Reklama

Kościół

„Pokaż światu Królową” - nowa inicjatywa „Niedzieli”

#PokażŚwiatuKrólową, to nowa inicjatywa Tygodnika Katolickiego „Niedziela” zachęcająca czytelników i wiernych w Polsce, aby 2 maja w uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski wystawili w oknach swoich domów wizerunek Matki Bożej, który również został zamieszczony w 18 numerze „Niedzieli”, z datą 3 maja br.

Akcja Tygodnika Katolickiego „Niedziela” jest również konkretną odpowiedzią na prośbę abp Wacława Depo, metropolity częstochowskiego skierowaną do wiernych archidiecezji częstochowskiej w momencie rozpoczęcia pandemii, aby w tych szczególnych dniach umieścić w oknach domów wizerunek Matki Najświętszej, zwłaszcza wizerunek Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, w której Bóg dał Narodowi Polskiemu przedziwną pomoc i obronę, a Jej święty Obraz Jasnogórski wsławił niezwykłą czcią wiernych.

W swoim słowie zamieszczonym w najnowszym numerze „Niedzieli” abp Depo błogosławiąc akcji tygodnika przypomniał słowa Benedykta XVI z encykliki „Spe salvi”, że „życie jest niczym żegluga po morzu historii, często w ciemnościach i burzy, w której wyglądamy gwiazd wskazujących nam kurs”.

Reklama

„Oczywiście, Jezus Chrystus sam jest Światłem, które wzeszło nad wszystkimi ciemnościami historii, ale któż bardziej niż Maryja mógłby nam wskazać światło Chrystusowej nadziei dla nas! Dlatego po raz kolejny zwracam się do Was, aby wystawić Jej wizerunek – Matki wskazującej na Syna – w oknach naszych domów, aby przewodziła nam na naszej drodze”– napisał abp Depo.

Natomiast o. Waldemar Pastusiak, kustosz klasztoru Ojców Paulinów na Jasnej Górze podkreślił, że „w czasie naszego zmagania w walce z koronawirusem dokonuje się także walka o wiarę i miejsce Boga w naszym życiu”.

„Pozostając w domu, musimy dla siebie nawzajem być nauczycielami wiary i Ewangelii – mąż dla żony, żona dla męża, rodzice dla dzieci itd. Nasza wiara w tym czasie wymaga od nas uzewnętrznienia. Izraelici w Egipcie znaczyli odrzwia krwią baranka, my umieśćmy w oknach wizerunek naszej Matki na znak, że nie jesteśmy sami – jest z nami nasza Matka i wraz z Nią jesteśmy przy Chrystusie. Niech nasze domy naznaczone Jej obecnością oddalą wszelkie ciemności, lęk i niepewności i będą umocnieniem dla tych, którzy w nasze okna będą spoglądać” – napisał o. Pastusiak.

2020-04-28 12:56

Ocena: +29 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Znamy nagrodzonych w konkursie „Niedzieli”: #PokażŚwiatuKrólową!

Inicjatywa „Niedzieli” pt. #PokażŚwiatuKrólową oraz konkurs o tej samej nazwie okazały się bardzo owocne. Otrzymaliśmy mnóstwo zgłoszeń konkursowych, w których dzieliliście się z nami zdjęciami wystawionych wizerunków Maryi w oknach swoich domów, a także świadectwami działania Matki Bożej w swoim życiu.

Uważamy, że każdy z Was zasłużył na miano zwycięzcy tego konkursu! Z całego serca dziękujemy za odważne świadectwo wiary i zachęcamy do dalszego trwania w modlitewnej jedności.

W konkursie wyłonić musieliśmy osoby, do których powędrują nagrody i tak Jury konkursu zdecydowało, że nagrodę w postaci książki otrzymają autorzy poniższych świadectw: (W dniu jutrzejszym będziemy kontaktować się z nagrodzonymi osobami drogą telefoniczną, w celu ustalenia sposobu wysyłki nagrody). Nagrody ufundowało Wydawnictwo eSPe - współorganizator konkursu.

Nagrodzone świadectwa:

Maryja jest dla mnie najpewniejszą i najkrótszą drogą do Jezusa. Najpełniej doświadczam tego gdy proszę Ją o pomoc przed przystąpieniem do Sakramentu Pojednania. (Ten wizerunek umieściłam w oknie już na początku pandemii, gdy prosił o to abp Depo. Jestem od wielu lat czytelniczką tygodnika NIEDZIELA. Wizerunek NMP z Niedzieli umieściliśmy przy Figurze Krzyża w naszej wiosce, gdzie w maju śpiewamy Litanię Loretańską i pieśni. W tym roku też.:) )

p. Teresa

Matka Boża jest dla mnie najlepszą mamą , ucieczką w trudnych sprawach , opiekunką i orędowniczką u Boga . Od kilku lat pielgrzymuję do jaj tronu w Pieszej Pielgrzymce Tarnowskiej aby dziekować za wszystko co za Jej wstawiennictwem moja rodzina otrzymuje i wypraszać dalsza opieke na kolejny rok. Relacja z Matką Bożą daje mi pewność ,że dzieki Niej zawsze będę przy jej Synu ponieważ ona do Niego prowadzi każdego kto jej siebie zawierzy.

p. Łukasz

Słowa: „Oto Matka twoja”, którymi z krzyża Jezus oddaje w osobie umiłowanego ucznia każdego z nas w macierzyńską opiekę Maryi, szczególnie są dla mnie ważne odkąd nie mam już swojej ziemskiej mamy.

Powierzam siebie i moją rodzinę Matce Bożej każdego dnia, tak jak nauczyli mnie tego moi zmarli rodzice, którzy mieli od dzieciństwa wielkie nabożeństwo do Maryi.

Jestem im niezmiernie wdzięczna za ten przykład miłości i zawierzenia Matce Bożej, szczególnie w Jej Częstochowskim Wizerunku.

p. Ewa

Maryja, Matka Syna Bożego jest dla mnie wzorem Matki, która kocha swoje dziecko. W dzisiejszych czasach daje wzór jak mądrze kochać dzieci, ale też pokazuje i uczy jak wsłuchiwać się z miłością w to co dziecko, czasami dorosłe mówi do swojej matki. Uczy mnie najpiękniejszej i mądrej relacji ze swoim dzieckiem.

p.Anna

Dla mnie Maryja jest Matką, ale i również moją przewodniczką do Jezusa, a jej obecność jest dla mnie teraz szczególnie ważna, kiedy podejmuję decyzję o wstąpieniu do Seminarium. Z Matką Bożą mogę rozmawiać o wszystkim, co mnie martwi, ale też o tym,co mnie cieszy. Rozmawiam tak jak z mamą. Tylko, że Maryja jest najlepszą Mamą, bo dał ją nam Nasz Bóg i Zbawiciel- Jezus Chrystus.

p.Jakub

Matka Boża jest dla mnie...

Otwartą księgą, której głębia treści polega na tym, że jest wymagająca, ale także inspirująca do zmian w moim życiu ...

Jest dla mnie każdego dnia zaproszeniem do odkrywania jej piękna w relacjach z Bogiem i drugim człowiekiem …

p.Beata

CZYTAJ DALEJ

"Dużo ludzi modli się i prosi o modlitwę" - rozmowa z Józefem Popiełuszką, bratem bł. ks. Jerzego

2020-07-05 11:00

ks. Łukasz Romańczuk

Pan Józef Popiełuszko wraz z żoną Alfredą

Okrutna śmierć ks. Jerzego Popiełuszki poruszyła wielu Polaków. Niezliczone tłumy na pogrzebie i licznie przychodzący ludzie odwiedzający jego grób na warszawskim Żoliborzu. Dziś cieszymy się, ks. Jerzy jest już błogosławiony. Na szczęście między nami są ci, którzy pamiętają tego odważnego kapelana “Solidarności”. Z Józefem Popiełuszką, bratem ks. Jerzego, rozmawia ks. Łukasz Romańczuk.

Ks. Łukasz Romańczuk: Nasza rozmowa odbywa się tuż przed uroczystościami w parafii pw. św. Michała Archanioła w Miliczu, czy często zdarza się, że jest Pan zapraszany na instalację relikwie brata, bł. ks. Jerzego?

Józef Popiełuszko: Bardzo często. W wielu miejscowościach byliśmy już w Polsce i poza jej granicami. W lutym byliśmy w Anglii, wcześniej w Norwegii. Zapraszano nas także na Wschód, a tak to zapraszani jesteśmy do różnych miejsc w Polsce.

Ks. Ł.R: Wspomnienia brata, to także wspomnienia z dzieciństwa. Jak wspomina Pan ks. Jerzego z lat młodości?

J.P.: Po pierwszej Komunii św. Jerzy zapisał się do ministrantów i codziennie rano był na Mszy św. Wychodził z domu godzinę wcześniej, aby zdążyć, bo do kościoła było 5 km. Nauczyciela mamę wezwała i powiedziała, że za to dostanie obniżony stopień, ale on nie załamał się i do końca podstawówki służył do Mszy św.

Ks. Ł.R: Pana brat, ks. Jerzy, kiedy był kapelanem “Solidarności” czuł niebezpieczeństwo jakie mogło wynikać z jego posługi?

J.P.: Niebezpieczeństwo było w każdej chwili. Cały czas przy mieszkaniu pilnowała go Służba Bezpieczeństwa. Ale on się nie gniewał na nich. Sam albo kolegom mówił, aby zanieść tak do nich kawę czy ciepłą herbatę, aby im mimo zimna było lżej, bo oni tylko pracują. Nie oni są winni, ale system tego był winien.

Ks. Ł.R.: I nadszedł rok 1984. Okrutna śmierć ks. Jerzego. Jak wspomina Pan ten czas, kiedy dowiedział się o śmierci brata?

J.P.: Trudno powiedzieć. Na początku nie dowierzałem, ale niestety okazało się to prawdą. Później męczyli nas. Mnie też chcieli aresztować, bo po śmierci brata pojechałem z mamą na mszę za Ojczyznę i biskup obecny tam wtedy chciał pokazać nam rzeczy, które wyłowiony.

Mieszkaliśmy u jednej pani i przyszli ubecy i powiedzieli, że rewizję będą robić, a do mnie powiedzieli: “Pan pojedzie z nami”. Mama zaczęła płakać i powiedziała: “Jak jego zabieracie, to i ja z wami pojadę.” Oni byli w kropce i nie wiedzieli co zrobić. W klatce był telefon i poszli zadzwonić, bo wiedzieli, że jak matkę zabiorą to zaraz cały świat będzie o tym wiedział. I dali spokój. Dużo było takich zajść.

ks. Ł.R: To niesamowite mieć brata, który jest wśród błogosławionych. Odczuwa pan wstawiennictwo bł. ks. Jerzego w codziennym życiu?

J.P.: Bardzo odczuwam. W 2000 roku zachorowałem na nowotwór na języku. Powstała taka blizna. Lekarze dawali mi 2-3 miesiące życie. Nie poddałem się. Po jakimś czasie pojechałem do Warszawy na operacje. Tam dostałem anginy i już operacja nie była możliwa. Musiałem wyleczyć anginę. I anginy już nie mam i 20 lat już żyję i możemy dziś rozmawiać.

ks. Ł.R. A spodziewał się pan, że po śmierci ks. Jerzego będzie taki rozgłos, a na jego grób ludzie będą przynosić kwiaty, znicze? Czy wtedy zastanawiał się Pan, że ta śmierć, męczeńska śmierć przyczyni się do tego, że ks. Jerzy będzie wśród błogosławionych?

J.P.: Trudno było to sobie z początku wyobrazić. Ale pojawiały się myśli, że z tej śmierci męczeńskiej coś musi wyniknąć.

Dużo ludzi modli się i prosi o modlitwę. Dzwonią do nas i doznają wielu łask od Pana Boga za przyczyną bł. ks. Jerzego. I my też modlimy się i Pan Bóg, za wstawiennictwem ks. Jerzego, daje bardzo dużo.

CZYTAJ DALEJ

77. rocznica pacyfikacji Łukowej

2020-07-08 21:33

Lucyna Paluch (GOK w Łukowej)

Złożenie kwiatów i upamiętnienie ofiar pacyfikacji

Tradycyjnie, jak co roku w pierwszą niedzielę lipca, mieszkańcy Łukowej zgromadzili się (05.07) na uroczystościach poświęconych obchodom 77. rocznicy pacyfikacji tej miejscowości.

Podczas wydarzenia wspominane jest wysiedlenie i tragedia z 1943 roku, mieszkańcy modlą się również za pomordowanych w niemieckich obozach zagłady, czy na robotach przymusowych. Świadków tamtych, tragicznych wydarzeń z czasów wojny jest coraz mniej i są to głównie osoby, które w tamtym czasie miały po kilka lub kilkanaście lat. Tegoroczne uroczystości zgromadziły w kościele parafialnym licznie przybyłych wiernych, kombatantów oraz poczty sztandarowe i młodzież.

Mszę św. za wysiedlonych przez Niemców mieszkańców odprawił wikariusz ks. Marcin Dańków, natomiast pełne patriotyzmu kazanie wygłosił ks. prałat Władysław Kowalik, który jako pięcioletnie dziecko, 3 lipca 1943 roku doświadczył pacyfikacji. Podzielił się on swoim świadectwem wiary i patriotyzmu oraz wspomnieniami sprzed siedemdziesięciu siedmiu lat: – Pamiętam jako dziecko, że gdy rozpoczęła się wywózka, spędzili nas pod kościół, załadowali na samochody ciężarowe i ruszyliśmy. Pamiętam straszny, wielki jęk, jeden płacz, wszyscy płakali. Dziś widzę, jak bardzo inaczej postrzega taką rzeczywistość dziecko, bo mi się chciało śmiać, gdyż pierwszy raz jechałem samochodem. Małemu dziecku zupełnie inaczej się to wszystko przedstawiło, ale gdy popatrzyłem na wszystkich wokoło to zobaczyłem strach, płacz i łzy mojej mamy i zaczęło mi być strasznie smutno. Pamiętam mamę, jak siedziała przy burcie samochodu i trzymała na kolanach moją siostrę. I tak dojechaliśmy na Majdanek – wspominał.

Kapłan dał również swoje świadectwo wiary i patriotyzmu: – Jak to dobrze, że w naszej wspólnocie jeszcze pamięć trwa, że są ludzie zaangażowani i patrzą na naszą Ojczyznę przez pryzmat patriotyzmu, chcąc by Polska się rozwijała. A w naszej historii mamy wiele przykładów wspaniałych ludzi, żołnierzy wyklętych, których my dziś nazywamy bohaterami. Oni na zawsze pozostali wierni wolnej i niepodległej Polsce. Żyjmy dalej na ich wzór, jako katolicy, jako ludzie sumienia i niech każda gmina i każda parafia kultywuje ich pamięć i wciąż mówi o ich odwadze, wyciągajmy na światło dzienne to, co mamy najcenniejszego. Aby to nowe, młode pokolenie mogło się do ich męstwa, odwagi i ofiarności odwoływać – podkreślał.

Po Eucharystii przy pomniku upamiętniającym miejsce wywózki mieszkańców zostały złożone kwiaty i zapalone znicze. Chór ‘Łukowianie’, w którego skład wchodzą Dzieci Zamojszczyzny, zaśpiewał okolicznościową pieśń obrazującą moment wypędzania z domów, pobyt w obozach i w Niemczech na przymusowych robotach. Słowa utworu odzwierciedlały bolesne przeżycia znane chórzystom z autopsji.

Po uroczystościach można było zaopatrzyć się w najnowsze wydawnictwa GOK w Łukowej: ‘Partyzancką Drogę Krzyżową kard. Wyszyńskiego’, ‘Zeszyt Osuchowski’ nr 17 i ‘Goniec Łukowej’ nr 116, a także wspomóc swoim datkiem Siostry Bernardynki z Łodzi, wśród których pracują cztery siostry pochodzące z Łukowej.

W czasie pacyfikacji Gminy Łukowa tj. od drugiego do piętnastego lipca 1943r. zabitych zostało czterdziestu czterech mężczyzn, czterdzieści osiem kobiet i czterdzieścioro dziewięcioro dzieci. Do obozów i na przymusowe roboty do Niemiec wywieziono tysiąc trzystu pięćdziesięciu dziewięciu mężczyzn, tysiąc pięćset sześćdziesiąt trzy kobiety i tysiąc dwieście pięćdziesięcioro dwoje dzieci. Spalono dwadzieścia sześć budynków mieszkalnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję