Reklama

Jak wspomagać rozwój i naukę młodego ucznia

Jest taki etap w życiu człowieka, gdzie schematyzm, powtarzanie, rutyna porządkują świat. Pozwalają zrozumieć rzeczywistość, wyrabiają nawyki, dają bezpieczeństwo. To w szczególności pierwsze lata życia. To także pierwsze lata nauki szkolnej, w których dziecko z trudem nadąża za zmianami w otoczeniu. Nowe miejsca, osoby, wymagania. Głównymi cechami rozwijającego się umysłu i organizmu są chłonność i elastyczność. Schemat męczy artystę, robotnika, bohatera rubryk towarzyskich. W przypadku dziecka - jest warunkiem rozwoju

Joanna Kunert

W rozwiązywaniu problemów z nauką nie czekajmy do końca roku szkolnego, licząc, że jakoś się ułoży. Współpraca z nauczycielem może przynieść dziecku dużą korzyść. Jeśli trzeba, udajmy się także po radę do pedagoga szkolnego. Podkreślajmy mocne strony naszego dziecka, dbając, by nie zostało zaszufladkowane jako sprawiające problemy. W rozmowach pytajmy zawsze o konkretne zalecenia, wykonujmy je i bądźmy w stałym kontakcie z nauczycielami. I pamiętajmy ponad wszystko, że nasze dziecko jest dla nas najdroższe i niepowtarzalne, bez względu na wzloty i upadki w szkolnej karierze.

Rytm snu i czuwania,czyli - dzień zależy od nocy

Pierwszym schematem naszego życia, dyktowanym przez naturę, jest cykl nocy i dnia. Żeby organizm regenerował się, sen i czuwanie, tak jak noc i dzień, muszą mieć odpowiednie proporcje. Dziecko we wczesnym wieku szkolnym potrzebuje około 10-11 godzin snu. Jeśli wstaje do szkoły o godz. 7, łatwo obliczyć, że graniczną godziną jego aktywności powinna być 21. U dziecka, które często niedosypia, mogą pojawić się spore problemy w funkcjonowaniu. Częstym objawem bywa wówczas rozdrażnienie i płaczliwość oraz postawa „wszystko na - nie”. Przede wszystkim jednak jest ono zmęczone. Nie oznacza to wcale, że snuje się jak cień. Przeciwnie. Dziecko może walczyć ze swoim znużeniem na różne, męczące dla otoczenia sposoby. Jednym z nich jest poszukiwanie stymulacji. Dziecko wygląda na niespokojne, jest hałaśliwe i nie potrafi wysiedzieć w miejscu przez 5 minut. Z kolei każde zajęcie, wymagające koncentracji i wydłużonego wysiłku, staje się dla niego karą. W szkole także nie sposób słuchać z uwagą poleceń nauczyciela czy siedzieć nad zadaną lekturą, walcząc z własną sennością. Zanim zaczniemy korygować tego typu zachowania, zastanówmy się, czy nasze dziecko ma zapewnioną odpowiednią ilość snu. Jeśli odpowiedź jest negatywna, poszukajmy sposobu, aby o 21.05 widzieć pociechę śpiącą.

Żyć zgodnie z rytmem

O śnie dziecka warto pomyśleć już rano. Przesuwając godzinę pobudki z powodu wolnych dni lub późniejszego rozpoczęcia szkoły, musimy liczyć się z dłuższą aktywnością wieczorną dziecka. Jeśli chcemy poleniuchować w sobotę lub niedzielę, zanieśmy o zwykłej porze do dziecinnego pokoju nową książeczkę, zapomnianą zabawkę czy album ze zdjęciami. Obudźmy je, zachęćmy do zabawy i wskoczmy z powrotem do łóżka. Aby pozwolić sobie na taki luksus, warto wykazać się pomysłowością. Jeszcze więcej zyska cała rodzina, gdy wprowadzimy zwyczaj niedzielnego przygotowywania śniadań przez dzieci. Oczywiście mają one być niespodzianką dla śpiących jeszcze rodziców.
Drugi istotny etap przygotowania do nocy zaczyna się około 2 godzin przed zaśnięciem. Jeśli dziecko przez ostatnie godziny przed snem siedzi np. przy komputerze, naturalnym odruchem jego organizmu będzie chęć tzw. wyszumienia się, która oczywiście pozostaje w kolizji ze snem. Warto, by zamiast tego dziecko doznało fizycznego zmęczenia. Może to być bieganie po podwórku, ale także gimnastyka w domu czy jakaś zabawa ruchowa. Po intensywnym wysiłku przychodzi czas na wyciszenie. Dobrze podkreślić je jakimś stałym punktem - np. kolacją o określonej porze. Również kąpieli nie odkładajmy na ostatnią chwilę. Wbrew temu, co nieraz słyszymy, zbyt późna kąpiel może rozbudzić, a nie wyciszyć organizm.

Reklama

A rozwój duchowy?

Przywilejem wieku dziecięcego jest wieczorne słuchanie bajek czytanych lub wymyślanych przez rodziców. Przyjemność tą powinna poprzedzić wspólna modlitwa, w której podsumowany zostanie miniony dzień. Oprócz wartości duchowej, modlitwa symbolicznie odcina dziecko od dzisiejszych przeżyć, które ofiarowane Bogu, pozwolą mu na spokojny sen. Nawykiem powinna stać się dla dziecka także choćby krótka modlitwa poranna, np. akt strzelisty podczas jazdy samochodem. „Zdrowaś Mario” czy „Aniele Boży”, wplecione w poranne czynności, sprawią, że modlitwa staje się integralną częścią dnia. Dlaczego jest to takie ważne? Choćby dlatego, że kiedy przyjdzie pełna świadomość wartości modlitwy, nasze dziecko nie będzie musiało z heroizmem włączać jej w wir codziennych obowiązków. Będzie ona z nim po prostu od zawsze.

Kiedy lekcje?

Kolejnym schematem, w którego wypracowaniu nie pomoże nam już natura, jest codzienne odrabianie lekcji. Dopuszczalne są różne jego wersje. Istotne jest jednak, aby obowiązywała stała pora, np. „zawsze po obiedzie”. Jeśli jednego dnia wymagamy, żeby dziecko siadało do lekcji od razu po szkole, a drugiego pozwalamy zrobić to po wyproszonych odwiedzinach u kolegi, gwarantujemy sobie tylko jedno - pora odrabiania lekcji będzie przez kolejne lata przedmiotem codziennych targów. Im szybciej wprowadzimy stałą zasadę w tym zakresie, tym lepiej. Nie tylko dla dziecka, ale i dla nas. Chcąc ułożyć dziecku najkorzystniejszy dla niego plan dnia, pamiętajmy o codziennym ruchu i o porze snu. Dobrą pomocą może być tygodniowy kalendarz, w którym kolorami albo ikonkami zaznaczymy stałe punkty dnia, w tym - odrabianie lekcji. Jeśli dziecko uczestniczy w tworzeniu tego kalendarza, chętniej będzie przestrzegać płynące z niego reguły. Uczy je to także gospodarowania czasem i niemarnowania go, na przykład przez długie ociąganie się z odrabianiem lekcji. Jeśli zauważymy, że ustalona pora nie sprzyja umysłowej aktywności dziecka, zmieńmy ją, ustalając to z nim ponownie. Najpopularniejsze są dwie wersje omawianego schematu. Jedna: po szkole posiłek (obiad), potem sjesta, lekcje i zabawa, druga zaś, po posiłku przewiduje zabawę, dla odpoczynku od szkoły, a następnie odrabianie lekcji, jako ostatnia aktywność dziecka przed snem. Pierwsza z nich posiada jednak dwie istotne zalety. Uczy nieodkładania obowiązków na później i daje możliwość fizycznego odreagowania napięcia w zabawie, przed wieczornym wyciszeniem. Oczywiście argumenty te przegrywają z dyspozycyjnością rodziców, którzy nadzorują odrabianie lekcji w pierwszych latach nauki. Ze względów wychowawczych trzeba podkreślić raz jeszcze potrzebę stałości obowiązujących zasad. Jeśli ulegamy dziecięcej chęci częstych zmian do wypracowanego grafiku, uczymy je, że zasady można obejść, jeśli się tylko nad rodzicami „popracuje”.

Nie tylko „kiedy”, ale i „ jak”?

W czasie odrabiania lekcji ważne są cztery rzeczy: blat, książka, zeszyt i pióro. Cała reszta powinna zejść na drugi plan. Jeśli chcemy, by dziecko spędziło przy odrabianiu lekcji resztę dnia, włączmy telewizor, wpuśćmy do pokoju psa, zacznijmy nad jego głową burzliwą dyskusję lub rozmowę przez telefon. Nie oznacza to, że dla sprawnego uporania się z lekcjami życie domowe musi zamierać. Istotne jest ograniczenie dopływu bodźców. Bałagan i dochodzące zewsząd odgłosy stanowią dla mózgu odskocznię od podjętego wysiłku. Bywa jednak, że nawet cisza i ład otoczenia nie wystarczają. Jeśli widzimy, że dziecku duży problem sprawia skoncentrowanie się na zadaniu domowym, choćby przez 5 minut, zapomnijmy o smażeniu kotletów czy sprzątaniu. Musimy wówczas siedzieć przy dziecku i nieustannie kontrolować jego działanie. Dobrze jest podzielić odrabianie lekcji na kilka krótkich etapów. Między jednym a drugim pozwólmy dziecku na małą przerwę, np. na napicie się czegoś, wyniesienie śmieci czy pogłaskanie psa. Nie może ono jednak robić czegoś, od czego trudno je będzie oderwać, np. grać na ulubionej gierce. Po przerwie niezwłocznie wracamy do lekcji i zawsze doprowadzamy je do końca. Nawyk kończenia rozpoczętych działań zaowocuje w całym życiu dziecka.

Reklama

A jeśli schemat nie wystarczy?

Osiągnięcia, będące wynikiem systematycznej pracy, odzwierciedlają się w ocenach. Ich zadaniem jest, między innymi, motywowanie ucznia do dalszych wysiłków.
Co jednak zrobić, jeśli dziecko nie osiąga zadowalających wyników? Jak budować jego poczucie własnej wartości? Najwięcej zależy tutaj od nas, rodziców. Nie ma możliwości, aby nasze zaangażowanie w naukę dziecka nie przyniosło dobrych efektów. Starajmy się zaciekawić je dziedziną związaną z aktualnie przyswajaną wiedzą. Wspólne przygotowanie z dzieckiem dodatkowych materiałów z pewnością zostanie docenione przez nauczyciela. Mówmy dziecku zawsze, że sobie poradzi oraz, że ogłoszony konkurs czy temat wypracowania jest właśnie dla niego. Pomagajmy mu, ale nie wyręczajmy w przygotowaniach do zajęć. Niech ma poczucie, że osiągnięty rezultat jest wynikiem jego pracy. Zaangażujmy dziecko w kółko, sekcję, zajęcia artystyczne oferowane na terenie szkoły. Nie pozwalajmy, by samodzielnie szukało rekompensaty swoich niepowodzeń w nauce. Jeśli jest to możliwe, niech rozwija się w obrębie instytucji, z którą i tak jest związane. Może wtedy pokazać swoje zalety nauczycielom i kolegom w inny, niż tylko poprzez naukę, sposób. Jeśli znajdzie coś dla siebie, nie pozwólmy mu zbyt szybko rezygnować. Dopingujmy je, wspomagajmy, ucząc, że sukces można osiągnąć jedynie własnym wysiłkiem.

Autorka jest pedagogiem w jednej z wrocławskich szkół

9 zadań dla rodziców młodego ucznia:

1. Zapewnij dziecku odpowiednią ilość snu.
2. Ułóż wraz z dzieckiem tygodniowy plan zajęć i dopilnuj jego stosowania.
3. Ustal stałą porę odrabiania lekcji.
4. Ucz dziecko nieodkładania obowiązków na później.
5. W trakcie odrabiania lekcji minimalizuj dopływ bodźców
6. Ucz dziecko doprowadzania czynności do końca
7. Dbaj o rozwój mocnych stron dziecka
8. Nie wyręczaj dziecka w jego obowiązkach
9. Współpracuj z nauczycielem

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Franciszek: Pięćdziesiątnica przypomina, że jest w nas obecny Duch Święty

2020-05-31 12:21

[ TEMATY ]

papież Franciszek

Regina Coeli

PAP

O znaczeniu święta Pięćdziesiątnicy przypominającego nam o obecności Ducha Świętego oraz powołaniu do misji mówił dziś papież w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Regina Coeli”. Po raz pierwszy od 1 marca Ojciec Święty odmówił ją wspólnie z wiernymi obecnymi na placu św. Piotra.

Przeczytaj także: Franciszek modli się za społeczeństwo i Kościół Amazonii

Na wstępie Franciszek zauważył, że czytany dzisiaj fragment Ewangelii (J 20,19–23) cytuje pierwsze słowa wypowiedziane przez Jezusa Zmartwychwstałego: „Pokój wam”. Podkreślił, iż są to słowa pojednania i przebaczenia. „Jezus daje swój pokój właśnie tym uczniom, którzy się boją, którym trudno uwierzyć w to, co zobaczyli, czyli pusty grób, i którzy nie doceniają świadectwa Mari Magdaleny oraz innych kobiet. Jezus przebacza i daje swoim przyjaciołom swój pokój” – stwierdził papież.

Ojciec Święty wskazał, że przebaczając i gromadząc wokół siebie swoich uczniów, Jezus tworzy z nich swój Kościół: wspólnotę pojednaną i gotową do misji.

Przeczytaj także: Papież modlił się za osoby które oddały życie w walce z koronawirusem

Apostołowie mają kontynuować tę samą misję, którą Ojciec powierzył Jezusowi. I właśnie w celu ożywienia misji, Jezus daje Apostołom swojego Ducha, będącego ogniem, który pali grzechy i tworzy nowych mężczyzn i kobiety; jest ogniem miłości, z którym uczniowie mogą „podpalić świat”.

Franciszek przypomniał, że wierzący otrzymali Ducha Świętego w sakramentach chrztu i bierzmowania. „Święto Pięćdziesiątnicy odnawia świadomość, że przebywa w nas ożywiająca obecność Ducha Świętego. Daje On także i nam odwagę, by wyjść poza mury obronne naszych «wieczerników»” – powiedział papież, zachęcając do modlitwy o żarliwego ducha misyjnego dla Kościoła.

Copyright: Vatican Media


Oto tekst papieskiego rozważania w tłumaczeniu na język polski.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Teraz, gdy plac jest otwarty, możemy powrócić do odmawiania modlitwy wspólnie. Co za radość!

Dziś obchodzimy wielkie święto Pięćdziesiątnicy, wspominając zesłanie Ducha Świętego na pierwszą wspólnotę chrześcijańską. Dzisiejsza Ewangelia (por. J 20, 19-23) odsyła nas ponownie do wieczoru dnia Paschalnego i ukazuje nam Zmartwychwstałego Jezusa, który pojawia się w Wieczerniku, gdzie schronili się uczniowie. Lękali się „Stanął pośrodku, i rzekł do nich: «Pokój wam!» (w. 19). Te pierwsze słowa wypowiedziane przez Zmartwychwstałego: „Pokój wam”, należy uznać za coś więcej niż pozdrowienie: wyrażają przebaczenie udzielone uczniom, którzy go opuścili. Są to słowa pojednania i przebaczenia. I my również, gdy pragniemy pokoju dla innych, przebaczamy im i prosimy o przebaczenie. Jezus daje swój pokój właśnie tym uczniom, którzy się boją, którym trudno uwierzyć w to, co zobaczyli, czyli pusty grób, i którzy nie doceniają świadectwa Mari Magdaleny oraz innych kobiet. Jezus przebacza, zawsze przebacza i daje swoim przyjaciołom swój pokój. Nie zapominajcie: Jezus niestrudzenie przebacza. To nam trudno prosić o przebaczenie.

Przebaczając i gromadząc wokół siebie swoich uczniów, Jezus tworzy z nich swój Kościół: wspólnotę pojednaną i gotową do misji. Pojednaną i gotową do misji. Kiedy jakaś wspólnota nie jest pojednana, to nie jest gotowa do misji: jest gotowa do dyskusji w swoim łonie, jest gotowa do [dyskusji] wewnętrznych. Spotkanie ze Zmartwychwstałym Panem odwraca życie apostołów i przemienia ich w odważnych świadków. Istotnie, zaraz potem mówi: „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam” (w. 21). Słowa te uzmysławiają, że apostołowie są posłani, aby kontynuować tę samą misję, którą Ojciec powierzył Jezusowi. „Ja was posyłam”: nie czas na pozostanie w zamknięciu, ani na żałowanie „dobrych czasów” spędzonych z Mistrzem. Radość zmartwychwstania jest wielka, ale jest to radość ekspansywna, której nie należy zatrzymywać dla siebie. W niedziele okresu wielkanocnego usłyszeliśmy najpierw to samo wydarzenie, następnie spotkanie z uczniami z Emaus, potem z Dobrym Pasterzem, mowy pożegnalne i obietnicę Ducha Świętego: wszystko jest ukierunkowane na umocnienie wiary uczniów - a także naszej - w perspektywie misji.

I właśnie w celu ożywienia misji, Jezus daje Apostołom swojego Ducha. Ewangelia mówi: „Tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego»” (w. 22). Duch Święty jest ogniem, który pali grzechy i tworzy nowych mężczyzn i kobiety; jest ogniem miłości, z którym uczniowie mogą „podpalić świat”, tej miłości czułości, która ma szczególne upodobanie maluczkich, ubogich, wykluczonych... W sakramentach chrztu i bierzmowania otrzymaliśmy Ducha Świętego z Jego darami: mądrości, rozumu, rady, męstwa, wiedzy, pobożności, bojaźni Bożej. Ten ostatni dar - bojaźni Bożej - jest dokładnie przeciwieństwem bojaźni, która wcześniej sparaliżowała uczniów: jest to umiłowanie Pana, to pewność Jego miłosierdzia i dobroci, to ufność, że możemy iść w kierunku wskazanym przez Niego, nigdy nie zatracając Jego obecności i wsparcia.

Święto Pięćdziesiątnicy odnawia świadomość, że przebywa w nas ożywiająca obecność Ducha Świętego. Daje On także i nam odwagę, by wyjść poza mury obronne naszych „wieczerników”, małych grupek, nie spoczywając w spokojnym życiu i nie zamykając się w jałowych nawykach. Wznieśmy teraz nasze myśli ku Maryi. Była tam, z apostołami, kiedy przyszedł Duch Święty, uczestniczką wraz z pierwszą Wspólnotą cudownego doświadczenia Pięćdziesiątnicy, i prośmy ją, aby wyjednała dla Kościoła żarliwego ducha misyjnego.

CZYTAJ DALEJ

Senackie komisje wznowiły prace nad ustawą ws. wyborów prezydenckich

2020-06-01 11:42

[ TEMATY ]

wybory

wybory 2020

SENAT.GOV.PL

Trzy senackie komisje wznowiły prace nad ustawą o organizacji wyborów prezydenckich. Szef komisji ustawodawczej Krzysztof Kwiatkowski zapowiedział, że w poniedziałek komisje zakończą prace nad ustawą.

Przewodniczący senackiej komisji ustawodawczej Krzysztof Kwiatkowski (niez.) poinformował PAP, że podczas wspólnego posiedzenia trzech komisji: praw człowieka, praworządności i petycji, samorządu terytorialnego i administracji państwowej oraz ustawodawczej senatorowie będą głosować nad zgłoszonymi wcześniej poprawkami. Wyraził też przekonanie, że w poniedziałek senackie komisje zakończą prace nad ustawą ws. wyborów prezydenckich, aby Senat mógł się nimi zająć tego samego dnia na posiedzeniu plenarnym.

"Do rozstrzygnięcia jest stanowisko, czy wybory prezydenckie przeprowadzać w oparciu o uchwałę PKW, czyli na przełomie czerwca i lipca, czy w oparciu o interpretację dwójki wicemarszałków Gabrieli Morawskiej-Stanckiej i Michała Kamińskiego, czyli już po zakończeniu kadencji prezydenta" - powiedział.

We wtorek wicemarszałkowie Senatu Gabriela Morawska-Stanecka (Lewica) i Michał Kamiński (PSL-KP) złożyli poprawkę do ustawy o wyborach prezydenckich, zgodnie z którą ustawa ta miałaby wejść w życie nie następnego dnia po jej ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw (jak przyjął Sejm), a 6 sierpnia. Takie vacatio legis powodowałoby, że wybory prezydenckie odbyłyby się po 6 sierpnia, a więc już po zakończeniu kadencji prezydenta Andrzeja Dudy.

W tej sprawie opinie wydali już konstytucjonaliści.

Według prof. UMCS dr. hab. Sławomira Patyry wskazany w uchwale PKW powód, dla którego nie doszło do wyborów, czyli brak możliwości głosowania na kandydatów, powiązany z odpowiednim przepisem Kodeksu wyborczego "czyni prawnie dopuszczalnym zarządzenie wyborów Prezydenta RP na dzień przypadający po 23 maja 2020r., zatem późniejszy niż 75 dzień przed upływem kadencji urzędującego Prezydenta RP (6 sierpnia 2020 r.)".

Jak wskazał Patyra, czynnikiem przesądzającym o ważności wyborów będzie przeprowadzenie ich w zgodzie z konstytucyjnym i demokratycznym standardem. Jego zdaniem, standardu tego nie realizuje uchwalona przez Sejm pierwotna wersja ustawy z dnia 12 maja 2020 r. o szczególnych zasadach organizacji wyborów prezydenta zarządzonych w 2020 r. z możliwością głosowania korespondencyjnego.

Patyra podkreślił, że konieczne jest wprowadzenie poprawek, zakładających m.in. pozbawienie marszałka Sejmu kompetencji w zakresie określania dni, w których upływać mają terminy wykonywania czynności wyborczych, przywrócenie w pełnym zakresie kompetencji PKW oraz zagwarantowanie wszystkim kandydatom ubiegającym się o wybór możliwości udziału w tym procesie na równych zasadach.

Z kolei prof. Ryszard Piotrowski stwierdził, że dzień, na który marszałek Sejmu mógł zarządzić wybory prezydenta w związku z upływem kadencji (23 maja 2020 roku) już minął, a zatem zarządzenie wyborów w związku z upływem kadencji po tej dacie nie jest możliwe. "Jedynie opróżnienie urzędu prezydenta w okresie pomiędzy 23 maja 2010 roku a 6 sierpnia 2020 roku (zakończenie kadencji) może spowodować, że marszałek Sejmu zarządzi wybory nie później niż w czternastym dniu po opróżnieniu urzędu, wyznaczając datę wyborów na dzień wolny od pracy przypadający w ciągu 60 dni od dnia zarządzenia wyborów" – wskazał prof. Piotrowski.

Jego zdaniem, gdyby wybory prezydenta RP odbyły się w okresie pomiędzy 23 maja 2020 r. a 6 sierpnia 2020 r., to nastąpiłoby naruszenie art. 128 ust. 2 Konstytucji dotyczącego zarządzenia wyborów.

Prof. Piotrowski ocenił, że przeprowadzenie wyborów prezydenckich między 23 maja a 6 sierpnia 2020 r. będzie obciążone immanentnym ryzykiem protestów wyborczych. Jednak – jak wskazał – niezależnie od sposobu rozstrzygnięcia protestów wyborczych i stwierdzenia ważności wyborów przez Sąd Najwyższy orzekający w składzie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, status wybranego w tych wyborach prezydenta będzie mógł być kwestionowany ze względu na status sędziów Izby.

W swojej opinii do ustawy konstytucjonalista prof. dr hab Marek Chmaj podkreślił m.in., że podstawą do zarządzenia ponownych wyborów na prezydenta są przepisy konstytucji i Kodeksu wyborczego, zgodnie z którymi marszałek Sejmu zarządza wybory na prezydenta nie później, niż w czternastym dniu po opróżnieniu urzędu w dacie przypadającej na dzień wolny od pracy w ciągu 60 dni od dnia zarządzenia wyborów. "Brak innej podstawy prawnej, umożliwiającej marszałek Sejmu zarządzenie wyborów na prezydenta RP w 2020 r" - podkreślił.

Jego zdaniem niezależnie od daty przeprowadzenia wyborów istnieje ryzyko wniesienia protestu wyborczego, który w razie jego uwzględnienia przez SN mógłby skutkować stwierdzeniem nieważności wyboru prezydenta.

Zarządzone na 10 maja wybory prezydenckie nie odbyły się. PKW stwierdziła w wydanej tego dnia uchwale, że "brak było możliwości głosowania na kandydatów" i dodała, że fakt ten jest równoważny w skutkach z przewidzianym w art. 293 Kodeksu wyborczego brakiem możliwości głosowania ze względu na brak kandydatów. W takim przypadku, jak stanowi Kodeks wyborczy, marszałek Sejmu ponownie zarządza wybory nie później niż w 14. dniu od dnia ogłoszenia uchwały PKW w Dzienniku Ustaw. Uchwała PKW została opublikowana w poniedziałek.

Sejm uchwalił nową ustawę dotyczącą tegorocznych wyborów prezydenckich 12 maja. Przewidziano w niej, że głosowanie odbędzie się metodą "mieszaną" - w lokalach wyborczych oraz dla chętnych - korespondencyjnie. Choć ustawa zakłada możliwość ponownej rejestracji kandydatów, którzy mieli wziąć udział w wyborach prezydenckich 10 maja (bez konieczności ponownego zbierania podpisów poparcia), to daje też prawo startu nowym kandydatom. (PAP)

autorki: Aleksandra Rebelińska, Sonia Otfinowska

reb/ sno/ godl/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję