Reklama

Niedziela Kielecka

Rozpoczyna się jubileusz 850 lat bazyliki katedralnej w Kielcach

Bazylika katedralna - główny kościół diecezji kieleckiej wkracza w jubileusz 850 lat. Rok jubileuszowy warunkuje data wskazana przez Jana Długosza: to rok 1171 r., gdy konsekracji kieleckiego kościoła dokonał biskup krakowski Gedko.

[ TEMATY ]

jubileusz

diecezja kielecka

katedra kielecka

TD

Bazylika katedralna w Kielcach

Rok jubileuszowy rozpocznie się 7 maja w święto patronalne Kielc: Matki Bożej Łaskawej Kieleckiej, a zakończy 7 października 2021 r. w święto Matki Bożej Różańcowej. To ważne odpusty maryjne, które obrosły tradycją w dawnej kieleckiej kolegiacie (dzisiaj bazylice). Bogate obchody, na miarę jubileuszu, na razie nie są – ze względu na epidemię – możliwe, ale w miarę upływu czasu wydarzeń jubileuszowych będzie przybywało.

Słowo Biskupa i komunikat

Kuria diecezjalna w Kielcach wystosowała komunikat, w którym zachęca proboszczów kieleckich i wiernych do uczestnictwa online i zbudowania łączności duchowej w ramach obchodów 850 lat bazyliki katedralnej w Kielcach, a szczególnie w inauguracji jubileuszu 7 maja.

Reklama

„7 maja będziemy obchodzić uroczystość Najświętszej Maryi Panny, Matki Łaski Bożej, głównej patronki miasta. Obchody uroczystości w parafii katedralnej łączą się z rozpoczęciem Roku Jubileuszowego 850-lecia istnienia bazyliki, który trwać będzie do 7 października 2021 r.” – poinformowano w komunikacie.

7 maja w bazylice katedralnej o godz. 18.00 będzie sprawowana Msza św. pod przewodnictwem biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża i kieleckich biskupów: bp. Jana Piotrowskiego, bp. Mariana Florczyka i bp. Andrzeja Kalety. Bp Piotrowski prosi kielczan o łączność w tej godzinie.

„Biskup ordynariusz prosi, aby w łączności z kościołem katedralnym we wszystkich parafiach kieleckich o godz. 18.00 pod przewodnictwem księży proboszczów zostały odprawione Msze św., po których zostanie odczytany Akt Zawierzenia Miasta Matce Bożej Łaskawej i udzielone błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem” – czytamy w komunikacie.

Reklama

Z okazji jubileuszu bp Jan Piotrowski wystosował Słowo do wiernych.

„Od 850 lat, poprzez wiele dziejowych doświadczeń, pięknych

i chwalebnych, dramatycznych i upokarzających, kościół na wzgórzu katedralnym zawsze był niczym latarnia morska, wskazująca wszystkim wierzącym, jak bezpieczne dopłynąć do brzegu” – pisze Ksiądz Biskup.

Przypomina, że „skarbem kolegiaty były pokolenia kielczan i wiernych diecezji kieleckiej”, wspomina postać Wincentego z Kielc i jego hymn „Gaude Mater Polonia” – „Ciesz się, Matko Polsko”, którego najstarszy zapis, umieszczony

w zabytkowym „Antyfonarzu Kolegiaty Kieleckiej”, przechowywany jest

w skarbcu katedralnym.

Biskup wskazuje także m.in. na zawierzenie kielczan i kościoła Matce Bożej.

„Obecność od ok. 1600 roku Niepokalanej i Wniebowziętej w cudownym obrazie Matki Bożej Łaskawej Kieleckiej – uroczyście ukoronowanym

3 czerwca 1991 r. przez Ojca Świętego Jana Pawła II – i ogłoszenie Jej patronką naszego miasta, to wielkie zobowiązanie” – podkreśla.

Niech nasze powierzenie się Maryi Wniebowziętej, Łaskawej Pani Kieleckiej, oraz dar odpustu zupełnego przydzielony przez Stolicę Apostolską na czas jubileuszu, umacnia naszą wiarę, ożywia nadzieję i pozwoli nasycać miłością nasze codzienne życie współczesnych świadków Jezusa Chrystusa

i wiernych dzieci Kościoła” – pisze bp Jan Piotrowski.

Duchowo, kulturalnie, naukowo

Jak tłumaczy, ks. kan. Adam Kędzierski, proboszcz parafii katedralnej, bardzo ważne jest podkreślenie, że Matka Boża Łaskawa z bazyliki jest patronką miasta.

Zaplanowane ponad roczne obchody jubileuszowe będą odbywały się na trzech płaszczyznach.

Pierwsza, duchowo-duszpasterska obejmuje uroczystości religijne, głównie otwarcie i zakończenie jubileuszu, misje głoszone przez redemptorystów, rekolekcje i katechezy; druga ma wymiar kulturalny, z cyklem m.in. koncertów organowych zaplanowanych w lecie, a trzecia – wymiar naukowy. Chodzi o konferencję naukową dotyczącą dziejów katedry i związanych z nimi postaci, przygotowaną wspólnie przez środowisko naukowe kieleckiego Seminarium i Uniwersytetu Jana Kochanowskiego. Konferencja skutkowałaby publikacją naukową.

Ks. Kędzierski wiąże z nią duże nadzieje w odkrywaniu wiedzy o początkach kościoła kieleckiego, ale też uzależnia przebieg i termin wydarzeń jubileuszowych od sytuacji w kraju.

Dodatkowym elementem jubileuszu ma być specjalne wotum wdzięczności na 850 lecie. Chodzi o generalny remont organów bazyliki, za kwotę opiewającą na ok. 3 mln zł. Ostatni taki remont miał miejsce 50 lat temu.

Skarby kieleckiej bazyliki

Według Jana Długosza, kielecki kościół ufundował 1171 r. biskup krakowski Gedko, a poświęcił być może kolejny z biskupów, bł. Wincenty Kadłubek prawdopodobnie w 1213 r. Zapewne od początku istniała przy tym kościele kapituła.

Kościół ulegał wielu przeobrażeniom, począwszy od skromnej, kamiennej, dwuwieżowej budowli. W 1805 r. świątynię po raz pierwszy podniesiono do godności katedry, kiedy to ustanowiono diecezję kielecką. Ponownie - i ostatecznie ustanowiono biskupstwo kieleckie w roku 1882. W 1971 r. podniesiono katedrę kielecką do godności bazyliki mniejszej, a w 1982 r. uznano ją za ogólnodiecezjalne sanktuarium maryjne.

Katedra kielecka pozostaje dziełem anonimowym - nieznane są nazwiska projektanta ani XVII- ani XVIII-wiecznej części. Obecnie ma status Pomnika Historii.

Wewnątrz świątyni warto zwrócić uwagę szczególnie na dwa obrazy. Pierwszy - Wniebowzięcia NMP malowany w Rzymie w 1730 r. przez Szymona Czechowicza - znajduje się w ołtarzu głównym. W nawie bocznej (południowej) odbiera cześć słynący łaskami obraz MB Łaskawej Kieleckiej, koronowany przez Jana Pawła II.

Pod opieką MB Łaskawej Kieleckiej

Dzieje Patronki miasta rozpoczynają się ok. 1600 roku, kiedy to Wojciech Piotrowski, audytor krakowskiego sądu biskupiego, ofiarował kieleckiej kolegiacie obraz z wizerunkiem Matki Bożej z Dzieciątkiem. Obraz namalował nieznany autor na przełomie XVI/XVII wieku. Twarze Matki i Syna są spokojne i łagodne; Maryję okrywa ciemnozielony szal (maforion), spod którego jest widoczna czerwona suknia. W czerwoną szatę jest także ubrane Dzieciątko o bosych stopach. Wizerunek został wykonany w klimacie zapożyczonym z malarstwa bizantyjskiego i nazywany jest Hodegetrią: Matka Boża jako Przewodniczka, wskazując na Chrystusa, przypomina nam, że to On jest Drogą, Prawdą i Życiem.

W oparciu o ten właśnie obraz zaprowadzone zostało w tutejszym kościele z inicjatywy dominikanina z Piotrkowa Mateusza Borowca, Arcybractwo św. Rozalii, czyli różańcowe, którego opiekunem był wielki dobrodziej kościoła ks. Maciej Obłamkiewicz. Miało to miejsce w 1626 r. Jest to pierwsze potwierdzenie źródłowe funkcjonowania kultu Madonny. Warto podkreślić, że już ok. 1630 r. obraz po raz pierwszy ozdobiono koronami, które skradziono w 1824 r. (ponownej koronacji dokonał dopiero Jan Paweł II).

Parafia podlegająca kieleckiej kolegiacie była bardzo obszerna - szybko więc rozprzestrzeniała się w okolicy wieść o cudownym obrazie i jego mocy. Wierni modlący się przed obrazem doznawali wielu łask, i ta właśnie cecha stała się jednym z przydomków Matki Boskiej Kieleckiej - co zapisano na ramie: „Matka Boska Kielecka Łaskawa XVII w." Wyrazem kultu są liczne wota. Do poł. XVII w. – jak zapisano w albumie „Kielce. Historia, kultura, sztuka” („Jedność”, 2003) – naliczono przy ołtarzu prawie dwieście przedmiotów o wotywnym charakterze – w tym wiele tabliczek o różnorodnej dekoracji, plakietek, biżuterii i in.

W 1636 r. obraz został przyozdobiony srebrną, pozłacaną sukienką w kwiaty, ofiarowaną przez kanonika Stanisława Panceriusa. Na sukience Matka Boża trzymała w ręku berło, a Pan Jezus - kulę ziemską. Na głowach Dzieciątka i Maryi zawieszono pozłacane korony ufundowane przez mieszczan kieleckich.

Ożywienie kultu miało miejsce w połowie XVIII stulecia - w 1730 r. obraz Matki Boskiej Łaskawej umieszczono w specjalnym ołtarzu ufundowanym przez biskupa krakowskiego Felicjana Konstantego Szaniawskiego. Następnie, w roku 1757 obraz odnowił ks. Antoni Brygierski, kielecki malarz.

Pierwotna dekoracja nie przetrwała, zostały skradzione korony i sukienki, dopiero w 1872 kielczanin Ignacy Smoleń ufundował nowe sukienki w miejsce skradzionych.

Wielkim współczesnym czcicielem wizerunku Matki Boskiej Łaskawej w Kielcach był proboszcz katedralny, a potem biskup Mieczysław Jaworski. Z jego inicjatywy rozpoczęto starania o koronację cudownego obrazu.

W 1989 r. gruntownie odnowiono wizerunek. 3 czerwca 1991 r. korony na głowy Matki Bożej Łaskawej Kieleckiej i Jej Syna założył Jan Paweł II, polski papież, podczas pielgrzymki do Polski. Wówczas także uporządkowano wnętrze kaplicy, w którym umieszczony jest wizerunek.

2020-05-06 09:09

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nabożeństwa fatimskie w kieleckiej katedrze

[ TEMATY ]

diecezja kielecka

katedra kielecka

Nabożeństwo fatimskie

TER

Nabożeństwo fatimskie w kieleckiej bazylice

W środę 13 maja, we wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Fatimy, w bazylice katedralnej rozpoczęły się tegoroczne nabożeństwa fatimskie.

W modlitwie wzięło udział kilkadziesiąt osób. Eucharystii przewodniczył o. Jan Strumiłowski. W wygłoszonej homilii mówił o Maryi, która bezgranicznie zaufała Bogu i na Jego wezwanie odpowiedziała z wiarą i pokorą – „tak”. Zwracając się do zgromadzonych czcicieli Maryi, mówił, aby brali z Niej wzór i bezgranicznie zaufali Bogu. Nawiązując do panującej pandemii dodał, że Bóg jest ponad tym wszystkim i dla Niego wszystko jest możliwe, trzeba tylko Jemu powierzyć swoje życie.

- Dzisiaj we wspomnienie swoich objawień w Fatimie Maryja chce nam dać nadzieję, mówiąc: „róbcie wszystko co wam powie mój Syn”. Apelował także, aby „nie rezygnować wiary w Boga”, który właśnie w ten, a nie inny sposób prowadzi nasze życie. Po Eucharystii nie było procesji w figurą Maryi, modlitwa różańcowa odmówiona została w kościele. Wraz z wiernymi modlili się biskup Jan Piotrowski, a także proboszcz parafii katedralnej ks. Adam Kędzierski. Po różańcu o. Strumiłowski odczytał modlitwę zawierzającą wszystkich opiece Matki Bożej. Na zakończenie bp Jan Piotrowski udzielił pasterskiego błogosławieństwa prosząc wszystkich by byli otwarci „na głos naszej Matki”. Podziękował także wszystkim, za wspólną modlitwę. Transmisja z wydarzenia była na profilu facebookowym Niedzieli Kieleckiej.

CZYTAJ DALEJ

W sprawie drugiego ślubu Jacka Kurskiego

2020-07-28 12:29

[ TEMATY ]

komentarz

ślub

opinie

PAP

Niedawno w mediach pojawiła się informacja o ślubie kościelnym Pana Jacka Kurskiego. Chciałbym choć ogólnie odnieść się do niektórych zarzutów, które pojawiły się po tym fakcie, a do napisania tego artykułu skłoniły mnie rozmowy z ludźmi, którzy wyrażali swój niepokój, a także pewne prasowe tytuły, między innymi takie jak: „Być jak Jacek Kurski. Jak unieważnić ślub kościelny”.

Oczywiście z różnych komentarzy możemy się dowiedzieć, jakie ekspresowe tempo przybrał sam proces, a także jakie znajomości i ile pieniędzy trzeba mieć, aby uzyskać stwierdzenie nieważności małżeństwa. Mam świadomość, że nie da się w krótkim tekście opisać całej procedury kanonicznej, ale kilka jej wątków może rozwiać niektóre wątpliwości, które rodzą się także w ludziach wierzących. Moim moralnym obowiązkiem jest trzymanie się faktów, a więc od początku…

Pierwszą sprawą jest terminologia. Świeccy dziennikarze zachowali pewną dozę przyzwoitości, ujmując w cudzysłów sformułowanie „rozwód kościelny”. Ostatecznie czytelnik dowie się, że w Kościele nie ma rozwodów, ale pojęcie „unieważnienia małżeństwa” jest nagminnie nadużywane.

Prawda jest taka, że biskupi nie „unieważniają małżeństwa”, a sam proces dotyczy ewentualnego stwierdzenia nieważności małżeństwa, czyli czy zaistniała ważna umowa małżeńska, czy też na skutek jakiejś przyczyny lub przyczyn małżeństwo od samego początku nie było ważnie zawarte.

Biskup diecezjalny jest oczywiście pierwszym sędzią, ale w praktyce rzadko korzysta z tego przywileju i to kolegium sędziowskie zwane składem czy turnusem, po przeprowadzeniu całego dochodzenia, wydaje decyzję w postaci wyroku.

Sprawy o stwierdzenie nieważności małżeństwa zastrzeżone są dla kolegium składającego się z trzech sędziów (czasami są wyjątki od tej zasady: jeżeli w diecezji lub sąsiednim trybunale nie ma możliwości ustanowienia trybunału kolegialnego może orzekać sędzia jednoosobowy, będący duchownym, który jednak winien sobie dobrać dwóch asesorów; w Rocie Rzymskiej zdarza się, że sądzenie spraw o nieważność małżeństwa powierzone jest kolegium składającemu się z pięciu sędziów). Rozwodów kościelnych więc nie ma, nie istnieje pojęcie „unieważnienia” małżeństwa, ale każdy z małżonków po rozpadzie związku ma prawo do procesu i do zbadania ewentualnej nieważności małżeństwa.

Czas postępowania, czyli ile trwa proces?

Nie wiem na ile fakty mieszały się z plotkami w przekazach medialnych dotyczących Pana Kurskiego, ale w jednej relacji pisano o 2-letnim procesie, w innych o trochę krótszym.

Okraszone było to czasami obraźliwymi komentarzami, ile i komu trzeba zapłacić za przyśpieszenie procesu. Nie wiem czy 2 lata procesu to jest ekspresowe tempo. Jak powinno być i ile powinien trwać proces? Prawodawca kościelny podpowiada, aby „sprawy w trybunale pierwszej instancji nie przeciągały się powyżej roku”, sędziowie i trybunały mają zatem starać się jak najszybciej, ale z zachowaniem sprawiedliwości, zakończyć sprawy. Wiadomo, że wskazany czas to pewien ideał i od obsady personalnej sądu, ilości spraw w konkretnym trybunale, miejsca przebywania stron i świadków zależy, czy da się w tym czasie przeprowadzić cały proces, ale znam sądy kościelne, które spokojnie radzą sobie z przeprowadzeniem instrukcji dowodowej i wydaniem wyroku w przeciągu roku od złożenia skargi powodowej. Zupełnie inny czas postępowania przewidziany jest na przeprowadzenie tzw. procesu skróconego, ale jest to proces rzadki, w którym nieważność małżeństwa wydaje się oczywista. Taka forma procesu zastrzeżona jest dla biskupa diecezjalnego (biskupa stojącego na czele kościoła partykularnego). Rozumiem, że czasami wierni porównują swój czas oczekiwania na wyrok czy dekret, ale proszę pamiętać, że przed wejściem w życiu dokumentu Mitis Iudex Dominus Iesus postępowanie w przypadku decyzji pozytywnej było dwuinstancyjne, a czasami sprawa trafiała do trybunału trzeciego stopnia postępowania, natomiast po reformie papieża Franciszka wyrok stwierdzający po raz pierwszy nieważność małżeństwa może stać się wykonalny (gdy strony i obrońca węzła małżeńskiego rezygnują ze złożenia apelacji) i taki sposób niewątpliwie przyczynił się do skrócenia całej procedury. Nie da się zatem jeden do jednego porównać i przełożyć procesów przed 2015 rokiem i po tym czasie.

Meritum procesu, czyli przyczyna nieważności

Tak naprawdę nie wiemy, jaka była przyczyna nieważności małżeństwa w przypadku Pana Jacka Kurskiego, a także jakie argumenty i okoliczności zostały wskazane i zebrane w instrukcji dowodowej. Fakt jest taki, że kolegium sędziowskie uznało z moralną pewnością, że wspomniane małżeństwo zostało zawarte w sposób nieważny. Nie będę wymieniał przyczyn nieważności małżeństwa, ale dotyczą one zarówno przeszkód do zawarcia małżeństwa, braku przepisanej prawem formy kanonicznej i wreszcie wad zgody małżeńskiej. Przyczyn jest sporo, ale nie oznacza to automatycznie, że dla każdego coś się trafi. Niektórzy, zaskarżając swoje małżeństwo, wskazują w skardze powodowej prawie wszystkie przyczyny wymienione w Kodeksie prawa kanonicznego, ale działa to bardziej według metody „na chybił trafił” i niekoniecznie ma przełożenie na pozytywny wyrok. Adwokaci kościelni, którzy pomagają stronom w redakcji skargi powodowej, wiedzą, że należy „dobrać” jeden lub kilka najbardziej prawdopodobnych tytułów ewentualnej nieważności, odpowiadających historii poznania się stron, kojarzenia się małżeństwa i przebiegu życia małżeńskiego. Czas trwania małżeństwa, posiadanie dzieci, błogosławieństwo papieskie nie mają aż tak wielkiego znaczenia (są to tylko okoliczności, które mogą, ale nie muszą potwierdzać domniemanie o ważności związku małżeńskiego). Należy pamiętać, że generalnie małżeństwo cieszy się przychylnością prawa i uznaje się je za ważne, dopóki nie udowodni się czegoś przeciwnego.

Zamiast zakończenia

Nie ma wątpliwości, że Pan Jacek Kurski jest osobą publiczną i w stosunku do niego łatwiej formułować zarzuty niż do wielu wiernych, którzy uzyskali pozytywny wyrok stwierdzający nieważność małżeństwa. Im nikt nie wypomina, w jakim kościele i z udziałem ilu gości brali ślub kościelny. Wydaje mi się, że nie ma co spekulować czy obligować Kościół do wypowiedzenia się w tej sprawie. Rokrocznie sądy kościelne w Polsce wydają kilka tysięcy decyzji i nie trzeba się tłumaczyć z poszczególnych wyroków. Sędziowie i współpracownicy trybunału są zobligowani do zachowania tajemnicy urzędowej i nie ma podstawy, aby formułować wnioski w stosunku do określonego sądu kościelnego, aby publicznie wypowiadał się o przebiegu tego konkretnego postępowania. Natura spraw o nieważność małżeństwa dotyczy bardzo często delikatnych i intymnych spraw, których nie powinno się ujawniać na forum publicznym.

CZYTAJ DALEJ

Coraz więcej Polaków upamiętnia dzieje przodków

2020-08-09 18:51

[ TEMATY ]

historia

Przodkowie

©Gabriele Rohde/fotolia.com

Coraz więcej Polaków szuka swoich korzeni, upamiętnia dzieje swoich przodków. Szukają w archiwach i księgach parafialnych, na podstawie dostępnych dokumentów rodzinnych odtwarzają ich przeszłość. – Nie jest to wyraźny trend, ale na podstawie moich obserwacji wynika, że istotnie takie poszukiwania są dość częste, z pewnością obserwujemy też duże zainteresowanie historią – mówi KAI socjolog kultury prof. Andrzej Tyszka.

Na pytanie czemu to robią, zainteresowani odpowiadają: żeby ocalić pamięć o przodkach, wzmocnić tożsamość, odkryć korzenie.

Wraz z pięciorgiem rodzeństwa prof. Tyszka dwa lata temu wydał w kilkunastu egzemplarzach życiorys swojego ojca, Wacława Tyszki, powstańca warszawskiego, który walczył na górnym Czerniakowie w zgrupowaniu pod dowództwem płk. Zygmunta Netzera ps. Kryska. Niestety zginął osierociwszy sześcioro dzieci, które w 74. rocznicę śmierci wydały publikację, poświęconą ojcu.

„Jest taki dom” to niewielka publikacja, wydana przez Edwarda Dreszera, właściciela drukarni, b. Prezesa Polskiej Izby Druku. Jest to opowieść i dziadkach po linii matki, Władysława i Aleksandry Cichoszów, którzy mieszkali w skromnym ceglanym domu w Gorzkowie niedaleko Krasnego Stawu. Byli nauczycielami, w czasie odrodzenia Polski byli członkami POW, krzewili oświatę, byli animatorami życia kulturalnego w powiecie krasnostawskim, inicjowali powstawanie kolejnych szkół, funkcjonujących do dziś.

W czasie okupacji wstąpili do AK i organizowali pomoc dla jej członków. Przypłacili to prześladowaniami przez władzę ludową, w książce jest wstrząsający opis rewizji agentów UB, którzy w poszukiwaniu jednego z członków podziemia rewidują dom, a żeby ich praca była bardziej efektywna, przystawiają lufę do głowy niemowlęcia, starszej siostry Edwarda Dreszera. Wprawdzie ubek dostaje za to w głowę polanem, ale członkowie rodziny zostają pobici, a dziadek trafia do więzienia.

- Żeby takie historie zebrać, rodzina musi mieć jakieś materiały – mówi prof. Tyszka. Zdjęcia, opowieści, przekazy rodzinne, listy, dowody osobiste, dyplomy rozmaitych uczelni, akta kupna i sprzedaży, zaproszenia na śluby i uroczystości, wizytówki. Z takich fragmentów można się wiele dowiedzieć i poskładać w całość, a liczne fakty można sprawdzić w księgach parafialnych. - Ale nieraz niespodziewanie wypływają pamiętniki i wspomnienia, o których potomkowie autorów nie mieli pojęcia. Wtedy odkrywają nieznany świat dziadków i pradziadków, fascynująca przygoda – mówi prof. Tyszka.

Socjolog zwraca uwagę, że przeważnie odtwarza się zwyczajne losy Polaków, nie tylko tych, którzy walczyli i ginęli, nie tylko historie bohaterskie. – Wciąż upominam się o historie cywilne, o życie rodzinne, gospodarcze, o dzień powszedni zwykłych ludzi – rzemieślników, rolników, inteligencji miejskiej – aptekarzy, nauczycieli, lekarzy. - Mamy tendencje do skupiania się na walkach i nadzwyczajnych wydarzeniach, tymczasem codzienność jest równie fascynująca – podkreśla prof. Tyszka. Dodaje, że w o wiele łatwiejszej sytuacji są osoby pochodzenia szlacheckiego, którzy mogą czerpać informacje z herbarzy i sporządzonych drzew genealogicznych. Wielkie magnackie rody specjalnie zatrudniały genealogów, którzy sporządzali drobiazgowe wykresy, związane z pochodzeniem i pokrewieństwami przodków.

Prof. Anna Doboszyńska, pulmonolog z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, pochodząca ze szlachty wileńskiej, ma opracowane genealogie po mieczu – ojcu prof. Leonie Doboszyńskim. Chce ona wydać książkę, upamiętniającą rodziców Janinę i Leona. Wiąże się to z interesującymi dziejami rodu, osiadłego od ponad trzystu lat na Litwie, ale także babki, Barbary Kokoczaszwili, którą pradziad pani profesor Ireneusz poślubił w dalekiej Gruzji pod koniec I wojny światowej. W archiwach rodzinnych przechowywane są dwa drzewa genealogiczne – Kokoczaszwilich i Doboszyńskich. Historia Leona jest, używając słów prof. Tyszki, zwyczajna i związana z walką – jako żołnierz AK brał on udział w akcji „Burza” w Wilnie, a po wyparciu z rodzinnych stron w PRL stał się niekwestionowanym autorytetem łąkarstwa, był autorem licznych prac badawczych, promował doktorów, brał udział w konferencjach naukowych.

Na pytanie, czemu obecnie można zaobserwować ożywienie w prywatnych badaniach dziejów rodziny, prof. Tyszka odpowiada, że wiele przeżyć Polaków było traumatycznych. – W czasach PRL rodzice często nie opowiadali o swoich przeżyciach wojennych czy zaangażowaniu w konspirację także w obawie, że dzieci coś powiedzą w szkole i będą kłopoty. A do zbierania takich materiałów, wydawania ich w niskonakładowych publikacjach, potrzebny jest pewien komfort.

Można też odnotować ożywienie zainteresowań historią. Książki historyczne cieszą się sporym zainteresowaniem, targi książek o tej tematyce także. – Wiele osób na własny użytek nakłada opowieści i przekazy rodzinne na wydarzenia, znane z podręczników historii. I nieraz otrzymują zaskakujące efekty, pogłębiają swoją wiedzę, czasem odkrywają, jak bardzo bieg historii zależy od zachowań zwykłych, zapomnianych przez dziejopisów ludzi – mówi prof. Tyszka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję