tego kościoła wmurowywał Ksiądz Arcybiskup kamień węgielny.

- Jan Paweł II w czerwcu 1999 r. na Cmentarzu Żołnierzy Polskich 1920 r. w Radzyminie powiedział, że ma wielki dług wobec bohaterów „Cudu nad Wisłą”. Sanktuarium, któremu patronuje papież-Polak ma przypominać, że Karol Wojtyła urodził się w roku Bitwy Warszawskiej i wiele zawdzięcza Polakom broniącym ojczyzny w 1920 r. Świątynia ta powstaje na polach bitwy polsko-bolszewickiej, gdzie miały miejsce krwawe walki. Diecezję warszawsko-praską papież szczególnie zobowiązał do kultywowania pamięci o "Cudzie nad Wisłą". Dlatego też należy pamiętać o innym ważnym miejscu, jakim jest Ossów. 

Tutaj poznamy nie tylko historię wojny polsko-bolszewickiej? 


- Nieopodal grobów bohaterów 1920 r. znajduje się tablica poświęcona polskim oficerom, dowódcom oddziałów walczących w Bitwie Warszawskiej, zamordowanym potem w 1940 r. w Katyniu przez Rosjan. W Ossowie powstała także aleja pamięci, gdzie upamiętniani są ci, którzy zginęli w 2010 r. w katastrofie smoleńskiej w drodze na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. To wyraz naszego szacunku do historii i tych tragicznych wydarzeń. 

 Z abp. Henrykiem Hoserem SAC rozmawiała Magdalena Wojtak. 

CZYTAJ DALEJ

Białoruś: Oficjalne wyniki wyborów: Łukaszenka 80,1 proc., Cichanouska- 10,1 proc

2020-08-14 13:24

[ TEMATY ]

Białoruś

PAP/EPA/CHRISTIAN BRUNA

Centralna Komisja Wyborcza Białorusi ogłosiła w piątek całościowe wyniki wyborów prezydenckich z 9 sierpnia. Według CKW urzędujący prezydent Alaksandr Łukaszenka zdobył 80,1 proc. głosów, a jego główna oponentka Swiatłana Cichanouska – 10,1 proc. głosów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję