Reklama

Turystyka

Najwyższy stopień zagrożenia pożarowego w lasach w większości województw

W większości województw w lasach prognozowany jest najwyższy stopień zagrożenia pożarowego; wyjątkiem są województwa: podlaskie, warmińsko-mazurskie i pomorskie, gdzie w przeważającej części prognozowane jest zagrożenie średnie i małe.

Z mapy zagrożenia pożarowego lasów opublikowanej na stronie Instytutu Badawczego Leśnictwa (IBL) wynika, że w czwartek najwyższy poziom zagrożenia pożarowego prognozowany jest w lasach na terenie całego obszaru województw: świętokrzyskiego, lubuskiego, małopolskiego i śląskiego oraz na większości obszarów województw: zachodniopomorskiego, kujawsko-pomorskiego, wielkopolskiego, łódzkiego, lubelskiego, podkarpackiego, opolskiego i dolnośląskiego.

W województwie mazowieckim najwyższy stopień zagrożenia prognozowany jest na południu i północy, zaś w centrum prognozuje się zagrożenie średnie i małe.

Lepsza sytuacja występuje natomiast w województwach: warmińsko-mazurskim, podlaskim i pomorskim, gdzie prawie na całym obszarze występuje zagrożenie średnie bądź małe.

Reklama

Jak informował Instytut Badawczy Leśnictwa, duże zagrożenie pożarowe w lasach jest w tym sezonie spowodowane suszą, która sprzyja łatwej inicjacji ognia.

Prognoza zagrożenia pożarowego jest wykonywana w 42 strefach prognostycznych, na podstawie pomiarów wilgotności ściółki sosnowej, wilgotności względnej powietrza oraz opadów i określa możliwość wystąpienia pożaru w dniu jej wykonania. Pomiary meteorologiczne prowadzone są dwa razy dziennie w kilku miejscach każdej ze stref. Prognoza jest wykonywana przez Lasy Państwowe w okresie zagrożenia pożarowego - od 1 marca do 30 września.

2020-05-21 17:45

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Polska wysycha

Brak opadów doskwiera nam od roku. Już jest bardzo sucho, a jeśli nic się nie zmieni, czeka nas najgorsza susza w historii Polski. Zmiany klimatu i złe gospodarowanie zasobami wody, które mamy, mogą doprowadzić do tragedii.

Susza na terenie Polski zazwyczaj dotyczyła miesięcy letnich, kiedy robiło się bardzo ciepło, padało mało deszczu i gleba przesychała na tyle, że trzeba ją było nawadniać. Odpowiednie władze zarządzały okresowy zakaz wstępu do lasu w obawie o możliwość zaprószenia ognia. Wszystko to znamy i pamiętamy z przeszłości. Ze względu na to, że zjawiska związane z niedoborem wody i coraz niższym jej poziomem zarówno w rzekach, jak i zbiornikach podziemnych postępują bardzo powoli, trudno określić, kiedy susza miała swój początek i kiedy nastąpi jej koniec. Co spowodowało, że już od początku kwietnia br. mówimy o niedoborach wody, jakich do tej pory nie notowaliśmy? Jak to możliwe, że wczesna wiosna, która kojarzy się raczej ze zmienną, deszczową i śnieżną pogodą, przyniosła nam niepokój związany z brakiem wody w rolnictwie, suchymi jak pieprz lasami i łąkami oraz możliwością niedoborów wody w studniach i ujęciach głębinowych?

Rodzaje suszy

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej dzieli suszę na kilka rodzajów. Rozróżniamy m.in. suszę meteorologiczną, która charakteryzuje się niedoborem opadów i dużym parowaniem spowodowanym wysoką temperaturą powietrza. Mieliśmy z nią do czynienia często, właściwie co roku. Jeśli opady po najdalej kilku tygodniach powrócą, nie powoduje ona większych strat. Gorzej, kiedy opadów nie ma długo lub są one bardzo skąpe, a zimy przynoszą mało śniegu i nie ma wody, która wczesną wiosną wsiąka w ziemię – wówczas może dojść do sytuacji, w której brakuje wilgoci potrzebnej do wzrostu roślin i prace w rolnictwie nie mogą przebiegać normalnie. Gleba zostaje przesuszona do znacznej głębokości i jedynym sposobem na uratowanie plonów jest nawadnianie. Bardzo podraża to proces wzrostu roślin i zmusza rolników do dodatkowych nakładów zarówno na potrzebną wodę, jak i na wynagrodzenie pracowników. Zwykle jednak jesienią lub zimą niedobory wilgoci w glebie ulegały zmniejszeniu i sytuacja tzw. suszy glebowej zdarzała się raz na kilka lub kilkanaście lat. Niestety, przynajmniej od dekady zimy przynoszą coraz mniej opadów śniegu, a w ciągu ostatnich kliku lat na większości terenów Polski nie widziano go prawie w ogóle. W tym czasie nie ma także opadów deszczu, a temperatury powietrza wynoszące w styczniu nawet 20°C powodują dodatkowe parowanie. Brakuje wody, która przesiąkałaby przez glebę i spływała do podziemnych zbiorników. Nie ma zatem czym zasilać źródeł, strumieni i rzek. Zaczyna brakować wody w studniach, trzeba ją wydobywać z bardzo dużych głębokości.

Susza hydrologiczna, bo taki stan mamy obecnie w Polsce, to prawdziwa klęska, która podnosi koszty produkcji rolniczej i zagraża zaopatrzeniu ludności w wodę. Proces odbudowy zasobów wód podziemnych jest bardzo powolny, potrzeba kilku lat, aby deszczówka znalazła się w podziemnym zbiorniku, powoli przenikając przez kolejne warstwy gleby i skał. Trudno liczyć na to, że nagle będziemy mieć śnieżne zimy i lata wilgotne na tyle, że odbudujemy zasoby. Będzie raczej odwrotnie – ciągłe ocieplanie klimatu i zmiany w przyrodzie zachodzące na naszych oczach każą przypuszczać, że sami musimy zadbać o to, aby jak najmniej opadów po prostu spływało do morza. Musimy zrobić wszystko, aby zatrzymać wodę i pozwolić jej powoli przesączyć się do podziemnych zbiorników lub magazynować ją na powierzchni i wykorzystywać w rolnictwie, leśnictwie i innych gałęziach gospodarki.

Jak magazynować wodę?

Każdy Polak może sam zacząć dbać o mniejsze zużycie wody, gromadząc deszczówkę i oszczędzając wodę wodociągową i głębinową. Opłaca się to nie tylko środowisku i zasobom wodnym kraju, ale także oszczędzającym. Każda ilość wody opadowej zatrzymana przed spłynięciem do kanalizacji to zaoszczędzone pieniądze, których nie wydamy na wodę wodociągową. Możemy zbierać deszczówkę z dachów, odprowadzając ją rynnami do zbiorników zakopanych lub ustawionych obok domów. Jeśli nie mamy już gdzie zbierać wody, możemy ją przekierować do studni chłonnej, czyli głęboko do gruntu, skąd będzie mogła przesiąkać dalej, omijając kanalizację i chroniąc ją przed szybkim spłynięciem.

Idea małej retencji polega na tym, aby zatrzymać wodę deszczową w miejscu, gdzie spadła. Bardzo popularne trawniki, spotykane właściwie przed każdym domem, na każdym osiedlu i w parkach, nie zatrzymają, niestety, dużo wody. Znacznie bardziej wydajne pod tym względem są różnorodne systemy, np. łąki składające się z różnych rodzajów traw i wielu gatunków kwiatów oraz innych roślin. Nie tylko magazynują dużo więcej wody niż zwykły trawnik, ale także zwiększają liczbę gatunków owadów i innych drobnych zwierząt. Kiedy pojawi się odpowiednie pożywienie, na pobliskich drzewach zaczną gniazdować ptaki. Dobrze zaopatrzony w wodę kawałek ziemi, choćby przydomowy ogród, zaczyna tętnić życiem. Oznacza to, że przywróciliśmy równowagę biologiczną na tym naszym kawałeczku ziemi.

Jeśli chcemy zatrzymywać więcej wody w pobliżu, musimy odrzucić zamiłowanie do strzyżenia trawników co 2 tygodnie. Są to, oczywiście, działania drobne, ale bardzo ważne. Na obszarach rolniczych już od pewnego czasu odchodzi się od wielkich połaci uprawnych – dzieli się pola na mniejsze i rozdziela je drzewami, zaroślami, krzewami; tworzy się oczka wodne i stosuje meliorację, która odprowadza wodę w czasie jej nadmiaru i zatrzymuje w czasie niedoboru. Istotną sprawą jest budowa mniejszych i większych zbiorników zatrzymujących wodę pochodzącą z melioracji. Ostatecznie deszczówka „niezagospodarowana” trafia do rzek i spływa do morza; możemy jednak powstrzymać tempo tego spływu, tak aby jak największa jej część zasiliła wody podziemne. Po pierwsze – należy zaprzestać regulacji rzek, ich prostowania i betonowania nabrzeży. Po drugie – tam, gdzie jest to możliwe, należy zmuszać rzeki do meandrowania i zmniejszać tempo przepływu wody.

Skąd wziąć fundusze?

Wszystkie te działania kosztują. Zrobienie zbiornika na wodę opadową obok domu, budowa oczka retencyjnego, dużego zbiornika czy zmuszenie rzeki do spowolnienia przepływu to koszty często przekraczające możliwości właściciela domu, zarządu gminy czy urzędu marszałkowskiego. Najpierw należy sobie jednak uświadomić rzecz niezmiernie ważną: każdy litr wody, który po betonowych chodnikach, przez systemy kanalizacyjne, ucieknie nam z pola widzenia, którego nie zagospodarujemy, to strata. To realna strata pieniędzy, które będziemy musieli wydać na wodę wodociągową, na coraz droższe produkty rolnicze, na walkę z pożarami.

W tym roku mieliśmy już doniesienia z województwa lubelskiego o silnym wietrze tworzącym zamiecie pyłowe. Tuż po Świętach Wielkanocnych media obiegły zdjęcia zrobione w powiecie bialskim, pokazujące rzeczywistość jak z filmów o burzach piaskowych na pustyniach. Tysiące ton wyschniętej na wiór gleby unoszone było przez huraganowe podmuchy wiatru. Ta gleba nie wróci już na swoje miejsce. Jej tworzenie trwało tysiące lat, a susza w bardzo krótkim czasie doprowadziła do jej zniszczenia.

Prognozy dla terenu Polski, jeśli chodzi o pustynnienie dużych obszarów, są bardzo złe. Powołano państwową instytucję Wody Polskie, której zadaniami są zarządzanie krajowymi zasobami wodnymi i urządzeniami hydrotechnicznymi oraz planowanie działań melioracyjnych. Niedawno ogłoszono plan finansowania ponad 600 zadań inwestycyjnych z zakresu retencji, a jego realizacja ma się przyczynić do zwiększenia możliwości retencyjnych kraju o 1%!

W związku z realnym zagrożeniem poważnymi niedoborami wody w Polsce ruszył program „Stop suszy!” z wieloletnim planem inwestycyjnym. Lepiej późno niż wcale, dlatego warto zaglądać na strony Wód Polskich (https://wody.gov.pl/) i dowiedzieć się więcej o programach wspieranych przez tę instytucję. Zachęcam również do zainteresowania się sprawami małej retencji w urzędach gmin i miast. Zdarza się, że pojawiają się programy pomagające w finansowaniu urządzeń zatrzymujących wodę na własnych posesjach. Warto także wymuszać na rządzących zainteresowanie się tymi tematami – dla dobra nas wszystkich.?>>n

CZYTAJ DALEJ

Zmiany wikariuszy i proboszczów w 2020 r.

Niedziela warszawska 28/2004

Adobe.Stock

Czerwiec to miesiąc personalnych zmian wśród duchownych. Biskupi kierują poszczególnych księży na nowe parafie. Przedstawiamy bieżące zmiany księży proboszczów i wikariuszy w poszczególnych diecezjach.

•Zmiana księży w archidiecezji BIAŁOSTOCKIEJ
• Zmiana księży w diecezji BIELSKO-ŻYWIECKIEJ
• BYDGOSKA – diecezja
• CZĘSTOCHOWSKA – archidiecezja
• DROHICZYŃSKA diecezja
• ELBLĄSKA diecezja
• EŁCKA diecezja
• Zmiana księży w archidiecezji GDAŃSKIEJ
• Zmiana księży w diecezji GLIWICKIEJ
• Zmiana księży w archidiecezji GNIEŹNIEŃSKIEJ
• KALISKA diecezja
• KATOWICKA archidiecezja
• KIELECKA diecezja
• KOSZALIŃSKO – KOŁOBRZESKA diecezja
• Zmiany księży w archidiecezji KRAKOWSKIEJ
• Zmiana księży w diecezji LEGNICKIEJ
• Zmiana księży w archidiecezji LUBELSKIEJ
• ŁOMŻYŃSKA diecezja
• ŁOWICKA diecezja
• Zmiana księży w archidiecezji ŁÓDZKIEJ
• Zmiana księży w diecezji OPOLSKIEJ
• PELPLIŃSKA diecezja
• Zmiana księży w diecezji PŁOCKIEJ
• Zmiana księży w archidiecezji POZNAŃSKIEJ
• PRZEMYSKA archidiecezja
• RADOMSKA diecezja
• RZESZOWSKA diecezja
• SANDOMIERSKA diecezja
• SIEDLECKA diecezja
Zmiana księży w diecezji SOSNOWIECKIEJ
• SZCZECIŃSKO-KAMIEŃSKA archidiecezja
• ŚWIDNICKA diecezja
• Zmiana księży w diecezji TARNOWSKIEJ

• TORUŃSKA diecezja
Zmiana księży w archidiecezji WARMIŃSKIEJ
Zmiana księży w archidiecezji WARSZAWSKIEJ
Zmiana księży w diecezji WARSZAWSKO-PRASKIEJ
Zmiana księży w diecezji WŁOCŁAWSKIEJ
• WROCŁAWSKA archidiecezja
Zmiana księży w diecezji ZAMOJSKO-LUBACZOWSKIEJ
Zmiana księży w diecezji ZIELONOGÓRSKO-GORZOWSKIEJ

CZYTAJ DALEJ

Od modlitwy za kapłanów nie ma wakacji

2020-07-07 09:16

[ TEMATY ]

Matka Boża Paradyska

Michał Sobociński

Od 2. października 2019 r. kopia łaskami słynącego obrazu Matki Bożej Paradyskiej peregrynuje w parafii Ducha Świętego w Słubicach.

Pomysł tego niecodziennego nawiedzenia narodził się we wspólnocie Przyjaciół Paradyża w związku z planowaną koronacją obrazu. Wizerunek Matki Bożej jest uroczyście przekazywany w każdy czwartek miesiąca podczas Mszy Świętej. Słubickie rodziny goszcząc Królową Powołań Kapłańskich w swych domach modlą się o powołania do naszego diecezjalnego seminarium oraz w intencji kapłanów, osób konsekrowanych i o duchowe przygotowanie do koronacji obrazu Matki Bożej Paradyskiej. W każdy pierwszy czwartek miesiąca odbywają się spotkania modlitewne w ramach formacji wspólnoty wraz z rodzinami, które przyjęły obraz. W jednym z takich spotkań uczestniczył ks. Wojciech Lisiewicz, odbywający praktykę w naszej parafii. Neoprezbiter po wspólnej modlitwie dał świadectwo o swoim powołaniu i dokonał uroczystego przekazania obrazu kolejnej rodzinie. Ks. Wojciech podziękował obecnym za modlitewne wsparcie w trakcie jego formacji kapłańskiej w seminarium. Podkreślając jak ważną rolę pełnią Przyjaciele Paradyża dla alumnów w czasie przygotowań do święceń. Wielokrotnie zwrócił uwagę jak ważne dla kleryka jest poczucie obecności duchowej drugiej osoby wspierającej w powołaniu. Wspólnota Przyjaciół Paradyża funkcjonuje przy parafii już 15. lat i jak co roku nie robi przerwy letniej w comiesięcznych spotkaniach kierując się przesłaniem, że od modlitwy za kapłanów nie ma wakacji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję