Reklama

Niedziela Świdnicka

Na Górze Krzyżowej załopotała biało-czerwona flaga

Już wkrótce - 18 maja - będziemy obchodzić 100. rocznicę urodzin Świętego Jana Pawła II. Godnym upamiętnieniem jego pontyfikatu jest tablica pamiątkowa znajdująca się na najwyższym wzniesieniu Wzgórz Strzegomskich z punktem widokowym – na Górze Krzyżowej.

[ TEMATY ]

bp Ignacy Dec

flaga

Strzegom

Ryszard Wyszyński

Biało-czerwona flaga na punkcie widokowym w Strzegomiu

Umieszczona na kamiennym cokole tablica pod figurą Jezusa Chrystusa umieszczoną na wielkim Krzyżu, głosi: Jego Świątobliwości Papieżowi Janowi Pawłowi II, który Bullą „Totus Tuus Poloniae Populus” ustanowił Diecezję Świdnicką oraz pierwszemu Biskupowi Świdnickiemu JE Ks. Bp. Ignacemu Decowi na wieczna pamiątkę – Mieszkańcy Strzegomia, Strzegom 2007 rok.

Góra Krzyżowa w Strzegomiu wznosząca się na wysokość 358 m n.p.m., do której drogę wyznaczają przez miasto graniowe krzyże - Stacje Drogi Krzyżowej – należy do popularnych i lubianych miejsc chętnie odwiedzanych przez mieszkańców Strzegomia oraz turystów, którzy mogą z jej szczytu podziwiać przepiękną panoramę nie tylko na położone w dole miasto z charakterystyczną budowlą bazyliki strzegomskiej pw. Św. Piotra i Pawła oraz wieżą kościoła pw. Zbawiciela Świata i MB Szkaplerznej, ale też doskonale widoczne na horyzoncie - charakterystyczne szczyty i pasma Sudetów.

Dla tych osób, które dawno już odwiedzały ten szczyt - miłą niespodzianką, będzie z pewnością polska biało-czerwona flaga - przepięknie łopocząca na maszcie ustawionym na platformie tego punktu widokowego. O maszt z flagą w tym miejscu - wnioskował jeszcze w roku ubiegłym, radny Rady Miejskiej Strzegomia Marian Góra, a jego propozycja spotkała się z przychylnością burmistrza miasta i samorządu. Maszt z naszą „Biało-Czerwoną” został postawiony 16 kwietnia – a było to już w czasie, kiedy w Polsce i na świecie pojawił się koronawirus.

Reklama

Ryszard Wyszyński

Widok z Góry Krzyżowej w Strzegomiu

- Postanowiliśmy się trzymać przyjętych ustaleń, mówi Kierownik Wydziału Promocji, Kultury i Sportu Wioletta Urban – Samgłowska. Podkreśla też - za burmistrzem Strzegomia - Zbigniewem Suchytą, że ten maszt z naszą narodową flagą na Górze Krzyżowej może być - w tym tak trudnym czasie dla Polaków i mieszkańców miasta – akcentem, który symbolicznie jeszcze mocniej będzie nas jednoczył, jako naród i podnosił nas na duchu w czasie pandemii groźnego wirusa. I tak też jest przyjmowany przez osoby, które maszt już widziały i które poczuły się z tego powodu nie tylko zaskoczone, ale i bardzo wzruszone.

Ten widok biało-czerwonych barw na maszcie cieszy ogromnie nie tylko z okazji doniosłej 100. rocznicy urodzin papieża Polaka, o którego pontyfikacie przypomina memento poświęconej mu w tym miejscu tablicy, ale i fakt, że maszt został zamontowany na kilka dni przed Świętem Flagi, które obchodzimy 2 maja. Dodajmy, że od 2019 roku na platformie widokowej Góry Krzyżowej została zainstalowana tablica z fotografią rozciągającej się z tego miejsca panoramy z opisem widzianych szczytów oraz nazw pasm górskich i wysokościami szczytów, co z pewnością uatrakcyjnia i zaspokaja ciekawość wszystkich odwiedzających tę charakterystyczną dla Strzegomia górę.

Ryszard Wyszyński

Tablica opisem szczytów oraz nazw pasm górskich i wysokościami szczytów

2020-05-02 13:53

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Biłgorajscy harcerze z flagą w akcji

[ TEMATY ]

harcerze

flaga

2 maja

Joanna Ferens

Harcerze pełniący wartę przy fladze /fot. archiwalne/

Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej to polskie święto wprowadzone na mocy ustawy z 20 lutego 2004 roku. Harcerze należący do 13 Drużyny Starszoharcerskiej ‘Pochodni’ co roku w dniu 2 maja, na ulicach Biłgoraja rozdawali mieszkańcom miasta flagi w formie naklejek na ubranie. Była to inicjatywa organizowana przez Fundację Macte Animo ‘Flaga w akcji. Świętuj z nami 2 maja’. W tym roku ze względu na stan epidemiczny akcja została przeniesiona do Internetu. Dbałość o symbole narodowe wpisana jest w działalność harcerzy - wyjaśnia drużynowa 13. DSH ‘Pochodni’ im. phm Tadeusza ‘Neya’ Iwanowskiego w Biłgoraju, harcmistrz Dorota Woźniak: – Szacunek do symboli narodowych to dla każdego harcerza część składowa współczesnego patriotyzmu. Warto mówić o ich historii i właściwym sposobie postępowania z nimi, aby uczyć młodych ludzi i przypominać tym starszym o ważnych elementach naszej tożsamości – zaznaczała. Biłgorajscy harcerze na swoim fanpage’u przygotowali krótki film, będący niejako poradnikiem, czym jest flaga państwowa i jak należy z nią postępować. – „Powiewa flaga, gdy wiatr się zerwie, a na tej fladze są biel i czerwie. Czerwień – to miłość, biel – serca czyste, piękne są nasze barwy ojczyste. Słowa tego wierszyka Czesława Janczarskiego są proste, ale jakże wymowne. Musimy pamiętać o wartościach, jakie niosą ze sobą nasze narodowe barwy, o znaczeniu flagi i przede wszystkim o niepodległej, wolnej Polsce. W harcerstwie uczymy się patriotyzmu i miłości do naszego kraju – wyjaśniała w rozmowie jedna z harcerek. 

CZYTAJ DALEJ

Dom św. Maksymiliana

2020-08-12 08:36

Niedziela łódzka 33/2020, str. I

[ TEMATY ]

św. Maksymilian Kolbe

Ks. Paweł Gabara

Obraz św. o. Maksymiliana Marii Kolbego

Wyobraźmy sobie świat w roku 1894: dynamiczny rozwój przemysłu, postęp techniczny, kapitalizm. Polski nie ma na mapach świata. Jednak właśnie w niej przychodzi na świat Rajmund Kolbe.

Jak czytamy w akcie urodzenia późniejszego świętego: „Działo się to w mieście Zduńska Wola 8 stycznia 1894 roku o godzinie 4 po południu. Stawił się osobiście: Juliusz Kolbe, lat dwadzieścia trzy, z zawodu tkacz, zamieszkały w Zduńskiej Woli, w obecności Leopolda Lange (...) i Franciszka Dąbrowskiego (...) z zawodu tkaczy. Okazali nam dziecko płci męskiej, oświadczając, że urodziło się ono we wsi Zduńska Wola, w dniu dzisiejszym, o godzinie 1 w nocy z jego ślubnej małżonki, Marianny z Dąbrowskich, lat dwadzieścia trzy. Dziecku na chrzcie w dniu dzisiejszym nadano imię Rajmund (...)” (pisownia oryginalna).

Boże małżeństwo

Matka o. Maksymiliana, Marianna, przeszła długą drogę do małżeństwa. Jako młoda panienka wszem i wobec ogłaszała, że nigdy nie wyjdzie za mąż. Marzyła o klasztorze, chcąc realizować powołanie zakonne w zgromadzeniu sióstr felicjanek. Ponieważ jednak była córką tkacza, nie stać jej było na wiano, które powinna wnieść do zgromadzenia. Swoje powołanie zrealizuje jednak w późniejszym czasie, gdy odchowawszy dzieci zamieszka w wymarzonym zgromadzeniu jako tercjanka rezydentka.

W wieku 21 lat Marianna wyszła za mąż za Juliusza Kolbego, który podobnie jak jej ojciec zajmował się tkactwem. Juliusz Kolbe pochodził z rodziny katolickiej i był człowiekiem o żarliwej wierze. On również odczuwał w młodości powołanie zakonne, ostatecznie wybrał jednak franciszkański zakon świecki. „Dobrali się z Marią wspaniale. Ta sama żarliwa wiara, te same marzenia o życiu zakonnym, ta sama wrażliwość franciszkańska. Juliusza opisywano jako wysokiego blondyna, który nie pił i nie palił. Wyglądał na milczka. Pasował do kobiety, która chciała prowadzić dom po swojemu”.

Jak bardzo oderwany od dzisiejszej rzeczywistości jest ten obraz. Dwoje ludzi, którzy, rezygnując z powołania zakonnego, nie rezygnują z ideałów zakonnych – żyją w ubóstwie, wstępują do zakonu świeckiego, wspierają siebie nawzajem w wierze. Taki dom może rodzić tylko święte dzieci.

Rajmund był ich drugim synem, urodzonym 2 lata po pierworodnym Franciszku. Kiedy dokładnie urodził się o. Maksymilian – nie wiadomo; podana w akcie urodzenia data 8 stycznia mogła być datą z kalendarza juliańskiego, który obowiązywał w zaborze rosyjskim i nie powtarza się ona w innych dokumentach, które podają zazwyczaj datę 7 lub 6 stycznia. Postulator beatyfikacyjny ostatecznie rozstrzygnął tę kwestię, przedstawiając metrykę urodzenia o. Kolbego, która podaje datę 27 grudnia 1893 według kalendarza juliańskiego, według gregoriańskiego – 8 stycznia 1894 r. i ta data uznawana jest oficjalną.

Sam o. Maksymilian nigdy jednak nie dowiedział się, kiedy właściwie przyszedł na świat. Wiadome było natomiast, gdzie – w Zduńskiej Woli, w domu przy ul. Browarnej. Dom, zniszczony podczas I wojny światowej, zrekonstruowano na tej samej ulicy, która obecnie ma za patrona św. Maksymiliana. W domu mieści się muzeum poświęcone świętemu.

„Ciężka praca i głębokie, wszechogarniające życie religijne – tak można by w największym skrócie scharakteryzować atmosferę domu rodzinnego Kolbów. Pracowano od 6 rano do 8 wieczorem, z przerwą półgodzinną na śniadanie, 1-godzinną na obiad i 15-minutową na podwieczorek, czyli ponad 10 godzin dziennie. Małżonkowie – oboje tercjarze franciszkańscy – żyli w wierności, miłości i zgodzie. Juliusz nie palił i nie pił. Całe mieszkanie składało się z jednej izby. Znajdował się tu ołtarzyk Matki Boskiej Częstochowskiej, przed którym paliła się lampa olejna”.

Z powodu złej sytuacji materialnej rodzina Kolbów zmuszona jest opuścić Zduńską Wolę. Mieszkają jakiś czas w Łodzi, gdzie Juliusz pracuje w fabryce, a w roku 1896 przenoszą się do Pabianic. To w tym mieście założą warsztat tkacki, a Rajmund przyjmie I Komunię św. To także tu, w kościele św. Mateusza, w życiu Rajmunda po raz pierwszy tak wyraźnie objawi się Maryja Niepokalana. Zanim to jednak nastąpiło, w jego życiu namiesza pewien aptekarz.

Nauka i powołanie

Kiedy Rajmund Kolbe miał 9 lat, chętnie pomagał matce we wszystkich pracach. Marianna Kolbe, oprócz pracy w sklepie, asystowała przy porodach, używając naparów z ziół do okładów. Kiedy zabrakło jej kozieradki, wysłała syna do apteki, prosząc, aby przyniósł jej foenum-graecum. Rajmund pobiegł do znanej w Pabianicach apteki pana Kotowskiego. Kiedy bezbłędnie wyrecytował łacińską nazwę zioła, pan Kotowski wpadł w osłupienie. Dowiedziawszy się, że chłopiec uczy się łaciny u proboszcza parafii św. Mateusza, zachwycony bystrością umysłu Rajmunda, obiecał dawać mu korepetycje.

Dlaczego w życiu Rajmunda sytuacja z kozieradką i korepetycje z łaciny okazały się tak ważne? W tym samym roku, ale nieco wcześniej, państwo Kolbowie podjęli decyzję, że ich starszy syn, Franciszek, zostanie księdzem. Gotowi na wszelkie wyrzeczenia, byle umożliwić mu naukę w seminarium, rodzice zrezygnowali z kształcenia Rajmunda, planując dla niego karierę sklepikarza lub tkacza. Kiedy zaś pan Kotowski wziął go pod opiekę, nie tylko kształcąc, ale opłacając koszty edukacji, Rajmund mógł po roku dołączyć do brata w szkole handlowej.

Św. Maksymilian urodził się w Zduńskiej Woli.

Po tym przełomie kolejny miał miejsce w roku 1907. Wtedy to do Pabianic przybyło dwóch franciszkanów: o. Peregryn Haczela, prowincjał franciszkanów ze Lwowa, wraz ze współbratem. Przyjechali oni głosić misje w okresie wielkanocnym. Prócz odnowy wiary w parafianach misjonarze mieli jeszcze jeden cel: zapewnić zakonowi napływ nowych sił. Z tego względu o. Haczela bez wahania ogłosił z ambony, że kolegium franciszkańskie we Lwowie przyjmuje nowych chłopców gotowych poświęcić życie służbie zakonnej. To ogłoszenie znalazło podatny grunt w sercach Franciszka i Rajmunda Kolbów. Od urodzenia zanurzeni w duchowości franciszkańskiej chłopcy usłyszeli głos Boga, wzywający ich do życia zakonnego.

Franciszkanie nie przyjęli ich jednak natychmiast – przeor nakazał im wpierw ukończyć szkołę handlową i wraz z rodzicami przygotowywać się przez rok do dalekiej podróży do Lwowa. Uszczęśliwieni rodzice, we współpracy z proboszczem i panem Kotowskim, zaczęli budować grunt pod wielką wyprawę synów i wysłanie ich w świat, drogą powołania.

Powyższy tekst w nieco innej wersji ukazał się w „Głosie Maksymiliana” (nr 1/2015), piśmie parafii św. Maksymilina Marii Kolbego w Pabianicach.

CZYTAJ DALEJ

Św. Maksymilian wzorem miłości

2020-08-14 21:33

ks. Paweł Borowski

14 sierpnia w dniu wspomnienia św. Maksymiliana Kolbego toruńska parafia pod jego wezwaniem świętowała nie tylko odpust parafialny, ale także 40-lecie swojego istnienia. Mszy św. przewodniczył bp Wiesław Śmigiel.

Zobacz zdjęcia: 40 lat parafii pw. św. Maksymiliana Kolbego w Toruniu

Biskup toruński w homilii podkreślił, że miłość jest tym, co wyróżnia uczniów Chrystusa. Przypominając bogatą historię życia patrona parafii zaznaczył, że był on Bożym szaleńcem, który miłość do Boga i bliźniego miał mocno wyryte w sercu, dlatego był w stanie dokonać tak wielkich dzieł, bo miłość uskrzydla, dodaje sił i kreśli przed nami szczytne cele.

Msza św. pod przewodnictwem pasterza diecezji toruńskiej była zwieńczeniem tygodniowych obchodów 40-lecia istnienia parafii.

Patronat nad obchodami objął Tygodnik Katolicki "Niedziela".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję