Reklama

Kościół

Ksiądz otacza Polskę modlitwą jadąc 3 tys. km na rowerze

Kapłan z diecezji siedleckiej i jednocześnie podporucznik Wojska Polskiego ks. Bogumił Lempkowski 2 lipca wyruszył w samotną rowerową pielgrzymkę dookoła Polski w intencji Ojczyzny. Dziś, 24 lipca, ma przed sobą ostatni odcinek trasy.

[ TEMATY ]

pielgrzymka

ojczyzna

rower

Pielgrzymka Rowerowa

www.facebook.com/bogumil.lempkowski

Ks. Lempkowski dzielił się swoimi przeżyciami z pielgrzymki na swoim Facebookowym profilu. W każdym wpisie podkreślał, że jedzie dla Polski, że otacza modlitwą naszą Ojczyznę i rodaków, jednocześnie prosząc o duchowe wsparcie i dla niego na dalszą podróż.

W dniu wyjazdu pisał (pisownia oryginalna): PIELGRZYMKA ROWEROWA DOOKOŁA POLSKI W INTENCJI OJCZYZNY. JUTRO WYRUSZAM. Kochani, oczywiście proszę o modlitwę za mnie, ale przede wszystkim za NASZĄ KOCHANĄ NAJJAŚNIEJSZĄ RZECZYPOSPOLITĄ. Już czuję Waszą modlitwę. Pan Bóg i Matka Boża już troszczą się o mnie. Doświadczyłem tego w czasie przygotowań. Ruszam w Uroczystość Matki Bożej Kodeńskiej Królowej Podlasia i Jednosci 2 lipca.

Reklama

Oto kolejne z postów kapłana (pisownia oryginalna):

Na koniec trochę statystyki. Rekord pobity

Nigdy pierwszego dnia nie robiłem wiecej niż 162 km. Teraz 170 km pierwszego dnia czyli rozgrzewkę. Miałem kryzys przed Kodniem... brak prądu w bateriach wiec podlaczylem się pod prąd w Koronce do Milosierdzia Bożego. Ten nigdy nie zawodzi.

Reklama

Dziś I. piątek miesiąca. Rano skwar, że lepiej było jechać niż siedzieć na odpoczynkach, stąd były one bardzo krótkie. Zatrzymaliśmy się w Dubience. Młodzi konserwatorzy odnawiali figurę Pana Jezusa Dobrego Pasterza. Czasem potrzeba odnowy siebie Kościoła, naszego Narodu. Stąd intencja dzisiejszego mojego sporego trudu. Odnowę zacząłem od siebie, ofiarowałem trud spiekoty i deszczu w intencji mojego Kościoła i mojego Narodu. Amen. Popołudniu deszcz i jazda w deszczu po dziurawym asfalcie z kałużami. Na nocleg po 152 km dotarłem o 20.30 do Dołchobyczowa.

Ps. Jutro jadę z sakwami. 137km. Módlcie się za mnie. Proszę i dziękuję.

www.facebook.com/bogumil.lempkowski

Ks. Lempkowski na rowerze przejeżdżał średnio 155 km dziennie:

Kochani, dziś pierwsza sobota miesiąca więc Mama zaopiekowała się wspaniale. Piękne słonko, niewielki zefirek, asfalcik rewacja, prawie cały różaniec odmowiony już przed poludniem w intencji Ojczyzny, w intencji mojej mamy, Kościoła w Polsce, Waszych intecjach. Złożyłem te intencje w sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w Lubaczowie. Cudowna s. Samuela też będzie modlić się za nasz wszystkich. Dziś przekroczyłe rzekę San. Jutro dalej na południe do Lutowisk - starzy oazowicze znają doskonale.

Ps. Po trzech dniach jestem na 467 km co daje 155 km dziennie średnia.

Po środowej trasie (22 lipca) ksiądz pisał:

Kochani, to byl dobry dzień. 145 km ide spać. Wybaczycie ? Jest 2.05

Ps. Pan Bóg prowadzi. Wstaję śniadanko bez Mszy świętej wyjątkowo. Już dawno zaplanowałam Mszę świętą w Sokółce. Dziękuję najprzeserdeczniej Emilce i Sebastianowi. Ruszam-y , towarzyszy mi wytrawny kolarz Tadek. Najpierw szutr potem asfalt i znów szutr przez las. Tadkowi wplątuje sie w przerzutkę patyk. Meczymy się z 15 min. Jest. Naprawione ruszamy. Koniec szutru, wioska Mikaszowka. Zdjęcie przy kanale Czarna Hańcza. I... zlewa. Pan Bóg spowolnił nas byśmy nie zmokli. Ekspozycja upamiętniająca Obławę Augustowską. Widzę proboszcza. Zaprasza na kawę. Cudownie. Rozmowa o Polsce , ofiarach, patriotyzmie. Ruszam dalej. W Sokółce Msza święta. Spotkanie po latach z ks. Dziekanem. To tu zaczely się Msze święte za Ojczyznę. Z Skokołki do Krynek. Obiad u p. Józefa Popiełuszki brata bł. Księdza Jerzego.

Dziś przed księdzem ostatnie 130 km, jest już z powrotem na Podlasiu. 3000 km w nogach, jak sam pisze – dla ukochanej Ojczyzny.

2020-07-24 08:20

Ocena: +14 -5

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Na Święty Krzyż rowerem

Niedziela kielecka 40/2020, str. I

[ TEMATY ]

Święty Krzyż

Bp Marian Florczyk

Pielgrzymka Rowerowa

Arch.

Margaretki na rekolekcjach w Imbramowicach w 2020 r.

Margaretki na rekolekcjach w Imbramowicach w 2020 r.

Pandemia nie pomieszała szyków organizatorom 8. Pielgrzymki Rowerowej z Kielc na Święty Krzyż. Wprawdzie nie była tak liczna jak w latach ubiegłych, ale na pielgrzymi szlak z bp. Marianem Florczykiem wybrało się blisko 60 osób.

Zanim rowerzyści wyruszyli w trasę, z placu św. Jana Pawła II przy kieleckiej bazylice katedralnej, wspólnie z biskupem pomodlili się, a ten pobłogosławił wszystkich uczestników i ich rowery. Biskup tryskał humorem i przyznał, że tegoroczny wyjazd może być ciężki, ponieważ nie miał wcześniej możliwości potrenować i odpowiednio przygotować się do trudów pielgrzymki. – Ci, którzy pojadą za mną, będą mieć problem – mówił, ponieważ będą chcieli jechać szybko, a ja nie dam rady. Jednak liczę na to, że będzie dobrze i w razie potrzeby jeden drugiemu będzie pomagał. Jeżeli siły mi pozwolą, to do Kielc też wrócę na rowerze, wtedy będzie łatwiej, bo połowa trasy będzie z górki – żartował bp Marian. Część pielgrzymów rzeczywiście ze Świętego Krzyża wróciło do Kielc na rowerach. Ci, co nie mieli już tyle sił, wrócili autobusem użyczonym przez kieleckie MPK.

– Każda pielgrzymka związana jest z wyrzeczeniem i łączy się z intencją. My zorganizowaliśmy pielgrzymkę, gdy rozpoczynają się tygodniowe obchody święta Podwyższenia Krzyża Świętego. (...) Święty Krzyż jest chlubą naszej ziemi, nie wolno nam o tym zapominać. To nie tylko historia, to miejsce związane jest z losem wielu ludzi. Nie tylko jest pierwszym sanktuarium na ziemiach polskich, miejscem powstania pierwszej wspólnoty zakonnej, ale i bólu, i cierpienia. Jeżeli mówimy o chrześcijaństwie, to nasza ziemia, nasz region bierze imię od Krzyża Świętego – jesteśmy ziemią świętokrzyską – mówił biskup. Przypomniał też, że chrześcijaństwo dotarło na naszą ziemię przez Wiślicę. Wyraził nadzieję, że historycy przeprowadzą dokładne badania, dzięki którym lepiej poznamy historię chrystianizacji naszego regionu.

Wyruszając punktualnie o godzinie 10, uczestnicy pielgrzymki rowerowej minęli się na Krakowskiej Rogatce z kolarzami 31. Międzynarodowego Wyścigu Kolarskiego „Solidarności”. Uczestnicy pielgrzymki jechali na Święty Krzyż, zatrzymując się, aby odpocząć i wspólnie się pomodlić. Mieli dwa postoje przy kościołach w Bęczkowie i Krajnie. Na zakończenie pielgrzymki biskup Marian przewodniczył Mszy św. w sanktuarium, wraz z nim przy ołtarzu modlił się również ks. Krzysztof Banasik, który również rowerem dotarł do klasztoru Oblatów. Eucharystia sprawowana była w kaplicy Oleśnickich przy relikwiach Krzyża Świętego. Biskup Marian modlił się w intencji uczestników pielgrzymki, oraz za biskupa Kazimierza Ryczana, którego trzecią rocznicę śmierci właśnie przeżywaliśmy.

CZYTAJ DALEJ

Dziesięciolatka w finale Eurowizji

2020-11-04 10:45

Niedziela Ogólnopolska 45/2020, str. 48-49

[ TEMATY ]

muzyka

rozmowa

Krzysztof Tadej

Ala Tracz

Ala Tracz

Anielski głos, niezwykły talent i rozbrajający uśmiech – tak najkrócej można scharakteryzować Alę Tracz. 29 listopada będzie ona reprezentowała Polskę w finale Eurowizji Junior 2020. O drodze do sukcesów z Alą Tracz i jej mamą Anną rozmawia Krzysztof Tadej.

Krzysztof Tadej: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda ze śpiewaniem?

Ala Tracz: Przygodę ze śpiewaniem zawdzięczam mojej siostrze Oli. Gdy miałam 3 lata, rodzice zabrali mnie na widownię, na konkurs piosenki, w którym Ola brała udział. Jej występ na scenie tak bardzo mi się spodobał, że nie chciałam wracać do domu. Też chciałam zaśpiewać na scenie. Rodzice obiecali, że na następnym konkursie tak się stanie. Tak to się zaczęło.

Anna Tracz, mama Ali: Dziewczynki śpiewały w domu, odkąd zaczęły mówić. Gdy były w wieku przedszkolnym, zorientowałam się, że mają słuch muzyczny. Powtarzały bardzo precyzyjnie, rytmicznie, czysto usłyszane fragmenty piosenek. Już wtedy pomyślałam, że warto rozwijać je w przyszłości w tym kierunku. Ola pierwszy raz wystąpiła na scenie, gdy miała 4 lata, podczas konkursu kolęd. Ala – gdy miała 3 latka.

Pani również śpiewa…

Prowadzę scholę w parafii św. Mikołaja Biskupa w Potoku Wielkim. Śpiewam i gram w kościele w każdą niedzielę i święta.

Alu, co dla Ciebie jest najpiękniejsze w śpiewaniu?

To, że śpiewa się dla innych. Można w ten sposób przekazywać różne uczucia i sprawić komuś radość. Cieszę się, że dzięki muzyce ktoś może poczuć się lepiej.

Czy marzysz o karierze piosenkarki? O tym, żeby kiedyś zostać wielką gwiazdą?

Muzyka jest moją pasją i przyszłość chciałabym wiązać właśnie z nią. Marzę, żeby kiedyś śpiewać na wielkich scenach.

Lubisz śpiewać piosenki religijne?

Oczywiście. W każdą niedzielę śpiewam na Mszy św. w kościele św. Mikołaja Biskupa w Potoku Wielkim. Z siostrą należymy do scholi parafialnej, którą prowadzi mama. Proboszczem parafii od 2 lat jest ks. Artur Dyjak.

Pani Aniu, w wywiadach nie ukrywa Pani, że jest osobą wierzącą i wiara jest bardzo ważna w Pani domu.

Z mężem staramy się wychowywać córki w duchu wiary. W każdą niedzielę wszyscy uczestniczymy we Mszy św. Oprócz tego, że śpiewam i gram w kościele, od ośmiu lat uczę katechezy w szkole podstawowej w Potoku Wielkim. Do tej właśnie szkoły uczęszczała Ola, a nadal uczęszcza Ala.

Jak postrzega Pani ten okres w życiu dziecka. To przygoda? Łaska od Boga?

To, co się dzieje w naszym życiu, jest naprawdę czymś niesamowitym. Wielka przygoda, wielki zaszczyt dla Ali, całej naszej rodziny, szkoły i parafii. Myślę, że to łaska od Pana Boga. Bóg obdarza nas talentami, chce, byśmy je rozwijali i dzielili się nimi z innymi ludźmi. Niedawno napisała do mnie pewna kobieta, która wyznała, że została sama i było jej bardzo ciężko. Przez przypadek usłyszała piosenkę Ali i to wykonanie dodało jej sił. Dziękowała za to, że moje dziecko pomogło jej się pozbierać! To niesamowite! Wszystko, co w życiu robimy, powinniśmy wykonywać na chwałę Boga. Często w modlitwie polecam moje córki Bogu i proszę, by kierował On ich losem. Wiem, że Bóg czuwa.

Pojawiają się wątpliwości, czy dzieci w takim wieku powinny angażować się w tego typu konkursy. Jaka jest Pani opinia w tej sprawie?

Wszystko zależy od podejścia osób biorących udział w takim konkursie i od presji otoczenia. My udział w Eurowizji traktujemy jako wspaniałą przygodę, fascynujące nowe doświadczenie, odskocznię od codziennego życia i zwykłych ludzkich problemów. Najważniejsze jest to, by nie stracić zdrowego rozsądku i pamiętać o tym, co jest w życiu ważne. Należy również uczyć dzieci, że na sukces trzeba zapracować, że nie wszystko nam się w życiu należy. Trzeba je również uczyć, że porażka nie jest końcem świata, tylko kolejną ważną lekcją w życiu.

Alu, obecnie przechodzisz bardzo intensywny okres. Przygotowania do finału to wiele spotkań, nagrań i rozmów z nieznanymi ludźmi. Jak to przeżywasz?

Czas przygotowań do Eurowizji jest naprawdę bardzo intensywny. Na razie daję sobie radę. Wspierają mnie rodzice, siostra, dziadkowie, koleżanki z klasy oraz nauczyciele. Rodzice dbają o to, żebym miała czas dla siebie, czas na odpoczynek, ale też czas na lekcje, spotkania oraz rozmowy z przyjaciółmi. Najbardziej fascynujące jest to, że poznaję mnóstwo wspaniałych osób. Najtrudniejsze są dla mnie wywiady na żywo.

A szkoła? Nie brakuje ci czasu na naukę?

Na razie udaje mi się to wszystko pogodzić. Staram się opuszczać jak najmniej zajęć. Gdy tylko nie ma mnie w szkole, to koleżanki przysyłają mi lekcje, a ja na bieżąco wszystko odrabiam, żeby nie mieć zaległości. Teraz, kiedy mamy lekcje on-line, praktycznie jestem na bieżąco z nauką i lekcjami.

Życzę Ci, Alu, wygranej, choć udział w finale to już Twój wielki sukces.

Wygranie samego odcinka eliminacyjnego programu „Szansa na sukces. Eurowizja Junior” było wielkim zaskoczeniem i szczęściem. W ogóle się nie spodziewałam, że zostanę reprezentantką Polski. To dla mnie wielki zaszczyt, wielka radość i ogromny sukces!

Ala Tracz
mieszka we wsi Stojeszyn Pierwszy k. Janowa Lubelskiego. Ma 10 lat. Kocha taniec, podróże i sport – zwłaszcza jazdę na deskorolce i wspinaczkę linową. Jej pasją jest jeździectwo. Występowała w programach Mali Giganci oraz The Voice Kids 3. Na koncie ma zwycięstwa w konkursach rozgrywanych na Malcie i w Bułgarii. W finale Eurowizji Junior 2020 będzie reprezentować Polskę piosenką I’ll Be Standing

Zachęcamy do głosowania, tutaj możesz oddać swój głos:
Zobacz
CZYTAJ DALEJ

Abp Szal: Nie szukajmy powodów, by nie uczestniczyć w Mszy świętej

2020-11-30 08:20

[ TEMATY ]

Eucharystia

abp Adam Szal

ks. Paweł Kłys

Nie szukajmy zatem błahych powodów, wymówek, które pozbawiają nas udziału w niedzielnej Mszy świętej – apeluje abp Adam Szal w liście pasterskim na Adwent. Metropolita przemyski zwraca też uwagę, że niedziela jest dniem radości, odpoczynku oraz wspólnoty z rodziną i najbliższymi. Zaznacza, że nie powinniśmy jednak poprzestawać na przeżywaniu niedzieli wyłącznie jako czasu odpoczynku i rekreacji.

Abp Szal przypomina, że wraz z pierwszą niedzielą Adwentu rozpoczynamy nowy rok duszpasterski, który będzie przeżywany pod hasłem: „Zgromadzeni na świętej wieczerzy”. W archidiecezji przemyskiej będzie mu patronował św. Józef Sebastian Pelczar znany z umiłowania do adoracji Najświętszego Sakramentu i Eucharystii.

Metropolita Przemyski zwraca uwagę, że Msza św. wymaga odpowiedniego przygotowania, które powinno się rozpocząć już w domu. Należy zadbać o skupienie, odpowiedni ubiór i wzbudzenie intencji modlitewnej. Zachęca, by do kościoła przyjść wcześniej i jakiś czas spędzić na adoracji w ciszy.

Hierarcha przypomina nauczanie św. Józefa Pelczara, który pisał, że „Stół Pański jest ciągle zastawiony, a słudzy Pańscy zapraszają ustawicznie na biesiadę... Jezus chce być pokarmem...”.

„Nie szukajmy zatem błahych powodów, wymówek, które pozbawiają nas udziału w niedzielnej Mszy świętej. Oczywiście zdarzają się sytuacje, które uniemożliwiają uczestnictwo w Eucharystii. Pamiętajmy jednak, że transmisja jest zawsze jedynie namiastką naszego przeżywania niedzielnej Mszy świętej – wskazuje abp Szal.

„Jeśli przychodzi nam uczestniczyć w liturgii duchowo za pomocą transmisji radiowej, telewizyjnej lub internetowej, postarajmy się przeżywać ją w skupieniu, wzbudzając w sobie pragnienie przyjęcia Chrystusa w Komunii świętej duchowej. Kiedy to tylko możliwe, trzeba jednak powrócić do Eucharystii z oczyszczonym sercem, z odnowionym zadziwieniem, z mocniejszym pragnieniem, by spotkać Pana, trwać przy Nim i przyjąć Go, aby zanieść Go braciom, dając świadectwo życia wypełnionego wiarą, miłością i nadzieją” – pisze metropolita przemyski.

Abp Szal zachęca świeckich, aby również włączali się do celebracji Mszy świętej przez czytanie Słowa Bożego, modlitwę wiernych oraz służbę przy ołtarzu, zarówno ministrantów i lektorów, jak i osób starszych.

Metropolita przemyski zwraca też uwagę, że niedziela jest dniem radości, odpoczynku oraz wspólnoty z rodziną i najbliższymi. Zaznacza, że nie powinniśmy jednak poprzestawać na przeżywaniu niedzieli wyłącznie jako czasu odpoczynku i rekreacji. „Uczeń Chrystusa, dążący do dojrzałości wiary, powinien promieniować oraz dzielić się radością i nadzieją z innymi członkami rodziny, sąsiedztwa czy wspólnoty parafialnej, nawet w najtrudniejszych okolicznościach życia. (…) Jako apostołowie Jezusa, zasiewajmy optymizm, wyrastający z ufności w Bożą Opatrzność, zażegnujmy spory rodzinne i sąsiedzkie. Dbajmy, aby w sercach i na twarzach otaczających nas osób pojawiał się uśmiech, będący owocem chrześcijańskiej radości i nadziei” – wskazuje abp Szal.

Ordynariusz archidiecezji przemyski wskazuje, że niedziela powinna pomagać zdystansować się od codziennych zajęć i trosk, przypomnieć sobie o właściwej hierarchii wartości, a także zaangażować się w dzieła miłosierdzia, charytatywne i apostolskie.

„Oby nie było wśród nas bliźnich, którzy w tych trudnych czasach chorób, w zbliżających się dniach świątecznych, czuliby się niezauważeni, samotni, pozbawieni dobrego słowa, obecności bliźniego, odwiedzin, czy konkretnej pomocy” – apeluje abp Szal.

Metropolita przemyski zwraca też uwagę na szczególne wyzwanie dla duszpasterzy i wiernych, jakim jest obecnie dostęp do Słowa Bożego i sakramentów, zwłaszcza pokuty i Eucharystii. Niektóre spotkania formacyjne odbywają się z wykorzystaniem transmisji radiowych i internetowych. „Przyjmujcie ze zrozumieniem proponowane przez Waszych duszpasterzy inicjatywy i formy oraz chętnie odpowiadajcie na nie swoim zaangażowaniem. Włączajcie w nie także Wasze dzieci” – zachęca abp Szal.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję