Reklama

Premier składa życzenia z okazji Dnia Ojca

Wszyscy pamiętamy ten moment, kiedy nasze córki i synowie pierwszy raz powiedzieli słowo "tata", od tego czasu świat nabrał niesamowitych barw; życzę wam, aby ten kolor i radość były z wami i waszymi dziećmi każdego dnia - podkreślił premier Mateusz

[ TEMATY ]

rodzina

święto

tata

Syda Productions/fotolia.com

Morawiecki w życzeniach z okazji Dnia Ojca.

"Drodzy Ojcowie, wszyscy pamiętamy ten szczególny moment, kiedy nasze córki i synowie pierwszy raz powiedzieli słowo +tata+. Od tego czasu świat nabrał niesamowitych barw. Dziś, w dniu naszego święta, życzę Wam, aby ten kolor i radość były z Wami i Waszymi dziećmi każdego dnia" - napisał we wtorek premier na Twitterze.

Międzynarodowy Dzień Ojca ma już ponad sto lat. Święto zainicjowała Sonora Dodd z Waszyngtonu, która w ten sposób chciała uhonorować swojego ojca Williama Smarta, weterana wojny secesyjnej.

Pierwszy raz obchodzono je w USA 19 czerwca 1910 roku.

Ale pomysł obiegł cały świat.(PAP)

Reklama

autor: Edyta Roś

ero/ mrr/

2020-06-23 10:57

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Współczesny ojciec. Czyli jaki?

Niedziela małopolska 25/2020, str. III

[ TEMATY ]

tata

ojcostwo

dzień ojca

ojciec

Archiwum rodzinne

Łukasz Wdowczyk, tu z dwiema z trzech swoich córek, 10-letnią Leną i 7-letnią Polą

Łukasz Wdowczyk, mąż Jowity i tata trzech córek, z okazji zbliżającego się Dnia Ojca dzieli się refleksjami na temat współczesnego ojcostwa.

Anna Bandura: Jak w ostatnich dekadach zmienił się wzorzec ojca?

Łukasz Wdowczyk: Pokolenie naszych ojców raczej nie brało udziału w wychowaniu dzieci. Ojciec był tym, który zapewniał rodzinie byt. Raczej nie wiedział, czym żyją jego córki czy synowie. Był uważany za tzw. głowę rodziny czy głównego żywiciela. To matka tworzyła ognisko domowe, przytulała, chodziła na wywiadówki. Ona była opiekunką. Dzisiaj rzeczywiście ojcostwo się zmienia. Nazwałbym je ojcostwem zaangażowanym.

Czym jest ojcostwo zaangażowane?

Ojciec zaangażowany od początku życia dziecka buduje z nim więź. Istotne stało się czułe okazywanie miłości. Dlatego mówię córkom, że je kocham. Powtarzam to w domu, w sklepie, na placu zabaw. Przytulam, podnoszę, spędzam z nimi czas. Najlepszym okresem są dla nas wakacje. Nie rozumiem takiego podejścia, gdy ktoś wraca z urlopu i na pytanie „jak było?” odpowiada: „no wiesz, jak to z dziećmi…”. Nie wyobrażam sobie wakacji bez moich dzieci! To czas zabawy, ale też nauki, długich rozmów.

Co jest jedną z ważniejszych rzeczy, którą ojciec może nauczyć swoje dzieci?

Odróżnianie dobra od zła. Wtedy dziecko nie potrzebuje szczegółowych instrukcji na życie. Wie, czy coś jest właściwe po konsekwencjach danego zachowania. Dziewczynki rozumieją, że jak nie zrobią zadania, to dostaną złą ocenę, jak nie pozbierają z podłogi zabawek, to mogą nieopatrznie skręcić kostkę. Te przykłady są proste, ale wiemy, że gdy dzieci podrosną, przyjdą poważniejsze dylematy.

Dziś zło jest rozmywane. Próbuje się forsować twierdzenia, że słuszne jest to, co ja uważam.

Dlatego tak ważne staje się, żeby wynieść z domu właściwe rozumienie pojęć. Najlepiej uczyć dzieci poprzez dawanie dobrego przykładu. Jeśli córki wychowają się w domu pełnym miłości, z mamą i tatą, którzy nie tylko mówią, czym jest dobro i zło, ale świadczą o tym swoim życiem, wówczas dzieci będą miały zapewniony łatwiejszy start w samodzielne życie. Trudno będzie je przekonać, że inne pomysły czy ideologie są lepsze. Przecież w domu było tak, to się sprawdziło, dlaczego miałabym robić coś innego?

Niestety, nie wszystkie dzieci wyjdą z domów z ugruntowanym kręgosłupem moralnym. Jak temu zaradzić?

Skierować dzieci, które nie mają dobrych wzorców, w stronę tego najlepszego. Najsilniejszym fundamentem jest Słowo Boże. Pismo Święte, Dekalog, żywoty świętych. Ostatnio dyskutowaliśmy ze znajomymi, którzy są daleko od Kościoła, na temat prawa Bożego i stanowionego. Powiedziałem im, że to pierwsze jest lepsze, bo jest prostsze. Dlaczego? W 10 Przykazaniach Bożych czytamy „nie kradnij”. Nie ma tam żadnych „ale”. Co mówi prawo stanowione? Kradzież do 500 zł traktowana jest jako wykroczenie. Staje się przestępstwem dopiero po przekroczeniu tej kwoty... To stopniowanie zła, które nie kończy się dobrze.

Wygląda na to, że dobre ojcostwo zaczyna się od poukładania samego siebie.

Zdecydowanie. Kiedyś mieliśmy poczucie, że facet jest męski, gdy jest szorstki, trochę arogancki, dobrze zbudowany, może i brutalny, trzymający się swoich zasad, nawet gdyby były niewłaściwe. Dziś już chyba bardziej zaczynamy rozumieć, że męskość to odpowiedzialność. Można być niskim, łysym gościem, ale jeśli bierze się odpowiedzialność za swoją rodzinę, wychowanie i przyszłość dzieci – to nie ma bardziej męskiej postawy.

CZYTAJ DALEJ

Z wdzięczności za Cud nad Wisłą

2020-08-09 22:27

[ TEMATY ]

Matka Boża Łaskawa

Archikatedra św.Jana Chrzciciela

100. rocznica Cudu nad Wisłą

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Tak jak przed najważniejszą bitwą wojny polsko-bolszewickiej, dokładnie 100 lat później na pl. Zamkowy z archikatedry św. Jana Chrzciciela przeszła błagalna procesja z Najświętszym Sakramentem.

Na pamiątkę pokutnych modlitw i procesji mieszkańców Warszawy, które zmierzały na plac Zamkowy w niedzielę 8 sierpnia 1920 r. przed decydującą bitwą wojny polsko-bolszewickiej, równo 100 lat po tamtej pamiętnej dacie warszawiacy znów oddali publicznie hołd Jezusowi w Najświętszym Sakramencie i Matce Bożej Łaskawej. Modląc się i śpiewając pieśni eucharystyczne i maryjne, niosąc figurę Matki Bożej Łaskawej i biało-czerwone flagi oraz relikwie polskich świętych i błogosławionych przeszli z archikatedry w uroczystej procesji pod kolumnę Zygmunta na pl. Zamkowym. Tam odbyło się nabożeństwo dziękczynno-błagalne.

Poprzedziła je Msza św. w archikatedrze pod przewodnictwem ks. prał. Bogdana Bartołda, proboszcza parafii archikatedralnej. W kazaniu podkreślił, że sierpień jest w Polsce miesiącem Matki Bożej. - Jak Maryja nas, Polaków, umiłowała! Jak wpisała się w dzieje naszego narodu! W iluż polskich sanktuariach jest obecna! Gdy patrzymy na Maryję, widzimy Jej oczy, płaszcz nad całym naszym narodem. Jak ciągle wyprasza nam łaski. Tak bardzo nas umiłowała, że ciągle do Niej pielgrzymujemy i przychodzimy, ciągle przed Nią stajemy. Mimo pandemii pielgrzymują pątnicy, żeby spotkać się z Maryją w Jej domu Jasnogórskim – przypomniał kaznodzieja.

Ks. Bartołd zwrócił również uwagę, że od najdawniejszych czasów polski naród wznosi modlitwy do Maryi. - Tak było przed Bitwą Warszawską z 1920 r., która nosi miano Cudu nad Wisłą. Dzisiaj gromadzi nas Matka Boża. Modlimy się za wszystkich poległych na polach chwały, ale również chcemy dziękować Maryi za to ocalenie polskiej niepodległości tak przecież dopiero kruchuteńkiej. Chcemy Ci dziękować, Matko Boża, za uchronienie całej Europy przed niewolą, wprowadzeniem sowieckiego totalitaryzmu - podkreślał. Dodał, że z wdzięcznością stajemy na Eucharystii, składając Bogu dziękczynienie za dar wolności.

- Bogu wszechmogącemu zawdzięczamy Cud nad Wisłą. To co się wydarzyło na przedpolach Warszawy było wpisane w Jego Opatrzność. Bóg pokierował tym wszystkim, postawił odpowiednie osoby. Marszałek Józef Piłsudski miał pełną świadomość, że wola Boga Najwyższego o wszystkim decyduje i że to od Niego zależy, jaki będzie dalszy rozwój sytuacji – zaznaczył proboszcz stołecznej archikatedry.

Przypomniał też postać ks. Ignacego Skorupki, który w czasie kazania do żołnierzy powiedział: Czekają nas jeszcze ciężkie ofiary, ale nie bójcie się, bo 15 sierpnia – w dzień naszej Królowej – losy odwrócą się w naszą stronę. - Jakże te słowa budziły w sercach słuchaczy, młodych chłopaków, otuchę i ufność w pomoc Matki Bożej. Sam gen. Józef Haller wołał wówczas do swoich żołnierzy: Bracia, bronimy naszych najświętszych praw, dlatego z Bożego wyroku zwyciężymy! – mówił ks. Bartołd.

Kaznodzieja odniósł się do wydarzeń z 15 sierpnia 1920 r. podkreślając, że wtedy dokonał się cud, ponieważ ofiary krwi polskiej i polskich ziaren zostały przyjęte. Polska obroniła swoją wolność. Ks. Bartołd przypomniał, że ówczesny nuncjusz apostolski w Polsce abp Achilles Ratti podczas Bitwy Warszawskiej pozostał w Warszawie. Porównał to zwycięstwo do Odsieczy Wiedeńskiej z 1683 r. Powiedział, że ciężar tego zwycięstwa jest tak samo wielki.

- Przypominamy sobie tamte wydarzenia po to, aby dziękować Bogu za to zwycięstwo, że możemy żyć w wolnej i niepodległej Polsce. Dziękujemy Bogu za tych, którzy z miłości do Ojczyzny stanęli wówczas w jej obronie i oddali swoje życie. To bohaterscy synowie i córki polskiej ziemi, patrioci wychowani w pięknej polskiej tradycji, która zamykała się w trzech słowach: Bóg, honor, Ojczyzna. Dla nich to nie były puste hasła, ale najwyższe wartości – podkreślił ks. Bartołd.

Zwrócił uwagę, że świętowanie tych wydarzeń to nie tylko wspominanie tego, co było kiedyś, ponieważ historia nabiera znaczenia i wartości wtedy, kiedy jest rozważana w perspektywie teraźniejszości i przyszłości. - Społeczeństwo bez historii jest społeczeństwem bez korzeni i tożsamości. Historia zawsze jest bardzo wymagająca – bo jest surowa. Ale przez to, że potrafi nas napominać, uczy nas i przestrzega, że największe klęski przychodziły nas nasz naród wtedy, gdy nie potrafiliśmy z tych wydarzeń wyciągać właściwych, pouczających wniosków. Kiedy stawaliśmy jako ci, którzy ciągle się kłócą, prowadzą dysputy, walki polityczne, wnoszą różnego rodzaju niepokój w życie polityczne, społeczne, różnymi pomysłami, które chcą zmienić naszą cywilizację opartą na przykazaniu miłości – zaznaczył proboszcz archikatedry i dodał, że dzisiaj mamy uczyć się z tamtych wydarzeń, iż powinniśmy opierać się na najważniejszym przykazaniu miłości Boga i bliźniego. Podkreślił także, że nie wolno nam zapomnieć o ofierze, jaką ponieśli nasi przodkowie walcząc o wolność Ojczyzny i cenić wartości, które były dla nich najważniejsze, a za które poświęcali swoje życie.

Wtedy, 100 lat temu, niedziela 8 sierpnia była w stolicy dniem publicznych modlitw z generalnym rozgrzeszeniem i Komunią Świętą. Wieczorem, po zakończonej całodziennej adoracji, z kościołów Warszawy ruszyły do serca stolicy, na plac Zamkowy, uroczyste procesje pokutno-błagalne. Pod kolumną Zygmunta, na ołtarzu polowym, wystawiono dla publicznej adoracji relikwie błogosławionych Andrzeja Boboli i Władysława z Gielniowa. Również przez ich przyczynę warszawianie błagali dobrego Boga o zmiłowanie dla Ojczyzny i jej stolicy, znajdujących się w przededniu tragedii. W pobliskiej katedrze św. Jana i przylegającej do niej świątyni Patronki Warszawy czuwania modlitewne trwały cały dzień. W tym czasie zza Wisły dochodziły odgłosy wystrzałów, a nocą widać było łuny od strony Pragi. Nieustannie wzywano Najświętszą Maryję, Patronkę Warszawy i Strażniczkę Polski, na pomoc. Jak bardzo gorliwa była to modlitwa mogą świadczyć słowa generała Maxima Weyganda, członka misji francuskiej w Polsce, który napisał: „Podziwiałem, w owym sierpniowym 1920 r., z jaką żarliwością naród polski padał na kolana w kościołach i szedł w procesjach po ulicach Warszawy. Ja nigdy w życiu nie widziałem takiej modlitwy jak w Warszawie”.

CZYTAJ DALEJ

Częstochowa: uczczono 131. rocznicę urodzin Zofii Kossak

2020-08-10 20:25

[ TEMATY ]

Zofia Kossak

Wikipedia.com

Zofia Kossak, 1933 r.

Wielka katolicka pisarka Zofia Kossak przybyła do Częstochowy po Powstaniu Warszawskim. Tutaj pisała swoje wspomnienia z obozu pt. "Z otchłani". Tutaj myślała o Polsce - mówił na początku Mszy świętej ks. Mariusz Nabiałek, wikariusz parafii św. Jakuba apostoła w Częstochowie. Wieczorem 10 sierpnia odprawiona została Msza święta w kościele św. Jakuba apostoła Msza święta w intencji Zofii Kossak z racji 131. rocznicy urodzin tej wybitnej pisarki katolickiej.

- Zofia Kossak przybyła do Częstochowy, by być blisko ukochanej Jasnej Góry i Matki Bożej - podkreślił ks. Nabiałek.

Mszę świętą koncelebrował ks. Mariusz Frukacz, redaktor "Niedzieli".

Zofia Kossak (primo voto Szczucka secundo voto Szatkowska) żyła w latach 1889-1968. Po upadku Powstania Warszawskiego razem z córką Anną przybyła do Częstochowy. Tutaj Zofia Kossak pisała książkę „Z otchłani” i jednocześnie podjęła starania o wznowienie Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, który nie ukazywał się w okresie okupacji. Zofia Kossak przez cały 1945 r. co tydzień drukowała w „Niedzieli” wspomnienia więźniarki pt. „Lagier”. Teksty te ukazywały się anonimowo aż do 2 września 1945 r., gdy po raz pierwszy przy tytule pojawiły się inicjały Z. K. „Lagier” to zapis losów kobiet, które w 1943 r. z warszawskiego więzienia na Pawiaku wywieziono do niemieckiego obozu w Auschwitz. W transporcie była też Zofia Kossak. W kwietniu 1944 r. z wyrokiem śmierci znalazła się ponownie na Pawiaku. Została zwolniona tuż przed wybuchem Powstania Warszawskiego.

W lutym 1945 r. zwróciła się do biskupa częstochowskiego Teodora Kubiny z propozycją pomocy przy wznowieniu „Niedzieli”. Ksiądz Biskup przyjął tę inicjatywę i wkrótce powołał ks. Antoniego Marchewkę na stanowisko redaktora naczelnego tygodnika. Zofia Kossak-Szatkowska zajęła się wraz z ks. Marchewką organizowaniem redakcji i zaczęła publikować swoje teksty na łamach „Niedzieli”. Pierwszy numer pisma po wznowieniu ukazał się z datą 8 kwietnia 1945 r. Ta wybitna pisarka wchodziła też w skład zespołu redakcyjnego.

Zofia Kossak znalazła się następnie na emigracji, gdzie utrzymywała się, pracując fizycznie. Po powrocie do kraju zamieszkała ponownie w Górkach Wielkich. Zmarła 9 kwietnia 1968 r.

W 2019 r. ukazała się w serii Biblioteki "Niedzieli" książka pt. "Nowe ślady. Zofia Kossak odkryta w Częstochowie”. Publikacja ta przygotowana pod redakcją Lidii Dudkiewicz, jeszcze jako redaktor naczelnej „Niedzieli”, ukazuje mniej znane dzieje wybitnej katolickiej pisarki Zofii Kossak.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję