Reklama

Polityka

Morawiecki: prezydent buduje państwo silne dla silnych, wyrozumiałe dla słabszych

Prezydent Andrzej Duda buduje państwo silne dla silnych i wyrozumiałe dla słabszych - mówił w środę premier Mateusz Morawiecki w Radzyniu Podlaskim. Zwracał uwagę, na obniżkę VAT na część artykułów.

Premier przekonywał, że właśnie od środy "na kilkaset produktów mamy obniżony VAT z 23 procent na 8 procent albo na 5 procent".

Wszystkie trzy najważniejsze podatki - VAT, PIT i CIT - zostały obniżone "znacząco o wiele miliardów złotych" - mówił. "Jak pójdziecie do sklepów to zobaczycie. Myślę, że właściciele sklepów obniżą też te ceny, dopytujcie o to, bo obowiązują niższe podatki" - przekonywał Morawiecki. "Zrobiliśmy to, bo wiemy, że uproszczenie podatków jest dobre dla konsumentów i dla przedsiębiorców" - dodał.

Zwrócił się do zwolenników kandydatów, którzy odpadali w pierwszej turze. "Czy w zdrowym wolnorynkowym podejściu nie chodzi o niskie podatki i uproszczone podatki? Czy to nie jest pragnienie każdego wolnorynkowca?" - pytał.

Reklama

"Za nami przemawiają fakty. Tymczasem pan Trzaskowski, pan Tusk, pan Rostowski, pan Budka, to jest taka szczególna rodzina polityczna. Jednocześnie pseudoliberałów i turboliberałów" - przekonywał.

Zaznaczył, że prezydentowi zależy też "żeby była wolność słowa, a nie polityczna poprawność, która gnębi wolność słowa". "Państwo ma być silne dla silnych, dla możnych, a wyrozumiałe dla słabszych i takie państwo buduje pan prezydent Andrzej Duda" - zapewnił premier. (PAP)

pś/ godl/

2020-07-01 18:43

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Premier: dramat Treblinki i innych miejsc kaźni II wojny światowej zapiszemy w pamięci pokoleń

2020-08-02 15:58

[ TEMATY ]

premier

II wojna światowa

Mateusz Morawiecki

PAP/Wojciech Olkuśnik

Czcimy pamięć poległych w tej nierównej walce i oddajemy hołd wszystkim ofiarom Holokaustu - napisał premier Mateusz Morawiecki w liście do uczestników obchodów 77. rocznicy buntu więźniów obozu zagłady Treblinka II. Dramat Treblinki i innych miejsc kaźni II wojny światowej zapiszemy w pamięci pokoleń - dodał.

W niedzielę odbyły się uroczyste obchodów 77. rocznicy buntu więźniów obozu zagłady Treblinka II.

"W miejscu pamięci zagłady Żydów przywożonych tutaj z okupowanej przez Niemców Polski i całej Europy, składamy dziś hołd zamordowanym. Fabryka śmierci w Treblince II w ciągu 15 miesięcy funkcjonowania pochłonęła blisko 900 tys. istnień. Kilkanaście tysięcy ludzi dziennie. Jakby każdego dnia znikało z ziemi niewielkie miasto. W samym środku tego piekła więźniowie odważyli się wzniecić bunt. 2 sierpnia 1943 roku wywołali zbrojne powstanie" - napisał szef polskiego rządu w liście odczytanym przez dyrektora Muzeum Treblinka Edward Kopówka.

"

Dzisiaj w 77. rocznicę tego wydarzenia czcimy pamięć poległych w tej nierównej walce i oddajemy hołd wszystkim ofiarom Holokaustu. Ponawiamy nasze zobowiązanie, że dramat Treblinki i innych miejsc kaźni II wojny światowej zapiszemy w pamięci pokoleń" - podkreślił.

Premier zacytował także w liście wypowiedź Samuela Willenberga, ostatniego uczestnika buntu w Treblince, który zmarł w 2016 r. Jak napisał, Willenberg "prawdę o potwornościach obozu zawarł w poruszających wspomnieniach, literaturze, rzeźbie i relacjach w czasie spotkań z młodzieżą". Przypomniał, że był on "jednym z siedemdziesięciu powstańców, którym udało się zbiec i czekać końca wojny".

Ocenił, że "dzięki takim i podobnym świadectwom możliwe było upamiętnienie śmierci setek tysięcy ofiar Treblinki". "Dziś nie ma już wśród żyjących nikogo z tych, którzy pamiętali obóz. I to nakłada na nasze barki jeszcze większą odpowiedzialność, zobowiązuje nas do dokumentowania prawdy historycznej i przekazywania jej tym, którzy po nas nastaną" - zaznaczył premier Morawiecki.

Wskazał, że "pamięć o piekle Treblinki to nie tylko przywoływanie faktów dot. tej niewyobrażalnej zbrodni, to także refleksja o jej źródłach". "To refleksja o niszczącej sile nienawiści, o pogardzie dla człowieka i jego niezbywalnych praw, o tym, co legło u podstaw dwudziestowiecznej katastrofy naszej cywilizacji. Polska będzie już na zawsze strażnikiem pamięci trudnej historii XX wieku. Ta pamięć musi trwać by podobne wydarzenia już nigdy nie powróciły. Dlatego dziś na tym wielki cmentarzysku ludności żydowskiej nisko pochylamy głowy i mówimy raz jeszcze: pamiętamy i będziemy pamiętać" - zadeklarował w liście szef polskiego rządu.

Wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński w liście odczytanym przez wiceminister kultury Magdalenę Gawin zastanawiał się, "czy współczesny człowiek może zrozumieć skalę Zagłady, jakiej nazistowskie Niemcy dokonały w tym miejscu". "W Treblince II śmierć poniosło około 900 tys. Żydów, z czego ok. 90 proc. to obywatele polscy" - przypomniał.

"Osobiste uczczenie ofiar tego strasznego miejsca jest w tym roku utrudnione. Jednakże pragnę złożyć wyrazy największej czci tym wszystkim, którzy przeszli przez piekło niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych i obozów zagłady, a także tym członkom rodzin, którzy wraz z nimi doświadczyli późniejszej traumy poobozowej. Wszystkim, którzy nie pozwolili i nie pozwalają zapomnieć o tej tragicznej karcie w dziejach człowieka, składam serdeczne podziękowania" - napisał minister kultury.

Przypomniał, że od półtora roku otacza opieką państwa polskiego Miejsce Pamięci w Treblince, przez współprowadzenie instytucji wraz z samorządem województwa mazowieckiego. Wskazał, że "przed Muzeum stoją poważne wyzwania na kolejne lata: inwestycja w infrastrukturę, która pozwoli na rozwój działalności edukacyjnej oraz wypracowanie wystawy stałej".

"Liczymy, że w taki sposób nastąpi wzrost świadomości o tragicznym dziedzictwie, jakie na ziemiach polskich pozostawiła zbrodnicza polityka niemieckiego okupanta. Dziś, składając hołd w dniu rocznicy powstania, pragnę zapewnić, że nie ustajemy w staraniach o zachowanie tego miejsca pamięci i przekazanie o nim wiedzy kolejnym pokoleniom" - zaznaczył Gliński.

Podczas obchodów odmówiono modlitwy i złożono kwiaty.

2 sierpnia 1943 r. w obozie zagłady w Treblince wybuchł zbrojny bunt, w którym wzięło udział ponad 800 więźniów. Szacuje się, że ok. 200 z nich udało się uciec, do końca wojny doczekało nie więcej niż 100.

Pierwszym obozem powstałym w okolicach Treblinki był karny obóz pracy Treblinka I. Istniał od lipca 1941 roku. Niemcy początkowo przetrzymywali w nim Polaków, później również Żydów. W obozie panował głód i terror. Do momentu jego likwidacji pod koniec lipca 1944 r. przeszło przez niego ok. 20 tys. więźniów, z czego ok. 10 tys. zmarło lub zostało zamordowanych.

W połowie 1942 r. w ramach "Akcji Reinhard", której celem była zagłada ludności żydowskiej, Niemcy wybudowali obok karnego obozu pracy - obóz zagłady Treblinka II. Jego załogę stanowiło ok. 30-40 Niemców i Austriaków, przeważnie członków SS i policji oraz 100-120 strażników, głównie pochodzenia ukraińskiego. Pierwszym komendantem obozu zagłady w Treblince był doktor medycyny Irmfried Eberle, po nim funkcję tę objął Franz Stangl. Pierwszy transport pojawił się 23 lipca 1942 r., znaleźli się w nim Żydzi z getta warszawskiego; kolejne transporty pochodziły z terenów okupowanej Polski oraz m.in. z Niemiec, Austrii, Francji, Czechosłowacji i ZSRS. Według szacunków historyków, w Treblince zginęło ok. 900 tys. osób. Większość z nich - ok. 760 tys. - pochodziła z terenów polskich. (PAP)

Autor: Katarzyna Krzykowska

ksi/ krap/

CZYTAJ DALEJ

Węgry: Wypadek polskiego autokaru na autostradzie; zginęła 1 osoba, 34 ranne, w tym - kilka poważnie

2020-08-09 10:45

[ TEMATY ]

wypadek

wypadek

Węgry

Adobe Stock

Jedna osoba zginęła, a 34 zostały ranne, w tym - trzy ciężko, w wypadku polskiego autokaru, który zjechał z autostrady - podał w niedzielę rzecznik Krajowego Pogotowia Ratunkowego Pal Gyoerfi. Do wypadku doszło na autostradzie M5 koło miasta Kiskunfelegyhaza.

Dyżurna rzecznik komendy policji dla komitatu Bacs-Kiskun Adel Vincze-Messzi poinformowała, że w autobusie w chwili wypadku było 46 osób: dwóch kierowców i 44 pasażerów. Na miejscu zginął 35-letni mężczyzna, który znajdował się w przedniej części pojazdu.

Węgierskie służby ratownicze skierowały do akcji dwa helikoptery i 14 karetek pogotowia.

Stan trzech osób, które ucierpiały w wypadku - w tym 5-letniego dziecka, jest określany jako ciężki - podał węgierski kanał telewizyjny Hir TV.

Węgierskie służby ratownicze skierowały do akcji dwa helikoptery i 14 karetek pogotowia. Przyczyny wypadku nie są na razie znane - podała w swym komunikacie węgierska policja.

Do wypadku doszło na M5, która jest jedną z głównych magistrali komunikacyjnych kraju i prowadzi w kierunku przejścia na granicy z Serbią.

Ponad 30 tys. Kiskunfalegyhaza to miasto w środkowych Węgrzech, w komitacie Bacs-Kiskun, w środkowej części Międzyrzecza Dunaju i Cisy. (PAP)

PAP/EPA/Ferenc Donka

W związku z wypadkiem autokaru z naszymi turystami, z polecenia prezydenta Dudy jestem w kontakcie z ambasadą w Budapeszcie – poinformował w niedzielę szef gabinetu prezydenta RP Krzysztof Szczerski.

"Dziś o godz. 2.30 w okolicy miejscowości Kiskunfélegyháza (wym. Kiszuknfeleghaza) na południu Węgier doszło do wypadku autobusu wiozącego polskich turystów z Bułgarii do kraju. Jeden z pasażerów nie żyje, 34 osoby zostały ranne – w tym 3 z nich są w stanie ciężkim. Trwa akcja ratownicza, a przyczyny wypadku nie są na razie znane" - poinformowało w komunikacie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Resort przekazał, że poszkodowani zostali objęci opieką polskich służb konsularnych. "Na miejscu zdarzenia znajduje się konsul honorowy, który w szpitalu pomaga lekarzom i policji w porozumiewaniu się z poszkodowanymi" - czytamy.

Konsul Honorowy w Segedynie Karol Biernacki poinformował w niedzielę w TVP Info, że wszystkie osoby, które ucierpiały w wypadku, zostały rozwiezione do pobliskich szpitali.

"Na ten moment wiemy tyle, że autokar wracał z Bułgarii do Polski. W godzinach rannych, kiedy wszyscy podróżujący spali, w pewnym momencie poczuli, że autobus zjeżdża z autostrady i się przewraca. Wiemy, że wszystkie osoby zostały błyskawicznie rozwiezione do pobliskich szpitali, niektóre do innych miast. Jedna osoba nie żyje - młody człowiek, który siedział z tyłu autokaru" - powiedział Biernacki. Jak dodał, najbardziej poszkodowani w wypadku zostali przewiezieni do kliniki uniwersyteckiej w Segedynie.

"Jestem z nimi tutaj. Bogu dzięki wszystko wskazuje na to, że prawie wszyscy są w stanie niezagrażającym im życiu. Jedna osoba będzie musiała się poddać operacji - ma strzaskane ramię. Jest dwójka dzieci (…) dziewczynka ma lekki wstrząs mózgu. Zostały wykonane wszelkie badania nowoczesną aparaturą, poddane były tomografii komputerowej, nie mają żadnych obrażeń wewnętrznych" - powiedział. Jak dodał, stan zdrowia osób dorosłych "jest zadawalający".

Rodziny poszkodowanych mogą uzyskać informacje pod numerem telefonu organizatora wyjazdu +48 602 300 750 oraz pod numerem 0036 305 333 036" - podało Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Resort przekazał, że organizator wypoczynku wysłał na Węgry transport zastępczy, dzięki któremu turyści, którzy nie odnieśli obrażeń, będą mogli wrócić do kraju.

CZYTAJ DALEJ

Święty Antoni nauczycielem bliskości z Chrystusem

2020-08-09 22:39

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

– Niech wierni przybywający do sanktuarium doświadczają przemożnego wstawiennictwa św. Antoniego, doznają pociechy w strapieniach i umocnienia w radościach – mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski, ogłaszając kościół pw. św. Antoniego z Padwy w Zakopanem archidiecezjalnym sanktuarium.

W homilii arcybiskup nawiązał do fragmentu Ewangelii opisującego Jezusa kroczącego po wodach wzburzonego jeziora. – To zdarzenie ma charakter symboliczny. Pan Jezus szedł przez ziemię dobrze czyniąc, głosząc Bożą prawdę, wypędzając złe duchy i uzdrawiając – zaznaczył i dodał, że każdy uczeń Chrystusa, pomimo słabości i upadków, musi naśladować swojego Mistrza. Metropolita przypomniał, że po kilku latach, nad tym samym jeziorem, św. Piotr wyznał Chrystusowi miłość, którą ostatecznie potwierdził apostolską działalnością.

– Historie ludzi, którzy idą za Chrystusem na przekór temu światu, odkrywamy w życiu wielu świętych, także u św. Antoniego Padewskiego – podkreślił. – Św. Antoni szedł za Chrystusem zatroskany o to, by mógł coraz bardziej Go poznawać, kochać i skuteczniej głosić Ewangelię całemu ówczesnemu światu (…). Św. Franciszek i inni współbracia byli uderzeni mocą, z jaką św. Antoni głosił Boże prawdy, jego mądrością, wspaniałym głosem i pięknym słowem (…). Słuchały go tłumy, nauczał na placach miast – mówił arcybiskup i zwrócił uwagę na dwa niezwykłe wydarzenia z biografii świętego. Pierwsze z nich miało miejsce w Rimini, którego mieszkańcy wzgardzili przekazywaną im przez Antoniego prawdą Ewangelii. W odpowiedzi na ich zachowanie święty wygłosił kazanie do ryb. Drugie zdarzenie dotyczyło wygłodniałego muła, który przed spożyciem posiłku, ukląkł przed Najświętszym Sakramentem. – Inna piękna legenda mówi, że św. Antoniemu ukazało się Dzieciątko Jezus i go pocałowało. Trudno wyobrazić sobie coś piękniejszego i bardziej wzruszającego niż to, że Chrystus przychodzi pocałować kogoś, wyrażając swoją miłość i wdzięczność za wierność – kontynuował metropolita i wyjaśnił, że w ikonografii święty Antoni przedstawiany jest z małym Chrystusem w objęciach.

– Św. Antoni patronuje wszystkim stanom, trudnym sprawom i wielu zawodom. Dlaczego tak jest? – pytał arcybiskup. – Św. Antoni uczy, by być blisko z Chrystusem, iść przez świat z prawdą, która zwycięża i nie bać się dziejowych burz. Jest dla nas wzorem nieugiętej wiary i miłości, z jaką trzeba wychodzić do każdego człowieka, by w imię Chrystusa mówić: „Bóg cię kocha. Zależy Mu na twoim zbawieniu. Nawróć się, zmień swoje życie”. W świetle ostatnich wydarzeń targających naszą Ojczyznę, widzimy, że postawa, jakiej uczy nas św. Antoni, jest nam niezwykle potrzebna. Mamy nie lękać się Chrystusowej Ewangelii, z radością i miłością głosić ją światu, nie tracąc nadziei, że ci, którzy są daleko i z wrogością odnoszą się do symboli chrześcijańskiej wiary, powiedzą kiedyś na wzór św. Piotra: „Panie, ratuj mnie” – mówił metropolita. – Niech ta świątynia, ogłoszona jako sanktuarium św. Antoniego, promieniuje dobrocią Bożą, głęboką ludzką wiarą i radością tych, którzy dzięki św. Antoniemu doświadczą jak dobry i słodki jest nasz Pan – zakończył.

Prośbę o erygowanie zakopiańskiego sanktuarium skierował do metropolity krakowskiego proboszcz parafii i przełożony klasztoru OO. Bernardynów, o. Antoni Kluska, który dostrzegł wzrastające zainteresowanie wiernych postacią św. Antoniego z Padwy. – Jest to wielki i ważny święty na dzisiejsze czasy, kiedy tak wielu ludzi pogubiło się we współczesnym świecie – mówił.

Początki działalności bernardynów pod Tatrami sięgają 1902 roku. Zakupiono wówczas dla chorych zakonników dom wypoczynkowy, gdzie znajdowała się niewielka kaplica zakonna św. Antoniego z Padwy. Od sierpnia 1939 r. dom był zamieszkały na stałe. W związku z zamknięciem przez niemieckich okupantów kaplic w „Księżówce” i u sióstr urszulanek na Jaszczurówce, bernardyni pełnili posługę duszpasterską w swej kaplicy, gdzie sprawowali sakramenty i nabożeństwa. W 1950 r. rozpoczęto rozbudowę dotychczasowej świątyni, przy zachowaniu stylu zakopiańskiego. Nowy kościół został poświęcony w 1959 r. W 1976 r. kard. Karol Wojtyła powierzył bernardynom duszpasterstwo parafialne na Bystrem, Kozińcu i Antałówce, a w 1984 r. kard. Franciszek Macharski erygował parafię pw. św. Antoniego z Padwy.

Wewnątrz kościoła, w głównym ołtarzu, znajduje się figura św. Antoniego z Padwy wykonana z drewna modrzewiowego przez zakopiańskiego rzeźbiarza Pawła Szczerbę w 1951 r. Figurę otaczają liczne wota. W kościele odbywa się całodzienna adoracja Najświętszego Sakramentu, na którą szczególnie chętnie przybywają udający się w góry turyści.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję