Reklama

Grzegorz Bierecki na czele WOCCU

2013-07-17 11:59

materiały SKOK

Polak stanął na czele jednej z największych instytucji finansowych o zasięgu ogólnoświatowym. Przewodniczący Rady Nadzorczej Krajowej SKOK, Grzegorz Bierecki został przewodniczącym Światowej Rady Unii Kredytowych (WOCCU) - organizacji współpracującej z uniami kredytowymi (odpowiednikami polskich SKOK-ów) ze 101 krajów świata. WOCCU w istotny sposób przyczynia się do kształtowania ładu gospodarczego tak na poziomie globalnym, jak i lokalnym - poprzez zrzeszone w niej unie kredytowe. To organizacja, która łączy już ponad 200 milionów ludzi.

Przede wszystkim, gratuluję wyboru na prestiżowe stanowisko. Proszę jednak powiedzieć, czym zajmuje się Światowa Rada Unii Kredytowych? Jaka jest jej rola w kształtowaniu światowych finansów, ale przede wszystkim, jaką rolę spełnia w regulowaniu systemów finansowych na poziomach lokalnych - to przecież idea działania unii kredytowych?

Światowa Rada Unii Kredytowych jest strukturą, której nadrzędną rolą jest reprezentowanie unii kredytowych wobec instytucji o charakterze globalnym. Przykładem tu jest choćby współpraca z grupą G8, czyli organizacją, która decyduje o strategicznych kierunkach rozwoju tego świata. Spotkania grupy G8 i G20 przekładają się na działania organizacji międzynarodowych i międzyrządowych, które z kolei mają wpływ regulacyjny. Na każdym z tych etapów, zaobserwować można zaangażowanie WOCCU. Służymy konsultacją, przedstawiamy nasze opinie i stanowiska wspomnianym grupom - zarówno tym formalnym, jak i nieformalnym, jak właśnie wspomniana grupa G8. Jako Światowa Rada Unii Kredytowych podejmujemy dyskusję z tymi strukturami reprezentując interesy unii kredytowych, czyli odpowiedników polskich SKOK-ów. Istotną rolę takiego dialogu pokazał choćby globalny kryzys finansowy, kiedy pojawiło się ryzyko zmieszania unii z bankami, które wszak ponoszą winę za ten kryzys. Ryzyko to opierało się na lekceważeniu różnicy między uniami a bankami. To z kolei przekładało się na prace regulacyjne choćby Komitetu Bazylejskiego, na prace, które tworzą standardy wchodzące bezpośrednio do ustawodawstwa poszczególnych krajów. Zatem od osiągnięcia swego rodzaju meritum na szczeblu międzynarodowym, w czym uczestniczy WOCCU, zależą warunki funkcjonowania poszczególnych instytucji na gruncie lokalnym.

Reklama

Zatem zaangażowanie WOCCU jako swoistego rzecznika interesów, jest niebywale ważna dla jakości regulacji dotyczących unii kredytowych i dla możliwości zachowania ich unikalnego charakteru. To zagadnienie, na którym teraz, w zmieniającym się świecie, Światowa Rada Unii Kredytowych musi się koncentrować.

Czym w swoich działaniach kieruje się Światowa Rada Unii Kredytowych?

Dobrem unii kredytowych, ale przede wszystkim dobrem ich członków, którym wszak te unie służą. Do tej pory to właśnie WOCCU była organizacją, której kierunki działania sugerowane były przez międzynarodowych regulatorów rynku. Jako przykład posłużyć może Bank Światowy, który zatrudniał Światową Radę do budowy systemu unii kredytowych w różnych krajach, które korzystały z pomocy Banku Światowego. Przypomnijmy choćby Mołdawię, Azerbejdżan czy Meksyk. Z WOCCU współpracuje też amerykańska agencja rozwoju, która realizując politykę rządu USA finansowała projekty rozwojowe w takich choćby miejscach, jak Afganistan. Warto oczywiście zadać sobie pytanie, czy idąc za głosem tych instytucji osiągamy najlepsze efekty. Czy WOCCU nie powinna stawiać sobie dodatkowych celów, aby jak najefektywniej spożytkować energię swoich ekspertów.

W jakie realizacje WOCCU powinno zaangażować się w najbliższym czasie?

Jestem zwolennikiem intensyfikacji naszych działań i wzmocnieniu obecnych systemów unii kredytowych. Największy potencjał, nie ukrywajmy, tkwi obecnie w Ameryce Południowej i Europie Wschodniej. W tych miejscach istnieją już systemy kas czy też unii kredytowych. Są one często bardzo liczne, natomiast, jeżeli spojrzymy na aktywa tych systemów, na zakres użytkowania usług kas, jest on wciąż niewielki, niezadowalający. Członkowie kas na Ukrainie, których są już 3 miliony - czyli przypomnijmy, nieco więcej niż w Polsce, gdzie do SKOK-ów należy ponad 2,6 miliona członków - gromadzą 20 razy mniej oszczędności niż Polacy. Tego nie da się wytłumaczyć tylko różnicą w dochodach społeczeństwa. To oznacza, że usługi, które są do nich skierowane, sprawiają że kasy spółdzielcze nie służą swoim członkom odpowiednią radą i pomocą. Dlatego też trzeba wesprzeć te organizacje, które już istnieją i zdobyły określoną pozycję, aby mogły skuteczniej dotrzeć do członków kas. Należy zmienić nieco filozofię planowania działań rozwojowych - nie podążać wyłącznie za trendami światowymi, a skoncentrować się na pracy w zainicjowanych już systemach unii kredytowych.

Czy to zaangażowanie będzie oznaczało większą konkurencję z bankami?

Z całą pewnością. Oznacza to, że na coraz większej liczbie rynków, kasy będą zwiększały swoją konkurencyjność w stosunku do banków komercyjnych. Ale przecież o to chodzi. W gospodarce rynkowej konkurencja nie jest złym słowem. Wręcz przeciwnie. To jej eliminowanie jest zaprzeczeniem gospodarki rynkowej.

Właśnie, a odnosząc się do uwarunkowań gospodarczych i otoczenia unii kredytowych, czym różni się sposób zarządzania, ale także sposób działania unii kredytowych w Polsce i na świecie?

To bardzo zróżnicowane. Patrząc na doświadczenia ludzi, którzy kierują uniami kredytowymi w Ameryce Południowej, są one na pewno znacznie trudniejsze. Tam konkurencja z bankami jest traktowana wręcz jak zbrodnia. W krajach, gdzie z lobby bankowym ściśle związani są politycy, wchodząc na rynek narusza się interesy władzy, a to może kończyć się nawet brutalnie. Tymczasem unie kredytowe zawsze są po stronie ludzi - swoich członków, więc siłą rzeczy wchodzą w konflikt z tymi, których interesuje wyłącznie eksploatacja tych ludzi. Jeśli unie pojawiają się ze swoimi dobrymi usługami, realizowanymi w interesie członków, zawsze zderzają się z lichwiarzami, zderzają się z tymi, którzy chcą wyłącznie zarabiać.

Ten wybór to również wyróżnienie i szansa dla Polski. Czy myśli pan również o tym, że polskie SKOK-i mogą stać się przykładem dla świata?

Powiem więcej, polskie SKOK-i są przykładem dla świata. Wśród 200 milionów członków unii kredytowych na świecie, Polska nie jest przecież krajem nieznanym. Wręcz przeciwnie, wszyscy wiedzą, że Polakom się udało, że Polacy potrafią stworzyć sprawny system unii kredytowych. Nie tak dawno uczestniczyłem w posiedzeniu Rady Dyrektorów WOCCU, przedstawiciele unii kredytowych z Jamajki prosili mnie o wizytę w Kasie Stefczyka, z której mogliby czerpać wzorce dla tworzenia podobnych standardów u siebie. To na pewno promocja naszego kraju. Pokazujemy, że mamy do zaoferowania światu rozwiązania w dziedzinie rozwoju finansów, administrowania dużymi organizacjami, wdrażaniu innowacyjnych rozwiązań. Tym niemniej, mam nadzieję, że ten właśnie wybór, ta decyzja Światowej Rady Unii Kredytowych przyczyni się do jeszcze większej popularyzacji idei działania instytucji finansowych dla dobra społecznego.

Tagi:
wywiad Bierecki

Reklama

Młody Kościół

2019-11-13 11:47

Z ks. Danielem Geppertem rozmawia ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 46/2019, str. 6

Przybyłym pielgrzymom możemy pokazać to, co polskie. Polskie kościoły, tradycje, kulturę i potrawy. Bo tym razem to my ugościmy ich na katolickiej ziemi

Archiwum ks. Daniela Gepperta
Nasi diecezjanie każdego roku uczestniczą w spotkaniach Taizé

KS. ADRIAN PUT: – Od kilku lat systematycznie stara się Ksiądz zabierać młodzież na Europejskie Spotkania Młodych Taizé. Skąd fascynacja tym dziełem?

KS. DANIEL GEPPERT: – Moje pierwsze spotkanie ze Wspólnotą było w 1996 r. w Taizé. Wikariusz, który był w mojej parafii, zorganizował wyjazd dla młodych. Nawet nie pamiętam, jak to się stało, że znalazłem się w tej grupie i pojechałem na tydzień do Francji. Oprócz spędzenia wakacji za granicą spodobał mi się klimat tego miejsca. Wszystko proste, bez konfliktów, uniwersalne. Jeszcze wtedy nie znałem pojęcia „ekumeniczne”. Bracia żyją z pracy swoich rąk. Krzyżyk, który jest znakiem rozpoznawczym Wspólnoty, ma kształt gołębicy, symbolu Ducha Świętego, skierowanej ku dołowi, ku ludziom.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dlaczego nie lubią księży?

2019-11-05 12:48

Piotr Grzybowski
Niedziela Ogólnopolska 45/2019, str. 7

Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem

Ks. Paweł Kłys

Obojętny, negatywny lub czasem nawet wrogi stosunek części społeczeństwa do duchowieństwa katolickiego staje się coraz bardziej powszechny. Znamienne przy tym, że jedynie katolickiego – w większości to Kościół katolicki podlega narastającej krytyce. Krytyce, która przeradza się ostatnio w jawną walkę.

Rozpoczęta przez zadeklarowanych ateistów – rozszerza się, obejmuje swym zasięgiem coraz szersze środowiska. Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem wielu przywódców, grup, organizacji czy środowisk. Zostaje wpisana w programy wyborcze. Staje się podstawą budowy wizerunku czy manifestów politycznych i światopoglądowych. A wszystko jest wsparte siłą środków masowej komunikacji.

Działanie to zawsze ma swój precyzyjny scenariusz. Rozpoczyna się od wybrania celu. Stają się nim z reguły księża, którzy stanowią rdzeń Kościoła. Powszechnie uznani i szanowani. Za tym idzie krytyka ich nauczania. Pokrętne interpretacje – czy wręcz manipulacja – kazań i wystąpień. Często mianem „skandalu” określa się ich słowa płynące wprost z Ewangelii. Linczowi medialnemu poddaje się organizowanie pielgrzymek, które gromadzą setki tysięcy wiernych. Wszystko to, aby ośmieszyć, poniżyć i upokorzyć.

Dlaczego tak się dzieje? Co zachodzi w umysłach ludzi, którzy decydują się podjąć walkę z Kościołem? O co chodzi w ich działaniu? Dokąd się skierują w swych dalszych planach?

W większości przypadków motorem zła, które ich nakręca, jest olbrzymia chęć władzy – chęć rządzenia, panowania, kierowania, niezależnie od tego, co pod tymi pojęciami sami rozumieją.

Podnoszą bunt przeciw księżom, czując fizyczny strach przed ich wielką wiarą. Przed nauką, którą głoszą w imieniu Jezusa Chrystusa. Czują wyraźnie, że ci, którzy nie chcą władzy nad „rzędem dusz”, otrzymali ją i mają. Boją się ich wpływu na szerokie rzesze. Wiedzą bowiem, że to za ich przykładem gromadzi się coraz więcej młodych ludzi, którzy na kolanach oddają cześć Stwórcy. Boją się, że ta młodzież pójdzie za nimi, a nie za pseudowartościami ofiarowywanymi w wielu popularnych mediach. Boją się ponadto, że takie myślenie będzie się upowszechniać. Że rozścieli się po kraju i sprawi, iż ludzie staną się lepsi, uczciwsi. Że będą dalej jak przez wieki czcić Boga, a Jego naukę stosować w rodzinach, w miejscach pracy, w życiu społecznym.

Boją się w końcu, że kiedyś i ich żony, synowie i córki uznają, iż wartości przez nich głoszone są puste i niewarte zainteresowania. Że to, co oni z takim trudem budowali, co ciułaczym wysiłkiem zgromadzili, uznają za bezwartościowe, a w konsekwencji nie będą ich za te dokonania cenili. Boją się, że resztki ich pseudoautorytetu legną w gruzach. Że będą musieli oddać coś ze swego stanu posiadania, wycofać się ze swoich miałkich tez, które były napędem ich życia. Boją się w końcu, że będą musieli zostać tymi, których jedynie czasami udają. Ludźmi Chrystusowymi – chrześcijanami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież na Cyprze w 2020 roku?

2019-11-18 20:09

pb (KAI/cyprus-mail.com/AP) / Watykan

Prezydent Cypru powiedział, że papież Franciszek przyjął jego zaproszenie do złożenia wizyty na Cyprze w przyszłym roku. Nikos Anastasiadis był dziś gościem Franciszka w Watykanie.

elpapacol/instagram

- Jesteśmy ogromnie zaszczyceni, że papież przyjął nasze zaproszenie. Obecność takiego przywódcy jak papież, osoby o głębokim człowieczeństwie i z nowoczesną wizją świata jest bardzo ważna w kontekście wysiłków Cypru w podejmowaniu dialogu międzyreligijnego, aby osiągnąć pokój i stabilizację na świecie - oświadczył szef państwa.

W 2002 r. Cypr, którego niemal 70 proc. mieszkańców należy do Kościoła prawosławnego, obchodzić będzie 60. rocznicę swej niepodległości. W 2010 r. wyspę odwiedził papież Benedykt XVI.

Cypr był pierwszym etapem podróży misyjnych św. Pawła Apostoła. Doprowadził tam on do nawrócenia rzymskiego gubernatora. Pierwszym biskupem wyspy był jednak - według tradycji - św. Łazarz, ten sam, którego Jezus Chrystus wskrzesił z martwych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem