Reklama

Boskie Oblicze z Manoppello

Ks. Wojciech Miszewski
Edycja toruńska 36/2008

Marta Bensz

Manoppello to niewielka miejscowość niedaleko Pescary w Abruzji we Włoszech. Miejsce to stało się słynne dzięki wydanej w 2005 r. książce niemieckiego dziennikarza „Die Welt” Paula Badde, który twierdzi, że znajduje się tam największa relikwia chrześcijaństwa, wizerunek przedstawiający prawdziwe Oblicze Chrystusa. Ruch pielgrzymkowy do tego miejsca jeszcze bardziej się wzmógł, kiedy w pierwszą podróż poza Rzym wybrał się tam 1 września 2006 r. Ojciec Święty Benedykt XVI

Kiedy przed rokiem przeczytałem książkę „Boskie Oblicze” Paula Badde nie myślałem, że już po kilku miesiącach zapragnę znaleźć się w tym miejscu. Moja pielgrzymka była spontaniczna, w piątek decyzja, że w najbliższą niedzielę wyruszamy. Kiedy dotarliśmy do Manoppelo, był wieczór. Świątynia od godziny powinna być już zamknięta, jednak zobaczyliśmy otwarte drzwi kościoła, więc weszliśmy. Nasz wzrok przykuł relikwiarz z Boskim Obliczem w pięknym ołtarzu. Okazało się, że specjalne schody prowadzą do relikwiarza, dzięki czemu można z bliskiej odległości zobaczyć skarb tam przechowywany. Trudno opisać radość i to niezwykłe uczucie, które nam towarzyszyło. Mieliśmy okazję z bliska wpatrywać się w Oblicze. Twarz w relikwiarzu i 2 osoby na kolanach. Kiedy człowiek jest na kolanach, Oblicze przemawia najbardziej. Towarzyszyły nam słowa, które podczas swojej wizyty w Manoppello wypowiedział Benedykt XVI: „Chciałbym podziękować Panu za dzisiejsze spotkanie, proste i rodzinne, w miejscu, gdzie możemy rozważać tajemnicę Boga, kontemplując ikonę Świętego Oblicza”.

Relikwia z Manoppello

Kiedy przyglądamy się relikwii, widzimy tylko kawałek delikatnego materiału, pod pewnym kątem wydaje się przezroczysty. Przy bliższym spojrzeniu ukazuje „twarz brodatego mężczyzny z lokami na skroniach i złamanym, wąskim nosem. Mężczyzna ma rzadką, młodzieńczą brodę... Na środek czoła opada mały kosmyk. Kiedy się dokładniej przyjrzeć, widać, że skóra wokół ust na policzkach i czole ma intensywnie różowy odcień świeżo zadanych ran... Na obrazie nie widać szyi ani uszu, które znikają pod włosami. Z szeroko otwartych oczu emanuje niewytłumaczalny spokój... W czarnych punkcikach źrenic włókna wydają się osmolone, jakby wysoka temperatura przypaliła nici” - opisuje Paul Badde.
Przez ostatnie wieki Wizerunek w Manoppello był czczony jako jeden z cudownych obrazów. Sensacyjnego odkrycia dokonali Niemcy - trapistka i malarka ikon s. Blandina Schlömer oraz historyk sztuki o. Heinrich Pfeiffer SJ. Chusta z Manoppello miała leżeć na głowie Pana Jezusa w Jego grobie. Znajdujący się na niej wizerunek ma przedstawiać twarz Zmartwychwstałego. Na obrazie nie ma śladu żadnych farb, pędzla czy ołówka. Nie został namalowany ludzką ręką, lecz powstał w chwili zmartwychwstania Chrystusa.
Kiedy autorzy odkrycia porównali Wizerunek z Manoppello z Całunem Turyńskim, okazało się, że Całun z Manoppello dokładnie odpowiada temu z Turynu. To znaczy, że Oblicze z Manoppello i Turynu jest obliczem tego samego Człowieka. Arcybiskup Kolonii kard. Joachim Meisner, który widział relikwię w Manoppello, stwierdził: „O ile na Całunie z Turynu znajduje się Oblicze Chrystusa umęczonego, o tyle na Całunie z Manoppello widnieje Oblicze Wielkanocnego Pana”.

Historia

Jak głosi miejscowa legenda, Oblicze Jezusa trafiło tam w XVI wieku za sprawą „cudownej interwencji niebios”, przekazane przez ręce pielgrzyma anioła. Pierwsze pismo potwierdzające obecność w tym mieście bezcennej Chusty pochodzi z 1645 r. W dokumencie kapucyn o. Donato da Bomba opisuje jej dzieje na przestrzeni ponad 100 lat. Na skutek kradzieży i złego przechowywania uległa poważnym zniszczeniom.
Od całkowitego zniszczenia uratował ją Donato Antonio de Fabritiis, który zdecydował się oddać relikwię ojcom kapucynom. W klasztorze wyrównano jej postrzępione brzegi i rozpięto na ramach z drewna orzechowego. Następnie płótno zostało umieszczone pomiędzy dwiema szybami. Od 1646 r. mieszkańcy Manoppello i okolic oddają cześć Wizerunkowi, który nazywają Il Volto Santo, czyli Świętym Obliczem. Nie potrzebują dowodów, wierzą w jego nadprzyrodzone pochodzenie. W XIX wieku na skutek prześladowań religijnych, jakie dotykały zakon ojców kapucynów, Wizerunek dwukrotnie pozostawał pod opieką sióstr klarysek. Od 1871 r. wierni mogą go zobaczyć.

Reklama

Jak trafił do Manoppello?

Już w starożytności chrześcijańskiej najpierw w Edessie, a potem w Konstantynopolu - czczono niezwykły Wizerunek Chrystusa, który miał być Jego prawdziwym Obliczem. Kiedy znalazł się w Rzymie, do Wiecznego Miasta przybywali pielgrzymi z Europy. W Rzymie zaczęto go nazywać Chustą Weroniki lub po prostu Weroniką, gdyż łacińsko-grecka zbitka słowa vera eikon oznacza „prawdziwy obraz” lub „prawdziwa ikona”. Papież Urban VIII postanowił wybudować dla relikwii drogocenniejszy przybytek. W 1506 r. położono kamień węgielny pod kolumną św. Weroniki, wewnątrz której wybudowano skarbiec Bazyliki św. Piotra, by umieścić w nim Chustę Weroniki. Jak twierdzi o. Pfeiffer, podczas prowadzenia prac remontowo-budowlanych została ona skradziona i przewieziona do Manoppello. Dowodem na to są puste ramy z dwiema zbitymi kryształowymi szybami, w których do XVI wieku przechowywano relikwię.
Podczas ostatniej pielgrzymki do Rzymu w skarbcu Bazyliki św. Piotra na Watykanie miałem okazję zobaczyć ramy, które idealnie pasują do Oblicza z Manoppello. To z nich ma pochodzić kawałek szkła tkwiącego w Chuście z Manoppello. Według oficjalnych danych Chusta Weroniki nadal znajduje się w Bazylice św. Piotra. Wystawiana jest na widok publiczny tylko przez chwilę i to raz w roku. W 2005 r. Paul Badde miał okazję zobaczyć relikwię. Niewiele mógł na niej dostrzec. Pozwolono mu ją zmierzyć. Obraz okazał się większy niż pusta rama przechowywana w Watykanie. Tak więc watykańska relikwia nie była tą, którą przez wieki pokazywano w Rzymie jako Weronikę.

Badania naukowe

W swojej książce Paul Badde opisuje obecny stan badań naukowych relikwii. Jako pierwsza przeprowadziła je s. Blandina, która odkryła zgodność rysów Człowieka z Całunu w Turynie z Obliczem z Manoppello, a nawet rozmieszczenia ran. Z tym, że na Całunie Turyńskim rany są otwarte i krwawiące, a na Chuście z Manoppello zasklepione i zabliźnione. Wyniki badań trapistka przesłała o. Pfeifferowi. Ten wybitny syndonolog (badacz Całunu Turyńskiego) przypuszcza, że oba całuny znajdujące się w grobie Jezusa „nasączone były roztworem aloesu i mirry, który sprawił, że płótna stały się materiałem światłoczułym. Całun z Turynu to negatyw, oblicze na Chuście, która leżała na Całunie, to pozytyw. Z punktu widzenia techniki fotograficznej Chusta musiała leżeć na wierzchu”. Dzięki wykorzystaniu fotografii cyfrowej odkryto, że obraz z Manoppello łączy w sobie niemożliwe do pogodzenia cechy rysunku, fotografii i hologramu. Zdjęcia wykonane aparatem cyfrowym ukazują trójwymiarowość Wizerunku.
Podczas badań pytano także o materiał, z którego powstał Całun z Manoppello. Ostatnia osoba znająca tajniki pozyskiwania i produkcji morskiego jedwabiu, czyli bisioru, Chiara Vigo z wyspy Sant Anttioco potwierdziła, że Oblicze powstało właśnie na tym materiale. Morski jedwab był najdroższą tkaniną w starożytnym świecie. Przepuszczając jasne światło, staje się przezroczysty. Marcin Luter pragnął demaskować fałszywe relikwie, słysząc, że do Rzymu ściągają tłumy, aby ją zobaczyć, przybył tam i stwierdził, iż zobaczył płótno, ale twarzy nie widział. Mógłby to być pośredni dowód, że Chusta z Manoppello jest tą, która została pokazana Lutrowi w Rzymie.
Na morskim jedwabiu nie można malować, a więc Cudowne Oblicze nie może być dziełem człowieka. Badacze zwrócili uwagę, że na zachowanych kopiach Chusty św. Weroniki wykonanych do XVI wieku Chrystus ma otwarte oczy, tak jak w Manoppello, natomiast na późniejszych - twarz zmarłego jest nieproporcjonalna i ma zamknięte oczy. Wszystko to skłania do przyjęcia, że Il Volto Santo jest autentycznym wizerunkiem Chrystusa.
Nowe odkrycie Chusty z Manoppello zbiegło się ze śmiercią Jana Pawła II. Krótko przed pogrzebem Papieża niemiecki kard. Meisner z Kolonii przybył do Manoppello. W księdze gości konwentu zapisał: „On nie patrzy nam jedynie w oczy. On patrzy w głębię naszego serca. Nie oczami wodza, czy surowego sędziego, lecz oczami brata i przyjaciela. To oczy Dobrego Pasterza”. Po pogrzebie Jana Pawła II świat obiegły niezwykłe zdjęcia, papieski ceremoniarz abp Piero Marini i sekretarz abp Stanisław Dziwisz oddają ostatnią posługę miłości, okrywają twarz całunem z najdelikatniejszego jedwabiu. Potem abp Marini powiedział na konferencji prasowej, że jest to element nowego, pontyfikalnego rytu pogrzebowego wprowadzonego w tajemnicy przez Jana Pawła II.
Kard. Ratzinger w czasie Mszy św. na rozpoczęcie konklawe powiedział: „Bóg objawił nam swoje Oblicze”, a w kilka miesięcy potem już jako Papież podczas wizyty w Manoppello nauczał: „Kiedy modliłem się przed chwilą, myślałem o dwóch apostołach, którzy spotykają Pana i pytają: Nauczycielu, gdzie mieszkasz? Tego samego dnia zrozumieli, że znaleźli Mesjasza. Ale ile drogi mieli jeszcze przed sobą! Nie wyobrazili sobie, jak głęboka może być tajemnica Jezusa z Nazaretu, jak Jego twarz może okazać się nieprzenikniona, tak że po 3 latach Filip, jeden z nich, podczas Ostatniej Wieczerzy usłyszał: Od tak dawna jestem z wami, a nie rozpoznałeś mnie, Filipie. Kto widział Mnie, widział i Ojca. Jednak dopiero po spotkaniu Zmartwychwstałego apostołowie zrozumieją znaczenie słów Jezusa, staną się Jego niezmordowanymi głosicielami i świadkami aż po męczeństwo. By zobaczyć Ojca, trzeba poznać Chrystusa - mówił dalej Papież. Doświadczenie prawdziwych przyjaciół Boga, świętych, którzy rozpoznali w twarzach potrzebujących braci Oblicze Pana. Zapewniają nas, że jeśli wiernie pójdziemy drogą miłości, i my zaspokoimy głód obecności Boga”.
Dzisiaj to spotkanie z Chrystusem Zmartwychwstałym w sposób szczególny dokonuje się w Manoppello, a wszyscy, którzy tam przybywają, mają okazję w skupieniu kontemplować i przekonać się o tym, że rozpoznali prawdziwe Oblicze Chrystusa.

Reklama

Jasna Góra: ok. 30 tys. osób na Czuwaniu Odnowy w Duchu Świętym

2019-05-18 18:27

it / Jasna Góra (KAI)

Z udziałem ok. 30 tysięcy osób na Jasnej Górze trwa doroczne czuwanie Odnowy w Duchu Świętym. Spotkanie jest wielkim wołaniem o jedność i ożywienie mocy przyjętych sakramentów, nie tylko w odniesieniu do grup charyzmatycznych działających w Kościele, ale wśród wszystkich wierzących. To odpowiedź na zaproszenie papieża Franciszka do budowania „Charis”.

Bożena Sztajner/Niedziela
Zobacz zdjęcia: Czuwanie Odnowy w Duchu Świętym

Ojciec Święty zaproponował by zjednoczenie odbywało się również na poziomie strukturalnym. Dlatego w miejsce Międzynarodowej Służby Katolickiej Odnowy i służb innych wspólnot charyzmatycznych, od 9 czerwca, uroczystości Zesłania Ducha Świętego, powstanie jedno ciało dla wszystkich - Międzynarodowe Służby Komunii czyli Charis. - Także jasnogórskie spotkanie odbywa się w tym duchu - powiedział ks. Sławomir Płusa, przewodniczący Krajowego Zespołu Koordynatorów Odnowy w Duchu Świętym w Polsce.

- Charis czyli strumień łaski. Modlimy się o służby komunii w Polsce czyli o zjednoczenie wspólnot i ruchów, i dzielenie się doświadczeniem chrztu w Duchu Świętym czyli nowym Jego wylaniem, by mógł dotrzeć do każdego chrześcijanina. To jest cel papieża – zauważył ks. Płusa.

Gościem czuwania jest Michelle Moran, członek Papieskiej Rady ds. Świeckich i do niedawna przewodnicząca Odnowy na świecie, koordynująca teraz działania Charis. Ma bogate doświadczenie w posłudze parafialnej, ewangelizacji oraz pracy na rzecz Kościoła. Jest autorką książek i artykułów dla czasopism katolickich i ekumenicznych. Wraz z mężem Peterem założyła wspólnotę Sion Catholic Community for Evangelism. Jej marzeniem jest wyposażanie do posługi i przywództwa w Kościele młodego pokolenia liderów.

Zdaniem Michelle Moran przed Odnową stoją dziś nowe wyzwania i nowe szanse. Wśród nich praca razem ku jedności, by przynieść „dojrzały owoc Ducha Świętego”. - Mówimy o jedności w różnorodności. To jest bardzo częste zdanie, które powtarza papież Franciszek. Nie tracimy naszej tożsamości a jednocześnie możemy uczyć się od innych, ubogacać się - powiedziała Michelle Moran. Dodała, że musimy patrzeć na nasze działanie w Kościele w nowy sposób, bo „często wydaje się nam, że to co robimy do tej pory jest najlepsze i nie trzeba niczego zmieniać”. - Papież widzi w jedności wielką siłę dla ewangelizacji, w dotarciu z naszym doświadczeniem obecności Ducha Świętego do innych – podkreśla gość czuwania.

Oblicza się, że chrztu w Duchu Świętym doświadczyło na świecie ok. 120 mln osób. W Polsce ponad 23 tysiące skupionych w ok. 800 grupach. Ks. Sławomir Płuska podkreśla, że „próbujemy przyjrzeć się do czego zaprasza nas Duch Święty, a jest to większe i głębsze przyjęcie Bożej łaski, żeby doświadczenie chrztu w Duchu Świętym, czyli odnowienia naszego chrztu i bierzmowania, stało się udziałem każdego katolika, każdego chrześcijanina”.

- Te spotkania są dla nas wyrazem jedności, są szansą spotkania się ze sobą, wymiany doświadczeń, podejmowania wspólnej formacji - zauważył Norbert Dawidczyk, wiceprzewodniczący Krajowego Zespołu Koordynatorów Odnowy w Duchu Świętym.

Podkreślił, że jest to odpowiedź Odnowy na apel papieża Franciszka o „budowanie Charis, aby wszystkie osoby, które doświadczają odnowy charyzmatycznej, zmierzały coraz bardziej ku jedności niekoniecznie strukturalnej, ale jedności braterskiej, poznania, współpracy, wiedzy o sobie”. - I to dzieje się tutaj, bo tak odczytaliśmy wołanie papieża, jako przynaglenie byśmy wykonali w strukturach ogólnopolskich, jakiś ruch - dodał Norbert Dawidczyk.

Czuwanie poprzedził VIII Kongres, który odbywał się w częstochowskiej Hali Sportowej Arena 16-17 maja, i w którym obok przedstawicieli Odnowy w Duchu Świętym wzięli udział inni członkowie grup charyzmatycznych i ewangelizacyjnych.

Kongresy odbywają się co pięć lat. Pierwsze takie spotkanie, w którym wzięli udział wszyscy zaangażowani w ten ruch, odbyło się w 1983r. Nie bez powodu jako miejsce Kongresu wybrano Jasną Górę, dom Maryi. To Ona, jak rozeznano przed Kongresem, miała upraszać u Boga moc dla wspólnego spotkania oraz moc dla dania światu świadectwa o zwycięstwie i miłości Boga wypływających z Krzyża.

W czasie spotkania na jasnogórskich błoniach pielgrzymi słuchają konferencji, włączają się we wspólne modlitwy i śpiewy. Zebrani wysłuchali także pozdrowień od bpa Bronisława Dembowskiego, wieloletniego delegata Episkopatu ds. Odnowy w Duchu Świętym, który co roku, od początku wszystkich Czuwań Odnowy, przybywał na Jasną Górę. W tym roku po raz pierwszy nie mógł być obecny, ale przesłał list z wyrazami jedności w modlitwie.

Ks. Andrzej Grefkowicz, egzorcysta, działający od wielu lat w Odnowie mówił o początkach Odnowy w Duchu Świętym i wyzwaniach na przyszłość. Kolejny prelegent Artur Skowron, odpowiedzialny za inicjatywę „Młodzi młodym” przedstawił kierunki ewangelizacji młodych.

Punktem centralnym dorocznego Czuwania będzie Msza św. odprawiona o godz. 17.00. Eucharystii przewodniczyć ma bp Andrzej Siemieniewski z Wrocławia, od wielu lat związany z Katolicką Odnową w Duchu Świętym.

Katolicka Odnowa Charyzmatyczna nie jest jednolitym ruchem o zasięgu światowym. W odróżnieniu od większości ruchów nie ma jednego założyciela, lub grupy założycieli, nie ma też listy członków. Jest to zróżnicowany zespół osób i grup podejmujących różne działania, często od siebie niezależne, na różnym etapie rozwoju i o różnorodnie rozłożonych akcentach. Ruch charyzmatyczny opiera się na założeniu, że chrześcijanie są obdarowywani charyzmatami, którymi służą ku zbudowaniu wspólnoty Kościoła.

Odnowa w Duchu Świętym gromadzi wielu ludzi świeckich w różnym wieku i z różnych środowisk, odnajdujących dzięki niej swoje miejsce w Kościele i świecie. Osoby te tworzą grupy modlitewne, liczące od kilku do kilkuset członków. Łączy ich chrzest w Duchu Świętym zwany także „wylaniem Ducha Świętego” lub „modlitwą odnowienia darów Ducha Świętego”. Nawiązuje on do biblijnej i historycznej Pięćdziesiątnicy. W tym dniu apostołowie otrzymali Ducha Świętego - zostali ochrzczeni w Duchu Świętym, czemu towarzyszyło mówienie językami i przepowiadanie Jezusa z mocą.

Grupy modlitewne spotykają się co tydzień na dwu-trzygodzinnych spotkaniach modlitewnych, których głównym elementem jest głośna, żywa modlitwa. Grupy prowadzone są najczęściej wspólnie przez duszpasterza i zespół świeckich animatorów z liderem na czele. Spotkania odbywają się zwykle przy parafii.

W latach 70. kilku polskich kapłanów zetknęło się z Odnową Charyzmatyczną poza granicami naszego kraju. Doświadczenie to postanowili oni przenieść na grunt polski. W roku 1976 zaczęły powstawać pierwsze grupy modlitewne. Dwadzieścia lat później na czuwanie do Częstochowy przyjechało ok. 200 tysięcy sympatyków ruchu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ośno Lubuskie: Łączy nas miłość do Ojczyzny

2019-05-20 00:43

Kamil Krasowski

W Sali kinowej w Ośnie Lubuskim 19 maja pachniało bzami, zrobiło się biało-czerwono i patriotycznie. Wszystko za sprawą wikariusza parafii, pani historyk i przede wszystkim młodzieży, która wystawiła przedstawienie o tym jak uchwalano Konstytucję 3 Maja.

Karolina Krasowska
"Polska pachnie bzami" to trzecie przedstawienie młodzieży z Ośna Lubuskiego

- Organizatorem wydarzenia jest parafia św. Jakuba Apostoła oraz młodzież szkoły podstawowej i ostatniej klasy gimnazjum, która już od kilku lat angażuje się w takie właśnie przedstawienia teatralne – mówi ks. Mariusz Żurawicz, wikariusz parafii św. Jakuba w Ośnie Lubuskim. – Zaproponowaliśmy miastu, żeby obejrzeć tutaj już kilka takich dzieł teatralnych w reżyserii p. Szafrańca. Pierwsze przedstawienie odbyło się 2 lata temu, rok przed 100-leciem odzyskania niepodległości, a był to „Pisk białego orła”. W ub. roku na 11 listopada przedstawiliśmy „Różę polską”. Dzisiejsze trzecie przedstawienie „Polska pachnie bzami” traktuje o powstaniu Konstytucji 3 Maja. Motorem napędzającym jest młodzież która chce to robić. Dlatego próbujemy z nimi tutaj to tworzyć.

Zobacz zdjęcia: Przedstawienie

Współorganizatorką przedstawienia była Wanda Łowińska, nauczyciel historii w Szkole Podstawowej w Ośnie Lubuskim. – Uważam, że patriotyzm jest sprawą ogólną i nie podlegającą jakimkolwiek wpływom politycznym i jeśli zajdzie taka możliwość to korzystać z udziału naprawdę młodych ludzi, którzy uczestniczą w tych przedstawieniach organizowanych przez wikariusza parafii. Należy wykorzystywać ich talent, rozwijać go. Może pójdą dalej i będą to kontynuować – powiedziała p. Wanda.

W jedną z Poezji wcieliła się Adrianna Dyniak. – Jest nas siedem. Każda z nas ma inną rolę. Odgrywam rolę Poezji, która jest pewnym pocieszeniem dla narodu, który jest w tym czasie uchwalenia Konstytucji i umacniamy naród – mówi Adrianna. - Lubię to robić. Czuję się w tym dobra. Jest to dla mnie miłe, kreatywne spędzenie czasu – dodaje. - Żyjemy w czasach, w których wielu ludzi nie docenia takich wartości jak patriotyzm, wolność słowa, na co wywalczyli nasi przodkowie. Konstytucja jest takim naszym dobrem narodowym. Dlatego myślę, że dobrze że robimy coś takiego i nagłaśniamy to.

Proboszcz parafii ks. Piotr Grabowski dziękując młodzieży za piękne, wzruszające przedstawienie, odniósł się do 75. rocznicy udziału Polaków w bitwie o Monte Cassino i 99. rocznicy urodzin św. Jana Pawła II. – Ojciec Święty z przekonaniem mówił i wzywał by to dziedzictwo jakim jest nasza ojczyzna podjąć na nowo, by się go nie wstydzić, by je przyjąć i odczytać jeszcze raz. I w to wpisuje się niewątpliwie przeżywana w tym roku rocznica Konstytucji 3 Maja i to przedstawienie, które nam dzisiaj ofiarowaliście – mówił ks. Grabowski. – Patrzyliśmy na te zmagania naszych przodków oddane w sposób poetycki, artystyczny. Rozpoznajemy w nich zmagania, które każde pokolenie musiało przeżywać i nasze też, i prawdopodobnie następne także. Ale to co wszystkich nas łączy przez dzieje to jest ta miłość do ojczyzny wybudowana na Chrystusowym fundamencie. I za ukazanie tego jestem jeszcze raz niezmiernie wam wdzięczny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem