Reklama

Kościół

Jasna Góra: ocalić pamięć i prawdę o ludobójstwie na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej

Na Jasnej Górze odbyły się w niedzielę obchody Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczpospolitej. Odsłonięte zostały tablice upamiętniające Polaków zamordowanych na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1939-1947 oraz sprawiedliwych Ukraińców niosących pomoc Polakom.

[ TEMATY ]

Jasna Góra

BPJG

Bp Ignacy Dec podkreślał w kazaniu, że warunkiem pojednania jest przyznanie się do winy i poznanie prawdy historycznej także o zbrodniach. - Jeśli dzisiaj mówimy o tych bolesnych wydarzeniach to nie po to, aby drażnić potomków osób odpowiedzialnych za te zbrodnie, nie po to, aby odnawiać dawne rany, ale po to, by nie zamazywać prawdy, gdyż prawda jest warunkiem wzajemnego przebaczenia i pojednania, bez prawdy nie możemy budować dobrych stosunków między narodami. Prawda jest warunkiem podejmowania dzieł miłości i jest drogą do zbawienia - mówił świdnicki biskup senior.

Przypomniał, że historia jest nauczycielką a powrót do niej warunkiem wyciągania wniosków na dzisiaj i na przyszłość. - Wracamy do historii, by poznać prawdę nawet tę najtrudniejszą i najboleśniejszą nie po to, by nienawidzić, żeby wzywać do odwetu, to byłoby zaprzeczeniem Ewangelii, trzeba przebaczyć i iść dalej w zgodzie ku lepszej wspólnej przyszłości”.

Bp Dec podkreślał, że w czasie II wojny światowej bardzo wyraźnie miało miejsce deptanie Bożych przykazań, „gdy dopuszczano się czynów ludobójstwa”. - Tak też się działo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Szukamy dzisiaj drogi pojednania, ale warunkiem pojednania jest przyznanie się do winy, do grzechu - mówił kaznodzieja. Podkreślał, że „badanie prawdy o przeszłości należy zostawić historykom i nie trzeba ulegać tym, którzy mówią - zostawmy to, nie kłóćmy się o historię, nie rozgrzebujmy tragicznych wydarzeń i nie odnawiajmy ran”.

Reklama

Jak zauważył, „przy takim podejściu, można by powiedzieć - zostawmy Jezusa, skończmy z chrześcijaństwem, nie przejmujmy się Kościołem a my mówimy: historia jest nauczycielką życia, historia jest naszą nauczycielką, dlatego wracamy do niej, aby się z niej uczyć, by nie powtarzać błędów, by dowiadywać się, do czego prowadzi życie pozbawione szacunku do Bożego prawa”.

O konieczności prawdy, która wyzwala i leczy, mówiła także Danuta Skalska, rzecznik Światowego Kongresu Kresowian, odznaczona dziś medalem Pro Patria. - My oddajemy hołd, tym którym ten hołd się należy, ale równocześnie dopinamy się o ukaranie winnych zbrodni i nie propagowanie OUN-UPA, w ogóle banderyzmu po wschodniej granicy - podkreślała.

Inicjatorem odsłonięcia na Jasnej Górze tablic poświęconych tym, którzy zostali bestialsko zamordowani i nielicznym Ukraińcom, którzy pomagali Polakom jest Szczepan Siekierka prezes Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów. - Dla osiągnięcia tego celu bardzo ciężko pracowałem wraz z innymi kolegami z Kresów Wschodnich ponad 30 lat. Udało nam się zebrać ponad 20 tys. relacji świadków od żywych, którzy przeżyli tą straszną tragedię - mówił wzruszony 92-letni prezes uznający odsłonięcie tablic za „życiowe osiągnięcie”.

Reklama

Z relacji powstają publikacje, które wobec wciąż malejącej grupy ocalonych, są bezcennymi dokumentami historii. Wspomnienia świadków mówią o ponad tysiącu przypadkach wśród Ukraińców, którzy w dobie szalejącego ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego zaryzykowali życie swoje i bliskich - ratując Polaków.

Do uczestników uroczystości specjalny list skierował prezydent RP Andrzej Duda. „Ludobójcze czystki etniczne na Kresach Południowo-Wschodnich są jednym z najtragiczniejszych rozdziałów w historii najnowszej naszej Ojczyzny. Masowe mordy, popełnione na bezbronnych cywilnych mieszkańcach, doprowadziły do zagłady polskich społeczności lokalnych i starły z powierzchni ziemi setki miejscowości. Ci, którym dane było ocaleć, zmuszeni byli opuścić rodzinne strony i szukać dla siebie nowego, bezpiecznego miejsca do życia na innych ziemiach. Wygnańcy nieśli przez pół wieku pamięć o strasznym losie, jaki spotkał ich bliskich i sąsiadów, a o którym powojenny reżim komunistyczny nie pozwalał głośno mówić. To dzięki nim prawda o zbrodniach i pamięć o ofiarach przetrwały w domowej tradycji, wspomnieniach, pamiątkach – pełnych cierpienia, lecz bezcennych i kryjących zobowiązanie na przyszłość”- napisał m.in. prezydent RP.

W specjalnym liście marszałek Sejmu Elżbieta Witek podkreśliła, że dzisiejsze uroczystości przypominają bolesną historię, która przez powojenne lata była konsekwentnie przemilczana. „Wołyń wciąż pozostaje symbolem okrucieństwa i bezwzględności ukraińskich organizacji nacjonalistycznych. Ludność polska doświadczyła niewymownego cierpienia. Mimo terroru i antypolskiej postawy, wśród Ukraińców byli także i ci, którzy mieli odwagę przeciwstawić się przemocy, którzy potrafili zachować człowieczeństwo. Wielu zapłaciło za to najwyższą cenę. Dziś oddajemy cześć nie tylko ofiarom, ale także bohaterskim Ukraińcom” - podkreśliła Elżbieta Witek.

Podczas uroczystości wręczono także medale Pro Patria osobom zasłużonym w kultywowanie pamięci o ludobójstwie na Kresach.

- Dzisiejsza uroczystość odsłonięcia tablic w tym miejscu najważniejszym dla Polski, na Jasnej Górze jest wyrazem tego, że pamiętamy, czyli realizujemy to przesłanie, o którym tak często mówił Jan Paweł II, że aby budować tożsamość narodu, aby budować współczesność, aby myśleć i marzyć o przyszłości, trzeba pamiętać, bo pamięć to fundament, bez pamięci nie jesteśmy w stanie funkcjonować jako naród. Ta dzisiejsza uroczystość jest urzeczywistnieniem tego, że pamiętamy o ofiarach zbrodni dokonanej na Wołyniu w latach 1943-1947 - podkreślił Jan Józef Kasprzyk, szef Urzędu Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Dodał, że „z jednej strony czcimy tych, którzy w sposób straszny, bestialski, okrutny, nieznany wcześniej w dziejach zostali zamordowani tylko dlatego, że byli Polakami w imię obłędnej ideologii, ale z drugiej strony oddajemy cześć i hołd tym Ukraińcom, którzy wówczas zachowali człowieczeństwo, którzy pomogli swoim braciom, sąsiadom, Polakom, często ryzykując i często tracąc swoje życie”.

Tablice w hołdzie Polakom zamordowanym przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1939-1947 oraz sprawiedliwym Ukraińcom, którzy udzielili swoim polskim sąsiadom pomocy i schronienia umieszczone są przy Kaplicy Pamięci na Jasnej Górze.

Nacjonaliści ukraińscy dokonali eksterminacji ludności polskiej zamieszkującej Kresy Wschodnie Rzeczypospolitej, które znalazły się pod okupacją sowiecką i niemiecką. Od pojedynczych napadów oraz rzezi na masową skalę zginęło tam, według różnych szacunków, ok. 100-150 tys. osób. Trudno datować poszczególne masowe mogiły, bo wciąż nie ma dostępu do tych miejsc.

Ukraińcy nieraz pomagali swoim polskim sąsiadom w chwili zagrożenia ich życia. Pomoc ta przybierała różne formy: ostrzeżenie przed napadem, wskazanie drogi ucieczki, ukrycie przed spodziewanym atakiem, wprowadzenie napastników w błąd, udzielenie pierwszej pomocy rannym, zaopatrywanie w żywność lub odzież, objęcie opieką sierot lub dzieci zagubionych po napadzie, niewykonanie rozkazu zabicia członka własnej rodziny, odmowa udziału w napadzie, publiczny protest, darowanie życia ofiarom napadu, uwalnianie aresztowanych.

Dzięki aktom solidarności i miłosierdzia ze strony Ukraińców ocalały zarówno pojedyncze osoby, jak i całe wsie, łącznie kilka tysięcy osób. W różnym zakresie pomocy Polakom udzieliło ponad 1300 Ukraińców. Kilkuset z nich sprawcy rzezi ukarali śmiercią, gdyż wszelkie przejawy życzliwej postawy Ukraińców wobec Polaków stanowiły z punktu widzenia OUN-UPA akty kolaboracji z wrogiem i zdradę ideałów narodowych, co pociągało za sobą bezlitosną zemstę.

Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej przypada 11 lipca.

2020-07-05 17:15

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przeor Jasnej Góry dziękuje pielgrzymom i zaprasza do Jasnogórskiej Maryi

2020-08-09 14:35

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Niedziela TV

Jasna Góra trwa w łączności z pielgrzymami zarówno tymi, którzy idą, jak i tymi, którzy z konieczności odbywają pielgrzymki duchowe. Przeor klasztoru dziękuje wszystkim za determinację w kultywowaniu świętej tradycji Polaków i przypomina, że pielgrzymki, zwłaszcza piesze, są wielkim świadectwem wiary.

- Dziękuję wszystkim uczestnikom pieszych pielgrzymek, którzy przybywają na Jasną Górę. Jesteście wielkim darem i świadectwem dla nas wszystkich - powiedział o. Samuel Pacholski. Podziękował też tym, którzy zrozumieli szczególnie trudną sytuację w tym roku i dobrowolnie zrezygnowali z fizycznego pielgrzymowania na Jasną Górę, ale duchowo codziennie łączą się z sanktuarium i tymi, którzy są w drodze. - Jesteście równie ważni i wasze świadectwo jest równie wartościowe dla wszystkich - zapewnił.

O. Samuel Pacholski podkreśla, że jasnogórscy paulini z radością wyczekują każdego pielgrzyma, bo wszystkim chcą wciąż przekazywać maryjne przesłanie płynące z tego miejsca - „Bądźcie wierni Chrystusowi jak Maryja”. Jest to wołanie o świadectwo wiary, o to, żeby nie zrażać się trudnościami, i żeby szanując zdrowie i życie, własne i innych, to świadectwo wiary realizować - powiedział przeor.

Paulin podkreślił, że „każdy pielgrzym to świadek wiary a pieszy pielgrzym to świadek wiary heroicznej, bo piesze pielgrzymki wymagają szczególnego zaangażowania”. Przypomniał, że piesze pielgrzymowanie na Jasną Górę to polska specyfika i swoisty fenomen. - Pielgrzymki to przede wszystkim wydarzenie religijne, to rekolekcje w drodze naznaczone specjalnym programem. Mają one wymiar zbiorowego świadectwa wiary, są czasem budowania więzi społecznych - zauważył o. Pacholski. Jego zdaniem bardzo potrzebujemy takich znaków wiary, „zarówno ci, którzy w pielgrzymce uczestniczą, jak i ci, którzy są jej obserwatorami”.

Jasnogórski przeor zaznacza, że w tym roku udział w pielgrzymce, czy to w sposób fizyczny czy duchowy, jest swoistym sprawdzianem naszej determinacji w trosce o wiarę. - Warunki, w których się znaleźliśmy przez pandemię koronawirusa pokazują czy ta determinacja, a więc walka o wiarę, o sakramenty, o Eucharystię, w nas jest. Czy może po prostu zbyt szybko odpuszczamy czyli nadal ograniczamy się do transmisji, do przekazów telewizyjnych czy internetowych czy też nadal korzystamy z dyspensy, bo ona w jakimś stopniu nadal obowiązuje - podkreśla zakonnik. Dodaje, że „w tych warunkach każdy może sam zobaczyć, kim jest czy czuje głód życia eklezjalnego, kościelnego, sakramentalnego czy może już zabił w sobie ten głód i jest biernym obserwatorem życia religijnego, kimś kto stoi z boku, rozgląda się i jakby nie walczy o duchowy rozwój, o wzrost, o to by w tych warunkach choć utrudnionych móc żyć życiem sakramentalnym, słuchać Słowa Bożego”.

Zdaniem jasnogórskiego przeora w tegorocznym opisie pielgrzymek pieszych już nie wysuwają się na plan pierwszy statystyki, to czy więcej osób przyszło czy mniej, czy więcej młodych czy starszych itd., ale to, że widać wielką ludzką potrzebę pogłębiania w ten sposób wiary i spotkania z Bogiem, i drugim człowiekiem, widać wielki głód pielgrzymów do wyruszenia w drogę.

- Dziś wszystkie parametry, którymi do tej pory, zwłaszcza dziennikarze, opisywali pielgrzymki, schodzą na plan dalszy. Liczebność pielgrzymek nie jest istotna, bo wielu chciałoby wziąć w nich udział, ale nie może, one ograniczają się co najwyżej do grup kilkudziesięcioosobowych albo przychodzą w formie sztafetowej, te parametry przestają mieć znaczenie – powiedział przeor. Sądzi, że „może jest to dobre, bo uświadamia nam czym jest pielgrzymowanie, że ma ono głęboki sens egzystencjalny, że nasze życie jest pielgrzymowaniem, jest jakiś początek, są etapy i jest jakiś cel. Pielgrzymka nam to uzmysławia, żebyśmy nie żyli z dnia na dzień, bez celu, czepiąc tylko z jakiś dóbr konsumpcyjnych”.

O. Samuel zauważa, że niemal każda diecezja, mimo przeszkód, w takiej czy innej formie, ale i w tym roku, organizuje pielgrzymki piesze, by potwierdzić trwałość i autentyczność tej formy realizowania programu duszpasterskiego.

- Jasna Góra jest przygotowana na przyjęcie większej rzeszy pielgrzymów – zapewnia przeor. - Mamy środki dezynfekcyjne, maseczki, komunikaty przypominające o konieczności stosowania się do zasad reżimu sanitarnego, jesteśmy w stałym kontakcie ze służbami sanitarnymi w Częstochowie, realizujemy wymogi, które nas obowiązują - twierdzi o. Pacholski, ale przyznaje, że „czasem problematyczne jest to jak egzekwować zasady np. używanie przez pielgrzymów maseczek”. - Przypominamy i nieustannie się modlimy - podkreśla i zaprasza wszystkich na Jasną Górę, zwłaszcza na uroczystości odpustowe 15 sierpnia.

We Wniebowzięcie główna Msza św. sprawowana będzie o godz. 11.00 na szczycie. Jak zwykle o 8.00 celebrowana będzie Eucharystia dla Warszawy a o 19.00 dla Częstochowy. W wigilię święta, 14 sierpnia o godz.21.00 odbędzie się wielki koncert „Abba Ojcze” z udziałem plejady polskich gwiazd transmitowany przez TVP1.

CZYTAJ DALEJ

Kiedy jesteś, Panie?

2020-08-05 07:20

Niedziela Ogólnopolska 32/2020, str. IV

[ TEMATY ]

Ewangelia

wikipedia.org /Chrystus chodzi po jeziorze, Amédée Varint, XIX w.

Chrystus chodzi po jeziorze, Amédée Varint, XIX w.

Żadne słowo Ewangelii, które czytamy i słyszymy, nie jest bez znaczenia. Zarówno w czytaniu z Księgi Królewskiej, jak i w Ewangelii Mateusza Bóg daje polecenie: „Wyjdź, by stanąć na górze wobec Pana” (1 Krl 19, 11), a w przypadku Piotra sam domaga się jego wydania: „Każ mi przyjść do siebie” (por. Mt 14, 28). Czas wakacji, ale i czas pandemii mogą nas rozleniwić w relacji z Bogiem, On jednak nie odpoczywa w trosce o nasze uświęcenie. Kiedy chcielibyśmy trochę „świętego spokoju”, Bóg uobecnia się w naszych codziennych trudach i zmartwieniach, walkach oraz przeciwnościach. Nie ma możliwości, aby spotkać Boga w „świętym spokoju”.

Droga do świętości to nieustanne zmaganie, niepokój, a nawet lęk i trwoga. To ciągłe wspinanie się ku górze, w pocie czoła i zmęczeniu. Gwałtowna wichura rozwalająca góry i niszcząca skały to obraz wielu sytuacji, których nie rozumiemy, a myślimy, że nasze życie zostało przez nie zrujnowane. Czy był tam jednak Pan? Czy był w tym trzęsieniu ziemi, gdy zawaliło się nasze życie? A w ogniu, który trawi wszystko, co zbudowaliśmy, ułożyliśmy? Albo w łodzi naszego życia miotanej falami? Wiele musi się wydarzyć, abyśmy poczuli łagodny szmer obecności Pana. Może jako chrześcijanie chcielibyśmy od Boga „świętego spokoju”, ale go nie dostaniemy. Piotr wymusza wręcz od Jezusa odpowiedź, jakby chciał od Niego potwierdzenia, że to tak ma być, że tego naprawdę chce. Boimy się. Łódź miotana falami tonie, a On tak spokojnie idzie po wodzie. Może to nie Jezus, może to zjawa? Bóg musi ogołocić nas ze wszystkiego, co ogranicza nasze zaufanie do Niego. Musi pozostać tylko On i ja.

Wyjście Piotra z łodzi było aktem nie do uwierzenia. Jak mógł iść po wodzie? Przecież wiedział, że to niemożliwe, ale żeby dojść do Jezusa musiał wyjść ze swojej łodzi, cokolwiek by ona symbolizowała. Myślę, że wielu z nas ma swoje łodzie, w których próbujemy poczuć się bezpiecznie. Jesteśmy nasyceni jak apostołowie chlebem i wydaje się nam, że mamy wszystko, a tymczasem przychodząca burza i kroczący po jeziorze Jezus rozbijają to, co sobie poukładaliśmy. Musimy wyjść, by zaufać Bogu. Piotr się zawahał, my również nie raz, nie dwa zawołamy: „Panie ratuj”. I jeśli nawet wrócimy do naszej łodzi, to już z Jezusem.

I to jest ten wyjątkowy dzień, który mam nadzieję, wielu z was już przeżyło, albo Pan dopiero przygotowuje was do tego dnia. I może u różnych mistyków czy teologów ten moment naszej wiary będzie nazwany inaczej, to jednak już wiem, że jest ze mną Chrystus. Płynąc dalej łodzią mojego życia, wiem, że On jest ze mną, że uciszy każdą burzę, a każde kolejne życiowe doświadczenie, nawet najboleśniejsze, połączy mnie z nim jeszcze bardziej, by po wszystkim poczuć łagodny szmer wiatru, w którym jest Pan.

CZYTAJ DALEJ

Białoruś/ Media: milicja znów użyła granatów hukowych i gumowych kul

2020-08-10 21:04

[ TEMATY ]

Białoruś

PAP/EPA/STRINGER

Zdjęcie z 9 sierpnia 2020r.

Milicja w Mińsku użyła gumowych kul i granatów hukowych - podają w poniedziałek wieczorem niezależne media białoruskie, informując o wydarzeniach w różnych częściach białoruskiej stolicy, gdzie w poniedziałek znów miały się odbyć protesty powyborcze.

Do ostrzału, prawdopodobnie kulami gumowymi, doszło w rejonie ulicy Kalwaryjskiej. Strzelającymi byli ludzie w strojach koloru khaki - podała gazeta "Nasza Niwa", której dziennikarka została ranna w nogę. W rejonie tej samej ulicy milicja użyła granatów hukowych przeciwko protestującym - relacjonuje portal Tut.by.

Na prospekcie Maszerawa milicja drogowa zatrzymuje auta, których kierowcy trąbią klaksonami. Poprzedniego wieczora w ten sposób kierowcy wyrażali poparcie dla demonstrujących.

W innych punktach Mińska trąbiące auta nie są jednak zatrzymywane, a kierowcy niekiedy pokazują z okien aut symboliczne białe przedmioty, np. opaski.

Według Radia Swaboda rozpędzaniem protestujących w rejonie hotelu Biełaruś dowodzi były szef oddziałów specjalnych MSW Dźmitry Pauliczenka, objęty sankcjami zachodnimi. Pauliczenka jest podejrzewany o związek z zaginięciami opozycyjnych polityków na Białorusi w latach 1999-2000.

W centrum Mińska widoczne są liczne siły oddziałów specjalnych milicji - OMON-u. Oddziały te zablokowały w jednym miejscu główną arterię miasta, prospekt Niepodległości. Ludzie chodzą wzdłuż prospektu w małych grupach. Nie jest jasne, dokąd się kierują.

W internecie pojawiły się zdjęcia z Mołodeczna i Borysowa pokazujące ludzi biorących udział w protestach, którzy podeszli do funkcjonariuszy OMON-u i upadli przed nimi na kolana.

Według rosyjskiej agencji TASS zatrzymania uczestników protestu potwierdziło MSW Białorusi, choć nie podało ich liczby. Oceniło ono, że "sytuacja jest pod kontrolą".(PAP)

awl/ kar/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję