Reklama

Zapatrzeni w tajemnicę cierpienia.

Niedziela lubelska 9/2002

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

"Właśnie dziś Tej, którą nazywamy Pełną Łaski, zwierzamy wasz ból i codzienne zmagania z cierpieniem, prosząc, żeby Ona ukazywała wam pełnię sensu w codziennym dźwiganiu krzyża. I tej pełni uczymy się dziś zjednoczeni duchowo z chorymi, którzy gromadzą się w świątyniach całego świata." Tymi słowami rozpoczynał swoją homilię abp Józef Życiński, wygłoszoną w Archikatedrze 11 lutego br., w dniu obchodów X Światowego Dnia Chorego.

Jak zwykle wnętrze świątyni wypełnili ci chorzy i niepełnosprawni, którym stan zdrowia pozwolił na uczestnictwo w Eucharystii. Przybyli pod opieką licznych wolontariuszy i osób związanych ze służbą zdrowia. Katedralny Ołtarz otaczali kapłani: kapelani i duszpasterze lubelskich szpitali, domów opieki i hospicjów. Taka wspólnota modlitwy i duchowej solidarności z cierpiącymi, nie tylko w tym dniu, ukazała piękno Chrystusowego Kościoła, w którym jest miejsce dla każdego człowieka odkupionego przez Zbawiciela. Ksiądz Arcybiskup mówił: "Czujemy się włączeni w potężny organizm Kościoła i objęci kochającym spojrzeniem Ojca Świętego". To właśnie z inicjatywy Jana Pawła II w 1993 roku po raz pierwszy obchodzono Dzień Chorego na całym świecie. Pierwszy taki dzień odbył się w Lourdes. Potem przez Częstochowę, Yamoussoukro, Guadelupe, Fatimę, Loreto, Harissie i Rzym w Roku Jubileuszowym; przez Sydney aż do Vilankanny w południowych Indiach - w tym roku - Kościół pochylał się nad tajemnicą cierpienia. Ksiądz Arcybiskup wskazał na znamienną rolę Ojca Świętego: "zechciejcie zauważyć - mówił - że to podczas Jego posługi w Kościele został stworzony Światowy Dzień Młodych i, jak gdyby prawem symetrii, Światowy Dzień Chorego. Młodość i ból muszą dopełniać się wzajemnie. Nie można żyć tylko entuzjastycznym okrzykiem, nie można się zamknąć tylko w cierpiętnictwie." Stąd nie dziwi liczna obecność ludzi młodych w tym poniedziałkowym spotkaniu.

"Jesteście skarbem Kościoła" - mówił do uczestników Arcybiskup - wypraszającymi dla niego nowe łaski, poprzez swoje cierpienie, którego sens można odnaleźć jedynie w Krzyżu Zbawiciela. Arcybiskup nazwał krzyż, dźwigany przez chorego, "niedookreślonym" w czasie i rozmiarach. Nie widać jego końca, jak nie widać kresu choroby i cierpienia. Jednak to cierpienie, zjednoczone z Chrystusowym, owocuje i jest pożyteczne. Dlatego Metropolita prosił wszystkich chorych o modlitwę w intencji Ojca Świętego i Archidiecezji, zwłaszcza w obliczu nadchodzącego jej jubileuszu.

Po homilii kapłani udzielili wiernym sakramentu namaszczenia chorych, dla umocnienia na szlaku wiernego trwania przy krzyżu. " Życzę, byście umocnieni mocą tego sakramentu czuli, że towarzyszy wam cały Kościół, dla którego wypraszacie łaski; czuli wielką solidarność także z innymi chorymi i w tym wielkim poczuciu jedności Kościoła spełniały się słowa Ojca Świętego "Aby życie mieli i mieli je w obfitości" . Liturgię zakończył akt oddania chorych Matce Bożej Katedralnej.

Podobne uroczystości odbyły się także w kaplicach i kościołach przyszpitalnych Archidiecezji. Dzień wcześniej, w niedzielę, Ksiądz Arcybiskup sprawował Mszę św. w kaplicy PSK 4, przy ul. Jaczewskiego. Zainaugurowano w ten sposób przekaz telewizyjny Mszy św. do sal chorych, znajdujących się w tym szpitalu. Także w kościele przy ul. Staszica, wieczorem, Eucharystia zgromadziła pacjentów i pracowników Państwowego Szpitala Klinicznego nr 1. We wspólnej modlitwie przedstawiano te sprawy, które bliskie są cierpiącym i tym, którzy się nimi opiekują. Okolicznościową homilię wygłosił rektor kościoła ks. Andrzej Bubicz.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Marcin Zieliński: Znam Kościół, który żyje

2024-04-24 07:11

[ TEMATY ]

książka

Marcin Zieliński

Materiał promocyjny

Marcin Zieliński to jeden z liderów grup charyzmatycznych w Polsce. Jego spotkania modlitewne gromadzą dziesiątki tysięcy osób. W rozmowie z Renatą Czerwicką Zieliński dzieli się wizją żywego Kościoła, w którym ważną rolę odgrywają świeccy. Opowiada o młodych ludziach, którzy są gotyowi do działania.

Renata Czerwicka: Dlaczego tak mocno skupiłeś się na modlitwie o uzdrowienie? Nie ma ważniejszych tematów w Kościele?

Marcin Zieliński: Jeśli mam głosić Pana Jezusa, który, jak czytam w Piśmie Świętym, jest taki sam wczoraj i dzisiaj, i zawsze, to muszę Go naśladować. Bo pojawia się pytanie, czemu ludzie szli za Jezusem. I jest prosta odpowiedź w Ewangelii, dwuskładnikowa, że szli za Nim, żeby, po pierwsze, słuchać słowa, bo mówił tak, że dotykało to ludzkich serc i przemieniało ich życie. Mówił tak, że rzeczy się działy, i jestem pewien, że ludzie wracali zupełnie odmienieni nauczaniem Jezusa. A po drugie, chodzili za Nim, żeby znaleźć uzdrowienie z chorób. Więc kiedy myślę dzisiaj o głoszeniu Ewangelii, te dwa czynniki muszą iść w parze.

Wielu ewangelizatorów w ogóle się tym nie zajmuje.

To prawda.

A Zieliński się uparł.

Uparł się, bo przeczytał Ewangelię i w nią wierzy. I uważa, że gdyby się na tym nie skupiał, to by nie był posłuszny Ewangelii. Jezus powiedział, że nie tylko On będzie działał cuda, ale że większe znaki będą czynić ci, którzy pójdą za Nim. Powiedział: „Idźcie i głoście Ewangelię”. I nigdy na tym nie skończył. Wielu kaznodziejów na tym kończy, na „głoście, nauczajcie”, ale Jezus zawsze, kiedy posyłał, mówił: „Róbcie to z mocą”. I w każdej z tych obietnic dodawał: „Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych” (por. Mt 10, 7–8). Zawsze to mówił.

Przecież inni czytali tę samą Ewangelię, skąd taka różnica w punktach skupienia?

To trzeba innych spytać. Ja jestem bardzo prosty. Mnie nie trzeba było jakiejś wielkiej teologii. Kiedy miałem piętnaście lat i po swoim nawróceniu przeczytałem Ewangelię, od razu stwierdziłem, że skoro Jezus tak powiedział, to trzeba za tym iść. Wiedziałem, że należy to robić, bo przecież przeczytałem o tym w Biblii. No i robiłem. Zacząłem się modlić za chorych, bez efektu na początku, ale po paru latach, po którejś swojej tysięcznej modlitwie nad kimś, kiedy położyłem na kogoś ręce, bo Pan Jezus mówi, żebyśmy kładli ręce na chorych w Jego imię, a oni odzyskają zdrowie, zobaczyłem, jak Pan Bóg uzdrowił w szkole panią woźną z jej problemów z kręgosłupem.

Wiem, że wiele razy o tym mówiłeś, ale opowiedz, jak to było, kiedy pierwszy raz po tylu latach w końcu zobaczyłeś owoce swojego działania.

To było frustrujące chodzić po ulicach i zaczepiać ludzi, zwłaszcza gdy się jest nieśmiałym chłopakiem, bo taki byłem. Wystąpienia publiczne to była najbardziej znienawidzona rzecz w moim życiu. Nie występowałem w szkole, nawet w teatrzykach, mimo że wszyscy występowali. Po tamtym spotkaniu z Panem Jezusem, tym pierwszym prawdziwym, miałem pragnienie, aby wszyscy tego doświadczyli. I otrzymałem odwagę, która nie była moją własną. Przeczytałem w Ewangelii o tym, że mamy głosić i uzdrawiać, więc zacząłem modlić się za chorych wszędzie, gdzie akurat byłem. To nie było tak, że ktoś mnie dokądś zapraszał, bo niby dokąd miał mnie ktoś zaprosić.

Na początku pewnie nikt nie wiedział, że jakiś chłopak chodzi po mieście i modli się za chorych…

Do tego dzieciak. Chodziłem więc po szpitalach i modliłem się, czasami na zakupach, kiedy widziałem, że ktoś kuleje, zaczepiałem go i mówiłem, że wierzę, że Pan Jezus może go uzdrowić, i pytałem, czy mogę się za niego pomodlić. Wiele osób mówiło mi, że to było niesamowite, iż mając te naście lat, robiłem to przez cztery czy nawet pięć lat bez efektu i mimo wszystko nie odpuszczałem. Też mi się dziś wydaje, że to jest dość niezwykłe, ale dla mnie to dowód, że to nie mogło wychodzić tylko ode mnie. Gdyby było ode mnie, dawno bym to zostawił.

FRAGMENT KSIĄŻKI "Znam Kościół, który żyje". CAŁOŚĆ DO KUPIENIA W NASZEJ KSIĘGARNI!

CZYTAJ DALEJ

Nasz pierwszy święty

Niedziela Ogólnopolska 16/2021, str. VIII

[ TEMATY ]

św. Wojciech

Wikipedia/Obraz malarstwa Zbigniewa Kotyłło

Jest nim św. Wojciech, patron Polski, który został wyniesiony do chwały ołtarzy w niecałe 2 lata po męczeńskiej śmierci.

Wojciech żył w drugiej połowie X stulecia. Był Czechem z pochodzenia, niemniej jednak można o nim powiedzieć, że był obywatelem Europy, którą bardzo dobrze znał, bo wiele po niej podróżował. Był świetnie wykształconym duchownym, choć początkowo miał zostać rycerzem. Jako że pochodził z możnego rodu Sławnikowiców, utrzymywał zażyłe relacje z tzw. wielkimi tego świata – zarówno w kręgach świeckich, jak i kościelnych, również papieskich. Nigdy jednak nie zaniedbywał ludzi gorzej od siebie sytuowanych, troszczył się o nich, o czym świadczą jego biografowie.

CZYTAJ DALEJ

Ghana: nie ma kościoła, w którym nie byłoby obrazu Bożego Miłosierdzia

2024-04-24 13:21

[ TEMATY ]

Ghana

Boże Miłosierdzie

Karol Porwich/Niedziela

Jan Paweł II odbył pielgrzymkę do Ghany, jako pierwszą na Czarny Ląd, do tej pory ludzie wspominają tę wizytę - mówi w rozmowie z Radiem Watykańskim - Vatican News abp Henryk Jagodziński. Hierarcha został 16 kwietnia mianowany przez Papieża Franciszka nuncjuszem apostolskim w Republice Południowej Afryki i Lesotho. Dotychczas był papieskim przedstawicielem w Ghanie.

Arcybiskup Jagodziński opowiedział Radiu Watykańskiemu - Vatican News o niezwykłej wierze Ghańczyków. „Sesja parlamentu zaczyna się modlitwą, w parlamencie organizowany jest też wieczór kolęd, na który przychodzą też muzułmanie. Tutaj to się nazywa wieczorem siedmiu czytań i siedmiu pieśni bożonarodzeniowych" - relacjonuje. Hierarcha zaznacza, że mieszkańców tego kraju cechuje wielka radość wiary. „Ghańczycy we wszystkim, co robią, są religijni, to jest coś naturalnego, Bóg jest obecny w ich życiu we wszystkich jego aspektach. Ghana jest oczywiście państwem świeckim, ale to jest coś naturalnego i myślę, że moglibyśmy się od nich uczyć takiego entuzjazmu w przyjęciu Ewangelii, ale także tolerancji, ponieważ obecność Boga jest dopuszczalna i pożądana przez wszystkich" - wskazał.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję