Reklama

Włochy

Włochy: domy opieki w czasach epidemii potrzebują wsparcia

W czasach koronawirusa szczególnie wrażliwymi miejscami stały się domy opieki dla osób starszych i niepełnosprawnych. Włoskie media donosiły o wielu tragediach, które się w nich dokonały, ponieważ pomoc przyszła za późno lub była niewystarczająca. Dramatom tym można było jednak zapobiec, czego dowodzi doświadczenie prowadzonego przez Kościół domu spokojnej starości na Sardynii.

2020-06-21 20:40

[ TEMATY ]

Włochy

koronawirus

źródło: wPolityce.pl

Gdy tylko u jednego z pensjonariuszy zdiagnozowano zarażenie i przewieziono go do specjalistycznego szpitala, ośrodek został zamknięty dla osób z zewnątrz i zakazano odwiedzin. W domu mieszkało 21 podopiecznych, mających po ponad 80 lat i pracowało 14 osób. Kiedy okazało się, że zachorowały kolejne osoby, placówkę przekształcono w kryzysowy oddział Covid-19. Stało się to możliwe dzięki współpracy Kościoła, gminy oraz sanepidu i miejscowej służby zdrowia.

„Rozpoczął się prawdziwy wyścig solidarności, by jak najlepiej pomóc podopiecznym i personelowi. Zorganizowano nawet specjalną zbiórkę funduszy” – powiedział Radiu Watykańskiemu bp Antonello Mura, ordynariusz diecezji Nuoro, na terenie której w Bitti leży wspomniany ośrodek.

Reklama

„Sytuacja sprawiła, że podjęliśmy bardzo drastyczne decyzje. Osoby zarażone pozostają w ośrodku wraz z odpowiednim personelem medycznym. Po wykryciu pierwszego przypadku, dzięki wielkiej dyspozycyjności ludzi, dom został w części zmieniony, ponieważ część pracowników nie wytrzymała tej sytuacji psychicznie" – oświadczył biskup. Zaznaczył, że trzech pensjonariuszy, u których testy okazały się negatywne, przeniesiono do hotelu, który dzięki dyspozycyjności władz stał się izolatorium. Personel, który opuścił ośrodek, przeszedł obowiązkową kwarantannę.

"Otrzymaliśmy ogromną pomoc ze strony miejscowej społeczności. To bardzo ważne, ponieważ pokazało, że mimo dramatu wspólnota zarówno obywatelska, jak i kościelna ściśle ze sobą współpracowały z bardzo dobrym wynikiem“ – zakończył swą wypowiedź dla rozgłośni papieskiej sardyński biskup.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Włosi protestują przeciw prawu o „homotransfobii”

2020-07-11 19:17

[ TEMATY ]

Włochy

LGBT

pixabay.com

W 32 włoskich miastach odbywają się dzisiaj manifestacje przeciwko projektowi kontrowersyjnego prawa o tak zwanej homotransfobii. Organizują je organizacje prorodzinne, a także niektóre wspólnoty protestanckie. Biskupi katoliccy wypowiedzieli się przeciwko temu prawu już w czerwcu. Manifestacje odbywają się pod hasłem: „pozostańmy wolni”, bo nowe prawo uderza w różne aspekty wolności człowieka, przede wszystkim w wolność słowa.

Do sześciu lat więzienia za stosowanie lub podżeganie do przemocy, do półtora roku więzienia za dyskryminację LGBT, a także możliwość nałożenia kar dodatkowych, jak odebranie prawa jazdy i paszportu, zakaz wychodzenia z domu po pewnej godzinie czy nakaz odbycia prac społecznych na rzecz organizacji gejowskich - tak drastyczne kary przewiduje forsowany przez lewicowo-populistyczny rząd projekt prawa przeciwko homotransfobii.

W rzeczywistości nie chodzi tu o obronę osób z zaburzeniem tożsamości płciowej, bo - jak podkreślają włoscy biskupi - środowiska te są dostatecznie chronione przez istniejące już prawodawstwo. Chodzi tu raczej o narzucenie swego światopoglądu innym. Jak piszą organizatorzy manifestacji, jeśli prawo to wejdzie w życie, nie będzie się można sprzeciwiać tak zwanym małżeństwom jednopłciowym czy rodzeniu dla nich dzieci przez wynajęte kobiety. Rodzice nie będą mogli chronić swych dzieci przed szkolnymi kursami ideologii gender, a kapłani wyjaśniać chrześcijańskiej wizji rodziny. Fotograf czy cukiernik nie będzie mógł odmówić swych usług parze jednopłciowej. Według niektórych analiz prawnych, nawet rektorowi seminarium trudno będzie wyrzucić kleryka ze skłonnościami homoseksualnymi. Nowe prawo grzeszy bowiem brakiem precyzji. Nie definiuje, na czym polega przemoc czy podżeganie do przemocy, ale przewiduje za to nadzwyczaj surowe kary.

Lipiec to nie jest we Włoszech najlepszy czas na manifestacje. Nie sprzyjają temu bezlitosne już upały. Obrońcy rodziny i wolności słowa postanowili jednak wyjść na ulice, ponieważ w pracy nad nowym prawem zapanował niewytłumaczalny pośpiech. Choć Włochy są pogrążone w największym od czasów wojny kryzysie, parlament traktuje walkę z homotransfobią jako swój główny priorytet. Istnieją obawy, że zostanie ono przeforsowane jeszcze przed wakacyjną przerwą.

CZYTAJ DALEJ

Indie: maoiści zamordowali chrześcijańskiego misjonarza

2020-07-14 14:30

[ TEMATY ]

prześladowania

aingnamma/pixabay.com

W indyjskim stanie Maharasztra zamordowano chrześcijańskiego misjonarza. Zginął, ponieważ po swym nawróceniu opuścił komunistyczno-maoistowską rebelię i głosił Chrystusa w najbardziej ubogich regionach Indii. 28-letni Munshi Dev Tado zginął z ręki swych byłych towarzyszy, którzy nie mogli mu przebaczyć przejścia na chrześcijaństwo.

Mężczyzna został porwany w czasie pracy na polu przez grupę uzbrojonych mężczyzn, którzy zawlekli go na skraj dżungli i zastrzelili. Przy ciele protestanckiego misjonarza, którego opłakuje żona i czworo osieroconych dzieci, znaleziono kartkę, że zginął ponieważ współpracował z policją.

Miejscowi chrześcijanie są jednak przekonani, że jego śmierć była zemstą za przejście na chrześcijaństwo i radykalną zmianę stylu życia. Rebelianci wielokrotnie mu grozili, że jeśli nie wróci w ich szeregi i nie wyrzeknie się wiary, spotka go zasłużona kara.

„Zginął ponieważ głosił Chrystusa i nie dał się zastraszyć swym dawnym kompanom” – podkreśla przewodniczący Ogólnoindyjskiej Rady Chrześcijan. Sajan K. George zauważa, że region, w którym doszło do tragedii, znajduje się na celowniku nie tylko maoistów, ale i fundamentalistów wdrażających zasady nacjonalistycznej ideologii hindutwy – Indie tylko dla wyznawców hinduizmu.

„Nie można przyzwolić na to, by chrześcijaństwo było widziane jako zagrożenie dla przyszłości tego kraju. Nasza konstytucja gwarantuje nam wolność religii i trzeba się o nią upominać” – podkreśla Sajan K. George. Ponieważ nie jest to pierwsze morderstwo chrześcijanina na tym terenie, wzywa policję do przeprowadzenia przejrzystego śledztwa i ukarania winnych tej zbrodni.

CZYTAJ DALEJ

Duszpasterz ubogi i pokorny - 55 lat temu zmarł ks. Aleksander Fedorowicz

2020-07-15 09:50

[ TEMATY ]

rocznica śmierci

Archiwum

O wszelkich nowych inicjatywach przeczytać można na stronie fundacji www.przyjacielealego.pl

Dziś przypada 55. rocznica śmierci ks. Aleksandra Fedorowicza, pierwszego proboszcza parafii Izabelin-Laski. Parafianie zapamiętali go jako kochającego duszpasterza, ubogiego i pokornego, który służył im z bezgranicznym oddaniem. Od lat modlą się o beatyfikację duchownego, który zmarł w opinii świętości.

Msza św. w tej intencji zostanie odprawiona w środę 15 lipca br. w parafii św. Franciszka z Asyżu w Izabelinie o godz. 18:00. Po Mszy wierni wraz z posługującymi w parafii księżmi udadzą się na cmentarz, by wspólnie modlić się przy grobie ks. Aleksandra.

Ks. Aleksander Fedorowicz urodził się 16 czerwca 1914 r. w majątku swoich rodziców na Podolu. Po maturze studiował na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, w 1935 r. wstąpił do Lwowskiego Seminarium Duchownego. Święcenia otrzymał w 1942 r.

Trzy lata później, na prośbę ks. Władysława Korniłowicza, przyjechał do Zakładu dla Niewidomych w Laskach pod Warszawą. W latach 1945-1952 był tam kapelanem i wychowawcą niewidomej młodzieży. W 1951 r. metropolita warszawski Stefan Wyszyński erygował parafię Izabelin-Laski, a ks. Aleksander został jej pierwszym proboszczem.

W ciągu roku wybudował kościół, którego patronem jest św. Franciszek z Asyżu, ale parafianie zapamiętali go przede wszystkim jako kochającego duszpasterza, ubogiego i pokornego, który służył im z bezgranicznym oddaniem. Zmarł w opinii świętości 15 lipca 1965 r. na raka, dokładnie w 14. rocznicę erygowania parafii.

Ks. Aleksander był młodszym bratem ks. Tadeusza Fedorowicza, wybitnego duszpasterza, przyjaciela i wychowawcy kilku pokoleń inteligencji katolickiej, wieloletniego kapelana Zakładu dla Niewidomych w Laskach.

W 2016 r. w parafii w Izabelinie powstała Fundacja im. Księdza Aleksandra Fedorowicza „Przyjaciele Alego”. Jej głównym celem jest szerzenie pamięci i kontynuowanie dzieł miłosierdzia swojego Patrona. W planach jest stworzenie Muzeum im. Księdza Aleksandra Fedorowicza oraz działania na rzecz zapobiegania i leczenia uzależnień.

"Pierwszy Proboszcz naszej parafii umarł w opinii świętości, dlatego wierzymy, że dzieła miłosierdzia, które rozpoczął Ksiądz Ali, a była to przede wszystkim pomoc najuboższym, osobom cierpiącym – chorym, ale także zniewolonym różnymi nałogami, mogą i powinny być kontynuowane przez tutejszych parafian i mieszkańców" - podkreślają członkowie Fundacji.

Osoby chętne do zaangażowania się w pracę Fundacji proszone są o kontakt listowny na adres Parafii w Izabelinie lub elektroniczny: fundacja@przyjacielealego.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję