Reklama

Niedziela Legnicka

Rocznica poświęcenia kościoła św. Józefa

Kościół św. Józefa w Krzeszowie znajduje się tuż obok bazyliki Matki Bożej Łaskawej, zwanej Europejską Perłą Baroku. Zbudowany przez opata cysterskiego Bernarda Rosę, jako odpowiedź na protestantyzację terenów Śląska, w latach 1690 – 1696. Powstał z myślą o założonym przez opata Bractwie św. Józefa. Jak podają kroniki, w połowie XVIII w. Bractwo liczyło ponad 100 tys. członków z różnych stanów.

Jest to świątynia unikatowa na europejską i światową skalę. Poświęcona jednej postaci – św. Józefa. Wnętrze zdobione jest licznymi freskami i obrazami, które wyszły spod pędzla Michała Willmanna, zwanego Śląskim Rembrandtem. Stworzył on dzieło liczące ponad 50 polichromii, które stanowią największy zbiór fresków w Europie, na północ od Alp.

Dzieło podzielone jest na 3 części: na sklepieniu cykl malowideł – przodkowie św. Rodziny, po lewej 7 radości św. Józefa, po prawej 7 smutków św. Józefa. Willmann przy tworzeniu tego dzieła czerpał min. z Rubensa, Rembrandta, Lorraina. Pozostawił także ślad po sobie. Odnajdziemy trzy autoportrety mistrza. Pierwszy w scenie gospodarza, który odmawia gościny św. Rodzinie. Drugi w scenie obrzezania Dzieciątka, gdzie mistrz stoi wpatrzony w Jezusa, wreszcie w scenie odnalezienia Jezusa w świątyni, gdzie przysłuchuje się mowie Jezusa. Willmann w tych scenach ukazał proces przemiany swojej duchowości.

Reklama

Poświęcenie kościoła św. Józefa w Krzeszowie odbyło się 7 maja 1696 r.

Dziś kościół bracki św. Józefa nabrał dawnego blasku. Dzięki wieloletnim pracom konserwatorskim cieszy oczy i dusze wszystkich odwiedzających to miejsce.

Warto też wspomnieć, że po latach zapomnienia, 19 marca 1995 r. bractwo św. Józefa zostało reaktywowane przez pierwszego biskupa legnickiego Tadeusza Rybaka. Pierwszym rektorem ustanowiono ks. Władysława Bochnaka. Po jego śmierci, funkcję tę przejął ks. Marian Kopko, obecny proboszcz i kustosz krzeszowskiego sanktuarium.

Galeria zdjęć


2020-05-07 08:01

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Powrót śląskiego Rembrandta z Krzeszowa

Niedziela legnicka 7/2020, str. VI

[ TEMATY ]

obraz

obraz

Willmann

Krzeszów

Marek Perzyński

Obraz Obnażenie z szat Michaela Willmanna wisiał pierwotnie w kaplicy Święte Schody Kalwarii Krzeszowskiej

Obraz Obnażenie z szat Michaela Willmanna wisiał pierwotnie w kaplicy Święte Schody Kalwarii Krzeszowskiej

Specjalny wysłannik sanktuarium w Krzeszowie pojechał na wystawę „Willmann. Opus magnum” we Wrocławiu, aby sfotografować obraz Obnażenie z szat Michaela Willmanna, zwanego śląskim Rembrandtem.

Pochodzi z Kalwarii w Krzeszowie. Na co dzień wisi wysoko w Sali Ślubów ratusza w Ząbkowicach Śląskich. Wciąż nie wiadomo, jak do niego trafił. – Już kiedyś fotografowaliśmy ten obraz – mówi Grzegorz Żurek, kierownik sanktuarium w Krzeszowie. – Niestety, wisi w Sali Ślubów wysoko pod sufitem i tak naprawdę niewiele z daleka na nim widać. Musieliśmy użyć filtrów podczas obróbki zdjęcia. Zdjęcie było nam potrzebne, bo pod koniec remontu kaplic kalwaryjskich postanowiliśmy umieścić w nich fotokopie prac Willmanna, które pierwotnie je zdobiły. Podczas wystawy we Wrocławiu obrazy Willmanna można zobaczyć w całej okazałości.

Wystawa we Wrocławiu

Wystawa potrwa jedynie do 26 kwietnia br. Zorganizowana została przez Muzeum Narodowe w Pawilonie Czterech Kopuł, bo tylko tam udało się pomieścić ogromnych rozmiarów płótna Willmanna, wywiezione po wojnie z Lubiąża do warszawskich kościołów. Dyrektor muzeum dr Piotr Oszczanowski przyznaje, że to nie tylko wyjątkowe wyzwanie dla muzealników, „ale przede wszystkim próba złożenia spektakularnego hołdu najwybitniejszemu artyście, jaki kiedykolwiek żył i tworzył na terenie Śląska”. Poprzednio tak wielka wystawa poświęcona Willmannowi odbyła się blisko sto lat temu.

Podobna wystawa miała miejsce 100 lat temu.

Wędrujący obraz

Obnażenie z szat namalował Willmann ok. 1682 r. do kaplicy Świętych Schodów Kalwarii Krzeszowskiej. Po kasacie opactwa cystersów w 1810 r. obraz umieszczono w Gabinecie Sztuki i Starożytności Uniwersytetu Wrocławskiego, skąd w latach 20. XX wieku trafił do zbiorów Śląskiego Muzeum Sztuk Pięknych we Wrocławiu. W 1942 r. zbiory ewakuowano do Kamieńca Ząbkowickiego. Po II wojnie światowej trzy z czterech obrazów z cyklu pasyjnego Willmanna trafiły do Muzeum Narodowego w Warszawie, a czwarty – Obnażenie z szat – w niejasnych okolicznościach znalazł się w Ząbkowicach Śląskich. Wisiał w ratuszu, potem zniknął. Odnaleziono go przypadkiem na strychu ratusza, podczas jego renowacji w latach 1992-94. Był zrulowany. Renowację płótna zlecono pracowni Konserwacji Zabytków Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, a ramę wykonała firma konserwatorska we Wrocławiu. W Sali Ślubów ząbkowickiego ratusza wisi od 1999 r.

Willmann na Kalwarii

Willmann namalował cykl obrazów do pięciu ostatnich stacji Kalwarii Krzeszowskiej, powstałej w 1672 r. na polecenie i według projektu ówczesnego opata krzeszowskiego Bernharda Rosy. Było to pierwsze założenie kalwaryjskie na Śląsku, cieszyło się sporym zainteresowaniem pielgrzymów, z myślą o których opat Rosa przygotował Krzeszowski modlitewnik pasyjny. Złożony był z pieśni autorstwa Angelusa Silesiusa, praktycznych wskazówek, modlitw i rozmyślań praktycznych, oraz rycin wykonanych na podstawie rysunków zamówionych przez opata Rosę u Willmanna. Do nich kompozycyjnie nawiązał Willmann, malując cztery obrazy do pięciu ostatnich stacji kalwaryjskich.

Kalwaria Krzeszowska przebudowana została w latach 1703-22 przez następców Rosy. W takim stanie zachowała się do dziś.

CZYTAJ DALEJ

Trzy wielkie postaci Adwentu

Zazwyczaj każdy człowiek, któremu przypadło choćby przez jeden rok służyć przy organach Panu Bogu, ma wyraźne pojęcie o roku kościelnym oraz liturgicznym. Podczas gdy "przeciętny" katolik wyobraża go sobie mniej więcej tak. Na początku mamy Adwent, po którym następuje Boże Narodzenie, czyli czas kolęd, no i niekiedy wędrówki "po kolędzie" . Potem przychodzi krótka przerwa, w sam raz na tyle, aby nabrać mocy do Gorzkich Żali i do Rezurekcji. Po odpoczynku znów wielki zryw: Boże Ciało, dodać jeszcze nabożeństwa majowe i czerwcowe, po których następuje trzymiesięczne wytchnienie aż do października, zakończonego Zaduszkami z miesięcznymi wypominkami. Cały ten cykl powtarza się rokrocznie i znowu Adwent, który przypomina nam trzy wielkie postaci: proroka Izajasza, św. Jana Chrzciciela i Matkę Bożą Niepokalaną.

Wyraz "adwent" będący spolszczeniem łacińskiego "adventus" - przyjście, przez skojarzenie fonetyczne przywodzi na pamięć słowo Modlitwy Pańskiej wypowiadane w języku liturgicznym przed Soborem Watykańskim II, a więc po łacinie - adveniat regnum tuum. Związek pomiędzy tymi słowami wykracza daleko poza podobieństwo dźwiękowe. Adwent to czas narastającego wciąż wołania ludzkości o przyjście królestwa Bożego, o przyjście samego Boga.

W dziejach ludzkości przyjście Syna Bożego na ziemię jest podwójne: przez łaskę narodził się On w ubogiej grocie w Betlejem, przez łaskę także ma się Bóg narodzić w naszych duszach - aby je uświęcić, abyśmy mogli skorzystać z owoców Jego pierwszego przyjścia na ziemię i aby dane nam było usłyszeć przepełniający wielką radością Jego wyrok, gdy na końcu wieków jako Sędzia po raz drugi przyjdzie na ziemię. Ale z łaską trzeba nam współpracować i owo narodzenie Boga w nas nie nastąpi, jeżeli nie przygotujemy na nie naszych dusz. Aby nam w tym niełatwym dziele dopomóc, liturgia stawia przed nami trzy wielkie postaci adwentowe.

Pierwsza z nich to Izajasz, mąż na wielką miarę urodzony i żyjący w Jerozolimie za panowania królów: Ozjasza, Jotama, Achaza, Ezechiasza i Manassesa. Pochodził podobno z rodu arystokratycznego i był spokrewniony z domem panujących. W czasach dla ojczyzny swojej bardzo trudnych, za panowania Achaza, miał Izajasz znaczne wpływy polityczne, a wzrosły one bardziej jeszcze, gdy stał się bliskim doradcą Ezechiasza. Jednak gdy berło Judy dostało się w ręce króla Manassesa, Izajasz znikł ze sceny politycznej i jakiś czas potem - jak głosi tradycja - na rozkaz tegoż króla poniósł męczeńską śmierć ok. 696 r. przed Chrystusem. Ale nie za zasługi polityczne, nie za bohaterstwo męczeństwa zdobył tak ważne miejsce wśród autorów ksiąg Starego Testamentu i w Liturgii Adwentowej. Izajasz był przede wszystkim prorokiem.

Termin "prorok" odpowiada łacińskiemu "propheta" i w potocznej mowie stosuje się do ludzi obdarzonych zdolnością przepowiadania przyszłości. We wszystkich czasach i we wszystkich krajach trafiali się ludzie widzący rzeczy przyszłe. "Propheta" znaczy właściwie tyle, co "rzecznik", ktoś przemawiający w imieniu kogoś innego, można powiedzieć: rzecznik Boży, człowiek mówiący w imieniu Boga. Od VIII wieku przed Chrystusem, gdy nauki proroków kierować się poczęły nie tylko do współczesnych, ale i do potomnych zaczęto je spisywać. Prorocy występowali w obronie moralności, wyjaśniali Stary Testament, zapowiadali Nowy Testament.

Przedmiotem pism prorockich są zazwyczaj: grzech Izraela, ukaranie tego narodu, nawrócenie i królestwo mesjańskie. Izajasz, który młodo, bo między 20 a 30 rokiem życia, rozpoczął swoją działalność prorocką, choć nie był chronologicznie pierwszy, zajmuje w kanonie ksiąg świętych pierwsze miejsce wśród proroków, on bowiem, według słów św. Hieronima, mówi o Chrystusie, jakby nie był prorokiem, lecz ewangelistą. Najpełniej prorok Izajasz staje przed nami w Adwencie, kiedy to przez cztery tygodnie czyta się jego proroctwa w Liturgii Słowa w czasie Eucharystii, jak i w Liturgii Godzin. Z jego słów zaczerpnięty jest werset: "Rorate coeli desuper et nubes pluant iustum: Aperiatur terra et germinet Salvatorem", który tak często powtarza się w Liturgii Adwentowej Mszalnej i brewiarzu.

Druga postać, która dominuje w Adwencie, to św. Jan Chrzciciel. Sam Chrystus świadczy o wielkości tego męża. Kościół poświęca mu co roku dwie uroczystości, 24 czerwca wspomina jego narodzenie i 29 sierpnia jego ścięcie. Jest to jeden jedyny święty, którego Kościół tak wspomina. Hymn, który wyśpiewał Zachariasz, ojciec jego, gdy nadano mu imię, stanowi w Jutrzni codzienny fragment modlitwy liturgicznej Kościoła. Rola św. Jana Chrzciciela w Adwencie polega na daniu świadectwa, zbliżającemu się Chrystusowi i na przygotowaniu nas na Jego przyjście. Słyszymy też słowa Janowego świadectwa, ilekroć przyjmujemy Komunię św.: Oto Baranek Boży...

Ale najbliżej Chrystusa stoi trzecia postać Adwentu. To Maryja, ta żywa monstrancja dająca nam Syna Bożego Jezusa Chrystusa. " Witaj, Jezu, Synu Maryi" śpiewamy w pieśni eucharystycznej. Wśród świąt Adwentu na pierwszy plan występuje Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny. Obchodzimy to święto 8 grudnia. Bądź pozdrowiona, pełna łaski. Cud, który się w Tobie spełnił, przewyższa wszystko i nic nie dorówna łasce, jaką Maryja otrzymała. Wydała na świat Boga. " Błogosławiona jesteś między niewiastami", bo przez Maryję Bóg pobłogosławił ludziom i wyzwolił ich z ciążącej nad nimi niełaski. Nosiła Boga, który wziął z Niej ludzkie ciało i przyniósł radość, wszystkich oświecił blaskiem swego Bóstwa. Matka Boga, Matka nasza dająca nam życie. Pismo Święte mówi: "Chwalcie Pana w świętych Jego". Jeżeli Pana chwalić należy w Jego świętych, przez których działa cuda i czyni wielkie rzeczy, to o ile bardziej trzeba Go chwalić w Tej, z której wziął ciało. Z Ciebie bowiem wzeszło nam słońce sprawiedliwości, Chrystus nasz Bóg, przez którego zostaliśmy zbawieni i odkupieni. Pan z Tobą, Maryjo, bo On sprawił, że Jemu wszelkie stworzenie tak wiele będzie zawdzięczać, a razem z Nim i Tobie.

W Adwencie każdego dnia, gdy odprawiamy Roraty, czcimy Matkę Boga. Król Polski Zygmunt Stary wyjednał sobie w Stolicy Apostolskiej przywilej, aby w jego kaplicy na Wawelu przez cały Adwent mogła być odprawiana Msza św. do Matki Bożej. Przywilej ten został później rozszerzony na cały kraj i tak zapoczątkowały się tak bardzo popularne w Polsce Roraty.

Tak - w bardzo szkicowym ujęciu - przedstawia się Adwent, czas oczekiwania na przyjście Boga, czas pragnienia Boga, czas przyzywania Boga całą pełnią człowieczeństwa. Ale nawet największy traktat nie wyczerpie głębi tej treści, której zakosztować może czytelnik, skupiając myśli swoje na jakimś fragmencie tekstów adwentowych. To pragnienie jednoczy nas z prorokami Starego Testamentu, z największymi umysłami starożytności, ze świętymi wszystkich czasów, z ludźmi żyjącymi pełnią człowieczeństwa.

CZYTAJ DALEJ

"Niedziela" pożegnała śp. Wojciecha Wielgoszewskiego

2020-11-27 22:02

Renata Czerwińska

27 listopada pożegnaliśmy śp. Wojciecha Wielgoszewskiego, nauczyciela, wychowawcę, pasjonata historii, dziennikarza związanego z toruńską edycją "Niedzieli". W "Głosie z Torunia" pracował od początku jego powstania. Zasłużony dla diecezji toruńskiej szczególnie przez pielęgnowanie pamięci o zmarłych kapłanach z dawnej diecezji chełmińskiej, której spadkobierczynią jest diecezja toruńska.

Zobacz zdjęcia: Pogrzeb śp. Wojciecha Wielgoszewskiego

Biogramy "jego duchownych" publikowane były przez wiele lat na łamach pisma. W 2019 roku wydana została książka "Ocalić od zapomnienia", w której zebrano jego tytaniczną pracę. Mszy św. pogrzebowej przewodniczył bp Wiesław Śmigiel. Homilię wygłosił ks. Paweł Borowski, obecny redaktor odpowiedzialny za toruńską "Niedzielę". Podkreślił, że śp. Wojciech był człowiekiem zanurzonym w Chrystusie, czerpiącym siłę z Jego słowa, Eucharystii i modlitwy. - Mówimy o śp. Wojtku, że był wyjątkowym nauczycielem, wychowawcą, mężem, ojcem, przyjacielem, dziennikarzem, człowiekiem... skąd on to miał? Czerpał ze źródła – z Chrystusa - mówił ks. Borowski. Dodał, że to zakorzenienie w Bogu dało mu serce pełne dobroci i miłości. - Jesteśmy tu bo pamiętamy i będziemy pamiętać jego serce pełne ciepła, dobroci i miłości. To właśnie to serce sprawiało, że każde spotkanie z Wojciechem było wyjątkowe, przemieniające, nawet wtedy, gdy w zasadzie mógł już tylko słuchać - podkreślił.

W ostatnim pożegnaniu obok rodziny uczestniczyli nie tylko członkowie zespołu redakcyjnego, ale także wielu wychowanków śp. Wojciecha, nauczyciele oraz przedstawiciele szkół.

Maria Mazurkiewicz, wicekurator oświaty województwa kujawsko-pomorskiego zabrała głos w imieniu nauczycieli i wychowanków śp. Wojciecha. Podzieliła się osobistym świadectwem spotkania z wybitnym pedagogiem, który zawsze dla każdego miał czas, dobre słowo i nigdy nie wstydził się swojej wiary.

Dk. prof. Rozynkowski, który był autorem wstępu do książki "Ocalić od zapomnienia" wskazał, że nie miał zbyt wielu możliwości na osobiste spotkania ze śp. Wojciechem Wielgoszewskim, jednak z tekstów, które czytał odkrywał wielką prawdę o nim. - On nie tylko pięknie pisał. Z jego tekstów można odkryć to, że on autentycznie kochał Kościół i kochał człowieka - mówił.

Na zakończenie Eucharystii bp Wiesław podzielił się świadectwem osobistego spotkania ze zmarłym w jego domu, już podczas choroby. - Jestem tu, by podziękować za jego miłość do Kościoła i za to, że swoją postawą uczył nas całkowitego zawierzenia Bogu - powiedział Ksiądz Biskup.

Po Mszy św. doczesne szczątki śp. Wojciecha Wielgoszewskiego zostały pochowane na Cmentarzu Komunalnym w Toruniu.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję