Reklama

Wszyscy patrzą na Księdza Biskupa

Niedziela legnicka 36/2008

Teresa Czarnecka: - Od roku 1998 był Ksiądz biskupem pomocniczym archidiecezji katowickiej. W 2005 objął Ksiądz rządy w diecezji legnickiej jako biskup diecezjalny. Jaka jest różnica między biskupem pomocniczym a diecezjalnym?

Bp Stefan Cichy: - Biskup pomocniczy pomaga biskupowi diecezjalnemu. Czasem jest jeden, a czasami więcej - to zależy od wielkości diecezji. Wykonuje pewne zadania w imieniu biskupa diecezjalnego, ale to biskup diecezjalny kieruje całością. Oczywiście, ma doradców, ale decyzje musi podejmować sam. Łatwiej jest, gdy wśród doradców przeważa zdecydowanie jakaś opinia. Gorzej, gdy głosy rozkładają się równo: wtedy sam muszę podjąć decyzję.

- Podejmowanie tych decyzji łączy się z wielką odpowiedzialnością, która opiera się na wierze. Co znaczy dla Księdza Biskupa wierzyć?

- Wierzyć to przede wszystkim zawierzyć Bogu. Nie tylko wierzyć w Niego, ale zawierzyć Mu całe życie. Inaczej: wierzyć, to patrzeć na świat, na siebie i innych oczami Chrystusa Pana. To jest inna opcja - patrzeć nie tylko po ludzku, po swojemu. Jezus skarcił Piotra za to, że myśli po ludzku, nie po Bożemu. Trzeba patrzeć wzrokiem Chrystusa na wszystkie wydarzenia. Z takiej perspektywy one wyglądają inaczej, niż gdy się myśli o nich po swojemu.

- Każdy biskup ma swój herb. Skąd go bierze? Otrzymuje od przełożonych?

- Zawsze wybiera go sam biskup. Na ogół umieszcza się w herbie - taka jest zasada heraldyki kościelnej - symbol miejsca pochodzenia i symbol miejsca, do którego jest się skierowanym. Wielu biskupów wybiera herb ze względu na osobiste upodobania Zależało mi, żeby na moim herbie znalazła się myśl przewodnia, która towarzyszy mi od lat w życiu kapłańskim. Kiedyś odprawiałem Drogę Krzyżową w Ziemi Świętej. Przy jednej ze stacji mówiłem o drodze „przez krzyż do światła” - „per crucem ad lucem”. Potem często do tego powracałem w homiliach i artykułach. W moim herbie są także inicjały „M” i „J”, które symbolizują postaci Maryi i św. Jana.

- Młodzież poznaje Księdza Biskupa na ogół przy okazji wizyt w parafii, ale nie wie, „skąd on się wziął”. Kto powołuje biskupa na gospodarza diecezji?

- Kandydatury biskupów pomocniczych przesyłają do Stolicy Apostolskiej przez nuncjusza biskupi diecezjalni. Metropolici przedstawiają nuncjuszowi kandydatów na biskupów diecezjalnych i pomocniczych. Nuncjusz przekazuje propozycje do watykańskiej Kongregacji ds. Biskupów. O wyborze kandydatów decyduje sam papież. Jego decyzję nuncjusz przedstawia kandydatowi i czeka na wyrażenie zgody. Potem wyznacza datę święceń i ingresu, a w przypadku już wyświęconego biskupa datę ingresu.

- Jak to jest - być następcą Apostołów?

- Biskupi są w prostej linii, dzięki trwającej nieprzerwanie od dwóch tysięcy lat sukcesji apostolskiej, następcami Apostołów. Gdy ogłoszono moją nominację na biskupa pomocniczego w Katowicach, otrzymałem wykaz tych biskupów, którzy przez nałożenie rąk tworzą łańcuch mojej sukcesji. Taki wykaz można prześledzić na stronie internetowej: www.catholic-hierarchy.org, gdzie jest wykazana sukcesja apostolska poszczególnych biskupów. Po święceniach biskupich poczułem się następcą Apostołów. To wielka radość, ale i wielka odpowiedzialność. Biskup nie tylko jest następcą Apostołów: ma być też pierwszym apostołem Jezusa w diecezji.

- Na czym polega współpraca między biskupami?

- Kiedy Ojciec Święty, który jako następca św. Piotra ma najwyższą władzę w Kościele, mianuje biskupa, włącza go w ten sposób do kolegium biskupów. Biskupi wysyłają do niego życzenia, wyrażają radość, że dołączył do ich grona. Ja także dostałem gratulacje z różnych stron. Biskupi współpracują ze sobą: odbywają się spotkania całego Episkopatu, biskupów diecezjalnych, biskupów metropolii. W ramach konferencji Episkopatu działają komisje i rady biskupów. Odbywają się też synody biskupów całego świata albo jednego kontynentu. Kontaktujemy się także stale z Ojcem Świętym, spotykamy się z nim osobiście, a raz na pięć lat zdajemy w Stolicy Apostolskiej sprawozdanie z rządów diecezją.

- Zarządzanie czy służba? Czy takie rozróżnienie jest właściwe?

- Gdy zostałem rektorem Śląskiego Seminarium Duchownego, zauważyłem, że na tablicy ogłoszeń są wypisane „urzędy” alumnów, czyli funkcje osób odpowiedzialnych np. za bibliotekę, kleryków itp. Zaproponowałem, żeby słowo „urząd” zamienić na „służbę”, bo zadaniem każdego urzędu jest służenie innym i Panu Bogu. Urząd nie jest dla samego urzędu. Kiedyś pewien ksiądz prosił mnie o coś, czego nie mogłem spełnić. Powiedział: „Przecież Ksiądz Biskup jest tu panem i rządzi”. Odparłem: „Ja przyszedłem po to, żeby służyć. Moje urzędowanie polega na służbie. Gdybym spełnił to życzenie, pokazałbym, że jednak rządzę, nie służę”. W drugiej modlitwie eucharystycznej są słowa: „Ofiarujemy Tobie, Boże, chleb życia i kielich zbawienia i dziękujemy, że nas wybrałeś, abyśmy stali przed Tobą i Tobie służyli”. I tak rozumiem każdą chwilę mojego życia: jako służbę Panu Bogu i ludziom.

- Może to jest recepta na szczęście: służyć innym?

- Myślę, że tak. Matka Boża też była szczęśliwa, bo potrafiła służyć. Powiedziała: „Oto ja służebnica Pańska”. A to służenie prowadzi do królowania z Chrystusem. W dokumentach Kościoła znajdujemy zdanie: „Służyć Bogu - znaczy królować”. Służebnica Pańska jest Królową!

- Do kogo Ksiądz Biskup czuje się bardziej posłany: do księży, osób konsekrowanych czy do świeckich w diecezji?

- Jestem duszpasterzem wszystkich: i tych wierzących, i niewierzących, i tych inaczej myślących... Naturalnie moimi najbliższymi współpracownikami są księża. Spotykam się także z zakonnicami i zakonnikami, np. podczas dni skupienia. Ale to przez księży trafiam wszędzie. Byłoby jednak niedobrze, gdybym spotykał się tylko z księżmi i mówił im: „wy wszystko załatwcie ze świeckimi”. Mam wiele okazji do spotkań z wiernymi w czasie różnych uroczystości parafialnych i diecezjalnych, ale korzystam także z innych możliwości.

- To znaczy, że Ksiądz Biskup może także ludzi integrować?

- Tak widzę swoją rolę. Odwiedzam także zakłady pracy. Byłem w kilku kopalniach, w hucie miedzi. Spotykam się z młodzieżą i nauczycielami w szkołach, bywam w szpitalach. Wtedy czuję się z ludźmi związany.

- Kościół ma za zadanie pomóc człowiekowi w osiąganiu świętości. Co może ojciec diecezji, jakim jest biskup ordynariusz, zrobić w tej dziedzinie?

- Świętości nie osiągnie się bez łączności z Panem Bogiem, bez modlitwy. Dlatego jako biskup modlę się za swoich diecezjan. We wszystkie niedziele i święta nakazane sprawuję Mszę św. w ich intencji. To jest moje pierwsze zadanie - biskup ma być pierwszym modlącym się w diecezji. W czasie spotkań z wiernymi zachęcam ich do modlitwy i dobrych czynów, zapraszam na pielgrzymki, np. na Jasną Górę, do Krzeszowa. Moim zadaniem jest też nauczanie. Piszę listy pasterskie, w których poruszam aktualne problemy diecezji. W liście na Wielki Post 2006 r. zachęcałem do niesienia nadziei przez dobre czyny, a w 2007 r. do życia własnym chrztem. Z wieloma ludźmi rozmawiam osobiście.

- Jak wygląda dzień Księdza Biskupa?

- Często pytają mnie o to dzieci i młodzież. Inaczej wygląda dzień powszedni, inaczej świąteczny, a jeszcze inaczej jest, gdy podróżuję czy wizytuję parafie. Wstaję zwykle 10 minut przed piątą, w niedzielę trochę później. Po krótkiej modlitwie i porannej gimnastyce przy otwartym oknie, słucham w Programie Pierwszym Polskiego Radia „Myśli na dobry dzień” i wiadomości. Dzięki temu wiem, co się dzieje w Polsce i w świecie. Potem włączam komputer i odbieram pocztę. Na ogół nie odbieram poczty wieczorem, żeby mieć „noc spokojną i śmierć szczęśliwą” (śmiech...). Sprawdzam także w Internecie, jaki jest patron dnia: przypominam sobie postać świętego. Potem przygotowuję sprawy, które mnie czekają danego dnia. O godz. 6 w kaplicy razem z księdzem kapelanem i siostrami odmawiamy Liturgię Godzin: jutrznię i godzinę czytań, potem rozmyślanie. O godz. 7 jest Msza św., a po niej śniadanie. Po śniadaniu do godz. 9 odpowiadam na najpilniejsze listy. Następnie idę do Kurii. Mam przygotowany harmonogram spraw: przychodzą do mnie księża i ludzie świeccy, proszą o radę, pomoc, podjęcie decyzji, zapraszają na uroczystości. Po modlitwie „Anioł Pański”, którą odmawiam z pracownikami Kurii, wracam do domu. Przygotowuję kolejne partie materiału potrzebnego do pracy, czytam, odpowiadam na pozostałe listy. Około godz. 13-14 jest obiad i odpoczynek, np. krótki spacer w ogrodzie. Potem znowu pracuję: piszę, redaguję, przygotowuję dokumenty. Po południu zwykle słucham Radia Watykańskiego i przeglądam w Internecie wiadomości z życia Kościoła: stronę watykańską i stronę Katolickiej Agencji Informacyjnej. Czasami oglądam Teleexpress, a czasami Wiadomości TV. O godz. 18.30 jest kolacja, potem krótki spacer i modlitwa wieczorna. Pracuję jeszcze do godz. 22.

- Niewiele jest czasu na aktywny wypoczynek… Właśnie: czy ma Ksiądz Biskup czas na osobiste przyjaźnie, prywatne pasje?

- Na to jest mało czasu. Niektórzy narzekają, że ich nie odwiedzam albo odwiedzam rzadko. Gdy dzwonią, przeważnie jestem zajęty albo mam wyłączony telefon. Czasem słucham muzyki: w mieszkaniu poważnej, w samochodzie - piosenek religijnych.

- Wróćmy do laptopa. „Biskup z laptopem” - tak nazywają Księdza Biskupa. Jaka jest, zdaniem Księdza Biskupa, rola Internetu i innych środków przekazu informacji oraz technicznych możliwości komunikowania się ludzi w szerzeniu Ewangelii?

- Trzeba widzieć w nich to, co jest dobre i unikać tego, co może szkodzić. Według mnie, Internet jest czymś dobrym, ale trzeba umieć z niego korzystać. Sam papież Jan Paweł II podkreślał ważność współczesnych środków przekazu. Gdy nie mógł pojechać do Australii, żeby tam podpisać dokument dotyczący synodu Kościoła Australii i Oceanii, przekazał podpis przez Internet: wystarczyło, że nacisnął „enter”. Obecny Papież także korzysta z nowoczesnych środków informacji. Umożliwiają one szybki kontakt z Kościołem na całym świecie. Diecezje mają swoje strony internetowe... Ja odwiedzam ponad 600 ulubionych stron internetowych, które dotyczą głównie modlitwy, Pisma Świętego, życia Kościoła, dokumentów kościelnych.
Ale jeśli ktoś uzależni się od Internetu albo korzysta z niego w złych celach, sięga np. do stron satanistycznych czy pornograficznych, to nie służy dobru, tylko złu. Trzeba być czujnym, by nie poddać się manipulacji. Trzeba także mieć samodyscyplinę w korzystaniu z Internetu, bo można „dać się wpuścić w maliny”. Gdy np. szukam czegoś pilnie i natrafię na interesujące strony, zaczynam je przeglądać, czytać... a czas mija. Ale tak to jest, jeśli nie potrafi się powiedzieć sobie: szukam tylko tego.

- Co jest potrzebne biskupowi do wypełniania swojej misji: środki materialne, techniczne czy raczej ludzie, którzy by go w tej misji wsparli?

- Jedne Kościoły mają środki bogate, inne - środki ubogie. I na ogół te Kościoły, które mają środki ubogie, rozwijają się lepiej niż te, które mają środki bogate. Naturalnie do funkcjonowania potrzebne jest jedno i drugie, ale myślę, że trzeba mieć właściwą hierarchię wartości. Nie można stawiać środków materialnych na pierwszym miejscu. One są potrzebne, ale nie najważniejsze. W tej hierarchii ważniejsi są ludzie. Dlatego biskup czeka na apostolstwo wszystkich wiernych: księży i ludzi świeckich.

- Mówi się o parafii: „rodzina parafialna”. W parafiach jak w rodzinach bywa różnie: czasem dramatycznie, czasem pięknie, czasem trudno. Jakie problemy widzi Ksiądz Biskup w parafiach?

- Parafia to wspólnota wspólnot, a najmniejszą wspólnotą jest rodzina. Podstawowym zadaniem rodziny jest właśnie być tą najmniejszą cząstką Kościoła, Kościołem domowym i wychować młode pokolenie na dobrych ludzi Kościoła. Rodzina powinna być Bogiem silna, czyli Bóg powinien być w życiu rodzinnym na właściwym miejscu. Rodzina, która ma więź z Kościołem przez udział w Eucharystii i przez zaangażowanie w życie wspólnoty, buduje Kościół. Gdy są w parafii takie rodziny, funkcjonuje ona lepiej. Dobre rodziny są po prostu gwarancją dobrej wspólnoty parafialnej. Ale w każdej parafii znajdują się też rodziny z problemami. I jeśli parafia funkcjonuje dobrze, potrafi tym rodzinom pomóc - przez wzajemne kontakty, bezpośrednią pomoc, zachęty. Często mówię: słowa proboszcza, słowa katechety czy katechetki, słowa biskupa podczas wizytacji nie odniosą skutku, jeśli wy nie będziecie zachęcać się wzajemnie do inicjatyw, do pójścia do kościoła, do zrobienia czegoś dobrego... Wtedy jest nadzieja na przyszłość.

- Co chciałby Ksiądz Biskup przekazać młodzieży?

- Chciałbym, żeby widzieli biskupa takim, jakim jest on z woli Chrystusa i Kościoła, czyli jako sługę Chrystusa i szafarza Bożych tajemnic. Żeby wiedzieli, że nie przychodzę do nich jako prywatny człowiek, ale przychodzę w imieniu Chrystusa po to, żeby im udzielać zbawczych darów, sakramentów świętych. Że traktuję ich jednocześnie po przyjacielsku, bo tworzymy ten sam Kościół. Osobista więź z nimi jest dla mnie ważna. Chciałbym też powtórzyć za Janem Pawłem II: „Jesteście nadzieją całego Kościoła. Musicie od siebie wymagać, choćby inni od was nie wymagali”. Młodzi! Jesteście nadzieją każdego biskupa. Życzę wam, żebyście poznawali prawdy wiary i żyli według jej zasad.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pokój wam!

2020-05-26 18:00

Niedziela Ogólnopolska 22/2020, str. IV

[ TEMATY ]

homilia

Adobe.Stock.pl

Co przyniosą nam nadchodzące dni, tygodnie, miesiące, lata? Nie jest nam dane to przewidzieć. Dziś jednak musimy przyznać rację św. Janowi Pawłowi II, który mówił, że obok sukcesów, rozwoju myśli i techniki ludzkiej przyjdą z pewnością na ludzkość trudne chwile. Na te, czasami wręcz bolesne i niezrozumiałe dla nas doświadczenia Bóg daje nam światło. Jest to światło Bożego Miłosierdzia, które – jak nauczał papież Polak – będzie nam na nowo rozświetlać drogi trzeciego tysiąclecia.

Co kryje w sobie orędzie Bożego Miłosierdzia i jak mamy się na nie otworzyć? Odpowiedź znajdziemy w dzisiejszej liturgii słowa Bożego, a szczególnie w Ewangelii. Ukazuje ona zmartwychwstałego Chrystusa, który, pokazując rany po ukrzyżowaniu, przychodzi do nas z darem pokoju, pragnieniem odpuszczenia grzechów i uleczenia naszych ran. To dzisiejszą Ewangelię widział w obrazie Pana Jezusa Miłosiernego bł. ks. Michał Sopoćko – spowiednik i kierownik duchowy św. Faustyny.

W uroczystość Zesłania Ducha Świętego zauważmy, że miłosierdzie Chrystusa rozlewa się na całą ludzkość poprzez zesłanie Ducha Świętego. Trzeba mocno podkreślić, że niemożliwe jest przyjęcie Bożego Miłosierdzia bez otwartości na Osobę i moc Ducha Świętego. Kim zatem jest Duch Pocieszyciel i jak działa w naszym życiu?

To Osoba-Miłość w życiu Trójcy Przenajświętszej, która pragnie i robi wszystko, by nas doprowadzić do nawrócenia i przyjęcia Jezusa jako jedynego Pana i Zbawiciela. Przemawia do nas przez głos sumienia, nauczanie Kościoła, znaki, które towarzyszą głoszeniu Ewangelii, a także przez bolesne doświadczenia.

Duch Święty jest też sprawcą naszego uświęcenia. Odpuszczenie grzechów i łaski wszystkich pozostałych sakramentów dokonują się mocą Ducha Świętego. To dzięki Niemu Chrystus, który wstąpił do nieba, pozostaje z nami przez wszystkie dni aż do skończenia świata w darze Eucharystii.

Przez dar chrztu Duch Święty nie tylko obdarza nas nadprzyrodzonym życiem i czyni z nas dzieci Boże, ale dosłownie zamieszkuje w nas, czyniąc z naszych dusz i ciał świątynię Boga, a z wszystkich wierzących – wspólnotę Kościoła.

Dlatego jeśli pragniemy pojednania i wewnętrznego pokoju, doświadczenia braterskiej wspólnoty oraz owocnego głoszenia Ewangelii, potrzeba wpierw prawdziwej otwartości na Ducha Świętego. Podkreślił to w sposób zdecydowany św. Jan Paweł II: „Trzeba, aby ludzkość pozwoliła się ogarnąć i przeniknąć Duchowi Świętemu, którego daje jej zmartwychwstały Chrystus. To Duch leczy rany serca, obala mury odgradzające nas od Boga i od siebie nawzajem, pozwala znów cieszyć się miłością Ojca i zarazem braterską jednością” (30 kwietnia 2000 r.).

CZYTAJ DALEJ

Archidiecezja częstochowska: procesje Bożego Ciała tylko wokół kościoła, w obrębie placu przykościelnego

2020-06-01 10:15

[ TEMATY ]

Boże Ciało

Bożena Sztajner/Niedziela

Procesje eucharystyczne w Boże Ciało w archidiecezji częstochowskiej mają odbywać się tylko wokół kościoła, w obrębie placu przykościelnego – czytamy w komunikacie Kurii Metropolitalnej w Częstochowie.

Ołtarze mają być urządzone na placu kościelnym, jeśli to możliwe, z wykorzystaniem także istniejących kaplic lub krzyży. „W procesji, będącej kontynuacją Mszy świętej, mogą wziąć udział tylko uczestnicy poprzedzającej ją Eucharystii, w liczbie, jaka może, stosownie od aktualnych przepisów, gromadzić się wewnątrz kościoła” – przypomina komunikat kurii.

„Jeśli urządzenie procesji nie jest możliwe, po Mszy świętej organizuje się uroczystą adorację eucharystyczną, przedłużoną i poszerzoną o rozważanie Słowa Bożego i teksty mówiące o Eucharystii, zakończoną błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem. Końcowego błogosławieństwa na cztery strony świata można udzielić sprzed drzwi świątyni” – czytamy w komunikacie.

Również tradycyjne procesje eucharystyczne organizowane z racji dawnej oktawy Bożego Ciała, zarówno w poszczególnej jej dni, jak też na zakończenie, mogą odbyć się wokół kościoła, ale bez urządzania ołtarzy.

Komunikat kurii zaleca, że procesję można także zastąpić adoracją Najświętszego Sakramentu w kościele. „Warto odnowić tradycję nieszporów eucharystycznych. We wszystkie dni dawnej oktawy można urządzić całodzienne lub przynajmniej kilkugodzinne wystawienie Najświętszego Sakramentu” – podkreśla komunikat.

„W związku z obecną sytuacją i takim sposobem celebracji uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, nie ma potrzeby ubiegania się o możliwość przejścia procesji po drogach publicznych w odpowiednich urzędach administracji samorządowej” – czytamy.

W komunikacie Kuria Metropolitalna w Częstochowie przypomina, że bieżący rok duszpasterski obchodzimy w Kościele w Polsce pod hasłem: „Wielka Tajemnica Wiary”. „Jest to dla nas sposobność do odnowienia naszej wiary w prawdziwą i rzeczywistą obecność Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Szczególną okazją do wyrażenia naszej miłości do naszego Pana obecnego w Eucharystii jest coroczna uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa” – podkreśla komunikat.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję